Poprzedni temat «» Następny temat
Dom kultury
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-02-03, 20:51   Dom kultury



[Profil]
 
 
Cheolmin Seon



Dziś rano cały świat kupiłem, gwiazdy i słońce, morze, las, i serca, lądy i rzek żyły, Ciebie i siebie, przestrzeń, czas.

iluzja

68%

taniec to miłość czy przekleństwo?





name:

Cheolmin Seon

age:
23

Wysłany: 2018-02-03, 21:53   
   Multikonta: Levi


#3
i s k r a n a m i ę t o s i


Walentynki. Dzień jak co dzień, czyż nie? No właśnie... Nie. Odkąd Cheolmin tylko otworzył oczy, od razu pomyślał o wszystkich miłosnych porażkach, które spotkały go w życiu. Nie był tym faktem zadowolony, gdyż owe parszywe myśli automatycznie zepsuły mu początek dnia. Nawet kawa nie smakowała tak dobrze jak zwykle, a świadomość, że i tak musi pójść do pracy i poćwiczyć z dzieciakami układ, który przygotowywali na najbliższy występ, wcale mu w tym nie pomagała.
Nawet przez chwilę zapomniał o umówionej lekcji z Ariel, ale (na szczęście!) przykleił sobie karteluszkę do lodówki, żeby pamiętać, że wieczór ma zajęty tylko i wyłącznie dla niej.
Wieczór. Zajęty. Tylko. I. Wyłącznie. Dla. Niej.
Pokręcił głową, wprawiając włosy w intensywny ruch, gdy przyglądał się swemu odbiciu w lustrze. Nie, Cheolmin. To, że dzisiaj są walentynki, wcale nie oznacza, że to jest randka. Dziewczyna może tak po prostu ma drewniane biodra i chce się nauczyć tańczyć? A nie próbuje cię poderwać? Zapomnij. Kto by chciał takiego gbura. Chyba tylko wtedy, kiedy kreuje iluzję.
Seon był postrzegany jako nierealny element świata przez większość osób. Dzięki mutacji mógł nieco intensywniej działać na płeć przeciwną bądź tę samą, która miała predyspozycje do zaglądania w spodnie mężczyznom.

Dzień minął w miarę szybko. Układ z dzieciakami okazał się być strzałem w dziesiątkę, gdyż wszyscy uczniowie bardzo starali się i dzięki temu dodali Cheolminowi siły na resztę dnia. Kiedy mężczyzna skończył już ostatnie zajęcia, stanął przy oknie, wypatrując znajomej sylwetki Ariel gdzieś na chodniku.
[Profil]
 
 
Ariel Everwood
[Usunięty]

Wysłany: 2018-02-03, 22:14   

#1, iskra namiętosi (<3)

14 luty. Walentynki. Dzień Zakochanych. Dzień Kupidyna.
I inne bzdety, które sprawiały, że Arielce robiło się niedobrze. Mało co ją irytowało tak, jak porąbane Walentynki - tylko nagłych zakochanych, którzy najchętniej by się połknęli i tylko smutnych singli, którzy nagle przypominali sobie o braku drugiej połówki i przesiadywali cały dzień w piżamach, zapłakani i wrzucający w siebie pyszne lody na potęgę, bo przecież nie ma to jak słodycze na smutki. Denne seriale, lody, piżamy, płacz, wszystko wydaje się iść świetnie, a potem przychodzi kolejny dzień i okazuje się, że zamiast szczęścia to przybyło kilogramów.
Walentynki jak cholera.
Ariel zdecydowanie nie lubiła Walentynek i nie miała ich w zwyczaju obchodzić - zazwyczaj spokojnie sobie programowała, albo coś tam hakowała (najczęściej były to portale społecznościowe zakochanych o których miała zebrane dane. No, zdarzyło jej się kilka związków rozwalić, ale to tajemnica). Nie rozumiała też, co jest w tych całych Walentynkach takiego fajnego, ale to może dlatego, że w sumie nigdy nie miała chłopaka. Ba, chyba nigdy nie była nawet zakochana. Chociaż ten przystojny blondyn z Kanady był całkiem blisko zdobycia jej serca. Pewnie gdyby nie przyjechała do Olympii, to zostaliby parą. Albo coś w tym stylu.
Dzisiaj jednak było inaczej. Postanowiła zrobić coś innego. Coś, przynajmniej w jej mniemaniu, szalonego. Tym czymś było zapisanie się na lekcję tańca u swojego kumpla, Cheolmina. Cheola tudzież Seona, jak to w zwyczaju miała go zwać Syrenka. Ale to nie była randka. Nie. Po prostu znudziło jej się siedzenie na dupie przed komputerem i rozwalanie związków, tyle. A w sumie to był przypadek, że umówiła się z nim na Walentynki, po prostu nie spojrzała na kalendarz i tyle. Ot, cała historia. Randka? Nie. Chyba.
Czy umówienie się z kumplem na lekcję tańca, którą on miał prowadzić, podpadało już pod kwestię randki?

Pora na wyjście z domu przyszła szybciej, niż Ariel się spodziewała i zanim się zorientowała, szła już w kierunku domu kultury, okrywając się mocniej swoją lekką skórzaną kurtką, bo przecież wcale tak ciepło nie było. Niestety, prądem sama siebie nie mogła ogrzewać, więc dupa, ale zbyt bardzo lubiła to nakrycie, żeby je zamieniać na coś cieplejszego. Masochistka jakaś, nie? Prędko dostała się na miejsce, wchodząc do środka (i przeskakując tym po parę schodków), po czym weszła szybkim krokiem do sali, już od progu zauważając Seona i uśmiechnęła się szeroko. Miała szczerą nadzieję, że się nie spóźniła - nie brała telefonu, coby go przypadkiem nie rozładować, nadal zdarzały się jej takie wpadki.
- Hej! - powiedziała do niego, podchodząc bliżej i odgarnęła włosy z twarzy. - Nie spóźniłam się, prawda?
Co teraz? Przytulić go? Całus w policzek? Co tu robić, jak się przywitać?!
 
 
Cheolmin Seon



Dziś rano cały świat kupiłem, gwiazdy i słońce, morze, las, i serca, lądy i rzek żyły, Ciebie i siebie, przestrzeń, czas.

iluzja

68%

taniec to miłość czy przekleństwo?





name:

Cheolmin Seon

age:
23

Wysłany: 2018-02-03, 22:35   
   Multikonta: Levi


Jakoś tak na wszystkich te Walentynki negatywnie działały. Jak nie dodawanie sobie kilogramów, tak płakanie w poduszkę, albo zamartwianie się, cóż takiego kupić swojej drugiej połówce, żeby była zadowolona. A gdzie podziewała się miłość, która powinna otaczać nas na co dzień? Gdzie te wszystkie słodkości, które można było organizować z rana, pokazując je najmniejszymi gestami? Nawet świeżą bułką, niedawno kupioną od piekarza, bo się wcześniej wstało? Albo sokiem wyciśniętym z owoców? A może po prostu delikatnym uśmiechem, czułym pocałunkiem w policzek i zwyczajną... Pewnością, że było się blisko. I że chroniło się tego kogoś za wszelką cenę.
Wpatrywał się tak w okno, gdy zauważył rozdygotaną Ariel, która zasłaniała się skórzaną kurtką. Cheolmin wywrócił oczętami, wzdychając ciężko, zupełnie jakby narzekał na zbuntowaną nastolatkę, która zupełnie zapomniała o tym, że zdrowie jest najważniejsze. Odsunął się od okna i stanął przodem do wejścia, wlepiając w nie chłodny wzrok. Kiedy ujrzał Ariel, przechylił głowę na prawo, posyłając jej ciepły uśmiech.
-Witaj.- Rzekł spokojnym, niskim głosem. Może nieco zbyt niskim. I zbyt uroczym. A może to była tylko iluzja, która ciągle gdzieś tam w nim płynęła? Może to całe spotkanie było iluzją? Iluzją udanych Walentynek? A może te Walentynki to była tylko iluzja?
Dobra, dość.
On nie zamartwiał się jak ją powitać. Stwierdził, że słowa wystarczą, skoro zaraz i tak mieli się dotykać. Jeszcze tego kontaktu cielesnego będzie im za dużo!
-Nie, skądże. Jesteś punktualna.- Dodał zaraz i pokazał palcem na zegar, który wisiał nad wejściem do stali tanecznej.
W domu kultury było cicho. Oprócz ich dwójki nie można było spotkać żadnej żywej duszy. No, oprócz tego starszego ochroniarza, któremu już daleko było od określenia "żywej duszy".
-Zmarzłaś.- Stwierdzenie, nie pytanie. Zlustrował ją od stóp do głów, zachowując obojętny wyraz twarzy, na którym mogła dojrzeć cień delikatnego uśmiechu. Czy to znowu były czary? -Zaraz się rozgrzejemy.- Kiwnął głową, dając jej moment na oswojenie się z nową sytuacją, coby zdjęła kurtkę, ewentualnie zadała jakieś pytania, może opowiedziała co ją spotkało w dzisiejszym dniu?
[Profil]
 
 
Ariel Everwood
[Usunięty]

Wysłany: 2018-02-04, 13:37   

Ariel się trochę rozluźniła, kiedy Seon oznajmił jej, że jest punktualna. Nie lubiła się na nic spóźniać. Powiodła wzrokiem za palcem mężczyzny i zaśmiała się nieco nerwowo, gdy zorientowała się, że tam był zegar. Okej, trudno, pierwsza wpadka zaliczona, pierwsze koty za płoty i takie tam. Nigdy nie mogło być za kolorowo.
Może właśnie dlatego postanowiła nauczyć się tańczyć. A może dlatego, że dzisiaj miała też urodziny, co dodatkowo wprawiało ją w ponury nastrój, bo jakoś tak... Pecha miała, że urodziła się w Walentynki. Ludzie zazwyczaj nie byli skłonni do obchodzenia dwóch świąt na raz i większość pamiętała tylko o Dniu Zakochanych. W sumie Arielka też rzadko kiedy mówiła komukolwiek, że ma urodziny akurat tego dnia, ale nie umiała ich obchodzić sama. Rodziców już nie było, przyjaciele byli w Kanadzie... A z Bractwa chyba mało kto się w ogóle orientował. No, ale cóż. Nie przyszła tutaj się smucić, tylko tańczyć, tak?
- Trochę - przyznała na uwagę, że zmarzła i wzruszyła ramionami - Ale przecież nie jest aż tak zimno. A jak się postaram, to przecież docieram tutaj w parę minut.
Posłała mu słaby uśmiech, kiwając głową i zsunęła z siebie kurtkę. Miała na sobie koszulkę na ramiączkach, a to, że jej spodnie miały w sobie dziury (wmawiała wszystkim, że tak ma być, a porwała je którejś nocy jak ćwiczyła w samotności, bo prąd i materiał niezbyt się lubią) z pewnością nie pomagało. Ale cóż.
- I w ogóle dzięki, że zgodziłeś się mnie pouczyć - zaczęła, mocno się przeciągając, żeby wypędzić z siebie resztki snu. - Od razu lojalnie ostrzegam, że mam dwie lewe nogi, ale naprawdę jestem wdzięczna, bo pewnie Twoja dziewczyna czy ktoś jest zły, że nie spędzasz tych głupich Walentynek z nią i ten, jakoś mi tak głupio, no ale się zgodziłeś i. I dzięki.
Czym ona się tak stresowała? Pewnie tym, że zrobi z siebie idiotkę. Ale nie przyszła się tu przecież stresować, tylko się rozerwać! Oby nie dosłownie...
 
 
Cheolmin Seon



Dziś rano cały świat kupiłem, gwiazdy i słońce, morze, las, i serca, lądy i rzek żyły, Ciebie i siebie, przestrzeń, czas.

iluzja

68%

taniec to miłość czy przekleństwo?





name:

Cheolmin Seon

age:
23

Wysłany: 2018-02-04, 14:55   
   Multikonta: Levi


Gdyby Cheolmin tylko wiedział, że ma urodziny... Dziewczyna nie zwykła chwalić się wszystkim, co tylko jej wpadło do głowy. Chłopak mógł nawet śmiało stwierdzić, że należała raczej do nieco tajemniczych. W sumie w tym byli podobni. Seon też nie potrafił opowiadać historii o swoim życiu przypadkowym osobom. Tylko nieliczni wiedzieli, dlaczego tak naprawdę się tutaj przeniósł i co się stało z jego matką. A ponadto jakim cudem tak świetnie dogaduje się z Bractwem, skoro jest z FPTP i tak naprawdę powinien zajmować się tylko niektórymi rzeczami, związanymi ze stowarzyszeniem chroniącym mutantów.
Pocieszony obecnością Ariel i możliwością spędzenia z nią czasu, odgonił od siebie natrętne myśli związane z Walentynkami, skupiając na tym, jakie ćwiczenie może jej zadać na samym początku.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- Skinął jej nieznacznie głową, nadal utrzymując ten tajemniczy uśmiech na twarzy. Pokręcił głową, wsłuchując się w kolejne słowa dziewczyny i w zasadzie miał już coś mówić, ale ta przeszła do kwestii związanych z dziewczyną, której nie miał i złością, która mogła go spotkać.
Zapadła cisza. Spuścił wzrok w dół, a jego dłoń automatycznie powędrowała do tyłu głowy, by palcami chwycić jasne, opadające na szyję włosy. Znów na nią spojrzał, uśmiechając się jeszcze szerzej niż wcześniej, tym razem odsłaniając rząd równych zębów. -Gdybym miał jakiekolwiek plany, przełożyłbym naszą lekcję tańca na inny dzień.- Poprawił grzywkę, opadającą na czoło i podszedł parę kroków w jej stronę, wyciągając prawą dłoń w jej stronę, wnętrzem do góry.
-Zacznijmy od samego początku. Ustawienie Twoich rąk, bliskość pomiędzy partnerem i oddech przeponą.- Wytłumaczył, oczekując, że śmiało chwyci jego dłoń. Nie chciał być nachalny. Robił wszystko powoli, uważnie i czekał na jakąkolwiek reakcję z jej strony. Chciał jej dać dużo swobody, bo nieco widział, że białogłowa się denerwuje.

Po zakończonej lekcji pożegnali się i odjechali do swoich domów, o.

zt.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7