Poprzedni temat «» Następny temat
Mary Pond
Autor Wiadomość
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-03-16, 11:48   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Czyli dobrze rozumował i wcale nie był aż taki nierozgarnięty, na jakiego mógł wyglądać. Mary ufała mu, lecz wcale nie dlatego, że dobrze się znali. To była zasługa Davida - dobrego i odpowiedzialnego człowieka, który swoją ciężką pracą zapracował na zaufanie dziewczyny. On zaczynał od zera, natomiast Simon dzięki bliskiej relacji z nim w pewnym sensie zaplusował u mutantki już na starcie. Był to inny rodzaj zaufania niż ten, który w tej chwili omawiali, jednak na ten moment najważniejsze było wyjaśnienie tego konkretnego przypadku, ponieważ to właśnie on był najbardziej niebezpieczny i to z nim chłopak miał najczęściej styczność.
Mary mówiła z sensem i wiele można było nauczyć się z jej słów. Simon co prawda nie miał aż tak rozwiniętego instynktu samozachowawczego, aby przykładowo obawiać się podawać komuś swój adres. Ba, u siebie zawsze czuł się bezpiecznej niż u kogoś innego i częściej był skłonny zapraszać innych do siebie niż chodzić po cudzych domach. Tu jednak na ratunek przychodziła jego matka, która miała nosa do ludzi i dbała o to, aby w po ich mieszkaniu nie kręciły się jakieś podejrzane osoby. A już szczególnie nie tolerowała dorosłych w pobliżu syna.
- Tylko jak zachęcić taką osobę do poruszenia tematu mutantów i nie brzmieć przy tym... no wiesz, dziwnie? Jak sama mówisz, jakbym kogoś o coś podejrzewał lub sam miał coś z tym wspólnego. Jak pytam czy ktoś lubi Oreo to z góry można założyć, że ja je lubię, bo o nich wspomniałem. W sumie bardzo lubię...
Choć przytoczony przykład był dość cudaczny, tak Simon zrozumiał to, co Mary mu przekazała. I jednocześnie wyglądał na zawiedzionego samym sobą, że wyznał Mary swój sekret, który dziewczyna zapomni za 5 minut.
- I naprawdę istnieją ludzie, którzy są w stanie zabić dla zachowania tajemnicy? Przecież z dwojga złego chyba lepiej już odpuścić niż skończyć w więzieniu. Zabijanie to żadne rozwiązanie.
Dodał z lekkim oburzeniem. Nie rozumiał ludzi, którzy mogliby postępować w taki sposób. To było jak zastępowanie jednego problemu kolejnym. Nawet jeżeli zabójca nie zostałby złapany, karma znalazłaby własny sposób, aby go dosięgnąć. Takiego zdania był nastolatek.
Potem Mary na życzenie chłopaka doradziła mu jak powinien się obchodzić z bardziej wrażliwymi tematami. W pierwszej części rozmowy poruszyła problem, za to teraz doradzała Milesowi jak mu zapobiegać. Jakimi niebezpiecznymi informacjami o sobie nie chciałby się dzielić z byle kim? Po zadaniu samemu sobie takiego pytania miał niezłą pustkę w głowie. Aż poczuł się z tego powodu głupio, bo nie zdawał sobie z tego jak dotąd sprawy.
"Myśl, myśl...", czy miał jakieś własne tajemnice, o których wiedział tylko on? O których nie wiedział nawet David?
- Jak na przykład to, że mam u siebie w pokoju Twoje zdjęcia z akcji i kolekcję filmików z YouTube?
Zapytał, ale zaraz aż zachłysnął się powietrzem, orientując się jak to źle mogło zabrzmieć i że wygadał własny sekret w tak durny sposób.
- To do analiz! Często nie było mnie na miejscu, gdy coś się działo, więc korzystałem z cudzych źródeł! Od dłuższego czasu tego nie robię!
Tłumaczył się, machając dziko rękoma. Odkąd poznał Mary osobiście, jego fascynacja na punkcie Mandala Girl nieco się unormalizowała i nie śledził jej poczynań aż tak często. Głównie dlatego, że Simon zaczął spostrzegać ją jako żywą osobę i czuł się z tego powodu niezręcznie. Do niedawna śledzenie wydarzeń z nią sprawiało mu to taką frajdę, że zapominał, iż mutantka nie była aktorką, miała własne życie i przestrzeń, którą powinno się szanować.
Mary miała podobne zdanie o pamiętnych zamachowcach co nastolatek. Chłopakowi zdążyło już przejść przez myśl, że rudowłosa była z nimi jakoś ściślej powiązana i mogła być członkiem tej grupy, jednakże dziewczyna dość szybko rozwiała te podejrzenia. Oznajmiła, że nie dała się tam zaciągnąć. Przy okazji Simon poznał nazwę tej niebezpiecznej organizacji.
- Wow, serio? Nie bałaś się, że coś Ci zrobią, gdy im odmówisz..? Ja bym się bał.
Przyznał otwarcie, nie zgrywając twardziela. W praktyce niewiele wiedział o tym zgrupowaniu, jednakże atak na DOM i opowieści Mary wystarczyły, aby nastolatek czuł wobec nich pewną dozę strachu. Zupełnym przeciwieństwem było Bractwo, które wywołało pozytywne odczucia. Simon ewidentnie już kiedyś o nim słyszał i wiedział, jakimi ideami się kierowali. Coś mu jednak tutaj nie pasowało.
- Chwila, oni współpracowali wtedy z tamtymi zamachowcami?
Był tym faktem szczerze zaskoczony, ponieważ Bractwo było znane z pokojowych działań na rzecz mutantów, a w tym przypadku wychodziło coś zupełnie innego. Czy było możliwe, że aż tak się zmienili? Mary była bardzo w temacie i wiele wiedziała, ale akurat to Simona nie zdziwiło. Pewnie miała znajomości.
- W ogóle... kto wymyślił nazwę "Rebelia"? Nie mogli wymyślić czegoś bardziej dyskretnego? Już sama nazwa wskazuje na jakichś szaleńców... Moim zdaniem Bractwo brzmi sympatyczniej.
Wymamrotał pod nosem wybrednie, po czym zagryzł swój kawałek pizzy. Gdy go przełknął, wpadł na pewien pomysł i od razu się rozpromienił.
- Niech no tylko wujek się dowie, że Bractwo nadal istnieje. Na pewno się ucieszy! Myślisz, że mógłbym się tam dostać? Może dałbym radę im jakoś pomóc.
Zaproponował, unosząc prawe ramię i prezentując swoje młodzieńcze muskuły. David dobrze sobie radził, nie mówiąc Simonowi całej prawdy. Nastolatek nawet nie wiedział, że z ich grona był ostatnią osobą, która dowiedziała się o istnieniu Bractwa. A także Rebelii.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-03-17, 22:44   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


- O to niestety nie można tak wprost. Możesz na przykład nawiązywać od czasu do czasu do bieżących wydarzeń związanych z mutantami. Pytać czy o czymś słyszeli i obserwować reakcję. To jest akurat na tyle duża tajemnica, że niestety potrzeba bardzo dużo czasu by przekonać się czy ktoś jest godzien takiego zaufania. Może na razie lepiej żebyś konsultował się na przykład z Panem Hopperem jeśli uznasz, że jest ktoś komu chciałbyś powiedzieć.
Problem w tym, że nadmierna otwartość chłopaka jeszcze nigdy nie przyszła ugryźć go w tyłek i przez to brakowało mu wyczucia, które większość ludzi jednak posiada. Dlatego warto by znalazł sobie kogoś, kto w razie czego powie mu "prrrr szalony!", a skoro daży Davida takim zaufaniem i szacunkiem to właśnie jego wskazała jako osobę, której mógłby w razie czego się poradzić. Przede wszystkim najważniejsze, by nie opowiadał o tym impulsywnie, a konieczność pogadania z kimś przed podzieleniem się sekretem wymusi przemyślenie tej kwestii bardziej na chłodno. W dodatku z drugim, bardziej krytycznym sędzią, który przypomni, że świat jest dużo mniej barwny.
-Z jednym dzisiaj rozmawiałeś.- przypomniała -Trupy, w przeciwieństwie do większości ciekawskich ludzi nie potrafią mówić. Jeśli ma się odpowiednie środki i umiejętności, można pozbyć się kogoś bez zwracania na siebie uwagi. To mogłoby wyglądać jak wypadek, zbłąkana kula, utrata kontroli nad pojazdem, ucieczkę z domu... W dzisiejszych czasach ludzie często znikają lub umierają nagle.
Objaśniała starając się chłodną rzeczywistością ostudzić oburzenie Simona. Dla niego to pewnie było kolejne zderzenie z górą lodową. Wiele było przecież niewyjaśnionych morderstw i zaginięć. Od 2014 roku te statystyki jeszcze poszybowały w górę. To wcale nie jest tak, że sprawca znajdowany był zawsze, a karma nie istnieje albo ma dziwne poczucie humoru.
Wracając jednak do nauki zaufania, Simon dostał od Mary zadanie, które miało być domowe, ale blondyn tu i teraz zastanowił się czego mogliby użyć jako przykład. Strzelił naprawdę ciekawą tajemnicę. Rudzielca zatkało, a młody zaczął się tłumaczyć, że chodziło tylko o analizę działań MandalaGirl. Mary mu oczywiście wierzyła. Nawet spodziewała się, że chłopak będzie miał u siebie jakieś materiały związane z jej superbohaterską działalnością, ale i tak gdy to powiedział wprost to otworzyła szerzej oczy.
-Rozumiem... Tak, to też jest coś co prawdopodobnie powinieneś zachować dla siebie. Moja działalność nie cieszy się zbytnim poparciem rządu.
Możliwe, że zostałby potraktowany jak jakiś nerd, który w piwnicy oblicza jaka jest szansa, że ktoś jest akurat takim czy innym superbohaterem, ale może zainteresowałby rym nieodpowiednią osobę. Zresztą wyglądało na to, że jest to w pewnym sensie wstydliwe dla niego. Bronił swojego notesu i teraz też się zaczerwienił gdy zdał sobie sprawę z tego co palnął.
-Nah. Nie dałam im powodu.- stwierdziła odważna rebeliantka przeciwko rebelii -Tak jak powiedziałam, to nie jest typ człowieka, który krzywdzi dla własnego widzimisię. Jeśli się go nie prowokuje ani nie stoi mu się na drodze to sam nie będzie marnował zasobów na atak.
Objaśniła. Ona w pewnym sensie stała mu na drodze, ale żadnej akcji rebelii jeszcze nie utrudniała i pewnie dopóki do tego nie dojdzie to będą oboje unikać tego tematu.
-Tak. Z tego co wiem przyjęli część uwolnionych mutantów. Ktoś od nich brał też udział w samej akcji.- opisała udział Bractwa w ataku na DOM. Przynajmniej na tyle, na ile wiedziała. Co do nazwy organizacji, Mary wzruszyła ramionami.
-Odpowiada ich działaniu. Buntują się. Zresztą i tak nie używają go oficjalnie.- stwierdziła.
-Co do pomocy im... Nie mam aż takich możliwości żeby im konkretnie pomóc. Muszą się ogarnąć organizacyjnie.
[Profil]
    [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-03-20, 20:45   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Mary miała zdecydowanie więcej doświadczenia od Simona i to niekoniecznie dlatego, że była od niego starsza. Mutantka miała za sobą więcej sytuacji, dzięki którym nauczyła się radzić sobie z różnymi ludźmi w różnych sytuacjach. To było wręcz słychać w jej wypowiedziach. Mówiła o wszystkim tak spokojnie i naturalnie, jakby to był dla niej chleb powszedni, natomiast dla Simona była to wiedza, którą dopiero poznawał, nie mając dotychczas okazji doświadczyć jej w praktyce.
Chłopak należał do cierpliwych, co udowodnił swoim wiernym oczekiwaniem na zakończenie pracy rudowłosej mutantki. Nie powinno więc stanowić dla niego problemu pogłębienie relacji z drugą osobą i w pierwszej kolejności i następnie wyczucie najwłaściwszego momentu przy zadawaniu ogólnych pytań na temat mutantów.
W szkole Simon potrafił wyciągnąć ze skorupy nawet najcichszego ucznia, a to wymagało dużych pokładów cierpliwości. Młody musiał jednak przede wszystkim popracować nad ograniczeniem zaufania w drugą stronę i zachować czujność przy zawieraniu nowych kontaktów. Nie każdy powinien otrzymywać jego zaufanie. To nie była rzecz, którą należało dzielić się z każdym. To była umiejętność, którą powinien posiadać dosłownie każdy, kto dbał o swoje bezpieczeństwo.
- Mam pytać Davida, co sądzi o osobach, które poznaje i czy powinienem im ufać?
Zapytał lekko zdziwiony. Dla wielu nastolatków byłoby nie do pomyślenia, aby dzielić się z bliskimi takimi sprawami. Młodzi ludzie cenili sobie prywatność i pełną swobodę w zawieraniu znajomości, a takie zdawanie relacji mogłoby skutkować pojawianiem się ograniczeń ze strony opiekunów w przypadku, gdyby nie spodobali się im nowi znajomi ich dziecka.
- ...To świetny pomysł! On ma oko do ludzi!
Zawołał zachwycony, popierając ten pomysł. Czasem już to robił, choć co prawda nie do końca świadomie. Simon zwykle lubił opowiadać przy herbacie o swoich przygodach z ostatnich dni i nieraz pojawiali się w nich nowi bohaterowie. Wtedy zdarzało się, że David dopytywał go o szczegóły, na które chłopak bardzo swobodnie odpowiadał, bez większego namysłu i dopytywania "a po co?". Mężczyzna czynił tak z troski o młodego, upewniając się, że nic mu nie groziło, lecz na szczęście do tej pory nie było sytuacji, aby musiał go jasno przestrzec przed niebezpieczeństwem. Nie licząc tamtego adwokata. Może działo się tak dlatego, że Simon nie zawsze mu o wszystkim mówił... Miał swoje tajemnice i zawarte obietnice, których nie potrafił lub nie chciał złamać.
Lecz nie każdy byłby w stanie mu do takiego stopnia zaufać i istniały osoby, które w inny sposób radziły sobie z ukrywaniem prawdy zamiast bawić się w obietnice. Mary wyznała, że Simon rozmawiał w barze z mordercą, który byłby w stanie na zawsze uciszyć niewygodnego świadka, jeśli ten posiadałby zbyt cenne informacje lub w jakikolwiek poważniejszy sposób wchodził organizacji w drogę. Młodego na wieść o tym tak zmroziło, że omal nie upuścił niepilnowanego kawałka pizzy, który prawie ześlizgnął mu się z rąk. Na szczęście ocknął się w porę i go złapał.
Widać było, że nawet nie przyszło mu do głowy, że barman mógłby kogoś jak on pozbawić życia. Przecież był tylko dzieciakiem, nie jakimś napakowanym kundlem czy zimnym, wyrafinowanym gangsterem. Miles prędzej zakładał, że musiałby złożyć obietnicę, iż zachowa daną informację w sekrecie i na tym by się to zakończyło. Wynikało to głównie z faktu, że dla niego te wszystkie "tajne informacje" miały na celu jedynie bliższe poznanie drugiej osoby, pomóc mu się z nią zaprzyjaźnić. Dzięki rozmowie z Mary, Simon na szczęście zrozumiał powagę tamtej sytuacji i chciał uniknąć tego w przyszłości.
- Nie wiedziałem, że to wszystko tak tam wygląda. Trochę namieszałem... W sumie bardzo, przepraszam.
Przyznał otwarcie i przeprosił mutantkę za swoje nieodpowiedzialne zachowanie. Wiedział, że dla Mary to musiało nie być łatwe. W praktyce właśnie mogła mu uratować życie, a on zdał sobie z tego sprawę dopiero teraz, podczas jedzenia pizzy, gdy już było dawno po wszystkim.
- Dziękuję, że mi pomogłaś. Obiecuję, że więcej nie pojawię się w tamtym barze i będę unikać tego dziwnego typa, jeśli spotkam go na ulicy.
Uśmiechnął się do niej. Nie widział powodu, dla którego powinien wkładać nosa w sprawy tej całej Rebelii. Mary sprawiła, że Simon nie czuł chęci zgłębienia tajemnic tej organizacji, a jedynie niepokój, który nakazywał mu się trzymać z dala od tych skomplikowanych spraw ze świata dorosłych. Zdecydowanie nie chciał zostać przez nich uznany za wroga, a najlepszym na to sposobem było unikanie ich. Nie do końca podobało się młodemu to, co robili za zamkniętymi drzwiami, ale co mógłby na to poradzić? Skarcić ich palcem?
Ale o ile nie zależało Simonowi na bliższe poznanie tamtejszej organizacji, tak lekko posmutniał, bo przecież w tym samym budynku pracowała Mary i chłopak świeżo po odkryciu tego faktu miał wizję wpadania tam od czasu do czasu, aby sprawdzić jak się miewa.
- ... Co prawda trochę szkoda, bo fajnie byłoby Cię tam czasem odwiedzać, ale obejdzie się. Będą inne okazje. I tak dość często się widzimy, co nie?
Zaśmiał się po chwili. Dzięki Davidowi mieli niejedną okazje się spotykać i do siebie zagadać Zresztą mogli do siebie napisać i się umówić. Chłopak da więc mutantce popracować w spokoju. Jemu i tak tamtejszy sok pomarańczowy po kilku razach by się znudził, a nic innego w menu mu nie przypasowało. Nie mieli tam nawet Happy Meal'a.
Po zdradzeniu Mary jednej ze swoich tajemnic bardzo się przestraszył, że dziewczyna mogła się na niego pogniewać. Okazało się jednak zupełnie inaczej i mutantka mimo chwilowego szoku, okazała się bardzo wyrozumiała.
- Tak, to tylko dla moich analiz. Nawet mama o tym nie wie!
Poczuł ogromną ulgę. Wiedział, że śledzenie poczynań Mandala Girl nie wszystkim mogło się spodobać. Z tego samego powodu nie dzielił się swoim notesem, który również zawierał informacje o bohaterce. Choć może robił to dlatego, bo jeszcze inni by myśleli, że się w niej zakochał i inne bzdety. Tak czy siak najważniejsze, że trzymał to w sekrecie.
Simon wyraził podziw, że Mary potrafiła odmówić dołączenia do tak groźnej organizacji. I to nie jeden raz, a kilka! Mutantka jednak powtórzyła nastolatkowi, że barman mimo przestępczej działalności nie był człowiekiem, który krzywdził innych dla zabawy. Różnił się od chuliganów z ulicy i w przeciwieństwie do nich potrzebował sensownych argumentów za tym, aby komuś zagrozić.
- Brzmi trochę tak, jakby był po prostu leniwy albo nie doceniał Twoich umiejętności. Jego błąd!
Zażartował, choć wiedział, że gdyby faktycznie tak było to Mary i tak raczej nie zamierzała tego zmieniać. Skoro ta organizacja potrafiła pchnąć sprawę mutantów do przodu, może nie trzeba było ich powstrzymywać. Przynajmniej na razie. Simon jednak nie wiedział, że ta organizacja nie tylko popierała mutantów, ale w przeciwieństwie do Bractwa uznawała ich wyższość nad ludźmi. To na pewno mniej już by mu się spodobało.
- Skoro Bractwo musi ogarnąć się organizacyjnie to czemu do niego dołączysz? Ej, już wiem! Weź zostań ich przywódczynią! Takiej liderki im trzeba. Na pewno Cię już lubią za to, co robisz.
Zaproponował nastolatek, nawet widząc Mary w tej roli.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-03-21, 18:01   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


Mary zakrztusiła się pizzą. Chłopak zareagował zaskakująco entuzjastycznie na sugestię żeby spowiadał się komuś ze swoich znajomych. Trochę za bardzo przyjął do wiadomości to co chciała mu przekazać i przez to chyba przypadkiem dołożyła Davidowi ogromu roboty przy Simonie. Jednak może da się to jeszcze poprawić.
-Może nie o każdym.- zaśmiała się -Tylko o tych, którym chcesz powiedzieć o sobie rzeczy, które nie każdy powinien wiedzieć. Jak na przykład to, że jesteś mutantem. Musisz nauczyć się też sam jakoś filtrować ludzi pod tym względem. Niech ocena Pana Hoppera będzie takim ostatecznym testem, do którego docierają tylko nieliczni.
Oby to zadziałało. W najgorszym razie spróbuje trochę odciążyć dziennikarza jakby się miało okazać, że każdego dnia blondyn znajduje sobie nowego przyjaciela, któremu chciałby opowiedzieć o swojej mutacji. Skoro już mowa o blondynach, rozmowa przeszła do omawiania sprawy w barze. Chłopak wykazał skruchę. Aż do tej rozmowy nie miał pojęcia jak bardzo się wtedy naraził i widocznie zdał sobie sprawę z tego, że i jej mógł sprawić poważne problemy. Podziękował też, że go odratowała i obiecał trzymać się z dala od morderczego baru i prowadzącego go morderczego barmana.
-Jest ok. Tylko naprawdę uważaj na siebie. Jeśli coś Ci się stanie to Pan Hopper mi łeb urwie i co wtedy?
Oczywiście gdyby chodziło o dosłowne znaczenie tego powiedzenia to taka próba musiałaby wyglądać dość komicznie, ale chodziło o to, że David będzie w najlepszym razie bardzo niepocieszony jeśli Simonowi stanie się jakaś krzywda. Dlatego wolała się upewnić, że tak się nie stanie. Zresztą jej też byłoby żal chłopaka. Niby nie znali się jakoś bardzo dobrze, ale zdążyła go polubić. Gdyby było inaczej to prawdopodobnie nie organizowałaby takiej rozmowy i tylko wybroniłaby go od Nicholasa. Zdaniem Simona trochę szkoda, że nie mógł już jej odwiedzać w Lagunie, ale szczerze mówiąc dziewczynie to pasowało żeby tam nie przychodził nie tylko przez dzisiejszy wypadek, ale przede wszystkim dlatego, że była wtedy w pracy. Praca natomiast ma to do siebie, że wiąże się z obowiązkami i raczej nie jest czasem na przyjacielskie pogaduszki. Poza tym jak blondyn sam zauważył, widywali się już w miarę regularnie w innych okolicznościach. Głównie za pośrednictwem Davida. Co do zdjęć to odpuściła chłopakowi. Zdjęcia Mandala Girl raczej nie były szkodliwe. Media na pewno miały ich pełno i jakoś nikt jej jeszcze nie zdemaskował.
Żart Simona z dowódcy Rebelii sprawił, że Mary zaśmiała się krótko, ale i tak uznała, że sprostuje.
-Jest ostrożny. To się chwali.
Mimo wszystko zabijanie kogoś gdy jeszcze nie zrobił nic przeciwko tobie ani tym otwarcie nie zagroził nie jest zbyt dobrym pomysłem. Morderstwo trzeba zorganizować, a to nie jest wcale łatwe ani szybkie. Dodatkowo przy każdym takim działaniu jest szansa na jakieś niedopatrzenie, pomyłkę czy nawet zwykły pech, a każda z tych trzech rzeczy może wiele kosztować całą organizację. Stąd czasem lepiej nie ryzykować. No i Nicholas zdążył już polubić Mary, a przynajmniej tak jej się wydawało.
Gdy rozmowa zeszła na Bractwo, Simonowi objawił się wspaniały plan. Dołączenie do Bractwa, zostanie ich liderem. Tutaj odpowiedź zaczynała się dokładnie tak samo jak w przypadku pytania o gangstera.
-To nie jest takie proste. Nie daliby mi posady lidera tak po prostu. Z ich perspektywy mogę równie dobrze być dzieciakiem, któremu zachciało się znaleźć na okładce kolorowego komiksu. Poza tym na razie tworzę coś swojego. Możliwe, że niektórzy członkowie Bractwa się do tego dołączą, ale samo Bractwo jest raczej przyzwyczajone do tego, że musi walczyć o własne przetrwanie i przez to nie ma sił ani czasu żeby faktycznie pomagać innym.
[Profil]
    [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-03-23, 12:30   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Simon widział w Davidzie wcale nie mniejsze źródło wiedzy niż w Mary. Gdy pojawiał się jakiś problem, wujek w większości przypadków potrafił go rozwiązać. Nic więc dziwnego, ze blondyn poparł pomysł mutantki i chciał skorzystać z uprzejmości Hoppera, aby swym czujnym okiem oceniał ludzi, z którymi nastolatek miał styczność.
Mary jednak dobrze pomyślała, że Simon mógłby tym sposobem nieco zamęczać mężczyznę. Pytanie o weryfikację każdej osoby, jaką tylko młody by napotkał, brzmiało jak rzecz niemożliwa do osiągnięcia. Rudowłosa z rozbawieniem wyjaśniła, w jakiej sytuacji najlepiej byłoby sięgać po pomoc Davida - wtedy, gdy Simon byłby skłonny wyznać komuś posiadanie daru.
- Oooo... Łapię! Tylko prawdziwi wybrańcy będą godni podlegać ocenie wujka!
Zaśmiał się Simon z entuzjazmem. Brzmiało to nawet o wiele ciekawiej niż początkowo zakładał. Widział w tym pewnego rodzaju zabawę.
Choć życie to nie była sama zabawa. Simon przekonał się o tym, kiedy jego wygłupy okazały się być potencjalne niebezpieczne dla niego oraz Mary, która go znała. Chłopak bez żadnego oporu przeprosił za swoje zachowanie, rozumiejąc swój błąd. Zamiast w tradycyjny dla siebie sposób próbować to naprawić, posłuchał Mary i postanowił nie przychodzić więcej do Laguny. Zniknąć stamtąd na dobre, jakby tamta sytuacja nie miała miejsca. Przy odrobinie szczęścia barman wkrótce o wszystkim zapomni, za to dla Simona będzie to lekcja na przyszłość. To byłby najlepszy scenariusz.
- Będę uważać, a jak zobaczę coś podejrzanego to dam Ci znać.
Odparł chłopak. Najwyraźniej sam doszedł do wniosku, że skoro była to jakaś organizacja, będzie mógł być przez pewien czas obserwowany. Podobnie zresztą jak Mary. Świadomość, że mogliby być obiektami obserwacji nie była sama w sobie groźna, choć na pewno niezręczna. Simon potrafiłby to jednak znieść i dla spokoju przez jakiś czas nie robić dziwnych rzeczy wykraczających poza jego nastoletnie życie. Bardziej obawiałby się bezpośredniego kontaktu z osobami z Rebelii, nie wiedząc jak wtedy by się zachował ze świadomością, kim oni są. Czy potrafiłby udawać, że Mary nic mu nie powiedziała?
- Gdyby naprawdę był taki ostrożny to by mi nie odmawiał. Jeszcze skopałbym mu tam tyłek i wtedy by się zdziwił!
Zawołał dumnie Simon, unosząc pizzę ku górze. Wciąż pamiętał jak barman odważnie kwestionował jego pełnoletność i nie podał mu alkoholu.
Oczywiście nastolatek powiedział to tylko w ramach żartu, bo dobrze wiedział, że nie byłby zdolny do takich rzeczy i nie odważyłby się na tak śmiałe kroki. Tamten barman prawdopodobnie również to wiedział. Pewnie był doświadczony i potrafił zaglądać w głąb ludzi, poznając ich prawdziwy charakter. Nie dawał się tak łatwo oszukać.
Simon zacisnął usta i zmarszczył brwi z lekkim oburzeniem, kiedy Mary wyznała, że Bractwo mogło nie traktować jej poważnie. Niby była w tym słuszność - oni byli zorganizowaną grupą z wieloletnim stażem, a Mary dopiero budowała swoją. W ich oczach faktycznie mogła być dzieciakiem, który dopiero się wszystkiego uczył.
- Macie taki sam cel. Może gdybyście połączyli siły to powstałoby coś nowego? Skoro Bractwo wciąż walczy o własne przetrwanie, może teraz jest najlepszy moment, aby wprowadzać zmiany. Wydaje mi się, że powinni być otwarci na propozycje...
Zasugerował Simon z zamyśleniem. Nie wiedział, w jakiej dokładnie sytuacji znajdowało się Bractwo, lecz połączenie sił w jego oczach wydawało się najsensowniejszym rozwiązaniem. Skoro organizacja nie miała czasu i sił, aby pomagać innym, może była to szansa dla Mary, aby się przed nimi wykazać? Może wtedy udałoby się jej przekonać tych, którzy tą organizacją na ten moment zarządzali, iż jest szansa na stworzenie silnej i stabilnej organizacji, która mogłaby się skupić na tym, co dla nich najważniejsze - na stworzeniu pokoju między ludźmi i mutantami.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-03-23, 17:55   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


-Dokładnie- potwierdziła z szerokim uśmiechem.
Jak to dobrze, że Simon zrozumiał o co chodzi i przyjął to jako słuszną zasadę. Był bardzo entuzjastycznym chłopakiem i trzeba przyznać, że to musiało pozytywnie wpływać na ludzi w jego otoczeniu. Wiedziała jednak o takich osobach, że jeśli zbyt dużo uwagi skupiali na jednym człowieku to potrafili zamęczyć tym swoim entuzjazmem. Sama miewała podobnie. Potem ci co bardziej introwertyczni znajomi potrzebowali brać od niej urlopy. Na szczęście rozumiała to i się nie obrażała. Zazwyczaj.
Co do wydarzeń z Laguny, chłopak obiecał że będzie uważał i w razie czego da jej znać. Poczuła ulgę przy tej obietnicy, bo to było całkiem prawdopodobne, że Nicholas kogoś za nim wyśle i na pewno bardzo chętnie by się dowiedziała gdyby kombinował coś więcej niż tylko sprawdzenie chłopaka i jego ewentualnych powiązań. Może jej się trochę podgrzać grunt pod nogami jeśli zorientuje się, że zna chłopaka poprzez Davida, ale nie będzie mógł jej oskarżyć o kłamstwo. W końcu powiedziała, że zna blondyna za pośrednictwem rodziny. Nie powiedziała czyjej. I chyba też nie obiecywała, że nie będzie się widywać z Panem Hopperem, tylko oddała Nickowi dokumenty, które planowała jemu przekazać.
-Jasne. Ogólnie jeśli faktycznie zostawisz go w spokoju to raczej nie masz się czego bać. Nie sądzę żeby chciał zrobić Ci krzywdę.- spróbowała go trochę uspokoić.
Zresztą widocznie nie było to aż tak potrzebne, bo chłopak zaraz zaczął żartować jak to szef Rebelii niedocenia Mary i jak się to na nim zemści. Wzniósł też pizzę ku sufitowi opowiadając, że gdyby doszło do pojedynku to skopałby mu tyłek zaskakując dosłownie wszystkich. Na szczęście widać było od razu, że to żart. Zwłaszcza w kontekście całej rozmowy gdzie kilkukrotnie chłopak przyznał, że powinien uważać na morderczego barmana i obiecał trzymać się od niego z dala. Mary razem z nim wzniosła toast kawałkiem pizzy.
-Sam rozwaliłbyś cały bar.- zaśmiała się.
Atmosfera się jeszcze bardziej rozluźniła. Skończyli już ten najbardziej problematyczny temat i teraz pozostało sobie żartować i opowiadać anegdotki. No, jeszcze rozmowa o Bractwie, ale była ona zdecydowanie mniej napięta niż uświadamianie chłopaka, że dzisiaj prawdopodobnie cudem uniknął śmierci.
- No właśnie... ten cel nie do końca jest wspólny. Bractwo przede wszystkim chce chronić mutantów i może kiedyś doprowadzić do zakończenia konfliktu. Ja przede wszystkim chcę chronić wszystkich i jak najszybciej zakończyć tą wojnę. Tak czy inaczej nawet jakbym miała z nimi współpracować to jeszcze dużo przekonywania przede mną. Jeśli poproszą to im pomogę. W przeciwnym razie nie sądzę żeby pozwolili mi się wtrącać w ich wewnętrzne sprawy.
[Profil]
    [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-03-25, 19:34   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Simon był bardzo kontaktowy i szło się do tego przyzwyczaić. Nie lubił samotności oraz nudy, więc często komuś towarzyszył, choćby dla samej obecności przy czyimś boku. To już była dla niego swego rodzaju atrakcja. Tak było przede wszystkim z Davidem. Gdy chłopak był u niego w domu, właściwie nie rozstawał się z mężczyzną i towarzyszył mu w jego codziennych czynnościach. David nigdy nie wydawał się zmęczony jego gadulstwem, choć gdyby dołożyło się do tego obowiązek weryfikowania wszystkich osób, z jakimi blondyn miał styczność, mogłoby to stać się dla starszego mężczyzny nie lada obciążeniem - szczególnie, że temat był poważny i tyczył się bezpieczeństwa członka jego rodziny.
Chłopak jednak szybko załapał, że powinien z rozwagą wybierać osoby, które miałyby ten zaszczyt stanąć oko w oko z jego wujkiem. Byliby to tylko tacy wybrańcy, którym Simon byłby gotów tak szczerze zaufać, czyli nie tak jak było z wyjazdem z Tao, gdzie chłopak wchodząc do jego samochodu, postanowił przez pewien czas potajemnie nagrywać ich rozmowę. Simon zaufał mu na tyle, aby z nim jechać, jednak nie na tyle, aby w ogóle się go nie obawiać. Wtedy wydawało mu się dziwne, że jeden z najpopularniejszych uczniów w jego szkole chciał się zakumplować z kimś takim jak on. Przeczuwał jakiś okropny żart. Trochę było mu przez to głupio, bo Tao okazał się fajnym kolegą, z którym utrzymywał kontakty do teraz. Dzięki niemu nawet przestano go zaczepiać w szkole za jego włosy. Ten przykład jednak pokazywał, że potrafił stosować pewne środki ostrożności, o które nawet by go nie posądzano.
Spodobała mu się więc wizja, aby w razie jakichkolwiek wątpliwości udać się o pomoc do Davida. Simon odwzajemnił Mary szeroki uśmiech niczym dumne dziecko otrzymujące pochwałę za dobrą ocenę. Skinął też głową w odpowiedzi na stwierdzenie Mary, że nie powinien się obawiać mężczyzny z baru, jeśli zastosują omawianą metodę omijania Laguny. Była prosta, ale z dużym prawdopodobieństwem najskuteczniejsza.
Simon jednak dla zabawy odtworzył alternatywną scenę, gdzie zamiast unikać zagrożenia, stawiłby mu czoła i samodzielnie pozbył się problemu. Taka alternatywna rzeczywistość, gdzie miał 7 żyć, strzelał laserami z oczu, rozmawiał z roślinami i pewnie jakieś inne głupoty.
- Żebyś wiedziała! Zrobiłbym takie "Wszu!", albo "Buch!" i cały ten bar rozleciałby się jak domek z kart!
Zaśmiał się, gestykulując przy tym rękoma i odtwarzając gesty związane z tylko sobie znanymi atakami z użyciem swojej mocy. Dobrze, że Simon chociaż kontrolował aktywowanie ich i nie zdmuchnął przypadkiem Mary z siedzenia. Biedna pizza w jednej dłoni przez cały ten czas latała z jednej strony na drugą, zanim chłopak wgryzł się w nią i pozwolił Mary odpowiedzieć poruszony przez niego temat zjednoczenia jej sił z Bractwem. Mając pizzę w ustach spoglądał na nią z dość zabawnym, lecz nieświadomym wyrazem twarzy. Robił kamienną minę, wsłuchując się w bardzo poważne, dorosłe tematy jak na poważnego "dorosłego" przystało. Ale za to faktycznie odpowiadał dojrzale. Jak na siebie.
- Czyli i tak wychodzi na to, że chcecie jednego - zakończenia wojny. Skoro Bractwo potrafiło stworzyć jakiś sojusz z Barmanem i zrobić ten wielki atak na DOM, gdzie zginęła masa ludzi, w tym mutantów, których podobno mieli chronić, współpraca z Tobą byłaby chyba dla nich dużo bardziej na rękę... Byli zdolni zrobić tak szaloną akcję z... jak oni mieli? Rebelią, tak? Rebelią, to na moje byliby zdolni i Ciebie wysłuchać. Twój cel zakłada jak najmniejszą ilość ofiar w tej wojnie. Bractwo chyba też by tego chciało... Tak sądzę.
Stwierdził chłopak, choć dość niepewnie. Przeciętnemu obywatelowi łatwo było się w tym wszystkim pogubić. Simon nie wiedział, jak od środka wyglądała praca Bractwa, Rebelii i Mandala Girl. Pozostało mu więc zgadywać, choć widać było, że zależało mu na tym, aby Mary pomogła Bractwu, a Bractwo pomogło jej. W jego oczach to byli Ci "dobrzy", a dobrzy powinni sobie wzajemnie pomagać.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-04-03, 02:39   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


Przy stole zrobiło się weselej. Simon żartował ze swojej wyimaginowanej potęgi opisując jak by to nie zniszczył Laguny ratując miasto od krwiożerczej Rebelii, a Mary śmiała się z tego jedząc dalej pizzę.
Gdy przeszli do mówienia o Bractwie trochę spoważniała. W pewnym stopniu rozumiała dlaczego chłopak tak się upiera, że powinna im pomóc. Sama chciała zrobić, ale najpierw wolała się upewnić, że jest w stanie. Pamiętała rozmowę z Zackiem. Zaproponował jej wtedy dołączenie do Bractwa, ale gdy wskazała na jego oficjalną przynajmniej bezczynność nie nalegał dalej przyznając, że to co MandalaGirl robi wielu uznaje za szaleństwo i trudno powiedzieć ilu by za nią podążyło.
-Masz rację, nasze cele są bardzo podobne, ale mamy różne priorytety i metody działania. Bractwo chce pozostać w ukryciu, a mi zależy na działaniu dokładnie odwrotnym.- westchnęła -Poza tym póki co nie mam im nic do zaoferowania prócz moich ideałów, których raczej tak łatwo nie przyjmą. Miałam okazję porozmawiać z jednym z członków Bractwa i z tego co mówił, wielu tam uważa mnie za szaleńca.
Nie wyglądała jakby było jej szczególnie przykro z tego powodu. Zdawała sobie sprawę z tego jak jej działania mogły wyglądać z perspektywy tych, którzy przede wszystkim dbają o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich. Z ich perspektywy ryzykowała tylko po to, by ocalić kilka żyć, a potem znikała nie biorąc nic w zamian. W pewnym stopniu jej to nawet schlebiało. Czasem trzeba szaleńca, który podejmie się zadania, które należy wykonać. Tak przynajmniej ona to widziała.
-Spróbuję się jeszcze z nimi skontaktować, ale na razie chciałam się skupić na tym żeby mój własny projekt wystartował. Nie wiem jeszcze jak to nazwać ani czy w ogóle. Swojego bohaterskiego alter-ego też nie nazwałam. Ludzie zrobili to za mnie i nawet nieźle wyszło. Przynajmniej łatwo je zapamiętać.
Zaśmiała się. Prostota jest całkiem niezłym rozwiązaniem w takich wypadkach. Ludzie nie mylą potem.
[Profil]
    [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-04-17, 14:00   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Dla Simona tu nie było nad czym się zastanawiać i Mary powinna nawiązać współpracę z Bractwem. Skontaktować się z nimi i zaoferować pomoc w zamian za jakąkolwiek formę wsparcia jej własnej, rozwijającej się działalności.
Lecz to wcale nie było takie proste na jakie mogło wyglądać i mutantka postanowiła to młodemu wyjaśnić. Chłopak słuchał jej z lekkim zamieszaniem, lecz w żaden sposób nie próbował jej przerywać, a im dłużej o tym wszystkim mówiła, tym blondyn podobnie jak mutantka był coraz mniej pewny tego pomysłu. Istotnie Mary nie kryła się ze swoją działalnością i chciała trafić do jak największego grona odbiorców. O niej trudno było nie usłyszeć, natomiast o samym istnieniu Bractwa chłopak dowiedział się od rudowłosej właściwie zupełnym przypadkiem, nie z gazet czy artykułu w internecie.
- A oni to niby nie szaleńcy...
Wymamrotał pod nosem z lekkim oburzeniem, że właśnie w ten a nie w inny sposób członkowie Bractwa spostrzegali działania Mary. Przecież każda forma pomocy mutantom była wbrew prawu i wiązała się z ryzykiem. Lepsi wcale nie byli i również się narażali. Jedynie osoba, która nie chciała się w jakkolwiek mieszać w ten konflikt, mogłaby w ten sposób określać osoby, które próbowały zmienić opinię na temat mutantów. Na przykład taki Sebastian. On po prostu starał się żyć po swojemu, nie narażając się na niebezpieczeństwo. Przynajmniej tak na ten moment sądził nastolatek.
Gdy usłyszał, że Mary nie miała pomysłu jak nazwać swój projekt, Simon pędem wyciągnął rękę ku górze niczym uczeń zgłaszający się do odpowiedzi. Nawet zaczekał aż Mary da mu jakikolwiek sygnał, że może się odezwać.
- Nazwa Twojego projektu powinna wpadać w ucho i brzmieć pozytywnie! Co powiesz na Heroes Society? Wiem, że brzmi to trochę jak podróbka Ligi Sprawiedliwych, ale przecież sama mówiłaś na treningu, że bohaterem może zostać każdy. Nieważne czy jest się człowiekiem, czy mutantem. Każdy o dobrym sercu i pragnący pokoju będzie mógł do tego projektu należeć, pomagając na różne sposoby.
Uśmiechnął się radośnie, wciąż pamiętając rozmowę z Mary odbytą na treningu w lesie. Wtedy ruda tłumaczyła Simonowi, w jaki sposób młody mógłby przyczyniać się do niesienia dobra, bez bezpośredniego narażania swojego życia jak to czyniła Mandala Girl. Do tego nawet nie trzeba było mieć supermocy, a mimo to wciąż pozostawałoby się swego rodzaju bohaterem. Simonowi się to podobało.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-04-29, 18:02   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


-Na pewno mniejsi niż ja.
Mary zażartowała widząc oburzenie Simona na wieść o tym, że zdaniem Bractwa MandalaGirl to jakieś szaleństwo. Nie da się ukryć, że poświęcali stosunkowo mniej niż ona. Trzymali się razem i starali się być rozważni. Ruda też starała się uważać, ale była to zupełnie inna skala ostrożności. Bractwo kilkukrotnie już od początku istnienia było na skraju unicestwienia przez zbyt duży rozgłos więc ktoś kto sam pcha się przed kamery musiał wydawać im się obłąkany.
-Jakby nie patrzeć dużo ryzykuję, nawet w porównaniu do nich.
Wzruszyła ramionami i zajęła się jedzeniem nim temat zmienił się na jej inicjatywę. Przyznała się, że nie ma pomysłu na imię i stwierdziła, że tak jak w przypadku swojej superbohaterskiej ksywki zostawi to ludziom. Wtedy blondyn nagle się zgłosił jak w szkole. Zaskoczył ją tym dość mocno, bo przecież nie byli w szkole tylko u niej w mieszkaniu. Rozmawiali normalnie, nieformalnie, tylko we dwoje więc dlaczego nagle uznał, że musi się zgłaszać? Tym bardziej, że nie robił tego wcześniej podczas rozmowy.
-Jak chcesz coś powiedzieć to po prostu mów.- uśmiechnęła się uprzejmie.
Było coś rozczulająco-zabawnego w tym zachowaniu Simona. Czasem rozmawiając z nim była w stanie zapomnieć, że jest dużo młodszy i rozmawiać z nim jak z rówieśnikiem, a czasem wyskakiwał z tego typu przypomnieniem, że wciąż ma 14 lat i powinna powstrzymać co niektóre komentarze. Na szczęście nie była osobą, która normalnie rzucała niegrzecznymi żartami na prawo i lewo, bo w przeciwnym razie autentycznie taki żart prędzej czy później padłby między nimi.
Wracając jednak do tematu rozmowy, okazało się, że Simon ma pomysł na nazwę projektu i był on całkiem dobry. Zwłaszcza gdy blondyn poparł go odpowiednimi argumentami. W końcu sama mu tłumaczyła, że bohater nie musi mieć supermocy ani super stanu posiadania. Wystarczy, że robi co trzeba i robi to dla wszystkich.
-Heroes Society… HS… Na pewno łatwo zapamiętać, a jeśli nada się odpowiednią definicję bohatera to faktycznie będzie reprezentować wszystkich uczestników. Podoba mi się.- pochwaliła -Będę stopniowo tą nazwę wprowadzać w swoje wypowiedzi. Zobaczymy jak inni na to zareagują.
Szczególnie dumna była z tego, że chłopak zapamiętał to o czym mówiła na treningu i użył tego teraz. Oczy jej się na chwilę zaszkliły, ale ruda przytomnie zagryzła wzruszenie pizzą. Nie będzie płakać.
[Profil]
    [B+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-05-03, 02:41   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


- Co to, to nie! Ja wiem lepiej!
Simon parsknął śmiechem. wciąż dzielnie stając w obronie dziewczyny. Niełatwo byłoby mu udowodnić, że jest inaczej. Jego zdaniem Mary była aż zbyt skromna. Przecież w tak krótkim czasie już tyle udało się jej osiągnąć i jak do tej pory nic złego jej nie spotkało. Bractwo natomiast miało swoje wzloty i upadki. Sporo osiągnęło, ale też bardzo wiele straciło. Zdaniem nastolatka na ten moment to działania Mary wypadały lepiej. O niej chociaż było głośno i widać było, że coś robi. Podobnie jak ta tajemnicza Rebelia.
Nie ukrywał swojej ekscytacji, kiedy dostrzegł niepowtarzalną szansę na podzielenie się z mutantką pomysłem na nazwę jej ugrupowania. Uczynił to jednak w dość dziwny sposób, ponieważ podniósł rękę i grzecznie czekał, aż Mary pozwoli mu mówić. Niczym uczeń oczekujący na zgodę swojego nauczyciela, autorytetu.
Czemu tak zrobił? Zwyczajnie nie chciał się jej wtrącać w samym środku zdania przez swoje zamiłowanie do gadulstwa. Zasygnalizował swoją chęć odpowiedzi poprzez podniesienie ręki, bo taki właśnie miał charakter. Niecodzienny, ale przy tym i niewinny. Młody zwyczajnie lubił gestykulować. Na dodatek dzięki takiemu zachowaniu wyszedł na bardzo uprzejmego. Widać, że szanował mutantkę i może nawet autentycznie już widział w niej swoją "nauczycielkę".
Nastolatek po złożeniu swojej propozycji skrzyżował nogi i oparł swoje dłonie na kostkach, wsłuchując się w Mary. Na razie zostawił pizzę w spokoju.
- No właśnie! Każdy może zostać bohaterem. Biedni, bogaci, młodzi, starzy... W jedności siła, co nie? Jestem pewien, że wszystkim spodoba się taka nazwa, ale jak wymyślisz coś innego to nie będę zły. Twój pomysł na pewno będzie sto razy lepszy.
Zaśmiał się, zerkając na mutantkę dumnie. To wtedy dostrzegł, że coś się działo z jej oczami. Przechylił głowę, na chwilę milknąc i w ciszy wpatrując się jak dziewczyna zagryza pizzę z tym dziwnym wyrazem twarzy.
- Sos za ostry..?
Zapytał ze szczerym zmartwieniem w głosie.
_________________
Voice
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6