Poprzedni temat «» Następny temat
Kuchnia z jadalnią
Autor Wiadomość
Rosalie Moore



Dance like no one is watching.

Audiokineza

85%

Tancerka





name:

Rosalie Moore

alias:
-

age:
33

height / weight:
163/54

Wysłany: 2021-03-16, 17:25   

Możliwe, że przez to również. Jednak z tego co pamiętała, Christian na początku nie wiedział nawet, że jego córka żyje, więc na takowe w pełni branie na siebie winy, nie uważała za słuszne.
-A co z jej matką.? Mówiłeś coś ostatnio, że chcesz się z nią spotkać... Wiesz gdzie jest w ogóle?
Spytała. Cóż, była ciekawa z jednej strony jak to wszystko się potoczy. Bo kto wie? Może by chciała wrócić do rodziny? Nie znała jej więc mogła jedynie gdybać. Chociaż po tym co opowiedział jej Christian nieco wcześniej, nie wydawało jej się by można było oczekiwać cudów od tej kobiety. O ile cokolwiek można by było od niej oczekiwać.
Na jego ostatnie słowa o swoim rodzeństwie uśmiechnęła się tylko pod nosem. Nie sądziła by mogło być między jego rodzeństwem aż tak źle. Może i nie znali się zbyt długo, ale mimo wszystko to wciąż rodzeństwo.
Wysłuchała co Christian miał do powiedzenia odnośnie jej wewnętrznego dylematu...
-W tym rzecz, że nikt ode mnie niczego nie wymaga, zwłaszcza w tej kwestii... Chyba, bo zazwyczaj nie słucham.. Wiem jedynie, że David wolałby bym trzymała się od tej wojny z daleka ale jeśli o niego chodzi to zupełnie inna sprawa. Jest dla mnie jak ojciec i nie dziwię się, że chce mnie uchronić przed wszystkim zwłaszcza, że już nie raz ratował mój tyłek. Problem w tym, że walczę sama ze sobą bo nie wiem po której stronie powinnam być.
Cóż, jeśli o niego chodziło to już w tym siedział po uszy. Przez chwilę zastanawiała się, czy może sam jej nie będzie namawiał by stanęła po stronie wojny, ale jego odpowiedź nieco ją zdziwiła. Nikt nie mówi, że w negatywnym sensie, jednak miała cichą nadzieję, że ją jakoś nakieruje.
-Problem też w tym, że niczego nie jestem pewna. Nie jestem nawet tego życia które prowadzę na tą chwilę. Owszem, nie powiem, uwielbiam swoje życie, wreszcie mam coś czego nie miałam nigdy wcześniej ale co z tego jak to są tylko rzeczy? Nic nie wnoszące wartościowego a jedynie by je mieć, muszę się ukrywać z tym kim na prawdę jestem. Z drugiej strony zaś obawiam się, że w tej wojnie z mojej ręki może zginąć wiele osób. Chociaż tym powinnam się chyba najmniej przejmować skoro zabiłam własną matkę, a od tego chyba nic gorszego nie ma...
Dodała po chwili i zaraz po swoich ostatnich słowach przymknęła oczy o wzięła głębszy wdech a usta zacisnęła w cienką linię. Palnęła prawdę o śmierci własnej matki zapominając, że nikomu wcześniej o tym nie mówiła. Nikt, nawet David nie wiedział, że to ona zabiła, albo raczej przyczyniła się do śmierci własnej matki. Kurwa... Dopiero po chwili spojrzała na Christiana tak, jakby obawiała się jego reakcji. Cóż, w końcu nie codziennie się człowiek dowiaduje, że przyjaciółka zabiła własną rodzicielkę...
[Profil]
  [B-]
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

Rebelia - członek





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
26 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2021-03-28, 19:32   
   Multikonta: Ruth & Wyatt
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Obwiniałem się o to, bo po część to była moja winna. Moja córka wychowywała się bez ze mnie. Za łatwo założyłem, że w tedy zginęła. W końcu wiedziałem jacy mutanci przebywają w tym Bractwie mogłem przewidzieć wiele rzeczy. Jak na przykład, że ktoś ją ocali... Tak samo jak sam atak... Wiedziałem, że do niego dojdzie. Po prostu widziałem, że Bractwo nie jest bezpiecznie. Miało za dużo ludzi za mało miejsca zwracało uwagę na siebie. Większość mutantów nie potrafiło się bronić i w czasie ataku stało i czekało aż DOGS i aresztuje. Dlatego gdyby zabrał stamtąd moją rodzinę. An nie przechodziła przez to, była by z rodzicami, a przy najmniej z ojcem. Co z jej matką? A co miało być... Można powiedzieć, że jedyną dobrą rzeczą i prawdziwą była właśnie nasza córka. Nawet sam nie wiem co było prawdą z jej strony, a co kłamstwem. Czy cały czas grała, czy były momenty, kiedy była prawdziwa? Czy zależało jej w ogóle na naszym dziecku? Czy miała gdzieś to co działo się z jej córką przez te lata?
- Nie wiem co z nią... O tyle, że oszukała mnie by zniszczyć Bractwo oraz brała udział w morderstwie moich rodziców. Nie wiem czy zależy jej na naszej córce. Czy w ogóle obchodzi ją to co się z nią działo i czy to, że żyje. Szczerze, gdybym to odde mnie zależało nie mówił bym jej o An. Jednak nie chce by za parę lat moja córka nie wypomniała mi tego, że nawet nie spróbowałem porozumieć się z jej matką. I tak nadal chce się z nią spotkać, ale nie zrobiłem w tym kierunku nic. Ostatnio kiedy się z nią spotkałem kłamała... A teraz wiem, gdzie jest i kim jest. Pracuje w DOGS ma na imię Eretira, ale to też nie jest jej prawdziwe imię - powiedziałem do Rosalie. Może nie powinienem mówić to wszystko, bo... Bo Eretira jest ,,suką" i nie wiem co zrobiłaby gdyby wiedziała, że komuś o niej powiedziałem. Jednak też nie czułem potrzeby by to wszystko ukrywać przed kobietą. Wiedziałem, że nie jest taka jak moja była... Boże jak to brzmi jeszcze kilka miesięcy temu byłem rozpaczny myślą o jej śmierci i uradowany, jak dowiedziałem się, że żyje. A teraz uważałem siebie za głupca, który dał się zrobić balona kobiecie nie wartej uwagi kogokolwiek.
Więzy krwi... To nie wszystko i nie zawsze sprawiają, że dogadujesz się z kim bez problemu. A czasem same one powodują największe konflikty wszechświatów... Przecież nie raz można zobaczyć, jak rodzeństwo ze sobą rywalizuje. A między Nicholasem i Esther jest duża różnica wieku... Oboje mają trudne charaktery i ukształtowani się przez życie. I chociaż żadne z nich tego nie przyzna głośno to są bardzo do siebie podobni. Lubiłem patrzeć na ich wymianę zdań... Obserwować... Nawet łagodzi spory między nimi. Jak to kiedyś robiła to nasza matka.
- Szczerze powiedziawszy rozumiem go, bo sam chciałbym by moja rodzina nie była w to tak wplątana. Jednak kiedyś sądziłem, że sam wszystkim sobie poradzę teraz wiem, że silni jesteśmy razem. Razem to przetrwamy. Nie zależy mi na wygranie, czy też zabiciu jak najwięcej ludzi. Ludzie, mutanci są tacy sami tylko ci drudzy mają dodatkowe zdolność. Pomimo tego nie dojdzie do pokoju, ale chce by moja rodzina przez to przeszła. I o to zamierzam walczyć. O to by moi bliscy nie musieli bać się o jutro. Nie zależy mi na zbawianiu świata, czy równość albo też zniszczeniu ludzkość. Jak to chce przedstawić rząd. Chce życia dla siebie i mojej rodziny. Jeśli czujesz, że powinnaś walczyć. Zdaj sobie pytanie o co chcesz walczyć. I wcale nie musisz nikogo zabijać. Słyszałem, że powstaje organizacja coś wpodobie FPTP oraz o kobiecie, co za maskowana ratuje ludzi pokazując mutantów z dobrej strony - powiedziałem co myślałem. Nie wiedziałem nic o nowej organizacji. Może Rosie udało by się więcej o niej dowiedzieć. Jedynie pogłoski... Na ile to jest prawdziwe również nie wiedziałem.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Rosalie Moore



Dance like no one is watching.

Audiokineza

85%

Tancerka





name:

Rosalie Moore

alias:
-

age:
33

height / weight:
163/54

Wysłany: 2021-04-12, 21:18   

Mimo wszystko sądziła, że nie potrzebnie się obwiniał za to wszystko. Może i mógł przewidzieć wiele rzeczy ale nie był w stanie ich powstrzymać. A co do córki, jedynie może teraz starać się wszystko naprawić i starać się by po raz kolejny nie musiała przez to wszystko przechodzić.
-Jakoś nie przekonuje mnie wizja tego by się dowiedziała o Ann. Ja rozumiem, to jej córka, ale boję się, że będzie chciała położyć na niej swoje szpony. A niestety tak małe dziecko idzie szybko zmanipulować. Zwłaszcza osobie która będzie się podawać za jej matkę. Niemniej, bądź ostrożny jeśli dojdzie do spotkania i daj mi znać jeśli takowe miałoby się odbyć.
Cóż, mogła mieć jedynie nadzieję, że myli się w tej kwestii. Że ta suka nie będzie chciała wyciągnąć łapsk w stronę Ann.
-Też o tym słyszałam. Właśnie od Davida. Ale nie jestem do końca przekonana czy to jednak pójdzie w takim kierunku w jakim oni by chcieli... Niestety póki mamy rząd taki jaki mamy z DOGS w roli posłusznych piesków, nie ma szans na pokój między ludźmi i mutantami. Widziałam nie jedno.. Ty też. Rząd tak łatwo się nie podda a ludzie zbyt ślepo im ufają. Są zastraszeni. Mało tego, jest też sporo mutantów co ich popierają.
[Profil]
  [B-]
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

Rebelia - członek





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
26 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2021-04-19, 11:15   
   Multikonta: Ruth & Wyatt
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Sam miałem obawy, że Eretria mogła coś zrobić Annabeth, że będzie próbować mnie rozdzielić z córką. Jednak była jej matką jak to powiedziała Rosalia. Miała prawo wiedzieć, ze jej córka żyję. Poza tym nie jak już to mówiłem nie chciałem niczego zatajać przed An i tego, że przyszłość może mieć do mnie córka pretensje. O to, że nawet nie spróbowałem dogadać się z jej matką. Dlatego też postanowiła spróbować. Na pierwsze spotkanie nie zamierzałem zabierać An, bo wolałem je załatwić w dwójkę.
- Wiem, że dziecko można łatwo zmanipulować, ale też one widzą więcej niż dorośli. Jednak nie będę brał od razu An na spotkanie. Najpierw chce spotkać się z Eretrią sam na sam. Jak będzie miało dojść do spotkania to cię poinformuje co i jak.
Mogłem powiedzieć Rosalie toż będzie dobre, bo głupotą było pójść gdzieś i nikomu nic powiedzieć. Gdyby miało do czegoś dojść dobrze gdyby ktoś wiedział gdzie jestem i z kim się spotkałem.
- Jasne, ale nadal Ameryka jest państwem demokratycznym i jeśli ludzie zaczną postrzegać inaczej mutacje to i rząd musi również zmienić swoje zdanie. Jeśli chcą wygrać następne wybory. Tego też się obawia stąd też mutanci pod ich kontrolą robią zamieszanie i robią pustoszenie byle budzić strach i żeby Rząd wychodził jako obrońca.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Rosalie Moore



Dance like no one is watching.

Audiokineza

85%

Tancerka





name:

Rosalie Moore

alias:
-

age:
33

height / weight:
163/54

Wysłany: 2021-04-25, 22:00   

Pozostało mieć tylko nadzieję, że kobieta nie będzie nic kombinować. Jednak, nie miała zamiaru zostawiać z tym Chrisa samego. Znała go na tyle, że widziała, że gdyby zaproponowała, że będzie mu towarzyszyć, nie zgodzi się. Dlatego też, nie zamierzała go w ogóle o tym informować, że będzie w pobliżu. Ale by to doszło do skutku, musi się dowiedzieć od niego gdzie się będzie z nią widział. I w sumie nie musiała długo czekać na odpowiedź. Uśmiechnęła się gdy powiedział, że poinformuje się co i jak gdy będzie miało dojść do spotkania.
-Ok. Miejmy tylko nadzieję, że nic nie wykombinuje.
Szczerze się tego obawiała. Nie ufała jej i nie ukrywała tego. W sumie, tyle się nasłuchała o niej od Christiana, że nic dziwnego. Sam fakt zdradzenia bractwa był nie do przyjęcia. Jak dodać do tego jeszcze wykorzystanie Christiana do tego wszystkiego....
-Owszem. Jednak póki dziewczyna nie ruszy z tym wszystkim w pełni, to może być ciężko. Gorzej jeśli dowie się o tym rząd i wykorzystają sytuację przeciwko niej.
Powiedziała.
-Ale może dość o rządzie. Jak po przeprowadzce? Dobrze Wam się mieszka w Olympii?
Spytała szczerze zaciekawiona.
[Profil]
  [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6