Poprzedni temat «» Następny temat
Parking niestrzeżony
Autor Wiadomość
Thomas Ellsworth



Son of the bitch

Blokowanie mocy

85%

Haker





name:

Thomas Kevin Ellsworth

alias:
David Rogers/BlueSun/Max Reed/Christopher Smith

age:
36

height / weight:
186/83

Wysłany: 2020-11-18, 20:07   
   Multikonta: Mike/Jamie
  

   1 Rok na Giftedach!


// 14 czerwca gdzieś południe

Ten dzień to był jakiś koszmar dla starszego Ellsworth’a, po śniadaniu i kawie Liam jak zawsze wyszedł z jego mieszkania. Było po prostu zwyczajnie, tak zwyczajnie jak się dało. Wyjście z rana by nie napatoczyć się na niechciane patrole. Thomas momentalnie po tym poszedł jeszcze zagrzebać się w wyrku na drzemeczkę.
Nie miał ani przeczucia, że coś mogło się wydarzyć ani nic. Jednakże zdziwił go telefon od Alexa, zdziwiło go, że nie dostał potwierdzenia, że dojechał do swojej siedziby. Poczuł nagłe ukłucie strachu, zapewne podobne jak inni przyjaciele czy chłopak jego brata. Jednakże, był w zupełnie innej sytuacji niż oni. Wpierw starał się wpaść na parking, gdzie zawsze Liam parkował, zastał tam samochód bez brata. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to pałka teleskopowa leżąca nieopodal samochodu. Podniósł ją z bijącym uczuciem strachu, że coś mogło się tutaj stać. Nie miał jednak mutacji, która by pokazywała mu przeszłość czy inne rzeczy związane z tym co tu się mogło stać. Ścisnął ją mocniej czując napływ gniewu. Brat nie mógł się rozpłynąć bez śladu. Wokół auta nie było też śladów walki, krwi czy czegoś innego. Stwierdzając po broni, ktoś chciał coś załatwić cicho. Raczej takie narzędzia nie są wyrzucone od tak albo ktoś zapomniał zatrzeć wszystkich śladów.
Thomas postanowił przeparkować swój samochód na ten parking i poczekać, zobaczyć czy sprawca przypomni sobie, że zostawił broń.
Po paru godzinach, na parking zawitał i samochód, Thomas od razu wyczuł czterech mutantów. Spojrzał w tamtym kierunku ze swojego auta. Wpierw wyszedł z niego dość wysoki mężczyzna. Wyglądający na zdenerwowanego. Trzymał butelkę wody i rozglądał się jakby czegoś szukając. Nie, Ellsworth od razu nie zaskoczył, że to są przyjaciele Liama, którzy przyszli mu na pomoc i sprawdzić co się stanie. Mógł się tylko domyślić, że Alex nie zostawi sprawy samej sobie, jeśli naprawdę zależało mu na swoim partnerze.
Drugi wyszedł zakładając czapkę z daszkiem i podchodząc w kierunku samochodu jego brata. W tym czasie wyszła i kobieta, wysoka kobieta z chustą na szyi. Wtedy i odezwała się osoba przy samochodzie. Thomas wyszedł ze swojego samochodu zaraz po tym jak i zapewne reszta ekipy znalazła się przy samochodzie jego brata. Szedł spokojnie trzymając dłonie w kieszeniach. Zapewne i Alex doszedł już do swoich przyjaciół. Nikt nigdy go nie widział, Liam zapewne mówił niewiele o nim. Chcąc bronić brata i nie chcąc zdradzać zbyt wielkich informacji o Bractwie.
-Hej. -odparł im na powitanie. -Musicie być przyjaciółmi Liama. Thomas czy Bluesun jak kto woli. -przedstawił się swoim prawdziwym imieniem.
Czemu się przedstawił. Jakby to był czy byli przestępcy co coś zrobili Liam'owi, nie zaczął/zaczęli by od sprawdzania wnętrza auta, a od szukania broni. Dla spostrzegawczych osób można było od razu zauważyć praktycznie identyczne oczy jak u ich przyjaciela/chłopaka.
-Który z was to Alex? -spojrzał po zebranych, zapewne na ich nietęgie miny czy też gotowość.
Jeśli zajdzie potrzeba miał przypięte do paska swoje dziecko, oraz mógł na spokojnie obezwładnić ich ze swojej mocy. Jednak był dość wyluzowany tym spotkaniem, chociaż w środku niego się gotowało.
-Liam lubi znikać. I przysparzać nie tylko mi problemów. -jeszcze raz spojrzał na nich -Jedyną rzecz jaką ja znalazłem niedaleko samochodu to pałka teleskopowa, jeśli ktoś z was ma mutację, potrafiącą wytropić kogoś to śmiało możecie ją wziąć. Chociaż zapewne możecie i mnie poczuć, nie miałem rękawiczek i czekałem czy ten drań czy dranie co tutaj byli wrócą się po swoją zabawkę, która zapewne przypadkowo zostawili. Może dojrzycie coś co ja pominąłem.
[Profil]
  [AB+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2020-12-29, 22:13   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Alex czuł się bardziej niż źle. Strach niemal go paraliżował, wżerał się w jego wnętrzności niczym kwas. Coraz gorsze, ponure myśli nawiedzały jego umysł, doprowadzając niemal do obłędu. Boże, BOŻE, czemu to się działo? Czemu był taki głupi, taki uparty, by zmarnować tyle czasu na głupie kłótnie? CO jak już nigdy go nie zobaczy ? Co jak zgarnęło go DOGS, albo od razu go sprzątnęli na miejscu i zutylizowali ciało? Zacisnął palce mocniej na kolanach.
Gdy pojawili się na miejscu, Alex niemal natychmiast rozpoznał auto partnera. W sercu zatliła się mała iskierka nadziei. Może się po prostu najebał i nie chcąc rozwścieczyć ukochanego, skitrał się tu by wytrzeźwieć? Jasna cholera, oddałby wszystko za to, by to była prawda. Nawet by na niego nie warczał za bardzo. Byle był cały, zdrowy....
Niestety szybko rozwiali jego nadzieje, a Parker poczuł, jakby miał zaraz się zerzygać z nerwów. Nie dostrzegał wzrokiem nic, co mogłoby być tropem...
Gdy Thomas zwrócił się do niego, podszedł powoli, wbijając wzrok w pałkę teleskopową. To mógł być trop...ale jeżeli minęło dużo czasu, a zapachy się wymieszały, niczego nie znajdą...
Chyba, że...
Od czasu pamiętnego weekendu, nie probował nawet przywołać tej dziwnej zdolności, którą odkrył, niemal się przy tym topiąc. Gdyby jednak się teraz udało...Nieważne jakim kosztem, Musiał znaleźć Liama za wszelką cenę.
- Nie wiem ile czasu minęło...ale może uda mi się nagiąć granicę mojej mutacji - powiedział cicho, po czym zwrócił się do Michaela. - Stań ze mną...na wszelki wypadek. - nie chciał opowiadać, jak skończyła się ostatnia próba, bo w zasadzie na co im ta wiedza?
Wyciągnął dłoń, przejął pałkę i przysunął ją do nozdrzy. Przymknął powieki. Przypomnij sobie. To uczucie pustki, ta czerń w której wtedy utonąłeś... Wziął głęboki oddech.
I znów tonął, tym razem w ferii zapachów, pozornie trudnych do odróżnienia, przyprawiających go o mdłości....i JEST. Wszędzie rozpozna zapach ukochanego. Nie raz wdychał jego woń, podczas długich godzin razem.
Otworzył oczy. Widział ślad zapachowy. Jakby znów grał w Dziki Gon, tyle, że to on był teraz Geraltem. Jarzył się krwistą czerwienią i sięgał za róg budynku.
- Czuję go. I kogoś jeszcze. Nie był sam. - wymamrotał, wskazując ręką, a drugą się od razu wieszając Michaela, żeby nie upaść. - Ślad się urywa przy wyjeździe z parkingu. Musieli wsiąść do samochodu
Jak mu narzyga potem na buty, to sorry memory.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7