Poprzedni temat «» Następny temat
Wood hostel
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-04-26, 14:14   Wood hostel

Wood hostel




Hostel wolnostojący. Funkcjonujący całodobowo ze sprawnym monitoringiem.
Część budynku wciąż znajduje się w remoncie, a miejsce już zdążyło się dorobić nowego właściciela - w maju 2019 roku został nim Nicholas Grenville. Przybytek składa się z 10 pokoi gościnnych (po cztery pokoje jednoosobowe, dwa pokoje dwuosobowe, trzyosobowe, czteroosobowe, jeden pięcioosobowy, jeden sześcioosobowy i jeden ośmioosobowy). Każdy pokój posiada własny aneks kuchenny oraz łazienkę. Część z pokoi jest stale wyłączana z użytku - mówi się tu o lokatorach długoterminowych jak i dalszych remontach.
Miejsce to prócz pokoi ma na wyposażeniu niewielką knajpkę, gdzie można zjeść proste śniadanie czy lunch, oraz niewielki plac zabaw mieszczący się za przybytkiem. Duży teren parkingowy, aby można było zostawić bezpiecznie swój środek transportu pod nadzorem kamer.
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2021-03-02, 21:48   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


/ 15 lipca

Niecały miesiąc temu uczestniczył w misji razem z Colleen. Sprawa nie miała być zbyt skomplikowana. Zdobycie lekarstwa ze szpitala. W końcu to nie wojsko ani więzienie, żeby spodziewać się nie wiadomo jakiej obrony. Jak się okazało na miejscu, zadanie było znacznie bardziej skomplikowane i problemy zaczęły się już niemal na wstępie.
Samo wspomnienie w myślach Colleen wywoływało ból w klatce piersiowej. Nie zdołał pogodzić się z tym co się stało, ale nie mógł bez końca się ukrywać. Musiał wrócić do swoich obowiązków i tym bardziej realizować plany zniszczenia DOGS, a najlepiej całej rasy ludzkiej. Nie zasługiwali na nic dobrego. Jego negatywne odczucia po całej tej sprawie zostały mocno wyostrzone.
Przez pierwsze kilka dni nie wychodził z pokoju nory, w której się zaszył i wypłakiwał sobie oczy. Wszyscy od niego odchodzili, każdy po kolei umierał i to on był odpowiedzialny za każdą z tych śmierci. Ta świadomość miażdżyła go każdego dnia, ale tak naprawdę tylko dwie sprawy ciągnęły go przodu.
Pierwszą był jego cel i sprawa, której poświęcił swoje życie. Walka z DOGS i innymi podobnymi organizacjami.
Drugą była jedyna osoba w jego życiu, na której mu zależało. Anna Payne. Nie mógł i nie chciał tak po prostu jej zostawić. Musiał wrócić, prędzej czy później. Pocieszała go jedynie myśl, że była w bractwie, gdzie była względnie bezpieczna i uczyła się swoich mocy.
Gdy już jako tako wziął się w garść postanowił wrócić.
Pierwsze kroki skierował do Rebelii. Musiał porozmawiać z Nicholasem, bo choć jemu się wydawało, że ta cała sytuacja miała miejsce wczoraj, to jednak minął już miesiąc, a on nie dawał znaku życia. Musiał wszystko wyjaśnić. Ale jak się okazało, przywódcy nie było w Lagunie. Wobec tego skontaktował się z nim telefonicznie i otrzymał lokalizację spotkania.
Od razu się tam udał, bo nie było na co czekać. Gdy rozmówi się z Nicholasem chciał jeszcze koniecznie odwiedzić Annę w bractwie. Wiedział, że będzie zła, że nie dawał znaku życia. Zawsze niepotrzebnie się o niego martwiła.
W każdym razie znalazł się w hostelu i od razu został poprowadzony do gabinetu mężczyzny. Nie zwracał uwagi na dekoracje czy wystrój, wszystko było dla niego obojętne.
- Colleen nie żyje - powiedział zanim przywódca zdążył się odezwać. Te słowa wwiercały mu się w czaszkę powodując tępy ból. Jego twarz była jeszcze bardziej bez wyrazu, jego wzrok był zimny i pusty, jakby nie było w nim już życia. Właściwie to wolał, żeby Nicholas prowadził rozmowę i pytał go konkretnie co chciał wiedzieć, dlatego milczał i patrzył na mężczyznę.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-03-04, 13:29   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 15 lipca 2019

Dzisiejszego dnia Nicholas przebywał w Motelu, zajechawszy z Laguny, gdyż był potrzebny do celu spraw remontowych na tyłach budynku i przy odnawianiu paru pomieszczeń. Dodał to miejsce od Delgado, jako nie tylko użytkowość dla mutantów z ich organizacji, ale też z wykorzystaniem dla innych osób, przychylnych Rebelii. Przykrywka miejsca jako odrębna, poboczna siedziba i schronienie. Nicholas tutaj jako właściciel widniał pod swoim obecnym nazwiskiem, więc nie musiał kombinować z pojawianiem czy ukrywaniem się. Nikomu nie przeszkadzało, że prowadził Lagunę i Motel. Warsztat samochodowy pozostawał zamknięty w remoncie, ale dobra baza na naprawę ich aut lub modyfikację. Również i miejsce na przenocowanie.
Podczas omawiania spraw remontowych, dostał telefon którego się nie spodziewał. Musiał przeprosić i oddalić się, by odebrać i usłyszeć głos istoty która na miesiąc niemal nie dawała znaku życia. Nicholas krótko odpowiedział, że jest w Motelu i będzie na niego czekał. W głosie jaki Bradley usłyszał, nie był zadowolony. Ale może będzie wyrozumiały go wysłuchać? Po tej rozmowie, Nicholas wrócił do pracy.
Gdy Grey przyjechał, zaprowadzony został do biura Grenvilla, jako główne właściciela tego miejsca. Siedział przy swoim biurku odkładając jakieś dokumenty. Głową skinął drugiej osobie, że ma ich zostawić samych a Bradley już na dzień dobry, oznajmia że Colleen nie żyje. Jakby to miało w czymś pomóc i żeby Nick nie zjechał go na wstępie.
Grenville westchnął opierając się wygodniej o oparcie fotela. Patrząc z pozycji siedzącej na Greya, z powagą i zmarszczonymi brwiami.
- Co masz na swoje usprawiedliwienie, że nie dawałeś znaku życia od zlecenia ostatniej misji, jakie wydałem Tobie i Colleen?
Czekał na wyjaśnienia. Nie będzie go przytulał i pocieszał po stracie koleżanki czy dziewczyny. Chciał pierw dowiedzieć się co zaszło, czemu nie wracali, nie wzywali wsparcia, cokolwiek?
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2021-03-04, 23:06   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nie wiedział jakie kroki podejmie Nicholas. Czy wyrzuci go z rebelii mimo, że Brad tyle czasu starał się do niej dołączyć? Udowodnił swoją wartość i jeśli przywódca tej organizacji nie zrozumie jego sytuacji to mężczyzna odejdzie stąd z podniesioną głową.
Nie zamierzał też się kajać za swoje zachowanie, bo nie czuł się winny. Nie był w stanie wcześniej się pojawić, a gdyby to zrobił to pewnie w emocjach narobiłby więcej szkód niż pożytku. W końcu jego moc jest ściśle związana z emocjami.
Fakt śmierci Colleen oznajmił na początku, ponieważ nie wiedział jak zacząć. I nie chodziło mu o współczucie, przytulenie czy pocieszenie. Colleen była członkiem rebelii, więc chyba przywódca powinien wiedzieć, że stracił człowieka (a raczej mutanta). W mniemaniu Brada powinno go to też bardziej obejść, niż westchnięcie i pytanie o usprawiedliwienia. Zwłaszcza że wykonywali dla niego misję. Inna sprawa, że sami się jej domagali i chcieli działać, dlatego Brad ani myślał obwiniać kogokolwiek za jej śmierć... oprócz siebie.
- Nie mam usprawiedliwień. Misja poszła nie tak. Musieli wiedzieć o naszym przyjściu wcześniej, bo bardzo szybko wykryli nasze pojawienie się. Pielęgniarki wezwały ochronę, za moment pojawiły się inne służby. Musieliśmy uciekać - mówił neutralnym głosem. Już dał upust emocjom i nie zamierzał teraz płakać nad rozlanym mlekiem.
- Udało nam się wydostać, ale w trakcie ucieczki wpadliśmy w pułapkę DOGS. Colleen osłoniła mnie własnym ciałem przed pociskiem - to mówiąc wyciągnął z tylnej kieszeni złożoną gazetę, po czym rozłożył ją i położył na biurku przed Nicholasem. Był to artykuł o bestialskim ataku mutanta, który pozabijał kilkadziesiąt ludzi - oficerów i cywilów.
Nie był z tego dumny, ale też nie zamierzał tego ukrywać. To chyba wystarczyło za dowód w jaki szał wpadł po jej śmierci. Gdy zobaczył pustkę w jej oczach, coś w nim pękło i jego moc eksplodowała, a ludzie umierali rozrywani na pół. Wiedział, że nie jest to z korzyścią dla reputacji mutantów, ale w tamtej chwili nie dbał o to. Amok, agresja i żądza zemsty przysłoniła wszystko inne.
- Resztę czasu spędziłem w ukryciu, próbując dojść do siebie. Nie byłem w stanie się skontaktować - powiedział i czekał na reakcję lub decyzje. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie mieli jak wzywać wsparcia.
Jego moc nie ułatwiała sprawy. Po dużym zużyciu był wyczerpany, dodatkowo depresja, napady paniki. Nawet nie pomyślał o skontaktowaniu się z kimkolwiek. Nie było z nim kontaktu, a on sam żył w agonii.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-03-05, 22:18   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Starając się o dołączenie i wykazanie się na jednej misji, to za mało by móc uwierzyć w lojalność i zaangażowanie się w życie organizacji. Trzeba dalej pokazywać, że można na danej osobie liczyć w każdej sytuacji. Bradley zawalił na ostatniej misji i nie wrócił. Nie próbował wzywać nawet pomocy anie nie poinformował w ogóle i co się z nim dzieje, gdzie przebywa.
Śmierć Colleen nie była Nicholasowi obojętna, gdyż ta dziewczyna była także kimś ważnym dla bractwa, wszystko dzięki temu kim była jej matka. Teraz jednak Nicholas chciał się dowiedzieć co spowodowało, że Bradley postanowił milczeć i nie pokazywać się przez około miesiąc czasu.
Już słysząc wytłumaczenia Bradleya, Nicholas opierając lewy łokieć o podłokietnik fotela, potarł czoło, jakby nie mógł zrozumieć, jak ta dwójka mogła schrzanić tak prostą misję. Mieli pozyskać tylko lekarstwo a narobili rabanu. Mało tego, wzmianka o tym, że Colleen osłoniła Bradleya, przypomniało to Nicholasowi, jak to samo uczynił Conor wobec niego. Poświęcając się by on mógł przeżyć, a też znaleźli się w tarapatach. Czemu tacy mutanci bywają idiotami, podsuwając się pod kule.
Nicholas spojrzał na Bradleya, kiedy usłyszał szelest gazety, przenosząc wzrok na jej nagłówek. Przysunął się bliżej i sięgnął by spojrzeć na nagłówek. Już było widać, że nie jest z tego zadowolony.
- Czy w Bractwie też sprawiałeś takie problemy? Czy Ty w ogóle panujesz nad swoją mocą? Nie zwracamy na siebie uwagi, kiedy nie jest to konieczne. W przypadku sytuacji kryzysowej opuszczamy miejsce, a jeżeli ucieczka staje się utrudniona lub niemożliwa. to staramy się powiadomić kogoś by wezwał wsparcie.
Rzekł Nicholas z każdym pytaniem i zdaniem podnosząc głos. Był wściekły, ale nie wydzierał się na niego, jak to zrobił Delgado w jego sytuacji.
- Pomyśl. Gdyby Cię znów złapali, wyciągnęliby od Ciebie tyle informacji, że zaszkodziłoby nie tylko Rebelii, ale i Bractwu do którego należałeś. Po jakąś cholerę mamy ten sojusz, że przyjąłem Was pod skrzydła Rebelii byście mogli się wykazać, skoro tam nie mogliście tego robić.
Zrobił chwilę przerwy by trochę uspokoić swoje nerwy. Po czym dodał.
- Jeżeli szef dowie się, że za tym zdarzeniem stoi członek z Rebelii, to ja będę musiał się z Ciebie tłumaczyć. Módl się by nas nie zabił. Już raz miałem takie nieprzyjemności.... Gdzie jest ciało Colleen?
Dodał dla informacji, jeżeli Grey nie wiedział jeszcze jak bardzo napaskudził swoją beznadziejnością emocjonalną, dopuszczając się tak makabrycznego działania, jakie opisano w gazecie. Skoro główna prasa rządowa nie opublikowała tego, widocznie chciała coś ukryć przed publiką. Z kolei inne media niezależne poruszyły ten temat. Nicholas z powagą i uwagą patrzył na Bradleya, oczekując odpowiedzi.
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2021-03-17, 23:40   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Właściwie Brad uczestniczył w dwóch misjach: pierwsza to atak na DOM, a druga to atak na AG. Biorąc pod uwagę, że był stosunkowo krótko w rebelii, a także to, że przykładał się do codziennych obowiązków, powinno coś mówić o jego zaangażowaniu. Było widać, że jest w rebelii, bo chce i ma swoje powody, które tym bardziej go tu trzymają. To bardziej Colleen męczyła się w organizacji, ale prawdopodobnie dlatego, że zbyt długo była pozostawiona sama sobie i nie potrafiła się do końca odnaleźć. A przynajmniej było jej ciężej niż jemu.
Ta misja była porażką i doskonale o tym wiedział, dlatego właśnie teraz się tu znalazł, żeby wszystko wytłumaczyć i pewnie ponieść odpowiednie konsekwencje.
Nie zareagował na stopniowe podnoszenie głosu przez Nicholasa. Nawet nie starał się stanąć na jego miejscu, dlatego nie oczekiwał, że on to zrobi.
- Nie oczekuję, że zrozumiesz co mną kierowało - zaczął wypowiedź chłodnym tonem. Może i przywódca rebelii miał prawo być wściekły, ale w tej całej sytuacji to Brad najwięcej stracił. - Moja moc jest ściśle związana z emocjami. Na ogół panuje nad nimi w 100%, nawet w sytuacjach kryzysowych. Ale to co się stało, przekroczyło wszelkie możliwe granice. Wszystko działo się tak szybko, że wezwanie wsparcia nie było możliwe.
Nawet gdyby wezwał wsparcie to przybyliby po jakim czasie? 30 minut? Może więcej? A to znaczy, że tak czy siak nie zdążyliby z odsieczą. A po śmierci Colleen stracił zdolność racjonalnego podejmowania decyzji, co udowadnia masakra, którą przeprowadził.
- Niczego by ode mnie nie wyciągnęli. O ile udałoby im się mnie pojmać żywcem - stwierdził. To nie byłaby jego pierwsza niewola i był gotowy umrzeć, a nie zdradzić informacji. A przede wszystkim obiecał sobie, że jeśli pojmanie będzie nieunikniona i będzie miał możliwość to popełni szybkie samobójstwo, żeby uniknąć tortur i eksperymentów. - Proponuję się zastanowić, czy w szeregach rebelii nie ma kreta. Taka zasadzka prawdopodobnie była zaplanowana, więc albo to jakiś cholerny zbieg okoliczności, albo ktoś sprzedał informacje o tej misji.
Nie wiedział kto dokładnie o niej wiedział i kto mógł zrobić coś takiego. Może dowiedzieli się w inny sposób? Przypadek był dość mało prawdopodobny.
- Nikt mnie nie powiąże z tym wydarzeniem, nie zostawiłem żadnych śladów, a wszyscy świadkowie nie żyją. Colleen spaliłem, a szczątki pochowałem w bezpiecznym miejscu - odpowiedział na pytania. Niemożliwe, żeby ktoś nagle wydedukował, że to akurat członek rebelii stoi za tym atakiem, gdzie mógł to być jakiś samotny jeździec spoza miasta. Chyba, że ktoś faktycznie zastawił pułapkę i wiedział, że akurat ta dwójka będzie w tym miejscu. Ale wtedy będą mieć do czynienia ze zdrajcą w rebelii, a to chyba poważniejszy problem. Samych w sobie dowodów nie pozostawił, więc ciężko będzie udowodnić, że rebelia za tym stoi.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-03-19, 23:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nie zawsze staż decyduje o tym, czy jest się zaufanym członkiem organizacji czy nie. Czy można na nim polegać, czy wręcz przeciwnie. Przykładów tutaj było kilka. Nicholas stara się każdemu pomóc, przyjmując do Rebelii ale też czegoś od nich oczekuje. Zleca zadania, nawet banalnie proste, a tutaj nie potrafiono nawet wezwać wsparcia. Aż tak tragicznie wyglądała sytuacja ich misji?
- Tak się składa, że wiem. Gdyż sam parę lat temu straciłem żonę i musiałem sam z dzieckiem przeżyć, ze świadomością niemożliwości jej odzyskania. Ale w przeciwieństwie do Ciebie, nie wpadłem w szał i nie mordowałem ludzi i mutantów na około. Tutaj jest różnica w panowaniu nad mocą z mojej i Twojej strony. Gdybyś panował, nie doszłoby do tego.
Wyjaśnił Nicholas, wskazując mu palcem na artykuł w gazecie. Jeżeli Grey panował w stu procentach nad mocą, nad emocjami, to dlaczego tego jednego dnia puścił hamulce? Chce jeszcze większego rozgłosu na mieście? Być na pierwszych stronach gazet?
Tego czy by się nie wygadał jakby Brad został pojmany, Nicholas nie skomentował. Ale zmarszczył brwi na usłyszenie wzmianki o krecie.
- Albo ktoś wykonując zadanie był nie ostrożny i pozwolił na wykrycie, albo jedna z osób popełniła gdzieś błąd.
Dodał Nicholas kolejne alternatywy, dlaczego ta misja nie zakończyła się z powodzeniem. W wyniku czego stracili Colleen.
- O tej misji wiedziałeś tylko Ty, Colleen i ja. Dostaliście ją osobiście. Rebelia nie przyjmuje byle kogo. Zaufałem Wam, ze względu na sojusz z Bractwem i wykazanie się na misjach.
Tutaj już westchnął. Bo czuł się zawiedziony tłumaczeniami Bradleya. Po usłyszeniu o tym że pozbył się świadków, twierdząc że nikt go nie powiąże z tym wydarzeniem i co zrobił z ciałem Colleen, Grenville oparł łokieć o podłokietnik fotela, opierając się o oparcie fotela plecami, schował czoło w dłoni.
- Co ja mam z Tobą zrobić...
Westchnął ciężko i spojrzał na Brada. Nie tego się po nim spodziewał jako rebeliancie.
- Świadkowie nie żyją, twierdzisz że nie zostawiłeś żadnych śladów. A pomyślałeś o kamerach? Telefonach ludzi? Mieszkańcach okolicy? Ludzi w pojazdach? Każdy się gdzieś napatoszy i nagra dowód.
Sięgnął zaraz po kartkę i długopis, podsuwając do Greya.
- Napisz mi adres siedziby Bractwa do którego z Colleen należeliście.
Zlecił chłopakowi. Przez jego nie odpowiedzialne działania, musi posprzątać burdel i osobiśćie udać na spotkanie z liderem Bractwa. Jeżeli jakiegoś w końcu mają. Bo ostatnio to ustalenia wszystkie negocjował z jego zastępcą. Bractwo musi wiedzieć o śmierci Colleen. Szkoda tylko, że nie odzyskają jej ciała.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5