Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięte podwórko
Autor Wiadomość
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-01, 17:22   

Elaine delikatnie się uśmiechnęła, gdy Chris się ubrał, a gdy brama została otwarta złapała go pod ramię i ruszyła w kierunku wyjścia z tego miejsca. Na odchodne jeszcze pożegnała się z Nickiem.
Kierowała się miejscami, gdzie było więcej ludzi. Wiadomo, że im więcej osób tym mniej rzucasz się w oczy. Zwłaszcza, gdy wyglądali na naprawdę dziwną parkę. Milczała mimo wszystko skupiając się na tym, aby się nie zgubić. Już dawno nie podróżowała po tym mieście i nie chciała zabłądzić. Gdy dotarli do jej mieszkania otworzyła przed nim drzwi i wprowadziła go do środka.
Witaj w moich skromnych progach. Na razie będziesz spał w salonie, a potem przerobimy dla ciebie gabinet na pokój – uśmiechnęła się ściągając kurtkę. Poszła jeszcze pozasłaniać wszystkie okna, aby mógł bez problemu poruszać się po mieszkaniu w swojej postaci. Rozprostować ogon i te sprawy.

[ z tematu dla wszystkich ]
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-02-28, 21:26   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


10,05, godziny wczesnoporanne

Świtało. Trudno było uwierzyć, że udało im się wszystkim przeżyć tak brawurową akcję. Nie wiem czy można uznać Chloe, bo ta umarła, ale jednak żyje, więc wychodzi na zero.
Jechali w piątkę - on, Joe, Joker, Brad i Colleen plus kierowca od Nicholasa. Chłopak o ile był całkiem wygadany podczas misji, tak całą drogę milczał, przykładając do klatki piersiowej zwinięty materiał, który już dawno przesiąknął krwią. Wcześniej wysłał Nicholasowi zaszyfrowanego sms-a, więc wiedział, że ten będzie na nich czekał.
VInc wyglądał dość mizernie, był blady i bardzo zmęczony. Dodajmy zakrzepłą na głowie i włosach krew, krwawiące ramię i mamy mały obraz nędzy i rozpaczy. A przecież dojdzie "kac" od nadużycia mocy.
Biedny VIncent !
Dojechali. Chłopak uniósł powieki i wstał nieco niemrawo.
-Żwawo. Nie możemy zwracać na siebie uwagi - powiedział słabo i ruszył przodem. Nick się ucieszy !
[Profil]
  [0+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-02-28, 21:47   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


Po raz drugi poza laboratorium. Po raz pierwszy w świetle dnia. Joker obserwował w milczeniu mijany świat, tak bardzo mu nieznany. Doktor Shugart nie chciał by jego podopieczny był idiotą czy analfabetą, więc obiekt 54 otrzymał od swojego poprzedniego opiekuna edukację na poziomie sięgającym wczesnego liceum. Przynajmniej z matmy, fizyki czy chemii. Darował sobie literaturę czy historię, bo ani nie były to jego dziedziny, ani nie chciał by jego osobisty goryl za bardzo zainteresował się światem. Tym niemniej Joker potrafił nazwać widziane przez siebie elementy. Sklepy, kioski, ulice, lampy… wszystko. A jednak pierwszy raz widział to na żywo. Jego twarz pozostała beznamiętna, ale otwarte szeroko oczy chłonęły to co widziały.
Dotarli do jakiegoś budynku. W odruchu chłopak nazwał je nowym laboratorium. Wysiadł z samochodu i ruszył za Vincentem, ale widząc w jakim jest stanie dogonił go zaciskając zęby by nie dać po sobie poznać jak cholernie boli go noga, żebra i co tam jeszcze.
-Pomogę.- jeśli Edams się zgodził to posłużył mu ramieniem w drodze do drzwi.
[Profil]
  [0+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-02-28, 22:45   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie wiedziałam czego się spodziewać, po prostu.
Jechaliśmy samochodem dostawczym w miejsce, gdzie mieliśmy się spotkać z jakimś tam Nicholasem i pogadać z nim, czy zechce przyjąć mnie i Bradley’a do Rebelii, a ja… niby tego chciałam, ale czułam się dziwnie z tym wszystkim. Miałam jakieś idiotyczne wrażenie, że zdradzam Bractwo i całą drogę zastanawiałam się, co moja mama myślałaby o tym wszystkim… Oddała mi Bractwo, wierząc, że je poprowadzę, że będę wielką liderką i przywódczynią, która otoczy wszystkich opieką i tak dalej, no. Tymczasem ja dałam się aresztować, Bractwo chyba totalnie podupadło, powoli jednak podnosząc się na nogi pod przywództwem Hoppera, a ja trzymałam za rękę Bradley’a, siedząc w ciężarówce i zmieniając totalnie swoje życie.
Gdzieś w tym wszystkim był jeszcze Dale, który zniknął, tak po prostu. W jednej chwili leżał nieprzytomny na ziemi, a sekundę później już go tam nie było. Podświadomie wiedziałam, że to była jego świadoma decyzja. Zniknął, bo chciał zniknąć, a ja choć kompletnie tej decyzji nie rozumiałam, to nie zamierzałam go szukać. Miałam trochę ważniejsze problemy na głowie niż zawirowania sercowe, które z pewnością miałam, gdy za rękę trzymałam Brada, myśląc o Fowlerze, który po prostu zapadł się pod ziemię.
Nie wyglądałam źle, nie czułam się źle. Trochę bolała mnie noga, którą zdążyłam już opatrzeć i marzłam, bo bluza, którą miałam na sobie, nie miała już przecież jednego rękawa, bo wcześniej sama ten rękaw oderwałam, prowizorycznie opatrując swoją raną. Dopiero świtało, na zewnątrz było chłodno, a mnie czekała jeszcze jakaś dziwna rozmowa kwalifikacyjna.
Samochód się zatrzymał. Nie umiałam określić, jak dużo czasu minęło, gdy w końcu wysiadłam z dostawczaka, ale na zewnątrz z pewnością było już jasno. Znajdowaliśmy się na jakimś zapleczu, między blokami… Zmarszczyłam czoło, wiedząc, że nie jesteśmy już w Olympii, bloki były zbyt wysokie. Seattle… Zamarłam, wystraszona, bo w mieście już bardzo długo mnie nie było. Na każdym bloku wisiał list gończy z moją twarzą, szukali mnie.
- Brad… to na pewno bezpieczne?... – spytałam cicho, stając nieznacznie na palcach, by móc wyszeptać mu to pytanie do ucha. Nie chciałam wychodzić na tchórza, czy coś, ale… chyba faktycznie się bałam. Co, jeżeli D.O.G.Si znów mnie złapią, znów zamkną?...
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-02-29, 23:56   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// 10 maj

Bradley siedział w busie, ściskając dłoń Colleen w trakcie jazdy. Nie czuł się najlepiej. Rana postrzałowa go rwała, był osłabiony, mdliło go i zaczynało wszystko boleć. Miał wrażenie, że przez mutazynę i "normalność" był bardziej aktualnie bardziej podatny na ból.
Był zmęczony, poobijany i ranny, a dodatkowo zniecierpliwiony, bo nawet nie wiedział co go czeka. Druga misja próbna, która miała zdecydować o jego dostaniu się do Rebelii. Miał nadzieję, że tym razem poszło mu lepiej, bo chyba już zdążył udowodnić swoją wartość.
Gdy samochód się zatrzymał, Brad wysiadł z niego razem z resztą i zgodnie z poleceniem Vincenta, ruszyli do środka.
Kiedy Colleen zadała mu na ucho pytanie, zmarszczył brwi i odwrócił się do niej, by spojrzeć jej w oczy. Nie przypuszczał, że mogłaby się bać, ale najwyraźniej tak było i nie mógł ją winić po tym co przeżyła. Kiwnął głową w odpowiedzi na to pytanie, bo uważał, że obecnie nic im nie groziło, więc mogła się wyluzować. Dla potwierdzenia ścisnął nieco mocniej jej dłoń, żeby się nie stresowała.
On chciał po prostu mieć już rozmowę z głowy i odpocząć, bo mieli naprawdę dużo wrażeń. Dobrze, że miał ją obok to mógł się trochę na niej wesprzeć, bo jego osłabienie dawało mu się we znaki. Stracił też sporo krwi przez ten postrzał. Zmarszczył przy okazji brwi na pomoc Jokera, który nagle stał się pomocnikiem. O co w tym chodziło? Musiał się dowiedzieć, ale niekoniecznie teraz.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Joe Ross



Come out and play 'cause i need a friend

Przejmowanie obrażeń

69 %

niezrzeszony





name:

Joanne Ross-Fowler

alias:
Joe // Obiekt 077

age:
19 lat

height / weight:
178 / 55

Wysłany: 2020-03-01, 14:57   
   Multikonta: Sami / Carolcia


//10 maj


Przez całą drogę siedziałam niemal w bezruchu, oczekując tego, co jeszcze nie było mi znane. Czy na pewno dobrze robiłam, nie odstępując tych dwóch chłopaków? Może jednak powinnam była razem z resztą dzieciaków oddalić się w tamto miejsce, które nazwali... Bractwem?
Czułam zapach krwi, unoszący się w aucie i miałam wrażenie, że robi mi się od niego niedobrze. To już taki mechanizm obronny po minionych latach - ten zapach zawsze oznaczał dla mnie kolejne tygodnie cierpień, a teraz... Teraz, mimo że nie miałam obroży na szyi, a za mną nie stał nikt ani z pałką, ani z bronią - i tak nie mogłam pozbyć się tego uczucia niepokoju, wywoływanego wyłącznie przez tę żelazną woń...
Samochód w końcu stanął, a moim oczom ukazała się niewielka uliczka, na której stało kilka śmietników. Jakieś podwórko? To była dość zamknięta przestrzeń, w której poczułam się nieco klaustrofobicznie - co było w sumie zabawne, zważając na fakt, że ostatnie lata spędzałam w dużo mniejszej celi. Jedna rzecz jednak wciąż się nie zmieniła - wciąż trzymałam się jedynych znajomych mojemu spojrzeniu oczu, choć nie mogłam ukryć faktu, że interesuje mnie wszystko, co dzieje się wokół - tak jak szepty wymieniane między tą parką. Na krótką sekundę zawiesiłam na nich swoje spojrzenie, czując lekkie ukłucie w sercu. Oni wszyscy... Wyglądali tak bardzo źle. Czułam się przez to rozdarta, ale... Nie. Nie chciałam zgrywać bohaterki. Nie teraz. Nie, gdy w końcu miałam szansę na rozwinięcie skrzydeł. Po prostu... Nie.
_________________

Oh, I hope some day I'll make it out of here.
Even if it takes all night or a hundred years.
Need a place to hide, but I can't find one near.
Wanna feel alive, outside I can fight my fear...
[Profil]
  [B+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-01, 22:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 10 maja ranek

Nicholas od samego rana był na nogach, czuwając nad wiadomościami jakiejkolwiek treści od Vincenta lub kogokolwiek z Rebelii, by wiedzieć czy wysyłać im jakiekolwiek wsparcie. Informacji długo nie otrzymywał, ale zachowywał spokój, wierząc że wrócą. Że nie naślą na nich żadnego oddziału i nie będą mieli ogona.
Po paru godzinach, dostał zaszyfrowaną wiadomość, tak jak się umawiali, że wracają i potrzebują medyków. Od razu udał się do piwnicy, nakazując medykom przygotować się i sale na przyjęcie rannych. To było nieuniknione, jak w przypadku akcji na Dzielnicę Mutantów. Tak i tutaj kilku lekarzy miał w pogotowiu.
Jakiś czas później, dostał informację, że dojechała "dostawa". Wyszedł na zewnątrz od podwórka wraz z dwoma rebeliantami, oceniając stan wszystkich jacy wysiadali z pojazdu.
- Ci najbardziej ranni wchodzą w pierwszej kolejności.
Zakomunikował, zauważając rannego Vincenta. Później z nim pogada. Teraz liczyło się udzielenie im pierwszej pomocy i jeżeli trzeba, to idą od razu na stół operacyjny. To samo tyczyło się Bradleya. Jeżeli ktokolwiek jeszcze potrzebował wsparcia, Nicholas nakazywał wprowadzenia ich do środka. Nawet ich kierowca użyczył komuś swojego ramienia. Medycy również wyszli na przeciw, by zadecydować kogo do jakiej sali przenieść. Pozostało jeszcze zadecydować, co zrobić z pozostałymi. Ale na zewnątrz nikt stać nie będzie, więc wszystkich wpuszczono do środka. Na razie, Nicholas nie zadawał pytań o powodzenie akcji. I jak tylko wszyscy byli w środku, zamknęli drzwi. Inna grupa Rebeliantów miała ogarnąć podwórko i samochód.


[z/t wszyscy]
[Profil]
  [AB+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-05-15, 19:19   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


//25 maja

Od dnia wyciągnięcia ze szpitala, Joker większość czasu gdy nie towarzyszył Vincentowi spędzał w pokoju. Uznał to za miejsce gdzie opiekun spodziewa się go znaleźć w razie potrzeby. Zaczął bardzo dużo czytać, zwłaszcza książek zawierających konkretną wiedzę. Nie dlatego, że lubił, bo gdyby potrafił dopuścić do siebie koncept gustu, prawdopodobnie chętniej czytałby fabularne. Obecnie wybierał to, co jego zdaniem najlepiej wpłynie na zwiększenie jego kompetencji. Jednak człowiek potrzebuje różnorodności i tak nawet on nie był w stanie spędzić tylu dni praktycznie tylko w jednym pomieszczeniu. Znalazł pewną satysfakcję w poznawaniu przybytku, w którym teraz mieszkał. Były miejsca, do których go nie wpuszczano, ale ogólny rozkład budynku już poznał. Szczególnie często zdarzało mu się zawędrować na dach lub zamknięte podwórko gdzie mógł spojrzeć w niebo bez wychodzenia poza dozwoloną dla niego strefę, a przy tym zdarzało się dość często, że któreś z nich było puste. Dach akurat był zajęty więc obiekt RS12 przywiało tutaj, na zamknięte podwórze. Wsłuchiwał się chwilę w szum ulicy. Rozejrzał się uważnie oceniając czy ktoś może go usłyszeć. Widzenie aur przez przynajmniej część przeszkód ułatwiało unikania niechcianych uszu. W końcu oparł się o ścianę tak, by widzieć drzwi do Laguny, ale nie stać od razu na wprost i… zaśpiewał.
To była stara piosenka, którą usłyszał jako dziecko. Jeden z pierwszych utworów muzycznych w jego życiu. I jeden z ostatnich. Wiele słów, a nawet całe wersy przekręcał lub zastępował nuceniem. Vincent dał Jokerowi dostęp do internetu, ale nawet gdyby ośmielił się wyszukać muzykę, nie pamiętał tytułu, autora ani połowy słów. W miarę jak nucił pod nosem o tych wszystkich obcych mu rzeczach coś w jego mimice się zmieniło, chociaż wciąż na swój sposób sztywny patrzył w drzwi pilnując czy ktoś idzie. Twarz zwykle sztywna jak maska na tę krótką chwilę stała się bardziej plastyczna, a oczy przestały wyglądać jak wprawione w oczodoły bryłki lodu. Ciało i dusza Jokera nie były przyzwyczajone do emocji więc i ich wyrażanie nie było dla niego naturalne. W zasadzie tylko odpowiednio obudowane były w stanie przedostać się do niego. Na przykład w formie muzyki. Na kilka wersów przeniósł spojrzenie z drzwi na niebo. Wystarczająco długo, by ktoś zdążył podejść do wyjścia i go usłyszeć. Chłopak urwał gdy tylko zauważył czyjąś obecność. Emocje uciekły, twarz ponownie zesztywniała, a oczy stały się zimne jak u maszyny. Stracił czujność. Nie powinien tego robić. Nigdy. A już szczególnie nie w sytuacji gdy łamie jeden z nałożonych na niego zakazów.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-06-08, 18:45   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Jednym z warunków dołączenia do Rebelii była praca w barze. Brad nie był tym specjalnie zachwycony, ale też nie narzekał i oddawał się swojej pracy ze starannością. Jak już coś robił, to starał się dawać z siebie wszystko. Praca w barze nie należała do najtrudniejszych, więc chyba nikt na niego nie skarżył.
Aktualnie miał przerwę i poszedł na zaplecze zjeść lunch. Gdy skończył, postanowił wyjść na chwilę na zewnątrz, żeby zapalić papierosa. Rzadko to robił, ale czasem po prostu miał ochotę i się nie ograniczał. Nie miał zbyt wielu przyjemności w życiu, więc dlaczego miałby raz kiedyś nie zapalić? Zdrowie mu się od tego jakoś dramatycznie nie pogorszy.
Gdy wyszedł od tyłu na zamknięte podwórze, zobaczył dość niespotykany widok. Joker śpiewał, a jego twarz wyrażała jakby... emocje? Coś na pewno. Brad stał przez chwilę w osłupieniu, aż Michael nie spostrzegł jego obecności. Zapadła niezręczna cisza i Bradley zastanawiał się, czy nie odwrócić się i nie odejść. Ale wtedy przypomniał sobie rozmowę z Vincentem. Dużo myślał o tej sytuacji, sporo się też dowiedział, więc postanowił zostać, skoro byli sami i mogli swobodnie porozmawiać.
- Nie wiedziałem, że jesteś fanem Louisa Armstronga - powiedział nieco żartobliwie, bo właściwie śpiewanie jednej piosenki nie świadczy zaraz o uwielbieniu autora.
- Możemy pogadać? - zapytał, wchodząc głębiej w podwórko. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Nie przypuszczał, żeby Joker odmówił rozmowy. - Chcę cię przeprosić za moje zachowanie...
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-06-08, 19:34   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


Joker dość szybko zorientował się, że ktoś prócz niego znajduje się na zamkniętym podwórku. Co nie zmienia faktu, że Brad był świadkiem przynajmniej jednego wersu. To jak nagle chłopak urwał mogło łatwo wskazywać na to, że raczej nie chciał się tym faktem dzielić ze światem. W dodatku nakrył go opiekun we własnej osobie. Z pewnością będą z tego kłopoty. Jedyne źródło niesubordynacji RS12 od wielu lat wyszło na jaw. Nie dał tym myślom wypłynąć na twarz, ale chwila potrzebna mu na odpowiedź świadczyła o tym, że coś tam się teraz pod jego czaszką działo.
- Nie znam Luisa Armstronga.- jeśli kiedyś słyszał to imię to dawno i nieprawda. Domyślał się, że jest to pewnie wykonawca tego utworu, ale wciąż go nie znał. Brad spytał o rozmowę i tak jak się spodziewał, odpowiedź była oczywista.
-Tak.- potwierdził krótko. Dlaczego w ogóle pytał? Opiekun nie musiał pytać podmiotu o takie rzeczy. Wystarczyło, że po prostu mówił i obiekt musiał słuchać.
-Zachowanie...?- nie poczuł się urażony krzykiem Bradleya te dwa dni temu więc nie od razu domyślił się, że o to chodzi, ale też nie mieli wiele więcej interakcji -Nie musisz mnie przepraszać. To ja źle odczytałem Twoje reakcje. Przepraszam.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-06-08, 22:32   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- To co śpiewałeś wykonywał Louis Armstrong, a piosenka nazywa się What a Wonderful World. Dlaczego przestałeś? - zapytał, bo wyczuwał, że nie chodzi tylko o zwykłą wstydliwość. Brad nie znał wszystkich piosenek na świecie, ale ta była raczej znana.
- Nie, nie. Ty nie masz za co przepraszać, bo dla ciebie to wszystko jest nowe. Tylko widzisz, ja nigdy nie spotkałem kogoś takiego jak ty, więc dla mnie to też dziwne. Nie rozumiałem cię i dlatego mnie drażniłeś - przyznał. Oparł się o ścianę i spojrzał w niebo. Ciężko mu było przeprowadzać takie rozmowy, bo był raczej gruboskórny i nie lubił się cackać.
- Nie jestem typem miłego gościa, poza tym mam swoje plany, a bycie czyimś opiekunem wszystko skomplikowało... - westchnął. - Źle, że na ciebie krzyczałem i generalnie źle cię traktowałem. To się nie powtórzy. Widzisz, nie jestem zbyt pomocną osobą, ale ktoś mi przypomniał, że jeszcze niedawno sam potrzebowałem pomocy i na szczęście ktoś mi jej udzielił. Być może los chce bym w ten sposób spłacił dług, nie wiem.
Brad naprawdę się otworzył przed Jokerem. Był dupkiem przez większość czasu, ale potrafił się przyznać do błędu. Jeśli mu na kimś zależało to robił dla tej osoby wszystko. Co prawda tutaj sytuacja była zupełnie inna, ale chodzi o to, że Brad ma też tą lepszą stronę.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-06-08, 23:13   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


Więc taki był tytuł tej piosenki. Joker zapamiętał choć dobrze wiedział, że nie powinien chcieć takiej informacji. Na pytanie czemu przestał przyglądał się chwilę twarzy Brada jakby determinując czy naprawdę nie zna odpowiedzi.
-Nie powinienem. Muzyka nasila emocje i odciąga od obowiązków.- powtórzył uzasadnienie, które dał mu Shugart. Wydawało się to pozytywnym opisem, ale nie w oczach obiektu RS12. Osoby, która od zawsze miała mówione, że obowiązki są najważniejsze, a emocje to zło, które utrudnia robienie tego co trzeba. Już pomijając, że od początku był tak hodowany, by jak najbardziej zmniejszyć zdolność do odczuwania, sam chciał się ich pozbywać przekonany, że są wadą. W sumie jego ojciec szczerze podzielał to przekonanie choć nie doprowadzał się do tak patologicznego stanu.
Co do dalszej rozmowy, RS12 nie miał żadnej odpowiedzi na to co mówił opiekun. Patrzył jedynie oczekując kontynuacji. Jeśli Brad myślał, że jest słaby w takich rozmowach, to właśnie trafił na osobę, która w ogóle w takich rozmowach nie jest. Rozumiał, że te słowa są ważne więc je zapamiętywał, ale nie znalazł w nich ani polecenia, ani pytania. Nie miał więc jak na nie zareagować. Chociaż…
-To ja powinienem być pomocny.- przerwał ciszę zanim odezwały się pierwsze świerszcze.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-06-08, 23:51   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- W takim razie powinieneś jak najwięcej śpiewać - odpowiedział na jego słowa, nieco rozbawiony. Miał jakieś dziwne zasady, których Brad nie rozumiał. Nie wiedział jak nim kierować, to wszystko było dla niego nowe. Po prawdzie Brad nie był zbyt dobrym wzorem do naśladowania, więc wątpił, czy powinien dawać jakiekolwiek rady Jokerowi. A teraz zamiast być sobą, musi uważać na słowa. Nie podobało mu się to i czuł pewnego rodzaju presję, więc był zwyczajnie spięty. Niestety czuł się teraz w obowiązku, żeby mu pomóc.
Teraz rozumiał, że Joker też jest słaby w ckliwych rozmowach. Była to w pewnym sensie ulga. Dzięki temu może będzie mniej niezręcznie? Chociaż i tak było, więc w sumie co za różnica.
- Właśnie, że nie. Nie możesz się jakoś... zresetować? Chodzi mi o to, że świat działa inaczej, niż jesteś do tego przyzwyczajony. Tutaj sam jesteś sobie panem. Chcesz coś zrobić? To to robisz. Ma to swoje konsekwencje, ale generalnie nie musisz nikogo słuchać... - nie wiedział, czy jego słowa jakkolwiek wpłyną zachowanie chłopaka, ale warto było spróbować. W końcu im szybciej stanie się normalny, tym szybciej Brad będzie mógł znowu skupić się na sobie i swoich problemach.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-06-09, 00:16   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


- Emocje to wada, na którą nie mogę sobie pozwolić.- sprostował. Mógł być posłuszny, ale sposób myślenia wpajany mu już ponad 16 lat nadal się za nim ciągnie. Zresztą stwierdzenie “czuj emocje” nawet ukryte między wierszami jest w tym przypadku jak powiedzenie “bądź szczęśliwa” zaryczanej kobiecie na stypie. No to tak nie działa.
-Vincent też tak mówił.- przyznał -Ale jeśli nie mam wykonywać rozkazów to co mam robić?- Bradowi udało się poruszyć jedyny strach Jokera. Zostanie bezpańskim. Chłopak dobrze wiedział, że bez opiekuna zostanie bez celu. Jego życie straci całkowicie sens, a to jest strach, który napędza ludzkość od zawsze. Praktycznie każdy człowiek chce żeby jego życie miało sens. RS12 szybko stłumił tą jak na niego silną reakcję. Czyli szczątkową jeśli mierzyć miarą zwykłej osoby.
Jeśli Brad pokusił się na tak prostą receptę jak “rób co chcesz”, Joker sprostował jak wygląda to w jego przypadku.
-Ja nie po to jestem żeby chcieć, lubić czy posiadać cel. Jestem narzędziem, które robi to co chce opiekun, spełnia jego zachcianki i osiąga jego cele.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-06-09, 01:00   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Już miał zaprotestować na jego słowa, kiedy dotarło do niego znaczenie tego zdania i... nie mógł się z tym nie zgodzić. Emocje były wadą, dlatego Brad często ich nie okazywał albo udawał inne emocje, niż go dopadały w rzeczywistości. Jak miał go uczyć życia, kiedy sam miał podobne zdanie? Co prawda, nie był marionetką, która ma swojego opiekuna, ale też był związany z jakimiś swoimi planami i ideami. Był w organizacji, żeby coś robić z tym światem. Głównie po to, żeby unicestwić DOGS, ale jeszcze długa droga do końca tego procesu.
- Cóż, niektóre emocje są dobre. To one czynią nas... ludźmi - powiedział acz bez przekonania. Niestety nie miał złotego środka, dzięki któremu nagle poczuje emocje. Pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją i ciężko mu się odnieść.
- Wolni ludzie też mają obowiązki. Są też relacje międzyludzkie i cele życiowe. Wszystko to zdobędziesz z czasem - i uwaga, po raz pierwszy uśmiechnął się do Jokera. Chciał mu jakoś dodać otuchy, choć wiedział, że niewiele może w tej kwestii zrobić.
- Nie chcesz się zemścić na ludziach i organizacji, która odebrała ci emocje i... życie? - zapytał, bo to byłby główny cel Brada. Jego obecnym celem była właśnie zemsta i przy okazji naprawienie świata z tych pieprzonych ludzi - rasistów.
- No właśnie, że nie. Wmówili ci to, ale tak nie jest... nie jesteś narzędziem, jesteś człowiekiem - mutantem. Możesz chcieć, lubić i posiadać cele, bo twój oprawca już nie żyje i jesteś wolny - odpowiedział dość żywo, choć wątpił, że przekona Jokera. Nie miał pojęcia jakich argumentów używać i jak go przekonać, ale może z czasem nauczy się z nim rozmawiać. Chyba już postanowił, że mu pomoże, więc było to nieuniknione.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7