Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięte podwórko
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2019-12-15, 19:16   Zamknięte podwórko

Zamknięte podwórko




Prywatne zaplecze baru, przy którym są garaże dla samochodów towarowych oraz osobowych. Prywatny parking dla pracowników miejsca. Po drugiej stronie zaś stoją kontenery na śmieci różnego rodzaju, dzięki temu nie ma tutaj żadnego wysypiska. Małe ostrzeżenie dla myszkujących w tych wielkich pojemnikach, że grzebanie w nich, może zakończyć się zatruciem organizmu.
[Profil]
 
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-15, 21:16   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


//10 kwietnia, późne popołudnie.

Odradzano mu opuszczanie kryjówek. Jego mutacja uniemożliwiała mu bezpieczne przemieszczanie się po mieście. Ogon, kły, łuski i te złote, nieludzkie ślepia. Mutant dla własnego dobra powinien zostać w fabryce, lecz otrzymał informacje, że rekruci mogą udać się do jednej z kryjówek Rebelii znajdującej się właśnie w tym barze. Dostanie się tam miało okazać się jednak dużo trudniejsze, niż Chris mógł przypuszczać. Przemykał się przez ciemne uliczki, unikał wszelkich spojrzeń przechodniów. Odzwyczajony od miejskiego życia wzdrygał się i ukrywał na widok przejeżdżających pojazdów niczym dziki kot. Pozostawał niezauważony i dobrze mu szło, lecz kiedy miał swój cel podróży tuż przed sobą, okazał się on być poza jego zasięgiem. W środku baru znajdowali się ludzie. Wejście tam w jego przypadku było praktycznie niemożliwe. Szybko zwróciłby na siebie uwagę, a to mogłoby oznaczać kłopoty i próbę zawiadomienia D.O.G.S.
Chris postanowił obejść budynek naokoło z nadzieją, że po drugiej stronie będzie tylne wyjście. Było, ale dzieliło je ogrodzenie, więc mutant pierw próbował się pod nim podkopać, lecz kiedy jego pazury okazały się nieskuteczne, postanowił przejść górą. Wystarczyło oprzeć się o parapet i wykonać zdecydowany skok, co w jego przypadku nie było aż takie trudne. I owszem, udało mu się przeskoczyć przez ogrodzenie, lecz na jego nieszczęście tuż przed nim stały śmietniki i Chris niefortunnie upadł na jeden z nich, przewracając go i robiąc przy tym dużo hałasu. Jaszczur upadł na ziemię, ale zaraz się podniósł i w panice ukrył się za pozostałymi śmietnikami. Znieruchomiał. Drżące mięśnie i niespokojne spojrzenie ujawniały jego strach przed wykryciem. W każdej chwili ktoś mógł wyjść i sprawdzić co wywołało ten hałas, a mutant nie miał w tej chwili jak uciec. W drugą stronę nie było już tak łatwo. Pozostała mu jego tradycyjna, zwierzęca linia obrony. Udawanie skały ze ślepą nadzieją, że pozostanie niezauważony. Jeżeli to się nie uda i ktoś go zobaczy, spróbuje go odstraszyć syczeniem i uderzaniem ogona o ziemię jak rozdrażniony kot.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2019-12-15, 22:22   

Znalazła kuzyna i wszystko miało się powoli układać, prawda? Tego chciała. Odnaleźć rodzinę, której jej brakowało. Elaine zawsze była rodzinną osobą, potrzebowała grona przyjaciół, potrzebowała grona ludzi wokół siebie. Potrzebowała być potrzebna. Na świecie nie ma ludzi bezinteresownych, nawet ci, którzy są altruistami znajdują cel w swojej dobroci, przynosi to im szczęście, że mogą pomóc. Rudowłosa dziewczyna była tego świadoma i nie chciała być egoistką twierdząc, że jest inaczej. Martwił ją nadal stan rzeczy jaki panuje w tym kraju. Jak bardzo ludzie są tutaj przerażeni innością. Zawsze znajdują powód by dręczyć innych. Ona nie miała problemów ze swoją mutacją. Byłą ona końcu niewidoczna dla innych, ale zapewne rząd chciałby ją w swoich szeregach. Osoba, która zna powiązania z innymi? Osoba, która zna emocje ludzi? To istny skarb. Dlatego niewiele osób wiedziało o jej inności. Ona sama nie chciała się przed nikim w tej sferze otwierać.
Dziesiątego kwietnia bieżącego roku Elaine wybrała się na spacer w miejsca, w które takie drobne Elki nie wybierają się na spacery bez celu. W swojej torbie miała karmę dla kota, którego tutaj dokarmiała. Dachowiec zasmakował tak bardzo w wolności, że Elaine nie była w stanie go przygarnąć do swojego domu. Przy okazji obserwowała ludzi wokół chcąc dowiedzieć się, czy ktoś nie potrzebuje jej pomocy. Uśmiech nie schodził jej z ust. Miała dobry humor, jak zawsze. Jej wzrok padł na osobę wokół, której emanował kolor złoty. Elaine dawno nie widziała tej barwy. Ostatnio unikała sytuacji zagrożenia, a to równocześnie wiązało się z tym, że nie przebywała wśród osób z poczuciem braku komfortu. Osoba była tak szybka, że Elaine zwróciła uwagę tylko na to, że przemknął w uliczkę, do której sama zmierzała.
Tam był Pusio, czyli kot, którego dziewczyna dokarmiała. Bała się tam wejść, ale jednocześnie ciekawość brała górą. Gdy zbliżyła się do owego miejsca usłyszała hałas. Zatrzymała się w pół kroku nasłuchując. Zdecydowanie nie zwiastowało to nic dobrego, ale ciekawość i chęć niesienia pomocy była silniejsza, więc mała Weasley ruszyła dalej. Zostawiła tylko na szybkiego w jednym miejscu jedzenie dla kota i niepewnie wyłoniła się zza rogu. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się w porządku. Podeszła do siatki zastanawiając się, czy czasem od nadmiaru barw w jej okolicy nie ma omamów.
Halo? Jest tu ktoś? – zapytała cicho, ale jej głos mimo wszystko odbił się od ścian echem, więc nie wyszło to tak jak zamierzała. Jej wzrok dostrzegł czarną poświatę gdzieś ze śmietników, ale jako iż nie widziała osoby była ona zdecydowanie zbyt mglista i mało dostrzegalna. Mógł być to równie dobrze cień.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-15, 23:14   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


"Pozostań w ukryciu", "Żadnych gwałtownych ruchów". Chris z pewnością nie był jeszcze gotowy na to, by po zaledwie kilku dniach wolności ponownie wrócić za mury DOM'u. Popełnił spory błąd, decydując się przychodzić tutaj w pojedynkę. Mało rozważne, ale mutant już tak miał. Pierw działał, potem myślał. Rzadko kiedy było inaczej.
Zwinięty w kulkę czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Może mu się poszczęści i zostanie uznany za jakieś bezdomne zwierze, które szukało po śmietnikach za barem czegoś do jedzenia? Albo jeszcze lepiej, po prostu nikt go nie usłyszał? Niestety odgłos kroków roznoszący się echem rozwiał wszelkie nadzieje - bez wątpienia ktoś się zbliżał. Mężczyzna jednak dość się zdziwił, gdy do jego uszu dotarł kobiecy głos, a nie męski ton napakowanego ochroniarza. Nieznajoma nie otrzymała jednak żadnej odpowiedzi. Chris jeszcze przez chwilę się wahał, ale ostatecznie po kilku sekundach bezczynności zdecydował się niepewnie wyjrzeć zza śmietnika i spojrzeć w stronę, z której dochodził wcale nie taki groźny głos.
Dziewczyna mogła spostrzec parę złotych ślepi przypominających te kocie, dokładnie ilustrujące jej osobę. Czarna aura była już doskonale widoczna wokół postaci mężczyzny, ale po chwili stopniowo zaczęła ona przybierać szarą barwę. Choć początkowo chciał odstraszyć niespodziewanego świadka swoimi kłami, postanowił być bardziej pokojowy. Może wcale nie musiał stosować tych zwierzęcych zagrywek.
- Kim jesteś? - zapytał, ostrożnie wyłaniając się ze swojej kryjówki. Gdyby miał do czynienia z innym mężczyzną, znacznie trudniej byłoby zdobyć jego zaufanie. Tutaj sytuacja miała się inaczej. Mało kiedy spodziewasz się po takiej drobnej kobiecie tego, że wybiegnie na Ciebie z maczetą.
- Nie boisz się sama tutaj chodzić? - dodał bardziej spokojnym głosem, powoli prostując swój korpus i ukazując się w całej swej okazałości, wraz z łuskowatym ogonem ciągniętym po ziemi. Był od kobiety dużo wyższy i początkowo mógł budzić obawy, jednak dzieliło ich ogrodzenie, a aura mężczyzny nie wskazywała na to, by miał jakiekolwiek złe zamiary. Słowa mogą kłamać, ale aura już nie. Chris wyglądał jedynie na zainteresowanego, choć wciąż nieco przestraszonego obecnością drugiej osoby w tym miejscu. Miejscu, do którego dziewczyna na pierwszy rzut oka w ogóle nie pasowała. Jaszczur za to wyglądał jak stały bywalec. Poszarpane ubrania i kilka niedawno opatrzonych ran.
- ... Czy ja czuję kocią karmę? - rzucił nagle podekscytowany, patrząc za plecy nieznajomej.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2019-12-15, 23:35   

Od płomiennowłosej osóbki bił zdecydowanie spokój i coś dobrego. W jej zielonych oczach na próżno było doszukiwać się złych intencji. Na początku może przewinął się strach, gdy zobaczyła złote oczy, posturę mężczyzny i masywny ogon. Nie codziennie spotyka się jaszczuropodobnych mężczyzn w ciemnych zakamarkach ulic. Jej drobne dłonie zacisnęły się niepewnie na prętach ogrodzenia a wzrok z ciekawością lustrową nowo poznanego osobnika.
Dziewczyna była ubrana w dłuższą, zwiewną i kwiatową tunikę, długie leginsy w kolorze czerni. Na ramiona miała narzuconą szarą, ciepłą bluzę z kapturem i dżinsową katanę. Na stopy wdziała wygodne trampki sięgające lekko wyżej kostki. Luźno, dziewczęco i wygodnie. Jej rude włosy opadały na ramiona, a przy skroni miała wpiętą spinkę z żółtym kwiatem. Pasowała do tego miejsca jak kozi zadek do ferrari, ale była tutaj. Stała za płotem i patrzyła na kogoś, kto jednym ruchem tego ogona mógłby miotnąć nią o najbliższą ścianę, ale Elaine nie dostrzegła w nim ani krzty agresji. Był bardziej spokojny od niej samej.
Na piegowatej twarzyczce dziewczyny znajdował się delikatny uśmiech, a jej wzrok obserwował uważnie każdy ruch mężczyzny. Gdy zadał jej pytanie zagryzła niepewnie wargę jak miała w zwyczaju, gdy walczyła ze swoim rozsądkiem. Widziała doskonale, że nie był on zagrożeniem, ale sama jego postura odstraszała. Wsunęła bez zastanowienia dłoń między pręty ogrodzenia z zamiarem przywitania się i przedstawienia. Miała nadzieję, że uściśnie ją, a nie odgryzie. Lubiła swoje dłonie. Były jej potrzebne w pracy, przy gotowaniu. Ogólnie dużo robiła dłońmi, zapewne jak każdy człowiek.
Jestem Elaine Weasley – przedstawiła się. Jeśli uścisnął jej dłoń, a nie odgryzł zacisnęła ją z powrotem na pręcie. — A ty?
Nigdy nie myślałam o tym, aby się bać tego miejsca – odpowiedziała na jego kolejne pytanie. Jego ciekawość była intrygująca dla niej samej. Chciała go poznać, nie wyglądał na nikogo złego, ale Elaine nie miała doświadczenia z osobami, które mogą być nieprzewidywalne. W końcu jest wiele takich osób, które nie są stabilne emocjonalnie i nigdy nie wiadomo, co mają w głowach. — Oprócz kota nie spotkałam tu nikogo groźnego – dodała, a gdy z ożywieniem spojrzał za nią na jej twarzy wymalowało się zaskoczenie.
Mieszka tutaj bezdomny kot, dokarmiam go – jakoś nie dziwiło ją to, że mężczyzna czuje zapachy z daleka. Wyglądał na takiego, co potrafi takie rzeczy.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-19, 22:54   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Christopher potrafił budzić u wielu osób lęk, może i czasem odrazę, czego sam nie potrafił do końca zrozumieć... albo też zaakceptować. Nieczęsto spotykało się na ulicy mutanta z nienaturalnymi cechami wyglądu. Nic dziwnego, skoro tacy z reguły mieli w życiu najgorzej i byli zmuszeni chować się w choćby najmniejszym cieniu z obawy o swoje życie. A Chris..? Jak tylko spostrzegł, że dziewczyna jest przyjaźnie nastawiona, to pomijając nietypowy wygląd sprawiał wrażenie zwyczajnego mężczyzny, który potrafił się uśmiechać i normalnie rozmawiać. Nawet jeśli ten sympatyczny uśmiech był przyozdobiony ostrymi, groźnymi kłami.
Uścisnął dłoń nieznajomej w geście przywitania, jakby wyrzucając za siebie tamtą wcześniejszą sytuację, gdzie mógł nie wypaść najlepiej w oczach dziewczyny. Mógł ją przecież tym przestraszyć, a tego nie chciał. Nie wtedy, kiedy nieznajoma okazała się być taką miłą osóbką.
- Christopher Varcer, ale możesz mi śmiało mówić "Chris". - zaśmiał się, puszczając w końcu jej biedną rękę uwięzioną między prętami. Jeszcze nie tak dawno nie wierzyłby, że będzie mógł się komuś ponownie przedstawić swoim imieniem, a nie numerem. Wyraźnie był zachwycony tym niespodziewanym spotkaniem. Sprawiał wrażenie bardzo otwartego i przyjacielskiego, gdy tylko okazywało mu się to samo.
- Poważnie się nie boisz? Ja muszę przyznać, że trochę tak. Raczej wolę bardziej... kolorowe okolice. Wiesz, tam gdzie są ptaszki, drzewka, kwiaty, trawa. No i fajni ludzie, do których można zagadać. - wyznał. Nie był typem osoby, która traktowała takie ciemne zakamarki jak swój dom, ale niestety przez swoją mutację poniekąd był na to skazany.
- Koty to groźne stworzenia. Nie zliczę na palcach obu rąk sytuacji, gdzie musiałem przed nimi uciekać. Nie przepadają za jaszczurkami i to nieważne jak dużymi. - powiedział z uśmiechem zgodnie z prawdą. Jako że nie miał w zwyczaju stawać do walki... to tyczyło się to również kotów, które z napuszonym ogonem odganiały mutanta jak tylko go zobaczyły. Na szczęście większe rozmiary sprawiały, że nie kończył jako ich obiad, co zwykle spotykało jego miniaturowych łuskowatych braci.
- Masz dobre serce, skoro jesteś gotowa przychodzić dla zwierzaka w potrzebie nawet tutaj. Pewnie jest ci bardzo wdzięczny. - powiedział ze słyszalnym w głosie szacunkiem. O ile koty (oraz większość zwierząt) go nie lubiły, wcale nie oznaczało to tego, że była to obustronna nienawiść. Chris je lubił... nawet jeśli był zmuszony przekraczać prędkość dźwięku podczas ucieczki.
- Mam takie pytanie... wiesz może jak wejść do środka tego baru? Znajomi mi powiedzieli, że gdzieś tam jest miejsce, gdzie mogę się ukryć na jakiś czas. Wiesz... przed ludźmi... - jego uśmiech zniknął z twarzy i Chris znacznie posmutniał. Opatrunki na dłoni i ogonie mogłyby przywodzić na myśl jakiś przykry incydent z udziałem mieszkańców Seattle. Mutanci nie mieli tutaj łatwo - to wiedział praktycznie każdy.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2019-12-20, 18:37   

Elaine mogła uchodzić za matkę Teresę, ponieważ często pomagała osobom, którego akurat tego potrzebowały, a najbardziej wykazywała odruchy matczyne wobec osób z mutacją. Chciała, aby mieli normalne życie, chciała, aby inni ludzie zaakceptowały ewolucję, która nastąpiła wśród nich. Sama nie raz miała problemy ze swoimi mocami. Nie były one widoczne, ale można było wywnioskować, że Elka wie za dużo. Dzieci nieraz nazywały ją czarownicą, ale zawsze tłumaczyła się tym, że ma po prostu bardziej rozwiniętą empatię. Były to bardziej słowa jej ojca niż jej samej. Christopher wydawał się być właśnie tą osobą, której Elka koniecznie chciałaby pomóc, nawet jeśli musiałaby odstąpić dla niego swoje łóżko.
Uśmiech z jej ust nie zniknął, a wręcz się poszerzył, gdy mężczyzna się zaśmiał. Było to fascynująco urocze. Lubiła, gdy ludzie się uśmiechali nawet jeśli spotykało się ich w zaułkach między ciemnymi domami. Ewidentnie można było u niej dostrzec lekkie rozluźnienie, gdy już miała pewność, że Chris nie zrobi jej krzywdy.
Miło cię poznać Chris – odpowiedziała i rozejrzała się lekko po miejscu, w którym znajdował się chłopak.
Też takie wolę, ale jak jest ktoś w potrzebie to idę nie zważając na to jaka jest okolica. Skoro wolisz cieplejsze miejsca, czemu tam nie pójdziesz? Poznałam ostatnio takie jedno miejsce, w którym można sobie poleżakować. Aktualnie jest jeszcze za chłodno, ale jak przyjdzie lato to fantastycznie będzie można tam sobie posiedzieć. Jest nawet rzeczka, ale nie ma tam ludzi, więc do nikogo obcego nie będzie można zagadać – rozgadała się opowiadając z mocno wyczuwalnym entuzjazmem. Zaśmiała się cicho, ale nie wrednie, gdy opowiadał o kotach.
Do kotów trzeba powoli i ostrożnie. Jeśli nie zechcą być przytulone to tego się nie zrobisz. Ten kotek, którego tutaj spotkałam jest przyjacielski, ale mało ufny – odpowiedziała.
Słysząc jego ostatnie pytanie jej wzrok ponownie spoczął na jego ogonie. Już chwilę temu dostrzegła te bandaże, ale teraz jeszcze bardziej zrozumiała powagę sytuacji. Żal jej się go zrobiło. Wydawał się być taki miły i przyjazny, a musiał tyle cierpieć. Spojrzała na miejsce, do którego chciał się dostać, a potem na śmietniki przy płocie.
Pomogę ci, ale ty musisz mi pomóc przedostać się do ciebie – powiedziała i zaczęła się wspinać na śmietnik. Usiadła na bramie i spojrzała w dół. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak wysoko to było. Trochę nie wiedziała co dalej. Nie chciała złamać nogi. Lubiła, gdy były w całości. Spojrzała na Chrisa z niepewnym uśmiechem.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-20, 20:32   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Słowa Elaine naprawdę potrafiły dodać otuchy oraz pocieszyć. Wręcz emanowała od siebie pozytywną energią, którą potrafiła zarażać innych dookoła. Miejsce o którym wspominała wydawało się być jak marzenie, ponieważ mimo silnego pragnienia kontaktu z innymi ludźmi, mutant wiedział o tym, że w jego przypadku powinien ich unikać. Czy tego chciał czy nie. Tak mu powiedziano po opuszczeniu murów DOMu. "Jeśli chcesz być wolny, musisz pozostać w ukryciu". Brzmiało to wyjątkowo przykro, ale może wkrótce nadejdzie ten dzień, kiedy ludzie zaakceptują mutantów i wszyscy będą mogli żyć w zgodzie?
- Brzmi jak krajobraz z jakiegoś filmu! Będziesz musiała mi to miejsce kiedyś pokazać. Oczywiście jeśli nie będziesz miała nic przeciwko. - odpowiedział zachwycony, a zaraz potem poruszył temat kota - Na ulicy czasem trzeba zachować ostrożność, bo nie wiadomo na kogo się trafi. Nawet koty to wiedzą. W sumie chciałbym takiego przygarnąć. Byłby to taki miniaturowy puchaty przyjaciel, z którym można się pobawić i poleniuchować. Nawet byłbym gotów walczyć o jego zaufanie cały rok! - wyznał szczerze i podrapał się po karku z rozbawieniem wymalowanym na twarzy.
No i cóż, dziewczyna miała rację. Nie pomoże mu, będąc uwięziona po drugiej stronie ogrodzenia. W jego głowie już układał się bardzo skomplikowany plan działania, kiedy to nagle Elaine zaczęła wdrapywać się na śmietnik.
- Tylko ostrożnie! - zawołał do niej z nutą nadopiekuńczości w głosie, widząc jej śmiałe akrobacje. Logiczne, że nie chciał, aby coś jej się stało. Nie na jego warcie. Kiedy dziewczyna była już na ogrodzeniu, Christopher stojąc na dole blisko niej, rozłożył ramiona, gotów do złapania Elaine. Był na tyle wysoki, a nieznajoma znajoma wyglądała na tyle drobną, że powinno się im udać bez najmniejszego problemu.
- Hops! - krzyknął, i zakładając, że wszystko poszło po ich myśli, mutant zaśmiał się dumnie i postawił ją delikatnie na nogi. Przyjacielski test zaufania można było uznać za zaliczony. Nie każdy by się tego podjął.
- Gdzie się tego nauczyłaś? Rzadko widuje się ludzi zdolnych do takich akrobacji. - rzucił do niej z podziwem. Niby dziewczyna nie zrobiła czegoś niezwykłego, choć z drugiej strony jak często widzi się osoby tak sprawnie pokonujące przeszkody przed sobą? Do tego potrzeba było dużej zręczności. No i odwagi, której jej chyba nie brakowało!
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-12-21, 23:40   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent zamarudził cicho pod nosem. Miał za sobą nocny patrol, a teraz jeszcze go zagoniono do roboty na zapleczu. Nie dość, że ostatnią godzinę zmywał gary, to teraz jeszcze go wysłano ze śmieciami. Ot służba, ku chwale i glorii nowej generacji człowieka.
Odkąd bar był otwarty, doszły mu nowe obowiązki. Nie bardzo mógł zaprotestować, bo jednak mieszkał tu na krzywy ryj od niemal roku,. Ci ludzie dali mu dach nad głową i zaopiekowali się nim, mimo że ten przypomniał wtedy poranionego, bardzo wściekłego nosorożca, bez jakiejkolwiek kontroli nad atakami agresji.
Chcąc nie chcąc, uruchomił wektory, sięgnął nimi po wyładowane wory i udał się na tyły. Nie zdążył jednak otworzyć drzwi, gdy usłyszał głośny hałas od śmietników. W momencie się zjeżył i postawił w stan najwyżej gotowości. Odłożył worki na bok, szybko poleciał do kuchni, by wyjąć z szuflady nóż kuchenny. Nie było czasu, by poleciał na górę po broń palną.
Wrócił, zaczaił się pod drzwiami i otworzył je delikatnie, by rzucić okiem na sytuację. Ku swojemu zdziwieniu, ujrzał Kolesia Jaszczura, który pomógł mu podczas walki o DOM. Jeszcze dziwniejsze było to, że... miał towarzystwo. Po krótkiej wymianie zdań, dziewczyna znalazła się po ich stronie ogrodzenia.
Vincent zmrużył oczy. Nie miał informacji, by którekolwiek z nich dołączyło do Rebelii. Wyciągnął telefon, napisał do Nico krótkiego smsa "Mamy towarzystwo od zaplecza. Wielki Jaszczur i jakaś laska".
Postanowił jeszcze poobserwować. Kolesia był skłonny wpuścić, ale dziewczyna...nie znał jej i nie miał zamiaru jej ot tak wprowadzić. W zasadzie oboje mogli być szpiegami. Chwycił nóż pewniej, zamknął cicho drzwi i przylgnął plecami do ściany, dalej nasłuchując. Wolałby nie wdawać się w walkę, zwłaszcza w tak ciasnym pomieszczeniu. Z drugiej, miał do dyspozycji swoją mutację. Ustawił wektory na tryb tarczy i...czekał
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2019-12-22, 21:07   

Elaine rzadko pamiętała o tym, aby być ostrożną. Często pakowała się w kłopoty i to sprawiało, że nie raz trzeba było ją ratować. Do tego angażowała się w różne niepewne przedsięwzięcia w świecie mutantów. Dziewczyna chciała, aby ludzie obdarzeni talentami mogli spokojnie poruszać się wśród innych i czerpać z życia ile się da. Stany wydawały się dla niej tak mocno zacofane, że bolał ją widok tego uroczego mężczyzny za tym płotem czającego się i próbującego znaleźć schronienie przed wzrokiem ludzi. Chciałaby, aby kiedyś mógł przejść się po ulicy z uśmiechem i żyć jak inni.
Chętnie cię zabiorę, ale najpierw musimy się lepiej poznać. Proponuje herbatę na pierwszy raz – uśmiechnęła się. Nie chciała zginąć tylko dlatego, że jest zbyt ufna. Ojciec zza światów by ją pewnie wyrzucił, gdyby się dowiedział, że była na tyle głupia, aby dać się w ten sposób zabić. — Pomogę ci kiedyś przygarnąć jakiegoś kotka w takim razie – odpowiedziała z entuzjazmem.
Machnęła tylko dłonią, gdy usłyszała jego zmartwiony głos. Nie takie rzeczy robiła, gdy była dzieckiem. Najgorsze było właśnie zejście na dół. Jak zwykle. Ręce się jej lekko zatrzęsły, gdy stanął w pozycji do łapania jej. Na jego hops zsunęła się z ogrodzenia wprost w jego ramiona. Uśmiechnęła się pewniej, dopiero jak poczuła ziemię pod stopami. Odetchnęła zadowlona i spojrzała na ogrodzenia.
No… jedno za nami – odpowiedziała, a potem ponownie się rozejrzała. — Powiedzmy, że jako dziecko nie byłam statyczna. Dużo chodziłam po lasach z tatą, dużo się wspinałam, a mój tata trenował boks i czasami mnie zabierał ze sobą, abym uczyła się samoobrony. Trochę umiem, ale nie korzystam. Nie lubię przemocy – odpowiedziała.
Będzie mały problem, ale Elaine zawsze sobie poradzi.
Mamy trzy opcje. Pierwsza to szukamy pod kontenerami jakiegoś tajnego przejścia, może jest dziura, albo brak szyby w oknie? Druga to zapukam do tych drzwi i zapytam o schronienie. Masz jakieś tajne hasło? Ty byś się schował gdzieś, bo nie wiadomo kto może otworzyć, a trzecia jak dwie pierwsze nie wypalą to schroniłbyś się u mnie… wydajesz się być miły i sądząc po twojej aurze nie jesteś niebezpieczny… – podrapała się w tył głowy i cicho westchnęła. Powinna mu chyba powiedzieć, że też jest mutantką. Może wtedy będzie im łatwiej?
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-23, 22:25   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Jak dziewczyna zaczęła wspominać o swojej przeszłości, Chris sam zaczął odtwarzać w głowie wspomnienia ze swojego dzieciństwa, które wywołały mimowolny uśmiech na twarzy.
- Ja za to jak byłem mały biegałem z drewnianym mieczem. Nic nadzwyczajnego, ale nauczyłem się kilku ruchów. Reszta doszła wraz z mutacją. Większy refleks i tak dalej... żaden talent. Po prostu mi to dano. - rzekł skromnie. Jakby się tak zastanowić, jego skuteczność na polu walki w DOMie wynikała głównie z tego, że miał broń, której nie dało mu się wytrącić z rąk. Kły, kolce, pazury. No i wyostrzone zmysły. Nic prócz mutazyny nie było w stanie mu tego odebrać. Techniki walki z kolei zdecydowanie mu brakowało.
Elaine przechodząc do kwestii wejścia do środka baru uświadomiła Chrisowi pewną małą rzecz...
- Nie możemy się włamywać. To wbrew zasadom. W sumie.... coś mówili o haśle, ale chyba... zapomniałem. Sezamie, otwórz się? Alohomora? - wymruczał pod nosem, lecz za nic nie mógł sobie tego przypomnieć. Trochę przypał. Zaraz jednak jego uwagę przykuło coś innego w wypowiedzi dziewczyny.
- Chwila, jaką aurę? Że niby śmierdzę? Kąpałem się. - odwrócił się do niej gwałtownie i rozłożył ręce pytająco. Chris nie poczuł zapachu drugiego mężczyzny, ponieważ zmysł węchu jaszczura w jednych przypadkach bywał silniejszy, a w innych słabszy od ludzkiego. Gdyby chowający mutant był pokryty krwią, Christopher już dawno wykryłby jego obecność. Obecnie jednak zupełnie nie był świadomy, że wśród nich był ktoś jeszcze.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-12-26, 15:13   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 10 kwietnia

Kilka dni minęło od zakończonego z powodzeniem ataku na Dzielnicę Ochrony Mutantów. Pracy było dużo. Poza rozwojem rebelii i szkoleniu nowych członków, doszło jeszcze prowadzenie baru. Organizacja musiała na siebie jakoś zarabiać. Tak postanowili wspólnie Nicholas i Jamie. A że ten drugi nie mógł obecnie fizycznie im pomagać, Nicholas wszystkim się zajął. Ukończył nawet potrzebne w tym kierunku kursy, nie mając w sumie czasu dla siebie. Wszystko było na jego głowie. Ale też od niektórych rzeczy miał pomocników.
Nie tylko zatrudnił do pracy osoby przebywające w rebelii, ale też i z zewnątrz. Załatwił także każdemu z pracujących odpowiedni strój, by się lepiej wyróżniali, nie tylko chodzili w samych fartuchach.
Tego dnia również mieli ruch. Nicholas pomimo bycia tak zwanym kierownikiem tego miejsca i zarządcą, pełnił dodatkowo rolę barmana przy barze. Dzięki temu też miał wzgląd na całe otoczenie. Młodzi mieli proste zadania do wykonania, lecz prosił ich także o nie używanie mocy podczas wykonywania swoich obowiązków. Co również dotyczyło Vincenta.
W czasie pracy przy obsługiwaniu klienta, otrzymał wiadomość na komórkę. Podał drinka i sięgnął po komórkę czytając wiadomość od Edamsa. Omal nie wywrócił oczami, ale jedynie westchnął.
- Zastąp mnie.
Rzekł do dziewczyny, która podobnie jak on zajmowała się barem. Nie odpisywał na wiadomość, a schował komórkę do kieszeni i wyszedł na tyły budynku, zastając pod ścianą Vincenta z nożem w dłoni gotowym do ataku. Jeżeli mowa o tym Jaszczurze, którego znają, to nie powinni się niczego obawiać. Chyba że było inaczej.
Odzienie jakie mieli na sobie jako pracownicy baru, było granatowe z białymi dekoracyjnymi paskami przy mankietach i kołnierzach, z logiem baru po lewej stronie koszuli na piersi. Strój był dwuczęściowy, trochę przypominający chiński krój ze stojącym krótkim kołnierzem. Panowie mieli koszule i spodnie, dziewczyny koszule i spodnie albo spódnice, jak było im wygodniej. Można było mieć jedynie białe lub granatowe odzienie górne. Nicholas miał na sobie cały ciemny komplet.
Grenville nie skomentował obecnego zachowania Viincenta, tylko podszedł pierw do worka na śmieci, który wziął do rąk i wyszedł na zewnątrz otwierając drzwi szeroko. Spojrzał poważnie na znajomego Mutanckiego Gada a także na nieznajomą dziewczynę.
- Co tu robicie? To teren prywatny. Nie wolno tu wchodzić.
Rzucił spokojnie ale poważnie. Dając im do wiadomości, że wtargnęli nie na swój teren. Nie bez powodu to miejsce było ogrodzone. Czekał na wyjaśnienia, patrząc na to mężczyznę to na dziewczynę.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-12-27, 16:42   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nicholas dość szybko zareagował, więc zapewne uznał, że sprawa jest dość pilna. Kiedy jednak VIncent ujrzał reakcję opiekuna, pomyślał, że w sumie to mógł zająć się tym sam. Przez doświadczenia z AlterGen i to co mu tam wpajano, wyobrażał sobie niewiadomo co. A tak, proszę - mógł wyjść, powiedzieć, że teren prywatny i kazać spadać na bambus.
Wyszedł więc za Grenvillem, uprzednio schowawszy nóż w rękawie bluzy - tak na wszelki wypadek, jakby coś się odjaniepawliło. Stanął obok niego, obserwując uważnie dziewczynę. Jaszczura znał, nic nowego u niego nie zauważy...za to może ona przejawi jakieś widoczne objawy mutacji ?
- On mi pomógł podczas ataku na DOM - mruknął do opiekuna ledwo słyszalnie, tak, że tylko on mógł to odnotować - Ale jej nie kojarzę.
Spojrzał na niego znacząco. Zawsze mógł ją przerzucić wektorami, z powrotem przez ogrodzenie, tak w ramach nauki, że nie wchodzi się na teren prywatny
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2019-12-29, 20:39   

Gdy wspomniał, że włamywanie jest wbrew zasadą jedną opcję już wykreśliła. Zostawał plan B i C. Sama też nie była za włamywaniem się, ale jak mają zrobić coś, aby ten mężczyzna był bezpieczny to Elaine miała zamiar zaryzykować. Gdy zapytał o swój zapach nie mogła się powstrzymać i cicho się zaśmiała. Pokręciła szybko głową zaprzeczając.
Nie mam wyczulonego zmysłu, więc nie czuję żadnego smrodu – odpowiedziała i cicho westchnęła spuszczając wzrok. — Też nie jestem normalna. Też mam... mutację, ale objawia się ona tym, że widzę kolory emocji i powiązań – wytłumaczyła. — Teraz mienisz się barwą zielonego, białego i różowego. Czyli jesteś zrelaksowany, ufasz mi i jesteś szczęśliwy – zamrugała i spojrzała w bok przecierając oczy. Zawsze miała problem, gdy patrzyła na emocjonalne osoby, a taki właśnie wydawał się być Chris. Dzisiaj dosyć dużo czasu spędziła wśród ludzi, więc i miała już lekkie skutki uboczne tej imprezy kolorów wokół. Podeszła niepewnie do chłopaka i niepewnie dotknęła jego dłoni. — Do tego wyczuwam pragnienia osób, których dotknę – uśmiechnęła się, gdy odkryła czego pragnie jaszczur. — Mam tę kocią karmę w torbie. Mogę cię nią poczęstować – chciała już ją wyjąć z torby, gdy nagle na zewnątrz wyszedł jakiś mężczyzna. Podskoczyła przestraszona i spojrzała na niego.
Uspokoiła się trochę, gdy dostrzegła nici powiązania z Chrisem. Rozbawiło ją trochę to, że Chris darzył go uczuciem przyjaźni, a ten mężczyzna tylko znajomością. Mężczyzna też nie wydawał się za bardzo groźny, a nawet trochę smutny. Widziała u niego barwy srebra, co oznaczało, że za kimś tęsknił bądź był samotny. Przyglądała się mu uważnie, a migające kolory niespecjalnie pomagały jej w zobaczeniu tego jak wygląda. Poznawała jego emocje nie znając historii, a to zawsze ją w pewnym sensie smuciło.
Zaraz za mężczyzną wyszła kolejna osoba, która wykazywała się zdecydowanie większą nieufnością niż ten pierwszy. Elaine skupiła się jednak na tym pierwszym. Wydawał się jej być bardziej stabilny. Ten drugi miał w sobie coś, co ją odrzucało. Nie wiedziała, dlaczego.
Przepraszamy. Ja tylko chciałam pomóc Chrisowi. Mówił, że miał tu przyjść, ale w sumie nie miał jak się tu dostać – zauważyła.
W sumie ten kto go tu zapraszał był głupcem. Jak Chris miałby się sam, o własnych siłach dostać do tego budynku? Za bardzo się wyróżniał. Ugh, miała ochotę wytknąć głupotę tej osobie. Nic więcej jednak nie dodała. Wolała zostawić to Chrisowi, w końcu znał ich. Widziała również nić powiązania z tym drugim mężczyzną.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2019-12-29, 21:58   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Kiedy dziewczyna zaczęła opowiadać o swojej zdolności i kolorach, jakie dostrzegała przy mutancie, mężczyzna odruchowo spojrzał na siebie i strzepał niewidzialne kurze, jakby miało to jakoś pomóc w pozbyciu się otaczającej go aury. Nie, żeby się wstydził tego, co w tej chwili czuł, bo przecież nie miał czego. Raczej przestraszył się tego jak wiele mogłaby z tej całej aury wyczytać. Czyli był dla niej jak otwarta księga?
- N... no tak. Zgadza się. - odparł. Elaine bezbłędnie określiła emocje towarzyszące mutantowi. Chwilowy szok i niepewność szybko zastąpiła ekscytacja, jakby jaszczur właśnie był świadkiem magicznej sztuczki.
- Hej, to jest super! Nie znam nikogo, kto potrafiłby coś takiego! - powiedział to niej, zaciskając radośnie palce i chcąc zobaczyć co jeszcze potrafi. Wtedy też Elaine dotknęła jego dłoni, a wynik był... zaskakujący, ale i jak najbardziej prawdziwy. Mówiąc na głos o pragnieniu mutanta, Christopher lekko się zarumienił... takie pragnienie raczej nie było rzeczą, którą chciał się chwalić. Widząc jednak jak dziewczyna sięga ręką do torby, Chris zaczął machać ogonem i patrzeć wyczekująco na torbę, ale niespodziewana reakcja Elaine szybko odwróciła uwagę mężczyzny, który spojrzał w tym samym kierunku, co ona. Również się przestraszył, lecz gdy zdał sobie sprawę kim byli ci dwaj mężczyźni, od razu się uspokoił, a potem nawet i ucieszył!
- To wy! - zawołał i już chciał do nich podejść z 90% prawdopodobieństwem chęci przytulenia, gdy wtem odezwał się Nicholas. Ogoniasty wyglądał na bardzo zmieszanego jego słowami. On, Elaine, przewrócony kosz na śmieci, na który Christopher przypadkowo upadł podczas przeskakiwania ogrodzenia... Ewidentnie się tutaj włamali i coś kombinowali.
- Ja, my... - jąkał się, śmiejąc się nerwowo. - Powiedziano mi, że tutaj jest em... - Chris zaczął wykonywać niezrozumiałe gesty dłońmi, które przypominały klaskanie i co jakiś czas wskazywał na swoje usta. Ewidentnie chciał coś powiedzieć, ale coś go powstrzymywało. Zerkał przy tym nerwowo na Elaine. Nie widział w niej wroga. Chciał wręcz przy niej wygadać, że w tym barze była kryjówka mutantów i mocno z tym walczył.
- ... I nie mogłem wejść przez frontowe drzwi jak inni. Bałem się, że ktoś zobaczy moją mutację i zgłosi to DOGS. Elaine chciała mi pomóc dostać się do środka i tak... jakoś wyszło. Przepraszam. - dokończył, stojąc w otoczeniu porozrzucanych śmieci. Narobił porządnego bałaganu. To właśnie on był przyczyną wcześniejszego hałasu.
- ... i te worki to moja wina. Spadłem na śmietnik gdy przeskakiwałem przez ogrodzenie. - przyznał się do winy, pochylając głowę, ponieważ Elaine nie miała z tym nic wspólnego.
- Elaine chciała mi pomóc. Ona jest w porządku. - powtórzył raz jeszcze. Bał się, że uznają ją za wroga.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7