Poprzedni temat «» Następny temat
Biuro kierownicze
Autor Wiadomość
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2021-01-16, 20:40   
   Multikonta: Quentin


Byłam pewna to, że w końcu złapiemy Christiana i Rebecce chociaż teraz bardziej znaną jako Penelope. To była tylko kwestia czasu, bo cóż każdy oddział patrolu miał ich wizerunki. Wiedzieli o tym, że mają ich schwytać. Na razie jeszcze nie zapadła decyzja aby to było typu ,,żywi lub martwi", bo na razie byli bardziej potrzebni żywi. DOGS chętnie usłyszy co się z nimi działo, kto im pomógł oraz gdzie byli. Zwłaszcza, że udawało im się uniknąć schwytania przez ponad miesiąc.
- Nie musisz się obawiać o to czy pamiętam imię Annabeth. Chociaż teraz to i tak nie ma znaczenia.
Moja córka nie żyła i cóż jakoś z tego powodu nie było mi przykro. Chociaż tutaj teraz słysząc wzmiankę od Nicholasa o mojej córce. Zwiesiłam się na chwile... Było to celowe zagrania, ale powinnam chyba jeszcze wybuchnąć płaczem, a może była to przesada.
Cóż oboje nie byliśmy telepatami by czytać myślach drugiej osoby. On posiadał zupełnie inny dar, a ja do tego wymagałam dotyku, ale i tak było to formie jakieś ilustracji nie słów, a nawet zagadki. Matka natura pokarała mnie taką mocą... Jednak była też swojego rodzaju przydatna... Lubiłam zagadki więc chętnie je rozwiązywałam zwłaszcza takie jak te na moje ciele, które zdradzały jakieś tajemnice.
- Co jest złego pracy dla nich? Jak na razie widzę same korzyści. Nie muszę się ukrywać jakiś norach czy też Bóg wie gdzie. Znam swoje pochodzenie oraz też rodzinę. A ty zadowoliłeś się pracą kierownika baru? Sądziłam, że miałeś większe aspiracje jak na przykład wolność dla mutantów.
Jeśli myślał, że usłyszy z moich ust coś co by wskazało by, że nie byłam dumna bądź źle czułam pracując dla DOGS był w wielkim błędzie. Sama się zgłosiłam do pracy dla rządu. Mutanci byli nie bezpieczni należało nas kontrolować i mieć pod obserwacją. Niektórzy samą myślą mogli by zburzyć budynek zabijając ludzi... Dlatego nigdy ta woja nie się nie skończy, bo żadna strona się nie poda...
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-01-22, 21:34   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Udawała że nie pamięta imienia jego córki, ale za to swojej wypowiedziała bez problemu i zastanowienia. Nicholas zauważył, jak bardzo było jej to obojętne i dla niej chyba najlepiej, gdyby Annabeth nie żyła. Dla niej tak jest, ale gdyby dowiedziała się prawdy, ciekawe czy nadal byłaby taka pewna siebie i przejęta faktem, że jej córka żyje. Spodziewałby się radości i chęci jej zobaczenia, ale nie u Autumn, zwącej się Jane. Nie po tym jak teraz wypowiadała jej imię.
To co od niej usłyszał, że posiada korzyści z bycia posłusznym kundlem DOGS, uniósł brew w zdziwieniu. Aż tak zepsuli jej mózg?
- A czy to nie jest wolność? Pracuję jak każdy obywatel. Mam rodzinę. Jak Ty zdecydowałaś się pracować dla rządu, tak ja wybrałem wolność i zwyczajne ludzkie życie. Z pomocą córki i przyjaciół, osiągnąłem co widać. Życie uczy wyciągać wioski z błędów i podejmować lepsze decyzje. Nie ukrywam, że mnie i córce było ciężko przez te kilka lat, od tamtego wydarzenia. Chyba nie masz pojęcia, jak dziecku trudno jest dorastać bez obecności matki.
Odpowiedział spokojnie, nie chcąc też do niczego prowokować, niczego więcej zdradzać. A rozmawiać jedynie jak przy starej znajomości. Na pewno wiadomym jest, że mutanci na świecie, nie tylko w Ameryce, znienawidzili swój rząd za prześladowania ich i zamykania w celach eksperymentalnych. Nicholas nie pochwalał zawodu jaki wykonuje Jane. Jej sytuacja wydawała się być inna niż Rebecci. Jakoś nie potrafi jej nawrócić, kiedy powróciły mu wspomnienia jak zabiła jego rodziców. W tej sytuacji panował nad emocjami i nie pokazywał nic po sobie, jakby miał do niej jakiś uraz, znienawidzenie, wstręt i to podobnie. Nie tutaj. Nie kiedy bez problemu może ona albo jej kundel na zewnątrz wezwać oddziały i zamkną ich wszystkich. Nie chciał narażać życia tutejszych mutantów. Więc odpowiadając, też uważał na swój dobór słów. Specjalnie też wspomniał o tym, jak dziecku brakuje matki i przez to właśnie przechodziła jego Vanessa. Ale czy Jane posiadała jeszcze jakieś resztki instynktu macierzyńskiego by się tym przejąć? Czy poszukując Rebecci, wie co robi źle? Czy chciałaby przyczynić się do rozdzielenia matki z córką, jeżeli by dowiedziała się gdzie znajdzie poszukiwaną? Nicholas nie byłby pewny, czy gdyby takie pytania zadał, czy chciałby usłyszeć odpowiedź.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2021-02-02, 12:07   
   Multikonta: Quentin


Pamiętałam imię Annabeth, a dokładnie się nazywała się Annabeth Nicola Spivey. Nazwisko miało po ojcu, a imiona jedno od każdego nas. Więc jak miałam nie pamiętać jak nazywała się moje dziecko. Jednak faktycznie było mi to obojętnie, jak zginęła i czy cierpiała. Była wtedy niemowlakiem i nie chcianą bachorem. Nie chciałam zajść wtedy w ciążę. Jednak nie powiem, że to mi nie ułatwiło zbliżenie się jeszcze bardziej do Christiana. Wiadomo inaczej mężczyzna traktuje kobietę jeśli ta urodzi mu dziecko. Jeśli dowiedziałabym się, że An jakoś cudowny sposób przeżyła... Cóż nie wahałam bym się znowu jej wykorzystać by złapać jej ojca w sidła. Mnie była i jest całkowicie obojętna. Nigdy nie wyrodziły się we mnie matczyne instynkt.
- Różnica jest taka, że ja nie ukrywam się ze swoją mocą, ani tym kim jestem. Nazywam się Jane Marie i jestem mutantem. Czy ty możesz powiedzieć głośno to kim jesteś? Wątpię by zgłosił się to DOGS by się zarejestrować jako mutant.
Mogli rozmawiać spokojnie i mówić co im ślina na język przyniesie. Dlaczego? Oboje wiedzieliśmy, że jedynie dzisiaj musiało skończyć się na słowach. Chociaż nie ukrywam najchętniej Nicholasa widziałam bym w jeden celi DOGS. Widziałam jaki bliski był on blisko Christiana oraz wiedziałam, że nie zostawił by tego ot tak miał kompleks bohatera. To mogło go zgubić i skrócić jego zerwanie się ze smyczy. Na którą szybko by wrócił... Jeśli komuś z jego bliskim coś zagrażało... Nie oszukujmy się znałam go bardzo dobrze.
- Vanessie zawsze będzie brakowało Rebeccy. Nie zastąpisz jej choćbym nie wiem jak się starał. Dziewczynki pewnym wieku bardziej potrzebują rodzicielki niż ojca. I mam pojęcie jak jest dorastać bez matki jak i ojca.
Doskonale wiedziałam jak to jest zostałam porwana od rodziców, przez większość życia nie wiedziałam nawet kim oni są. Nawet miałam niby przybraną matkę, ale to nie było to samo... Jej zależało na moich zdolnościach nie na mnie. Doskonale wiedziałam dlatego też chciałam by mutacja została powstrzymana by żadne dziecko nie przeżywało tego co ja.
Wiedziałam co robię zarówno cała trojka Nicholas, Christian i Rebecca powinni znaleźć się w DOGS, a ich dzieci albo przy nich jeśli będą wykonywać rozkazy albo domu dziecka. Mając szanse na normalne życie, a nie u boku mutantów, którzy mogą zrobić im krzywdę jeśli ich moc wymknie się spod kontroli.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-02-05, 00:59   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nicholas zmarszczył brwi po usłyszeniu odpowiedzi Jane, będącej chyba zwolenniczką publicznego przyznawania się do bycia mutantem.
- Nie widzę takiej potrzeby aby chwalić się światu czy jestem mutantem, czy też nie. Rejestrować się nie zamierzam, gdyż nie ufam DOGS.
Odpowiedział jej ze spokojem i opanowaniem, choć najchętniej to by zabił ją tu i teraz na miejscu, by pozbyć się tego problemu. Nie zrobi tego, z różnych powodów. A dodatkowych problemów nie chciał.
Kompleksu bohatera raczej nie miał. Choć dla niektórych mogło to tak wyglądać z boku, kiedy komuś ratował życie, lub za czasów przebywania w bractwie, planował już przegrupowania członków i podjęcia prób rozmowy z liderem, do czego jednak nie zdążyło dojść. Kto wie, czy nie stała za tym Jane aby donieść o ich planach i złapać wszystkich zanim się przegrupują i jeżeli lider przystanie na jego i Christiana propozycje? Atak z zaskoczenia wyglądał na zaplanowany. A kiedy widział Jane w swoim domu rodzinnym, łatwo było mu powiązać fakty z bractwem. Choć mogły być to nawet tylko podejrzenia.
- Ach no tak. Przecież też miałaś trudny okres w swoim życiu.
Wiedział? Strzelał? Wszystko jedno. Rzadko się zdarza by jakikolwiek mutant w dowolnym wieku miał szczęśliwą rodzinę i żył jak w raju bez problemów. Każdy z nich przez coś przeszedł. Również i Nicholas od pewnego okresu swojego życia dorastał już bez rodziców, ale był nastolatkiem. Dał radę się z tym faktem pogodzić, zwłaszcza że może bardziej za matką tęsknił niż za surowym ojcem. Niepostrzeżenie nawet, samemu przejmując część jego cech z zachowania.
- Jednakże nie Tobie jest dane oceniać, jakim jestem ojcem i czy sprostałem zadaniowi, zastępując matkę córce. Gdzie byłaś, kiedy zostaliśmy zaatakowani i Christian potrzebował pomocy? Gdzie byłaś jako matka, kiedy zginęła Twoja córka?
Zapytał wprost. W chaosie tamtych wydarzeń, ciężko było odnaleźć wszystkich. A jedyne co widział, to jak zabierali mu żonę i brata. Nawet nie był wstanie zabrać ciała ich córki, musząc ratować swoją. To był szok i cud jak dowiedział się, że ta mała jednak przeżyła. Tego nie zamierzał zdradzać Jane. Nie musi wiedzieć, że jej córka żyje.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2021-02-10, 20:16   
   Multikonta: Quentin


Och, gdyby wszyscy mutanci się przyznawali do bycia nimi i podawali się. A nie bezsensownie walczyli o prawa... Jakie prawa? Czy terroryści też walczą o prawa? Czy to, że zabijają ludzi ma jakieś usprawiedliwienie dla nich? Mutanci również są jak naładowania broń, która może w każdej chwili wstrzelić i zabić dziesiątki ludzi. Nie pamiętam dobrze mojego przebudzenia mocy, ale nie jedno krotnie widziała w ludziach zło. Jak są skłoni do złych czynów dla swoich korzyść. Mutanci mają jeszcze do tego pokusę by użyć mocy... To tak jakby każdy człowiek miał C4, który mógłby dowolnie użyć. Dlatego byłam przekonana, że mutantów powinno się selekcjonować oraz kontrolować. Tych z mocą zarażającą ludziom odpowiedni zabezpieczyć, by nie mogli krzywdzi innych.
- Mutacja jest jak broń, a broń należy rejestrować. By wiedzieć kto ma jaką i kiedy użyje jej do zabicia człowieka. Nie wiem jaką masz moc... Jednak wiem jaką ma Christian czy Rebecca... Wystarczyło by, że jakiś człowiek środek lata na ulicy zginął by od pocisku lodem. Wiadomo było by kto jest winny jego śmierci tak jak przy użyciu broni są podejrzani
Wyjaśniam mu dlaczego według mnie mutacja powinna być rejestrowana i dlaczego mutanci powinni się na to zgodzić. Jeśli wykazali by dobrą wolę jestem przekonana, że rząd by zrobił to samo, a ludzie przestali by ginąć. A nawet jeśli w wiadomo kto był by winny. Jeśli 2014 mutanci byli by zarejestrowani wiadomo było kto odpowiada za jeden z największych ataków terrorystycznych. Nie odpowiadali za to wszyscy z aktywnym genem X.
- Jak każdy w naszej sytuacji.
Nie zamierzałam mu się zwierzać ze swojej przeszłość. Chociaż aż korciło mnie poznać jego... Tak nie wiele trzeba było. Wystarczył by tylko mały kontakt fizyczny.
- Na tyłach pomagałam uciec ludziom, którzy nie mają mocy do obrony siebie jak Christian czy ty. Jednak widziałam jak An ginie przez nie rozważny atak mutanta oraz jak Christiana podchwycają. Więc nie sugeruj, że myślałam wtedy o sobie, bo dzięki mnie wielu z was uciekło i nie musieli przechodzić testów w DOGS, a nie wszystkie są przyjemne. Jednak ty tego nie wiesz, bo wolisz żyć w ukryciu jak jakiś szur.
Odpowiedziałam mu na jego pytanie, bo cóż na atak odpowiadaj atakiem. Jednak moja bajeczka nie do końca była prawdziwa. Owszem pomogłam uciec tym mutantom, które były bezwartościowe dla DOGS mieli znikomą i słabą moc. Jednak to było po to by stwarzać pozory. Gdybym kiedyś potrzebowała potwierdzenia, że to nie ja byłam kretem. Przecież kret nie pomógł by uciec mutantom.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-02-18, 23:47   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Równie dobrze, wspomniana przez Ciebie osoba z przykładu, może zostać uratowana od pocisków, jeżeli przed nią stanie lodowa ściana. Mutanci to nie broń. To ludzie obdarzeni darem nie bez powodu. Nie muszą i nie powinni być rejestrowani.
Odpowiedział jej podobnym, lecz w lepszym kierunku wyjaśnieniem, nim dziewczyna mu odpowiedziała na pytania. Chciał ją uświadomić, że nie ma samych złych mutantów. Że jej umysł został zaśmiecony kłamstwami, przeprogramowany na korzyść Departamentu. To przykre, patrząc na kogoś kto kiedyś był u boku jego brata i mieli córkę, a jeszcze później, ta osoba pozbawiła życia ich rodziców. O ile Rebeccę udało się jeszcze w miarę odzyskać, tak nie był teraz pewny, czy odzyskają Autumn, zwaną Jane. Zachowała wspomnienia, ale zmieniono jej personalia. Żeby mieć pewność czy mówiła prawdę, będzie musiał sporządzić własne śledztwo.
Jej opowieść miała w sobie sporo sensu. Jakby się zastanowić, to wtedy panował chaos, każdy nie tylko ratował siebie ale i innych. Najgorsze były rozdzielenia.
- W porządku, rozumiem. Ale nie życzę sobie sugerowania, że żyję w ukryciu jak szczur. Gdyby tak było, nie otwierałbym tego baru.
Nie atakował jej pytaniami czy słowami. Nie musiała się tak unosić, że zarzucił jej zniknięcie i nic nie robienie. Pozwoliła uciec części mutantów, to zawsze jakiś plus. Dla Nicholasa nie było bezużytecznego obdarzonego. Każdy miał w sobie coś, w czym był dobry. A jego zdolność pomagała w innych celach.
W konflikt nie chciał wchodzić, by nie przeszli czasem do rękoczynów bądź używania na sobie mocy. Zachowywał cały czas spokój, opanowanie i powagę. Zwrócił jej także uwagę na to, jak się wyraża i że sama próbuje mu coś narzucić.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2021-02-27, 20:05   
   Multikonta: Quentin


Różnica między mną, a Nicholasem była ogromna już na początku tej rozmowy wiedziałam, że nie dojdziemy do porozumienia. Im dalej to się ciągnie utwierdzałam się tym przekonaniu. Nie dla tego, że nie przekonam jego, ani on mnie do swoich poglądów. Różnica między nami była taka, że ja doskonale znałam i rozumiałam jego. Wiedziałam do czego dąży i co próbuje mi przekazać... A on? On jakby miał klapki na oczach niczym koń idzie jednym kierunku nie chce widzieć tego co jest po bokach tylko przed nim. Jak coś jest czarne to jest czarne... Nie ma innych kolorów... Ja dostrzegałam to co znajduje się bo bokach nie tylko przed de mną. Rozumiałam, że moc może służyć do obrony siebie i swoich bliskich. Nawet to szanowałam... Jeśli do tego ktoś używał mocy. Bractwo głównie się chowało tylko szeptało o tym, że nie każdy mutant jest zły. Nie pokazywali niczego dobrego... Wolej kryć się lasach czy zamkniętych fabrykach jak to było NY. Jeśli chodzi o Rebelie... Odłam Bractwo to śmiało można o nich powiedzieć o terrorystach. Większość ataków to właśnie oni spowodowali.
Znałam Christiana i wiedziałam, że nigdy nie zabił by człowieka lodowym pociskiem, bo mu się nie podobał lub miał inne poglądy. Jednak byli mutanci, ludzie, którzy swoje zdolność wykorzystywali do krzywdzenia innych. Podałam to jedynie jako przykład, a nie coś oczywistego. Prędzej właśnie Chris by osłonił kogoś lodową ścianą niż zaatakował.
- Fakt złą osobę podałam na przykład. Jednak nie zrozumiałeś co chciałam ci powiedzieć. Nie mutanci są bronią, a ich moce. Przecież ludzie nie obdarzeni mocą posiadają broń. Jednak ona jest zarejestrowana jeśli któryś z nich użyje je będzie wiadomo kto. Podobnie powinno być z mocą.
Czułam się jakbym musiała dziecku tłumaczyć by zrozumiał proste rzeczy. Jednak nie przeszkadzało mi to... Chciałam by zrozumiał mnie tak jak ja jego i innych mutantów. Ludzie czy też mutanci wcale się tak bardzo nie różnią się od siebie. Jedni mają tylko dodatkowe zdolność. Jednak mutant czy to człowiek mają tendencje do pełnienia zła i krzywdzenia innych. Dlatego powinno się to wszystko kontrolować i nadzorować. By karać tych co popełniają przestępstwo, a nie wszystkich rzucać do jednego worka.
- Dla ścisłość nie ty otworzyłeś ten bar. Nie jesteś jego właścicielem tylko kierownikiem, a to różnica. Poza tym mam gdzieś to co sobie życzysz czego nie, bo to nie jest koncert życzeń tylko życie. Mówię prawdę żyjesz w ukryciu. Założę się, że Nicholas nie jest twoim prawdziwym danym.
Prawda w oczy w kole, ale nie bałam się go... Wiedziałam, że nie ma żadnych informacji o Nicholasie. Sprawdzałam go po tym jak Bractwo było rozbite. Po prostu sprawdziłam wszystkich, którym w tedy udało się ukryć. Jednak bez tego wiedziałam, że większość korzystała z fałszywych danych. Łatwo było o aminowość i nikt tam nie zadawał pytań. Miałeś moc... Chciałeś żyć spokojnie. Witaj wśród swoich. Tak się to odbywało.
- Jednak pomimo tego dobrze spotkać ludzi z Bractwa NY i widzieć, że nie zginęli przez ostatnie lata. Nawet spotkałam się z Christianem chociaż DOGS początkowo dbało o to by nasza trójka na siebie nie wpadła. Stąd też nie poznałam Penelope Mares. Ciekawe jaka ona jest, czy w ogóle przypomina Rebecce. Bo Christian nic się nie zmienił cały czas pozostał takim samym chłopcem, który we wszystkich widzi dobro i chce pomagać innym. Nawet podał mi adres swojej siostry bym sprawdziła co u niej. Jak chcesz pomóc staremu przyjacielowi miej na nią oko. Mnie ona nie obchodzi, bo nie ma mocy i jest szara oraz pospolita.
Po co mu to wszystko powiedziałam? Może by go sprowokować. Zobaczyć jego reakcje... Nie byłam pewna czy widział się z Christianem czy też z Rebeccą. Postawiłam trochę zaryzykować. Zdradzić mu co nieco jak nowe dane jego żony. Czy to, że poznałam siostrę Christiana dzięki jemu samemu. Dziewczyna nawet nie miała pojęcia kim byłam ani jestem. Nie wiedziała, że miałam dziecko z jej bratem. Przestawiłam się jako znajoma oraz, że na prośbę jej brata sprawdzam co u niej. Cóż nie była zbyt uprzejma... Jednak zdążyłam wyłapać, że to zwykła dziewczyna, której jakoś udało się ujść życiem. Ktoś schrzanił zadanie... Nie moja sprawa. Dziewczyna była zwykłym człowiekiem, która była sama na świecie. Czemu prosiłam Nicka by miał ją na oku. Trochę przypominała mnie jak zostałam pozbawiona rodziny. Zrobiło mi się jej żal... Jednak to czy posłucha mnie czy też nie... już mnie nie obchodziło. Zresztą z tego co wiedziałam Gabriel miał sprawdzić czy coś wie o swoim bracie. Co też wątpiłam Chris w życiu by jej nie naraził. Wolał by ją obserwować z daleka niż pojawić się w jej życiu.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-03-02, 22:56   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Według Nicholasa, to Jane nie rozumie sytuacji oddając się w ręce rządu i pozwalając sobą pomiatać. Utraciła wolność i pozwala sobą kontrolować. Nie ukrywa się, to może miała na plus. Ale co to za wolność w jej przypadku? Takiej sam Nicholas nie chciał. Nie chciał być kontrolowanym!
Christiana znali oboje. Wiedzieli że on nie zabiłby żadnej osoby. Podany przykład przez kobietę był nietrafiony, co sama przyznała. Mimo to nadal drążyła temat, próbując go przekonać do swoich racji. Na co Nicholas znów westchnął, tym razem ciężej jakby gadał ze ścianą.
- Znów się mylisz. Nie każda broń jest zarejestrowana i nie każdy posiada ją legalnie. Nie możesz mocy ludzkiej, człowieka nią obdarzonego, porównywać do uformowanego kawałka metalu, który stał się jego narzędziem do obrony lub ataku. Nie ważne jaki to będzie rodzaj broni. Palnej, siecznej, białej, obuchowej. Są osoby, co posiadają nielegalnie i nie jest ona rejestrowana. Człowieka nie możesz oddzielić od jego mocy i powiedzieć, że ona jest bronią. Mówiąc o mocy jako o broni, mówisz o jej nosicielu. Mówisz o mnie i o sobie. Ktoś, kto posiada pistolet, można mu go zabrać. Mutantowi mocy nie zabierzesz.
Wytłumaczył spokojnie, ale kolejne jej słowa sprawiły, że w głowie zapaliły mu się ostrzegawcze lampki. Patrzył przez chwilę na nią zaskoczony, jakby nie wiedział skąd posiada takie informacje. A jednocześnie, uświadomiła go o tym, że mogła ich wydać Departamentowi. Zdrajczyni do szpiku kości. Rebecca i Christian tego nie zrobili. Ale ona? To mogła być nawet prowokacja. Nie uda jej się. Nie pozwoli jej na to by miała z tego jakąkolwiek satysfakcję wyprowadzenia go z równowagi.
Jeszcze ta wzmianka o jego siostrze. Czego od niego oczekiwała mówiąc to wszystko?
- Dziękuję za informacje na temat siostry Christiana. Ale wracając do mojej osoby, skąd pewność, że to nie ja jestem właścicielem tego baru i nie ja go otwierałem? Co próbujesz osiągnąć wmawiając mi nieprawdę? Również na temat mojego imienia.
Właścicielem tego miejsca nie był, co było prawdą. Ale to że nie on otworzył bar było już kłamstwem. Przypilnował remont tego miejsca, omówił z szefem sprawę otwarcia i to on otworzył Bar. Nie podobało mu się także to, że Jane twierdziła iż jego imię nie jest prawdziwym, jego własnym. Niech udowodni mu, że się nie myli. Chciał wiedzieć, skąd bierze takie przypuszczenia.
Zapytał dość poważnie, cały czas będąc opanowanym, nie ukrywając że jak każdemu człowiekowi, mówienie o nim niestosownych rzeczy, nie podobało się. Chciał mieć dowód na jakiej podstawie ona twierdzi, że posługuje się on nie swoim imieniem, ciągle zarzucając mu ukrywanie się. Tak samo zarzut w sprawie tego miejsca. To był też jakiś dziwny sukces, że powstrzymywał się przy niej od przeklinania. Jeżeli liczyła na to, że uda się jej go sprowokować, to była w błędzie. Przeczuwał, że najprawdopodobniej musiała go sprawdzać i szpiegować. Nigdy by ją o to nie podejrzewał, ale widocznie, mylił się. Najwyraźniej nie sądził, że Departament może posunąć się aż tak daleko by zepsuć pamięć i myślenie do takiego stopnia.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2021-03-12, 13:06   
   Multikonta: Quentin


Według niektórych była sprzedajną zdrajczynią. Tylko, że ja nikogo nie zdradziłam od samego początku byłam po stronie rządu. Może sądzili, że byłam tylko marionetką, którą kontrolowali i pomiatali. Miałam to gdzieć... Nikt do niczego mnie nie zmuszał wszystko co zrobiłam to sama tego chciałam. Miałam wiele swobody i to mi wystarczyło... Prace do DOGS porównuje do wojska czy też innych organizacji, jak na przykład FBI. Wszędzie są przełożony, którzy traktują cię gorzej niż psa. Bez różnicy gdzie się jest zawsze ktoś będzie na górze i stamtąd będzie patrzył na ciebie.
Jak bardzo nasze poglądy się różniły i jedno było pewne, każdy z nas miał swoje argumenty i stanowisko, którego nie zmieni. Nie pod wpływem drugiej osoby. No cóż... Na jego słowa jedynie parsknęła cicho...
- Zabrać nie - powiedziała nie musiała chyba wyjaśniać co miała na myśli. Każdy mutant słyszał o możliwość wyłączenia mutacji na pewny czas... Nawet mutanci używają jej względem siebie z różnych powodów. Jedna to sprawia, że moc nie może zabrać tak na stałe ale wyłączyć na ile X czasu.
Już na początku tej zaznaczyłam, że dla niektórych mogłam chodzi o zdrajczyni czy też sprzedawczynie. Jednak nie zrobiłam jednego i drugie... Po prostu byłam kretem w Bractwie i wykorzystałam wszelkie możliwość by wykonać swoje zadanie najlepiej jak umiem.
- Myślisz, ze chodziłam po mieście nie sprawdzając kto jest właścicielem lokalu w strefie? A co do imienia? Nie mam na to dowodów jedynie przypuszczenia... Co drugi mutant w Bractwie miał fałszywe personalia. Jednak wystarczy jeden dotyk i utrzesz mi nosa, że się mylę.
Och tak było w tej wypowiedzi niemal wyzwanie. Wiedział na czym opierała się mojej moc. Nie udawałam jej ani też nie ściemniałam co do rodzaju mocy. Jednak czy zaryzykuje iż nie rozwiążę zagadki by dowiedzieć tylko swoich racji? Wątpiłam to... Lecz w tym wszystkim nie to było dla mnie ważna informacją. Nie zapytał o siostrę Christiana. W Bractwie znaliśmy ją jako Esther Spivey oraz iż mieszkała rodzicami. O nic nie zapytał. Zachowywał się tak jakby wiedział o niej więcej niż mogło się wydawać
,,Eretria długo jeszcze? Miałaś zadać kilka pytań i zmywać się... Nie mamy całego dnia,,
Można było usłyszeć głos mojego partnera aż westchnęłam rezygnacją. Miał racje jeszcze kilka miejsc do odwiedź mieliśmy. A jak spędzę tutaj dłużej to może wydać się podejrzenie.
- Przyjęłam... Już wychodzę -
Krótki komunikat przekazałam swojego nic nie wyjaśniając. Nie tłumacząc niczego. Po prostu stwierdzenie faktu... Nie zamierzała wchodzić w dyskusje ze swoim partnerem przy Nicholasie. Po czym spojrzałam na mężczyznę przed de mną.
- Czas na mnie. Do zobaczenia - powiedziałam odsuwając się od drzwi. Byłam pewna, że jeszcze się spotkamy. Ba nawet sama chciałam to tego doprowadzić. Wiedziałam, że ma jakieś tajemnice i chętnie je poznam.
Skierowała się do wyjścia jeśli jej nie powstrzymał to wyszła za równo z gabinetu jak i z lokalu. Ku radość pracownikom i klientom...

//zt
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2021-03-17, 18:31   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Według Nicholasa Jane jest zdrajczynią. Zdradziła bractwo, zdradziła jego brata. Szybko pogodziła się z utratą córki, stając tutaj przed nim w stroju szwadronowym, pokazując swoją otwartą lojalność wobec rządu. W jej oczach to może wyglądało inaczej, że nikogo nie zdradziła, ale nie dla osoby która znała ją pod innymi danymi i osobowości. Niezła z niej aktorka. Nic, tylko zabić na miejscu.
Temat z mocą i bronią wydaje się że chyba sobie wyjaśnili, skoro nie komentowała dalej a tylko odparła dwoma słowami. Tu Nicholas uniósł brew ku górze, zauważając iż nie miała nic więcej w tej kwestii do dodania. Nawet dobrze, inaczej by drążyli wątek w nieskończoność a każde z nich posiadało dobre argumenty na obronę swojej strony.
Przy jej odpowiedzi na swoje pytania, zmarszczył brwi, choć nie pokazywał po sobie żadnego strachu, obaw, lęku, cokolwiek co by miało go powstrzymywać od jednego dotyku. Znał jej moc. Nie bez powodu w tej rozmowie trzymał z nią dystans i nie zbliżał się ani na krok. Choć korciło go skręcić jej kark.
Nie odpowiedział, gdyż w tym czasie rozległ się głos z jej krótkofalówki ponaglający. Grenville zwrócił na coś uwagę.
- Teraz Eretria, tak?
Zapytał. Kobieta widocznie miała tupet każdemu wmawiać inne imię, twierdząc że nazywa się Jane Marie, czy jak kiedyś Autumn. Ale teraz, usłyszał coś innego. O tyle dobrze, że postanowiła opuścić to miejsce, więc nawet Nicholas nie życzył jej niczego na odchodne. Drzwi się zamknęły a on podszedł do krzesła i oparł się dłońmi o jego oparcie, zamykając oczy. Ciśnienie mu z nerwów skoczyło, że zaczął masować nasadę nosową.
W barze pracownicy i niektórzy klienci obserwowali odchodzącą mundurową DOGS, czując wewnętrzną ulgę, że nie wyprowadziła kierownika w kajdankach. Więc rozmowa musiała przejść spokojnie i bez problemowo. Ale czy na pewno? Jeden z rebeliantów pracując w ochronie miejsca, poszedł na górę i zapukał, wchodząc po chwili do środka. Wtem usłyszał.
- Opuściła lokal?
Zapytał Nicholas spoglądając wkurzony na chłopaka.
- T-tak. Oddalili się od Laguny....
Nie dokończył, bo zaraz zobaczył jak krzesło trzymane przez Nicholasa przeleciało na drugi koniec pomieszczenia, z hukiem uderzając o ścianę i upadając na podłogę. Mutant oparł się tyłkiem o biurko, co jak widać było, musiał rozładować emocje.
- Jane Marie, Autumn Seymour, Eretria. Zleć znalezienie wszystkich informacji na jej temat. Wzmocnijcie też ochronę tego miejsca, ale tak by nie wzbudzać podejrzeń.
Nicholas wydał polecenia dość chłodno, jakby ta rozmowa dzisiejsza z kundlem nie przyniosła niczego dobrego.
- Jest aż tak źle?
Zapytał trochę niepewnie, jakby nie wiedział czy może w ogóle o coś pytać.
- Ta suka może zechcieć obserwować lokal. Szukają uwolnionych z DOMu.
Wyjaśnił Nicholas, uspokajając się powoli, ale nerwy zaczęły dokuczać jego dolegliwością sercowym, że zaczął masować klatkę piersiową.
- Wszystko dobrze?
Zaniepokojony chłopak zapytał.
- Tak. Idź już.
Wygonił go Nicholas, chcąc na ten moment zostać samemu. Niepewnie, ale rebeliant opuścił biuro udając się pierw do informatorów by przekazać instrukcje.
Grenville w tym czasie zamknął oczy, brał oddechy by uspokoić nerwy. Ale później i tam musiał iść po leki na serce i na głowę. Nie przypuszczał, że dojdzie do czegoś takiego. A to było zwyczajne spotkanie po latach i rozmowa. Tylko jaka i na jakim poziomie. Będzie musiał porozmawiać o NIEJ z bratem i żoną.


[z/t]
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6