Poprzedni temat «» Następny temat
Miejsca przy oknie
Autor Wiadomość
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-10, 22:46   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Mikołaj, tak?
Powtórzył za nimi, patrząc tak jakby miał wrażenie, że chcą z niego zrobić idiotę. Aż uniósł brew ku górze, kiedy słowa jego córki zostały potwierdzone przez Vincenta.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Mikołaj mógłby zostawić takie drzewko pod drzwiami nieczynnego baru.
Uśmiech Vanessy był podejrzanie zdradziecki, co tylko mu dawało do myślenia, że ta dwójka sama coś skombinowała. A skoro oboje są cali i nic im nie jest, odpuści im.

I zaraz dziecko zmieniło temat na prezenty. Choć sama wiedziała, że z ich budżetem nie będzie miała tyle niespodzianek co inne dzieci w rodzinach. Po dziesięć pudełek pod choinką, kiedy to co święta dostawała jedną góra dwie rzeczy. Czy to zabawna czy bardziej coś do ubrania.
- Będą.
Dla świętego spokoju, z uśmiechem odpowiedział córce, zgodnie z prawdą. Będą prezenty, jak co roku.
Nicholas zauważył, że Vincent nie jest przyzwyczajony do bycia nazywanym "wujkiem".
- Aż tak Cię drażni nazywanie wujkiem?
Zapytał z lekkim uśmiechem, patrząc na młodego, który zaczął bawić się bombką jak zainteresowany kociak.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-10, 22:46   
  

   1 Rok na Giftedach!


Bo bratem nie możesz być...jesteś niemiły czasem, a brat powinien wspierać i kochać...i bawić się...no i dzielić słodyczami!
Dodała na jego protest z niewinnym uśmiechem. Bo to, że poczęstował ją raz nie znaczy, że zaraz będzie jej bratem.
A wujek, to wujek...oni są upierdliwi czasem i strasznie marudni.
Przyznała wzruszając ramionami.
Ale wiesz...i tak Ciebie kocham! Nawet, jeśli Ty mnie nie!
Powiedziała zgodnie z prawdą, bo zaskarbił sobie u niej nie jednego plusa.
Świetnie! Już doczekać się nie mogę!
Zacierała łapki uśmiechając się od ucha do ucha. Pomyślała też o cioci Esther, która robiła przepyszne jedzenie…
Tatusiu, a ciocia będzie mogła przyjść do nas? Albo my do niej? Ona takie dobre jedzenie robi..przyniosłabym trochę dla wujka. Bo on na pewno dobrego jedzenia nie jadał dawno. A ja bym z chęcią zjadła sobie tą fajną bułeczkę z mięskiem w środku.
Przyznała rozmarzona.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-10, 22:47   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nicolas niekoniecznie łyknął jawne kłamstwo, ale też nie drążył za bardzo. Edams za to nie miał zamiaru się przyznawać, że zrobił coś tak nieskończenie głupiego.
Drażni. Nie jesteśmy rodziną - powiedział nieco zdegustowany nazywaniem go w taki sposób.
Uniósł brew ku górze, słysząc te gdybania Vanessy na temat tego, jak go nazywać i jakie są powinności brata czy wujka.
Mów do mnie po imieniu, po prostu. Zaraz znowu będziesz się dąsać, jak nie przestaniesz - powiedział cierpko.
Dalej już rozmowa się toczyła na tematy rodzinne, które Edamsa nie dotyczyły. Zapewne spędzi ten wieczór w swoim pokoju. Tak jak sam powiedział - nie byli rodziną. Jego siostra była gdzieś, nie wiedział gdzie, nie interesowało go to. Reszta rodziny życzyła mu śmierci. Także sprawa była dość jasna.
Zszedł z wykuszu i podszedł do choinki, obserwując ją spokojnie. Zapach drzewka był naprawdę przyjemny…
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-10, 22:49   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Zabawne były te przekomarzania słowne między Vanessą a Vincentem. Normalnie jakby widział w nich rodzeństwo. Sam także kłócił się czasami ze swoim bratem, ale najwięcej właśnie sobie pomagali. Wspierał go, uczył, stawiał za nim. I pomyśleć, że po latach dowiedział się iż był autorytetem dla swojego brata jak i siostry. Ich bohaterem, który zniknął na kilka lat, ukazując się im dopiero teraz. Ile by teraz dał, by uwolnić Chrisa z Dzielnicy Ochrony Mutantów.
Słysząc zaś słowa młodej odnośnie "wujka", jak określiła ich ogólnie, to aż musiał jej przerwać.
- Hola hola panno. Uważasz że wujek Christian jest upierdliwy i marudny?
Zapytał ją porozumiewawczo, mówiąc oczywiście o swoim bracie. Powinna go pamiętać. Miała sześć lat jak jeszcze przebywali w bractwie. W tym jednym miesiącu, kiedy straciła matkę. On stracił też brata. Choć nikt nie wiedział, że obaj nosili to samo nazwisko. Nicholas ukrywał prawdę przed bratem.
Miło jednak było usłyszeć, że Vanessa akceptowała Edamsa pomimo jego charakteru jaki wyniósł z laboratorium.
- Nie wiem Vanessa. Zadzwonię do niej i jeżeli ciocia nie będzie miała planów, to zaproszę do nas.
Odpowiedział córce, spojrzawszy na nią i tym samym pogłaskał po główce. Poznawszy swoją siostrę, na pewno nie odpuściłaby spotkania z bratanicą. Za bardzo się polubiły. A to też dobrze. Jego córce potrzebna jest także w opiece kobieca dłoń. Dzięki bogu, że ma chociaż siostrę, skoro stracił partnerkę życia.
Zauważając, że Vincent podszedł bliżej choinki, Nicholas uśmiechnął się kącikiem ust, dość przyjaźnie, patrząc na chłopaka.
- Vincent. Może zechcesz spędzić święta z nami? Możesz należeć do naszej rodziny. Przy czym, przydałby się Vanessie nowy nauczyciel.
Miał plan. A Vincent może mu w tym pomóc, skoro siedzi w tej budzie jak myszka i nie wychyla się, kiedy nie jest potrzebny w terenie. Może propozycja jaką mu przedstawi, spodoba mu się?
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-10, 22:50   
  

   1 Rok na Giftedach!


Wydęła policzki niezadowolona z tego jak się zbuntował. Znowu ją straszył?! Zacisnęła pięści i spojrzała na niego bojowo nastawiona.
- Po imieniu mogę mówić tylko do brata!
Krzyknęła szczerząc zęby. No co począć? Taka była, potrzebowała towarzystwa innych a że upatrzyła sobie właśnie Vincenta, nie mogła nic na to poradzić. Uśmiech nie schodził z jej twarzy nawet jak tato zwrócił jej uwagę. Wujek Christian...dawno go nie widziała, ledwo pamiętała, ale jednak. Na samo wspomnienie o mężczyźnie uśmiechnęła się lekko.
- Wujek Chris jest fajny...ale to hm...król wujków! On jest zajebisty tato...potrafi się bawić, fajnie opowiada…
Urwała na chwilę i cicho westchnęła.
- Chciałabym, by też był...tak jak kiedyś. Ty, ja mama i wujek...a teraz jeszcze ciocia…
Uśmiechnęła się promiennie i przeniosła wzrok na Vincenta, gdy padła propozycja.
- Zgódź się, proszę...proszę...proszę…
Wyszczerzała się jak mysz do sera wlepiając swoje ślepka w chłopaka.
Będę szczęśliwa, jeśli się zgodzisz...proszę.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-10, 22:50   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


No ja pierdzielę, temu staremu ramolowi, to już się do reszty pojebało we łbie. Jaka rodzina, jaki nauczyciel, czy jemy do reszty rozum odjęło ?!
Nie chciałbyś, bym był jej nauczycielem - powiedział, dając mu do zrozumienia, że jedyne metody nauczania jakie znał, to te przez które całe ciało miał w bliznach.
Vincent bawił się nieco bezmyślnie bombką, tyrpając ją jak kot. CO miał odpowiedzieć? Prawdę? Że nie ma na to ochoty ? Że się nie nadaje i w ogóle jest kompletnie antyspołeczny?
Spojrzał na Nicholasa, jakby szukał czegoś, by się uczepić. A, że robi to z litości, albo że chce złośliwie go uspołeczniać, cokolwiek. Jednak, gdy patrzył na tą irytująco przyjazną twarz, jakoś...nie potrafił. Albo nie chciał.
Wszystko jedno - mruknął, odwracając wzrok na choinkę. Światło lampek, odbijało się w jego pustym oczach,
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-10, 22:54   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Zabawnie obserwowało się rozmawiające dzieciaki. Normalnie jakby faktycznie byli rodzeństwem z dużą różnicą wieku. Miał nadzieję, że Vincent się kiedyś przyzwyczai do tego, jak Vanessa będzie go traktować. Jak będzie go nazywać. Ale przy tym musiał wypytać ją o swojego brata. Możliwe że to był błąd. Ponieważ wspomniała ten dzień, kiedy z nim i z jej mamą byli razem. Jeszcze Autumni była z nimi ze swoim paromiesięcznym dzieckiem. Które później też zginęło. Czy tam paroletnim. Na pewno dużo młodszym od Vanessy. Przykra sprawa.
- Też bym chciał...
Nie ukrywał po sobie, że sytuacja jego brata była wręcz fatalna. Po tym jak go widział, co ten miał na sobie i że był teraz pod stałym nadzorem DOGS. Teraz w jego obowiązku pozostało pilnować Esther. Obietnica złożona między nimi lata temu, musi trwać nadal.
Vincent odpowiadając na propozycję Nicholasa odnośnie nauczania Vanessy, odmówił używając innych słów.
- Nie wiesz jeszcze co mam na myśli. Wrócimy do tego innym razem.
Na razie nie chciał tego poruszać przy córce. Pierw musi szczegóły przedstawić młodemu.
I tak, wszytko było jedno Vincentowi, a to oznaczało że nie odmówił spędzenia świąt z nimi. Przynajmniej przypomni sobie, jak wyglądały dawniej, a jak niestety teraz. Oboje musieli obejść się z tym, że nie spędzą ich w gronie swojej rodziny. Nicholas miał jeszcze siostrę, poza córką, więc jakoś to będzie. Ale Vincent? Widać było po Vanessie, która nalegała.
- Skoro postanowione, to posprzątajcie bałagan.
Rzekł z uśmiechem, mając na myśli te kartony po bombkach. A on udał się do części kuchennej, by sprawdzić jak stoją ze składnikami do jutrzejszych posiłków i napojów.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-10, 22:54   
  

   1 Rok na Giftedach!


Dziewczynka była strasznie uparta i pewna siebie. Co ją obchodziło jakie zadanie będzie miał Vincent? Miał spędzać z nią czas, uczyć ją więc było jej wszystko jedno.
Będzie fajnie, zobaczysz!
Klasnęła w dłonie i spojrzała na kartony krzywiąc się, na szczęście dużo ich nie było bo zaledwie jeden ogromny i jakieś mniejsze po bombkach jakie powyciągała Van. Do tego wszystko wystarczyło wrzucić ponownie do dużego kartona i po problemie.
Tato, a pójdziemy na zakupy jak zabraknie czegoś do tego napoju?
Zapytała bo nie miała chęci spędzać w pokoju całego czasu wolnego. A to była dobra okazja by nieco pobiegać po sklepach i nie tylko. Niestety nie miała pojęcia jak bardzo jej ojciec jest poszukiwany przez jak ich nazywała “złych panów”
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-10, 22:55   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nie do końca rozumiał, na czym te treningi miałyby polegać. Oby nie wymyślił czegoś wybitnie głupiego, bo znów się zrobi nieprzyjemnie.
Pomógł Vanessie wynosić kartony, bo zapewne sama by sobie nie poradziła i po chwili byli już z powrotem. W jego nozdrza uderzył znów miły, sosnowy zapach.
Ojciec z córką byli zajęci rozmową, Edams zaś chwycił koc, rozłożył na podłodze i położył się na boku, pod choinką, znów zagłębiając się w lekturę
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-10, 22:56   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Pytanie córki go w pierwszej chwili zaskoczyło, przy czym przystanął i spojrzał w jej stronę. Z jednej strony wolałby nie ryzykować wychodzenia z dzieckiem w obawie o jej bezpieczeństwo. Ale z drugiej, potrzebowała wyjść do ludzi. O swoje bycie poszukiwanym się za bardzo nie martwił, ale starał być ostrożny. Nie miał jednak pojęcia, ile DOGS ma o nim informacji i czy tylko widnieje u nich jako Andrew Spivey.
- Pójdziemy. Vincent, też chcesz się przejść i przewietrzyć?
Zapytał i chłopaka przy okazji. Jemu w sumie tez by się przydało wyjść na zewnątrz. Zobaczyłby jak wygląda oświetlone miasto, jak miasto przygotowuje się do świąt.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-10, 22:56   
  

   1 Rok na Giftedach!


Gdy skończyli wynosić kartony uśmiechnęła się do Vincenta widząc, jak ten kładzie się pod choinką i czyta książkę. Wyglądał jak taki rozpakowany prezent...hm...no ale mniejsza...wracając do sedna. Młoda spojrzała radośnie na tatę i uściskała go z całych sił.
Super!
Klasnęła w dłonie i spojrzała na Vincenta
Pójdziemy razem? Będzie fajnie mają fajne wystawy w oknach, i tyle słodyczy…
Westchnęła rozmarzona na samo wspomnienie.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-10, 23:00   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Znów czuł ten dziwny dla niego spokój. Dobra lektura, światło lampek, zapach choinki i ciepły koc, działały na niego kojąco, co było miłą odmianą po ostatnich kilku tygodniach.
Zapytany, czy chce się przejść, już miał odpowiadać, że zostanie w barze, gdy Vanessa roztoczyła przed nią całkiem miła wizję. Nie widział czegoś takiego od dawna. W scenerii pruszącego śniegu, to musi wyglądać całkiem ładnie. Dawno nie wychodził na dwór…
- Tylko się przebiorę – mruknął, zbierając koc z podłogi
Niedługo potem zszedł w przydużym swetrze i grubych skarpetach. Nie miał żadnych swoich rzeczy, więc gdy dano mu jakiekolwiek ciepłe ubrania, przyjął je z wdzięcznością. Może nie wyrażoną w słowach, ale…
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-10, 23:05   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Wstępnie Nicholas widział, że Vincent wolałby siedzieć w kącie, pod choinką i czytać sobie książki edukacyjne. Vanessa jednak przekonała młodego by poszedł z nimi. Szybko się uczył i przekonywał do obecności innych osób. Czas pokazuje zmiany, których człowiek sam niekiedy nie dostrzeże. Z Vincentem jest podobnie. Teraz woli trzymać się na uboczu, ale jest chętny próbować czegoś nowego.
Więc było postanowione.
- Śmigaj się przebrać. Zaraz do Ciebie dołączę.
Rzekł do córki. Vincentowi tego mówić nie musiał, ale skinął głową w zgodzie, by poszedł przebrać się.
Grenville udał do kuchni by przejrzeć zapasy w lodówce. Składników brakowało kilka. Mógłby nawet sam te brakujące zakupy zrobić. Ale skoro córka chciała nacieszyć oczy dekoracjami świątecznymi miasto, nie odbierze jej tego. Z tym, że będzie musiał być bardzo ostrożny.
Wiedząc już co musi kupić, zamknął lodówkę i udał na górę, zastając ubranego jedynie w dość ciepły sweter Vincenta. Rzekł by poczekał na dole. Udał się do pokoju, gdzie ubrał się cieplej. Nałożył szal, kurtkę, czapkę i buty wyjściowe. Rękawice ubrał w wyjściu. Sprawdził, czy Vanessa też dobrze się ubrała i ciepło. Wtedy zszedł z młodą na dół i w trójkę opuścili budynek.


[z/t x3]
[Profil]
  [AB+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-03-20, 20:19   

| 16.05.2019
Panika w jej życiu nie była na porządku dziennym, ale gdy piętnastego maja obudziła się rano w swoim łóżku nie mogła się uspokoić. Wszystko z nocy poprzedniej docierało do niej jak migawki szybko przełączanych zdjęć na slajdach. Spojrzała na szklankę obok łóżka i wypiła całą wodę. Pierwsze co zrobiła to wzięła szybką kąpiel, a potem zamówiła dwa parawany przez internet. Zboczeniec nie będzie jej podglądał. Potem napisała do Phila, aby wpadł do niej jakiegoś dnia, bo ma dla niego męskie zadanie. Ogarnęła cały dom i sama jeszcze sprawdziła, czy czasem nie ma kamer w domu, ale nie znała się na tym, a Phil ze swoim szczęściem znajdzie wszystko, prawda?
Zapytacie, dlaczego parawany? Nie miała zamiaru przebierać się w pomieszczenia bez okrycia. Jakoś przetrwała piętnasty dzień miesiąca, ale nie była w najlepszym stanie. Dopiero następnego dnia udało się jej wrócić do normalności. Wstała rano rześka i wypoczęta. Ubrała się w kwiatowy sweterek i dżinsowe ogrodniczki. Kilka kosmyków spięła z tyłu, aby nie spadały jej na twarz, a resztę włosów zostawiła rozpuszczonych. Wzięła swój stary plecak i wyruszyła do pracy z uśmiechem na twarzy. W sercu nadal obawiała się intruza, ale miała wrażenie, że go nie ma, że to był tylko realistyczny koszmar. Weszła do budynku swojej pracy i poszła od razu do szatni się przebrać, potem weszła do kuchni i robiła swoje rzeczy.
Nie myślała o nim za wiele przynajmniej się starała. Nadal była rozproszona, ponieważ jego dominujący wzrok nadal siedział jej w pamięci, ale starała się jak tylko mogła o tym nie myśleć. W końcu musiała się udać na chwilę na salę akurat zaczynała się jej przerwa, gdy jej wzrok dostrzegł ciemność przy oknach. Poczuła ucisk w żołądku, a trzymany przez nią talerz upadł na ziemię. Szybko zaczęła go zbierać, a potem poszła do łazienki. Opłukała twarz, spojrzała w lustro: ”Pokonasz go! Jesteś silna! powiedziała do siebie i wyszła z łazienki podchodząc do jego stolika.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-20, 21:11   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


| 16 maja 2019 roku

Chyba zaczynałem lubić ten bar. Mogłem skryć się w cieniu, niekiedy nawet w półmroku i, cóż, unikać słońca, a to było dla mnie wybawieniem. Słońce mnie wykańczało, czyniło zmęczonym, ogólnie to wszystko takie… jaskrawe i odkryte. Niekiedy jeszcze upalne dni doprowadzały mnie do szału, ale na szczęście na razie nie było tragedii. Chillout.
Mała była w kuchni. Pracowała tu. Zazwyczaj starałem się zanadto nie wchodzić jej w paradę, aby od czasu do czasu przemykałem obok niej fizycznie, by ogarnąć jakieś zakupy, jedzenie czy chociażby jedno niewinne piwko, ale teraz? Hmm… Po tym, jak miałem okazję przetrwać i ogólnie też przetrawić ten feralny wieczór, raczej nie zamierzałem zmieniać nawyków. Szczególnie że jeszcze żyłem, miałem wszystkie kończyny i zęby również, nie? Paznokcie także, więc wnioskowałem, że Mała nie puściła pary z ust. I dobrze. Powoli się serio uspokajałem, że wszystko ładnie fajnie się ułoży.
A teraz ona była na zapleczu, ja zaś mogłem sobie spokojnie siedzieć i sączyć colę, czekać na kelnerkę z jedzeniem. Miodzio. Takie pilnowanie Małej było znacznie bardziej przyjemniejsze od biegania za dnia po mieście czy jakieś wieczorne dramy z omdleniami. Umówmy się – nie byłem księciem z bajki.
Złapałem szklankę i napiłem się coli, na moment odwracając się, kiedy jakaś kelnerka coś tam potłukła, ale nie wdając się w szczegóły, wróciłem do poprzedniej pozy i zacząłem również klikać sobie w smartfonie. Tak, miałem również jakieś życie… niekiedy. I lubiłem pograć, poprzeglądać, a najbardziej pić i spędzać noce w klubach, kiedy oczywiście miałem wolne. Brakowało mi takiego wypadu, odetchnięcia, oddania się naturalnym instynktom. Taaa… Od obijania mord jakimś typom myślącym, że są kozakami, po wieczorki w towarzystwie dam.
- Poproszę ham… – zacząłem grzecznie, mimo że kelnerka, która podeszła do mojego stolika, właściwie do niego podeszła i wstrętnie milczała, czekając na zbawienie. Kiedy jednak podniosłem wzrok, wszystko stało się jasne. Nieco mnie to wpierw przeraziło, bo się Małej nie spodziewałem tu na sali, szczególnie przy moim stoliku, ale zaraz się uśmiechnąłem nieznacznie.
- Obsługujesz? – zapytałem ją, choć jej mina była tą…. Tą, której raczej nie chciałem zobaczyć. – Zanim coś powiesz, opanuj się! Dużo tu par uszu – mruknąłem do niej, ale na tyle głośno, by usłyszała. Mój niewinny uśmiech gdzieś spierdolił, zniknął.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7