Poprzedni temat «» Następny temat
Miejsca przy oknie
Autor Wiadomość
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-04, 16:18   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Otrząsnął się, gdy Vanessa stuknęła go palcem. Spojrzał na nią ze złością. Ile razy miał jej powtarzać, by tego nie robiła ?!
- Przestań - syknął zirytowany, ale młoda już się stroiła w łańcuchy, co znów mu dało przebłysk wspomnień. Zaczynała go od tego boleć głowa. - Nic mi nie jest.
Obserwował, jak młoda Grenville, cieszy michę od ucha, do ucha, nie rozumiejąc jak można się cieszyć z takiej głupoty.
- Nie wiem, może. - powiedział wymijająco, wracając do swojej herbaty i przenosząc wzrok na choinkę. Wydzielała z siebie bardzo miły zapach.
Vincent usiadł w fotelu, obserwując drzewko. Dopadła go dziwna huśtawka nastrojów, przez wspomnienia, które wróciły. A godzinę temu czuł taki spokój!
- Nie obchodziłem świąt od lat. Nie czuję tego w ogóle-powiedział do dziewczyny w końcu.
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-04, 16:22   
  

   1 Rok na Giftedach!


Odskoczyła jak oparzona, słysząc jego syczenie. Nie chciała przecież nic złego zrobić. Martwiła się o niego, a on tak się zachowywał dziwnie. Smutne oczka powędrowały w stronę mężczyzny.
Ale na pewno nic Ci nie jest? Nie wyglądasz, jakby wszystko było dobrze. Martwię się o Ciebie.
Mruknęła przenosząc spojrzenie na choinkę. Zdjęła nawet z głowy anielski włos i usiadła niedaleko Vincenta.
No to co Tobie jest?
Dodała zaniepokojona i cicho westchnęła co miała robić? Sama stroić choinkę?
Pomożesz mi z tą choinką? Proszę...
Słysząc, że nie obchodził świąt od lat aż zaniemówiła. Jak to tak? Czemu? Jednak nie pytała tylko wzięła wdech i wypuściła powietrze.
To czas byś poczuł. Wiesz...jak moja mama była z nami wszystko było inaczej, tata był szczęśliwy, stroiliśmy drzewko nie mieliśmy choinki zawsze, ale czasami jakieś drzewko, jak nie ogromną paproć w pokoju to jakieś inne drzewko. Bo musieliśmy być ostrożni i gotowi do ucieczki. Ale zawsze coś było...A od kiedy mamy nie ma, tata strasznie cierpi w święta. Więc nie chciałam by w tym roku robił to samo co rok temu. Jeśli to mu przypomina mamę i przez to jest taki pochmurny to lepiej by tego nie robił. Ale skoro Ty nie wiesz co to są święta to co innego.
Zaczęła i ciągnęła dalej poprawiając się na krześle. Wyciągnęła bombkę i podała mu ją.
Zobacz, w święta przychodzi mikołaj, rodzice zawsze mówili, że muszę być grzeczna, ale nie wiedzieli że ja wiem, że on nie istnieje, no bo jak to wytłumaczyć, że jednego dnia rodzice robią zakupy, ukrywają coś w szafach a potem jakby nigdy nic myślą, że nie widzimy zapakowanych prezentów pod choinką, które chwilę prędzej podłożyli? Ale to fajne jest takie...siedzimy razem, wspólnie śpiewamy kolędy, śmiejemy się jemy to co udało się przygotować czy zdobyć. Nikt nie jest wtedy zły, nikt nikomu nie wytyka błędów i wszyscy są dla siebie mili. To taki fajny dzień, który chciałabym by trwał cały rok!
Dodała śmiejąc się wesoło.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-04, 16:30   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


.- Wszystko w porządku- powiedział bezbarwnie, starając się nie myśleć za wiele, o tym, o czym sobie przypomniał.
Słuchał jak Vanessa opowiada i ani razu jej nie przerwał. Z pewnością jej święta, nim zaginęła jej matka, musiały być dla niej czymś cudownym. Szkoda, że sam nie mógł się pochwalić podobnymi spostrzeżeniami. Z drugiej strony nie mógł sobie wyobrazić siebie, robiącego coś tak... normalnego. Był hodowany i szkolony na żywą broń. Jego myśli to były “misje” ktore musiał wykonać. Nic więcej. Nie potrafił sobie wyobrazić, że mógłby...no, żyć. Tak po prostu.
Już nie umiał.
Brzmi nieźle - powiedział cicho, trzymając kubek w dłoniach.
Zamillkł na dłuższą chwilę. W końcu jednak wstał, podchodząc powoli do drzewka. Delikatnie przejechał palcami po jednej z gałęzi, chłonąc przyjemny, leśny zapach.
Jak mam ci pomóc z tą choinką? - zapytał w końcu.
Nie brzmiał zbyt entuzjastycznie, wydawał się wręcz przygaszony,ale jednak tu był i nie warczał na nią. Uznajmy to za spory postęp
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-04, 16:41   
  

   1 Rok na Giftedach!


Van nie znała takiego przebiegu sprawy. Jej życie toczyło się tutaj, w tym miejscu tym czasie u boku bliskich jej osób. Uśmiechnięta nawet nie spuściła z niego oczu gdy mówił. Słuchała w milczeniu i starała się go zrozumieć. Postawić się na jego miejscu. Nie wiedziała co się stało, nie miała pojęcia co przechodził. Cierpiał to wiedziała na pewno. Znała to uczucie, wiedziała doskonale co mógł czuć, ona sama cierpiała przez wiele lat po utracie matki. A teraz...chociaż miała nadzieję, że ta wróci to jednak gdzieś tam nadal czuła smutek i żal, który starała się skrywać pod maską dziecka szczęśliwego.
Pomóż mi zawieszać bombki jest ich bardzo dużo, sama nie dam rady!
Odezwała się z uśmiechem na ustach i podała mu jedną z kartona.
A podniesiesz mnie tam wyżej bo nie sięgnę z ozdobami
Powiedziała markotnym głosem po chwili gdy ostatecznie już nie mogła dosięgnąć wyżej niż sięgała.
Ja nie gryzę słowo...nie poparzę też.
Dodała myśląc, że może się jej boi. W końcu nie wszyscy wiedzieli jakie posiada zdolności, sądziła że on wiedział i może przez to bał się, że zrobi mu krzywdę.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-04, 16:58   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vanessa była zdecydowanie za mała, by dowiedzieć, jakiego okrucieństwa dopuścili się naukowcy z AlterGenetics. W odróżnieniu od ojca, nie widziała blizn i starych ran na ciele chłopaka, którego tak bardzo chciała mieć za przyjaciela. Być może miałby być on substytutem starszego brata, do którego mogłaby się przytulić, gdy był jej źle…ale miała pecha trafić właśnie na Edamsa. Skrzywdzonego, skrzywionego psychicznie, odpychającego od siebie wszystkich naokoło.
Nieco niepewnie zawiesił pierwszą bombkę, czując się przy tym dziwnie głupio. Jakby robił coś infantylnego, czego nie powinien już robić. Za to kiedy Vanessa poprosiła by ją podsadził, uniósł brew. No chyba sobie jaja robiła.
- Wiem, że mnie nie poparzysz. – powiedział spokojnie - Po prostu nie chcę nikogo dotykać. Jesteś za smarkata, by wiedzieć dlaczego. – rozejrzał się i wyhaczył wzrokiem wysoki stołek barowy. Podszedł do niego i po chwili postawił go przed choinką.
Szlag by to. Ten smarkacz był nadal za mały, by na niego wleźć bez pomocy kogoś większego. Nie mogłaby bardziej urosnąć? Westchnął cicho, po czym aktywował moc. Vanessa mogła poczuć jak coś ją chwyta w pasie i stawia na dość chwiejnym krzesełku.
- Stój, ja wezmę bombki. – powiedział i schylił się po karton.
Wymęczony tygodniowymi nadużyciami mocy organizm, zaprotestował. Chłopak poczuł tępy ból w skroni, z nosa zaczęła kapać krew.
-Szlag by to… - otarł nos rękawem przydużej bluzy.
Wektory zniknęły, Vanessa mogła poczuć, że coś, co zapewniało jej równowagę przestało istnieć. Nie zdążyła jednak się nawet zachwiać, bo wtedy zimna, męska dłoń chwyciła ją za bok, by nie dopuścić do wypadku.
Vanessa nie miała nawet pojęcia, ile to go kosztowało. Mdliło go od bólu żołądka, a serce waliło jak oszalałe. Mimo to, trzymał dziewczynkę by ta nie upadła
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-04, 17:00   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie rozumiała czemu był taki, ale nie chciała też być uparta i dążyć do tego by w końcu powiedział co się dzieje. W końcu każdy miał prawo do prywatności. A ona była raz, za mała a dwa nie pojmowała tego co się działo poza murami. No może pojmowała, ale nie tak bardzo drastycznych sytuacji. Spojrzała na Vincenta co robił, gdy nagle postawił stołek przed nią a po chwili uniósł ją na niego. Uśmiechnęła się lekko i zaczęła wieszać to co miała w dłoni, jednak nagle poczuła jak to co ją trzymało puszcza ją a ona zaczyna się chwiać. Usłyszała głos Vincenta a potem poczuła jego dłoń trzymającą ją z boku. Zaskoczona zeskoczyła ze stołka przewracając się na kolana, które sobie zdarła do krwi, ale nie przejmowała się nimi. Widząc jak Vincent krwawi spanikowała i szybko wyciągnęła z kieszeni kawałek papieru.
- Proszę...
Odezwała się wystraszona i zaniepokojona. Podsunęła mu stołek i stanęła obok niego.
=Usiądź...tata zawsze każe siedzieć z głową między nogami, może to coś pomoże.
Dodała i pobiegła do kuchni by zmoczyć kawałek papieru i wróciła z nim po chwili do mężczyzny.
- Przyłożysz sobie do nosa?
Zapytała niepewnie podając mu kawałek papieru.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-04, 17:01   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Ledwo zdążył ją złapać, ta nagle zeskoczyła, zdarła sobie kretynka kolana, jakby nie wiadomo co się stało. Biedna nie wiedziała, że dla niego taki krwotok z nosa, to nic strasznego. Patrzył na nią co najmniej jak na niespełna rozumu.
- Po co zeskoczyłaś?! - warknął do niej
Boże, czemu dzieciaki musiały być tak nieskończenie głupie ?! To ledwie kilka kropel krwi a ta wpadła w histerię. Jak nie zatłucze jej DOGS, to sama się wykończy, potykając o własne kulasy.
- Siad. – oznajmił i usadził małą na krześle. Nie użył papieru, by otrzeć nos. Sam się zasklepi, reszta i tak już była w rękawie. Zaczął jej odkażać te nieszczęsne kolana. - Nie możesz być taka bezmyślna, mogłaś sobie nogi połamać, gdybyś gorzej upadła.
Nie było to tak straszne dla niego, w końcu nie był to bezpośredni dotyk. I…to było tylko dziecko. Co mu mogła zrobić mała dziewczynka?
Spojrzał na nią niezbyt przychylnie. Tak irytująco przypominała mu jego durną siostrę, że to było aż straszne. Też wlepiała w niego te shrekowe oczka i wykrzywiała usta w smutną podkówkę.
Kiedy kolana były już czyste, nie wstał z przykucu, tylko odwrócił się do niej plecami.
- Właź. Tylko tak upilnuję, byś nie zrobiła czegoś jeszcze głupszego. – tak panno Grenville, wskakujemy na ramiona !
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-04, 17:02   
  

   1 Rok na Giftedach!


NIe rozumiała o co mu chodzi, przecież leciała mu krew a ona nie mogła inaczej mu pomóc jak tylko zerwać się z miejsca i pomóc mu chociaż niosąc mokry papier. Zaskoczona jednak tym, że usadził ją na tyłku i o dziwo, nie przejmował się teraz tym, że opatrywał jej nogi klęczał przed nią. A potem...normalnie ta mina Vani mówiła więcej niż tysiące słów! Wślizgnęła się mu na barana i szczerząc się od ucha do ucha objęła go za szyję delikatnie pochylając się do jego ucha.
- Wiedziałam, że jesteś dobry! Ktoś kto lubi czytać musi być dobry!
Pisnęła radośnie i ucałowała jego policzek szczęśliwa, że przełamał się na tyle by wziąć ją na barana. NIech sobie wmawia co chce, ona wiedziała jedno, nie był kimś kto niby twierdzi, że jest wielkim “nie rusz nie tykaj” on miał to coś w sobie, coś co od początku mówiło jej, że w jego towarzystwie krzywda się jej nie stanie. Widać się nie myliła, a cóż..każdy ma swoje trudne i złe dni.
- Będziesz moim wujkiem?
Zapytała nagle przenosząc na niego wzrok z uśmiechem na ustach.
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-04, 18:12   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Kiedy tylko udało się Rebelii stworzyć lek na chorobę, Nicholas w swojej decyzji wolał, by pierw wyleczone zostały najmłodsze osoby, w tym jego córka i Vincent. Chłopaka każdego dnia i nocy doglądał, mimo iż jego stan zdrowia poprawiał się. Musiał mieć pewność, czy lek na zastosowany, przyjął się tak samo dobrze, co u jego córki. Nie miał jednak pojęcia, co działo się później, kilka dni później.
Gdy oboje wyzdrowieli na tyle, by móc normalnie funkcjonować, ale i nie przemęczać organizmu, Nicholas mógł w końcu porządnie odpocząć i zadbać lepiej o siebie. W jego przypadku choroba nieco dłużej go trzymała, lecz i dzięki lekarstwu, otrzymanemu nieco później, dochodził powoli do siebie.
Ubrany w dresy sportowe, zszedł na dół, by zobaczyć co robi Vanessa i przy okazji zrobić sobie mocną herbatę.
Trafiając do głównego pomieszczenia, ujrzał coś czego nigdy by się nie spodziewał. Vincent i Vanessa ubierali choinkę? Ten widok go tak zaskoczył, że aż zaniemówił. Stał z rękoma w kieszeni spodni, patrząc na nich, a szczególnie na Vincenta, który o dziwo pozwolił na kontakt fizyczny z jego córką. Z mocy wiadomo, że nie może używać, jako że dopiero co jeszcze musiał doleczyć się do końca po ciężkiej chorobie. Podobnie Vanessa. Normalnie zdjęcie pamiątkowe by im zrobił. Póki co, postanowił być cicho. Uśmiechnął się kącikiem ust, obserwując dzieciaki. Już zmierzając do tego pomieszczenia, słyszał ich rozmowę i to, o co go zapytała Vanessa.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-04, 18:41   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Ta smarkula na za dużo sobie pozwalała ! Chyba naprawdę powinien znów ją miotnąć na drugi koniec pokoju i byłby święty spokój. Oznaczaloby to rozmowę wychowawczą z Nicholasem, ale w sumie...chyba byłby w stanie to przeżyć. SZLAG BY TO. Musi się upewnić, że już nigdy mu nic nie będzie winien.
- Ty jesteś jakaś potłuczona- warknął, gdy ta się zbliżyła, a gdy ucałowała go, to już w ogóle się wściekł - HEJ ! PRZESTAŃ! Zrób tak jeszcze raz, a będzie ci potrzebny spadochron! - krzyknął rozzłoszczony.
A potem padło pytanie, które można było porównać do rzucenia odbezpieczonego granata na stół. Zatkało go na moment tak bardzo, że zapomniał języka w gębie.
Ona....jest pierdolnięta. No na bank.
- Nie, lecz się - westchnął ciężko i podniósł pudło wyżej, tak by mogła sięgać po te zasrane bombki.
Serce tłukło mu się w piersi, żołądek miał ściśnięty, a zimny pot zrosił mu czoło, ale wytrzyma. Jakoś.Chyba. Miał ochotę już zrzucić z siebie tego gadatliwego dzieciaka i zaszyć się pod kocem, z książką, najlepiej zdala od każdego w tym budynku.
Z tego wszystkiego nawet nie zauważył, że jest obserwowany.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-05, 15:59   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie podobał się jej ton jakim się odezwał, przecież nie zrobiła niczego złego. Wystraszona spięła się na tyle, że jej ciało zaczęło reagować przeciwnie od tego, jak chciała by reagowało. Spanikowana tylko pisnęła cicho.
Postaw mnie...szybko.
Wydukała drżącym głosem, nie czekała nawet by ją zesadził, sama próbowała zejść niezdarnie ześlizgując się po nim. W tym czasie zdołała tylko złapać karton, który chciał podnieść a tuż po chwili część kartonu zaczęła przybierać dziwną barwę. Odskoczyła wystraszona nawet nie wiedząc, jak bardzo ją to zabolało. Spojrzała tylko na Vincenta ze łzami w oczach i cofnęła się w tył. Zrobiła jeden krok, potem jeszcze jeden i kolejny. Tak, że ostatecznie schowała się pod stołem ściskając w dłoni koc, jaki zgarnęła jeszcze a jakim okrył ją gdy wrócili z choinką. Zakryła się kocem nie zwracając uwagi na to, czy ktoś był czy nie. Otuliła swoje nogi rączkami i cicho szlochała. Chciała przecież być miła, chciała by był szczęśliwy a nie taki ciągle marudny. A teraz...on jej nienawidził, a ona tak bardzo chciała mu pomóc.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-05, 18:08   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Szlag by to. Czemu ten dzieciak był taki histeryczny ?! W AlterGen nie wytrzymałaby pół dnia.
Nie zaniepokoił go jej dziecięcy foch, ale to, że karton nagle przybrał dziwną barwę a sama dziewczynka wydawała się lekko wytrącona z równowagi. Wiedział, że obudziła w sobie moc, wiedział, że ojciec ją trenuje i wiedział, co młoda potrafi, Jak straci kontrolę, może być kiepsko. Tu cud, że podczas swojej choroby, nie potruła wszystkich dookoła.
NO JA PIERDOLĘ.
Westchnął ciężko. Przymknął oczy, wziął głęboki wdech i po chwili podszedł do stołu, pod którym się kryła młoda. Kucnął tak, że mogła go zobaczyć.
- No już. Uspokój się, bo zrobisz sobie krzywdę - co jak co, on znał skutki niepanowania nad mutacją.- Nie becz. Mówiłem, że nie lubię jak mnie dotykasz. - powiedział zirytowany. Przecież mówił jej WYRAŹNIE. - Nie panuję wtedy nad sobą.
Zamilkł na moment, słuchając jej chlipania, z beznamiętnym wyrazem twarzy. Naprawdę..była za bardzo podobna do Nessy...
- Vanessa. Oddychaj głęboko. Musisz się uspokoić. - mówił do niej spokojnie. - Musisz założyć gwiazdę na czubek choinki, ja nie dosięgnę.
Jak on dziś nie zajebie tego dzieciaka, to będzie cud
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-02-05, 18:18   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Wymiana zdań między dzieciakami była zbyt ostra, szczególnie ze strony Vincenta, wobec Vanessy. Mimo to, Nicholas nie wtrącał się a jedynie obserwował. Co prawda, uśmiech zniknął mu z twarzy i pojawił się wyraz poważny, kiedy widział jak córka zażądała by chłopak ją spuścił na ziemię. Jej stan zmienił się na histeryczny, gdzie zabrała koc i schowała się pod stołem szlochając. Pokręcił głową i cicho westchnął, wręcz niesłyszalnie. Zauważył też, że młoda straciła panowanie nad mocą. Wykazywała to reakcja Vincenta na karton jak i jej zachowanie. Kiedy płakała, nie kontrolowała się, póki ktoś jej nie uspokoi. I ku zaskoczeniu Nicholasa, Vincent sam do niej podszedł i próbował uspokoić małą. Ciekawe czy sobie z tym poradzi. A taka lekcja przyda się im obojgu. Vanessa nauczy obcować z osobami używającymi język i zachowanie Vncenta, dzięki czemu wzmocniłaby swoją psychikę. Za miękkie miała serce. Odziedziczyła zbyt wiele genów Rebecci.
Grenville zachowywał czujność, na wypadek gdyby Vanessa nie posłuchała się Vincenta i jeszcze bardziej popadła w histerię. A czas najwyższy by również nauczyła się sama radzić sobie w takiej sytuacji, kiedy go przy niej nie ma. Musi być świadoma tego, że ojciec nie będzie z nią cały czas.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2019-02-05, 18:33   
  

   1 Rok na Giftedach!


Ale ja nic nie zrobiłam złego.
Wyszlochała jeszcze bardziej nie wychylając noska zza koca. Skulona pod stołem siedziała wpatrując się w ciemonść jaka ją otaczała. Uśmiech zszedł jej całkiem z twarzy gdy po chwili poczuła jak faktycznie jej ciało zaczęło się rozgrzewać. Słyszała słowa Vincenta, ale nie potrafiła od tak się uspokoić. Dopiero gdy zawołał do niej po imieniu wyłoniła czubek główki spod koca i spojrzała na niego zapłakana. Pociągnęła nosem spoglądając na niego.
Czemu mnie nie lubisz? Ja się tak staram…
Wyszeptała w końcu otulając się kocem ale nie ruszyła się za bardzo z miejsca. Jedynie przesunęła o kilka milimetrów.
Kłamiesz, sięgniesz...jesteś duży nie to co ja.
Mruknęła pod nosem i pociągnęła nim jeszcze raz. Spojrzała na niego smutnymi oczkami i dopiero po chwili gdy upewniła się, że jej organizm zaczął stygnąć podała mu rączki by pomógł jej wyjść.
Przepraszam za karton...musisz uważać, bo nie wiem czy się nie zatrujesz tym.
Dodała cicho. Nie była już taka szczęśliwa jak przedtem. Wygrzebała z kartona czubek i mu go podała.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-02-05, 18:36   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Słysząc jej jojczenie i pociąganie nosem przewrócił oczyma. On nie pisał się na niańczenie. Miał odwalić ubieranie choinki i mieć święty spokój. I tak nadal tego nie czaił. Zacisnął zęby, powstrzymując chęć trzepnięcia jej w potylicę.
Gdy wyciągnęła ku niemu dłonie, chwycił je, choć nie potrafił powstrzymać wzdrygnięcia. To wciąż było dla niego zbyt ciężkie.
- Mówiłem Ci. Jesteś za smarkata, by zrozumieć, dlaczego nie chcę byś to robiła - powiedział, usilnie starając na nią nie krzyczeć. - Jak będziesz starsza, Twój ojciec ci to wytłumaczy, chyba że uzna, że jesteś już na tyle dojrzała, by wiedzieć to teraz. Póki co, przyjmij to po prostu do wiadomości.
Westchnął ciężko i przykucnął znów przed nią, by zrównać poziom. A było siedzieć w swoim pokoju...
- Nie możesz robić, co ci się żywnie podoba. Pomyślałaś, że to co robiłaś, nie jest dla mnie przyjemne, że może mi to sprawiać ból? - zapytał wprost - Nie zakazałem ci tego bez powodu. I nie maż się, nie masz już pięciu lat. - wyciągnął ku niej gwiazdę - Trzymaj. Ja nie dosięgnę, a widziałaś co się stało jak użyłem wektorów.
Ostatnia szansa, by znaleźć się znów na górze !
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7