Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki #2
Autor Wiadomość
Jamie Duncan



I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.

Aerokineza

77%

Dowódca Rebelii





name:

Jamie Jared Duncan

alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon

age:
25

height / weight:
182/72

Wysłany: 2019-03-13, 16:14   
   Multikonta: Mike/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Awans, który dostał jakiś czas temu, czkał mu się co noc kiedy spał tylko we własnym mieszkaniu. Nie to, że nie chciał zostać szefem Rebelii pod samym Marcosem. Po prostu nigdy nie przewodził takiej grupie i cóż słuchając czasem opowieści Rebelii o tym, że kiedyś mieli młodą przywódczynie i mięsem w nią rzucali, trochę się czuł z tym niezręcznie. Nie ma nic gorszego niż brak poszanowania dla przywódcy, a to jednak była grupa, która miała zmienić świat.. Musieli sobie ufać i tego od parunastu dni Jamie trochę się obawiał. Nie dawał jednak nic po sobie poznać, nie obnosił się też jakoś szczególnie ze swoim stanowiskiem, po prostu stwierdził, że czas najwyższy cokolwiek działać i w ten sposób mógłby przychylność niedowiarków sobie zaskarbić względem swojej osoby. Jednak nie był głupcem, przygotowanie do czegoś nie mogło być wykonywane z dnia na dzień.
Siłą rzeczy sam Duncan znów spędzał sporo czasu w Lagunie, może i nie był szefem co był na miejscu, w którymś z pokoi, ale coraz bardziej myślał o tym… Jednak nie mógł przecież zostawić swojej przykrywki niby normalnego życia przed sąsiadami… Teraz jednak idąc do Laguny cieszył się, że Nicolas zgodził się wcześniej zostać jego prawą ręką, był bardziej ogarnięty, a przede wszystkim miał zdrowy rozsądek i w gruncie rzeczy Jamie wiedział, że czasem potrzebuje kubła zimnej wody, bo on sam chętnie by zrobił taką akcję by móc obalić od razu całe D.O.G.S. albo przynajmniej otworzyć całą dzielnice mutantów by ci wiedzieli za kogo walczą, by zrobić rewolucję…
-Długo na mnie czekasz? - odparł od razu kiedy wszedł do baru
Jego wzrok przykuł już laptop, coś Grenville ostatnio mówił, ze będzie miał jakiś interes i pomysł na lepszą akcję, dlatego chciał go wysłuchać co tam mu po głowie chodziło. Było trzeba zacząć coś powoli robić, by zaistnieć też, bo pomimo sojuszu z Bractwem, nic a nic się nie zmieniło.
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-03-13, 21:43   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Szczerze mówiąc, Nicholas nie spodziewał się otrzymać takiej propozycji, zostania prawą ręką Jamiego. Już samo ogłoszenie, ze to Duncan przejmuje dowodzenie w Rebelii, było sporym zaskoczeniem. Ale może też dobrym wyborem na lepsze zmiany? Odkąd Nicholas tutaj dołączył, miał wrażenie że działania Rebelii są podobne do bractwa. Z tą różnicą, że więcej się wychodziło niż siedziało w kryjówce. Kiedy pytał o początki tej organizacji, były zupełnie inne. Czas to jednak zmienić. Nie miał pojęcia, jak daleko chce posunąć się Jamie, ale robiąc mu również za doradcę, mógł podrzucić też kilka swoich propozycji. I właśnie na dzień dzisiejszy był przygotowany.
Słysząc otwierające się drzwi, skierował wzrok w ich stronę, dostrzegając wchodzącego Jamiego.
- Nie.
Odparł krótko. Trochę jednak na niego czekał, co przecież było widać. Nie winił jednak młodego, bo przecież nie mieszkał tutaj. A mógł też mieć coś do załatwienia po drodze, nim tutaj dotarł.
- Nim przejdę do rzeczy i przedstawię Ci kilka propozycji powiedz, jakie masz plany wobec Rebelii?
Zapytał wprost, ze spokojem i chęcią poznania planów młodego i nowego szefa. Sam Nicholas dość szybko nie zdecydował się pełnić tak poważne stanowisko obok Jamiego. Potrzebował kilku dni, by przetrawić taki "awans" i to także ze względu na swoją córkę. Mimo nakładu większych obowiązków, być może więcej będzie musiał tutaj przebywać ze swoim dzieckiem.
[Profil]
  [AB+]
 
Jamie Duncan



I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.

Aerokineza

77%

Dowódca Rebelii





name:

Jamie Jared Duncan

alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon

age:
25

height / weight:
182/72

Wysłany: 2019-03-28, 03:17   
   Multikonta: Mike/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Uśmiechnął się lekko na jego pytanie, a po chwili jednak trochę głośniej się zaśmiał.
-Od razu z grubej rury, już myślałem, że o tym rozmawialiśmy. - odparł - Pozwól mi się chociaż rozebrać trochę i usiąść na miejscu byśmy mogli porozmawiać.
Powiedział i zaczął powoli rozbierać swój płaszcz, który po chwili wylądował na wieszaku. Nalał sobie o dziwo wody, a nic mocniejszego. Mieli pogadać, pomyśleć, trzeba było mieć dość otwarty umysł, poza tym.. Nie czuł dziś potrzeby. Ta góra obowiązków i oczekiwań ostatnio trochę go w środku tłamsiła. Wiedział, że cała organizacja chce coś zrobić. Tak dokładnie czym różnili się od tego lamerskjiego Bractwa, poza tym, iż nie chowali się gdzieś w zapyziałej norze, a w środku miasta.
Duncan usiadł na swoim miejscu i spojrzał na Grenville’a spokojnie.
-Po pierwsze. - rozpoczął mowę - Doszliśmy już na spokojnie do siebie po chorobie, czyli jesteśmy w stanie coś zdziałać. - wziął lekki wdech - Po drugie trzeba zebrać więcej godnych wstąpienia w nasze szeregi ludzi, mamy ich za mało, nawet jeśli lojalnych to gnijemy tutaj jak miejsce szczury i od paru miesięcy nic wielkiego nie robiliśmy. Podejrzewam, ze kandydatów możemy znaleźć w dzielnicy mutantów. Planu dokładnego nie mam, dlatego spotkaliśmy się w tym celu, by to omówić. - zwilżył woda swoje wargi -Przydałoby się zrobić coś by pokazać światu, ze jesteśmy, by tacy jak my wiedzieli, ze mają wsparcie i jeśli tak jak my nienawidzą ludzi za to co nam robią, jak się panoszą i nie potrafią ewolucji zaakceptować, by mieli wybór. - poprawił się na krześle i wlepił w niego swoje stworzenie - Potrzebujemy po prostu ludzi. Nie mówię o ilościach hurtowych, ale większy wachlarz umiejętności by nam nie zaszkodził. Nie możemy tylko na Papie polegać. - westchnął - Daje nam dofinansowanie i pomoc, ale skoro wyznaczył zastępstwo za siebie, to dał nam autonomię. Rozumiesz co mam na myśli. - dalej spoglądał na niego -Wolna ręka, byśmy cokolwiek zaczęli robić, zanim zgnijemy tutaj po prostu z nudy i zwykłego nudnego egzystowania. - chrząknął - Czy taka odpowiedź ci wystarczy Nick? Czy możesz teraz powiedzieć mi o swoich propozycjach?
Jamie był naprawdę jednego pewien, potrzebowali ludzi. Na sojusz z Bractwem nie bardzo liczył. Podejrzewał tylko jedno... Ci się zgłoszą kiedyś o odebranie długu za pomoc w chorobie. Tego jednego był pewny, bo taka była ludzka natura. Teraz jednak musiał skupić się na przetrwaniu Rebelii, a raczej na sprawieniu by coś robili, co było ciężkie i dużym brzemieniem na jego barkach od chwili, kiedy nie mógł odmówić Papie przyjęcia tego stanowiska.. Wiedział w jakie bagno się wpakowywał, że wszystkie decyzje życia tych tutaj ludzi... Zależały od tego jaką ścieżkę obierze jak wszystko wymyśli.. Dlatego cieszył się, ze w tym nie był sam.. Nicolas był jednym z rozsądniejszych, potrzebował kogoś takiego obok siebie.
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-03-28, 22:40   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Może i rozmawialiśmy, ale czas wdrążyć plany w życie. Sam widzisz co się dzieje.
Tyle odpowiedział wstępnie, ale też uśmiechnął się pokręciwszy głową. Oby tylko Jamie nie zawalił na całej linii jako "nowy" szef ich organizacji. Sam go wybrał na swojego tak zwanego zastępcę. Więc też musi zaakceptować fakt, jak bardzo Nicholas przykłada się do dokładności i działania. W końcu ma tutaj swoją córkę, które chce zapewnić bezpieczne miejsce.
Mimo to, poczekał cierpliwie i nawet wrócił na swoje miejsce przy laptopie. I kiedy Jamie do niego dołączył, wysłuchał go uważnie.
- Zgadzam się z Tobą, że potrzebujemy ludzi. Choroba też nas osłabiła i na pewno przydadzą się liczne treningi i pomoc przy panowaniu nad mocą. Jeżeli zaś chodzi o dofinansowania od Papy..
Zrobił na chwilę przerwę, by też skrzyżować przedramiona i oprzeć się nimi o stół. Spojrzał ponownie na Jamiego.
- Myślę że czas coś z tym barem zrobić. Nie możemy tu mieszkać jak w kamienicach. To miejsce jest publiczne i może być niedługo zbyt podejrzane, że wiele osób przewija się wchodząc i wychodząc. Proponuję więc go wyremontować, gdzie trzeba, otworzyć i zarabiać na swój rachunek. Nie utrzymując się już z pieniędzy mafii i Papy, a samodzielnie. Jednakże, będziemy też potrzebować drugiej kryjówki. Bezpieczniejszej na przechowywanie nielegalnych przedmiotów, do planowania działań i zamieszkania. Wielu z nas jest poszukiwanych.
Zrobił krótką przerwę, by spojrzeć w ekran monitora.
- Trzecią sprawą jest Dzielnica Ochrony Mutantów, jak wspomniałeś. Skoro jesteśmy w sojuszy z Bractwem, można to wykorzystać i połączyć z nimi siły, aby zaatakować to miejsce, w celu uwolnienia uwięzionych mutantów. Wspólnie opracować plan działania.
Po przedstawieniu swoich propozycji, oczekiwał teraz reakcji i odpowiedzi Jamiego.
[Profil]
  [AB+]
 
Jamie Duncan



I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.

Aerokineza

77%

Dowódca Rebelii





name:

Jamie Jared Duncan

alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon

age:
25

height / weight:
182/72

Wysłany: 2019-04-04, 19:22   
   Multikonta: Mike/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Dlatego też wybrał Nicholasa jako swoją prawą rękę, jego zaangażowanie, dokładność i chęć ochrony córki mogły być zarazem wada jak i zaletą. Jednak Duncan sam nie był nie lepszy. Szczerze mógł zginąć za własną ideologię by stała się ona rzeczywistością…
Teraz pozostawił jednak pałeczkę Grenvillowi, by powiedział co on myśli. Był ciekaw jego pomysłom, w końcu jakby nie patrzeć on żył tutaj z córką, mógł mieć więcej wizji dotyczących ludzi. Jamie nie przebywał tutaj 24h, mogły mu uniknąć niektóre aspekty życia. I szczerze już słysząc o baru uznał, że to serio powinno zacząć działać.
-Wiesz, że to będzie ciężkie do znalezienia. - odparł od razu na perspektywę nowej kryjówki - Niestety ja was wszystkich u siebie nie pomieszczę. - odparł z lekkim śmiechem ewidentnie sobie w tym momencie trochę żartując - Pomysł z barem jest jak najbardziej do zrealizowania, z tego co słyszałem Papa kiedyś sam chciał otworzyć ten bar na nowo, ale jak widać nie doszło to do skutku. -zamyślił się na chwilę - Problemem będzie jednak znalezienie nowego miejsca zamieszkania. Szczerze powiedziawszy nie widzę tego byśmy mieli kryjówkę do mieszkania gdzie indziej niż pracę. Większość z nas jest poszukiwana i jeśli by godzili się na tą robotę, to jak sobie wyobrażasz ich dojazdy do miejsca pracy i mieszkania? Zwiększone ryzyko złapania, zwłaszcza, że sam wiesz.. Rząd pilnuje drogi, zwiększone zabezpieczenia, nie chce tak bardzo narażać ludzi. Ci co by pracowali w barze by zostali mieszkając tutaj, preferowałbym ludzi bez kryminalnej przeszłości i dyszącymi w kark psami, by mogli ewentualnie przemieszczać się do nowego miejsca, by trenować - spojrzał na swojego rozmówcę - Wracając do nowej kryjówki, proponowałbym jakieś porzucone miejsce, pod które można się podpiąć jakoś i zabezpieczyć. Jeśli mamy ćwiczyć zdolności i nowych w przyszłości… Musimy mieć pewność, że różne dziwne zjawiska nie przysporzy nam nieprzyjemności. Trzeba by było jakiegoś informatyka nam by posprawdzał takie opuszczone i niezamieszkałe budynki, lub jeśli masz jakiś ciekawszy pomysł to jestem otwarty.
Jamie musiał teraz przejmować się losem wszystkich, a na pewno nie chciałby wpadli jakoś głupio… Co prawda nie podobało mu się to by chowali jak jebane Bractwo w mysiej dupie, ale jednak.. Co jak co, gdzieś ćwiczyć trzeba, a znał większość mocy swoich towarzyszy i są to moce dość destrukcyjne. Póki mogliby korzystać z pieniędzy Papy mogliby pozwolić sobie na odpicowanie nowej placówki, a może nawet jakoś ją wzmocnić by się nie przedostawało nic.. Szczerze myślał nawet by zejść do podziemia i tam spróbować coś takiego zrobić, ale ryzyko, że zawali im się miasto dosłownie na łeb było zbyt wysokie. Pozostały jakieś przedmieścia czy też porzucone fabryki w okolicy.. Za dużo informacji by pomyśleć o tym… Szczerze nie uśmiechało mu się zamykanie Rebelii jak piesków w klatce na jakimś bezludziu. Tutaj nawet jeśli byli poszukiwani mogli wychodzić na patrole, coś robić… Jamie nie był z tych co chciałby im wolność ograniczać i trzymać na krótkiej smyczy. Mieli być towarzyszami broni i tworzyć wspólnie nowy świat, dlatego w tym momencie nie był w stanie nic sensownego wymyślić.. Chciał tak bardzo wpaść teraz na genialny pomysł, ale tyle informacji na raz i obowiązków jednak sprawiał, że jego podejście było nieco wolniejsze.
-Co do sojuszu z Bractwem. - odchrząknął - Nie ufam im, widziałem jak zawieraliśmy pokój i pomoc, jednak.. -skrzywił się - Myślisz, że ktokolwiek będzie chciał ruszyć na pomoc tym mutantom i sprzeciwi się woli ich szefunia? Sam wyśle swoje owieczki na zjedzenie? Na pewno ofiary jakieś poniesiemy, to jest pewne… Z drugiej strony gdzie podziejemy tych wszystkich mutantów, którzy jednak nie będą się nadawać do wcielenia w nasze szeregi. Nie wyślemy ich chyba jako mięso armatnie na pierwszą linie, chociaż to kusząca propozycja. Niestety nie podobna do mnie. -westchnął po czym dopił zawartość całej swojej szklanki -Proponuje by porozmawiać jeszcze z Papą by dał nam namiary na Bractwo i spróbować z nimi się dogadać na temat tego przedsięwzięcia. Nie będę nalegał jeśli nikt się nie zgodzi z ich ludzi, ale szczerze nie chce pozwolić cierpieć tym wszystkim naszym braciom, których zamknęli jak w jakimś odizolowanym “mieście”, gdzie mają walczyć o swoje być albo nie być, a w tym czasie zwykłe lamusy bez błogosławieństwa ręki boskiej, siedzą przed telewizorem obżerając się masą pączków w lukrze i ciesząc się, ze pozamykali tych “wariatów”. -zacisnął pięści ewidentnie wściekły
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-08, 23:01   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nicholas poważnie podchodził do tematu z nową kryjówką. Z doświadczenia przebywania w bractwie, wiedział jakie to fatum, mieszkać w jednym miejscu, które prędzej i później zostanie odnalezione. Z tym barem to spore ryzyko. I tak widocznie długo w nim przebywają, by nie wzbudzać podejrzeń. Ale z czegoś żyć muszą. Mieć przykrywkę.
Wysłuchał uwag Jamiego w sprawie nowej kryjówki. Miał sporo racji w tym, że ryzykowne to będzie dla poszukiwanych listami gończymi w przemieszczaniu się z miejsca na miejsce.
- Dlatego mam namyśli jakiś bunkier, znajdujący się gdzieś poza dzielnicami miasta. Tam by mogli trenować i ćwiczyć swoje umiejętności i zdolności. Tam by mieszkali Ci poszukiwani. Po prostu musimy mieć coś w zanadrzu, na czarną godzinę. I niekoniecznie informatyk nam by pomógł, ale zwiady. Lepsza orientacja w terenie wybranych osób. By zbadały dane dzielnice czy okolice.
Zrobił krotką przerwę.
- Ja i moja córka tu zostaniemy. Esther mieszka u siebie. Ale Vincent i paru innych, bezpiecznych byłoby w drugiej kwaterze. Otwierając ten bar, musimy liczyć się z możliwymi kontrolami.
Jak nie urzędnicy to i ludzie z rządu czy szwadrony mogą się tutaj przypałętać. A wtedy wiedzieliby, gdzie rebelia się ukrywa. Nicholas chciał tego uniknąć. Chciał zapobiec nieprzyjemnemu.
W następnej kolejności przyszła mowa o sojuszu z bractwem. Akurat Nicholasa nie było na tym spotkaniu, więc przydatne okazały się być informacje od Jamiego, jak to wszystko przebiegało. Poprawił się na krześle, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Jamie, byłem w Bractwie, wiem jak ono funkcjonuje od środka. Jeżeli udałoby się nam uratować uwięzionych mutantów z ich pomocą, nie musimy wszystkich ocalałych zgarniać do siebie. Jak wspomniałeś, przygarniemy tych nadających się i popierających nasze działania. Bractwo zaopiekuje się pozostałymi, mniej zdatnymi do jakichkolwiek działań. Oni właśnie tym są, przygarniają jakiekolwiek sieroty porzucone przez los i uciekinierów. Skupiają się na ochronie swojej i bliskich. W jak najlepszej norze siedząc w ciszy. Źle to się dla nich skończy, jeżeli nie rozwalimy DOGS. Lecz to wtedy nie będzie nasze zmartwienie. Chyba, że będą prosić o pomoc. Spotkanie z nimi będzie konieczne. Jeżeli i oni będą chętni do działania, sprawdzimy ich siłę. Nie widzę też nic przeciwko wspólnym treningom, by sprawdzić zdolności sojusznika i mieć dobre rozeznanie w taktyce. By wiedzieć, kogo gdzie przydzielić. Segregacja na takim poziomie co u nas.
Rozkręcił się, ale nie ukrywał iż bardzo mu widocznie zależy na tym ataku na Dzielnicę Ochrony Mutantów. Chciał bardzo dobrze tę akcję rozplanować i zyskać więcej ludzi chętnych do pomocy. Nawet zaczął rozważać zawarcie tymczasowego rozejmu, czy sojuszu z Armią X, która też walczy przeciwko rządowi Amerykańskiemu.
- Co myślisz o M. Society? Armii X?
Zapytał, chcąc poznać jego zdanie na ich temat.
[Profil]
  [AB+]
 
Jamie Duncan



I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.

Aerokineza

77%

Dowódca Rebelii





name:

Jamie Jared Duncan

alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon

age:
25

height / weight:
182/72

Wysłany: 2019-05-11, 02:40   
   Multikonta: Mike/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Jamie poruszył się trochę na swoim miejscu, po czym chwile się zamyślił. Bunkier nie był wcale złą opcją. Tylko ile czasu by im zeszło by taki znaleźć, by wybudować się w jego podziemiu, powiększyć obszar? Czy daliby radę z mutacjami, które mieli do dyspozycji? Czy aby na pewno wszyscy byliby tam bezpieczni…? Nie mógł niestety im wszystkim zagwarantować 100% ochrony. Tak naprawdę, każdy z nich dzień w dzień walczył o swoje życie i nie zdemaskowanie.
-Popieram byśmy wysłali zwiady, może udałoby się coś ciekawego znaleźć, dla tych najbardziej poszukiwanych. Reszta niech zostanie. Jesteś pewny, że ty będziesz tutaj bezpieczny z Vanessą? -odparł spoglądając na niego jak na przyjaciela - Wiem, że jest tylko dzieckiem, ale chciałbym by była jak najbardziej chroniona. Ona jest naszą małą przyszłością. - westchnął - Ale zrobisz jak zechcesz. Jednak nie zmienia to faktu, ze jeśli zrobimy rozłam na dwie grupy, ktoś powinien być wyżej nad resztą w bunkrze. Jeśli będziemy się przenosić, będziemy musieli mieć to na uwadze.
Niestety serio sojusz z Bractwem dla niego nie był czymś co chciałby robić, ale niestety musieli jakoś spróbować. Jamie wyrobił sobie trochę o nich opinie, ale nie wiedział jak dokładnie działają. Na szczęście Nick mu to streścił dość porządnie.
-Zatem można spróbować nawiązać z nimi współpracę dla dobra reszty z Dzielnicy Mutantów. Skoro przygarną bezbronne owieczki, to można im to podrzucić. Tylko pytanie będzie, czy będą chcieli w ogóle odbijać nieprzyjaciół. Czy tylko patrzą w pierwszej kolejności na swoich. DOGS, na razie jest jednym z największych naszych problemów, bo mają armię bezmózgich mutantów po swojej stronie i na dodatek masę sprzętu i chemikaliów pod dostatkiem. Największy ból dupy spowodujemy, jeśli chociaż część mutantów odbijemy z pod ich nosa. - uśmiechnął się chytrze
Kolejne słowa jednak sprawiły na jego twarzy chwilową zadumę. Czy myślał cokolwiek o pomocy Europejskich mutantów? Czy brał ich kiedykolwiek pod uwagę? Nie od dziś było wiadome, że ich miasto było jednym z tych, które było ciężko zdobyć. Niczym zamek chroniony przed dobre siły piechoty.
-Próbują nam pomóc to jest pewne. - odparł po dość długim zastanawianiu - Tylko co oni by mieli robić na tym naszym zadupiu? Jak wiadomo w większości toczą walki na zachodzie kraju, czy by sprowadzenie i spróbowanie stworzenie z nimi sojuszu, nie było niczym? Czy aby inne stany też nie proszą ich o pomoc? Sam nie wiem co o tym myśleć. Spróbować można by było im zaufać. Jeśli chcą naprawdę naszego dobra, to byłby wspaniały sojusznik, nawet jeśli niewiele by mógł pomóc. Na pewno lepszy niż Bractwo, które chowa się zazwyczaj w mysich dziurach. Jednak jeśli liczą na podbój całkowity stanów i zawładnięciem ich, będziemy mieli nowego wroga, jeśli obalimy aktualny rząd. - spojrzał w oczy Nicka - A ty co o tym wszystkim myślisz? Wdawałbyś się w te dwa sojusze? Kogo byś wybrał? Bractwo, które nam już pomogło, a jednak dalej pewnie boją się wyściubić nosa z klatki, być może jednak ruszy ich sumienie by odbić mutantów, bo wszyscy siedzimy w jednym gównie. Czy może Armię X, o której tak naprawdę nic nie wiemy? Tylko to, że pomagają rozpocząć wojnę między ludźmi i mutantami. Czy będą chcieli mieć z tego jakieś profity w późniejszym rozruchu, czy narażają swoje życie z dobroci serca? - splótł swoje dłonie i położył na nich brodę, spoglądając w twarz starszego mężczyzny.
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-06-07, 20:50   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dobre pytanie. Czy on czuł się dobrze, przebywając tutaj z córką? Czy miał pewność, że ona jest tutaj bezpieczna? Nie miał. Na każdym kroku, na każdej misji gdzie nie mógł jej pilnować i chronić, zamartwiał się czy aby na pewno jest bezpieczna. Ulgę mu przynosiło, kiedy wiedział że jest pod opieką jego siostry. Ewentualnie ufał Vincentowi, kiedy nie brał go na teren ze sobą.
Grenville westchnął, kiedy właśnie padło to pytanie. Pokręcił lekko głową, przenosząc wzrok na bok. Jakby to rozważał.
- Nie jestem pewny. Bar jest odkrytym miejscem. O ile o siebie się nie martwię, tak o córkę za każdym razem. Jestem spokojny kiedy ją mam tuż obok.
Odpowiedział pierw na pytanie dość szczerze. W końcu chodziło o bezpieczeństwo dziecka.
- Co więc proponujesz? Zarabiać na siebie musimy, by odciąć się od majątku Papy. Być niezależną organizacją. Lecz także potrzebujemy porządnego schronienia, bardziej bezpieczniejszego niż to miejsce... Obecnie jest nas dwoje wyżej. Jeżeli faktycznie zrobimy podział na dwie grupy, jeden zostanie tutaj, drugi pójdzie tam.
Możliwe że Nicholasowi byłoby na rękę, zabrać poszukiwanych i rekrutów do znalezionego bunkra i tam ich przygotowywać. Stałe ukrycie i nadzór nad otoczeniem. Bezpieczniejsze miejsce z dala od miasta i problemów. Co prawda sporo czasu im to zajmie, ale im szybciej zaczną, tym lepiej dla nich na czarną godzinę.
- To już od nich zależy. Wątpię jednak, czy odzyskamy tych, których przeprogramowano pod swoje rozkazy. Zmuszeni możemy być do walki z nimi a także pozbawienia ich życia. Chyba że zdarzą się cuda i staną po naszej stronie.
Chciałby to widzieć, jak "kundle" sprzeciwiając się rozkazom rządu i same go obalają. Że nie dali się tak zmanipulować. Piękna byłaby to wizja.

Dalej wysłuchał Jamiego odnośnie Armii X, jak on widz ich działania w kraju. I niestety, ale musiał zgodzić się z tym co mówił. Jeżeli wyzwoloną Stany mogą je przejąć bez problemu i ustawić sobie nowe zasady. Tego nie chciał. Miło co prawda, że pomagają zwalczyć rząd, ale nawet nie wiadomo jak o współprace pójdzie i czy
- Podzielam Twoje zdanie. Z Armii X byłby dobry i silny sojusznik. Ale nie mamy pojęcia czego oczekują wyzwalając Stany naszego kraju. Czego będą chcieli w zamian. Nie robią tego bez powodu. Fakt, chcą wesprzeć takich jak my, ale co dalej? Nie wiemy co później zrobią, jeżeli uda się zmienić rząd i prawa. Mogę podjąć się obserwacji ich działań, w miejscu ataku, jeżeli dowiem się gdzie jaki mogą planować. Obecnie bym pozostał i kontynuował sojusz z Bractwem.
Wyraził swoje zdanie, spoglądając na Jamiego.
Trochę czasu jeszcze spędzili na omawianiu spraw związanych z Rebelią, aby rozruszać ją i zebrać nowych ludzi. Po skończeniu tak zwanej debaty, wrócili do swoich zajęć.


[z/t x2]
[Profil]
  [AB+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-01-20, 19:27   

10 maj 2019

Praca, przez ostatni miesiąc wydała sporo pieniędzy ze swoich oszczędności jakie zrobiła sprzedając wszystko, co miała w Londynie. Wzięła na swoją głowę wielką odpowiedzialność dokładnie miesiąc temu, a mianowicie dała schronienie jaszczuropodobnemu mężczyźnie. Elaine nie wyobrażała sobie, aby mogła go zostawić w potrzebie, na ulicy, z dala od ciepłego domu. Ruda świetnie zaczęła się z nim dogadywać, ale jak to z mężczyznami bywa – jedzą więcej niż jedna mała kobieta, zużywają też dodatkową wodę i prąd, więc tutaj również powiększyły się wydatki. Na szczęście nie musiała płacić czynszu, więc odchodził jeden wydatek. W ostatnim miesiącu Elaine robiła jako domowy katering. Robiła dania i ciasta na zamówienia. Dogadała się w tej kwestii z Chrisem, który w tym czasie, gdy przyjmowała klientki siedział cichutko w pokoju.
Jednak nadszedł czas znaleźć pracę na pełen etat. Niestety ludzie jakoś niepewnie patrzą na nią, gdy składa swoje podania na szefa kuchni. Przypomniał jej się jednak Nicholas, który miał swój bar i, który mógłby znać kuchnie, które potrzebują szefów i może pomógłby jej znaleźć pracę. Podeszła do baru, ale jej oczy dostrzegły coś, co ją mocno zainteresowało.
SZUKALI SZEFA KUCHNI!!!!
Lepiej trafić nie mogła. Z szerokim uśmiechem na ustach, włosami związanymi w warkocza przestąpiła próg pomieszczenia. Rozejrzała się i dostrzegła mężczyznę, który sprzątał.
Witaj. Nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale miesiąc temu pomogła twojemu znajomemu. Przyszłam jednak w innej sprawie. Widziałam, że szukacie kucharza – uśmiech nie schodził jej z twarzy. — Tak się składa, że szukam pracy i prowadziłam swoją własną restaurację, jednocześnie będąc w niej szefem kuchni. Skończyłam szkołę gastronomiczną, pracowałam jako pomoc w kuchni, potem zostałam tam szefem kuchni, a następnie otworzyłam swój biznes, z którego zrezygnowałam wyjeżdżając tutaj. Przyjmiecie mnie? – wyszczerzyła się szeroko, a słowa, które wypowiedziała mogły brzmieć jak potok bądź co gorsza strzały z karabinu.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-21, 21:59   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 10 maja 2019

Dzisiejszy dzień był chyba tak samo aktywny, co miesiąc temu, kiedy szykowali się bardzo wcześnie do ataku na Dzielnicę Ochrony Mutantów. Lecz dzisiaj, celem był Alter Genetics. Obiecał Vincentowi zorganizować ten atak i dotrzymał słowa. Wielu z rebelii doszło do siebie i było gotowych ruszyć z akcją dalej. Ale nie Nicholas. Tym razem musiał odpuścić udziału w kolejnym tak dużym przedsięwzięciu. Zaufał i dał pozwolenie Vincentowi na prowadzenie akcji, jako że znał to miejsce znacznie lepiej. Nie da się jednak ukryć, że wewnętrznie Nicholas nieco obawiał się o młodego i czy akcja się powiedzie. Oby nie popełnili błędu.
Telefon miał cały czas przy sobie, na wypadek gdyby potrzebowali pomocy, wsparcia czy broni. Cokolwiek. Nakazał kontaktować się z nim w razie problemów, a będzie wstanie ich jeszcze wspomóc.
Bar otworzyli o tradycyjnej przed południowej porze, że każdy mógł przyjść i coś zjeść lub się napić. Jednakże z posiłkami mieli nieco problem, nie mając kucharza, by poszerzyć oferty. O tej porze nie było zbyt dużo ludzi. Chwilę temu wyszła jedna para, wracając do pracy. Nicholas wtedy podszedł do stolika by zgarnąć puste naczynia i wytrzeć stolik. Wtedy też usłyszał wejście i powitanie. Odwrócił się, nie ukrywając zaskoczenia i to pozytywnego. Tacę z pustymi szklankami trzymał teraz w obu rękach, by nie upuścić. Pozwolił młodej się wygadać, lekko uśmiechając, kiedy zaczęła się produkować w sprawie pracy na stanowisko kucharza. Chyba nie myślała, że jak się uśmiechnie i powie co ile potrafi, to zaraz ją przyjmą.
- Na początek, cieszy mnie, że nie zostałaś zjedzona. Skoro znów się widzimy.
Zwrócił uwagę na to, kiedy ją ostrzegał. Przyglądając się, nie dostrzegł braku kończyn ani czegoś innego, co mogłoby się rzucić w oczy. Czyli siniaków, ran, bandaży.
- Usiądź. Zaraz dołączę do Ciebie i porozmawiamy o Twojej pracy. Napijesz się czegoś?
Zaproponował i zapytał przy okazji, skoro już tutaj przyszła. Przy okazji też dowie się co z jaszczurem, bo może oddała go do ogrodu zoologicznego? Czy może zabezpieczyła się zamontowaniem dużej klatki w swoim mieszkaniu.
[Profil]
  [AB+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-01-24, 18:32   

Elaine skończyła mówić, bo wydawało jej się, że powiedziała wystarczająco dużo. Reszta zależała od pytań mężczyzny. Jak zwykle rudowłosa się rozpędzała, zapomniała, że ich teraz też sporo łączyło. Gdy powiedział, że cieszy go iż jest cała poczuła się doceniona, ale jednocześnie urażona. W końcu Chris był naprawdę wspaniałym współlokatorem. Miał czasami nawyki, które niszczyły jej rzeczy, ale to jej nie przeszkadzało. W końcu miała dla kogo gotować, a odkąd zmarli jej rodzice czuła się wręcz samotna. Miesiąc spędzony pod jednym dachem z Chrisem był czymś przyjemnym.
Chris okazał się być naprawdę miłym współlokatorem. Dobre podejście sprawi, że każdy będzie miły – odpowiedziała, a gdy poprosił ją, aby usiadła i poczekała poczuła przypływ nadziei. Były szanse, że dostanie pracę.
Zajęła miejsce przy stoliku i tylko poprosiła o szklankę wody. Nie chciała go fatygować. Zapewne miał teraz chwilę wytchnienia, więc niech odpocznie. Potrzebowała jednak napić się wody, gdyż przemierzyła dzisiaj sporo kilometrów w poszukiwaniu pracy.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-01-24, 19:02   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


//10 Maj

Ostatnie kilka dni Mary szukała zatrudnienia. Oczywiście wykonywanie zleceń grafika dla niezależnych game developerów było całkiem dobrym zajęciem. Przy jej zdolnościach mogła żądać niezgorsze pieniądze. Niestety, ostatnio rynek indie gier trochę wysechł zmniejszając liczbę zleceń, które mogłaby zrobić. Co za tym idzie musiała znaleźć sobie też normalną pracę traktując te pojawiające się od czasu do czasu zlecenia jako coś dodatkowego. Zaczęła od przeszukania internetu w poszukiwaniu w miarę sensownych ofert, w których spełniała kryteria i krótkiego prześwietlenia miejsc i osób, które je reprezentują. Na końcu wybrała kilka najlepszych i skupiła się z “prześwietlaniem” już tylko na nich
Jedno z tych miejsc, bar „Laguna Negra” wydawał się całkiem w porządku z opisu. Patrząc od strony internetowej wszystko było czyste. Przynajmniej na tyle, na ile ona sama potrafiła sprawdzić. Opinie w porządku, zdjęcia niezłe, lokalizacja też. Nie wyglądało też jakby w okolicy było jakoś dużo problemów. Bliskość jednej z siedzib DOGS pewnie robiła swoje i jeśli ktoś już koniecznie chciał kozaczyć w Seattle to raczej nie był na tyle głupi by robić to pod samymi drzwiami Departamentu.
Dzisiaj Mary szła jedynie sprawdzić bardziej od środka jak wygląda sytuacja. Plan był prosty. Wejść, zjeść jakiś lunch albo chociaż się napić i przy okazji ocenić miejsce. Nie była pewna czego szuka. Czegokolwiek co mogłoby sugerować, że zatrudnianie się tam jest złym pomysłem. Możliwe że była zbyt ostrożna, ale kiedyś już się prawie nadziała. Wolała więc przedsięwziąć wszystkie środki ostrożności jakie jej przyjdą do głowy.
Gdy weszła zobaczyła znajomego blondyna. Na chwilę na jej twarzy widać było zaskoczenie, ale zaraz uciekła wzrokiem szukając dla siebie wolnego stolika. Nie była pewna czy powinna do niego podchodzić czy może robi coś ważnego i lepiej (jak również bezpieczniej) udawać teraz, że go nie zna.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-01-25, 23:39   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Inaczej nie mógł zareagować na jej obecność, choć był pod szczerym wrażeniem, że dziewczyna jest w całym kawałku, mieszkając z gadzim mutantem. Widocznie miała dobrą rękę do zajmowania się taką istotą.
- Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem.
Przyznał szczerze. Nikt wtedy nie znał tak dobrze Jaszczuroludzia, który stracił panowanie nad sobą i zaatakował dwie osoby. A jego najbardziej, gdyż Nicholas w ten możliwy sposób go hamował przed ucieczką i atakiem innych. Im mniej rannych i zero ofiar, tym lepiej. Nie po to ratowali wszystkich, by mieli ginąć z jego zębisk.
Nicholas na swoim prawym przedramieniu nadal miał bandaż. A blizna jaka tam widniała, nie była zbyt ładna. Nie przejmował się tym na razie, bo najważniejsze dla niego było to, że ręki na szczęście nie stracił.
Nicholas wrócił za ladę i przygotował szklankę wody dla Elaine. W tymże czasie drzwi się otworzyły i weszła kolejna znajoma mu osoba. Spojrzał w jej kierunku i już posłał jej lekki uśmiech. Nie zdziwił się, że była zaskoczona. Nie chwalił się tym, że tutaj pracuje i jeszcze prowadzi biznes. Z rana zbyt wielu klientów nie mieli, bo wiadomo, większość przebywa w pracy. Wrócił do Elaine stawiając jej na stoliku szklankę z wodą.
- Za chwilę dołączę do Ciebie.
Poinformował i na chwilę zostawił Elaine samą, kierując swoje kroki w stronę Mary.
- Witaj.
Przywitał się, stojąc przed nią bardziej w stroju pracowniczym dla baru, granatowym z logiem Laguny Negry. A bardziej robił za barmana. Pracująca tu kelnerka krzątała się gdzieś w pomieszczeniach, przygotowując coś na tyłach lub sprzątając.
- Nie spodziewałem się, że przyjdziesz tutaj. Bardziej nastawiałem się na kontakt telefoniczny.
Zagadał, nie ukrywając jaką zrobiła mu niespodziankę, znajdując ten bar. Choć kto wie, czy to nie przez oferty pracy, jakie wystawił, że poszukują tutaj chętne osoby. A najbardziej przyjąłby mutantów. Dlatego nie dziwne, że wymagania nie były zbyt wygórowane i nie oczekiwał wysokiego wykształcenia.
[Profil]
  [AB+]
 
Elaine Weasley



If you can't find light in the darkness, be the light in the darkness.

Wyczuwanie

82%

Kucharka w barze "Laguna Negra"





name:

Elaine Weasley

alias:
Elly

age:
26 lat

height / weight:
154 | 49

Wysłany: 2020-02-01, 17:15   

Elaine zdawała sobie sprawę z dzikiej natury Chrisa, ale miała moc, która pomagała jej reagować szybciej niż inni by zauważyli, że coś jest nie tak. Łatwo potrafiła go uspokoić odwracając jego uwagę od denerwujących rzeczy, ale kwestią tego też był fakt iż w otoczeniu jej domowego zacisza nie było szans na denerwowanie gadziego mutanta. Spokojnie odczekała, aż mężczyzna załatwi, co trzeba. Jej wzrok skupił się jednak mimowolnie na osobie, która wkroczyła do baru. Nowa klientka. Przyglądała się jej ukradkiem – była to czysta ludzka ciekawość. Od razu dostrzegła nić powiązania z Nickiem, czyli się znali.
Napiła się wody i skinęła mu głową. Jej wzrok mimowolnie ciągle do nich uciekał, ale starała się nie być wścibska i zajmować się swoją wodą. Miała nadzieję, że dostanie tę pracę, w końcu musiała zarabiać pieniądze. Wzięła do ręki telefon i zaczęła przeglądać portale społecznościowe, a jeśli Nick nie wrócił zbyt szybko zaczęła grać w jakąś gierkę, która ostatnio pochłonęła jej trochę czasu. Technologie były czasami gorsze od czarnych dziur.
_________________
Elaine Cedrella
Weasley
When the sun sets we're both the same. Half in the shadows, half burned in flames. We can't go back for nothin'...
[mru]
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-02-01, 18:10   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


Nickolas zauważył Mary i po krótkiej informacji do innej rudej dziewczyny, której przyniósł szklankę wody, podszedł właśnie do młodej Pond witając się.
-Cześć.- uśmiechnęła się i aura widziana przez Elaine potwierdzała, że jest to szczera radość, mimo zaskoczenia jakim była dla Mary obecność Blondie w tym miejscu. Niezły zbieg okoliczności. Skoro Nicholas sam podszedł to najwyraźniej nie prowadził żadnej szemranej akcji, która powinna pozostać incognito. Zresztą mundurek pracownika tego baru jasno przedstawiał jaką rolę tu pełnił.
-Ja się nie spodziewałam, że Cię tu znajdę. Przyszłam tu szukając pracę.- przyznała się -Przynajmniej nie muszę już sprawdzać czy ten bar jest bezpieczny.- zaśmiała się krótko.
-Ty się zajmujesz rekrutacją czy powinnam komuś innemu zanieść papiery?- zainteresowała się. Jakkolwiek świeża i niezbyt zgłębiona była jej znajomość z Nicholasem, jednego mogła być pewna. Jego obecność w tym miejscu oznaczała, że raczej nie musi się martwić iż pracodawca tutaj wyda ją Departamentowi.
-Nie mam ze sobą teraz wszystkich normalnie potrzebnych dokumentów więc pewnie jutro przyszłabym na faktyczną rekrutację. Na razie jednak nie chciałabym przeszkadzać więc po prostu usiądę sobie przy jednym ze stolików z czymś chłodnym do picia.- dała znać, że może zaczekać i nie chce mu przerywać o czymkolwiek gadał z tamtą dziewczyną. Przywitali się, a teraz miał jakąś rozmowę do przeprowadzenia i była gotowa zaczekać chwilę "na swoją kolej". Jakim bucem by była gdyby nalegała na olanie innej osoby żeby sama mogła szybciej załatwić swoje sprawy?
[Profil]
    [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 7