Poprzedni temat «» Następny temat
Zielone kanapy
Autor Wiadomość
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-07-12, 19:57   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Masz wyjście, ale oboje wiemy, że nie potrafimy bez siebie żyć - zaśmiał się. Mogli bez siebie żyć, ale nie chcieli, więc nie potrafili. I pokazywały to fakty, bo odkąd się poznali ich relacja się zacieśniała, aż dotarli do tego momentu. I oczywiście, kiedy byli przetrzymywani wbrew własnej woli to nie mogli być razem, ale kiedy żadna siła wyższa nie przeszkadzała to nie było mocy, która mogła ich rozdzielić, czy to na stopie przyjacielskiej, czy romantycznej. Rozmowa o uczuciach nigdy im nie wychodziła i choć kiedyś przyjdzie czas, żeby w końcu ten temat wybrzmiał, tak teraz jeszcze mieli inne zmartwienia.
Brad generalnie wierzył w miłość, choć całe życie sądzi, że nie jest do niej stworzony. Paraliżuje go strach bycia w tak zaangażowanej relacji i nigdy nie dopuścił do siebie na tyle blisko. Oczywiście zdarzało się, że był w związku, choć częściej były to przelotne romanse. Niemniej nigdy nie łączyło go nic głębszego z żadną z kobiet. A jeśli już naprawdę mu na kimś zależało to utrzymywał to w przyjacielskich tonach, a maksymalnie "friends with benefits".
- Obrażasz mnie, Col. Przecież zawsze jestem dla ciebie miły - obruszył się teatralnie i wypił trochę alkoholu. Jej uśmiech oczywiście go rozbroił i również się uśmiechnął.
Kiwnął głową, bo oczywiście, że powie jej jak tylko czegoś się dowie. To nie ulegało żadnej dyskusji. Wiedział, że kobieta nie lubi bezczynności i on też chciał działać, ale póki co wiedział, że muszą trzymać głowę w piachu.
- Kojarzysz tego chłopaka, którego wzięliśmy jako więżnia z AG? Joker? Zabiłem jego opiekuna i byłem jedną z pierwszych osób, która wydała mu polecenie, więc teraz tak jakby... mnie słucha? I chroni - powiedział, przy ostatnim słowie prychnął, bo przecież ktoś taki jak on nie potrzebuje ochrony. - To strasznie dziwne, on jest jak robot. Wykonuje polecenia i nic nie chce w zamian. Ciężko mi go zrozumieć.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-07-21, 20:50   
  

   2 Lata Giftedów!


Miał rację i to tak stuprocentową, że aż kompletnie nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć, więc tylko powoli pokiwałam głową, zupełnie tak, jakby jego słowa dopiero do mnie docierały, ale… tak… chyba tak trochę było, że nie potrafiłam żyć bez Bradley’a i nie ważne co działo się w moim życiu, gdy nasze drogi się rozdzielały, ja zawsze starałam się wrócić do niego, by znów chwycić go za dłoń, wpaść w jego ramiona i usłyszeć ten cudowny, znajomy głos człowieka, który rozumiał mnie jak nikt inny na tym świecie. Sama nie wiedziałam, czy było to dziwne, czy może po prostu cholernie normalne, jako że Grey był ostatnią, ważną osobą w moim życiu, ale… ale nie chciałam mówić tego wszystkiego na głos, więc przemilczałam sprawę, następnie tylko oczami wywracając, gdy stwierdził, że zawsze był dla mnie miły, no a ostatecznie mieliśmy do przegadania sprawę tego całego Jokera, więc po prostu popijałam swojego drinka czekając, aż mężczyzna wszystko mi opowie.
- Kojarzę. – potwierdziłam, nie spuszczając wzroku z Bradley’a – Co? – i wyrwało mi się zupełnie naturalnie, bo to, co Grey mówił, to dla mnie zupełnie nie miało sensu. Jakby… ten cały Joker to od początku mi się wydawał totalnie dziwny, no i domyślałam się, że musieli go traktować totalnie chujowo w tym całym AG. Byłam świadkiem mutantów, którzy tracili rozum i zmysły i… i wiedziałam, że kiedyś ja też byłam na granicy szaleństwa, więc Jokera oceniać absolutnie nie zamierzałam, a jedyne co, to po prostu mu współczułam, ale… o co chodziło z tym opiekunem i z tym, że to Brad nim był? – Ale to… czekaj. – mruknęłam, dopijając drinka i odstawiając pustą szklankę na stół – Ale to jest jakaś jego mutacja? Czy… czy tak po prostu wyprali mu mózg? – wyszeptałam przybliżając się do mężczyzny i wcześniej jeszcze rozglądając się po barze, co by się upewnić, że nikt nas nie podsłuchiwał.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-07-27, 21:52   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Brad w sumie też nie miał zbyt wiele bliskich osób w życiu, dlatego każdą z nich cenił ponad własne życie. Mało komu pozwalał na takie zbliżenie do niego, a jeszcze mniej osobom ufał. Zbyt dużo przeżył, żeby teraz mieć łatwość w nawiązywaniu przyjaźni. Poza tym zawsze gdzieś z tyłu głowy miał obawę, że przywiąże się do kogoś, a ta osoba przez niego umrze. Takie prawdopodobieństwo też było, więc mało kiedy sobie pozwalał na takie szaleństwa.
Z Colleen było inaczej, bo znali się od lat i od zawsze była między nimi więź. Okazało się, że jest nierozerwalna nawet po wielomiesięcznej rozłące.
Gdy mówił o Jokerze, wcale nie dziwił się, że Cola zareagowała w ten sposób. On miał podobne podejście na początku. Potem miał wrogie nastawienie, a teraz postanowił pomóc.
- Jego mutacja to kopiowanie mocy. Wyprali mu mózg, dlatego zachowuje się jak robot bez uczuć - odpowiedział cicho, by nikt nie był w stanie ich podsłuchać. Wzruszył lekko ramionami i sam dopił swojego drinka.
- Trzeba iść spać - zarządził. Będzie jeszcze czas porozmawiać o tej dziwnej sytuacji, a jutro mieli obowiązki w barze i musieli się wyspać. Poza tym chciał iść do Nicholasa po jakieś zadanie. Oboje nie lubili siedzieć w jednym miejscu, a Brad musi znać kolejne kroki, żeby móc planować coś na większą skalę.
Podnieśli się i poszli do swojego pokoju.

z/t x2
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2020-12-07, 22:18   
   Multikonta: Quentin


// 24 maja 2019

Odkąd Gabriel skrzanił sprawę siostrą Christiana sama chciałam go szukać. Nie powinien być w tedy na wolność i teraz zwłaszcza, że z nim uciekła Rebecca. Dwójka ludzi, którzy mnie znali mnie i pamiętali bądź nie pod innymi danymi. Jeśli kiedykolwiek miałam wrócić do swojej dawnej przykrywki to musieli być wszyscy pod kontrolą. Jednak nie moja kochana kuzyneczka stwierdziła, że jestem za bardzo zaangażowania osobiście w te sprawę i odsunęła mnie. Zamiast tego dała tych dwóch kundli... Partaczy...
No cóż musiałam przełknąć te gule i zająć się nudną sprawą ataku jaszczurko podobnego, który był prawie miesiąc temu. Czemu aż tyle? Bo DOGS ma taki porządek w papierach. Jakoś wątpiłam, by ktokolwiek coś wiedział lub pamiętał. Jednak musiałam zająć się czymś bo bym oszalała. Miałam wrażenie, że za każdym zakrętem widzę Spiveya. Mieliśmy wiele spraw nie wyjaśnionych i nie zamkniętych i wolałam tak pozostać. Nawet podczas ostatniego z nim spotkania udało mi podtrzymać bajeczkę, że mnie również schwytano i robię wszystko by przeżyć. Ta jasne...
Weszłam do kolejnego baru na szczęście była godzina późna i był otwarty. Eh... Za barem siedziała jakaś dziewczyna. Powiedziałam, że chce porozmawiać z kim z personelu i czy ktoś może podejść. Odpowiedziała, że zaraz sprawdzi, czy ktoś jest wolny. Nie dało się ukryć spojrzenia na mundur oraz jak inni ludzie patrzyli na mnie. Cóż niecodzienny wygląd, a miałam gdzieś to. Zamówiłam jakiś sok, bo na służbie nie będę pić i usiadłam wskazanym miejscu tak by mieć wgląd na całe otoczenie. Wątpiłam, by wszedł tutaj ktoś z list poszukiwanych i bym miała aż takie szczęście. Jednak tego co po chwili dostrzegłam nie spodziewałam się...
Moją stronę szedł nie kto inny jak Nicholas z Bractwa ten z którym Christian się trzymał. To znaczyło jedno na pewno szczęścia nie miałam lecz pecha. Dwie osoby uciekły w tym jego żona, a ja trafiam na niego w barze. Po prostu pięknie... Wstałam cóż Christiana udało mi się oszukać z nim będzie podobnie. Zastanowiłam się tylko nad wersją amnezja czy też walka o przetrwanie.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-12-08, 00:46   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 24 czerwca 2019

W tym konkretnym momencie, Nicholas przebywał w kuchni rozmawiając z kucharzem i pracownikami, ustalając sprawy organizacyjne kuchni, baru i nie tylko. Kiedy zjawiła się barmanka informując go o kobiecie, która chce porozmawiać z kimś z personelu. Dobrze się widocznie złożyło, że kierownik Laguny był na miejscu. Nicholas nie ukrywał zdziwienia ale i zainteresowania, kto taki chce z nim rozmawiać.
- Prowadź.
Polecił barmance i zgarnął swoją jasną marynarkę, ubierając po drodze na niebieską koszulę. Była z krótkim rękawem, a nie chcąc już na starcie straszyć paskudną blizną na prawym przedramieniu, ubrał długi rękaw.
Wychodząc z tyłów prosto do sali głównej, dziewczyna wskazała mu gościa, który zajął wolne miejsce i otrzymał swoje zamówienie. Widząc w oddali kto to i jak był ubrany, Nicholas na moment spoważniał.
- Wracaj do pracy.
Powiedział do dziewczyny, która widziała już jego spojrzenie, to od razu czmychnęła za ladę baru aby nowych klientów obsłużyć. Grenville poprawiwszy marynarkę podszedł bliżej z neutralnym wyrazem na twarzy.
Autumn. Kobieta która nagle zniknęła gdy zostali zaatakowani przez DOGS w Nowym Jorku. Kobieta, która była świadkiem i uczestnikiem a nawet sprawcą śmierci jego rodziców. Ta, która zniszczyła życie jego brata, miała odwagę pokazywać się jeszcze w tym mundurze.
- Cóż za niespodzianka. Podobno chciałaś ze mną rozmawiać?
Nie ukrywał po sobie, że się znają i jak bardzo zaskoczyła go jej gościnność. Chyba że dziewczyna chciała grać z nim inaczej? Zapytał uprzejmie i z grzeczności, witając dawną znajomą z przed paru lat.
Wyciągnął w jej kierunku dłoń, jeżeli chciała uścisnąć na powitanie. Bo wątpił, aby zechcieli się uścisnąć po przyjacielsku.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2020-12-08, 19:52   
   Multikonta: Quentin


Oboje nie byliśmy szczęśliwi ze swojego wyglądu, bo to spotkanie mogło potoczyć się zupełnie nie oczekiwanie. Nie wiedziałam ile mężczyzna wie oraz co tak naprawdę mu Chris powiedział w tedy o mnie. Odruchowo spojrzałam na okno na mojego partnera, który nie chciał wejść, bo jest na AA i już 30 dni nie pił. Zresztą nie chciał to jego sprawa. Jednak miałam nadzieję, że nie wejdzie... Sprawdzając, że partner stoi na zewnątrz. Przywołałam uśmiech na twarzy i złapałam wyciągniętą dłoń w moją stronę. Cóż nie po to poszłam do DOGS, by uciekać lub chować się przy najmniejszym problemie. Przyjrzałam się uważnie mu uważnie widziałam jakie spojrzenie posłał barmance i jak ta szybko wróciła do pracy. Czyli chłopakowi się powodziło... Pewnie uniknął w tedy złapania, przyczaił się, aż dostał ciepłą posadę i chowa się w ukryciu.
- Owszem chciałam z Panem porozmawiać. Mam tylko pytanie, czy znajdziesz dla mnie chwilę - powiedziałam do niego przywołując swój służbowy ton głosu oraz wyraz twarzy. Chciał grać w ten sposób... Dobrze oboje zachowamy się jak ludzie na naszych stanowiskach, a nie dawni znajomi. Chociaż cholernie mnie ciekawi jak w tedy uniknął złapania i dostał tutaj pracę oraz co najważniejsze co z ich córką. Wiedziałam, że moja zginęła, ba nawet to wiedziałam jak mutant z mocą do wybuchów powoduje wybuch i pole rażenia obejmuje miejsce, gdzie stała An wraz ze swoją opiekunką, a tam później pustka.
- Jakiś miesiąc temu parę ulic z stąd miało miejsce atak terrorystyczny za pomocą mutantów, którzy zbiegli. Czy wasze kamery bądź też pracownicy zauważyli coś co utkwiło w ich pamięci - wiedziałam jaka padnie odpowiedź, że nikt nic nie widział. Nicholas był mutantem tak samo jak jego żona... Więc nie wyda innych mutantów, ba nawet nie zdziwiłam się gdyby brał udział. Chociaż nie mam na to żadnych dowodów.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-12-10, 01:00   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


"Z panem"? Przeszła więc na oficjalny ton zwracania się, więc sprawa była czysto śledcza, biznesowa albo inna. Trudno w jednej chwili to stwierdzić, pomimo przyglądania się jej i zauważenia, że nie była sama. Jej towarzysz przebywał na zewnątrz, co trochę Nicholasowi się nie podobało. Wiedział więc, że będzie to wymagać trochę więcej ostrożności i uważności w dobieraniu słów.
Kobieta wyciągnęła dłoń, więc uścisnął.
- Oczywiście. Proszę.
Zgodził się poświęcić jej trochę czasu, wskazując jednocześnie wolne miejsca na kanapie. Jeżeli siadła, zajął wolną stronę mebla, aby mogli na spokojnie porozmawiać, jeżeli coś nie przekroczy graniczy ich mutacji. Wiedział o niej tyle ile wystarczało, aby uznać za zdrajczynię.
- Niestety nie. Kamery nasze niczego nie uchwyciły. To dlatego, że ustawione są na teren naszego lokalu a nie poza nim, a wydarzenie podobno miało miejsce kilka ulic dalej, jak Pani wspomniała. Jeżeli chodzi o pracowników, trudno mi powiedzieć, ponieważ nie przepytywałem ich. Ale wydaje mi się, że mogli niczego nie widzieć. Często jest tak, że jeżeli są czegoś świadkiem, pochwalą się wśród kolegów i koleżanek. Tu jednak nie zauważyłem tego zjawiska.
Odpowiedział częściowo zgodnie z prawdą. Ale taką, że sprawdzić nie będzie to łatwe zadanie. Autumn musiałaby sama przesłuchać pracowników Laguny i dowiedzieć się prawdy, której też tutaj nie znajdzie. Każdy chronił siebie. A Nicholas nie miał zamiaru wydawać na przesłuchanie Mary i swojej córki, które raczej były uczestnikami zdarzenia, tak samo jak on. Choć z identyfikacją osób będzie problem, skoro wszyscy tam zasłaniali twarz.
Nicholas był spokojny i opanowany, mówiąc tak jakby nie miał niczego do ukrycia. Jak zwyczajny szef lokalu, który prowadził.
[Profil]
  [AB+]
 
E Ohmsford



Jestem kobietą-mutantem... jest czego się bać

telepatia wizerunkowa

85%

DOGS - Oddział Taktyczny





name:

Eretria Larysa Ohmsford

alias:
Jane Marie; Autumn Seymour

age:
30

height / weight:
175 / 65

Wysłany: 2020-12-12, 16:26   
   Multikonta: Quentin


Nie byłam sama w każdej chwili mógł wejść mój partner, a na razie odstraszał potencjalnych klientów. Znajdowaliśmy się w Seattle tutaj dochodziło więcej do ataków mutantów niż w Nowym Yorku. Więc nie zdziwiło by mnie, jakby co drugi klient posiadał aktywowany gen X. Zwłaszcza, że widać było iż właścicielowi nie przeszkadza, że jego pracownik ma. Gdyby miał awersje do mutantów zlecił by pracownikom badania i nie zatrudniał ich. Jednak zostawmy na chwilę Nicholasa spokoju. Nie przyszłam tutaj przez niego, bo gdyby tak było rozmowa inaczej by się potoczyła. Byłam tutaj innej sprawie... Zajęłam wskazane miejsce, a następnie wysłuchałam mężczyzny. Jakoś specjalnie mu nie wierzyłam, może to dlatego, że podejrzewałam iż by chronił mutantów. Słuchając go zagryzłam lekko wargę, bo cóż próbowałam zapanować nad swoimi myślami i jednak rozmowa dobiegała ku końcowi.
- Rozumiem znam ten schemat nikt niczego nie widział, a kamery nie zarejestrowały nawet gdyby wydarzenie działo się przed barem. Masz racje nie ma sensu przepytywać pracowników - powiedziałam do Nicholasa, bo znając życie odbyło się to innym terminie, a on zadbał o to, by być przy tym i kontrolować przesłuchanie.
Wiem, że moja kochana kuzyneczka, by tego nie pochwaliła... Ale cóż nie byłam nią.
- Możemy porozmawiać na osobność? - zapytałam się, ale jeśli by się nie zgodził to mogłam bym tutaj powiedzieć co chciałam. Jednak wolałam to zrobić na osobność. Nie tylko chcąc zobaczyć jego prawdziwe oblicze, ale również przez tych ludzi klientów. Widać, było że na siłę starają się zachowywać normalnie. Wielu z nich najchętniej by wyszło, ale się boi, że to wzbudzi podejrzenia.
[Profil]
  [A+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-12-14, 00:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Wśród przebywających klientów, mogli znaleźć się również mutanci, będąc czujnym na obecność mundurowego człowieka. Pracownicy tutaj byli mutantami, bo takich zatrudniał Nicholas, dając im pracę. Ale to nie jest nikomu wiadome, póki nikt nie obnosi się ze swoją mocą i nie rozpowiada na lewo i prawo, pozostając w ukryciu. Nicholasowi więc to nie przeszkadzało, jako osobie również będącej w posiadaniu aktywnego genu X.
Jeżeli kobieta go znała, nie powinno ją zatem dziwić, jeżeli będzie chronił i ukrywał mutantów. Wracając do tego zdarzenia o którym wspominała, Grenville nie otrzymał żadnego polecenia od innych służb, ani oni nie zjawili się w celu przesłuchiwania jego osoby jak i pracowników tego miejsca. Gdyż jak wspomniał, zdarzenie miało miejsce kilka ulic dalej od Laguny. Zresztą minęło sporo czasu i trochę późno wzięli się do roboty. Jak na psy przystało.
Słysząc następnie pytanie o możliwość rozmowy w cztery oczy, Nicholas zrozumiał że nie tylko w tej sprawie przyszła, ale i możliwe że innej, skoro nie spodziewała się iż oboje na siebie wpadną po latach. I to w tym miejscu.
- Oczywiście.
Odpowiedział uprzejmie wstając.
- Zapraszam do biura.
Jeżeli było to coś osobistego, dla nich obojga będzie wygodniej wymienić kilka zdań w samotności, bez świadków. Zatem Nicholas wskazał drogę kobiecie za bar ku schodom na tyłach, by zaprowadzić na drugie piętro, prosto do swojego biura kierowniczego. Tam porozmawiają na spokojnie, w cztery oczy. Nie da się ukryć, jakie u niektórych wywoływało uczucie napięcia, co będzie dalej.


[z/t dla naszej dwójki, kontynuacja -> biuro kierownicze]
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5