Poprzedni temat «» Następny temat
Przy kominku
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-07-24, 15:31   Przy kominku

Przy kominku




Drugą część baru stanowi bardziej oświetlona część, z dużymi oknami, a przede wszystkim - kącikiem wypoczynkowym przy kominku. Można się tutaj zrelaksować, zdrzemnąć, ale nie podgrzewać kiełbasek, pyrek i pianek w ogniu. Można za to spalić tajne akta służb przestępczych.
[Profil]
 
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-11-15, 11:53   
  

   1 Rok na Giftedach!


#3 - Listopad

Kilka ostatnich dni było jakoś znośnych. Niestety dzisiaj tato musiał znów wybrać się do pracy a to oznaczało, że niestety musiała zostać sama. Znudzona spacerowała sobie po kryjówce zastanawiając się co by robić. Na razie nie mogła ćwiczyć swoich zdolności bo taty nie było, a nikt nie wiedział o tym, jakie moce posiadała i co potrafi. Tato obiecał, że znajdzie kogoś dla niej by ją szkolił. Na obecną chwilę musiała czekać cierpliwie. Przez to właśnie po zrobieniu lekcji jakie zostawił jej tato do zrobienia skierowała swoje kroczki w stronę baru. Nieco zgłodniała i postanowiła wybrać się w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia i picia. Gdy w końcu się najadła ruszyła przed siebie z zamiarem skierowania się do pokoju. Ale po drodze dostrzegła siedzącą kobietę samotną. Podeszła bliżej i uśmiechnęła się lekko.
- Dzień dobry, mogę do Pani się dosiąść?
Poprosiła i przysiadła się nim ta wyraziła zgodę.
- Nazywam się Vanessa a Pani?
Zapytała kobiety z uśmiechem na ustach.
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-16, 10:15   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


//3 listopada

Wszystkie ostatnie miesiące zdawały się być... Tak nierealne. Niby nie musiałam już podkulać ogona, nie musiałam już się kryć, być na każdy rozkaz. Jasne, tu też mieliśmy obowiązki, ale żaden z nich nie umywał się do tych w departamencie.
Tu po prostu czułam się... Dobrze.
Czułam się dobrze, nawet mimo tego, co zrobiłam.
A-ale... Dzięki temu miałam rodzinę. To było dobre, prawda? To musiało być dobre.
Dzięki temu w końcu stałam się... Kimś.
Ostatnio jednak nie najlepiej się czułam i chyba wszyscy to widzieli. Nie wiem, czy to była grypa czy ine przeziębienie, ale katar i łamanie w kościach towarzyszyły mi nieustannie. A dodatkowo ten balast noszony pod moim sercem wcale niczego nie ułatwiał... I niby mogłam skorzystać z pomocy Charlesa, ale czy to nie byłby grzech? A jeśli to maleństwo w moim łonie miało być moją szansą na odkupienie win?
Pociągnęłam nosem, odrywając wzrok od zasłon na oknach, gdy usłyszałam za sobą dziecięcy głosik. Mimowolnie też się wyprostowałam.
- O, cześć. - Odpowiedziałam, ponownie rozluźniając mięśnie. Ta mała kręciła się tu chyba już od dłuższego czasu, no nie? A jakoś... Nie miałyśmy jeszcze szansy porozmawiać. - Tak, jasne. - Dodałam po chwili, odsuwając przed nią krzesło, a moje dłonie kładąc na stole. Dlaczego się tak stresowałam?
- Ech... Znaczy... Ophelia. Jestem Ophelia. - Odparłam na jej pytanie, powoli przekonując się do tego, że tu mogę im ufać. Tu nie wykorzystają tej wiedzy przeciw mnie. Tu... Mogę mieć rodzinę, której nigdy nie miałam. - Miło mi Cię poznać, Vanesso. - Dodałam po chwili, według wyuczonej przed laty formułki, z delikatnym, miłym uśmiechem.
- Pewnie Ci się tu nudzi, co? - Zapytałam, przyglądając się dziewczynce. Ile ona mogła mieć lat? Siedem? Może dziesięć? Nigdy nie potrafiłam odpowiednio określić czyjegoś wieku. Ale za to doskonale wiedziałam, jak bardzo sama byłam niecierpliwym dzieckiem, gdy byłam mniej więcej w jej wieku...
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-11-16, 10:49   
  

   1 Rok na Giftedach!


O tak, Vanessa kręciła się tam nie od wczoraj. Była najmłodszą członkinią Rebelii. Najmłodszą i najbardziej potrzebującą ich wsparcia w tej chwili. Jej ojciec spędzał sporo czasu na misjach. Nadal traktował ją chwilami jak małe dziecko, którym przestawała być coraz bardziej. No ale co miała począć? Dziewczynki w jej wieku stawały się sierotami, nie miały żadnego z rodziców i kończyły martwe, lub w domu dziecka. O ile jeszcze tam trafiały gdy ich moce nie zostały ujawnione. Tak nie stało się by z Van. Ona trafiłaby nie tam gdzie powinna. Mimo to gdzieś tam zawsze miała nadzieję, że jej tato wróci do domu.
- Mi również miło. Tak, nudzę się, tato jest na misji a ja nie mam co robić.
Przyznała pod nosem bo lekcje już zrobiła, nauczyła się wszystkiego i teraz miała czas dla siebie.
- Jak się Pani czuje? Mocno kopie?
Zapytała zaciekawiona. Pamiętała jak jej mama opowiadała jak ona mocno kopała. Jak bardzo była żywym dzieckiem. A teraz...teraz wszystko się zmieniło. Stała się cicha i zamknięta w sobie. Rozmawiała z innymi ale nie tak często i chętnie jak kiedyś. Obiecała ojcu, że będzie nawiązywać znajomości, w końcu nie była niedorozwiniętym dzieckiem. potrafiła mówić, potrafiła chodzić. Nie mogła siedzieć wiecznie w pokoju i czekać. Musiała poznawać ludzi.
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-17, 19:51   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Przyglądałam się tej małej w sumie z zaciekawieniem. Nie wiem, czy to wina ogarniającej mnie gorączki, czy może wzrastającego we mnie instynktu macierzyńskiego? Zastanawiałam się, czy to maleństwo mogłoby kiedyś przypominać tę dziewczynkę? Czy to coś rosnące wewnątrz mnie więcej odziedziczy po mnie, czy po tamtym przeklętym blondynie, którego twarz i obleśny głos do dzisiaj nawiedzają mnie w koszmarach?
Przełknęłam głośniej ślinę, ponownie pociągając nosem, a po chwili - wycierając go w rękaw bluzy.
- Wiesz. Misje są nam potrzebne. Sama na takie chodzę. - Odparłam dość beznamiętnie, wspominając moją pierwszą, tę najpoważniejszą, tę, gdy...
Gdy wcisnęłam spust.
Przymknęłam na chwilę oczy. To było dobre. Było dobre. Było... DOBRE.
Jakby znikąd, na moją twarz zawitał serdeczny uśmiech, który towarzyszy niemal każdemu dziecku w sklepie z zabawkami. Normalnie, na pytanie młodej wypadałoby odpowiedzieć "sama sprawdź", ale ja... Bałam się dotyku. Bałam się go nawet, gdy kontrolę nade mną przejmowała ta zdecydowanie bardziej barwna i dająca się lubić strona...
- Tylko trochę. - Odparłam, nie zmieniając swojej miny, za to poprawiając swoją bluzę i wstając z miejsca. - Nie na tyle, by nie dało się bawić. Chodź, poróbmy coś! - Dodałam po chwili znacznie bardziej entuzjastycznie.
Co prawda... Sama nie znałam zbyt wielu zabaw. Z mojej rodzinnej wioski wyniosłam głównie obowiązki. Ale z całą pewnością - mała Vanessa zaraz mnie wszystkiego nauczy.
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-11-17, 20:07   
  

   1 Rok na Giftedach!


Dostrzegła, że z kobietą coś jest nie tak. Była chora? Uniosła brew nieco i zamyśliła się na chwilę. Co by zrobić by ta poczuła się lepiej? Mogłaby wykorzystać swoją moc gdyby chciała, gdyby tylko wiedziała, że nie zrobi jej tym krzywdy. Tutaj w prawdzie nikt nie wiedział o jej zdolnościach. Jeszcze nikt. Spojrzała na podnoszącą się kobietę i nieco spanikowała. Ujęła dłońmi krzesełko, na którym siedziała i poczuła jak metal zaczyna się rozgrzewać pod jej dotykiem. Jednak słysząc, że ta chce się bawić odetchnęła cicho i podniosła się z miejsca zeskakując z krzesła.
- Wiem, dzięki nim mamy jedzenie i leki.
Przyznała z lekkim uśmiechem i po chwili skierowała się za kobietą.
- Tylko tata nie pozwala mi wychodzić. Muszę zostać w budynku.
Skrzywiła się nieco bo no serio, miała chęci wyjść a nie siedzieć na miejscu i się nudzić jak mops.
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-18, 17:33   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


- Wiesz co, młoda... Ja chyba też nie mogę wychodzić. - Odparłam na jej słowa, drapiąc się po brodzie i podnosząc wzrok gdzieś na ścianę. Rozmyślałam, co można by robić w tym budynku tak, by nikomu nie przeszkadzać. By nic nie zepsuć. By... Nie zwrócić na siebie zbytniej uwagi. W końcu Rząd dalej miał niemal wszystkie dane o mnie. Dalej pewnie byłam poszukiwana. Nawet nie chciałam myśleć o tym, jak bardzo moja obecność mogła komukolwiek tutaj grozić, gdyby nieodpowiednie osoby się dowiedziały, że wcale nie wyparowałam.
- Nie znam zbyt wielu zabaw. - Przyznałam, z lekkim westchnieniem, po chwili jednak przerzucając wzrok na moją małą towarzyszkę. - Ale to miejsce ma pełno świetnych kryjówek! Co powiesz na chowanego? - Zapytałam po chwili, pokazując Vanessie szereg moich białych zębów, z wymalowanym uśmiechem nawet w oczach. Potrzebowałam takiego rozluźnienia, oderwania się od klimatu wojny, po prostu... Normalności.
Zakaszlałam, chowając swoje usta we własnym zgięciu łokciowym, nim dziewczynka zdążyła mi odpowiedzieć, by po chwili - lekko zachrypniętym głosem dodać kilka słów:
- No, chyba że masz lepszy pomysł. Ale prawie na pewno, będziesz musiała mi wszystko wyjaśnić. Jak byłam w Twoim wieku... Nie mogłam się bawić.
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-11-20, 20:18   
  

   1 Rok na Giftedach!


O Van nikt nie widział, nikt nie miał pojęcia, że niewinne dziecko posiada tak niebezpieczną moc. Na szczęście tato dbał o jej bezpieczeństwo i nie musiała się obawiać o nic. Słysząc, że kobieta też nie może wychodzić skinęła głową. Obie były w podobnej sytuacji. Jednak o kobiecie wiedzieli ich wrogowie, a ona...ona była bezpieczna przynajmniej na razie.
- Myślę, że chowany może być. Nie znam innych zabaw. Nie miałam okazji bawić się z innymi dziećmi więc...
Urwała na moment i po prostu ruszyła z kobietą przed siebie. Było tutaj sporo miejsca, mogła spokojnie się schować i zacząć szukać.
- Czemu Pani nie mogła?
Zapytała zaciekawiona unosząc na nią swoje ogromne ślepka. Sama nie miała wielu możliwości, nie uczęszczała do normalnej szkoły by nie zostać zdemaskowanym, by tato nie został złapany. Wiedziała czym grozi pójście do normalnej szkoły, czym grozi życie poza tym miejscem. Nie chciała takiego życia, wolała być tutaj, nie posiadać niemal niczego, ale być w miejscu gdzie jest bezpieczna.
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-21, 21:57   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Słysząc jej słowa, niemal natychmiast się nad nią nachyliłam.
- Mów mi Ophelia. Nie jestem aż tak stara. - Powiedziałam łagodnie, głaszcząc ją delikatnie po włosach i posyłając jej jeden z moich najpiękniejszych uśmiechów. Huh. Dziwne uczucie. W sumie od bardzo dawna nie miałam styczności z dziećmi. Do tego... Pierwszy raz w życiu czułam takie dziwne ciepło, tam gdzieś w środku. W końcu... Dalej biłam się z myślami. Dalej nie wiedziałam, czy będę w stanie wychować to maleństwo, które rośnie w moim łonie. Ale gdy tak spoglądałam na Vanessę, na ten mały cud natury... Przekonywałam się do tego.
Bóg tak chciał. To moja próba, moje odkupienie.
Wyprostowałam się i odkaszlnęłam. Plecy nieprzyjemnie mnie bolały, podobnież jak każdy staw w moim ciele. Uh... Paskudne choróbsko nie dawało za wygraną.
- Wiesz. Pochodzę z małej wioski, gdzie dziewczynki są uczone pracy. Sprzątania, gotowania, opieki nad zwierzętami... Dziewczynki mają być dobrymi żonami, nie kompankami zabaw. - Odpowiedziałam po chwili na jej pytanie z cichym westchnieniem. Te wspomnienia nie pozbawiły mnie jednak dobrego humoru. - To co? Ty się chowasz, a ja liczę! - Niemal natychmiast zmieniłam temat, przystając przy jednej z kolumn i odwracając się do niej twarzą. Niby miałam zasłonięte oczy własnymi dłońmi, ale przez lekko rozchylone palce, starałam się dostrzec poczynania młodej...
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-11-23, 09:44   
  

   1 Rok na Giftedach!


- A mogę mówić ciociu? Jestem za mała by mówić po imieniu. Mogłabyś być moją mamą ciociu...
Uśmiechnęła się lekko niewinnie. Wspomnienie własnej matki sprawiło, że poczuła się nieco spięta. A to nie wróżyło niczego dobrego. Zacisnęła nerwowo piąstki ale po chwili policzyła do dziesięciu i się uspokoiła. Pomagało to i całe szczęście.
- Rozumiem, to miała ciocia przechlapane. Tatuś też mi każe się dużo uczyć, ale też mam dużo czasu by się pobawić czy gdzieś sobie wyjść oczywiście nie sama. Sama nie mogę wychodzić.
Przyznała nieco zawiedziona bo naprawdę, sama z chęcią by sobie wyszła gdzieś się przejść w okolicy, ale jej życie było zagrożone gdyby napotkała nieodpowiednie osoby.
- Dobrze!
Zgodziła się, by ta liczyła a ona sama się ukryła. Nie znała za dużo miejsc do skrywania się, ale czemu nie? Uśmiechnęła się promiennie mogąc chociaż trochę przestać myśleć o tym "co by było gdyby". Cieszyła się z tej świadomości, że mimo wszystko zawsze jest ktoś z kim może spędzić czas. Cóż, nie poradzi nic na to, że nie każdy przepadał za dziećmi w jej wieku. Chociaż może i dzieckiem była, ale już nie aż takim małym. Miała 9 lat nie cztery czy dwa. Była dużo starsza, większość dzieci w jej wieku była sama, musiała radzić sobie sama i niestety mało kto przeżywał. Jej to się udało dzięki trosce taty. A teraz...teraz miała jeszcze ciocię Esther, może Opchelia też się zgodzi być jej ciocią...miała by wówczas dwie ciotki! To dopiero byłaby radocha! Ba, nawet miałaby malusiego kuzyna lub kuzynkę! Gdy kobieta zaczęła odliczać Van pospiesznie zaczęła szukać miejsca do schowania. W końcu wpadła na pomysł by schować się za sofą. Skuliła się tam i siedziała czekając.
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-25, 22:43   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Tknęły mnie jej słowa.
Mamą.
Mogłabym być mamą. Będę mamą. We mnie już rósł mały cud boży, mimo, że zrodził się z grzechu. Mimo, że sam będzie grzechem - dokładnie tak samo, jak jego matka. Taki jednak był plan boży - widać od początku taki miał być, skoro teraz powtarzałam historię własnej rodzicielki...
Pociągnęłam nosem. Nie wiedziałam tylko, czy z powodu choroby, smutku, a może wzruszenia? Odcharknęłam, czując dziwny ścisk w gardle. I w sumie... Nie wiedziałam, co mam tej małej odpowiedzieć. Dlatego tylko uśmiechnęłam się smutno, wyciskając z siebie krótkie:
- Ok. Może być ciocia.
Nie było jednak sensu kontynuować ponurego tematu mojego dzieciństwa i wychowania, gdy zbliżała się zabawa. Moje oczy niemal się zalśniły, a na twarzy jakby znowu zawitała mała, beztroska Ophelia. Przez uchylone palce uważnie obserwowałam, gdzie też mała Vanessa próbuje się schować, licząc głośno i wyraźnie. Pod koniec liczenia, gdy mała wciąż była w zasięgu mojego wzroku, przeciągałam kolejne cyfry, by dać jej więcej czasu. A gdy ta w końcu zniknęła za sofą, z radością okrzyknęłam głośne "Szukam!, po czym zaczęłam się przechadzać po sali - spoglądając pod stoły, do kominka, a nawet za bar! Każdą kolejną potencjalną kryjówkę komentowałam przy tym głośno, jak gdybym spodziewała się, że panienka Greenville właśnie tam będzie. Przy samej kanapie natomiast się zatrzymałam, teatralnie drapiąc się po głowie, jakby mi właśnie wszystkie pomysły uciekły z głowy.
- Gdzie też ta mała Van może być... - Skomentowałam to krótko, cmokając kilkukrotnie.
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2018-12-01, 11:07   
  

   1 Rok na Giftedach!


Zadowolona skryta siedziała obserwując uważnie gdzie jej szuka kobieta. W chwili gdy ta nagle się odwróciła w jej stronę i zaczęła się zastanawiać Van zaczęła chichrać i wyskoczyła zza fotela śmiejąc się wesoło.
- Wygrałam, nie znalazła mnie ciocia!
Zaśmiała się i objęła ją lekko niespodziewanie. Uśmiechała się wesoło przyglądając się kobiecie.
- Ciociu, a może spotkamy się jutro też? Oczywiście jeśli masz chęci. Bo ja strasznie się nudzę w pokoju. A tatuś każe mi odrabiać lekcje a potem się nudzę.
Mruknęła pod nosem i cicho westchnęła niezadowolona.
- To jak ciocia? Zgodzisz się? Proszę...proszę...
[Profil]
  [AB+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-12-09, 13:36   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Kolejny już raz pociągnęłam nosem, wciąż rozglądając się po pomieszczeniu w "poszukiwaniu" małej Vanessy. W sumie... Ta zabawa całkiem mi się podobała. Zaczynałam się coraz bardziej przekonywać do tych małych stworzonek, którymi były dzieci.
Gdy zauważyłam, jak dziewczynka wyskakuje zza kanapy, przyłożyłam swoje dłonie do policzków, udając wielkie zaskoczenie. - Nie do wiary! - Stwierdziłam, mocno przerysowanym tonem, by po chwili jednak... Doznać szoku. Gdy dziewczynka mnie przytuliła, zrobiło mi się tak dziwnie miło, a jednak... Przez krótką chwilę stałam po prostu z rozłożonymi rękoma i szeroko otwartymi oczami. Od dawna nikt nie wykazał do mnie tak czystej sympatii. A to było... Miłe. W końcu więc pogłaskałam małą po jej uroczej główce, uśmiechając się ciepło. - Wiesz gdzie mieszkam. - Wysiliłam się na żart, oczywiście mając na myśli, że w każdej chwili może mnie łapać. W końcu... I tak prawie nigdzie nie wychodziłam, odkąd mój brzuch miał wszędzie pierwszeństwo. - To co? Może na dziś zakończymy ciepłą herbatą? - Dodałam po chwili, łapiąc panienkę Greenville pod ramię i prowadząc do kuchni. W sumie zrobiło mi się całkiem chłodno, więc ta herbata była teraz wyśmienitym pomysłem...

[z/t x2]
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2018-12-27, 21:35   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


8.12.2018

Dni mijały a perspektyw na odnalezienie lekarstwa na tajemniczą chorobę, nie było. Vincent nie wiedział, że tego dnia Bractwo ruszyło z misją a i tak nie możemy być pewni, czy się podzieli ono ewentualnym lekarstwem. Nadziei więc, nie mógł mieć żadnej.
Dzisiejszy dzień należał do nieco spokojniejszych. Chłopak nie wrzeszczał dręczony halucynacjami i gorączką a mutacja nie aktywowała się sama i nie stwarzała jeszcze większego zagrożenia. Znalazł w sobie siłę, by po kolejnej walce, zwlec się z łóżka i zejść na dół. Sam nie rozumiał, dlaczego zdecydował się na taki krok. W końcu było na tyle późno, że nie spotka nikogo a też każdy w Rebelii wiedział, że Edams kompanem do rozmów nie był.
Chłopak otulił się kocem i skulił się na krześle, wpatrując nieruchomo w płomienie tańczące w kominku. Choroba wyraźnie odbiła się na jego ciele. Twarz miał bladą, oczy podkrążone i przekrwione a utrata wagi sprawiła , że przyduże ubrania wisiały na nim bardziej niż zwykle.
Jakie to żałosne, daremne i beznadziejne, że przeżył siedem lat eksperymentów upokorzeń i tortur a wykańczała go...choroba. i to po tym jak udało mu się uciec! Czy tak mu przyjdzie umrzeć? Po tych wszystkich latach?
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Oliver Mayes / Nicky / Blondie (wg Mary)

age:
32

height / weight:
194/89

Wysłany: 2018-12-28, 01:14   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky, Raven
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Im wiele dni mijało, tym gorzej było z kilkoma osobami dotkniętymi chorobą. Nicholas coraz bardziej zaczynał bać się o swoją córkę. Po rozmowie z siostrą, zaczął małej podawać takie leki jakie mu zaleciła. A także próbując wymusić na dziecku spożywanie płynnych posiłków jak i picia wody. Poprawy nie było żadnej. Jamie miał sprowadzić kogoś, kto im pomoże. Ale czy to mu się uda?
Co z kolei z lekarstwem? Będzie trzeba robić cokolwiek. I zrobiłby, działałby, gdyby i jego ten fatalny stan zdrowia nie dopadł. A nie mógł bez dobrej opieki zostawić dzieciaki. Instynkt ojcowski mocno się w nim udzielał.
Zszedł na dół, nie mogąc w ogóle zasnąć. Mając zamiar wypić szklankę wody,gdzieś w salonie przy ladzie baru. Gdziekolwiek. Na sobie miał niebieską piżamę i czarny szlafrok. Dodatkowo na szyi przewieszony szalik. Córka znów go obudziła bólami i swoimi koszmarami. Ostatnio prawie w ogóle nie sypiał i nie wysypiał się. Był przekonany, że Vincent cały czas jest w swoim pokoju. Jeszcze parę godzin temu był u niego i sprawdzał, czy nie ma on znów majaków sennych na jawie.
Znajdując się przy ladzie baru, nalał sobie do szklanki wod i skierował w stronę kominka, dostrzegając iż ktoś już tu siedzi. O dziwo, ta postać była mu znajoma. Podszedł bliżej by spojrzeć na niego z boku.
- Vincent?
Zmarszczył brwi. Jeszcze tego brakowało, że ten zacznie im lunatykować w nocy.
- Czemu nie jesteś w łóżku?
Zapytał dość poważnie, nie ukrywając jak bardzo mu się ten pomysł nie podoba, że chłopak przylazł aż tutaj.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7