Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki #1
Autor Wiadomość
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2020-05-27, 22:10   
   Multikonta: Esmeralda, Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gra się coraz bardziej toczyła do przodu... Kolejne wyzwania i odpowiedzi na zadawane pytanie, aż ponownie padło jej imię. Spojrzała na dziewczynie, które zadała jej pytanie, czy wyzwanie. Obiecała sobie, że będzie brała na przemian. W sumie dobrze, bo gdyby usłyszała jakie wyzwanie dziewczyna miała zanadrzu to powiedziała by chyba jako jedyna ,,Nie". Na szczęście nie musiała tego robić, bo...
- Prawda - powiedziała do Vanessy z lekkim uśmiechem czekając na to co jej wymyśli. Nie obawiała się odpowiadać na pytania... Sądziła, że w ten sposób dawała siebie poznać. Nawet sama też zadawała pytania takie, by dały jej jakiś obraz osoby. Słysząc pytanie... Zastanowiła się chwilę, bo było kilka miejsc, które chciała odwiedzić. Jednak jedno.... Wbijało się ponad inne.
- Melilla miasto, jednostka administracyjna Hiszpanii, w północnej Afryce - powiedziała wyjaśniając w skrócie gdzie to miaso jest. Jeśli ktoś by zapytał: Czemu akurat to miasto? Cóż odpowiedziałaby..., że był w książce oraz serialu pod tytułem Królowej Południa. Zaciekawiło ją swoją krajobrazami i było kilka miejsc, które zobaczyłaby chętnie na własne oczy.
Przeszła spojrzeniem po wszystkich... Kogo tutaj wybrać. Cóż osoby nie były dawno wybrane Phil. Którego nie weźmie, bo cóż ostatnio wybrała go. Imarii jednak nie wyglądała jakby była chętnie i też nie wiedziała co jej zadać albo wyznać. Został Joker... Był z nim podobny problem co z Imari. Słabo go znała i nie wiedziała o co miała go zapytać bądź też wyznaczyć. Spojrzała na niego i wymówiła tak jak inni do niego się zwracali...
- Michael, prawda czy wyzwanie? - zagadała... Jak chłopak wybrał wyzwanie zamyśliła się na chwilę. Wyciągnęła swój telefon i włączyła opcję blokowania własnego numeru.
- Zadzwoń pod zmyślony przez siebie numer telefonu i spróbuj przekonać osobę do zakupu jakiegoś przedmiotu - wyznaczyła mu... Typowe zadanie z dzieciaków... Tak zwane głupie telefony. Była ciekawa, czy chłopak się podejmie i czy mu w ogóle się uda. Poza tym to wymagało od niego użycia trochę więcej słów niż podczas tej zabawy.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Michael Shugart



Wolność to niewola

Joker

71%

przydupas





name:

Michael Shugart

alias:
Joker/ obiekt 054

age:
19

height / weight:
182/75

Wysłany: 2020-05-30, 12:42   
   Multikonta: Mary Pond, Jane Hills, Heaven Reed


Ta gra nadal działała dla Jokera tajemniczo. Ogarniał zamysł i zasady. Bardziej chodziło o to, że nie rozumiał zabaw w ogóle. Stąd też brakowało mu wyczucia w tym na co może sobie pozwolić czego skutkiem było chociażby jego pytanie do Brada kilka kolejek temu. Nie lubił popełniać błędów i liczył, że nie zostanie już wybrany, a jednak stało się. Wziął wyzwanie. Pytania prawdopodobnie pożałowałby bardziej. Przyjął telefon dziewczyny. Sam nie miał własnego.
Po krótkim ustawianiu w głowie głównych filarów, wokół których zbuduje kłamstwo i wymyśleniu kilku wypowiedzi, które mógłby wykorzystać wykręcił numer z losowych cyfr. Pierwszy nie istniał lub nie odebrał, drugi już owszem.
-Dobry wieczór, reprezentuję firmę winę-express. - w utrzymaniu powagi na pewno pomógł fakt, że nie podzielał beki pozostałych i potraktował to zadanie jako po prostu polecenie -Dzwonię aby zareklamować Panu zestaw próbek win Hiszpańskich, które znalazły się ostatnio w naszej ofercie.- chwila przerwy na wysłuchanie odpowiedzi.
-Pański numer znajduje się na liście osób, które zapisały się na subskrypcję naszej strony i wyraziły zgodę na otrzymywanie reklam w takiej formie.- to zdanie na początku mówił nieco wolniej, ale szybko wrócił do nieco przyspieszonego tempa mówienia. -Rozumiem, czasem się tak zdarza.- zapewnił osobę po drugiej stronie słuchawki.
-Tak, zestaw składa się z sześciu ćwierćlitrowych próbek. Czterech win czerwonych i dwóch białych z różnych rejonów słonecznej Hiszpanii.- kontynuował gdy "klient" mając wyjaśnioną sprawę skąd firma ma jego numer wyraził zainteresowanie winem -Całość kosztuje zaledwie 40$.- dodał. Reszta to objaśnianie zmyślonych formalności jak należy dokonać zakupu.
-Dziękuję bardzo. Życzę miłego wieczoru.-zwrócił urządzenie właścicielce. Trzeba przyznać, że albo jego spokój jest mocą samą w sobie, albo musiał trafić na wyjątkowo podatną osobę. Szczerze mówiąc nie obchodziło go to. Wykonał zadanie. Bez zbędnego przedłużania wskazał na Phila.
Jeśli wziął wyzwanie otrzymał polecenie żeby zdjąć uszy Brada, założyć je sobie na dłonie i zostać tak dwie kolejki.
Jeśli wybrał pytanie, po krótkim lagu Joker spytał jakie miejsce na świecie uważa za najbardziej jego.
[Profil]
  [0+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-06-07, 00:46   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Ucałowałem Imarkę w czoło, kiedy wróciła na miejsce obok mnie po swoim występie. Cóż, byłem mile zaskoczony i rozbawiony, że postanowiła iść w zaparte i zrealizować moje, dosyć odważne wyzwanie dla niej. I wyszło jej znakomicie! Oczu nie mogłem od niej oderwać! I nawet zapragnąłem porwać ją na noc do siebie, a co! Musiałem trochę wyczilować, wrócić sercem do Imarki, bo realizowanie planów sprawiało jedynie, że z dnia na dzień czułem się tym już aż zanadto zmęczony. Chwyciłem za szklanicę z drinkiem i go dopiłem.
Zabawa szła w najlepsze. Niesamowite było to, jak odrobina alkoholu oraz oddanie się w ramiona losowych pytań i wyzwań, sprawiła radość u rebeliantów. Na jedną dłuższą chwilę mrok rzeczywistości opuścił mury tego budynku i zagościła w nim zabawa… i miłość, i wsparcie.
Sam osobiście nie odstępowałem Imarki niemalże na krok, radując się jej towarzystwem, a jednocześnie obserwowałem kolejne wygłupy. Nawet taki osiłek jak Bradley czy milcząca Joe potrafili robić z siebie kretynów i wybuchać na to śmiechem. Zacząłem się czuć tym samym… jak w domu? Heh. Zabawne, z racji tego, iż mój dom zazwyczaj oblewała cisza. Nieczęsto ktoś w nim gościł, stąd kiedy padło na mnie po raz kolejny, zaś Miszel zadał mi pytanie, nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. Nie byłem bowiem przywiązany do miejsc tak bardzo jak do ludzi…
- Myślę, że moja chawirka – stwierdziłem mimo wszystko, po czym wstałem. – Dzieciaki, myślę, że czas zakończyć już zabawę. Spójrzcie na zegary… Jest już późno, a niektórzy rano muszą wstać! – przypomniałem i zrobiłem zakłopotaną minę, bo sam mógłbym wstać rano i gdzieś pomknąć, ale w tej chwili jakoś mi się to nie widziało.
- Już, już. Dopijcie drinki, pożegnajcie się ciepło i… Ja już wam mówię miłych snów – odparłem, spoglądając na Imarkę. Ostatecznie odholowałem ją wraz ze sobą, czy to podróżować miała wraz ze mną do rezydencji, czy też wrócić po nocy do Bractwa. Oczywiście przy tej drugiej opcji zamierzałem grzecznie ją odwieźć. Nie wypiłem znowu tak dużo, by się bać kolizji. A ewentualnym drogowcom dmuchnę hajsem.

| z/t
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-06-07, 22:51   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Ta gra szczerze zaczynała go nudzić. Im więcej pił, tym mniej ochoty miał na ciąg dalszy zabawy. Obserwował dalsze pytania i wyzwania nieco beznamiętnie, czasem uśmiechał się pod nosem, a czasem wyglądał jakby był nieobecny.
Przez chwilę obserwował też Imarkę i Phila, bo generalnie w życiu by nie powiedział, że są razem. Ale jak to mówią serce nie sługa. Spojrzał na Colleen i posłał jej ciepły uśmiech.
Potem ten cały Phil zarządził koniec zabawy i z jednej strony Brad odetchnął z ulgą, że ta gra dobiegła końca, a z drugiej strony zastanawiał się, kim ten facet jest, że mówi reszcie co mają robić.
- Idziemy? - zapytał Colleen i zanim wrócili do pokoju, nalali sobie jeszcze po szklance alkoholu.
- Dobranoc wszystkim - pożegnał się jeszcze przed wyjściem, a potem razem z Colleen udali się do swojego pokoju. Nie było jeszcze aż tak późno, więc pewnie jeszcze trochę posiedzą i pogadają. Ostatnio często spędzali wieczory na długich rozmowach. Rozumieli się wyjątkowo dobrze, więc Brad dziękował losowi, że miał tu kogoś tak bliskiego, bo dzięki temu nie czuł się samotny.

z/t x2 (dla Coli)
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7