Poprzedni temat «» Następny temat
Olympia Coffee
Autor Wiadomość
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-19, 18:34   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Zrobiła coś, co nie daje ci spokoju? – spytała wreszcie, wypuszczając powietrze z płuc. Nie potrafiła dłużej rozmawiać w ten sposób. Półsłówka, niedopowiedzenia i to wszystko po prostu ją męczyło. Zwłaszcza, że czuła się w tym temacie dziwnie nieswojo. Nie potrafiła nawet osądzać tej całej Sam, a tak cholernie by tego chciała! Zwłaszcza, ze przecież zawsze osądzała. A teraz, gdy temat był jej tak cholernie bliski – nie potrafiła się zdystansować.
- Mam Xanax w domu, ale z moją historią żadne leki nie są wskazane – odparła z cieniem dziwnie chłodnego uśmiechu. Sama nie do końca wiedziała, dlaczego czuła się w tym momencie tak dziwnie otumaniona. Czy to możliwe, że tabletki przeciwbólowe Ricky były o wiele silniejsze, niż Matilde przypuszczała? Dziewczyna westchnęła ciężko, po czym spuściła wzrok z twarzy koleżanki.
– Nie możemy po prostu przyjąć, że prowadzę nudne życie? – spytała wymijająco. Ostatnie czego w tym momencie chciała to rozmawiać o tym wszystkim co się działo w jej życiu. Jeśli nie rozmawiała, mogła udawać, że nie myśli. A jeśli nie myślała – nie było problemu, czyż nie? Matilde wyciągnęła z kieszeni paczuszkę papierosów i po chwili zaczęła obracać między palcami jedną fajkę.
– Mówiłaś coś o jakimś marszu – stwierdziła w końcu, zmuszając się do okazania cienia zainteresowania. W gruncie rzeczy – rzeczywiście nie wiedziała, że coś takiego miało się w ogóle odbyć.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-03-19, 23:06   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Spała z osobą której ja osobiście nie lubię, a ona się z nią przyjaźniła, więc wybacz że uciekam myślami. Nie potrafię tego przetrawić. Boję się że wybierze ją. - powiedziałam na jednym wydechu próbując ogarnąć swoje myśli, ale po chwili pokiwałam głową próbując pozbyć się gównianych myśli.
Nie wiedziałam co myśleć, ale z drugiej strony wyglądało to całkowicie inaczej patrząc teraz z boku na to wszystko. Zwykła rozmowa, a wiele potrafi zdziałać. Poszufladkować myśli, poukładać jak książki na regale, po prostu odświeżyć swój punkt widzenia. Właśnie tego potrzebowałam, a Matilde właśnie to mi dawała. Po prostu zdrowe podejście. No dobra może nie do końca, ale takie lepsze niż żadne.
- Ziółka to nie leki. Pogadaj z nią tylko nie mów, że to ja Cię nasyłam. Ostatnio się nie dogadujemy. - powiedziałam przecierając oczy. Chciałam przestać się zamartwiać, ale teraz to nie było łatwe.
- Ty i nudne życie? Chyba nie. - zaśmiałam się patrząc w oczy Matilde. Nie chciała o czymś gadać. Od razu to zauważyłam, ale nie chciałam ciągnąć za język. - Pamiętaj, że na mnie możesz liczyć zawsze. - dodałam pochylając się nad stołem i łapiąc dłoń swojej przyjaciółki, by ta zwróciła swoją uwagę na moje słowa. Chciałam jej pomóc jak tylko byłoby to możliwe. Po chwili jednak zabrała dłoń a ja patrzyłam na to co robiła.
Fajki. Papierosy kojarzyły mi się tylko z jedną osobą, więc odwróciłam wzrok oddychając głęboko. Po pytaniu BFF uśmiechnęłam się lekko. Próba zmiany tematu wychodziła jej doskonale, ale wiedziałam, że jeśli będę ją naciskać nie dowiem się niczego.
- Taaa jakiś w Seattle. Sami ma tam przemawiać, ale.. powiedz mi tylko dwie rzeczy, jeśli nie chcesz się zwierzać. - oznajmiłam z uśmiechem wracając spojrzeniem na Matilde.
- Pierwsza kto to jest, a druga czy nie zrobiono ci krzywdy. - oznajmiłam domyślając się po zachowaniu że chodzi o jakiegoś faceta. Przynajmniej tak mi się wydawało. Nigdy nie widziałam Matilde w takim stanie, więc połączyłam fakty. Spróbować zawsze można, a jeśli sięmyle to mnie poprawi.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-19, 23:40   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Seks z przyjaciółmi nie jest najlepszą opcją, ale przeważnie naprawdę nic nie znaczy – próbowała ją w jakiś chory, poroniony sposób uspokoić. W pewnym sensie – rzeczywiście nie sądziła, by ktokolwiek mógł wybrać kogoś innego niż Ricky. To byłoby po prostu… nielogiczne. I czując kolejną falę tego przeklętego bólu, Matilde była zmuszona zamknąć powieki i skrzywić się nieznacznie.
– Przecierpię to – leki, czy ziółka, czy nawet cholerne witaminy i suplementy diety… pod tym względem Wallace wpadła w paranoję i nie bardzo chciała to zmienić. Jakiekolwiek nowe uzależnienie, nowa słabość… to byłby dla niej cios. Z bladym uśmiechem skwitowała powątpiewanie Ricky, mając nadzieję, że ten temat po prostu umrze śmiercią naturalną. To już nawet nie chodziło o bycie skrytą. W końcu była z osobą, której zdecydowanie mogła ufać, prawda? Problem polegał w tym, że sama Matilde nie wiedziała co się z nią działo. Jak więc u licha miała jeszcze o tym mówić?
– Dotyczący czego? – ciągnęła głupio, powoli spuszczając wzrok na dłoń Ricky i.. jakby dopiero wtedy coś w niej pękło. Oczy Matilde momentalnie zaszyły się łzami, a w gardle wyrosła gula. Nie spodziewała się tego, że Ricky wyciągnie tak pochopne, a jednocześnie tak.. trafne wnioski. Z tym, że najwidoczniej zrozumiała wszystko na opak. Wallace przełknęła cicho ślinę, mrugając kilkakrotnie powiekami, jakby chcąc odgonić napływającą do jej oczu cholerną wodę, po czym wzruszyła ramionami.
– Masz mnie, Roseberry. To ja jestem tym pierdolonym problemem – wyrzuciła być może nieco zbyt agresywnie i chłodno, ale.. ta trafna ocena sytuacji, pokazanie słabości – to wszystko to było dla Wallace stanowczo za dużo. Dziewczyna nie kryła się już z tym dłużej. Po prostu włożyła sobie papierosa do ust, by pomimo zakazów odpalić go zapalniczką Hoppera. A samo wspomnienie o mężczyźnie przyprawiło ją o szybsze kołatanie serca.
– Chyba powinnam już sobie pójść – wyrzuciła, jednocześnie wypuszczając z ust obłok dymu.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-03-20, 00:32   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- dotyczący mutantów. A czego innego. - zaśmiałam się lekko, a po chwili mina mi zrzedła. Nie chciałam, by tak do tego podeszła. Może to ja palnęłam gafę, ale jej ton głosu mnie zszokował. Trafiłam.
Trafiłam, ale nie wiedziałam w co. Ona i problem? Że niby kto tak twierdzi? Bo na pewno nie ja. Patrzyłam na nią uważnie wyłapując każdy gest i każdą zmianę nastroju.
- Matilde.. Ja... Przepraszam, nie powinnam naciskać. - oznajmiłam ściszając ton. - Nie mów że jesteś problemem. Bo jeśli ty na niego awansujesz to ja będę już trzy metry pod piachem. - oznajmiłam i spojrzałam na moją przyjaciółkę. Czy było mi jej szkoda? Nie wiem. Może, ale z drugiej strony po prostu chciałam jej pomóc. Za to spieprzyłam sprawę. Chciała mi uciec. A na to nie pozwolę.
- Mogłabym znowu przytoczyć twoją wypowiedź. Ucieczka to poroniony pomysł czyż nie? - zapytałam próbując złapać jej spojrzenie. Nie chciałam by teraz zostawała sama. Właśnie po to miała mnie. Żeby mieć komu się wygadać.
- Matilde. Proszę. Zostań. - powiedziałam błagalnie by po chwili zawołać do nas obsługę. Poprosiłam dla nas ciepłe herbaty, a kobieta po chwili nam je przyniosła. - teraz można porozmawiać. W takim tempie jakie ty narzucisz. - mówiłam słodząc sobie herbatę kostkami cukru. Nie chciałam naciskać, więc posłusznie czekałam. W ciszy. By Matilde była na to gotowa.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-03-20, 10:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Ucieczka to jedyne co znam – odparowała chłodno. Być może i ucieczka była poronionym pomysłem, ale w sytuacji Ricky, nie Wallace. Matilde nie miała takich problemów. I całkiem szczerze mówiąc – chciała uciekać. Tak samo jak uciekła z odwyku, tak samo jak uciekła z mieszkania Hoppera. To wydawało się takie właściwe.
– Nikt mnie nie skrzywdził – powiedziała w końcu, widząc to spojrzenie Ricky. Ale bynajmniej nie miała zamiaru tu dłużej zostawać. Nie chciała herbaty, nie chciała rozmawiać, nie chciała czyjejś obecności. Wypuszczając z ust tytoniowy obłok dymu, podniosła się z miejsca, jednocześnie przełykając cicho ślinę.
– Nie chodzi też o żadnego faceta, to te tabletki tak na mnie działają – wytłumaczyła o wiele spokojniejszym i cieplejszym tonem głosu. Być może mówiła prawdę, być może i kłamała. Nie potrafiła tego zrozumieć. Jeszcze wczoraj była taka szczęśliwa, a dzisiaj czuła się jak na jakimś cholernym pohopperowym kacu.
– Po prostu.. daj znać co z tą.. Sam? – i rozmasowała swoje skronie, bo najwyraźniej tabletki przestały działać. A potem ubrała na siebie kurtkę i właściwie udała się w kierunku wyjścia, zatrzymując się na moment przed samą Ricky. Przez chwilę się zawahała, jakby nie wiedziała, co właściwie powinna zrobić, co powiedzieć. Ale w końcu i tak się poddała. Posłała jej wymuszony uśmiech i.. tak.. po prostu stamtąd wyszła.

/zt
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-03-21, 13:27   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie odzywałam się tylko kiwałam głową i patrzyłam na każdą reakcję mojej przyjaciółki. Faktycznie może odrobinę przesadziłam, ale martwiłam się o nią. Była mi najbliższą dziewczyną przed którą nie musiałam nikogo udawać, a właśnie na tym polega przyjaźń. Być sobą nie zależnie od tego co pomyślą inni.
- Dobra. Dam Ci znać. - oznajmiłam zrezygnowana i lekko uśmiechnęłam się do Matilde, gdy ta stała przede mną.
Wyszła. Zostawiła mnie samą z myślami. Z tym że się o nią martwiłam, z przypuszczeniami których nie rozmyła. Odetchnęłam i poczekałam chwilę i wypiłam herbatę w spokoju. Myślałam. Myślałam nad tym co powiedziała Matilde nad tym co powinnam zrobić, nad tym co czuję. Chciałam mieć pewność na czym stoję. Chciałam spróbować wrócić do Sami. Kochałam ją całym sercem i to był moment w którym zdecydowałam.
Zdecydowałam jechać i porozmawiać z Samanthą. Chciałam pomóc losowi znowu nas połączyć. Życie mam zjebane przez gen, ale mogłam znaleźć osobę na której by mi zależało i którą bym kochała do końca życia.

/zt
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-01, 12:00   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/8 marca



Dzień jak każdy inny, ale czy na pewno? Ludzie chodzą do pracy na zakupy niektórzy do barów. No właśnie nikt nie zwrócił uwagi na drobną dziewczynę która szła z przełożoną przez ramię torbą w której miała laptopa. Może i nie najnowszego, ale nadal działającego z czasów studiów. Szła zamyślona nie rozglądając się zbytnio, a niektórzy mężczyźni oglądali się za nią. Nie miała nawet ochoty na nich zerkać. Była zatopiona w swoich myślach. Poranek nie był za ciepły, ale do najchłodniejszych nie należał.

Byłam ubrana w zwykłe ciuchy typu jeansy i t-shirt z jakimś nadrukiem. Przecież nie idę na rozmowę kwalifikacyjną tylko spotkać się ze znajomą prawda? Weszłam do knajpy która kojarzyła mi się z knajpą dla pracoholików. Od rana zazwyczaj siedziało tu dość dużo osób z tabletami lub laptopami, którzy szukali czegoś w sieci. Dlatego wybrałam właśnie to miejsce. Zamówiłam sobie ciepłą herbatę i drożdżówkę i usiadłam na tyle gdzie nie było okien i przechodnie nie mogli zaglądać przez ramię co robi osoba siedząca przy urządzeniu.
Usiadłam wyciągając laptopa na stół i włączając go. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam że nikt znajomy się tu nie kręcił. Kiry jeszcze nie było, ale to oznaczało że byłam przed czasem. Napiłam się łyk herbaty i czekałam cierpliwie na moją towarzyszkę. Miałam ogromną nadzieję, że niedługo przyjdzie. Cała chodziłam myśląc co się dzieje z moją siostrą i musiałam coś z tym zrobić. Nie będę czekała aż ktoś łaskawie coś postanowi.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Kira Kovacs



A weapon is a tool, A tool for killing and destroying. I am the killer and destroyer

Dziecko Matrycy

78%

Informatyk





name:

Kira Kovacs

alias:
Otaku

age:
25

height / weight:
160 | 49

Wysłany: 2018-06-03, 00:39   
   Multikonta: Nancy Flanagan
  

   Talon na Aarona i balon


Ostatnio miała wrażenie, że ktoś drepcze jej po palcach. Była zmęczona kolejnymi próbami zacierania za sobą śladów, ale nie mogła się wystawić, dopóki nie dowie się, kto właściwie próbuje ją znaleźć. Potem się tym zajmie, ponieważ w tym momencie jechała na deskorolce, żeby dotrzeć na miejsce spotkania z Ricky.

Kira ubrana była dość normalnie, jak na siebie. Strój ala Czarna Wdowa, zastąpiły dziury z dżinsami oraz biały tshirt z napisem: Nie jestem Zombie. Po prostu się nie wyspałam. Włosy miała w nieładzie, przykryte przekrzywioną, dzianinową czapką, no i nieśmiertelne czarne, niezawiązane martensy. Klasyk, nawet przy "cosplayu" Czarnej Wdowy.
- Cześć, długo czekasz? - Kira nie pytając o pozwolenie, przysiadła się do dziewczyny i wyciągnęła z plecaka laptopa, żeby położyć go sobie na kolanach.
- Po co właściwie chciałaś się ze mną spotkać? - Nie potrafiła mówić, inaczej niż wprost, dlatego często ludzie uważali Azjatkę za niezbyt miłą.
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-11, 16:00   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie wiedziałam co o ty wszystkim myśleć byłam zagubiona, lecz z drugiej strony potrafiłam się zaskakująco dobrze odnaleźć. Dobra okej siostra była dla mnie najważniejsza i chciałam ją odnaleźć, ale martwiłam się również o Sami. Wiedziałam że ją wypuszczą tutaj nie było wątpliwości, ale Aaron i reszta bandy jakoś może mniej mnie obchodziła? Może i tak, ale miałam dziwne przeczucie co do nich. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam kobietę za którą czekałam, była na miejscu punktualnie. Kiwnęłam jej głową na powitanie i po prostu poczekałam na jej ruch. Zrobiła to czego się spodziewałam usiadła i wyciągnęła sprzęt. Może właśnie to w niej lubiłam, że była profesjonalna i szczera do bólu. Tak zdecydowanie miało to swój maleńki urok. Nie lubiłam fałszywości i udawania chociaż sama stosowałam dość często tą drugą technikę.
- Tylko chwilę. Chcesz coś do picia lub zjedzenia? - zapytałam patrząc na nią. Po chwili jednak niedługiej, ale jednak chwili Kira zapytała o coś przez co trochę spochmurniałam. Wzięłam łyk herbaty i nie podnosząc wzroku na kobietę odezwałam się posępnym głosem.
- Potrzebuję pomocy w namierzeniu Rocky. Nie odzywa się do mnie od paru dni, a miała dać znać gdy wróci z lekami. - mówiłam nadal popijając herbatę, próbowałam ogarnąć swoje emocje, ale w moim głosie można było usłyszeć smutek, zamartwianie się i odrobinę złość. Może na samą siebie może na Rocky a może na tych którzy najprawdopodobniej ją mają. Miałam tylko nadzieję że nic jej nie jest...
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Kira Kovacs



A weapon is a tool, A tool for killing and destroying. I am the killer and destroyer

Dziecko Matrycy

78%

Informatyk





name:

Kira Kovacs

alias:
Otaku

age:
25

height / weight:
160 | 49

Wysłany: 2018-06-24, 23:22   
   Multikonta: Nancy Flanagan
  

   Talon na Aarona i balon


Wychodzenie poza teren obozu nie należało do najprzyjemniejszych zajęć Kiry. Jednak Ricky pomogła jej się zaaklimatyzować w Bractwie. Zdarzało im się razem pracować, więc raczej bez wahania zgodziła się na to spotkanie. Zresztą nie byłaby sobą, gdyby nie przyszła po prostu z ciekawości. Ostatnio w Bractwie nie miała żadnych nowych wyzwań. Ciągle to samo, monitorowanie działań GC oraz DOGS. Nudy...
- Jasne, czemu nie. Co mają tutaj dobrego do zjedzenia? - Nadal niezbyt dobrze znała Olympię, a posiłki najczęściej spożywała w jakimś McDonaldzie albo na stołówce Bractwa. Kira nie była zbyt socjalną osobą, więc większość czasu spędzała przy swoich komputerach.
Kiedy zadała drugie pytanie, nastrój Ricky uległ zmianie. Może nie była najbardziej towarzyską mutantką w Bractwie, ale ślepa nie była. Stało się coś złego.
- Nieciekawie. - Kiedy mutant nie wraca przez kilka dni do domu, to na pewno coś się stało. W tych czasach nie można być niczego pewnym.
- Dobra, gdzie miała iść po te leki i kiedy dokładnie? Może da się ją znaleźć po nagraniach z miejskiego monitoringu. - Kira przeciągnęła się i sięgnęła do swojej torby, żeby wyciągnąć z niej laptopa. Podłączyła przenośny modem i zaczęła włamywać się do systemu miejskiego monitoringu.
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-06-26, 21:22   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Myślami byłam skołowana gdzieś przy Rocky zastanawiałam się gdzie mogła się podziać lub kto mógł chcieć ją skrzywdzić. Nie przychodziło mi nic do głowy, a raczej nikt. To ja robiłam sobie wrogów z kogo się dało, a ona była tą cichą i słodką Rocky. Może ktoś kto nas dobrze nie znał pomylił nas ale to było bardzo wątpliwe, a może GC ją dopadło, albo miała nas dość. Miałam nadzieję że nic z tego nie było prawdą, ale wiedziałam że coś się stało. Czułam to. Byłyśmy siostrami i wiedziałam w głębi ducha że zniknięcie jej i to że nie dała mi znać oznaczało kłopoty bo ona była słowna.
Patrzyłam na Kirę gdy ta wyciągała laptopa z torby i lekko się uśmiechnęłam zamawiając dla niej ciepłą herbatę i świeżego rogalika. Od rana mieli tu pyszne często jeszcze ciepłe pieczywo to u nich ceniłam.
- z tego co wiem to 3 marca miała spotkać się ze swoim znajomym ze szpitala w Seattle. Była u niego i odebrała to co miała powiedziane później jej nie widział. - mówiłam przypominając sobie jak mężczyzna mi tłumaczył. To była pierwsza osoba z jaką rozmawiałam po zaginięciu Ro i miałam nadzieję że coś mi powie ale nie wiedział zbyt wiele, ale wiedziałam mniej więcej gdzie panoszyłyśmy się podczas studiów, więc miałam świadomość tego jakie ulice i trasy by obięła Rocky próbując się schować lub nie rzucać w oczy. Na pewno również była mądrzejsza od innych i w większości miejscówkach pewnie podawała moje imię bo tam ludzie mnie kojarzyli. Nie byłam aniołkiem i lubiłam kluby dzielnice LGBT i bardzo dobrze snułam się po porzuconych miejscach. Byłam dziwna. I w sumie nadal trochę jestem.
- Wiem że była w Capitol Hill, bo tam zgubiłam jej telefon jak chciałam go sprawdzić. Nie mam niestety więcej informacji, dlatego potrzebuję pomocy. Stoję i nie mogę ruszyć - powiedziałam do Kiry z lekkim uśmiechem. Wiedziałam że potrafii czarować jeśli ma dostęp do internetu.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6