Poprzedni temat «» Następny temat
Park antyczny
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-19, 20:11   Park antyczny



[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-03, 15:23   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


[19 lutego, wieczór.]


Nawet nie spodziewałam się, jak bardzo zblednę odczytując tylko i wyłącznie jedną wiadomość na swoim telefonie.
Rocky. Chciała się spotkać. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego. Nie po tym, co stało się zaledwie 3 dni temu. Co prawda... Miałam nadzieję, że jednak nasze dawne, dość pozytywne relacje odnajdą dziś swoją kontynuację, jednak po zrywkowych odpowiedziach Ricky i tej jednej wiadomości od jej bliźniaczki, miałam złe przeczucia... Poza tym, gdyby miało być dobrze, spotkałybyśmy się w trójkę, prawda? I to ta ważniejsza z sióstr (przynajmniej dla mnie) by aranżowała to spotkanie.
Ruszyłam na miejsce spotkania raczej powolnym krokiem, kuśtykając, wspierana kulami. Jeszcze tego mi brakowało, by zaliczyć upadek w tym momencie, gdybym chciała się za bardzo spieszyć... Na miejscu byłam chyba kilka minut przed umówioną godziną, ale to dobrze. Miałam chwilę, by zebrać myśli, westchnąć głęboko i nie dać się ponieść emocjom. Szykowałam się na każdy możliwy scenariusz. I dalej chciałam wierzyć, że Rocky tylko stwierdzi, że dobrze mnie widzieć po latach...
Puściłam jedną z kul, podpierając ją o drugą rękę i wyciągnęłam papierosa z kieszeni kurtki, po czym włożyłam go do ust i odpaliłam zapalniczką, tą samą ręką. W tym momencie chyba potrzebowałam tego najbardziej... Pociągając większego bucha, złapałam z powrotem puszczoną kulą, dopatrując się w oddali mojej dzisiejszej rozmówczyni...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-03, 19:13   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


// 19 luty wieczór po spotkaniu z Ricky

Wiedziała, że Ricky nie będzie zadowolona gdy dowie się o tym spotkaniu oraz iż wykradła numer Sam z jej telefonu. Jednak zamierzała powiedzieć Sam by ta dała spokój Ricky. Może ktoś powie, że nie powinna się wtrącać i dać im same rozwiązać ich sprawy. Jednak Rocky martwiła się o swoją siostrą i nie chciała by ta znowu wpadła depresje. Zwłaszcza, że nie mogła jej wtedy pomóc wyjść z niej ani do niej dotrzeć. A teraz było już dobrze i ona znowu się pojawiła i wszystko się chrzani. Ricky ponownie jest nie obecna i Rocky się boi, że ta znowu popadnie w depresje. Dlatego uważała, że to podobnie się skończy. Sam znowu zrani jej siostrę i ta będzie cierpieć. W końcu Ricky nie raczyła jej powiedzieć dla czego decyduje się uciekać z Seattle. Sama połączyła to z Sam, bo innym wypadku Ricky by się tak nie zachowywała po wyjeździe jakby miała złamane serce. Z drugiej z strony nie należy wchodzić dwa razy do tej samej rzeczki, bo skutek będzie taki sam.
Rocky również nie spieszyła się na to spotkanie w głowie układała sobie wszystkie możliwe scenariusze. Nie zamierzała się rzucać na dziewczynę z wyzwiskami ani też oskarżać o nic. Tylko powiedzieć jej by dała spokój Ricky i znalazła sobie kogoś innego. Kto bardziej do niej pasuje... Niech zrozumie, że obie mają jedno życie, a nie chce by jej siostra spędziła je w zamknięciu w sobie.
Na spotkanie przyszła kilka minut po sami oraz troszkę przed czasem. Już w oddali widziała kobietę. Sama poprosiła o to spotkanie więc podejdzie powie jej co ma powiedzieć i wróci do swojego życia.
- Cześć- odezwała się podchodząc, w końcu nie będzie niegrzeczna i się przywita z nią. Co czuła widząc ponownie dziewczynie? Nie czuła złość ani też nic innego... Sama nie wie co czuła nie była jakoś zła ani nie cieszyła się. Po prostu nie spodziewała się, że kiedykolwiek spotka się z nią i to w takiej sprawie.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-03, 21:26   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Zamarłam, gdy w oddali dostrzegłam tak bardzo znaną mi postać...
W końcu... Rocky wcale wiele się nie różniła od mej sympatii. Też była filigranową, śliczną dziewczyną. A jednak, serce podskoczyło mi do gardła, gdy dostrzegłam jej sylwetkę kilka metrów od siebie.
Wzięłam ostatni głębszy wdech, a po chwili, wypuściłam dym ze swoich ust, a ten nieszczęsny papieros wciąż był oparty o moje wargi. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej pannie Roseberry, więc szykowałam się na wszystko - nawet na cios w twarz, albo rzucenie się na szyję w przyjacielskim geście. Uspokoiłam się jednak nieco, gdy usłyszałam od niej to neutralne przywitanie.
- No, hej. - Odpowiedziałam, również bez większych emocji. Nie chciałam sprawiać wrażenie, że boję się tej konfrontacji. Tym bardziej, że ma rozmówczyni była ode mnie o prawie głowę niższa i nieco młodsza...
- To... Coś się stało? - Zapytałam, spoglądając na nią i biorąc kolejnego bucha z papierosa. Bez powodu raczej by mnie nie wzywała, prawda? Poprawiłam się również na swoich kulach, które wyraźnie zbyt mocno wbijały się w moje łokcie. - W sumie... Miło Cię znowu widzieć. - Dodałam po chwili, jak gdybym chciała przeciągnąć to, co nieuniknione, a czego się spodziewałam... Co prawda, miałam wątpliwości, czy brunetka da się na to złapać, ale spróbować warto, no nie?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-04, 20:18   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Faktycznie panny Roseberry są bardzo podobne do siebie. Nie licząc kliku różnic oraz odmiennych stylów ubierania się. Jednak gdyby któraś chciała mogła łatwo podać się za siostrę. Ktoś kto ich nie zna za dobrze, nie będzie w stanie odróżnić ich od siebie. Chyba, że danej chwili będą stały przed nim obie.
Pierwszej chwili nie dostrzegła, że kobieta pali. Sama osobiście Rocky nie cierpiała wszelkich nałogów: papierosów, alkoholu, narkotyków i wiele innych. Doskonale zdawała sobie sprawę jakie pustoszenie robią w organizmie. Jednak jeśli Sam chce niszcz swoje zdrowie to kim jest Rocky by jej tego zabraniać.
- Na początku byś mogła zgasić tego cichego zabójce - powiedziała do kobiety wyraźną prośbą w głosie. Nie chciała wdychać dymu papierosowego, a po za tym kobiety nie zbyt ładnie wyglądają z fajką.
Rocky sama do końca nie była pewna czy to spotkanie było na miejscu, ale musi chronić swoją siostrę. Nawet jeśli ma to robić przed nią samą. Ciągle w głowie miała jej słowa, że kocha Sam. Jednak doskonale pamięta co się działo po rozstaniu z Bartowską. Nie chciała powtórki z rozrywki, ani też by Ricky znowu cierpiała.
- Chciałam z tobą pogadać o Ricky - zaczęła, bo przecież nie wyskoczy od razu z tym by dała spokój jej siostrze i się od niej odczepiła, bo dla ich dobra będzie jak nie będą się spotykać. Raz im nie wyszło... To czemu na siłę próbować to ratować.
Zignorowała ostatnie słowa Sam, bo co niby miała powiedzieć jej, że też ją miło widzieć. Może w innych okoliczność, ale jak już to lepiej było by gdyby Sam nie potrzebowała podpór.
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-04, 20:37   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Czy ja już kiedyś wspominałam, jak łatwo wpadam w nałogi?
Tak, palenie też było moim problemem - tyle dobrze, że nie tak mocnym, jak picie. Byłam słaba psychicznie i jak bardzo chciałam to maskować - właśnie te wszystkie używki mnie zdradzały.
Skrzywiłam się, słysząc prośbę dziewczyny, ale cóż było robić? Wzięłam ostatniego, głębszego bucha, po czym wyjęłam papieros z ust i rzuciłam go na ziemię, po chwili próbując go przydeptać podeszwą mojego buta. Zważając na mój stan, to nie była wcale taka prosta misja, jednak wilgotna ziemia chyba pomogła mi ugasić ten tlący się żar...
- Proszę Cię bardzo. - Powiedziałam beznamiętnie, wypuszczając dym z mych ust.
- Domyśliłam się. - odpowiedziałam po chwili na jej stwierdzenie. No raczej, że chodziło o Ricky. Gdyby chciała iść na zakupy i prosić o pomoc w wyborze nowych butów, zapewne nie wołałaby mnie do parku.
Starałam się jednak utrzymać dobrą minę do złej gry i nie snuć czarnych scenariuszy. Może chciała mi powiedzieć, że cieszy się z naszego ponownego zejścia? Może chciała mi powiedzieć coś więcej na temat swojej siostry, co działo się w czasie naszej rozłąki? Tak, ta wizja podobała mi się znacznie bardziej. - Byłam świadoma tego, że na pewno Ci o nas wspomni. Ale szczerze... Spodziewałam się raczej spotkania w trójkę, w nieco przyjemniejszym miejscu... - dodałam po chwili, rozglądając się po okolicy. Nie obraziłabym się, gdybyśmy mogły się spotkać na neutralnym gruncie, może w jakiejś kawiarni? Jak... Rodzinne spotkanie po latach, o! Może nawet zaciągnęłabym na nie Aarona?
Kurwa, właśnie... Aaron. Skoro wiedziała o nas Rocky, mój bliźniak zapewne też już znał nowinę. Znając Ricky, przed nim również nie potrafiła dochować tajemnicy. A ja... Chyba bałam się jego reakcji. I to bardziej, niż mojego obecnego spotkania z panną Roseberry...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-05, 14:42   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Być może Sam wspominała, ale to na pewno nie w czasie rozmowy z Rocky. Tak naprawdę to należy z nimi walczyć niż w nie wpadać. One więcej przynoszą złego niż dobrego. Już nie mówiąc jak niszczą zdrowie. Dlatego Rocky jest zdecydowanie przeciwko nim.
- Dziękuje - naprawdę była wdzięczna kobiecie, że ta jednak zdecydowała się wyrzuć papierosa. Odczekała, aż Sam skończy te swoją czynność. Po czym spojrzała na nią rzeczywiście nie trudno było się domyślić, że chodzi o Ricky. Jeśli chodzi o miejsce to dziewczyna bardziej woli na wolnej przestrzeń niż zamkniętych budynkach. Stąd też wybrała ten park. Trzeba przyznać, że robił on wrażenie, a po za tym to było ulubione miejsce Rocky.
Ta wspomniała tylko szkoda, że nie od razu. Rocky zdecydowanie wolała dowiedzieć się od razu, a nie zastanawiając się co się stało, że Ricky znowu zaczęła ją odtrącać i zamykać sobie. Stąd też bała się, że siostra może znowu wpaść depresje. Dlatego była pewna, że ten związek nie pływa na nich dobrze. Co prawda Ricky była przekonana, że kocha Sam oraz chce do niej wróć.
- To miejsce jest przyjemne, kawałek dalej są ławki. Moglibyśmy tam przejść =, bo pewnie nie wygodnie jest ci stać - dodała przecież, nie była osobą nieczuła i wiedziała, że kule dość mocno utrudniają życie ludziom. Dlatego zaproponowała kobiecie by usiadła.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-05, 15:12   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Niestety, zważając na okoliczności, nie potrafiłam cieszyć się urodą tego parku. Ostatnie 3 dni dały mi mocno w kość - chyba właśnie przez tą złudną nadzieję, że coś się może poprawić. A ja... Miałam wrażenie, że wszystko coraz bardziej się pieprzy.
Nie napawało mnie też optymizmem przeciąganie głównego tematu naszej rozmowy. Gdyby chciała porozmawiać o czymś miłym, już dawno by zaczęła, prawda? To znaczyło, że może być już tylko gorzej...
A co jeśli... Co jeśli Rocky miała mi tylko przekazać, że Ricky jednak nie chce ze mną być? Że przemyślała wszystko i doszła do tego, że popełniła błąd? A nie miała wystarczająco odwagi, by powiedzieć mi to osobiście?
Przełknęłam głośniej ślinę, na samą myśl o tym. Niedobrze... Bardzo niedobrze...
- Ta... Dzięki. Możemy przejść. - Odparłam beznamiętnie na jej propozycję, po czym ruszyłam we wskazanym przez nią kierunku. Nerwy jednak zjadały mnie od środka, więc jeszcze w drodze do tych nieszczęsnych ławek, musiałam się jej spytać:
- To co się właściwie stało? Bo zaczynam wątpić w to, że zechcesz mi się rzucić na szyję i złożyć gratulacje... - Stwierdziłam dość niecierpliwie, choć moje słowa miały raczej neutralny, nie nacechowany żadnymi emocjami ton.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-05, 16:18   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Przeciągała, bo przecież nie powie kobiecie o kulach by odwaliła się jej siostry, bo stoczy ja na dno. Czytaj do depresji... znowu. Po za tym nie wiedziała jak objąć tego słowa aby za bardzo ranić ani też irytować Sami. Bo nie wiedziała jak ta zareaguje na jej słowa. Miała podejść i powiedzieć, żeby odwaliła się od Ricky i odejść. To zdecydowanie nie było w jej stylu. Tak jak stylu jej siostry nie było by wysłanie jej do niej aby zerwać. Sama by to zrobiła, anie przez nią czy też SMS. Jednak faktycznie Sam and Ricky popełniały błąd i Rocky miała nadzieję, że kiedyś go zrozumie.
Idąc do tej ławki układała sobie co rusz nowy scenariusz jak powiedzieć Sam to co chciała. Jednak każdy kolejny był gorszy od poprzedniego. Jej tok myśleniowy przerwała kobieta, Rocky spojrzała na nią. Co prawda chciała powiedzieć jej jak dojdą, ale też nie potrzebnie to przeciągała. Dawała tylko jej złudne nadzieję.
- Mogę od razu powiedzieć, że nie zamierzam rzucać ci się na szyje ani składać gratulacji. Zwłaszcza, że z tym pierwszym był kłopot - powiedziała wskazując głową na kule towarzyszące Sam. Za każdym razem co zerkała na nie zastanawiało ją czemu właściwie Bartowska musi na nich chodzić. Jednak nie miała odwagi się spytać. - Sam chodzi o to, że nie uważam by wasz powrót do siebie był czymś dobrym - dodała by nie trzymać kobiety w niepewność i pozwalać jej mieć nadzieję.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-05, 16:37   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ta. Niby się tego spodziewałam, a gdy w końcu padły te słowa, żałowałam, że wyrzuciłam tego nieszczęsnego papierosa. Teraz zdecydowanie by się przydał, na ukojenie nerwów.
Przystanęłam, mimo, że do ławek miałyśmy jeszcze kawałek, a moje wargi ścisnęły się w jedną, wąską linię. Pokręciłam lekko głową, biorąc głębszy wdech, po czym ponownie ruszyłam w kierunku ławek, nawet nie próbując obrócić wzroku ku mej rozmówczyni.
- A nie uważasz tak, bo? - Zapytałam raczej dość oschle, zaciskając dłonie na rączkach kul. Kurwa. Jednak miałam rację. Cały świat był przeciwko mnie. Czy właśnie dlatego Ricky przestała się odzywać, a na smsy zaczęła odpowiadać zdawkowo? Czy Rocky powiedziała jej dokładnie to samo, i co gorsza - przekonała ją do tego?
Ta myśl mnie zabolała. Tak bardzo nie chciałam, by okazała się prawdą...
W końcu jednak dodreptałyśmy do tych siedzisk i nie trzeba mnie było dwa razy namawiać, bym zajęła jedno z miejsc i odstawiła kule na bok, biorąc kolejny, głębszy wdech.
Dopiero teraz też, zebrałam w sobie wystarczająco dużo odwagi, by móc brunetce spojrzeć w oczy, po jej ostatnich słowach.
- Z całym szacunkiem, Rocky, z tego co słyszałam, to nie nasz związek źle wpłynął na kr.. Twoją siostrę, a wasza późniejsza ucieczka. - Kurcze, stare nawyki przejmowały nade mną kontrolę, nawet w chwilach, gdy czułam wewnętrzny zawód. Musiałam się ogarnąć i pilnować swojego słownictwa, bo tylko tego mi było trzeba, żeby rzucać zdrobnieniami przy takich rozmowach...
Czy tylko mi się wydawało, ze właśnie nasze ponowne zejście mogło pomóc nam uleczyć nasze złamane dusze? Czy tylko ja w to ślepo wierzyłam?
Wiedziałam, że nie zrobiłam nic złego. Nie Ricky. Popełniłam wiele błędów, ale ta ślicznotka na pewno nie była jednym z nich. Szkoda tylko, że planując naszą rozłąkę, za bardzo sugerowała się osobą, którą poznała w barze, a nie osobą, którą stałam się dzięki niej...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-05, 19:43   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Niech nie żałuje tego papierosa puca na pewno jej za to podziękuje. Po za tym są o wiele lepsze sposoby na ukojenie nerwów niż używki. Można zaparzyć kakao sobie, a wiadomo jak działa ono na organizm ludzki podobnie jak czekolada. Chociaż niech Sam od razu nie przerzuca się na jedzenie czekolady, bo zamiast na raka zejdzie na tarczyce albo nadciśnienie przez otyłość.
Kiedy Samantha przystanęła Rocky spodziewała się wyzwisk i tego, że kobieta jej powie to sama myśli. Nie powinna się wtrącać sprawy innych nawet jeśli chodzi o jej siostrę. Niestety Rocky nie potrafiła siedzieć bezczynie i musiała spróbować pogadać z nimi. Może nie od razu, ale z czasem zrozumieją, że tak będzie lepiej dla nich.
- Może lepiej usiądźmy, bo za raz się przewalisz - zaproponowała widząc jak dziewczyna zaciska dłonie na kuli. W sumie dobrze, że miała kule, bo to na nich kierowała swoją złość. Jednak nie zapominajmy, że może nimi też nieźle przywalić. Rocky spojrzała na ławkę, która była nie daleko jeśli miała kontynuować te rozmowę zdecydowanie lepiej będzie jak jej towarzyszka usiądzie. Co za paradoks nie chce by jej coś się stało i przejmuje się jej wygodą, a jednocześnie sugeruje by zerwała kontakt z być może miłością swojego życia. Jak to przestawiała Ricky.
Ulżyło pannie Roseberry, gdy dotarły do celu ich podróży i Sam jednak usiadła na niej. Wysłuchała uważnie słów kobiety nie przerywając jej. Pozwalając powiedzieć co miała do powiedzenia.
- Po pierwsze ja nie uciekałam przed nikim... to moja siostra uciekła przed tobą - stwierdziła, bo ona nie miała powodu tak nagle wyjeżdżać z Seattle nawet próbowała przed tym powstrzymać swoją siostrę, ale jak Ricky się uprze to nikt ani nic nie jest wstanie zmienić jej zdania. Nie pozostało jej za wiele do wyboru jak wyjechać z nią. Rodzice prosili by się trzymały razem wzajemnie sobie pomagając i wspierając. - Gdyby było wam tak cudowanie i tak mocno się kochałyście jak to twierdzi Ricky to raczej nie miała by powodu uciekać i wpadać depresje - powiedziała pewnie teraz trochę ulżyło Sam, bo Rocky potwierdziła jej, że Ricky ją kocha, a przynajmniej tak twierdzi. W końcu jeszcze dzisiaj rano zarzekała się, że chce być Sam i jest szczęśliwa z ponownego spotkania z Bartowską.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-05, 20:21   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


To... Bolało.
Uciekła prze tobą...
Serio byłam aż takim potworem? Wiedziałam, że Aaron wciąż mi nie wybaczył tego, co jemu zrobiłam. Ale przecież... Przecież dla Ricky próbowałam się zmienić. Jej słowa i czyny na mnie wpływały. Przecież właśnie przez to wszystko dołączyłam w końcu do F.P.T.P., właśnie przez to zostałam postrzelona... Czy to wszystko już nic nie znaczyło i dalej miałam być oceniana przez pryzmat mojego zachowania sprzed 11 lat?!
Ponownie zacisnęłam swoje wargi próbując utrzymać spokój ducha, choć było to coraz trudniejsze, gdy każde jej słowo jak szpilka wbijało się w mój umysł. Ucieczka, depresja... Przecież ja za to nie odpowiadałam. to Roseberry była na tyle nierozważna, by odejść bez słowa wyobrażenia, przez własne, urojone lęki.
- I to niby ja jestem odpowiedzialne za jej przyćmienie mózgu spowodowane zapewne tym jebanym wypadkiem?! - Zapytałam z wyraźnym wyrzutem, choć przecież wcale nie uważałam jej za istotę tępą czy głupią. Ale tamtą chwilę, gdy postanowiła mnie opuścić bez słowa wyjaśnienia... Tak, zdecydowanie nie mogła wtedy myśleć. Nikt o zdrowych zmysłach tak nie postępuje.
Ciśnienie mi skoczyło, byłam tego pewna. Po raz kolejny wzięłam głębszy wdech, by po chwili wypuścić powietrze nosem, w międzyczasie grzebiąc w wewnętrznej kieszeni mojej kurtki.
- Ciekawe, że mówisz tylko o jej depresji. Ja wcale nie zasługiwałam nawet na słowo wyjaśnienia, no nie? Chuj z Sam. Ważne, że Roseberry robią z siebie męczennice! - Dodałam po chwili podniesionym tonem, wyciągając w końcu swoją piersiówkę, którą momentalnie odkręciłam i zbliżyłam do swych ust, by wziąć z niej pokaźnego łyka. Nie chciałam tego robić, nie przy Rocky. Ale... Nie byłam w stanie sobie odmówić. Nie przy tych nerwach. Wiedziałam, że jeśli nie zagłuszę tych emocji promilami we krwi, to zapewne zaraz wybuchnę słuchając kolejnych wyrzutów w moją stronę.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-05, 20:57   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Mówiło o jej depresji, bo o niej wiedziała. Nie miała pojęcia co się działa z Samanthą. Niby skąd mogła wiedzieć, ani też nie miała pojęcia o jej poglądach. Jakie miała te kilkanaście lat temu, bo Ricky nie raczyła jej o tym wszystkim poinformować. Nie tylko stwierdziła, że musi natychmiast wyjechać. Cóż Rocky znała swoją siostrę od urodzenia, bo w końcu była starsza od niej o te kilka minut. Więc była już na świecie gdy ta się urodziła. Wiedziała, że ta potrzeba ucieczki nie była spowodowana wypadkiem lecz strachem. Przynajmniej to dostrzegła w jej oczach tamtego dnia.
- Tutaj nie chodzi o jebany wypadek... ona się bała... nie mam pojęcia czego, ale podejrzewam, że to miało związek z tobą. Zastanowiłaś się czemu milczała? Czemu nic mi nie wyjaśniła ani też nie pogadała z tobą? - cóż chciała dać myślenia Bartowskiej. W końcu może zrozumie, że ona i Ricky to nie ta sama bajka. Lepiej będzie gdyby się rozeszły. Przynajmniej tak twierdziła Rocky. Może sprawiła kobiecie ból słowami, ale nie zamierzała tego. No może trochę, ale chciała by coś do niej dotarło. Była tą starszą w ich związku powinna być odpowiedzialna... i widzieć, że to nie ma szans. Nawet Rocky nie zauważyła, że przez to wszystko przeklęła. Do czego zmusza ją sytuacja, że zaczęła rzucać mięsem. Co nie było jej stylu.
- Może mówię o jej depresji, bo wiem o niej... Nic nie wiem o tobie prócz tego, że masz problem z schodzeniem - oznajmiła, bo przecież skąd mogła wiedzieć co się działo z Sam przez te lata. Nic nie wiedziała o jej życiu. Jedynie tyle co widziała w tej chwili. Skoro mowa o wiedzeniu... Nie podobało się jej to co dziewczyna zamierza zrobić. Nie będzie się teraz upić. Nie myśląc wytrąciła kobiecie jej piersiówkę. - Oraz z alkoholem - dodała po chwili gdy butelka znalazła się bezpiecznej odległość oraz częśc jej zawartość wylała się na ścieżkę.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-05, 21:35   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie mogła sobie darować. Musiała mnie ranić jeszcze bardziej sugerując, że Ricky się mnie bała. Nigdy nie wykazywała takiego zachowania przy mnie. Nigdy jej nic nie zrobiłam. Nie mogłam sobie nawet przypomnieć, czy kiedykolwiek podniosłam na nią chociaż głos... Na pewno nie przed laty. Dzisiaj, 3 dni temu, może i tak, ale sama zmagałam się z nerwicami. Przed laty, przed tym wypadkiem... Nawet w kłótniach nie wykazywałam agresji. Nie do niej.
W tej jednak chwili negatywne emocje we mnie zaczynały buzować i nie wiedziałam, jak długo będę w stanie je powstrzymać.
- A pomyślałaś, że dla mnie to był taki sam szok?! Mówiła mi wszystko, a w ten jeden wieczór spierdoliła bez słowa! - odpowiedziałam ponownie znacznie podniesionym tonem - Kurwa, nie możecie przez resztę życia oceniać mnie przez jeden jebany błąd! Bo co? Może wy ich nie popełniacie?! Hm? - wyrzuciłam z siebie po chwili, a gdyby nie chłodne powietrze, to zapewne zaczęłabym się robić czerwona na twarzy. Już nawet nie było sensu brać kolejnych oddechów, bo wiedziałam, że te nic już nie dadzą.
Nie spodziewałam się jednak, że Rocky odważy się wytrącić moją własność z moich rąk. Jeśli wcześniej byłam zła... To teraz wpadłam we wściekłość. Nie dość, że moja piękna piersiówka potoczyła się po bruku, nie dość, że ten alkohol tak się marnował wylewając na ziemię, to jeszcze sama też byłam od niego mokra.
Złapałam Roseberry za nadgarstek, nim zdążyła cofnąć swoją rękę i pociągnęłam ją ku sobie.
- Myślisz, że wszystko Ci wolno? - wycedziłam przez zęby, a moje brwi były wyraźnie zmarszczone. Teraz... Na pewno nie wyglądałam przyjemnie. Wolną dłonią przetarłam swoje usta, gdy drugą wciąż zaciskałam na nadgarstku tej filigranowej panienki. - No właśnie. Nic o mnie nie wiesz. A najłatwiej Ci oceniać, co? Panna doskonała, co chce tylko wpierdalać się w życie innych, hm? - Stwierdziłam z wyczuwalną agresją w głosie, choć w porównaniu do moich wcześniejszych wypowiedzi, mój głos był znacznie ściszony. Brunetka mogła bez problemu dostrzec, jak całe moje ciało mimowolnie się spięło, a wolna dłoń zacisnęła się w pięść. Tak. Zdecydowanie nie spodobała mi się jej reakcja. Najgorsze... Że chyba gubiłam samą siebie w tym wszystkim...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-03-06, 14:14   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Pomoże to, że powiem, że dziewczyna nie chciała jej ranić. Próbowała tylko pokazać jej jak to ona widzi. W końcu trzeba być ślepym, że Ricky chciała w tedy uciekać z strachu. Nie przez jakiś głupi wypadek, który i tak odcisnął swoje piętno na niej. Jednak w inny sposób. Właśnie w czasie tego wypadku zyskała moc, której nadzwyczajnie się bała. Chciała uciekać, ponieważ bała się reakcji Sam. Jednak Rocky tego nie wiedziała. Widziała strach oczach swojej siostry oraz to, że nie chciała utrzymać kontaktu ze swoją miłością. Rocky nie była materacem ich związku. Nie wiedziała czy Ricky miała powody by bać się Sam. Jednak teraz widziała, że kobieta nie umie panować nad swoją agresją. To tym bardziej jej uświadamiało o tym, że one nie powinny być razem.
- Samantha ogarnij się... Czy ja powiedziałam, że cie oceniam? Nie ani też nie twierdzę, że my nie popełniamy. Tylko mówię, że wasz powrót jest błędem i powinniście to przemyśleć, a nie lądować w łóżku - z tym ostatnim to strzelała, bo przecież Ricky nie mówiła jej, że spała z Sam. Jednak nie było jej całą noc, a dzisiaj rano zachowywała się jak nakręcona nastolatka.
Bardziej od ucisku na nadgarstku zabolały ją słowa Sam. W końcu nie raz słyszała od Ricky ,,panna doskonała" czy ,,idealne dziecko". Jednak ona nigdy za taką się nie uważała. Nie była doskonała ani też idealna... Zdawała sobie z tego sprawę... Ale nie pozwoli sobie, by kobieta ją atakowała, bo tak odczuła to załapanie i pociągnięcie do siebie. Zwłaszcza, że Bartowska nie puściła jej nadgarstka tylko zaciskała nim swoją dłoń. Nie zamierzała krzywdzić kobiety, bo wiedziała, że tego Ricky niegdy jej nie wybaczy. Jedynie skupiła się na tym dotyku. Czy Samantha słyszała kiedyś o zespole Raynauda. Co się dzieję kiedy krew nie dopływa do palców... Najpierw stają się one białe, jest to sygnał ostrzegający, że co jest nie tak, a następnie skóra sinieje, czemu może towarzyszyć drętwienie i ból palców. Rocky zamierzała to przerwać nim dojdzie do trzeciego stadium. Nie chciała krzywdzić kobiety jedynie zmuści ją by ta ją puściła. Ochłonęła.
- Puść mnie, albo będziesz musiała radzić sobie bez palców - ponieważ jeśli krew nie dopływa zbyt długo do palców. Grozi to amutacją ich.... Groziła, ale nie zamierzała wykonać jej.
- Nie jestem doskonałą - powiedziała patrząc do na nią. Nie bała się Samanthy. Nie była jakąś panną, która nie umiała się obronić... - Masz racje łatwo ocenić taką niezrównoważoną alkoholiczkę. Idź kup sobie kolejną piersiówkę kawałek dalej jest monopolowy. Jednak odwal się od Ricky nie zasługuje na to by użerać się z alkoholikiem - powiedziała do niej... Na początku uważała, że powinny najpierw sobie wyjaśnić i rzeczywiście przekonać się o swoich uczucia. Po za tym uważała, że dziewczyny jeszcze nie rozwiązały swoich wszystkich problemów by wracać do siebie. Dlatego nie uważała, że ich związek jest czymś dobrych... ale teraz była o tym przekonana.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6