Poprzedni temat «» Następny temat
Droga
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-19, 20:09   Droga



[Profil]
 
 
Zoe Murphy



I don't wanna die too young

modyfikacja wieku

90

emerytka





name:

Zoe Murphy

alias:
Mama Z

age:
82 lata

Wysłany: 2018-08-20, 23:29   
   Multikonta: Valerie Blanc


2 maja.

Nie podobała jej się ta cała sytuacja. Musiałaby chyba postradać zmysły, żeby jej się podobała. Najpierw wprowadzenie godziny policyjnej, potem rejestracja telefonów. Musiała jeździć do miasta wszystko załatwiać, dla swojej "cioci", co biorąc pod uwagę jej ostatni stan zdrowia wcale nie było jej takie na rękę. W swojej młodszej formie tkwiła już 3 dzień. Już dawno zauważyła, że kiedy cycki miała młode i jędrne łatwiej szło jej załatwianie czegokolwiek, niż kiedy osoba po drugiej stronie zakładała, że ma do czynienia z niepełnosprawną umysłowo staruszką. Phi!
Jechała dosyć szybko. Zostało jej jakieś pół godziny do początku godziny policyjnej, a jak do tej pory nie miała potrzeby załatwienia sobie nocnej przepustki. Ostatnimi czasy bardzo rzadko opuszczała pensjonat, a wszystkie inne formalności mogła załatwić w ciągu dnia. Cały dzień w kolejce i użeranie się z urzędnikami, którzy znudzonym tonem oznajmili jej, że mogła przecież zarejestrować telefon w internecie (może gdyby nie miała 80+ to by mogła), a potem w powalająco wolnym tempie wpisywali wszystkie jej dane. A raczej "cioci" dane. Humoru nie polepszał jej też fakt, że zaraz po opuszczeniu urzędu miała mały epizod. Była już w samochodzie, sięgała do torebki po... no właśnie, nagle wszystko jej umknęło - po co, dlaczego tu była, właściwie gdzie była, kim była? W panice zaczęła wyrzucać rzeczy z torebki na siedzenie pasażera, dzięki Bogu znajdując wcześniej przygotowaną dla siebie kartkę.
Zoe Murphy, 82 lata, Olimpia, stan Waszyngton, wdech i wydech..
Wszystko wróciło. Oddychała ciężko, palce kurczowo zaciskając na kierownicy, czując jak serce obija jej się o klatkę piersiową. Sięgnęła po kubek termiczny i opróżniła go prawie do połowy, czując zaspokajające jej potrzeby plecebo działanie melisy. Powinna zainwestować w medyczną marihuanę. To by ją do cholery uspokoiło. Przekręciła kluczyk w stacyjce i odjechała spod urzędu. Prosto pod cholerną stację benzynową gdzie kupiła sobie nową płytę Beyonce. When life gives you lemons buy fucking Beyonce album.
Zjechała z głównej drogi. Skrót. Miała nadzieję, że dzięki temu ominie korki na wjeździe na osiedle. Zwolniła do wymaganej prędkości i znudzonym wzrokiem wpatrywała się w horyzont, marząc wręcz o swoim łóżku i swoim wieku. Męczyła ją już ta nowa powłoka. Lubiła być stara. O dziwo, więcej wtedy pamiętała. Droga biegła przy lesie. Akurat rzuciła okiem w stronę ściany drzew i krzewów i... zaraz, czy to była noga? gwałtownie nacisnęła na hamulec i zjechała na poboczę. Szybko wrzuciła hamulec ręczny, zgasiła silnik, awaryjne i wybiegła z samochodu. Im była bliżej tym wyraźniej widziała zarys nieruchomej sylwetki. Uklękła przy dziewczynie i nachyliła głowę nad jej twarzą nasłuchując i wypatrując oddechu. Był!
-Halo! Słyszysz mnie? Niech się pani obudzi! - zaczęła lekko nią potrząsać mając bardzo złe przeczucie wobec całej tej sytuacji.
_________________


mama z
I decided long ago never to walk in anyone's shadows, if I fail, if I succeed at least I'll live as I believe no matter what they take from me, they can't take away my dignity
[Profil]
  [0+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-08-21, 18:59   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Jakim cudem wylądowałam tak blisko drogi?
Przecież... Byłam ostrożna. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ale czy można zachować jakąkolwiek trzeźwość umysłu, gdy od tylu dni wędruje się po dziczy, bez jedzenia i bezpiecznego miejsca do spania?
Jedna noc przy ognisku to było zdecydowanie za mało, nawet, jeśli choć tamtego jednego dnia mogłam napełnić swój żołądek...
Zasnęłam? Czy może straciłam świadomość z przemęczenia? Nie wiedziałam... Czy może raczej... Nie pamiętałam. Ale ten zatroskany głos, który bił do mnie niby zza mgły, niby z daleka... Tak się przybliżał...
- C-co..? - Wymruczałam, powoli otwierając powieki. Chyba jeszcze nie do końca byłam świadoma tego, co się ze mną dzieje, ale gdy tylko ujrzałam przed sobą rozmazaną twarz kobietki... Spanikowałam. Mimowolnie się zerwałam, próbując jakkolwiek się odsunąć, co skutecznie uniemożliwiały mi krzaki tuż za mną. Przez krótką chwilę miałam wrażenie, że znowu jestem w laboratorium, że znowu trafiłam w ręce Adene... Że nawet jeśli wtedy nic mi nie zrobiła, teraz wszystko się zmieniło. Ale gdy tylko odzyskałam wzrok, gdy byłam w stanie poznać, że rysy twarzy kompletnie się nie zgadzały... Uspokoiłam się. Ale tylko trochę.
- Proszę, zostaw mnie, pozwól mi odejść. - Mówiłam szybko z wyczuwalną paniką w głosie. Nie chciałam znowu trafić na blok X. Nie chciałam znowu być ich ofiarą. Ja... Nie chciałam widzieć, co spotkało Christiana i Jenkinsa po mojej ucieczce. Moje sumienie trzymało się dużo lepiej, gdy tego nie wiedziałam.
Miałam rozczochrane włosy, porwane spodnie i kurtkę na lewej stronie, byle tylko ukryć fakt, że miała na sobie wielki napis D.O.G.S., a cała byłam kompletnie brudna... Zdecydowanie, nastolatki raczej nie pragną tak wyglądać... Całe szczęście, że chociaż rany mi się pogoiły, i teraz zostały mi na twarzy jedynie pojedyncze blizny i kilka zadrapań od gałęzi...
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Zoe Murphy



I don't wanna die too young

modyfikacja wieku

90

emerytka





name:

Zoe Murphy

alias:
Mama Z

age:
82 lata

Wysłany: 2018-08-25, 12:48   
   Multikonta: Valerie Blanc


Z ulgą zauważyła, że dziewczyna reaguje na jej słowa i potrząsanie i zaczyna się budzić. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Świeże blizny na twarzy, włosy tworzące jeden wielki kołtun, cała podrapana, brudna i obszarpana. Uciekinierka. A w obecnym klimacie politycznym, jeśli napotkasz uciekiniera masz 80% szans na to, że to mutant. Jej spanikowany ton i zachowanie zranionego jelonka jedynie potwierdziło ją w tym przekonaniu. Mama Z już za wiele się takich zranionych zagubionych duszyczek naoglądała ostatnimi czasy, żeby mieć wątpliwości.
-Spokojnie, kochana, nic ci nie zrobię, chce tylko pomóc. - odparła, mówiąc powoli i wyraźnie i lekko się odsunęła, dając jej nieco wolnej przestrzeni, żeby poczuła się swobodniej, jednak nadal mając ją w zasięgu ręki. Co jak co, ale nie zamierzała jej teraz puścić samopas, bo ewidentnie z byciem samopas kompletnie nie dawała sobie rady. -Nazywam się Zoe. - rzuciła, oczywiście zapominając, że kiedy była w swojej młodej formie oficjalnie używała tożsamości swojej nieistniejącej siostrzenicy. Ostatnio zdarzało się to częściej, do tego oficjalnego kłamstwa dopisała więc kolejny szczegół, że Zoe to było jej drugie imię którego wolała używać niż pierwszego. Nie było to nic dziwnego wśród jej społeczności, gdzie każdy był jakimś Juniorem po ojcu, dziadku, matce lub ciotce. -Wiesz gdzie jesteś? - zapytała, spodziewając się, że odpowiedź będzie przecząca, ale nie chciała na blondynkę na raz za dużo zrzucać. Wiedziała, że z osobami w szoku trzeba postępować bardzo delikatnie, szczególnie jeśli cholernie obawiają się o swoje życie.
_________________


mama z
I decided long ago never to walk in anyone's shadows, if I fail, if I succeed at least I'll live as I believe no matter what they take from me, they can't take away my dignity
[Profil]
  [0+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-08-26, 18:41   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Nic Ci nie zrobię. Chcę tylko pomóc...
Czy ja byłam w ogóle w stanie uwierzyć w te słowa? Czy moje zaufanie nie było już na tyle nadszarpnięte, bym nikomu już nie ufała? Karmiono mnie kolejnymi kłamstwami i boleśnie nauczono, że żadne słowa nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Absolutnie żadne...
Chyba dlatego trwałam w tym krzakach, próbując rozejrzeć się dookoła przez powoli szklące się oczy. Nie wiedziałam przed sobą jednak nic, poza tą boczną drogą, zielenią, samochodem, który z całą pewnością nie mógł należeć do rządu i tą samotną kobietką. Czy... Czy to znaczyło, że mówiła prawdę? Czy to tylko kolejna zagrywka mająca zbić moją czujność?
- Skoro chcesz pomóc, to powiedz gdzie oni są. - Wydusiłam z siebie, wciąż przeszukując teren swoim wzrokiem. Szukałam członków szwadronów, wiedziałam jak wyglądają ich mundury. Wiedziałam, jakie dźwięki wywołują ich buty. Tutaj jednak... Tutaj było cicho. Za cicho. I kompletnie nie rozumiałam - dlaczego?
Gdy kobietka się przedstawiła, wróciłam do niej wzrokiem. Nie znalazłam jednak w sobie tyle sił, by też się przedstawić. Poza tym... Jeśli była jedną z nich, to z pewnością już mnie znała.
Na jej kolejne pytanie, które wydało mi się teraz tak dziwnie podejrzanie, jedynie zmarszczyłam własne brwi kręcąc przecząco głową. Gdzie jestem? Czyżby już mnie złapali? Czy już było po mnie?
Znów próbowałam nasłuchiwać, lecz poza szumem drzew i samochodów z głównej ulicy - nie słyszałam nic. Nie wysłali by jej tu samej, prawda? Wiedzieli, do czego jestem zdolna. Nawet, jeśli moje opanowanie było na względnie niskim poziomie. Nawet, jeśli jeszcze nie osiągnęłam swojego maksimum. Oni... Oni wiedzieli.
Wyprostowałam swój kręgosłup, by po chwili wyjść spod tych krzaków. Starałam się jednak trzymać na bezpieczną odległość od kobiety, wciąż nasłuchując, czy zaraz nie będzie ku mnie zmierzać cały oddział skorumpowanych mutantów i ludzi... I z całą pewnością - było to widać po mojej zgarbionej postawie...
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Zoe Murphy



I don't wanna die too young

modyfikacja wieku

90

emerytka





name:

Zoe Murphy

alias:
Mama Z

age:
82 lata

Wysłany: 2018-09-11, 20:33   
   Multikonta: Valerie Blanc


Serce jej się łamało, kiedy musiała oglądać młodych ludzi w takim stanie. To było okropne co się działo w ostatnich czasach. Wszystko wyglądało inaczej, kiedy żyli w podziemiu, ludzie nawet nie podejrzewali, że może być coś nie tak, a ewentualni świadkowie zwalali wszystko na halucynacje lub upojenie alkoholowe. Pilnowali się... a potem, a potem wszystko poszło się jebać, szambo wyjebało i teraz nawet zwykli ludzie podejrzewali się nawzajem o bycie mutantem. Nie wierzyła, że to myśli, ale dziękowała Bogu czasem, że była stara, po przekroczeniu magicznej granicy czterdziestki wypadało się z kręgu podejrzanych.
-Oni? - jej brwi powędrowały wysoko w górę, co spowodowało, że na jej czole pojawiła się seria zmarszczek, może trochę bardziej gęstych niż u przeciętnej osoby w jej wieku, ale nie wzbudzająca większych podejrzeń. Dla dociekliwych zawsze miała wymówkę, pod tytułem "taka moja uroda". -Nikogo tu nie ma, skarbie, tylko ja. - powiedziała spokojnie, baczni przyglądając się blondynce.
Nawet się nie zdziwiła, kiedy dziewczyna przecząco pokiwała głową. Musiała skądś uciekać, nie było innej opcji. Jak jednak znalazła się tutaj? Znajdowały się daleko od centrum miasta, najbliższy ośrodek Departamentu znajdował się w Seattle... czyżby przeszła całą tę odległość na piechotę? Na pewno tłumaczyłoby to jej stan zarówno fizyczny jak i psychiczny,
-Jesteś na obrzeżach Olimpii, konkretnie na południowym zachodzie, tuż przy granicy miasta. - mówiła powoli każde słowo wypowiadając aż przesadnie wyraźnie. -Mieszkam niedaleko, jest to rzadko uczęszczana droga, używam jej jako skrótu. - starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów ruchem ręki wskazała stronę w którą wcześniej jechała. -Mam w samochodzie wodę i krakersy, jeśli masz ochotę mogę ci je przynieść? - zapytała troskliwie, stwierdzając, że i tak za pewne młoda dziewczyna nie będzie chciała iść razem z nią do samochodu. Liczyła tylko, że jest na tyle głodna, że nie ucieknie w gąszcz jak tylko Zoe się odwróci.
_________________


mama z
I decided long ago never to walk in anyone's shadows, if I fail, if I succeed at least I'll live as I believe no matter what they take from me, they can't take away my dignity
[Profil]
  [0+]
 
Ophelia Engel



Don't bless me father for i have sinned...

akustykokineza

47%

Obiekt badawczy





name:

Ophelia Engel

alias:
3Ch0, Echo

age:
17

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-09-19, 20:55   
   Multikonta: Sami, Vera
  

   1 Rok na Giftedach!


Niemalże mimowolnie chciałam schować swoje dłonie do kieszeni kurtki, całkowicie zapominając o tym, że przecież mam ją założoną na lewą stronę. Przez chwilę więc, dość nerwowo przebierałam swoimi rękoma, nie prostując swojej sylwetki, aż w końcu skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej. Cały czas też nasłuchiwałam, czy nic dookoła się nie dzieje, czy nie zbierają się wokół tłumy ciężkich butów, ale ku mojemu zdziwieniu - nic nie zapowiadało nieszczęście. Skupiłam więc swój wzrok na tej kobiecie, zaciskając swoje wargi w cienką linię. W końcu... Wciąż nie wiedziałam, na ile mogę jej ufać.
- Olympii... - Powtórzyłam, znacznie ciszej, jak gdybym próbowała sobie przypomnieć, gdzie też to miejsce się znajduje. Ale przecież... Ja go wcale nie znałam. Całe życie byłam zamknięta - najpierw w mojej wiosce, potem w tym przeklętym kompleksie. Wiedziałam jedynie, że jestem obiektem badawczym w Seattle, ale nawet to mi wiele nie mówiło. Inni zebrani w ośrodku nieraz wypowiadali te nazwy, ale przecież... Wciąż... One były mi takie obce, gdy nie miałam do nich żadnego odniesienia.
Jednak na samo wspomnienie o wodzie i krakersach... Och, jak mój organizm ze mną pogrywał! W moim brzuchu, praktycznie jak na zawołanie zaburczało dość głośno, czego w żaden sposób nie byłam w stanie ukryć, a w samych ustach zaczęła się zbierać ślina. Tak długo już nie jadłam niczego pożywnego, tak długo walczyłam sama ze sobą... Niemal natychmiast oblizałam swoje usta, z podejrzliwością jednak przyglądając się tej kobiecie. Zgarbiłam się też jeszcze mocniej, chyba ze... Wstydu? Nie mogłam też się przyznać, że ich chcę. To byłaby oznaka słabości...
- Czemu jesteś taka miła, skoro nawet mnie nie znasz? - Zapytałam w końcu, marszcząc własne brwi. Nie rozumiałam tego. Poza tym... Każda chwila zwłoki działała na moją korzyść. Szwadrony się nie patyczkują, nie czekają, nie marnują środków. Jeśli tu są, jeśli mnie chcą... Nie będą czekać, aż ona zdobędzie moje zaufanie, tylko zaatakują. Co więc miałam do stracenia, poza kilkoma krakersami?
_________________
*Dane personalne Echo nie są nikomu znane.


I'm a prisoner.
Won't you set me free.
You can have my body,
But you can't have me.
Echo.
[mru]
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6