Poprzedni temat «» Następny temat
Marian Cook
Autor Wiadomość
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-06-06, 18:19   Marian Cook
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian Cook
urodzony w Morecambe (Wielka Brytania) 06.09.1997 roku, mieszka w Olympii od miesiąca, przynależy do Niezrzeszony, piastuje stanowisko Kucharz, wizerunku użycza Grant Gustin
historia
W nadmorskim angielskim mieście Morecambe przyszedł Marian na świat. Był to słoneczny dzień, więc stwierdzono, że Bóg z Marianem za pan brat. Radosne dziecko w kołysce leżało i aby to się zmieniło- nic na to nie zapowiadało. Rosnął młody, silny zuch- a w wieku lat 2,5 nastąpił cud. Ten mały brzdąc walcząc o zabawkę wraz ze swoim bratem, przegrał siłową walkę- nic dziwnego zatem. Jednak misio został przepołowiony, a młody Marian z impetem na róg szafy rzucony. Krew leciała z głowy soczyście, barwiąc ubranka malucha oczywiście. Przytomność zachował, zuch z tego Mariana! Ale rana to wciąż była rana. Nic wielkiego? Tak wszyscy sądzili. Potem okazało się, jak bardzo się mylili. Brat jego bóle odczuwać zaczął- i w mig pobiegł do toalety, nie rozumiejąc i głośno płacząc.
W wieku lat pięciu Marianowi siostra się urodziła- piękna, mała istotka, chociaż za mało ważyła. Ojciec ich restaurację prowadził, każdy go lubił, nikomu nie wadził. Był podobno mistrzem w swoim fachu- gotował wszystko, ze smakiem i bez strachu. Tego też i dzieci swoje próbował nauczać, jednak tylko jeden- Marian- chciał ojca swego słuchać. Tak więc od dziecka małego pilnie ojcu się przyglądał, pomagał, sprzątał, kuchni doglądał. A juz w wieku lat sześciu pierwsze były tego rezultaty- gulasz wyszedł boski, rodzeństwo krzyknęło: "Jest lepszy niż taty!". Oczywiscie, ucieszyło to go bardzo, jednak miało to swój sekret, którego Marian próbował ukryć na marno. Już kilka chwil później matka jego mądra wyjaśnień była rządna. Otóż, poczuła głód mocny, mimo że wczesniej jadła na mieście- a to było dziwne w tej niewieście*. Pamiętając wydarzenia różne, wywnioskowała moce Mariana próżne. Rodzina zdziwiona była wielce, aczkolwiek nie na tyle, aby zabrać mu jego miejsce. Dostał reprymendy za faktu tego ukrywanie, ale nic poza tym- przecież od tego chyba nic złego się nie stanie. Oczywiście, ukrywał swoje zdolności przed ludźmi, ale to było dość proste- nie musiał się zbytnio trudzić.
Czas mu mijał na szkoleniu swoich wszystkich umiejętności- od gotowania i nauki po wywoływanie mdłości (biedny brat Edmund- obiekt testowy jego zdolności).
W wieku lat 9 kolejna siostra mu się urodziła, a starsza wtem swój talent odkryła- tez nie była "normalna", ale rodzina się nie przestraszyła. Dobra dziewczynka, kochająca zwierzątka, raz parę z nich martwych odkryła- a informacja ta jej moc pobudziła.
Marian wszędzie był lubiany, śmieszek jakich mało- uwielbiał żarty, śmiech i ludzkość całą.
Pomagał w domu i poza, gotował, pracował i żarty robił innym. Ale nie był on dzieckiem zupełnie niewinnym. W jego duszy wojownik się ukrywa, samuraj, rycerz- nie jakiś podrzędny skryba. Chciał działać, coś zrobić, bo wiedział że świat nie jest zupełnie jasny- ale miał na to plan inny, własny. Tym bardziej jego chęci wzmocnione były, gdy młodszej siostrze pewne sytuacje talent straszny odkryły... Zaledwie 7 lat miała, a powstała z gnębieniem ta sytuacja cała... Dobre to, co się dobrze kończy, szczęśliwie silna jest więź, co ich rodzinę łączy. Nic się nie stało, nic takiego nie było- i w ten sposób dalej dobrze się im żyło.
Miał kiedyś nawet przyjaciela mutanta- jednak nie wiedzieli oni swoich mocy- na wszelki wypadek, na przyjście "czarnej nocy".
Dnia pewnego, gdy lat mieli po siedemnaście, dziwna rzecz się stała- Jason, bo tak miał na imię, zniknął bez śladu, jak w jakiejś creepypaście. Nie odzywał się już wczesniej, od dobrych paru miesięcy- no ale co mógł zrobić Marian, mógł się tylko tym dręczyć.
Ale dalej dorastając w swojej kochającej rodzinie był szczęśliwy- dopóki... Nie oświadczył się swojej dziewczynie. Mieli dopiero lat 19, młody chłopak oświadcza się młodej niewiaście... Co dalej, domyślić się można, ból serce ściskał i w sumie też moszna. Zakończenie tej miłości było raczej bolesne- i pomyśleć, że chciał Marian aby było bezkresne... Załamał się tym chłopak trochę potem, jednak szybko wrócił do siebie z powrotem. Nie było co narzekać, jak widać taka kolej rzeczy- najwyżej zostanie starym kawalerem, przynajmniej pieniądze będzie miał w swej pieczy. Poszedł też na studia, zaraz po liceum, jednak nie wytrzymał długo- rok dla niego to było już apogeum. Wiedział, co się w świecie dzieje i jakie są nastroje- nie pasowało to mu, bał się o dwie siostry swoje, bo chociaż dobrze jest w Europie, to nie oznacza to, że jest to na nieruchomej stopie. Powiedział więc rodzinie, że warunki w Anglii mu nie pasują- jedzie do Ameryki, tam go uhonorują. Pieniędzy miał sporo, bo od dawna pracował (czasem też na czarno, ale kto by się przejmował...), dostał też od rodziców pieniędzy trochę, krzyżyk na drogę i... Pistolet z prochem. Marian zapytał: "Oj, matulu matulu, czego ty syna uczysz...." W odpowiedzi otrzymał: "No, ale teraz mam pewność, że na pewno wrócisz".
Lekki śmiech, wszystko już gotowe, a na dworzu pełnia- siostry miały prezent... Z podpisem Patelnia. "Dla brata, mistrza Patelniaka! Siostra Lily i siostrzyczka Agatha."
Zaśmiała się mocno cała rodzina, mocne uściski i uczucie- wina. Jednak nie mogło go już nic powstrzymywać, wyruszył swój świat zdobywać.
I tak, to juz historia cała Mariana Cook'a- dobrego brata. Znalazłszy się w Olympii, początkowo nie wiedział co ze sobą zrobić. Miał wiele kontaktów, informacje uzyskiwał łatwo- nie musiał nikogo pobić. Łaził po mieście, zbierał informacje, bywał w knajpach- normalnie wakacje. Ale gdy przechadzał się ciemną uliczką, jego wzrok dostrzegł okropne zjawisko- jacyś dresiarze bili dzieciaka- nie denerwujcie Mariana, bo będzie draka. Podszedł do nich na spokojnie, jakby nigdy nic, nie było mowy o wojnie. Poprosił, aby go zostawili- chociaz dobrze wiedział, że nie będą tacy mili. Gdy ci juz chcieli go atakować, rzecz stała się oczywista- pierwszy z nich puścił soczystego bąka, a sprawa z brudnej stawała się czysta. Kompani jego śmiać się poczęli, natomiast Marian dalej zaczął ich dzielić. Drugi puścił pawia na buty pierwszego, pierwszy mu przywalił- w szczękę prostego. Trzeci natomiast, ten co to rozpoczął, zaczął w nieładzie biegać za "ochotą". I tym sposobem chaos zapanował, a Marian w raz z chłopcem ucieczką się radował. Mały dziękował, obolały mocnk. Marian machnął ręką, uśmiechając się z troską. Zabrał go na pokarm dla duszy i ciała, który leczy rany i ludzi zniewala, lepszego od rosołu czy nawet schaba, a dla niewtajemniczonych- na dobrego kebaba (chociaz samemu nie jadł- nie mógł, wiadoma sprawa). Po tym wszystkim, na pytanie o imię, Marian odpowiedział: "Jason, Jason Grimoire". Imię przyjaciela, to pierwsze co mu przyszło na myśl- jednak w jego sercu wciąż panował zamęt. Ufał małemu, ale nie o to tu chodziło- bezpieczeństwo ważniejsze, wagę kłamstwa znosiło. I tak się pożegnał z tym małym Marcusem, nie było to pod żadnym przymusem. Ale Marian zdawał sobie sprawę, że jest obserwowany- oj nie, nie da się złapać, nie dla niego kajdany, zmylić przeciwników mu się udało- zniknął, nie wiedząc co go szukało.
I tak dotrwaliśmy do końca historii, teraz to życie pisze swym piórem ironii. Przyszłość pokaże, co spotka naszego zucha- czy będzie to zefirek, czy zawierucha.
charakter
Styl życia Mariana opiera się mocno na hedonistycznym stylu, z tą różnicą jednak, że w jego ideologii nie ma nic ważniejszego niż miłość i przyjaźń. Wolność jest dla niego czymś, czego nie pozwoli sobie całkowicie odebrać, z resztą nie pozwoli też odebrać jej innym. Kocha wszystkich ludzi oraz świat, jednak nie uważa go za "cały" i pragnie go naprawić. Wierzy, że w każdym człowieku istnieje chociaż cząstka dobra, dlatego stroni od nadmiernego krzywdzenia innych. Jest świetnym opiekunem i orientuje się we wszystkich obowiązkach domowych, jest ciepły i ogólnie szczery, ale pomimo to inteligentny i ostrożny. Często ma dylematy, czy ufać nowopoznanym ludziom ([url=https://youtu.be/yCF90x1oKwQ]x[/url). Zazwyczaj jest spokojny i towarzyski, uwielbia robić żarty, samemu się wygłupiać i ogólnie śmiać, ale sprawia wrażenie rozsądnego i przy którym można czuć się bezpiecznie. W duchu jednak jest bardzo buntowniczy i odczuwający niepokój i myślący, że jest bezwartościowy.
opis mocy
Moc: Gastrofereza
//notka: moc raczej się nie rozwinie
+ Potrafi sprawić, aby dana osoba odczuwała wszelkiego rodzaju problemy gastryczne, od lekkiego głodu lub sytości, przez wzdęcia i złe samopoczucie, po wymioty i biegunkę
+ Może zmieniać odczuwanie smaku jedzenia, zarówno aby smakowało gorzej lub lepiej, ale nie potrafi całkowicie go zmienić czy kontrolować
+ może jej używać na paru osobach jednocześnie, ale zmęczenie i efekty uboczne się kumują (każda kolejna osoba to 2 razy mocniejsze efekty uboczne)
+ nie może jej używać będąc głodnym
+ odległość w jakiej może używać swojej mocy jest na odległość 40- 45 metrów
+ używanie "delikatnych objawów" tzn. Złego czy dobrego samopoczucia czy lekkiego bólu brzucha etc. Nie wywołuje zbytnich efektów ubocznych, ot co kogoś może co najwyżej wkur... Mocno zdenerwować, jednak przy 2 osobach efekty oddziaływujące na niego są podobne
+ używanie "średnich objawów" (ból brzucha, słaba biegunka, uczucie, że zaraz sie zwymiotuje, pojedyncze wymioty etc.) tez nie robi zbyt wiele jemu samemu, aczkolwiek dłuższe lub na większej liczbie osób wywoływanie symptomów może wywołać je w lższejszej formie u niego samego (jak w "delikatnych) plus Marian dostaje debuffa do percepcji zmysłów
+ używanie "ostatecznych objawów" ("Niagara z odbytu", kran z paszczy, ostry ból brzucha, zaburzenie percepcji smaku i zapachu, a przy ludziach wrażliwych nawet propriocepcji, etc.) powodują przy krótkim czasie użytkowania podobne skutki u niego samego ale osłabione (z intensywnoscią "średnich"), natomiast przy długim okresie używania i/lub na wielu osobach skutkiem może być nieustająca, wielodniowa biegunka- morderca. Strzerzcie się wchodzić do jego toalety.
Dodatkowo jest po pierwsze unieruchomiony na czas używania, dostaje całkowitego bana na odczuwanie smaku i zapachu, a percepcja otoczenia jest mocno zaburzona, trochę jakby się uchlał.
+ Częstotliwość używania mocy:
- delikatne- maks. 5 postów
- średnie- maks. 4 posty
- ostateczne- maks. 2 posty
ciekawostki
+ Wymiary: 1,85 m/72 cm, 25 cm
+ Jego rodzina składa się z 2 młodszych sióstr (Lily i Agatha) oraz starszego brata (Edmunda), ojca (Erica) i matki (Magdaleny)
+ Jego umiejętności kucharskie są na poziomie mistrzowskim, jednak sam nie brał nigdy udziału w żadnych konkursach
+ Pomimo, że jest szczerą osobą, lubi oszukiwać
+ Uwielbia dzieci i zawsze potrafi się postawić w ich obronie, nawet jeśli chodzi o jego własne bezpieczeństwo
+ Z rodziną kontaktuje się poprzez listy, rzadko do nich dzwoni- nie ufa technologii (no chyba że kuchennej)
+ uważa, że nie nadaje się na lidera i ogólnie lubi grać rolę drugoplanową, nigdy się nie wywyższa
+ ma ze sobą zdjęcie swojej rodziny, schowane w portfelu
+ umie posługiwać się bronią w stopniu... Wystarczającym, nie jest w tym najlepszy, ale tez nie strzeli sobie przypadkowo w twarz czy też nie wyrzuci trzymanego pistoletu po wystrzale. Znaczy, prędzej trafi rzucając tym pistoletem w kogoś niż strzelając, no ale zawsze może się nauczyć...
+ Potrafi za to sztukę fechtunku, której nauczyła go jego matka
+ Mówi z brytyjskim akcentem
+ Uwielbia chodzić zarówno w luźnym stroju jak i we fraku. Ogólnie to mało się przejmuje modą
+ Ma dobrą głowę do picia, ale rzadko pije alkohol
+ Cały czas przy sobie ma swoją patelnie od sióstr, nawet jak zapomni pistoletu, to patelnie ma ze sobą. ZAWSZE (jak nie ma gdzie schować, to ma przepasaną na plecach).
+ Ten typ bohatera umiera pierwszy w horrorach, tak w skrócie


[youtube]https://youtu.be/yCF90x1oKwQ[/youtube]
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-06-14, 17:10   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ukryj: 


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 68%
W Mariankowych żyłach krew o grupie B+ płynie - choć mam nadzieję, że jeszcze z tego nie słynie! Z kapeczka wyjątkowego jestem bardzo dumna - pierwsza twa rozgrywka z pewnością będzie tłumna!
Ale że nie ja wieszczem rodzinnym jestem - uciekam, nim wstydu narobię se tym postem :lol:

Miłej gry!
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8