Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #2
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 13:45   Ulica #2



[Profil]
 
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-16, 21:57   

5 maja - wczesne popołudnie jedna z bocznych uliczek

Ucieczka była totalnie wyczerpująca. Im dalej tym bardziej czuła jak jej skrzydła zaczynają ciążyć. Czuła, jak ciśnienie w głowie zaczyna dawać o sobie znać, że czas skończyć ten szalony lot. Ale nic z tego. Chwilę później postanowiła nieco unieść się wyżej, a potem jeszcze wyżej i jeszcze. Próbować własnych sił. W końcu przeleciała tyle tysięcy kilometrów i równie taką samą ilość przeszła, że nie powinno to być problemem prawda? Może i udało się jakoś wzbić mocniej i wyżej jednak skutki miały okazać się dla niej dość bolesne. Przymknęła powieki na chwilę rozkoszując się przyjemnym ciepłem na policzku gdy stwierdziła, że nadal nie ma co jeść a trzeba coś skołować przed nocą. No i znalezienie noclegu też nie było najlepszą rzeczą jaka ją czekała. W końcu wiedziała, że albo jakieś opuszczone ruiny, albo kanalizacje czy coś w ten deseń. No ale to miało jeszcze trochę czasu. Wzbiła się mocniej ostatkami sił przemierzając już po raz kolejny Seattle gdy poczuła nieznośny ból w plecach. Przeszywający jakby ktoś wbijał tysiące igieł. Jęk bólu i zatrzymała się w locie unosząc się jeszcze nad jakimiś pagórkami czy kto to tam wie co miała pod sobą. Przeniosła wzrok na skrzydła zdając sobie sprawę, że opierzenia...było mniej, zdecydowanie mniej! Ale jak to możliwe? Zamachnęła kilka razy i ruszyła dalej przed siebie jednak zmęczenie było na tyle silne, że po chwili straciła przytomność i runęła w dół. Jedyne co pamięta nim straciła orientację i świadomość to gwizd powietrza i głuche uderzenie w coś o dziwo miękkiego. Jak się okazało po chwili gdy odzyskała na moment przytomność znajdowała się w koszu na śmieci! Wylądowała prosto an workach. Miękkie lądowanie nie ma co!
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-16, 22:22   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


//5 maja


No Dale to chyba sobie jebane żarty robi! Jebaniec szlaja się ile wlezie, zamyka mnie jak jebanego kanarka w złotej klatce, zapominając całkowicie chociażby o tym jebanym złocie i jeszcze się dziwi, że nie mogę wytrzymać nad tym jebanym, śmierdzącym chińskim barem?!
W dupie miałam jego ostrzeżenia. W dupie miałam, że przyjebałam mu butelką, choć kilka tygodni temu życie mi uratował. Dzisiaj doprowadził mnie do białej gorączki i musiałam, po prostu musiałam od tego odpocząć!
Wódka już dawno zdążyła ze mnie odparować, pozostawiając tylko nieprzyjemny ból gdzieś z tyłu głowy. Chodziłam od kilku godzin zbierając myśli, trzymając się bocznych uliczek - z dala od patroli i widoku kamer. Dopiero teraz też do mnie doszło, w jak... Jak kijowej sytuacji się postawiłam.
Przecież... Nie miałam już gdzie wracać.
Kiedy zdążyłam tak przewalić swoje życie?
Skręciłam w kolejną uliczkę. Od drugiej strony znajdowały się jakieś małe sklepiki i pobliskie kontenery chyba do nich należały. Uruchamiał się we mnie mój dawny instynkt przetrwania - znaleźć dobry izolator, skierować do starego squotu i jakoś to będzie, byle do jutra.
Podbiłam do śmietnika, podnosząc jego olbrzymią pokrywę. Ledwie zdążyłam z niego wyciągnąć jeden z większym, rozłożonych kartonów, gdy do moich skacowanych uszu dobiegł... Zdecydowanie zbyt dziwny dźwięk jak na kolejnego gołębia. Nie zdążyłam jednak nawet podnieść wzroku, gdy po chwili jakiś przerośnięty nietoperz wpadł do mojego (no pięknie, serio zostajesz żulem, Sam...) kontenera!
- Co do.. - Mruknęłam, chyba nie do końca ogarniając, co się właśnie stało, samej cofając się dwa niepewne kroki. Przełknęłam głośniej ślinę, po chwili trzymając karton przed sobą (jak ten by miał stanowić jakąkolwiek ochronę) i podejść do zsypu. W środku zamiast wyrośniętego gryzonia dostrzegłam jednak... Dziewczynę. Wyjątkowo styraną dziewczynę. Z całą pewnością - mutantkę.
- Kurwa. - Mruknęłam pod nosem, na szybko rozglądając się po uliczce, by mieć pewność, że nikt inny tego nie dostrzegł. Odrzuciłam swą poprzednią zdobycz gdzieś na bok, próbując się wdrapać choć odrobinę do śmietnika - niesprawna ręka jednak mi w tym nie pomagała. Całe szczęście - chociaż w wychudzonych nogach coś zostało ze starej buntowniczki Bartowski. - Hej, halo, żyjesz? - Zapytałam, uderzając lekko otwartą dłonią po policzku dziewczyny, licząc na jakąkolwiek odpowiedź. - Jak już mi spada anioł z nieba, fajnie by było, jakby chociaż dychał...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-16, 22:35   

Anioł, daleko jej do anioła. No ale może ona wierzyła w nie? Tak czy inaczej młoda mutantka ledwo miała siły ruszyć ręką a co dopiero unieść głowę. Ból był na tyle nieznośny, że zaczął o sobie dawać znać przez co jej skrzydła nieco drgnęły a do uszu zaczęły docierać bodźce z otoczenia. Usłyszała jak ktoś się do niej odzywa, jak ktoś woła. Na hasło anioł nie wytrzymała i po prostu z jękiem parsknęła śmiechem.
- Wybacz...nie jestem Aniołem.
Odezwała się starając się dojść do siebie na tyle by usiąść w pionie. Chociaż tyle. Rozejrzała się dookoła ale widząc przed sobą tylko...śmieci wywróciła nieco oczyma i dźwignęła się jednak zaraz opadła na tyłek ponownie a skrzydła jakby na protest tego gestu wystrzeliły nieco na boki.
- Nie no kurwa...serio...
Jęknęła czując nieznośny ból łapiąc się za kant kontenera.
- Nic Ci nie zrobiłam?
Zapytała i zakasłała, nieprzyjemnie jakby gardłowo. Czuła że coś w niej siedzi, w gardle. Chrząknęła mocniej, był to błąd, duży błąd. Jak chrząknęła tak maleńka kula magmy wydobyła się z jej ust powodując pożar śmieci. Wyprysnęła z kontenera jak rażona piorunem.
- Musimy...spadać.
Wydukała chwiejnie stojąc jak po ostrym przepiciu. Ale trzymała się i to całkiem nieźle, z tym że nie piła ani grama, wręcz przeciwnie!
- Jupiter.
Dodała jednocześnie zerkając na dziewczynę. Ona sama na ciele miała kilka tatuaży runicznych. A dziewczyna...wydawała się być dość...wpieniona i pewnie na kacu bo jej blada cera mówiła więcej niż by chciała powiedzieć ona sama.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-19, 00:36   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- No w sumie jak teraz na to spojrzeć, to rzeczywiście bliżej Ci do pomiotu szatana. - Wzruszyłabym ramionami, gdyby tylko moje zdrowie na to pozwalało. Nie chciałam absolutnie dziewczyny obrazić, co chyba w dziwny sposób próbowałam jakoś obrócić sytuację w żart - a ciemne barwy malujące się w atrybutach nieznajomej mogły się przecież z tym skojarzyć, no nie?
Widząc, jak dziewczę podnosi się do pionu sama odkleiłam się od krawędzi kontenera, stając obok.
- Poza zniszczeniem całkiem dobrego kartonu? - Kolejny raz wysiliłam się na ten mój dziwny mechanizm obronny, gdy widziałam, jak druga, duża piękna tekturka całkowicie traci swój kształt pod ciężarem brunetki. Nie sądziłam jednak, że w kolejnej sekundzie... Pokusi się dokończyć swoje dzieło...
- Co do... - Wybałuszyłam swoje oczy, spoglądając najpierw na coraz bardziej tlącą się kupkę śmieci wewnątrz kontenera, potem na nieznajomą, by znów przerzucić wzrok na ognisko. - Z-zdecydowanie. - Kiwnęłam jedynie głową, lekką się zająkując.
Dopiero w tym momencie dziewczyna mogła dostrzec więcej aspektów mojej fizyczności, poza bladą skórą, sińcami pod oczami czy morderczym, alkoholowym oddechem (jak teraz nad tym pomyśleć, dobrze że w moją stronę nie plunęła, bo pewnie byłam skrajnie łatwopalna!). Chudość odbijająca się nawet na dłoniach i twarzy, opadające prawe ramię, którym niemal nie ruszałam - nawet w trakcie prób gestykulacji, lekkie kulenie na jedną nogę... Moja historia niemal opowiadała się sama.
Przez krótką chwilę na mojej twarzy można było odczytać skupienie, gdy próbowałam przeanalizować najprostszą drogę ucieczki. Właśnie rosnący płomień z całą pewnością przyciągnie tu gapiów, a od nich - prosta droga do powrotu do DOGS.
- Sam. Ale teraz musimy spierdalać. Chodź! - Powiedziałam dość nerwowo, zaciągając kaptur na głowę i przyspieszając swojego kroku w głąb uliczki. Plan był prosty - szybkim krokiem pokonać dwie przecznice, włamać się do starych piwnic, przeczekać najbliższe dwie godziny, albo i... Zostać tam do rana.
- Możesz... To jakoś... Um... - Zapytałam, pokazując jedną ręką gest mający wskazać na skurczenie/zmniejszenie/schowanie/cokolwiek innego laska mogła zrobić ze swoimi skrzydłami. W końcu przerośnięty nietoperz za bardzo będzie zwracał uwagę.
Wszystko, byle jak najdalej stąd...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-19, 12:38   

Była jeszcze na tyle oszołomiona upadkiem, że nie wiedziała co się dzieje. Dopiero gdy dziewczyna wspomniała o pomiocie szatana zrozumiała co miała na myśli. Faktycznie z tatuażami runicznymi wyglądała jak córka samego diabła. Do tego te skrzydła no i nie wspominając o samej magmie. Musiała się wygramolić bo niestety niechcący podpaliła kontener z zawartością. W prawdzie nie pierwszy raz, na taką skalę bo mniejsze śmietniki i owszem podpalało się by się ogrzać ale nie tak wielkie. A tutaj było tyle śmieci, tyle "podpałki" że nie potrzebowała się w ogóle zastanawiać od czego się to zajęło. Zresztą, każdy kto chociaż raz oglądał film o wybuchu wulkanu wie jak wygląda magma i wie, że zjara wszystko na swojej drodze.
- Magma...
Dodała chwiejnie spoglądając na nią uważnie. Spróbowała unieść się w powietrze, ale nic z tego. Za bardzo ją wszystko bolało. Skrzydła również dawały popalić jak nigdy.
- Jasne..
Mruknęła nie chcąc za bardzo nadwyrężać gardła, które drapało nieprzyjemnie. Ruszyła za dziewczyną w milczeniu a na wspomnienie o skrzydłach pokręciła głową.
- Niestety za bardzo mnie bolą, nie dam rady. Muszę poczekać aż dojdą do siebie ale mogę zrobić to...
Mruknęła przygryzając nieco dolną wargę i ściągając skrzydła do siebie tak, że teraz miała je za plecami a nie rozwalone na pół uliczki. Ból przy składaniu ich na tyle na ile mogła był równie silny co sam upadek i wycieńczenie. Musiała nawet podtrzymać się ściany by nie upaść. Dopiero teraz poczuła od dziewczyny alkohol, no i dostrzegła jej stan mimo to nie zwracała na to uwagi. Mogła przecież krzyczeć jak głupia czy wezwać pomoc widząc jak ta spadła a tego nie zrobiła.
- Przelatywałam niedaleko jakieś dwie uliczki dalej jest opuszczony dom tam możemy się schować.
Dodała zaraz maszerując tuż za nią.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-19, 19:27   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Kurwa. Jak w takich momentach (choć zdarzał się pierwszy raz?) żałowałam, że nie noszę typowo babskich ubrań, jak szerokie płaszczyki czy inne gówna. Przecież to by teraz mogło tak ułatwić nam sprawę. Ale nieee, no po co. Bluzy, dresy i inne rzeczy niczym z szafy rasowego żula to był mój vibe.
- To tym bardziej musimy się schować. Odkąd wysadzili DOM, wolę nie wiedzieć, co robią z takimi jak Ty... - Wyrzuciłam z siebie, niby w stronę Jupiter, ale chyba... Bardziej w ramach przypomnienia na samej siebie. Doskonale wiedziałam, jak brunetka by skończyła. To tylko mutanci mojego pokroju mieli tam zgnić. Pozostali... Stawali się kundlami.
Jak absurdalnie to nie brzmiało - nie mogłam na to pozwolić. Ten jeden raz nie chciałam ratować tylko swojego zadka.
- Dom? - No, brzmiało to zdecydowanie bezpieczniej niż chowanie się po piwnicach. Rozejrzałam się po ulicy, którą miałyśmy właśnie minąć. Było względnie pusto, wystarczyło przebieg na drugą stronę... - Ten przy trzeciej ulicy? W sumie... Mamy szansę się tam dostać, ale musimy minąć monitoring na skrzyżowaniu. Z Twoimi ozdobnikami może być ciężko... - Westchnęłam, łapiąc się lewą dłonią za głowę, która z tych nerwów zaczynała mnie boleć. Chyba... Chyba nie tylko brunetce potrzebny był odpoczynek...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-22, 21:05   

Cholera jasna jeszcze jej tego brakowało, przecież nie miała sił uciekać, nie teraz nie już. Ledwo nogi ciągnęła za sobą. No ale faktycznie, jeśli czegoś nie zrobią to za chwilę zleci się tłumek ciekawskich a jak zobaczą ją...w tatuażach, ze skrzydłami niczym obskubany kurczak...nie, zdecydowanie nie mogli! Musiała dojść do siebie na tyle, by móc znów latać. Chociaż kawałek.
- DOM? Masz na myśli tą wielką akcję co miała ostatnio miejsce? Widziałam z nieba co się działo. Też brałaś w tym udział?
Zagadnęła zerkając na dziewczynę z ciekawością. Sama wiele by dała by wrócić do tamtego momentu i móc jakoś pomóc tym nieszczęśnikom, ale ostatecznie wówczas bała się o własny tyłek. W końcu co miała zrobić? Była dopiero kilka dni w mieście i nie miała zamiaru się od tak wychylać.
- Wszystko gra?
Zaniepokoiła się zerkając na dziewczynę jednocześnie podchodząc do niej bliżej.
- Tak, właśnie ten. Monitoring.
Zamyśliła się na chwilę.
- A gdybym go stopiła? Wiesz, skrzydła skrzydłami, ale mam jeszcze asa w rękawie. Nie dam rady nas unieść na to jest zdecydowanie za wcześnie, dopiero co odzyskuję równowagę...
Uniosła wzrok na nową znajomą z nadzieją, że może to by pomogło. Nie miała pojęcia jakby to ogarnąć inaczej.
- W ostateczności zostają ścieki.
Wskazała dłonią na ulicę a dokładnie talerz prowadzący do ścieków pod nimi.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-23, 17:41   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wspomnienie o tym getcie nikogo nie mogło napawać optymizmem. Również po mnie było to widać, gdy krótko wypuściłam powietrze nosem, nim spojrzałam w kierunku brunetki.
- Nie. - Odpowiedziałam krótko na jej pytanie, przypominając sobie jak chowałam się jak jebany tchórz w kolejnych kryjówkach organizowanych przez Fowlera. - Za to zmarnowałam tam kilka miesięcy życia. - Dodałam po chwili z wyczuwalną goryczą w głosie. Wspomnienia z tamtego miejsca powoli rozmywały się w mojej głowie, zlepiając w jedno wielkie nieszczęście.
- Jesteśmy jebanymi wynaturzeńcami. Nigdy nie będzie w porządku, jeśli ten świat się nie zmieni. - Odpowiedziałam na jej kolejne pytanie, próbując zachować choć odrobinę trzeźwego myślenia, mimo łopoczącego bólu głowy pod czaszką.
- Stopić... - Powtórzyłam po niej, samej nie wierząc w to, na co chciałam się zgodzić. Momentalnie zdjęłam z głowy swoją czapkę, jak i po chwili zaczęłam ściągać z siebie zdecydowanie za dużą męską bluzę (prawdopodobnie wcześniej zabraną Dale'owi).
- Jeśli chcesz się zbliżyć w miarę niezauważenie do kamery i nie wisieć jutro na pierwszych stronach gazet, to łap. - Rzuciłam niby z obojętnością w głosie, przekazując jej ściągnięte ze mnie ubrania. Nie było to wiele, ale zdecydowanie choć odrobinę powinno zakryć jej piórka i twarz przed kamerami, nim zdoła na nie... Nacharczeć.
Dopiero teraz też mogły stać się widoczne nie tylko tatuaże, ale i blizny malujące się na moim ciele.
Jeśli brunetka posłuchała mojej sugestii, sama nie wychylałam się zza rogu, dopóki nie miałam pewności, że te upierdliwe soczewki już niczego nie zarejestrują. W końcu sama bylam poszukiwana, a ostatnie czego potrzebowałam to przyszpilenie przez próbę pomocy jakiemuś demonowi...
Ale hej, może po śmierci mi się to jeszcze na coś przyda?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-23, 19:00   

Bycie świadkiem tego co miało tam miejsce było okropnym doświadczeniem. Widzieć tyle cierpienia, krwi...walki. To nie było nic, co mogłoby sprawić, że zmieniłaby zdanie co do "gestapowców" ona miała swoją nazwę na tych zbrodniarzy. Przeniosła wzrok na Sam i uśmiechnęła się lekko.
- Przykro mi.
Odezwała się przyglądając jej uważnie na to co robi. Już moment jak się zaczęła rozbierać nieco ją speszył.
- To poczekaj tutaj. Zaraz wracam. A co do wiszenia na pierwszych stronach gazet, podejrzewam, że to pikuś. Mogą mieć mój rysopis jeśli sprawa dotarła już aż tutaj. Moja matka jest dyrektorem zakładu poprawczego, a ojciec dyrektorem prywatnej szkoły dla dziewcząt. Ponad to, mają swoje znajomości i wtyczki. Podejrzewam, że mogli już coś ruszyć. W końcu to oni mnie zdradzili.
Dodała z powagą po czym wciągnęła bluzę na skrzydła, które bolały coraz mniej ale nadal dawały o sobie znać. Wciągnęła kaptur i na niego jeszcze naciągnęła czapkę z daszkiem tak, że zasłaniała jej twarz.
- Kamery są dość wysoko. Będę winna Ci bluzę.
Przyznała z powagą na twarzy. Bluzy nie zapinała by w razie czego mogła się nieco unieść na skrzydłach ale tak, że nie ujawni się jej twarz.
- Będę potrzebowała dostać się na samą górę. Uszkodzenie obiektywu nic nie da, trzeba uszkodzić kable prowadzące do skrzynki i samą skrzynkę.
Wyjaśniła wskazując dziewczynie przed sobą w oddali skrzyneczkę.
- Jak uszkodzę to badziewie będziemy miały max 5 minut na ewakuację nim ktoś zareaguje.
Uprzedziła po czym nie czekając na słowa Sam ruszyła niemal szybkim krokiem chwilę później stanęła bokiem i uniosła się na skrzydłach na tyle ile pozwalały jej siły by zaraz potem charknąć w stronę kamery i pozwolić na to by kuleczka wielkości piłki pingpongowej objęła obiektyw kamery. Zaraz to samo zrobiła z kablami i skrzynką oraz wszystkimi kamerami jakie tylko znajdowały się w zasięgu ich wzroku a które mogłyby uchwycić moment ich ucieczki.. Skinęła dziewczynie ręką by pospieszyła się i dołączyła do niej.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-30, 21:49   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie skomentowałam jej słów. To... To nie było łatwe przeżycie. Przecież właśnie przez Rząd, przez ten pierdolony DOM byłam dzisiaj mniej niż zerem. Kurwa mać, jeszcze rok temu miałam własne mieszkanie, pracę, dziewczynę. A dzisiaj? Dzisiaj grzebałam po śmietnikach unikając pokazywania twarzy do kamery, żeby znowu nie trafić za kratki. A tylko mutanci mogli wiedzieć, że trafienie przed oblicze "sądu" departamentu było gorsze, od jakiekolwiek innej odsiadki.
Kiwnęłam jedynie głową, gdy do moich uszu doszło polecenie pozostania w tyle. Od początku nie zamierzałam wybiegać, dopóki kamera nie zostanie unieszkodliwiona. Mimo wszystko... To moja twarz jeszcze kilka miesięcy temu zdobiła pierwsze strony gazet, gdy wspominano krwawy marsz. Ale może w ostatnich tygodniach i ta anielica się tam znalazła? Kto to wiedział...
- Od rysopisu łatwo odejść. Nie są tak dokładne jak fotografie i nagrania upubliczniane w telewizji śniadaniowej. - Mruknęłam dość niezadowolona. Nie chciałam jej umniejszać, ale... Jeśli jeszcze nie świeciła swoim obliczem w aktach szwadronowców, lepiej, żeby tak zostało.
- Jak się nie pośpieszysz, będziesz nam obu winna wolność. - Dodałam po chwili, czując, jak serce podskakuje mi do gardła. Nie pamiętałam, kiedy ostatnim razem byłam w tak wysokim stresie. Miałam wrażenie, że w głowie zaczyna mi pękać i robi mi się niedobrze. To... To nie wróżyło niczego dobrego...
- Nie teraz, błagam, nie teraz... - Mruknęłam już bardziej do siebie, podpierając się dłonią o krawędź budynku, gdy brunetka wybiegła już ku wrogiej nam elektronice. Nieco nieskoordynowanymi krokami pobiegłam co sił w nogach w jej kierunku, by potem kierować się ku domostwu, które tego dnia miało nam posłużyć za bezpieczną ostoję.
- Szybko. - Rzuciłam, a w moim głosie dało się wyczuć lekkie zachwianie? Może odbicie? Chyba nagle też gwałtownie pobladłam, starając się jednak nie zwalniać mojego i tak ślamazarnego biegu.
W końcu więc dotarłyśmy - przed zabite deskami okna i drzwi.
- Od boku. Tam jest wyłamane okno piwniczne. Drugie od krawędzi. Idź. - Rzuciłam nieco słabo, tonem nieznoszącym sprzeciwu. Miałam nadzieję, że młoda posłucha, ruszy tam, przeciśnie się przez jedyne otwarte przejście w taki sposób, by nie powodować więcej hałasu, gdy ja będę mogła dać ulgę mojemu żołądkowi.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-30, 22:05   

Oj tutaj się myliła i to bardzo. Jupi była na nie jednej pierwszej stronie gazet, na szczęście nie tutaj i przez to mało kto wiedział kim była. Zresztą nikt nie wiedział. Westchnęła pod nosem na jej słowa i postanowiła że jej to wyjaśni ale nie tutaj i teraz. Musiały się ukryć. Gdy tylko udało się im dostać do budynku przeniosła na nią spojrzenie nieco niepewnie. Nie wyglądała za dobrze. Ale co się dziwić, skoro czuć było od niej gorzelnię. Ale nie komentując nic pognała we wskazanym kierunku i weszła do środka. Pokierowała się zaraz w stronę drzwi gdzie powinna znajdować się Sam. Stopiła klamkę i lekko wsadziła palec w pozostałości po czym pociągnęła. Tutaj było więcej przestrzeni na przejście.
- Wejdź tutaj. Będzie Ci lżej.
Dodała po czym wzięła kawałek blachy i przyłożyła ją do miejsca po klamce i cóż...zabawiła się stapiając blachę z drzwiami.
- Uwierz, wiem jak to jest być na okładce gazet czy na pierwszych stronach. Mój ojciec jest dyrektorem szkoły dla dziewcząt. A matka...dyrektorką zakładu poprawczego. Uczęszczają na różne bankiety i inne badziewia. To oni powiadomili ludzi o tym kim jestem...sprzedali mnie jak tanią szmatę.
Mruknęła nawet nie patrząc na dziewczynę. Nie miała na to sił. Wściekłość tylko powodowała, że jej skrzydła nerwowo drgały za plecami.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-05-30, 22:41   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gdy tylko dziewczyna zniknęła z mojego pola widzenia, niemal natychmiast zgięłam się w pół, pozwalając mojemu organizmowi na tę masochistyczną wręcz dla mnie czynność w postaci... Zwrócenia czegokolwiek, co mogło się kryć w moim żołądku. Jęknęłam przy tym żałośnie i czułam, jak moje powieki stają się wilgotne. Mimo wszystko jednak - wolałam nastolatce darować tych widoków.
Trwało to chwilę, nim dałam radę się wyprostować. Cholera, jak bardzo tęskniłam teraz za działaniem mutazyny. Miałabym... Taki spokój.
Już miałam iść za róg, by samej się przepchnąć przez okienko, gdy dojrzałam... Drzwi otwierające się na oścież.
- Dz-dzięki. - Mruknęłam lekko chrypliwym głosem, przecierając swoje wargi o brzeg przedramienia. W końcu nie mogłam się ratować rękawem.
Dopiero będąc w środku, w tym półmroku przeplatanym swądem palonej blachy mogłam w końcu odetchnąć. Tu... Tu chyba byłyśmy bezpieczne, przynajmniej na teraz.
- Chyba nie jesteś stąd? - Zapytałam po chwili, bo nie kojarzyłam jej twarzy z żadnego czasopisma. A skoro ma wpływowych rodziców... Chyba byłaby już wcześniej znana? W sumie... To by też tłumaczyło jej obcy akcent.
Wnętrze budynku już dawno zostało rozkradzione. Tylko w nielicznych pomieszczeniach pozostały jakkolwiek użytkowe meble - ot, zabudowa w kuchni, stara rozwalająca się kanapa, czy dwa materace zostawione prawdopodobnie przez bezdomnych. W tej chwili nawet się nad tym nie zastanawiałam, zajmując miejsce na oparciu tejże kanapy - chyba tylko z tego miejsca nie mogła wystrzelić sprężyna w zadek...
- Rozumiem... - Dodałam po chwili, czując ścisk w gardle. Czy przypadkiem... Ja nie robiłam tego samego? Zdradziłam własnego brata, gdy dowiedziałam się o jego mutacji. Zdradziłam tak wielu przyjaciół, zdradziłam całe stowarzyszenie. Jak wielu mutantów przeze mnie zostało schwytanych? Jak wielu jeszcze przeze mnie ucierpi?
Ale... Nie mogłam do tego wszystkiego się przyznać.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-30, 22:53   

Wielu popełnia błędy, jednak niespełna garstka tych osób rozumie swój błąd i stara się go naprawić czy po prostu zrobić coś by inni zapomnieli. Niestety ona wiedziała, że jej rodzice od tak nie zapomną o niej, o tym że mają "bestię" za córkę. Nie, na pewno nie. Ale nie miała zamiaru tego roztrząsać nie teraz. To wszystko było za świeże.
- Nie ma za co. To ja wystraszyłam Cię do niemal...nieprzytomności więc należy Ci się chociaż namiastka spokoju i bezpiecznej jako takiej ostoi.
Puściła jej oczko a na jej pytanie skinęła głową.
- Jestem Polką. Pochodzę z Warszawy.
Przyznała z lekkim uśmiechem na ustach.
- A Ty? Jak się czujesz? Lepiej?
Zapytała zerkając na dziewczynę z uwagą.
- Jak doprowadzę swoje skrzydła do porządku to polecę po jakąś wodę i coś do jedzenia.
Oczywiście nie musiała przecież mówić, że nie kupi tego bo niby za co. Miała na tyle dobrze, że mogła latać i nie miała z tym problemu. Ukradnie i odleci...tyle w temacie.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-06-06, 23:41   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Prychnęłam słysząc jej słowa. Mimo wszystko - trzeba było więcej, by Sam Bartowski straciła przytomność (chociaż może rzeczywiście przy moim obecnym stanie wcale nie trzeba było tak wiele).
- Heh, spokojnie. Już dawno przywykłam do braku tego spokoju. - Stwierdziłam niby półżartem, ale w rzeczywistości... Nie było to tak dalekie od prawdy. - Nie jesteś mi nic dłużna, mała. - Dodałam po chwili, wysilając się na uśmiech, choć wciąż czułam ten piekący ból w żołądku. - Polką... Jesteś z Armii X? - Zapytałam po chwili, bo nie widziałam innego logicznego wytłumaczenia dla jakiegokolwiek mutanta z Europy. W końcu Stany były teraz epicentrum walk o prawa obdarzonych, nikt o zdrowych zmysłach nie przybywał tu z własnej woli, no nie?
- Średnio. W przeciwieństwie do Twoich zdolności, moja moc daje mi po dupie. - Odparłam po chwili, raczej słabszym tonem. Wciąż przeklinałam ten dzień, gdy po raz pierwszy odczułam skutki własnych zdolności. Nie widziałam dla nich żadnego pożytku, miałam wrażenie, że to tylko kara za moje dotychczasowe błędy.
Czy przypadkiem dlatego nie próbowałam zrobić z siebie męczennika?
- Nie forsuj się. Póki jesteśmy bezpieczne, warto tu zostać. Niedługo się zacznie godzina policyjna, nie musisz im się rzucać na srebrnej tacy.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 7