Poprzedni temat «» Następny temat
LA Fitness
Autor Wiadomość
The Gifted



Sprawy techniczne i fabularne.

Konto Specjalne

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 13:40   LA Fitness



[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-05-17, 16:23   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


| 18 maja 2019 roku

Próbowałem wykreować sobie normalne życie, poza murami kompleksu D.O.G.S. Wierzyłem, że jeśli będę ciężko pracował, że jeśli wrócę do rutyny sprzed utraty pamięci… to jakoś mnie nakieruje na dawne życie, znajomych, a przy dobrych wiatrach również na charakterystyczne miejsca zbiórek. Problemem było to, że nie pamiętałem siebie z tamtego czasu. Jeśli znałem osoby z Bractwa czy innych ugrupowań, to kompletnie przepadło. Nasze zwyczaje, codzienne rytuały, treningi, cokolwiek.
Szedłem więc po omacku. Dopiero minęło kilka dni, odkąd otrzymaliśmy z Gabrielem teczki od Henning-Marie, a już zaczynałem wątpić w swój misterny plan. Cisza. Pustka. Włóczenie się po mieście nic nie dawało, podobnie jak wieczorne przesiadywanie po barach… Ale to dopiero kilka dni. Dam radę. Znajdę ich. Wytropię. Będę najlepszy. Pogrzebię jej morderców.
Odstresowania oczywiście szukałem na siłowni… Kiedy brałem ciężar na swoje barki, coś się we mnie zmieniało, coś mówiło mi, że to właśnie było to, co od zawsze kochałem robić. Nie dziwiłem się za bardzo, bo moja postura raczej wskazywała na to, że ćwiczyłem regularnie, że być może był okres gorszy w tym wszystkim, kiedy to leżałem i dochodziłem do siebie ale teraz? Teraz mogłem swobodnie do tego powrócić. Ćwiczyć i…
…spotykać kobiety. Na siłowni czy też poza nią. Trochę jak fleshback z przeszłości, jak deja vu, znajoma sytuacja, a zarazem coś nowego. Nie kojarzyłem jej. Przechodziła gdzieś z boku, zapewne zaraz zamierzając zniknąć gdzieś za ścianą. Ot, bezdomne widmo, jakich wiele było w miastach, ale coś mnie podkusiło i ruszyłem za nią. A kto wie…? A może to to, czego poszukiwałem…? Musiałem być otwarty na nowe znajomości. Nawet takie.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-17, 16:34   

18 maja

Kolejny dzień i kolejne plany. Już nieco poznała okolice, wiedziała gdzie czego szukać. Ba, nawet wiedziała jak wykorzystać zdolność by dostać się do jednej z siłowni i po prostu wykorzystać okazję na to by się umyć! A to dopiero była ulga! Móc zmyć z siebie ten cały syf z tylu tysięcy kilometrów jakie pokonała. Móc zmoczyć skrzydła i poczuć się nieco lepiej. To dzięki temu wiedziała, że na plecach miała dwa wcięcia, głębokie i przypominające blizny. Miejsca, które były wyjściem jak i wejściem skrzydeł jakie posiadała. Uśmiechnęła się lekko zadowolona lądując na dachu budynku. Znów będzie mogła się doprowadzić do porządku a potem spotka się pewnie z tą miłą kobietą, potem poszuka czegoś do jedzenia na wieczór. Musiała przyznać że coraz częściej głód dawał się we znaki. No ale szło wytrwać. Dzisiaj jednak miała zamiar najpierw się doprowadzić do porządku. To, że szmatki na niej wyglądały jak wyglądały, czyli po prostu były to strzępki, albo co gorsza poplamione w niektórych miejscach nie oznaczało to, że ona musiała chodzić z buzią czarną od ulicznego kurzu. Właśnie odbiła się od dachu i wylądowała za budynkiem jednak szybko się cofnęła gdy dostrzegła, że w jej kierunku ruszył jakiś mężczyzna. Pospiesznie wróciła na swoje miejsce by po chwili wylądować kawałek za nim. Jej błędem było to, że nie dostrzegła stojącego kosza, o który potknęła się i wystraszona spojrzała prosto na mężczyznę. Taki hałas to tylko ona potrafiła zrobić, nie ma co! Wystraszona obserwowała go co zrobi, jej skrzydła szczelnie osłaniały jej ciało, jakby bała się że ten zrobi jej krzywdę. Ale co się dziwić? Zawsze tak reagowała od kiedy uciekając z Warszawy w jej kierunku poleciały pociski.
[Profil]
  [A+]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-05-25, 20:41   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Ot, zwykła ludzka ciekawość. Nie spodziewałem się, bo niby jak? Jak mógłbym przewidzieć coś podobnego…? Kosmos. Abstrakcja. Haha. Nawet jak na standardy mutantów. To była jedna z tych rzeczy, co robiła efekt wow, zwalała z nóg. A jakże! Zdumiony cofnąłem się o krok, patrząc na parę skrzydeł. Ogromnych i czarnych. Niemalże całkowicie zasłaniały mi dziewczynę.
- Co jest…? – wyrwało mi się z piersi. Nie spodziewałem się… Ale była mutantką. Bezdomną. Nie miała się gdzie podziać, więc za bardzo nie wkradała się w przynależenie do jakiegokolwiek ugrupowania. Ale czy to coś przeszkadzało? – Znaczy… wow. Nie możesz ich jakoś… schować? Myślę, że mogą zwrócić uwagę osób niepowołanych – zasugerowałem jej, tym samym pokazując, że raczej nie miałem w zamiarze obrzucić jej salwą pocisków, że ogólnie nie miałem złych zamiarów. Raczej. Bo nie miałem pojęcia, czego mogłem się spodziewać po niej. Może była dzika? Może nie mówiła? Wyglądała dosyć… egzotycznie? Niczym, no, dzikus. A jakżeby inaczej w tych porwanych i brudnych ubraniach?
- Jestem Aaron1… – przedstawiłem się, wskazując na siebie. – Nie bój się… Ja też…
…jestem mutantem? Chwała i sława? Chluba? Zaszczyt? Czy może po prostu przekleństwo? Miałem na potwierdzenie swych słów podpalić najbliższy kosz ze śmieciami, ale się powstrzymałem. Używanie mojej mocy, cóż, było złe. Używanie jakiejkolwiek mocy było złem.
Poprawiłem torbę na swoim ramieniu, wpatrując się w nieznajome mi dziewczę. A może znajome? Może się znaliśmy… kiedyś? Może była jedną z tych osób, których nie pamiętałem?
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-26, 16:38   

Nie wiedziała co ma myśleć, jak się zachować. Ucieczka w pierwszej kolejności byłaby najlepszym wyjściem, ale no przecież winni uciekają prawda? Chociaż czy ona była winna w ogóle czegoś? Właśnie nie! No nie licząc tego, że przyszła na świat. Ale co miała poradzić? Nieco niepewnie i ostrożnie rozchyliła skrzydła słysząc jego słowa. Ostrożnie wyjrzała spomiędzy skrzydeł nie wiedząc czego się spodziewać. Mając już pewność, że nie zamierza zrobić jej krzywdy odsłoniła twarz. Spod bluzki jaką miała na sobie wychodziły tatuaże dokładnie runy. Ona sama nieufnie spoglądała na mężczyznę.
- Też jesteś taki jak ja?
Odezwała się delikatnie przyglądając się mu z ciekawością.
- Mogę, ale nie od razu. Trochę to trwa.
Przyznała nie chcąc mu mówić, że do puki nie poczuje się bezpiecznie i pewnie nie znikną same. Dopiero gdy uzna, że jest bezpieczna i jej podświadomość da jej to do zrozumienia same ładnie się skryją. Na razie po prostu zwinęła je tak, że miała je za pleckami tak, by nie paradować z rozłożonymi piórami jak dumny paw. W końcu ona nie była dumna z tego kim była...czym była. Mimo to, nie brzydziła się samej siebie. Broniła się nie raz i nie dwa, a moc jaką posiadła dodała jej nie raz odwagi i pewności, że jest w stanie zdziałać wiele dzięki skrzydłom.
- Jupiter. Jestem Jupiter.
Przedstawiła się z delikatnym uśmiechem. Oczywiście podkreślić trzeba było, że jej akcent nie był tutejszy. Zdecydowanie w ogóle nie był tutejszy wręcz przeciwnie.
[Profil]
  [A+]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-05-31, 19:54   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Dobra, jakiś krok do przodu. Dziewczyna okazała się nie być niemową, dzikusem również nie… Ewentualnie osobą egzotyczną, bo jej angielszczyzna była poniekąd kaleczona obcym akcentem i zaszłościami. No, i była mutantem. Tego nie można było nie stwierdzić, wlepiając ciągle oczy w parę czarnych jak noc skrzydeł. Musiałem wychodzić na kretyna, ale wzrok sam mi na nie uciekał. To było… Zaskakujące. Niezwykłe. Serio wow. Niczym w filmie… A jednak, to nie film, to nasza cudowna rzeczywistość. Bardzo.
- Jestem – odrzekłem w odpowiedzi na jej pytanie, tym samym potwierdziłem najgorszą prawdę o sobie, by sama poczuła się pewniej. Mutant and pround? Hah. Bardzo. Cholernie. Rzygać mi się chciało na tę myśl, ale okej. Jeśli to mogło mi pomóc, to raczej powinienem się uśmiechać i godnie nosić ze swoją mocą… A raczej w sumie może lepiej dyskretnie, ale zdecydowanie nie złorzeczyć na posiadaną moc i raczej mieć ją za coś dobrego? Wyjątkowego? Ta, niech moc będzie moją dumą!
Za bardzo nie miałem pojęcia, co dalej z Jupiter. Mogłem, cóż, zabrać ją do D.O.G.S. Tak postąpiłby szwadronowiec na codziennej przechadzce w ramach służbowych. Aresztowanko. Tylko że miałem być tu raczej incognito. Nie rzucać się w oczy, przynajmniej nie z tej służbowej strony. Nie chciałem być przecież kojarzony jako D.O.G.S. Właśnie. Musiałem ogarnąć to subtelniej. Zachęcić ją do pójścia ze mną?
- Potrzebujesz pomocy? Znam miejsce, gdzie mogłabyś zyskać nowy dom – zaproponowałem, by to faktycznie wyszło jako sugestia. Wielkomyślne wyciągnięcie pomocnej dłoni… Z drugiej strony, naprawdę tak było. D.O.G.S. stało się moim domem, zaś szwadronowcy moją rodziną. Poniekąd. Wciąż potrafili patrzeć na mnie nieufnie, ale zamierzałem się zrehabilitować, pokazać im, że nie musieli się mnie obawiać. Byłem, by im pomóc. Tak. Odnajdę zaginione zguby. Zrobię to.
- Jupiter, możesz zyskać dach nad głową, jedzenie, wsparcie. Sam tam mieszkam – przyznałem, by za bardzo nie brzmieć jak jakaś sekta. Subtelnie, delikatnie, bez nachalności, bez agresji i takie tam.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-05-31, 20:39   

Obserwowała uważnie mężczyznę nie opuszczając skrzydeł a nadal trzymając je blisko siebie na tyle, by mogła w razie czego uciec. W końcu w powietrzu jej nie złapią prawda. Przynajmniej tak sobie wmawiała.
- Skąd przekonanie, że nie mam gdzie się podziać?
Zagadnęła zaciekawiona mimo, że odpowiedź znała przecież wiedziała jak wygląda. Brudna, zmęczona z podkrążonymi oczyma. Ale nie mogła od tak dać się złapać. Wiedziała, że ludzie są różni a już na pewno ofiarujący nagle dach nad głową i jedzenie. Coś jej ewidentnie kazało uważać na tego mężczyznę.
- Dziękuję, ale poradzę sobie. Wiem...wiem, że są inni bardziej potrzebujący pomocy niż ja. Poza tym...skoro możesz mi pomóc. Możesz podać adres, gdy będę gotowa przyjdę tam.
Stwierdziła bo szczerze, sama nie wiedziała czemu ale nie wiedziała czy może mu zaufać. Coś chciało, pragnęło ale wiedziała że jeśli zaufa może znów poczuć zawód. Ufała bliskim a oni co zrobili? Powiadomili przeklętych drani, którzy zgarnęliby ją gdyby nie to, że miała skrzydła. Nie byli przygotowani na to i może to dobrze? Inaczej pewnie siedziałaby zamknięta w jakimś diabelskim blaszaku i wieziona nie wiadomo gdzie.
- W ogóle...od dawna taki jesteś?
Zapytała zaraz chcąc mimo to podtrzymać rozmowę nie chciała przecież zostawiać go od tak jak przelotnie poznaną osobę. Był taki jak ona, mogła poznać go bliżej dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat, a może doradzi jej nieco odnośnie skrzydeł i tego jak je ukryć by nie panoszyć się po okolicy z piórkami na wierzchu. W końcu zobaczyć dziewczynę w tatuażach to pikuś, ale w towarzystwie skrzydeł...to już zdecydowanie większy szok. Na szczęście dla nieświadomych posiadała jeszcze asa w rękawie.
[Profil]
  [A+]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-06-20, 20:55   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Pozwoliłem sobie nie odpowiadać na jej pytanie odnośnie jej rzekomej bezdomności. Może faktycznie popełnić mogłem jakiś błąd, osądzając ją o bezdomność, aczkolwiek to niechybnie byłoby wysoce podejrzane, gdyby niebezdomna nosiła się w takich szmatach po ulicy i to jeszcze ukrywała z parą ogromnych skrzydeł po zaułkach ulic. Postanowiłem jednak trwać przy pierwotnej myśli twardo, więc ostatecznie zrobiłem wymowną minę, na tyle czytelną, że pomimo innej narodowości, dziewczyna niechybnie wiedziała, o co mi chodziło.
- Ze względów bezpieczeństwa mojego schronienia, nie podam ci adresu. Wiesz, nie chciałbym narazić innych na szwank – odparłem bez zawahania, jak gdybym podobną formułę miał kiedyś w użyciu. Swoją drogą, dobry unik, by nie podawać adresu. Może jednak trochę myślałem pod tą kopułką? – Jednakże bywam często na tej siłowni. W ten sposób możesz się ze mną skontaktować – wyjaśniłem w ramach rekompensaty za brak adresu. Nie chciałem się wychylać, rzucać adresami D.O.G.S. Wolałem przyczaić i znaleźć jakąś grubszą rybę. A nuż Jupiter sama mi ją przyprowadzi…? Choć to już podchodziło pod czcze marzenia, to pozwoliłem sobie żyć z tą myślą jako realną możliwością.
- I… nie wiem – przyznałem po chwili, zgodnie zresztą z prawdą. – Doznałem czegoś… Wypadku? Straciłem pamięć. Niewiele pamiętam, prawie nic sprzed kilku miesięcy. To trochę… kłopotliwe i żenujące – stwierdziłem, tym razem pękając nieco z okazywaniem uczuć. Spojrzałem w bok, na ścianę. Jakby się w nią zapatrzyłem. Myślenie o amnezji sprawiało, że czułem się źle, niepewnie, swego rodzaju niemoc. Ba, nawet silną niemoc, gdyż nie byłem w stanie przez to dać z siebie stu procent. Wszelka wiesza, jaką dotychczas zdobyłem zniknęła. Rodzina, znajomi, inni bliscy, również wrogowie i arcywrogowie, o ile takich miałem. Nikogo nie było, oprócz wspomnienia Alby i siostry bliźniaczki… Choć je również pamiętałem słabo. Wyrwane sceny. Niknące w mroku.
- Nieistotne. Staram się żyć teraźniejszością – stwierdziłem, wzruszając ramionami. Niby to obojętnie, ale ból związany z amnezją dalej ciążył na moich barkach.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-06-20, 21:18   

Wydawał się być taki...bezbronny. Gdy ta jego mina mówiąca "chcę Ci pomóc bo wiem co to znaczy" niemal wyryła się na jego twarzy choć pod maską czegoś innego, czego nie mogła rozpoznać, a może nie chciała? Tak czy inaczej westchnęła cicho i skinęła głową.
- Przykro mi.
Przygryzła nieco wargę i niepewnie podeszła do niego.
- Mogę? Nie bój się nic Ci nie zrobię.
Obiecała i objęła go lekko by po chwili unieść się prosto na dach. Dopiero tam, puściła go i usiadła pozwalając skrzydłom nieco odpocząć.
- Jestem potworem. Mam skrzydła, nad którymi w ogóle nie panuję, do tego pluję magmą, która pali wszystko w swoim obrębie. Ludzie widzą we mnie terrorystkę. Uciekłam jak ich zwiecie... ludziom pracującym dla D.O.G.S czy jakoś tak...na szczęście jeden taki jak my mi pomógł. Dzięki niemu mam telefon, może uda mi się dostać pracę. Ale nim zacznę działać muszę ogarnąć te przeklęte skrzydła.
Westchnęła pod nosem. I przeniosła wzrok na mężczyznę.
- Uwierz, że dobrze się mówi by żyć teraźniejszością. Co innego jeśli ma się gdzie wracać. Ale gdy pochodzi się z innego kraju, gdy nie ma się szans na nowy początek. To jest zdecydowanie trudniejsze.
Przygryzła nieco wargę czując jak jej skrzydła powoli zaczynają wracać na swoje miejsce. Uśmiechnęła się lekko czując, w plecach mrowienie. Chwilę później nie było ich widać, mimo to ból jaki poczuła nie był już tak silny jak za pierwszym razem.
[Profil]
  [A+]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-06-20, 22:02   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Miałem się z dziewczyną pożegnać, bo nieco smętnie się zrobiło przez moje wynurzenia, zaś ona nie ufała mi na tyle, by pójść ze mną… Miałem, ale stało się coś dla mnie zaskakującego.
Nie cofnąłem się, kiedy do mnie podeszła. Zachowałem zimną krew, bo pomimo skrzydeł pozostawała przecież tylko samotną dziewczyną, nie? I to młodą. Niestety, nie miałem wtedy tej wiedzy o pluciu magmą. Pewnie to by mnie powstrzymało przed podobnymi akcjami, a tak pozwoliłem się jej przytulić i wstrzymałem na moment oddech, kiedy utraciłem grunt pod nogami. To było, cóż, niespodziewane i… dziwne uczucie. Trochę podobne do tego z windy, ale inne. Musiałem chwilę postać na dachu, by dojść do siebie. W tym czasie Jupiter postanowiła się zwierzyć, a tym samym wspomnieć o pluciu magmą…
- Mogłaś mnie uprzedzić, że plujesz magmą, to bym tak lekko nie pozwolił ci się przytulić – zaśmiałem się nieco panicznie, choć mój umysł próbował już przetworzyć te informacje, rozważyć, czy dałbym radę powstrzymać podobnie płynącą magmę… i, rany, w jaki sposób ona nią pluła? Czyżby w przeciwieństwie do mnie, ona posiadała odporność na ogień? Magma, skrzydła… i jeden taki jak my.
Jako że nasze tematy stały się niechybnie mega poważne, zaś miejsce do rozmowy znacznie ustronne, postanowiłem przysiąść tuż obok niej. Na moment odpuściłem detektywistyczne zapędy i wstrzymałem na moment oddech, by upewnić się w tym, co zamierzałem właśnie powiedzieć.
- Chcę ci coś powiedzieć… Tylko to bardzo ważne, by nigdzie nie poszło dalej. Szukam kogoś, a wypłynięcie mojej tajemnicy, tej, którą pragnę ci wyjawić, może sprawić mi trudności w odnalezieniu tej osoby… – stwierdziłem, będąc w tym momencie niezwykle naiwnym człowiekiem. Niczym Vreer, której w tej chwili również nie pamiętałem, a która pragnęła chronić swojego oprawcę pomimo krzywdy, którą jej wyrządzał.
Westchnąłem ciężko.
- Niezwykle trudno jest żyć, kiedy nie dość, że skreślają nas z życia społecznego moce, to dodatkowo wiążą milczeniem tajemnice – odparłem i spojrzałem w dół, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, jak wysoko się wznieśliśmy. – A skąd pochodzisz?
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-06-20, 22:24   

Roześmiała się na jego słowa chociaż słysząc nutkę przerażenia w głosie nieco spoważniała. Nie zrobiłaby mu przecież krzywdy o ile sam by jej nie zaatakował, czy nie zaczął grozić bronią.
- Bez obaw, nie jestem...terrorystką. Nie atakuję jeśli nikt mnie nie atakuje. Poza tym...korzystam z niej tylko wtedy kiedy zaczynam się bać, albo czuję się w zagrożeniu. Czasem może i panika...ciężko to określić. Po prostu samo przychodzi.
Przyznała z lekkim smutkiem na twarzy.
- Możesz być spokojny, tajemnice u mnie są zawsze bezpieczne. Zresztą znam tutaj tylko Ciebie i Gabriela...w ogóle jego mutacja jest dość...dziwna. Musisz go kiedyś poznać. Całkiem spoko facet. Chociaż nieco...dziwny w obejściu. Przyznam Ci się, że na pierwszy moment, jak ujawnił swoje prawdziwe oblicze byłam przekonana, że to żart...chociaż jak sobie pomyślę o moich skrzydłach i zdolności plucia magmą...widzieć faceta z kłami i dziwnymi żyłami to nic nowego...
Roześmiała się pod nosem.
- Tajemnice potrafią być gwoździem do trumny. Czasem są wręcz śmiertelne...Jednak dotrzymanie słowa obiecanego jest nade wszystko ważne prawda?
Przyznała spoglądając na niego z zadumą a na zapytanie uśmiechnęła się lekko i cicho westchnęła ni to tęsknie ni rozmarzona. Brakowało jej domu, swojego języka. W ogóle Polski.
- Pochodzę z Polski.
[Profil]
  [A+]
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2020-06-24, 18:36   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie musiałem pytać, by dowiedzieć się, kim jest tajemniczy jegomość, który wzbudził w Jupiter zaufanie… Co zresztą mnie niezmiernie zaskoczyło, kiedy usłyszałem o Gabrielu z kłami i dziwnymi żyłami, tym samym wiążąc go z moim wstrętnym druhem w śledztwie. Nie sądziłem, że ten potrafi się względnie zachować i nie płoszyć ludzi, nie zabijać pierwszym spojrzeniem. A tu, o, zaskoczenie.
Nie dałem jednak po sobie poznać, że go znam. Zresztą, tak naprawdę go nie znałem. Jedynie jako dupka. To nie ten sort mutantów, do których byłbym skłonny się przyznawać. O ile do jakichkolwiek mógłbym… Ewentualnie do mojej Albeczki. Ech, do mojej martwej Albeczki.
- Wiesz, dopiero się poznajemy, nie? – pragnąłem zauważyć, wzruszając przy tym ramionami. Nie wiadomo było, czego można było się spodziewać po takiej Jupiter Braun… A tym bardziej po takim Aaronie Bartowskim. Szczerze, na jej miejscu pewnie bym sobie nie ufał. Chyba. Choć może również wzbudzałem zaufanie…? Skoro taki Gabriel potrafił wzbudzić, to raczej ja również potrafiłem, mając do dyspozycji więcej uczuć aniżeli ten gnojek.
- Z Polski? To gdzieś w Europie? – zapytałem niepewnie, wykluczając Afrykę i Azję… Choć może Jupiter mogłaby pochodzić z któregoś z krajów arabskich…? Ale najpewniej miałaby jeszcze inny akcent. Cóż, ostatecznie moje rozkminy miały odwrócić jej uwagę od mojego uzewnętrzniania się. Zawahałem się z opowiadaniem o sobie, szczególnie że to nie była lekka sprawa, a ona z kolei tak łatwo wspomniała o Gabrielu. Może była godna zaufania, może świadomie nie wygadywała czyichś tajemnic, ale jednak coś chlapnęła… Coś. Może nawet COŚ, gdyby nie okazało się, że to tylko Gabriel.
Z drugiej strony… Mogłem to wykorzystać. Nieświadomie Jupi mogła rozpleść po Seattle plotkę, że pewien pirokinetyk był na wolności. Uciekł z D.O.G.S. Uciekł…
- A wiesz… Bo ten… Tajemnice. Wspominałem ci o tajemnicach i jakoś zboczyłem z tematu tym pytaniem o pochodzenie. Nie podzieliłem się z tobą swoją mocą… Co jest całkiem ciekawe, bo ty plujesz magmą, a ja panuję nad ogniem – zareklamowałem jej z uśmiechem, choć też widać było, że głupio było mi z tym wyznaniem. Skromny mutant? Ach, najwyraźniej tacy również znajdowali się na tym świecie i byłem wśród nich ja. Podobnie z tą niechęcią do użytkowania mocy… Ale nie moja wina, że kojarzyła mi się z samym złem. Choć nie pamiętałem, w jaki sposób zginęła Albeczka, to byłem pewien, że to był wybuch. Wybuchy źle mi się kojarzyły.
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Jupiter Braun



-

skrzydła/magma

42%

-





name:

Jupiter Braun

alias:
sukkub

age:
22

height / weight:
167/55

Wysłany: 2020-07-17, 21:18   

Nie znała go, to prawda ani on jej, równie dobrze mogli polować jeden na drugiego, chociaż bardziej to obstawiałaby że to on poluje nie ona. Gdzie taka wystraszona kura, która nie ma pojęcia co jest grane z nią. Właśnie! Spojrzała na niego z westchnieniem i skinęła przybita głową.
- Zgadza się, Warszawa dokładniej. Ale niestety obawiam się że raczej jej więcej nie zobaczę. Z trudem dotarłam tutaj, A droga powrotna raczej nie będzie taka fajna. Poza tym, nie mam po co tam wracać.
Przyznała i uśmiechnęła się lekko do niego na wzmiankę o ogniu.
- Naprawdę? Pokażesz?
Zapytała i skupiła się na chwilę na swoich wspomnieniach, które boleśnie wróciły. Po chwili splunęła i przed nimi pojawiała się kula magmy żarząc się niczym rozpalony węgiel.
- Wygląda to dość...dziwnie prawda...
Zaśmiała się lekko i wskazała na kulę przed nimi.
- Pochwal się co potrafisz.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8