Znalezionych wyników: 226
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Plaża
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1696

PostForum: Dom Christiana Wilsona   Wysłany: 2021-06-21, 18:57   Temat: Plaża
Milczała obserwując ojca i chłopaka z nieukrywaną ciekawością. Nie to, że teraz mu wybaczy to co mówił, dla niej był wrogiem i koniec kropka. Musiał się bardzo postarać by zmienić jej zdanie. Spojrzała na tatę uśmiechając się zadowolona, gdy wspomniał o zniszczeniu bransoletki. Podeszła do młodego wyciągając dłoń. Dla niej nie było to problemem. Albo da po dobroci...
- Słuchaj, jak nie możesz to sama Ci ją ściągnę. Jeśli Twoja babcia ma w tym to coś to mogę Ci go zdjąć z dłoni. Ewentualnie z dłonią...
Parsknęła pod nosem i czekała. Albo grzecznie zdejmie, albo sama mu ją zerwie nawet z całą dłonią jak będzie trzeba.
- Tato, mogę mu ją zdjąć. Nie poczuje nawet...
Obiecała w końcu jakoś przeciskała się przez płot, który jakimś cudem zawsze był przetopiony w jednym miejscu by za jakiś czas po naprawie znów dziwnym trafem miał dziurę na wielkość kilkulatki.
- Mogę?
Ponowiła pytanie niewinnie się uśmiechając.
  Temat: Plaża
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1696

PostForum: Dom Christiana Wilsona   Wysłany: 2021-05-02, 14:04   Temat: Plaża
Vanna gdy usłyszała słowa ojca odwróciła się w jego stronę i skinęła głową. Spojrzała tylko przelotnie na chłopca i parsknęła pod nosem na niego. Niech sobie nie myśli! To był jej dom, a skoro jej dom, to będzie tańczył jak ona mu zagra! Już samo to, że jego babcia była od tych złych mówiło jej, że nie odpuści mu. Bo kto współpracował z potworami też potworem był i koniec kropka! Może kiedyś przekona się do niego, ale na razie był jej wrogiem i to się nie zmieni o ile on, nie zmieni podejścia do tych złych.
- Choć pójdziemy do kuchni, tam są lody. Ciocia przyniosła ostatnio.
Dodała do An zabierając ją ze sobą. Oczywiście poszła po lady i odstawiła ją pod pieczę Cioci by ta nie musiała siedzieć sama, tym bardziej, że potrzebowała teraz opieki dorosłej osoby. Zaraz potem poszła do biura taty i poszukała to urządzenie. Gdy znalazła wzięła je i przydreptała do taty podając mu narzędzie. Stanęła zaraz z boku podpierając ścianę i przyglądając się chłopakowi. Jeśli wujek jaszczur jest jego ojcem to pewnie już nie wróci do tej swojej babci, a to oznaczało wojnę w domu, na pewno! Skrzywiła się nieco bo początkowo go polubiła ale od kiedy usłyszała, że ten chciał odejść do tej złej kobiety a co gorsza tata go bronił uważając, że on ma prawo bronić babci. No bez jaj! Jak to tak można?! Chyba...chyba, że jest tak samo nastawiony jak mama.
- Myślisz tato, że mu też namieszali w głowie?
Zapytała z nienacka spoglądając na chłopaka z ciekawością.
  Temat: Przed domem
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 2254

PostForum: Dom Anneliese i Esther Goth   Wysłany: 2021-04-10, 19:44   Temat: Przed domem
Oj będzie manto jak ta lala, nie ma co ale nie przejmowała się tym. Miała wyjście obronne! Ha! Przecież tata nie będzie zły jak powie mu prawdę. A nie mogła pozwolić pójść dziewczynkom samym. Co nie zmienia faktu, że faktycznie powinna kogoś powiadomić, ale wtedy jej kuzynki przestałyby się do niej odzywać! A ona była duża i mogła się nimi zająć a co!
- Za domem. Chciały sprawdzić czy tam jest ciocia.
Dodała zaraz grzecznie ruszając za ojcem jeśli postanowił iść zobaczyć, czy tam je zastanie. Sama Vanessa grzecznie w milczeniu już kroczyła u boku ojca. Nie musiała się bać bo już nikogo w mieszkaniu nie było, przynajmniej tak sądziła. Ale do końca nigdy nie można być pewnym, bo nie wiadomo czy spod zlewu czy szafki nie wyskoczy wielki włochaty potwór z nosem i brodawką jak u wiedźmy!
  Temat: Plaża
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1696

PostForum: Dom Christiana Wilsona   Wysłany: 2021-04-06, 13:36   Temat: Plaża
Vanna nie chciała słuchać tego marudzenia chłopaka. On na pewno dużo przemilczy i nie powie wszystkiego! Spojrzała na tatę i założyła rączki na biodra oburzona.
- Ale tato, jeśli oni to zrobili mamie i zresztą nie tylko jej to i oni mogą to odwrócić albo pomóc. Muszą umieć. A co jeśli on wie więcej niż mówi?
Zapytała nie ufając chłopakowi już ani na chwilę był wnukiem kobiety, która pracowała dla Departamentu czyli był wrogiem. Słysząc słowa Ann objęła ją mocno przytulając do siebie.
- Przepraszam Ann...mogłam go wyrzucić a nie tutaj przyprowadzać... Ale myślałam, że jest dobry i pomoże nam...
Spojrzała z wściekłością na chłopaka.
- Tato, a jeśli jego tatą jest wujek jaszczurek? On też zjada wszystko jak jest bestią.
Wypaliła bo tak naprawdę nie znosiła wujka jaszczurka, nadal miała mu za złe że zabił ciocię Echo i skrzywdził tamtego pana z łysą głową. Chociaż tamtemu się należało ale już to jak zginął nie było odpowiednie...i humanitarne! W końcu zajadał się jakby wciągał kiełbaski!
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-04-06, 12:39   Temat: Coffee Roasting Co.
Była wściekła, gdy Joker odepchnął ją od siebie. Jak mógł tak traktować tego chłopca? Przecież równie dobrze, mogłaby to być ona w łapach Departamentu prawda? A jednak na szczęście nie była. Chociaż pewnie tamci by byli zaskoczeni gdyby nagle zaczęła ich parzyć do takiego stopnia, że na ich ciałach pojawiłyby się bolesne pęcherze wypełnione substancją, która boleśnie by tylko podrażniła ranę. Gdy Vincent syknął łapią ją za nadgarstek warknęła wściekła na niego i wyrwała dłoń. Spojrzała przepraszająco na chłopca i już posłusznie tylko dreptała u boku przybranego brata. Słysząc słowa jakie padały od tamtego mundurowego zesztywniała ze strachu. Był tak blisko wystarczyło przecież tylko wyjrzeć przez drzwi...wspomnienia o bestii z ulicy wróciły. Widok zabitej Echo i zjadanego przez jaszczura mundurowego aż wstrząsnął Vanną. Mimo to odgoniła myśli od siebie przecież była teraz tutaj, nie mogła myśleć o tym co miało miejsce dawno temu.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-03-11, 20:51   Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa nie znosiła przemocy względem dzieci, w końcu one nic nikomu nie zrobiły prawda? Co innego sprawa się miała, jak bili się między sobą, to już inna bajka! Van gnała za chłopakami starając się dotrzymać im kroku ale nie było to takie proste. Ostatecznie kilka razy się wręcz potknęła o własne nogi, jednocześnie pchnięta siłą własnego ciała przed siebie, jednak ani razu nie upadła na szczęście! Gdy wparowali jak jacyś przestępcy do mieszkania Vann doznała totalnego szoku. Michael uderzył kobietę, która przecież chciała chronić własne dziecko, a ten...ten złapał dzieciaka za kark ściskając do takiego stopnia, że tchu mu brakło. Przerażona Van krzyknęła i dopadła z łapkami do Michaela nieco parząc mu dłonie.
- Puść go! Mnie też tak będziesz dusił?! Zostaw! To dziecko!
Krzyczała zła spoglądając na "brata" by ten, coś zrobił. Jednocześnie krocząc za nimi do łazienki. No co jak co, ale nie chciała by brali ich za niebezpiecznych a właśnie to pokazał Michael. Więc jak mieli się inni ich nie bać? Skoro właśnie takim zachowaniem pokazywali, że są silniejsi od nich? Nic dziwnego, że się ich bali, mutanci byli postrzegani jako zło, którego trzeba się pozbyć.
- Nie możemy tutaj zostać, zróbcie coś...
Wydukała starając się też uspokoić oddech i własne ciało, które zaczynało robić się coraz bardziej rozgrzane.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-02-20, 13:17   Temat: Coffee Roasting Co.
Gnała ile miała sił w nogach, chociaż i te powoli ją opuszczały. Nigdy nie miała powodu by tak szybko biec, nie miała też podstaw do tego, by ćwiczyć bieganie. A teraz...teraz przydałoby się jej to jeszcze bardziej. Jednak w momencie, jak coś świsnęło jej koło ucha wystraszona pisnęła i przyspieszyła jeszcze bardziej wydając z siebie resztki sił. Rozgrzane ciało nie ustawało z przerażenia i strachu. Jednak starała się skupić na tym co mówili jej chłopacy co miała robić. Biegnąc słuchała uważnie słów obojga. W ogóle Michael traktował ją, jakby jej tam nie było. Na co aż miała chęci parsknąć wściekle bo przecież mógł jej zapytać prawda?
- Dam radę.
Wysapała nim odezwał się Vincent. Nawet gdyby nie dała nie przyznałaby się do tego, musieli uciec, i to czym prędzej nie przejmowała się tym, czy ona da radę, ważne by oni byli bezpieczni. Musieli uciec by ona mogła być pewna, że nic im nie będzie groziło. Biegnąc tak poczuła nagle jak coś ją ponosi. Wiedziała że to Vincent. Uśmiechnęła się pod nosem pamiętała ich pierwsze spotkanie, jednak tym razem nie wylądowała gdzieś na ścianie a trzymał ją żelazną dłonią, robiąc wszystko by ją ocalić. Odwróciła głowę by zobaczyć jak daleko są Ci co ich gonili.
  Temat: Plaża
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1696

PostForum: Dom Christiana Wilsona   Wysłany: 2021-02-02, 18:16   Temat: Plaża
Miała chęci go rozszarpać na kawałki. Szkoda, że nie miała takiej zdolności jak wujek jaszczurka, połknęłaby go w całości i trawiła przez długie lata! Tak by czuł każdym zakamarkiem ciała a co! Naraz usłyszała swoje imię ale nie zareagowała była totalnie rozjuszona i wściekła. Dopiero gdy znalazła się za ojcem spojrzała na niego zawiedziona, że zabronił jej dokończenia jej małej wojenki.
- Znalazłam go na naszym podwórku, blisko jeziora. Poza tym, mówił że jego babcia pracuje dla złych ludzi i że tacy jak my jesteśmy niebezpieczni! Jego babcia daje mu leki i ciągle go bada, czytałam w książkach, że tak robią lekarze, a skoro tak, to ona go krzywdzi! A i powiedział, że jego babcia mogłaby pomóc mamie.
Dodała sapiąc z wysiłku. Oczywiście oburzona bo jak to tak, przecież dla niej wszyscy co badają, co zmuszają do brania leków jak się ktoś dobrze czuje jest zły i koniec kropka.
- A co jeśli oni go krzywdzą tato? Zrobią z nim to co z mamą.
Powiedziała pod nosem zła.
- I tatusiu on mówił coś o tym, że szuka taty by go zabrał od babci. Jego tata to Christopher. I że zjada torebki. Może to wujek jaszczurek? On też zjada...
Podsunęła myśl, która chodziła jej po głowie od jakiegoś czasu.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-02-02, 18:03   Temat: Coffee Roasting Co.
Gnała jak długa przed siebie, starając się biec w miarę szybko by nie spowalniać chłopaków, ale niestety była raz że młodsza dużo młodsza, a dwa wolniejsza. Jednak nadążała za nimi przynajmniej na tyle, na ile pozwalał jej wzrost. Nie mówiła nic, nie odzywała się tylko zerkała co rusz jak daleko jest pościg. Do momentu. Gdy niespodziewanie coś świsnęło jej koło ucha krzyknęła zaskoczona rozgrzewając się jeszcze bardziej. Drżała wystraszona, ale naraz skręcili w boczną uliczkę którąś z kolei już, a Van odetchnęła chociaż na chwilę. Wybiegli nagle z bocznej uliczki. Jedno co usłyszała Van to pisk opon i głuche uderzenie. Dosłownie wszystko działo się na jej oczach. Widziała, jak auto pędzi i uderza w Vincenta. Krzyk Vanessy było zapewne słychać na najbliższe kilometry. Pognała w stronę "brata" tuż za Michaelem.
- Jesteś cały? Nic Ci nie jest?
Spanikowana ze łzami w oczach przyglądała się mu uważnie. Na szczęście jak się okazało, był cały. Jednak ona mu nie wierzyła. Zawsze mówił jej że wszystko gra a w rzeczywistości nigdy nic nie grało. Nie dali jej długo się zastanawiać nad tym wszystkim bo zaraz biegli dalej. Na pytanie Vincenta skinęła głową.
- Dam radę.
Przyznała zaraz.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-01-25, 17:10   Temat: Coffee Roasting Co.
Van była obecnie jak w transie, po prostu wykonywała polecenia robiąc to co mówili jej opiekunowie. Gdy miała skakać, skakała, gdy miała czekać, czekała. Nie wiedziała co robić, jak zareagować, czy powiadomić tatę i jak powiadomić bo niestety nie miała nawet telefonu przy sobie. Gnała niemal na oślep za Jokerem mając u boku zaraz Vincenta. Obejrzała się za siebie by zobaczyć co się dzieje, to był błąd, potknęła się o własne nogi i niemal runęła na twarz. Gdyby nie to, że trzymała się kurczowo Jokera pewnie zaryłaby twarzą w chodnik a tak, skończyło się tylko na niebezpiecznym pochyle ku przodu. Ojć było blisko! Vincent wspomniał coś o fabryce, ale Vania nie chciała w ogóle słuchać, szukała miejsca gdzie mogą się ukryć, ale nie było gdzie! Przerażona spojrzała znów za siebie z nadzieją, że uda się im jakoś umknąć. Uzbrojonych było pełno i wszędzie, tak przynajmniej to widziała. Nie wiedziała co robić, jak im pomóc, jak sobie pomóc, rozgrzewała się coraz bardziej a to też nie było dobre, Wiedziała, że ich spowalnia, wiedziała że gdyby nie ona byliby bezpieczni a tak? Musieli ryzykować własne życia po to by jej nic się nie stało. Może gdyby się nie upierała że chce też iść to by ich nie spotkali. A tak? Nie wiedziała co ma myśleć. Gnała więc po prostu u boku "braciszków" z nadzieją, że zdołają się gdzieś ukryć.
  Temat: Plaża
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1696

PostForum: Dom Christiana Wilsona   Wysłany: 2021-01-16, 18:10   Temat: Plaża
Vanessa starała się być spokojna, cierpliwa ale gdy ten bezczelny gnojek zaczął obrażać tatę a do tego wyzwał Ann od dzieciaków i zaczął traktować jak malucha Vanessa nie wytrzymała. W ułamku sekundy znalazła się na nim okładając go pięściami nie za mocno ale jednak.
- Mój tata jest najlepszy! Nie obrażaj go w moim domu! Nie masz pojęcia co mówisz kretynie! Jesteś taki sam jak Ci co skrzywdzili mamę! Zdrajca!! Ann nie jest dzieciakiem!
Darła się wściekła szarpiąc się z nim na podłodze. O nie, nie pozwoli nikogo obrażać w jej domu, a już na pewno nie jej rodziny. Ją mógł obrażać do woli, ale nie pozwoli by to robił tacie, mamie czy jej wujkom i kuzynostwu. To jej rodzina a rodzina była święta!
- Ty nic nie wiesz! Robią z Ciebie królika! Bawią się jak zabawką! Powiem wujkowi jaszczurowi to zje CIebie w całości i nie zobaczysz więcej Twojej pokręconej babci!
Wściekła zaczęła czuć jak ciało się jej rozgrzewa do niebezpiecznych granic. Chłopak mógł czuć jej niebezpieczne ciepło, czuć jak zaczęła parzyć jego ciało, a miejsca gdzie miał zasłonięte przy dłuższej styczności z dłońmi Vanessy zaczynały się po prostu sypać śmierdząc nieprzyjemnie. A skóra przybierała niebezpiecznie czerwone miejsca, gdzie w ich miejsce pojawiały się pęcherze.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-01-16, 18:01   Temat: Coffee Roasting Co.
Bała się, bardzo się bała bo co jak co, ale tamtych było zdecydowanie więcej. A co jeśli nie zdołają uciec? Wtedy gdy spotkała mamę nie było tak źle, dwie osoby, które prawdę mówiąc nie miały pojęcia co jest grane, a teraz...oni trzech i gromada wyszkolonych ludzi. Vanessa spojrzała na swoich opiekunów to na jednego to na drugiego czując jak zaczyna tracić panowanie nad sobą. Skinęła głową na słowa Vincenta biorąc wdech i wydech. Nic się nie stanie, nic się nie wydarzy...kolejny wdech i wydech, jednak to tylko trzymało moc w ryzach by bardziej się nie rozgrzewała. Wszystko diabli wzięli gdy obejrzała się za siebie dostrzegając jak jeden z nich mówi coś do telefonu a zaraz potem auto ruszyło w ich kierunku, mało tego tamci co siedzieli ruszyli za nimi. Spanikowana odruchowo złapała Michaela za dłoń obojga mogli poczuć jak jej ciało się zaczyna rozgrzewać coraz mocniej.
- Jeden z tych panów powiedział coś do telefonu a potem auto ruszyło i jacyś panowie też.
Dodała szybko widząc jak przed nimi mężczyzna się spiął. Puściła Vincenta i Michaela gotowa im pomóc na tyle na ile tylko potrafiła. Ale co ona mogła zrobić? Nie miała broni to raz, dwa nawet noży nie zabrała do rzucania! Głupia mogła coś zabrać, ale nie bo przecież była dzieckiem, a dziecku nie wypada paradować z bronią! Pięknie!
- Co teraz?
Wydukała
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-01-06, 21:54   Temat: Coffee Roasting Co.
A było już tak fajnie, wspólny wypad, wieczór nic nie powinno być nie tak. W końcu kto wieczorami puszcza się wiedząc, że mogą spotkać patrole? No właśnie, każdy wiedział, że tego się nie robi, a tym bardziej w centrum, gdzie przeważnie tacy się pałętali. Oni wybrali się przekonani że będzie bezpiecznie z dala od centrum, gdzie jest mniejsza liczba ludzi, gdzie jest przestrzeń i bezpieczeństwo. Nic bardziej mylnego. Van zlizywała z ust bitą śmietanę szczęśliwa jak to dziecko gdy padło hasło. W pierwszej chwili myślała, że się przesłyszała bo przecież hej, dopiero co przyszli! Mieli spędzić ten wieczór razem! Bawić się dobrze a nie uciekać! Była pewna, że będzie dobrze a tu lipa. Uniosła wzrok na Vincenta a potem na Michaela. Nie żartowali wyglądali bardzo poważnie więc Van jak obiecała tak zrobiła. Grzecznie podała dłoń Vincentowi nerwowo połykając kawałek gofra. Jej dłoń zaczęła się rozgrzewać, ale nie tak by zrobić komuś z nich krzywdę. Była tylko nieco cieplejsza od normalnej temperatury człowieka. Wzięła wdech starając się nie panikować tylko iść z nimi spokojnie. Uśmiechnęła się lekko do obojga chociaż wzrok miała zdecydowanie bardziej pytający i wystraszony. Delikatnie obejrzała się za siebie przez ramię chcąc zobaczyć co się dzieje.
  Temat: Coffee Roasting Co.
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 3280

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2021-01-04, 11:37   Temat: Coffee Roasting Co.
Kary, karami ale w końcu była z dorosłymi prawda? Nie była sama z dziećmi wręcz przeciwnie! A więc miała opiekę, miała, nie była sama, nie. Była z dwoma dorosłymi facetami! Co mogło by pójść nie tak? Tym bardziej, że poszli tylko na spacer, na gofry nic wielkiego! No ale gdy tak umorusała sobie nos i Vinc zaczął się z niej śmiać wyszczerzyła się jeszcze bardziej śmiejąc wesoło. Zwyczajny dzień, zwyczajna sytuacja dziewczynka z dwoma braćmi, nic co mogłoby jakoś zainteresować innych prawda?
- Zlizałabym, ale nie sięgnę językiem.
Przyznała próbując jeszcze zlizać z końcówki nosa ale na nic się to dało. Ostatecznie ściągnęła z nosa śmietanę i spojrzała na Michaela.
- Pyszny prawda. Ciocia Esther potrafi też takie pyszne, ale te mają owoce i są bardziej chrupiące.
Wyszczerzyła się od ucha do ucha oblizując się z zachwytem. Widziała pary, które siedziały przy stolikach pokazując coś sobie czy też rozmawiające, jednak to było coś normalnego i jakoś nie przyciągało zbytniej uwagi. Więc nie przejęła się tym bo i po co. Objęła Vincenta w pasie i uściskała mocno po czym to samo zrobiła z Michaelem.
- Dziękuję, że mnie zabraliście.
Uśmiechnęła się wesoło.
  Temat: Przed domem
Vanessa Grenville

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 2254

PostForum: Dom Anneliese i Esther Goth   Wysłany: 2021-01-04, 11:10   Temat: Przed domem
Krążyła po pomieszczeniach wystraszona nie było tutaj nikogo, zupełnie nikogo. Nie czekając zatem miała zamiar wyjść na podwórko, jednak usłyszała kroki. Wiedziała, że to nie były dziewczynki, one by nie szły tak ciężko. Ukryła się w kuchni pod stołem z nożem w dłoni i poczekała aż kroki ucichną dopiero gdy była pewna, że nikogo nie ma wyszła ostrożnie spod stołu i pierwsze co to ujrzała tatę! Odetchnęła z ulgą i puściła nuż z głuchym łoskotem i rzuciła się w ramiona ojca.
- Tato!
Odetchnęła z ulgą i objęła go mocno w pasie.
- Przepraszam tatusiu, ale dziewczynki się uparły, nie mogłam ich zostawić samych.
Wytłumaczyła zaraz przepraszając. W końcu co miała zrobić? Zostawić i pozwolić dziewczynkom iść samemu? Nie, wolała oberwać i pójść z nimi. Przecież miała w obowiązku opiekować się młodszymi prawda?!
 
Strona 1 z 16
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10