Poprzedni temat «» Następny temat
Barak nr 3
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 22:53   Barak nr 3



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-07-13, 01:04   

Zapewne prycze znajdujące się w koszarach DOGS nie zaliczały się do najwygodniejszych miejsc w jakich przyszło komukolwiek spać. Szorstka pościel, twarde poduszki, gdzieniegdzie wystające z materaców druty. Jak widać nikt nie dbał tutaj o komfort zamieszkujących blok mutantów. Christian kładąc się na poduszcze, mógł wyczuć pod nią dziwną wypukłość. Znajdowała się tam duża, brązowa koperta, podobna do tych, w których wysyłano często ważne papiery, a w środku znajdował się pliczek zdjęć, które z pewnością mogły zainteresować Frosta. Była na nich jego siostra. Esther. Przyłapana przez fotografa podczas zwykłych, codziennych czynności. Zdjęć było sporo, a na ostatnim czarnym markerem zapisany był adres jej obecnego miejsca zamieszkania. Prezent od życzliwego przyjaciela w DOGS czy może skrzętne przypomnienie o tym komu winien jest swoją lojalność? Nie było jednak nikogo kto mógłby odpowiedzieć mu na te pytanie, bo na kopercie nie znajdował się żaden podpis, ani żaden ślad, który mógłby zdradzić tożsamość adresata.
[Profil]
 
 
Christian Spivey



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

65%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Spivey

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2018-07-18, 18:16   
   Multikonta: Ruth; Kathryn


Po rozmowie z panią doktor Russell, a raczej Evie jak kazała na siebie mówić. Miałem głowę zbyt dużą ilością myśli. Nie byłem pewny czy w ogóle uda mi się usnąć dzisiaj. Zbyt dużo myśli, ale... byłem zmęczony. Dzisiejszy dzień ostro dał mi się w kość. Jutrzejszy dzień nie zapowiadał się na lepszy. Musiałem jakoś zasnąć od razu po spotkaniu poszedłem do baraku. Jak tylko wszedłem do koszar od razu skierowałem się do łóżka. Musiałem nad tym wszystkim pomyśleć i poukładać sobie w głowie. Czy jest sens prosić o przepustkę zwłaszcza, że sam wątpię by takową dostał bym. Zaczęły się pytania...
Kiedy tylko położyłem się wyczułem, że coś jest nie tak ze skoczyłem z łóżka by sprawdzić co jest. Jednak tego co tam zastałem nie spodziewałem się... Pod materacem była jakaś koperta. Wróciłem na prycze by przejrzeć jej zawartość. Nim jednak otworzyłem list rozejrzałem się. Jednak doskonale zdawałem sobie sprawę, że prócz mnie nikogo tu jeszcze nie ma. W środku były zdjęcia... i to nie byle jakie, ale mojej siostry. Chociaż wyglądała inaczej niż po przednich. Prócz tego, że była starsza czułem, że przeszła dość. Brakowała na nich uśmiechu, który zawsze jej towarzysz. Oprócz zdjęć było adres... Czyżby jej? Jeśli tak to mieszkała zaledwie godzinę drogi z stąd. Nie wiedziałem od kogo dostałem te kopertę i też nie chciałem by jego zawartość ktoś obejrzał. Schowałem kopertę z całą zawartość na dnie skrzyni. Tuż przy poprzedniej, jaką dostałem pierwsze go dnia w dogs. Nie miałem pojęcia kto mi dał to i w jakim celu. Jednak też nie zamierzałem zadawać zbędnych pytań. Bez względu o powód dania mi tej przesyłki to poznam go prędzej czy później.
[Profil]
  [A+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2018-12-09, 12:40   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/ 1 grudnia 2018

Od samego końca listopada nie czuł się dobrze. Wydawałoby się, że faktycznie dopadła go grypa. Był nawet u ich lekarza z Departamentu, który przepisał mu leki i jednocześnie ograniczył mu pracę, nakazując odpoczynek. Nie czuł się dobrze każdego następnego dnia. Nie dość, że męczył go kaszel, katar, miał przekrwione oczy, to jeszcze dochodziła mu gorączka, bóle mięśni, brak apetytu i nieprzyjemne odczucie w puchnących członkach. To ostatnie odczuł dopiero niedawno. Miał iść z tym problemem do swojego lekarza, ale nie dał rady.
Dzisiaj, miał wrażenie że jest gorzej. Nie był wstanie nawet podnieść się z łóżka. Otwierając oczy, miewał wrażenie że cały czas jest ciemno. Jakby noc trwała wiecznie. Mało tego, z jego oczu wpływały krwawe łzy. Tak samo z uszu. Gdyby ktoś chciał sprawdzić jego temperaturę, mogła wskazywać ponad czterdzieści jeden stopni. Ciężko oddychał, niemal można było usłyszeć świszczenie w jego płucach. Nie był wstanie nawet wydobyć z siebie głosu a gardło bolało tak bardzo, jakby miał anginę. Gdyby było tylko tyle, a jeszcze odezwał się mu bój w le wej nerce, tak bolesny, że niemal mógł skulić się z bólu, gdyby miał na to siły. Było z nim zdecydowanie gorzej.
[Profil]
  [A+]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-16, 15:23   

Do przedsionka baraku weszła Melanie. Liczyła, że kogoś nie wywiało na jakieś treningi i ten wątpliwy szczęściarz będzie miał na zbyciu parę papierosów. Nie paliła regularnie, ale bez niczego w papierośnicy jej południowa dusza płakała. Starczyło, że musiała znosić zimowy chłód oraz nosić grubą kurtkę.
Buty wytarła o wycieraczkę, czapkę zdjęła i rozpięła się trochę. Wtedy zastukała w drugą parę drzwi, po czym zapuściła do środka żurawia, rozglądając się, kto jest.
- Dzień dobry, kontrola bezpieczeństwa! Ktoś ma fajki? - Po chwili weszła, skoro nie było zbytnio komu odpowiadać. Powęszyła chwilę, uważnie się rozglądając po najbliższych łóżkach. Po tym przeszła do kolejnych, rozglądając się za jakimiś zostawionymi na wierzchu papierosami. Czysto, ładnie, jak w wojsku normalnie. Szła powoli, niczym skradający się do ofiary drapieżnik. A upragnionej używki nadal nie widziała. Za to dostrzegła mężczyznę leżącego jak tłumok na łóżku,
- Hej kolego, macie papierosy na zbyciu? Mo... o w mordę. - Pierwsza logiczna myśl, która trafiła do jej głowy, stwierdziła, że ma problem. Mężczyzna wyglądał jakby ktoś go pobił nie zostawiając siniaków. Potem, że będzie na nią. Krążące z tyłu głowy myśli, by dobić biedaka usilnie ignorowała. Za to po chwili nim potrząsnęła, patrząc, czy reaguje jakoś. - Ej, słyszysz mnie? Halo? Co jest?
[Profil]
  [B+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2018-12-16, 18:07   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


W ciągu dnia szwadronowcy bardziej przemieszczali się między terenem otwartym i miejscami treningowymi, niżeli w barakach. Lecz akurat dzisiaj, Brian został sam. Na całe pomieszczenie. Nie było nikogo, kto by mu pomógł. Mężczyzna leżąc pod kołdrą, niemal zwijał się z bólu i pocił, mając wysoką gorączkę.
Słyszał, że ktoś przyszedł i pytał o fajki. O ile słuch mu nie wadził, tak ze wzrokiem i mową miał spory problem. Nie był wstanie wydusić z siebie żadnego głosu. Krew spływała z jego otworów na ciele. Z oczu, uszu, nosa, ust, nie wspominając już o dolnych partiach ciała. Na pewno pościel była ubrudzona od jego krwi, jak i piżama jaką na sobie miał.
Kobieta podeszła do jego łóżka. Słyszał jej pytania. Nawet poczuł szarpnięcie. Odwrócił się w jej stronę, dysząc ciężko, ukazując oblicze cierpiącego człowieka, zlanego potem i krwią, która pozostawiła po sobie ślady wypływając niczym łzy. Próbował coś powiedzieć, ale głos nie wydobył się żaden. Jedynie z mimiki ust, mogła wyczytać jego dwa słowa "pomocy" i "boli". Nawet nie widział jej jak ona wyglądała, mimo otwartych oczu. Te co prawda były przekrwione. Strasznie musiał wyglądać, biorąc pod uwagę nawet miejsce swojej noclegowni.
[Profil]
  [A+]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-16, 18:36   

- Szlag - warknęła, zostawiając chwilowo mężczyznę. Wzięła się za przeszukiwanie jego skrzyń, szukając jakiejś bluzy, szerszych spodni... czegoś, co może na niego w miarę łatwo założyć. Gdy znalazła, założyła na Briana jak na szmacianą lalkę, niezbyt delikatnie.
Ciężko w takiej sytuacji być delikatnym, ale czapkę dostał przynajmniej.
- Zaniosę cię do lekarza, tylko się nie szarp - Stanęła nad w miarę ubranym mężczyzną, by się trochę skupić. Żeby wrzucić go sobie na plecy, potrzebuje pomocy mocy... z nadzieją, że nikomu po drodze nie da w twarz. Po chwili w miarę ostrożnie wzięła go na plecy, tak jak ją uczyli w akademii policyjnej, pilnując jednocześnie by nie stracić równowagi ani się nie połamać. Całkiem spory ciężar rozłożył się na jej ramionach i zwątpiła, czy gdy wzmocnienie się skończy, da go dalej nieść. do tego czasu musiała na kogoś trafić.
Ruszyła do wyjścia najszybciej jak mogła, walcząc przez chwilę z drzwiami. Na zewnątrz zaczęła się rozglądać za pomocą od razu, w drodze do budynku laboratorium. Może mężczyzna na miejscu nie trafi od razu do kostnicy....

/zt
[Profil]
  [B+]
 
Davion Sage



No one knows what he can do, until he tries

brak

Zastępca dowódcy oddzialu taktycznego D.O.G.S





name:

Davion Sage

alias:
Dammit, Bloddy Crow

age:
45

height / weight:
196/ 82

Wysłany: 2019-03-03, 23:39   

//Początek

Kilka miesięcy żmudnej rehabilitacji, wreszcie minęło. Davion czekał na łóżku szpitalnym ubrany w nowy mundur. Cieszył się z awansu ale nie mógł pojąć jakim cudem to właśnie on został mianowany nowym zastępcą dowódcy. Owszem było to jedno z jego celi jednak nie wiedział, że osiągnie go tak szybko. Siedział i przyglądał się sobie w lustrze. Minuty strasznie się ślimaczyły, a obchód, w którym był lekarz z wypisem Sage’a długo nie pojawiał się w jego pokoju. Oczywiście to była tylko i wyłącznie wyobraźnia wiecznie próbującego być najlepszym byłego Marines. Dammit uważał, że jego czas jest zbyt cenny i już samo to, że będzie mógł wrócić do swojej ukochanej pracy dodawało mu sił. Wreszcie w drzwiach pokoju Daviona stanął lekarz, trzymający jego wypis w ręce.
- O widzę, że pan już gotowy. Cóż wyniki pana badań są świetne, a rehabilitacja przebiegła bardzo dobrze. Ręka wróciła do pełnej sprawności, a kości zrosły się wręcz wzorcowo. Jest pan gotowy do powrotu do służby panie Sage. – powiedział i wręczył mi wypis. Podziękowałem i jak najszybciej mogłem opuściłem szpital. Owszem nie było mi tam źle. Bardziej chodziło o to, że nie za bardzo lubiłem lekarzy. Miałem tak od dziecka i choć nikt o tym nie wiedział wolałem unikać spotkań z nimi jeśli nie musiałem. Prawie od razu udałem się do dowództwa, by poinformować ich o swojej gotowości do służby. Oczywiście formalności zajęły mi trochę czasu. Tym bardziej, że miałem do podpisania kilkanaście dokumentów związanych z awansem i musiałem zapoznać się z nowymi obowiązkami. Cóż cieszyłem się, że dalej mogę pracować w terenie, a szkolenie młodych nabytków i sprawdzanie lojalności innych będzie dla mnie tylko przyjemną odskocznią. Przynajmniej tak myślałem. Po załatwieniu wszystkich formalności udałem się wreszcie do koszar, by ponownie zamieszkać z pozostałymi członkami oddziału taktycznego. Nie chciałem mieszkać osobno gdyż obawiałem się, że przez to co wpoili mi w Marines moi sąsiedzi zapewne po dwóch miesiącach mogli, by przeze mnie zwariować. Pojechałem więc jeepem do jednego z baraków i gdy wreszcie stanąłem przed drzwiami odetchnąłem z ulgą. Trochę się obawiałem spotkania ze współlokatorami oraz tego jak zareagują na to, że zastępca dowódcy będzie z nimi mieszkał. Podejrzewałem, że na początku może być jakiś dym, ale z tym byłem w stanie sobie poradzić. Pchnąłem drzwi baraku i wszedłem do środka, lecz wcześniej puściłem informację do wszystkich członków oddziału taktycznego Niebieskich Szwadronów, że mamy spotkanie. Chciałem nie tylko poznać tych, z którymi przyjdzie mi pracować jak również zobaczyć jacy są to ludzie i czy mogę polegać na ich umiejętnościach.
[Profil]
  [A+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2019-03-04, 21:30   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/ 19 stycznia 2019

Najwyraźniej nie tylko Brian był wykluczony przez ponad miesiąc ze swoich obowiązków, co widocznie dało rządowi na więcej czasu by zebrać na niego dowody, że działał wbrew prawu. Z początkiem stycznia dopiero mógł wrócić do swoich obowiązków, z czego jednak dowiedział się o zmianach i swojej karze, za czyny wbrew prawu.
W chwili obecnej siedział na brzegu swojego łóżka, mając już na sobie inny mundur. Nie był już szwadronowcem, zaś strażnikiem do ochrony bloku X. Nie miał już dostępu do Dzielnicy Ochrony Mutantów. Na domiar złego, zmuszony został do zachipowania i podsłuchu. Jeżeli nie miał nic do ukrycia, nie powinien się tym przejmować. Ale nie potrafił o tym nie myśleć. Ta świadomość, że jest się pilnowanym, kontrolowanym i wiedzą gdzie się udaje i przebywa. A najgorsze, z kim spotyka i o czym może rozmawiać.
Westchnął, skończywszy przeglądać swój telefon, gdzie to wspomniał sobie smsy z Sam. Wstał i właśnie założył mundur, który zapinał by wrócić do pracy, kiedy nagle do pomieszczenia wszedł Sage. Z tego co słyszał, został awansowany dość wysoko. Jak tu spojrzeć w oczy takiemu człowiekowi, kiedy jego zdegradowano? Nie mógł się poddawać ani załamywać. Jeżeli udowodni swoja lojalność, to odzyska co utracił i pozbędzie tego pieprzonego chipa.
Informacja obeszła się po całych barakach, gdzie to nowy zastępca chce zorganizować spotkanie oddziału taktycznego, zatem nic tu po nim. I chyba lepiej będzie jak wyjdzie. Nie był już szwadronowcem. Nałożył czapkę na głowę i skierował się to wyjścia. Nie licząc na to, że może zostać zatrzymany.
[Profil]
  [A+]
 
Davion Sage



No one knows what he can do, until he tries

brak

Zastępca dowódcy oddzialu taktycznego D.O.G.S





name:

Davion Sage

alias:
Dammit, Bloddy Crow

age:
45

height / weight:
196/ 82

Wysłany: 2019-03-05, 21:44   

W budynku kręciło się już kilka osób co mnie bardzo cieszyło. Przynajmniej nie będę musiał wprowadzać zasady punktualności. Rozejrzałem się dookoła i gdy już chciałem wejść do środka o mały włos nie zderzyłbym się z jakimś wychodzącym mężczyzną. Ej… chwila spotkanie miało być tutaj, a nie gdzieś indziej. pomyślałem i zagrodziłem mu drogę. Przez chwilę mierzyłem faceta wzrokiem i coś mi nie pasowało. Ok wyglądał jak rasowy żołnierz czy ktoś o podobnej profesji ale jego mundur był inny niż pozostałych Szwadronowców. To mi się nie spodobało za bardzo. Zablokowałem całym sobą drzwi i czekałem aż mężczyzna się zorientuje, że nie może wyjść. Poza tym co robił tutaj strażnik jakiegoś tam bloku w kompleksie Departamentu. Wreszcie nie wytrzymałem i lekko się uśmiechnąłem by nie uważano mnie od razu za gbura.
- A ty dokąd żołnierzu. Spotkanie jest tutaj, a nie na dworze i w coś ty się ubrał. Marsz zmienić mundur. Rozumiem, że przywiązałeś się do starego przydziału ale teraz jesteś wyżej, niż sprawy strażnicze. - powiedziałem spokojnie jednak włożyłem w to cały autorytet jaki posiadałem. Owszem podejrzewałem, że tymi słowami zwróciłem baczną uwagę reszty członków Oddziału Taktycznego, którzy już czułem tłoczyli się ze mną i przede mną. Cóż jakoś musiałem trzymać dyscyplinę. W końcu jeśli już mamy reprezentować szeroko rozumiane prawo to do cholery ubierajmy się chociaż jednakowo. Tej zasady zamierzałem się trzymać i od niej nie miało być żadnych odstępstw. Resztę tego całego ambarasu traktowałem jak nową przygodę i chciałem się sprawdzić w zarządzaniu grupą ludzi.
- A teraz przejdźmy do konkretów. Nazywam się Davion Sage i jestem nowym zastępcą dowódcy oddziału taktycznego Niebieskich Szwadronów. To ja wezwałem was na spotkanie i mam nadzieję, że wszyscy wysłuchacie co mam do powiedzenia. Wiem jakie do tej pory panowały tu stosunki służbowe ale postanowiłem je trochę zmienić lecz o tym potem. Teraz chciałbym poznać wasze imiona i nazwiska oraz stopnie jakie posiadacie. – powiedziałem i spojrzałem na stojącego przede mną mężczyznę. – A tobie radzę się przebrać zanim odstawię cię do raportu do dowódcy. – powiedziałem cały czas mając uśmiech na ustach. Cóż może i wyszedłem na miłego faceta na początku ale dla mnie umundurowanie oddziału było tak samo ważne jak uporządkowane stosunki i podległości służbowe.
[Profil]
  [A+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2019-03-06, 00:23   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Miał wyjść, by pozwolić przybyłemu żołnierzowi na przeprowadzenie spotkania dla oddziału taktycznego. Baraki były i są miejscem noclegowym dla każdego pracownika wojskowego czy ochroniarza, pracującego dla rządu przeciw mutantom. Z kolei wyżsi rangą mieli szansę na dostanie lepszego i osobnego pokoju dla siebie.
Droga wyjściowa została mu zablokowana. Brian uniósł głowę by spojrzeć dość poważnie w oczy człowieka, który jak widać nie miał pojęcia o jego degradacji ze stanowiska. Że nie jest już szwadronowcem. Jednocześnie też nie ukrywał po sobie zaskoczenia jego słowami.
- Przepraszam, ale Pan chyba nie wie, że zostałem zdegradowany i nie mogę już pełnić stanowiska Niebieskiego Szwadronu.
Wyjaśnił na spokojnie, choć wewnętrznie aż głupio i wstyd było mu mówić o tak o sobie. Co świadczyło tym, że coś przeskrobał i to porządnie.
Droga jednak nie została mu odstąpiona, że westchnął cicho. A kiedy usłyszał jego przemowę, wstępnie zaniemówił. Ten człowiek, ten żołnierz awansował? I to tak wysoko? Teraz jak się zastanowił, że gdyby też się tak przyłożył do swojej pracy i nie dał się mutantom manipulować, również mógłby osiągnąć wyższe stanowisko.
- Jeżeli chce Pan znać szczegóły mojej sytuacji i obecnego munduru, to proszę udać się do Pana Wellera.
Może był mało grzeczny, ale nie robił tego złośliwie. Widział i czuł na sobie spojrzenia innych, którzy niezbyt przychylnie się mu przyglądali. Jakby wiedzieli, co było po części przyczyną zwalenia go do rangi strażnika bloku X. Nie przejmował się tym. Wierzył, że uda mu się na nowo zapracować na zaufanie i udowodnić lojalność. Byleby pozbyć się chipa w sobie.
[Profil]
  [A+]
 
Davion Sage



No one knows what he can do, until he tries

brak

Zastępca dowódcy oddzialu taktycznego D.O.G.S





name:

Davion Sage

alias:
Dammit, Bloddy Crow

age:
45

height / weight:
196/ 82

Wysłany: 2019-03-06, 00:53   

Sage patrzył się naprawdę spokojnie jak na niego na próbującego wyjść z baraku mężczyznę. Ok może powinien mu odstąpić drogę ale coś mu mówiło, że ten ochroniarz może mu się przydać. Poza tym w końcu był byłym Szwadronowcem, a to już wiele dla Daviona znaczyło. On sam również nie zachował się zbytnio grzecznie ale na pewno nie zamierzał rozprawia o takich sprawach jak degradacja na oczach całego oddziału taktycznego. Po przetrawieniu tych informacji na spokojnie jeszcze raz rzucił spojrzenie wszystkim, którzy stali w baraku i przed drzwiami, a potem lekko się uśmiechnął.
- Panowie i panie nam wybaczą chcę porozmawiać sam na sam z tym żołnierzem. Nie pamiętam, by za mojej bytności w oddziale jako jeden z was, ktoś został zdegradowany, a więc proszę was o opuszczenie baraku na dziesięć do piętnastu minut. – powiedział i widząc na twarzach pozostałych członków OT zdziwienie odsunął się od drzwi tak, by wypuścić tylko tych, którzy mogli, by roznosić jakieś plotki. Gdy już wszyscy wyszli, Davion zamknął za nimi drzwi na klucz i jeszcze raz spojrzał na zdegradowanego żołnierza.
- Słuchaj nie wiem co zrobiłeś żołnierzu ale chciałbym najpierw usłyszeć twoją wersję wydarzeń. Wiesz przecież, że każdemu należy się druga szansa. Potem oczywiście zapytam pana Wellera za co ciebie zdegradowali ale sądząc po twojej posturze i po twoim wyglądzie musiałeś mieć jakieś przeszkolenie wojskowe, a takich ludzi w Niebieskich Szwadronach potrzeba. I proszę nie mów mi na pan. Nie lubię tego. Mów mi proszę po imieniu. W końcu mamy razem mieszkać, a z takimi osobami wolę być w stosunkach koleżeńskich, a nie służbowych. Więc jak będzie żołnierzu? Jeśli jednak nie będziesz chciał rozmawiać puszczę cię do twoich obowiązków. – powiedział i usiadł na jednym z łóżek. Widział, że jest zaścielone i pościel wyglądała na świeżą. Po tym właśnie wnioskował, że to łóżko jest wolne. Nie chciał zmuszać kogokolwiek do zwierzeń ale dla niego niezrozumiała była degradacja członka oddziału taktycznego w momencie potrzeby walki z rebelią. Skoro już mają wyszkolonych ludzi to pozbywanie się ich przez jakieś błędy nie było najsłuszniejszym posunięciem, więc Davion naprawdę na początek chciał poznać wersję tej osoby, która została zdegradowana, a dopiero później zapoznać się z wersją oficjalną. Zawsze tak robił czy to będąc w Marines czy też już w Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego jako członek Niebieskich Szwadronów i oddziału taktycznego. Teraz wszystko zależało od nieznajomego żołnierza czy będzie chciał mu wyznać prawdę czy nie.
[Profil]
  [A+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2019-03-06, 21:06   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czyżby szykowała się dla niego kolejna rozmowa? Ostatnio przestało mu się podobać rozmawianie z przełożonymi. Jako że te rozmowy nie dotyczyły niczego przyjemnego. Jak będzie teraz? Nie miał pojęcia. Lecz niezręcznie mu było, kiedy Sage kazał wszystkim wyjść a jemu zostać. Brian westchnął cicho, wewnątrz się nieco denerwując. Na przywrócenie go do szwadronowców nie liczył. Weller tak szybko się nie zgodzi. Choć czemu jako pierwsze to mu przeszło przez myśl? Bo chciał wrócić. Pełnić znów swoją pozycję, dzięki której łatwiej będzie mu udowodnić swoją lojalność i naprawić błędy.
Zaskoczeniem dla Briana było zamknięcie drzwi baraku na klucz. Czy powinien sie obawiać? Tym razem z baczną ostrożnością spoglądał na zastępcę dowódcy. Nie miał pojęcia co ten planuje, póki nie zapodał powodu, by Brian wyjaśnił swoją wersję zdarzeń, czy to o co został oskarżony, bardzo się sprawdziło.
Normalnie to Brian by jednak wolał, by puszczono go do jego obowiązków. Tylko co jeśli to miała byś szansa na wycofanie kary? Czy miał możliwość otrzymania drugiej szansy? Nie. On tę szansę dostał, lecz na innych warunkach. Uniknął przecież więzienia i dyscyplinarnego zwolnienia.
- Brian Kersey.
Przedstawił się od razu, skoro mężczyzna chciał przejść do znajomości koleżeńskiej. A dodatkowo, dobrze by wiedział jak nazywa się zdegradoway żołnież, z którym właśnie rozmawia.
- Ukończyłem szkołę wojskową i odbyłem słuzbę w wielu miejscach w Stanach. Pracowałem także w Genetically Clean, otrzymując następnie szansę na rozwój karery w DOGS. Co jednak... zawaliłem.
Wstyd było się przyznać. W końcu jedna jego ważna misja zakończyła się niepowodzeniem. Mutant na którego polował, uciekł mu mając swoich sojuszników.

Mówiąc o swoich osiągnięciach, potwierdził tylko przypuszczenia Sage'a o tym że Kersey ma wyszkolenie wojskowe, o czym mówi jego postura.
- Zosałem zmanipulowany przez mutantkę. Przekazałem przepustkę dawnemu koledze z wojska, wpuszczająć go na teren Dzielnicy Ochrony Mutantów. Osobnika poszukiwanego. Od tamtego dnia podobno zwiększyła się liczba nielegalnie przekazywanych przepustek, o czym nie miałem pojęcia. To część oskarżeń, o które mnie posądzono. O współpracę z mutantami i sprowadzanie niebezpiecznego uzdolnionego.
Dopowiedział, nie spuszczając wzroku z zastępcy dowódcy. Nie mówił też wszystkiego, choćby tego że wspomniana mutantka, spodziewa się jego dziecka. Że tym którego wprowadził był Fowler, były żołnierz z ich wspólnego oddziału. Jego kolega. Że planował także sprowadzić "przyjaciółkę" swojej Samanthy, tej z którą współżył i pozwolił według Wellera się zmanipulować.
- Pan Weller dał mi szansę bym mógł nadal tutaj pracować, dzięki czemu unknąłem więzienia i zwolnienia. Ale niestety, mój zakres obowiązków został mocno ograniczony i... Jestem pod stałą obserwacją.
NIe przeszło mu przez gardło powiedzenie, że "mam chipa" albo "zostałem zachipowany". Nie brzmiało to dobrze, więc użył innego sformułowania. A żeby lepiej to pokazać, dotknął jedynie swojego karku, jakby chciał go rozmasować. Tam z kolei był jeszcze ślad po zaszyciu rany. Blizna po wszczepieniu chipa.
[Profil]
  [A+]
 
Davion Sage



No one knows what he can do, until he tries

brak

Zastępca dowódcy oddzialu taktycznego D.O.G.S





name:

Davion Sage

alias:
Dammit, Bloddy Crow

age:
45

height / weight:
196/ 82

Wysłany: 2019-03-07, 19:51   

Davion naprawdę nie zamierzał nikogo oceniać według jego czynów. Starał się tylko zrozumieć co skłoniło górę do takiego kroku jaki uczynili. Owszem rozumiał niepowodzenie na akcji, rozumiał, że Wellerom mogło się nie podobać to, że członek oddziału taktycznego zadawał się z mutantką ale dalej nie widział powodu do zdegradowania. W końcu gdyby on policzył ile razy im się ktoś wymknął gdy był jeszcze w Marines i na pewno nie były to płotki, to według rozumowania założycieli Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego pewnie już dawno wąchałby kwiatki od spodu. A przynajmniej tak mu się wydawało. No przecież każdy, kto był w oddziale taktycznym, był człowiekiem, a nie maszyną pozbawioną uczuć wyższych. Dobrze wiedział, że za takie zachowania jak zdrada należy się kara i każdy powinien ją ponieść ale żeby od razu degradacja, nie coś mu tutaj nie grało. Nie tak przecież postępowano w Marines i nie tak on sam został nauczony, a przecież Foki to naprawdę jedne z elitarnych oddziałów w całej Armii Stanów Zjednoczonych, więc co musiał zrobić ten człowiek, że został tak potraktowany. Tego właśnie Davion musiał się dowiedzieć zanim będzie starał się podjąć jakiekolwiek kroki. Gdy tamten się przedstawił na twarz Sage'a wypełzł uśmiech i nie był on wcale jakiś pogardliwy tylko normalny ludzki. W końcu miał przed sobą towarzysza broni, a przynajmniej Davion dalej tak uważał.
- Miło mi. – powiedział na początek, by później wysłuchać co Brian ma do powiedzenia. -Wiem, że pewnie uznasz to za wścibstwo ale czy mogę się dowiedzieć w jakiej jednostce służyłeś po szkole wojskowej. Czysta ciekawość. Chcę po prostu zrozumieć dlaczego szefostwo postąpiło w ten sposób i możesz mi wierzyć nie chce być twoim wrogiem. – dodał po chwili milczenia. Cóż skoro chciał mu jakoś pomóc musiał wiedzieć jak najwięcej, a to, że jakiś mutant mu spieprzył nie było jakimś wielkim powodem do degradacji. No przecież kurwa tak się nie postępuje. A przynajmniej tak nie postępuje się w Armii. Tutaj mogą być inne zasady, o których Davion mógł nie wiedzieć. W końcu przez dłuższy czas był wyłączony z działań.
- Rozumiem, że ta mutantka, która cię zmanipulowała odpowiedziała jakoś za swoje czyny? Bo wiesz jeśli tylko ty dostałeś karę będzie to dla mnie niezrozumiałe. Mogę też zrozumieć twoje postępowanie z przepustką ale czy ktoś może poświadczyć, że te fałszywe przepustki powstały na wzór twojej właśnie? Pytam z czystej ciekawości. Wiesz jak dla mnie w tej sprawie jest za wiele niewiadomych, by cokolwiek mogłoby być pewnikiem. – stwierdził po chwili. Co poradzić, że w tym momencie Davion nie myślał jak zastępca dowódcy tylko jak zwykły żołnierz próbujący pomóc swojemu koledze z oddziału. W głowie miał już tyle rozwiązań, które były możliwe, że aż nie mógł zrozumieć, że nikt na to nie wpadł. W końcu skoro była wojna i ofiary były po jednej i drugiej stronie to jak ktoś mógł być pewny, że to właśnie ta przepustka posłużyła do wyprodukowania fałszywek. Przecież wiele ciał członków D.O.G.S mogło zostać pozbawionych mundurów i w ten sposób można było zdobyć przepustki. No ale to były tylko domniemania Sage'a, o których nikt na pewno się nie dowie oczywiście dopóki nie dojdzie do rozmowy z Dowódcą Niebieskich Szwadronów.
- Cieszę się, że pan Weller postanowił ci dać drugą szansę, bo jestem pewny, że się zrehabilitujesz. Przecież podejrzewam, że chciałbyś wrócić do Oddziału Taktycznego, a jeśli tak to już moja w tym głowa, aby jakoś spróbować ci pomóc. W teraz pytanie z innej beczki. Powiedz chciałbyś iść zresztą oddziału do baru. Chciałbym aby ludzie nie kojarzyli mnie tylko jako zastępcę dowódcy, ale też jako kolegę z tego samego oddziału. Jeśli nie zechcesz tak jak obiecałem puszczę cię do twoich obowiązków. – powiedział na spokojnie i wstał, by skierować się do drzwi. Specjalnie szedł wolniej mając nadzieję, że Brian mu chociaż trochę rozjaśni jego wątpliwości dotyczące jego sprawy. No ale on mógł tylko próbować mu jakoś pomóc i jeśli, by mu się udało mógłby odzyskać wartościowego członka oddziału.
[Profil]
  [A+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2019-03-10, 00:08   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Niepowodzenie na akcji było wybaczone, ponieważ mutanci często bywają nieprzewidywalni a ten, którego miał złapać dysponował bardzo niebezpieczną mocą. Brian wtedy był skazany na samego siebie, gdzie podczas przerzucenia w czasoprzestrzeń, miał w towarzystwie swojej grupy samych mutantów. Po odzyskaniu przytomności, nadal musiał sam działać, nim jego kompani się ocknęli. Nieprzewidziane było, że zbieg miał wsparcie.
Pracując dla DOGS, Sage powinien zdążyć się zorientować jak pracuje tutejszy kompleks budynków i poszczególne działy. A także jakie podejście do pracy i podwładnych posiada sam Weller. Nic dziwnego, że dając szansę Kerseyowi na poprawę i odpokutowanie kary, nie zamknął go w więzieniu i nie zwolnił dyscyplinarnie. Tak jak powiedział Davion, potrzebowali tutaj żołnierzy uzdolnionych, silnych i oddanych.
- Taktycznej, atakującej, obronnej. Często zmieniałem jednostki, zastępując kogoś, bądź uznawano, że w danej sytuacji przydam się z innymi umiejętnościami.
Odpowiedział ogólnie, nie widząc powodu to ukrywania tych informacji, skoro wszystko na jego temat było zapisane w karcie pracowników. Rozumiał, że obecny tutaj nowy zastępca, nie chce być jego wrogiem, ale nie słowa a czyny o tym mogą świadczyć i potwierdzić prawdziwość jego wypowiedzi. Czas pokaże, czy faktycznie będzie tak, jak mu mówił Sage.
- Tak...Została ukarana.
Wspomnienie o Samancie i tego co mogło i ją spotyka nie było przyjemne. Nawet świadomość, że w tym warunkach nie doniesie ciąży do końca było dziwnym dla niego uczuciem, dołującym. Pierw wieść że zostanie ojcem, a teraz że mógłby nim nie być. Sam nie wiedział, czy powinien się cieszyć czy nie. A jego wizyty u Bartowski też były ograniczone. Miał skupić się na swojej pracy, nie na miłości.
- Nie mam pojęcia, jeżeli chodzi o sfałszowanie przepustek.
Tu był szczery, bowiem na prawdę nie miał pojęcia o rozprzestrzenianiu się nielegalnych przepustek. Ale jeżeli to prawda i za tym mógł stać Fowler, który przecież mógł bez problemu porobić tego dokumentu kopie, chyba go sam zabije, za narobienie mu dodatkowych problemów.
Nad kolejnymi pytaniami nie było co się zastanawiać. Brian chciał wrócić na swoje stanowisko szwadronowca. Wrócić na swoją pozycję z niższej, do której został zdegradowany. Jako strażnik nie wykaże się. Tak czuł. Zaskakujące jednak, że zastępca chciał mu chyba pomóc w tej sprawie. Tylko po co?
- Tak, chciałbym wrócić. Ale nie mogę też sprzeciwiać się nakazowi dyrektora. Podpisałem umowę i muszę się z niej wywiązać.
Odparł poważnie, choć nie ukrywając tego, jak bardzo kara ta jest dla niego już męcząca. Ale cóż zrobić. Wolności już szybko nie odzyska. Bo jeżeli uda się przekonać Wellera by przywrócił mu stanowisko, tak nie zezwoli na usunięcie chipa.
- Niestety muszę odmówić wyjścia do baru.
Odparł zdecydowanie, woląc wrócić do swoich obowiązków. Druga jego strona zapewne by chętnie się wybrała i wyszalała. Tylko myślenie o dziecku, które nosi Sam i o nie samej, nie pomagały się na niczym innym skupić za bardzo.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6