Poprzedni temat «» Następny temat
Strzelnica
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 22:41   Strzelnica



[Profil]
 
 
Iris Penderghast



-

-

77%

-





name:

Iris Penderghast

alias:
Leviathan

age:
19

Wysłany: 2017-12-15, 19:43   

Strzelnica była jednym z tych miejsc, gdzie przeważnie było można spotkać przyjemniejszą stronę bliźniaczego Leviathana, zwłaszcza w dni wolne, kiedy nie było nic specjalnego do roboty. Od paru dni nie dostały żadnego zadania, prawdopodobnie dlatego, że dano im trochę czasu na odpoczynek po ostatniej misji, która była dosyć męcząca. I tak jak Iris potrafiła podczas tej małej wolności porządnie wypocząć, znęcając się nad Siri, do której uwielbiała się tulić i traktować jak wygodne oparcie na plecki oraz czytać mniej lub bardziej wciągającą książkę, tak nie była w stanie usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo. Przez ciągłe treningi fizyczne i te zdolnościowe w przeszłości, wyrobiła w sobie to przyzwyczajenie organizmu do ćwiczeń i ruchu, więc podczas zbyt długiej bezczynności zwyczajnie czuła się bardziej zmęczona, niż jakby jej kazano przebiec rundkę wokół całej siedziby Dogsów. Nic więc dziwnego, że w końcu tego dnia wzięła się z powrotem za siebie i tak już wiele czasu zmarnowawszy na leniuchowaniu.
Dlatego też stała właśnie w pozycji strzeleckiej, w dłoniach ściskając broń. Oddychała powoli, spokojnie, a nauszniki chroniące ja przed hałasem lekko uwierały. Ochronne okulary też z deczka irytowały Iris, która zdecydowanie wolała mieć uszy i oczy wolne od tego tałatajstwa, ale cóż. Takie przepisy panowały tu w środku. Wycelowała centralnie w głowę ciemnego jegomościa na białej płachcie i wystrzeliła kilka pocisków w krótkiej serii. Wszystkie niemal idealnie trafiły w swój cel, co spowodowało lekki, dumny uśmieszek w kącikach ust młodej mutantki. Niemal od samego początku trafienia pod skrzydła rządu, Iris zaczęła naukę strzelania, która bardzo się jej spodobała. Na tyle, że od zwykłego pistoletu przeszła do karabinu snajperskiego, którego wręcz pokochała. Jednak dzisiaj nie był dobry dzień na strzelanie na tak dużą odległość... Zimno ją w dupkę gryzło, a ona tego nie lubiła, ok?
Przeładowując niespiesznie pistolet, zastanawiała się, gdzie jest Siri. Z samego rana przyszło im się rozdzielić i każda poszła w swoją stronę, a Iris... Cóż, zaczynała za tą mendą tęsknić. Często tak było, zwłaszcza kiedy dziewczyna była sama i odczuwała to aż za bardzo. Wyrywając się z tych bezlitosnych myśli, powróciła do strzelania w tarczę.
[Profil]
 
 
Siri Penderghast



Maybe life isn't for everyone

kontrola energii kinetycznej

77%

Bez reszty oddana dowódcy





name:

Siri Penderghast

alias:
Leviathan

age:
19

Wysłany: 2017-12-18, 19:46   

Ostatnie dni spędzały jej sen z powiek.
Za każdym razem było ciężej. Czuła pod skórą tą rozdzierającą niepewność, niczym truciznę płynącą w krwiobiegu, która z każdą mijającą sekundą wydzierała z jej cielesnej powłoki ostatki życia i ociemniała umysł. Dnie dłużyły się nieznośnie, skracane dodatkowo przez niedostatki snu, powodowane nagłym wyrwaniem się z paszczy koszmarów. Budziła się wprawdzie z mocniej bijącym sercem i potem spływającym po ciele, ale to nie było wcale złe. Oznaczało, że mogła walczyć, chociażby tylko mentalnie. W bladym świetle poranka pozbawiano ją tego luksusu, argumentując, że musi ochłonąć, zregenerować siły po ciężkich przeżyciach na froncie. Wydanych bezpośrednio rozkazów zignorować nie mogła. Starała się więc wypełnić stawiane przed nią żądania w pełni, znosząc z trudem niesforne myśli, wyrywające się do wspomnień o przeżytych bitwach bądź tych, które dopiero miały nadejść.
Normalność należąca do postawionych wyżej szczeblem dla nie była niczym więcej, niż uciążliwymi przerwami od prawdziwego życia. Życia składającego się z odgłosów wystrzału, świszczących oddechów i ognistych spojrzeń, dłoni skąpanych we krwi nieprzyjaciół; wszechogarniającego chaosu i krytycznych momentów, w których jedynie wola Boska powstrzymywała ją od dołączenia do anielskich zastępów.
Dopiero stojąc w ogniu krzyżowym czuła się w pełni wolna. Wtedy wypoczywała, napełniając płuca rozkoszną wonią poległych innowierców i delektując się spełnieniem pokładanych w niej nadziei.
Jednak dowódcy mieli odmienne zdanie, co dziś, dwudziestego drugiego stycznia skutkowało ciągnącym się bezlitośnie cierpieniem, odbijającym się na aparycji dziewczyny. Drobne, aczkolwiek znaczące zmiany, takie jak przygaszone spojrzenie, podkrążone oczy, niespokojny chód i przytłaczająca bardziej niż zazwyczaj ponura aura zdawały się pomijane przez resztę towarzyszy broni, aczkolwiek nie umknęły siostrzanej uwadze. To właśnie dlatego ranek spędziły osobno, Siri wraz z powrotem z koszmarnych mar sennych do rzeczywistości prędko wybyła z pokoju i błąkała się to tu, to tam, z dala od Iris, byleby oszczędzić jej zmartwień. Od przeżywania na nowo kilku godzin przymusowego odpoczynku, osobiście uważanego bardziej za pracę, wybawiła ją informacja o treningu.
Zerwała się porwiście z kanapy, zostawiając na niej opasłe tomiszcze, które wertowała bezmyślnie w karkołomnej próbie relaksu i prężnym krokiem skierowała się w stronę siostry, chcąc obwieścić radosną nowinę. Strzelnica wydawała się oczywistym wyborem, co kilkanaście minut później zostało ostatecznie potwierdzone przez niemal identyczną co jej własną sylwetkę, oddającą raz po raz celne strzały. Zakuta w sprzęt ochronny, nie miała szansy usłyszeć żadnych dźwięków z otoczenia, w tym i kroków Siri. Jedyną możliwością zwrócenia na siebie uwagi było zakończenie zabawy.
Poczekała na kolejny strzał i gdy kula wydostała się na zewnątrz, nonszalanckim mrugnięciem spowolniła jej trajektorie lotu, sprawiając, że opadła żałośnie w pewnej odległości od tarczy i miast potoczyć się po podłodze, zamarła w bezruchu.
Ściągając na siebie uwagę swojego lustrzanego odbicia, oznajmiła:
-Iris. - I choć prezencje wciąż utrzymywała niewzruszoną, w jej tonie musiała usłyszeć podekscytowanie. Nie kłopocząc się z wyartykułowaniem większej dawki słów, wykonała sprawnie dobrze im znany gest - trening, chodź, po czym odwróciła się na pięcie i znikła z pola widzenia.

/zt x2
_________________
can I trust what i’m given:
when faith still needs a gun,
whose ammunition justifies the wrong?
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 5