Poprzedni temat «» Następny temat
Salon z telewizorem
Autor Wiadomość
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
22

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-01-15, 21:03   Salon z telewizorem
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
22

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2020-01-24, 18:42   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


// 9 kwietnia

Szczerze ten kwiecień był bardziej do bani niż luty. Wcale tutaj nie chodzi o to, że jutro są urodziny Conora czy o to, że obaj jej bracia są poszkodowani. Bardziej chodziło o to, że miała powoli dość tego miesiąca. Właśnie była po ciężkiej rozmowie z braćmi, którzy dopiero teraz sobie przypomnieli, że mają młodsza siostrę.
- Po co ja ich w ogóle szukałam - powiedziała do siebie wchodząc do domu trześnieciem drzwi. Zostawiając swojego ochroniarza przy samochodzie z telefonem w ręku. Nie dość, że obaj zmówili się przeciwko niej to musieli wysłać z nią kogoś... Jak doskonale umiała sobie sama radzić. Radziła do tego czasu i by poradziła te kilka godzin dłużej czy też dni. Musiała odreagować rozmowę z nimi... Niby ma nie wracać do domu, bo tutaj będą szukać Chrisa. Jasne wiedziała o tym, że będą szukać go u niej. Jednak nie było go w jej domu... Mogli cały przerzucić do góry nogami i tak nic by nie znaleźli. Nie miała w domu nic do czego DOGS mogło się doczepić. Nie była głupia umiała kryć swoje sekrety bezpiecznym miejscu. Wstąpiła do kuchni by nalać sobie tequili. Co jeśli by ją teraz widzieli to by stwierdzili, że jest za młoda na pice... Miała powoli dość swoich braci i tego, że zaczynają... Chcą ją kontrolować.
Musiała wrócić do domu, bo tutaj miała swoje życie, swój azyl oraz zwierzęta. Jak tylko przekroczyła próg otworzyła drzwi tarasowe, by Yogi mógł pobiegnąć, załatwić swoje potrzeby. Natomiast na dłoń wyspała się sobie trochę ziaren.
- Jedz Zefir, bo tylko ty i Yorki od de mnie niczego nie oczekujecie prócz pełnych misek i trochę czułość - - powiedziała do papugi jak ta usiadła jej na ramieniu.
- Pełna miska... czułości - powtórzył za nią i zaczął delikatnie skubać z jej dłoni ziaren. Cóż nie była jej kilka dni... Trzeba było posprzątać jego kuwetę, jak i napełnić miski... Skoro o tym powiedziała...
Później musiała zając się pakowaniem... Nie chciała opuszczać swojego domu... Jednak to na parę dni. Jak cały ten bałagan z atakiem na DOM oraz uciekinierami z niego przycichnie to wróci do domu.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

  
[Profil]
    [A+]
 
Emma Williams



Życie bywa okrutne, ale czasami nie pozostaje nam nic innego,jak się z tym pogodzić.

Chlorokineza

8%

słodka dziewczynka





name:

Emma Layla Williams

alias:
Em; Emka; Lay

age:
9

Wysłany: 2020-03-21, 18:26   
   Multikonta: Penny


// 9 kwietnia i pojawienie się

Ciocia Jennifer z każdy kolejnym dniem czuła się gorzej. Cornelia mówi, że to przez jej moc, która niszczy ją od środka. Jednak nie wiedziałam czy to prawda czy też nie. Sama ciocia powtarzała, że nic jej nie jest i jeszcze dorzyje czasów, kiedy mutanci będą wolni. Chciałam by te czasy nadeszły szybko, by zobaczyć uśmiech na jej twarzy. Nie wiedziałam co dzieję, kiedy Cornelia kazała mi i Michaelowi się spakować, a sama zaczęła pakować rzeczy Annabeth. Jednak zrobiłam to, bo uznałam, że kolejny raz się przenosimy. Jednak wyszliśmy tylko nasza czwórka, jeszcze kiedy ciocia spała...
Cornelia powiedziała, że pojedziemy do cioci Annabeth, bo udało się ją odnaleźć. Nie wiedziałam, że An ma jakąś ciocię... Oczywiście znałam jej rodziców, bo również należli do Bractwa, którym tata był przywódcą... Za nim wszystko się skomplikowało.
Pojechaliśmy do obcego miasta... Aż Cornelia zaparkowała samochód pod dużym domem. Nazewnątrz widziałam jakieś faceta opartego o samochód. Widziałam, że zmierzył nas wzrokiem, po czym wrócił do swojego zadania. Chwilę później staliśmy pod drzwiami, które otworzyła nam jakaś kobieta. Cornelia od razu ją rozpoznała... Chyba ją znała, albo wiedziała jak wygląda.
- Esther Spivey... To jest twoja bratanica, córka Christiana - powiedziała wzkazując na Annabeth, która stała obok niej. Ja stałam trochę z tyłu nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć. Czemu nie ma tutaj cioci Jennifer. - Moja matka opiekowała się nią przez te cztery lata ale nie może już dłużej. Twoja teraz kolej... A zaopiekujesz się jeszcze moim bratem i kuznką - powiedziała położyła torby przed nią i podała rączkę Ann... Sama odeszła w stronę samochodu.
- Cornelia! - krzyknęłam za nią... Bo co to wszystko znaczy... Spojrzałam na kobietę, ale ona sama nie wiedziała co o tym myśleć.
- Zostań wraz z Michaelem i An... - powiedziała, kiedy się odwróciła w naszą stronę i weszła do samochodu.
[Profil]
  [A+]
 
Annabeth Spivey



Jeśli przestrzegają zasad omija cię zabawa

Ciemna strona mocy

3%

Dziecko





name:

Annabeth Nickole Spivey

alias:
Nicky, Nicko, Ania

age:
4lata

height / weight:
110cm/23kg

Wysłany: 2020-03-29, 14:11   
   Multikonta: Ricky


//9 kwietnia

Nie wiedziałam co się dzieje. Wiedziałam jedynie że od paru dni byłam zamknięta w swoim pokoju, a jedyną osobą z którą rozmawiałam był potwór który pokazywał mi się od czasu do czasu w lustrze.
Już się go tak bardzo nie bałam. Przynajmniej teraz gdy byłam świadoma tego co robię. Można nawet powiedzieć że się z nim zaprzyjaźniłam. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Jednak przy jednej takiej rozmowie i zabawie moimi lalkami kuzynka zaczęła zbierać moje rzeczy do walizki. Pytałam się co się dzieje, ale zbywała mnie i odtrącała mówiąc żebym zabrała swojego misia.
Na początku nie chciałam nigdzie wyjeżdżać nie znowu. Przecież nic złego nie zrobiłam. Nie zaatakowałam nikogo, ani ja ani ON. Przecież siedziałam grzecznie w pokoju. Dlaczego musieliśmy się pakować? Dlaczego teraz? Dokąd pojedziemy?
Nie wiedziałam, ale nie mogłam przeciwstawiać się cioci. Złapałam mojego pluszowego króliczka i zostałam pociągnięta do korytarza.
Ubrana siedziałam już w samochodzie i rozglądałam się dookoła i pokazując króliczkowi za oknem drzewa i ludzi.
- Daleko jeście? - zapytałam gdy zaczynało mi się nudzić. I właśnie w tym momencie zauważyłam bardzo duży dom pod którym zaparkowaliśmy. Był ogroooooomny i bardzo bardzo ładny.
Wysiedliśmy z samochodu, a kuzynka razem z nami wszystkimi podeszła do drzwi. Zobaczyłam dopiero teraz że nie było z nami cioci przez co zrobiło mi się smutno.
- Em ciemu nie ma cioci? - zapytałam moją siostrzyczkę ciągnąc ją za rękaw. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Ścisnęłam mocniej mojego króliczka.
Po chwili drzwi do mieszkania się otworzyły a w nich stała kobieta. Ładna kobieta.
- Esther Spivey... To jest twoja bratanica, córka Christiana. Moja matka opiekowała się nią przez te cztery lata ale nie może już dłużej. Twoja teraz kolej... A zaopiekujesz się jeszcze moim bratem i kuzynką - powiedziała Cor i położyła nasze rzeczy przed tą panią. Nie rozumiałam. Nie wiedziałam kto to nie wiedziałam kim jest Pan Christian nigdy nie słyszałam o nim ani słowa, ale wiedziałam że coś złego się dzieje. Ja nie chciałam takich zmian. Nie chciałam żeby ciocia nas zostawiała. Nie chciałam nawet żeby Cor nas zostawiała, a w tym momencie odeszła w stronę samochodu.
Słyszałam wymiane ich zdań, ale patrzyłam wprost na tą nową Panią. Złapałam za rękę Mickaela i wtuliłam się w Niego. Oczywiście mi na to pozwolił.
- Jestem Mickeael. To jest An. - wskazał na mnie. - a to Emma. Możemy wejść proszę Pani? - zapytał tej kobiety wyciągając w jej stronę dłoń, a ja jeszcze bardziej się w niego wtuliłam i złapałam drugą dłonią rękaw Emmy.
_________________
Annabeth Spivey


[Profil]
  [0+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
22

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2020-03-31, 21:03   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Szczerze powiedziawszy była zła na siebie oraz braci, że postawili jej za argument obecność Roberta. Nie chciała poznawać nowych ludzi, a tez nie chciała by ktoś obcy wchodził do jej do domu. Słysząc dzwonek do drzwi poszła otworzyć drzwi. Święcie przekonana, ze to właśnie Robert. Już miała powiedzieć, żeby się wypchał i dał jej spokojnie się spakować. Kiedy na progu swojego domu dostrzegła trójkę dzieci i dziewczynę zbliżonym wieku. Cóż na pewno nie była matką dwójki. Za młoda była na nich oni mieli jakieś dziesięć, dziewięć lat, a ona zaledwie dwadzieścia, może trochę mniej. Spojrzała na nich, a słowa, które miały być skierowane do Roberto utknęły jej gardle.
Nie wiedziała sama co myśleć, ani nawet odpowiedzieć na jej słowa. Córka Chrisa? Przecież on nie miał dzieci? No pięknie... Tego jeszcze się nie spodziewała. Spojrzała na dziewczynkę i nawet nie zauważyła, jak ta dziewczyna odwróciła się zamiarem zostawienia TUTAJ tych DZIECI... Dopiero wtedy dotarły do niej jej słowa. Teraz twoja kolej? Jaka kolej? I co ona w ogóle wyrabia? Dzieci to nie jakaś rzecz, by je ot, tak przekazywać. Twierdząc nawet, że to członek rodzinny. Przecież na to muszą być jakieś przepisy moralne, bo prawne na pewno były, ale nie pójdzie z tym na policje.
Jak tamta dziewczyna odjechała, a chłopiec odezwał się do niej. Spojrzała na nich smutkiem. Przecież nie odeśle ich kwitkiem. Jakoś to wytłumaczy, albo odeśle Roberta, a oni tutaj zostaną. Nie no... Ciekawe w ogóle czy Christian wie, że ma córkę?
- Wchodzie - powiedziałam do nich. - Zostawcie walizki tutaj... Robert zapakuj ich walizki do samochodu. My zaraz przyjdziemy z moją - powiedziałam do niego, bo zapewne zbliżył się słysząc krzyki oraz ten dość groteskowy obrazek.
- Prawda jest taka, że muszę wyjechać stąd na kilka dni... Spokojnie nie zostawię was pojedziecie ze mną. Napijecie się czego, bądź jesteście głodni - zapytała do nich próbując odzyskać swój nastrój oraz poukładać sobie.
Esther uklęknęła przed małą An i uśmiechnęła się do niej.
- Cześć jestem Esther... Wiem, że to zabrzmi dziwnie, bo mnie nie znasz i pewnie nigdy o mnie nie słyszałaś. Jestem Esther Spivey siostra Christiana Spivey i być może twojego taty. Nie długo go poznasz. A teraz powiesz mi jak twój króliczek ma na imię? - próbowałam jakoś zagadać do małej. Sprawić, aby się tak bardzo nie bała.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Emma Williams



Życie bywa okrutne, ale czasami nie pozostaje nam nic innego,jak się z tym pogodzić.

Chlorokineza

8%

słodka dziewczynka





name:

Emma Layla Williams

alias:
Em; Emka; Lay

age:
9

Wysłany: 2020-04-04, 19:53   
   Multikonta: Penny


Nie odzywałam się w czasie drogi, bo cały czas się zastanawiałam co Cornelia chce zrobić i dlaczego nie ma cioci. Poza tym dziwne również było to, że tylko mieliśmy trzy walizki, a Cornelia nie miała swojej. Teraz tak myśląc o tym wszystko było jasne... Po prostu nas oddała innej osbie. Nie chciała nas... Jednak jak można tak postąpić z rodziną. Ja i Mik byliśmy jej rodziną, a An stała się częścią naszej rodzinny. Jak mogła nas od tak zostawić. Nie rozumiałam tego i się tak strasznie bałam. Miałam wrażenie, że ponownie tracę bliskie mi osoby.
Patrzyłam za swoją kuzynką, jak ta odjeżdżała zostawiając nas samych... nie z jakąś panią Esther. Poczułam jak ktoś mnie łapie za dłoń. Również usłyszałam głos Mick, jak wyjaśnia pani kim jesteśmy. Bo przecież Cornelia tylko przestawiała, a raczej powiedziała kim jest An. Słabo kojarzyłam rodziców An, bo byłam dzieckiem, kiedy ostatni raz ich widziałam. Jednak Cornelia znała ich... Skoro twierdziła, że to jest ciocia Ani. To tak musiało być. Spojrzałam na kobiete jak ta pozwoliła nam wejść. A następnie na męczyzne, który wziął wszystkie trzy nasze walizki za jednym zamachem.
- To prawda, że pani jest ciocią An i siostrą Christiana - powiedziałam do kobiety, Chciałam wiedzieć, czy Cornelia mówiła prawdę. Nie pytałam o to Ani, bo ta była malutka jak ciocia się nami wszystkim zajęła.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6