Poprzedni temat «» Następny temat
Blue Moon
Autor Wiadomość
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-04-09, 18:33   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Jego rozmowy z barmanami zawsze były obustronne. Nie tylko on mówił, ale czasem udawało mu się też coś z nich wyciągać. Poza tym nigdy nie zdradził żadnych istotnych szczegółów, nawet po pijaku. Zwykle gadał o sobie jakieś prywatne dyrdymały albo ogólnie o ludziach lub sytuacji.
Niemniej wiedział jak jest. Ludzie często mówili za dużo, otwierali się całkowicie i potem całkiem niezłą książkę można by z tego napisać. Ciekawe, czemu jakaś opowieść oczami barmana nie została jeszcze zbyt popularnie wydana. Chyba powinien rozejrzeć się za taką lekturą. Przydałaby się w wyjątkowo nudne wieczory, choć jakimś cudem zawsze znajdował sobie zajęcie.
Historii Cassandry również nie znał i nie wiedział, że coś takiego przydarzyło jej się w życiu. Miłość potrafiła być złudna. Człowiek był naiwny i nie myślał racjonalnie. Między innymi dlatego Brad wystrzegał się tego rodzaju uczuć. Wolał mniej skomplikowane romanse i zabawy, niż poważne uniesienia, które niosły za sobą w większości ból i cierpienie. Poradziłby jej to samo, gdyby znał jej problem. Niemniej nie było to jego priorytetem, by poznać jej sekrety.
- Też tak uważam, dlatego nie bawię się w związki - wzruszył lekko ramionami. Nie przywiązywał się zbytnio do kobiet, dlatego nie miał problemu w jednorazowych spotkaniach. Za to nie miał problemu z przyjaźnią z kobietami. Generalnie skomplikowany temat, który wymagałby dłuższego rozwinięcia.
- Mówisz masz - nachylił się odpowiednio, żeby zza lady wyciągnąć szklankę. I już chciał sięgać po butelkę, kiedy jak z ziemi wyrósł barman, łypiąc na niego z dezaprobatą. Brad uśmiechnął się niewinnie i wzruszył ramionami.
- Wiesz jak jest, kobieta była spragniona - zaśmiał się do mężczyzny i zaraz potem poprosił go o dwie whisky z lodem. Barman nieco udobruchany jego odpowiedzią nalał im do pełna i poszedł do kolejnych klientów.
- Nawet na niego nie - odpowiedział z uśmiechem. Mógł sobie poradzić sam w kryzysowych sytuacjach. - Dobrze, że na ciebie trafiłem, bo jak dostanę zatrucia alkoholowego to jako sanitariuszka będziesz wiedziała co robić.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Victor Brown



Look forward, not back

Sokoli wzrok

83%

Najemnik





name:

Victor Brown

alias:
Eagle Eye

age:
32

height / weight:
189/80

Wysłany: 2018-06-03, 16:01   
   Multikonta: Brak
  

   Talon na Aarona i balon


/przed grą z Kirą

Był już wieczór, więc Victor postanowił wpaść do jakiegoś baru. Musiał napić się piwa i trochę pomyśleć w spokoju. Od jakiegoś już czasu szuka swój cel, ale prawdę mówiąc nie śpieszy mu się. Nie był ograniczony czasem, więc mój poświęcić trochę więcej czasu na poznanie miasta. Niezbyt przepadał za Stanami Zjednoczonymi, ponieważ polityka dotycząca mutantów, była za bardzo naciągana. Na swoje szczęście Victor nie wyróżniał się zbytnio od normalnych ludzi, dlatego mógł doskonale ukrywać to kim był i po potrafił. Choć pewnie większość uzna, że jego zdolności są nudne i wcale nie przydatne On uważa inaczej. W jego branży są bardzo przydatne. Pewnie gdyby miał inne życie zostałby detektywem, nowym Sherlockiem Holmesem.
Podszedł do baru i zamówił piwo. Było naprawdę mało ludzi, ale nie będzie narzekał. Zauważył tarczę do rzutek i postanowił sobie pograć.
[Profil]
  [AB-]
 
Nancy Flanagan



Vis pacem para bellum

zmiana w cień

85%

kpt. zastępca dowódcy





name:

Nancy Flanagan

alias:
Shadow

age:
29 lat

height / weight:
165 | 53

Wysłany: 2018-06-03, 20:21   
   Multikonta: Kira Kovacs, Arielle Duncan


Dostała przepustkę na "wolność", jak to mówili ludzie z jej oddziału. Kilka dni po ataku na Bractwo, mimo wszystko nie udało jej się ich uchronić przed gniewem rządu. Sami właściwie byli sobie winni. Nie powinni byli prowokować rządu do kontrataku, to było skrajnie głupie posunięcie.
Nancy nie należała już do bractwa, od jej zdrady minęło kilka miesięcy, ale dalej martwiła się o wszystkich, którzy tam zostali. Miała nadzieję, że Ronniemu nic się nie stało. Teraz jeszcze bardziej, niż zwykle kusiło ją, żeby do niego napisać. Jej uczucia nic się nie zmieniły i bardzo chciała wiedzieć, co u niego słychać. Zanim zdążyła pomyśleć, wyciągnęła telefon i napisała kilka słów na jego numer. Oby to wciąż był ten aktualny.
Nancy usiadła przy jednym ze stolików i z nudów obserwowała otoczenie. Miała wrażenie, że czegoś jej brakowało, ale jednocześnie czuła się spokojniejsza. To dziwne, ale pierwszy raz od dawna, nie licząc niepokoju o ludzi z Bractwa, czuła się całkiem dobrze.
[Profil] [WWW]
  [A+]
 
Victor Brown



Look forward, not back

Sokoli wzrok

83%

Najemnik





name:

Victor Brown

alias:
Eagle Eye

age:
32

height / weight:
189/80

Wysłany: 2018-06-06, 20:14   
   Multikonta: Brak
  

   Talon na Aarona i balon


Wieczór zapowiadał się przebiegać spokojnie. Cieszyło go to, bo przez ostatnie tygodnie nie miał czasu na spokojne pomyślenia. Jak każdy potrzebował chwili relaksu, dlatego też pił dzisiaj piwo. Rzadko się to zdarza, ponieważ zazwyczaj pije whiskey.
Rzucał w spokoju rzutkami, choć trochę zaczynało go to nudzić, bo za każdym razem trafiał w środek. Victor był człowiekiem uzależnionym od adrenaliny, akcji i wyzwań. Pewnie dlatego cały czas pracuje jako najemnik i nie ma zbyt większych ambicji, aby zmienić branżę, bo jest w niej cholernie dobry. Uwielbia testować swoje umiejętności i przenosić je na coraz to wyższy poziom.
Trochę zdziwił się jak do baru weszła Nancy. Nie żeby ją znał, ale nie wyglądała na osobę, która chodzi do takich przybytków... można powiedzieć, że była zbyt ładna, dlatego trochę zaniepokoiło go jej obecność. Tak... był lekkim paranoikiem i właśnie to pokazał. Zastanawiał się kim mogła być. FBI? Czyżby go namierzyli? Cóż... postanowił zachowywać się naturalnie, jakby nic się nie stało.
- Jeżeli czekasz na kogoś w takim barze, to za pewno już nie przyjdzie. - powiedział do niej celując do tarczy, po czym rzucił rzutką.
[Profil]
  [AB-]
 
Nancy Flanagan



Vis pacem para bellum

zmiana w cień

85%

kpt. zastępca dowódcy





name:

Nancy Flanagan

alias:
Shadow

age:
29 lat

height / weight:
165 | 53

Wysłany: 2018-06-21, 21:32   
   Multikonta: Kira Kovacs, Arielle Duncan


Dawno nie było chwili, żeby mogła pozwolić sobie na spokojny pobyt w barze. Siedziała na stołku barowym, ubrana w małą czarną i jakże modne w ostatnim czasie kozaki z cholewą sięgającą na kolano. Nie miała przy sobie broni, ale też nie miała czego się obawiać. Nikt nie wiedział, że zgodziła się pracować dla DOGS. Wszystko po to, żeby Bractwo było bezpieczne. Cudem uszła z życiem podczas zamachu na Yvonne. Nie mogła jej uratować i nienawidziła rządu za to, że podłożyli bombę. Jednak w Bractwie dalej pozostały osoby, które były dla niej ważne, które musiała bronić.
Była w całkiem dobrym nastroju, ale ciągle dopadały Nancy wyrzuty sumienia. Nie wiedziała, czy postąpiła dobrze. Poświęciła wszystko, dla wszystkich. Nie myślała o sobie. Czy to była dobra decyzja?
Kostka lodu pływająca w whiskey pękła z cichym trzaskiem. Otrząsnęła się z zamyślenia i wtedy usłyszała to zdanie. To było oczywiste, że to Nancy była adresatem tych słów. Poza nią w barze nie było innych kobiet. Zwracała na siebie uwagę.
- Na nikogo nie czekam. Przyszłam tutaj się napić, to wszystko. - Jakby kobieta sama nie mogła wejść do baru. Zabawne, może powinna znaleźć sobie męską przyzwoitkę? Może parę mięśniaków w ramach ochrony. Właściwie powinna chodzić z ochroną.
[Profil] [WWW]
  [A+]
 
Theo Oliver



Let's change the rules

Hiperenergetyczność

85%

Taksówkarz





name:

Theo Oliver

alias:
Curtis Hamilton/Cujo

age:
36 lat

height / weight:
178/77

Wysłany: 2019-01-06, 20:57   

Kiedy wszedł do budynku, czuł, jakby wszystkie pary oczu patrzyły tylko na niego, znały. Musiał otrząsnąć się z tej myśli. Ogarnij się Theo, przestań. Podszedł do baru i zamówił whiskey. Z przyzwyczajenia przyjrzał się ludziom, szukając znajomych twarzy lub nieprzyjaznych spojrzeń, ale wszyscy byli mądrzejsi od niego i zajmowali się swoimi sprawami. Przekręcił się na stołku i wbił spojrzenie w bar.
Potrzebował zwiać z miasta, chociaż właściwie, nic się takiego nie stało. Pracował trochę dłużej, niż miał zamiar, co oznaczało więcej godzin spędzonych w taksówce, niemal bez ruchu, ale komu nie przydałyby się dodatkowe pieniądze? To była wina jego zaniedbania i zmiany planu dnia, co tylko jeszcze bardziej go irytowało, a irytacja sprawiała, że czuł energie pulsującą w jego żyłach i jak jego pięści samowolnie się zaciskają. Nie zdarzały mu się niekontrolowane wybuchy mocy od dawna, ale wiedział, że powinien się ich spodziewać. Przynajmniej nie był wśród ludzi, niewiele osób jest świadomych w parku o piątej rano. Nie było jakoś dużo zniszczeń, w końcu to jedynie park, Wrócił do mieszkania, trochę chwiejąc się na nogach i ukrywając oczy za swoimi ciemnymi okularami, żeby nikt nie zwracał uwagi na jego rozbiegane oczy. Spędził dzień w swoim samochodzie, posłuchał wiadomości, ugotował obiad, a wieczorem był już na autostradzie.
Wyjechał do Olympii, nie była zbyt daleko, czasami gorzej było przedostać się przez Seattle w godzinach szczytu. Potrzebował rozluźnienia, a czuł się spokojniej, chociaż na chwile urywając się z miasta, gdzie wszystko się działo.
To najważniejsze, spokój i zero niespodzianek.
[Profil]
  [A+]
 
Thomas Ellsworth



Son of the bitch

Blokowanie mocy

85%

Haker





name:

Thomas Kevin Ellsworth

alias:
David Rogers/BlueSun/Max Reed/Christopher Smith

age:
36

height / weight:
186/83

Wysłany: 2019-01-06, 22:51   
   Multikonta: Mike/Jamie
  

   1 Rok na Giftedach!


8 grudnia godziny wieczorne

Thomas bił się od paru dni z myślami. A od wczoraj kiedy do wiadomości podali szczepienia, to nasiliło się. Wyobrażał sobie swojego brata konającego gdzieś w tym Stanie, a on nie mógł zrobić nic. Ani zdobyć leki, bo nie wiedział gdzie jest, ani mu ulżyć swoją mocą.. Nawet biedak nie wiedział, że ten miał moc i to taką, która na pewno by spowodowała mu ulgę. Z tego wszystkiego w swoim mieszkaniu zdążył już zdemolować czajnik, który wyrwał z kontaktu i rozbił na posadzkę. Nie, wcale nie miał czasem problemu z kontrolowaniem własnej frustracji i złości, po prostu.. Go nosiło.. A rozmawiać o swoich bolączkach dupy nie za bardzo chciał. Dlatego potem różne dziwne rzeczy się działy.
Sąsiadka z dołu przyszła się mu poskarżyć, że przez niego jej małe dziecko się rozpłakało. Co miał zrobić? Wyszedł z domu, wkurwiony z jedną opcją w głowie. Trzeba zapić problem, może jakiemuś barmanowi powiedzieć trochę po pijaku. Tak to był istny plan, który chciał spędzić. Nie miał bladego pojęcia, że wchodząc do baru, rodem z klimatów dzikiego zachodu. Takie klimaty nie były mu obce, może dlatego spodobał mu się ten bar?
Chciał usiąść przy stoliku barmańskim i tam pić, ale kątem oka zauważył postać. Dziwnie znajomą postać. Podniósł brwi do góry i podszedł do niego.
-Curtis? -spytał starając sobie odświeżyć pamięć
Tak to był ziomek, którego widział jakiś czas temu. Na pewno przedstawiał mu się jako Dawid, nie było opcji. To ten roztrzęsiony mutant, który uciekał i który nocował w jego łóżku przez parę dni.
-Cześć stary, nie myślałem, że spotkam cię w takim miejscu. - podniósł rękę - Barman dwa wielkie piwa proszę. - odparł i znów spojrzał na swojego dawnego znajomego -Co robisz w tym mieście? Przyszedłeś też zarazić się tą paskudną grypą?
_________________
[Profil]
  [AB+]
 
Theo Oliver



Let's change the rules

Hiperenergetyczność

85%

Taksówkarz





name:

Theo Oliver

alias:
Curtis Hamilton/Cujo

age:
36 lat

height / weight:
178/77

Wysłany: 2019-01-07, 16:26   

Spiął się słysząc swoje, zmyślone i z czasem znielubiane imię. Kogo z Seattle przywiało? Podniósł głowę i przez chwile patrzył się na mężczyznę, starając się dopasować imię do twarzy. Zdecydowanie nie Seattle.
- Dawid? - był niemal pewien, że nazywał się Dawid. Albo Daniel. Wystarczająco podobne, jeden z dwójki świadków tego niezbyt chwalebnego okresu w jego życiu.
Wiedział, że jego reakcja była naturalna, normalna, szybko przezkoczył ze stróża prawa na poszukiwanego. Z jednej strony wiedział doskonale co robić, znał procedury od drugiej strony, ale miał za duży mentlik w głowie i czuł wręcz, jak jego serce ma ochotę wyskoczyć z piersi a ręka dostać jakieś porządniejsze zabandażowanie. I wtedy i teraz chciał wierzyć, że poradziłby sobie bez niczyjej pomocy chociaż gdzieś głęboko sam w to wątpił.
- Niezupełnie, mam raczej nadzieje, że nie dorwie mnie, zanim nie zwieje do domu - odpowiedział. Mimo wszystko dobrze było zobaczyć swojego dawnego dobroczyńcę, chociaż nie mógł wyrzucić z głowy myśli, że powinien być ostrożny, bardzo ostrożny, nie wiadomo z kim trzyma, co przeszedł, nic nie wiadomo. Nawet w jego głowie brzmiało to jak drobne szaleństwo i paranoja, ale nie próbował jej nawet zwalczyć. Trochę więcej stresu w życiu niewiele mu zmieni, serce i tak już go nienawidzi.
- Gdzie jest… - zawsze był lepszy w twarze niż w imiona. Lucy? Lena? - twoja przyjaciółka?- postanowił nawet nie próbować. - Mam się spodziewać kolejnego spotkania po latach, jak tylko się odwrócę? - spojrzał za siebie, po części nawet spodziewając się, że będzie stała tuż za nim.
[Profil]
  [A+]
 
Thomas Ellsworth



Son of the bitch

Blokowanie mocy

85%

Haker





name:

Thomas Kevin Ellsworth

alias:
David Rogers/BlueSun/Max Reed/Christopher Smith

age:
36

height / weight:
186/83

Wysłany: 2019-01-09, 01:57   
   Multikonta: Mike/Jamie
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie było opcji, że Theo został już naznaczony kolega do picia. Po zamówienia piwa, rozsiadł się naprzeciwko niego. To na pewno nie mógł być dobry dzień dla niego. Thomas miał dziś odreagować, a Theo cóż był idealnym kompanem co nie? Czyż dawny znajomek nie był lepszy od nieznajomego Barmana? Chociaż tak naprawdę, czasem lepiej pogadać z kimś całkowicie obcym.
-Ha! Tego nie możesz być pewny czy nie dorwie, ale ja wiem co na pewno cię dorwie! Wspólne szalone picie przez całą noc! - odparł z zaczepnym uśmiechem
Nie przejmował się tym, że pewnie by się oboje zataczali, oczywiście jeśli jego stary kompan przyjmie wyzwanie i będzie chciał z nim dłużej niż 10 minut posiedzieć, zanim się emigruje. Może i on sam powinien być bardziej uważny, ale w takim miejscu? Po co? Tutaj przychodziło się odprężyć, może kogoś na jedną noc wyhaczyć, by ulżyć swojej zwierzęcej naturze. On przynajmniej miał moc, która nie psuła mu funkcjonowania między ludźmi.. No o ile Ellsworth by lubił jeszcze z ludźmi tyle przebywać.
-Zatrzymała się w Seattle, póki co mamy separację małżeńską. -odparł żartem -Nie masz czego się bać, jesteśmy tylko we dwoje, no plus jakieś randomy w samym lokalu, ale kto by się nimi w tym momencie przejmował.
W tym momencie barman przyniósł dwa wielkie kufle piwa i położył je przed nimi. Tom skinął tylko głową wracając wzrokiem do swojego towarzysza, a po chwili również i podnosząc kufel.
-Za spotkanie. - odparł i chcąc wypić z nim toast na rozluźnienie się - A teraz opowiadaj jak to się stało, że wylądowałeś w tym stanie i co się działo przez ten czas. - oparł się łokciem jednym o stolik i wpatrywał dość natarczywym spojrzeniem w rozmówcę.
_________________
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 5