Poprzedni temat «» Następny temat
Blue Moon
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



When there's nothing left inside, there's still a reason to fight...

Alkokineza

3%

Mieszkaniec DOMu





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-22, 16:32   
   Multikonta: Vera. 3Ch0, Marcos
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Już w trakcie piosenki przy kolejnych wersach siorbałam następne łyki mojej whisky. Nic więc dziwnego że wraz z końcem piosenki moja szklanka również była już pusta. Chciałam nalać nam następną kolejkę, jednak Alison mnie uprzedziła, wstając do baru. No nie ma co! Co ta kobieta w ogóle sobie myśli, że ja tak łatwo odpuszczę? Że niby ja nie mogę wymieszać kilku różnych alkoholi? Ohoho, jeszcze by się zdziwiła. Przesunęłam się w stronę ściany, by Ali mogła posadzić swoje 4 literki obok mnie. Westchnęłam ciężko widząc co niesie w dłoniach.
- Robisz to specjalnie, no. - stwierdziłam z udawanym obruszeniem. Nie byłam fanką czystej tequili, i nawet nie chodziło tu o smak, a raczej doznania węchowe. Ten trunek wyjątkowo drażnił moje nozdrza, ale przecież nie mogłam zostać w tyle. Ukazałabym wtedy swoją słabość, a tak nie lubiłam być odbierana. Czemu tylko Ali nie zamówiła jednak margarity...
Zanim jednak wzięłam się za picie, dopilnowałam, by na skórze mojej dłoni znalazła się odrobina soli. W tą też dłoń złapałam cząstkę cytrusa, a do drugiej sam kieliszek. - Za nas! - Przechodząc z ręki do ręki, najpierw zlizałam sól, wtedy jednym haustem wypiłam trunek i dopiero to zagryzłam cytryną. Drobny grymas mimo wszystko jednak pojawił się na mojej twarzy.
- Brr.. Serio chcesz mnie dziś zabić! - stwierdziłam, zanim jeszcze na policzku poczułam pomadkę blondynki. Nie byłam w tym momencie już pewna, czy może nawet sama ten policzek do niej nadstawiłam? Mimo wszystko, alkohol powoli zaczynał mi szumieć w głowie. I nie było to wcale złe doświadczenie. Speszyłam się jednak nieco wypowiedzią przyjaciółki. Chciałam jednak wyjść z tej sytuacji z lekkim humorem:
- Oj, Ali... No nie ma co, ze mnie to jest najsłodszy cukiereczek w okolicy. Widzisz ten cukierkowy róż, piękną blond grzywę i księżniczkową sukienkę? - Zarzuciłam lekko ironicznie, po czym się zaśmiałam.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-01-22, 16:52   
   Multikonta: Brak


No nie ma tak latwo, picie z Alison to nie tylko rozmowa i rozkoszowanie sie jej cudownym towarzystwem, ale tez swojego rodzaju wyznanie za kazdym razem, ktora pierwsza odpusci. No, albo sie zrzyga. I kto wie byc moze tego dnia to wystarczy, zeby Sammie sie juz poddala. Dla odczuwania tej satysfakcji zdecydowanie warto bylo sprobowac i nawet sie wykosztowac.
-Oczywiscie, ze tak. Przejrzalas mnie calkowicie na wylot powiedziala i po raz drugi tego wieczoru wyszczerzyla sie do niej szeroko pokazujac swoje bialutkie zabki. Alison natomiast przepadala za tequila, zapach jej nie draznil i byla zdecydowanie lepsza niz na przyklad czysta wodka, ktora smakowala paskudnie. No i ten caly rytual z cytryna byl cudowny. i margarita nadawala sie na poczatek na rozkrecenie imprezy na nie jak juz sie spiewalo na glos piosenki.
-Zabic raczej nie, moze jednak jest kilka innych rzeczy, ktore moglaby Tobie albo z Toba zrobic rzekla i puscila do niej oko. No i alkohol powoli rowniez zaczynal dzialac na Alison, poczula ze robi sie jej bardziej goraco i jezeli miala wczesniej jakiekolwiek hamulce teraz pewnie zaczna puszczac.
-Tak! Wlasnie tak! Jestes najslodsza ksiezniczka w okolicy! rzucila po czym sprobowala ja pocalowac tym razem w usta no i nieco bardziej intensywnie niz w policzek,
_________________
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



When there's nothing left inside, there's still a reason to fight...

Alkokineza

3%

Mieszkaniec DOMu





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-22, 17:12   
   Multikonta: Vera. 3Ch0, Marcos
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Poddać się? O nie, to zdecydowanie nie w moim stylu! A przynajmniej nie po takiej ilości. Toż to dopiero rozgrzewka! A przynajmniej chciałam w to wierzyć.
- No w sumie tak. Mamy przed sobą jeszcze "metr" tequili! Nie mówiąc o połowie butli whisky. A ja na pewno nie zamierzam tego tak zostawić! - Stwierdziłam z widoczną odwagą w głosie, po czym złapałam drugiego shota, pijąc go w ten sam sposób co poprzedniego. Tym razem do przełknięcia tego trunku musiałam też przymknąć oczy. Bleh. Z każdym łykiem robiło się coraz gorsze w gębie, ale za to coraz lepsze w głowie. Myśli uciekały mi już powoli gdzieś indziej, ale jakimś cudem mój język się jeszcze nie plątał.
Gdy otworzyłam oczy, widziałam zbliżające się usta mojej towarzyszki. Przez chwilę nawet się w nich zatraciłam, i niewiele brakowało, żebym odwzajemniła jej pocałunek, jednak ostatnia szara komórka postanowiła się tu jeszcze przebudzić z upojenia alkoholowego. W ostatniej chwili odsunęłam swoją zarumienioną twarz od Alison - pytanie tylko, czy te wypieki na policzkach były spowodowane ilością promili we krwi, czy może wzrastającą temperaturą przy tym stoliku? Złapałam za swoją koszulę, lekko nią trzepocząc, by choć odrobinkę się "schłodzić". Jasna anielko! Nie wiedziałam, czy akcje blondynki były wywołane tylko przez alkohol, czy może jednak było w tym coś więcej? Byłam osobą bardzo roztropną, jeśli chodziło o miłość. Nie chciałam też stracić najlepszej przyjaciółki i kompanki od szklanki przez jedno uniesienie.
- Um... Ali, chyba nie powinnyśmy... - Powiedziałam wyraźnie speszona, patrząc na mą towarzyszkę. Nie mogłam jej odmówić dobrego wyglądu, świetnego charakteru i wyjątkowego usposobienia. Zawsze też dobrze pachniała a jej oczy mogły nie jednemu zawrócić głowie... Tylko czy powinnam o tym w ogóle teraz myśleć? Kurcze, Sam, opanuj się! Ładna dziś pogoda, ładna dziś pogoda, tequila jest paskudna, ładna dziś pogoda...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-01-22, 21:29   
   Multikonta: Brak


Mmmm i wlasnie za takiego ducha walki Alison lubila Sammie. Dobrze, ze nie chciala sie szybko poddawac i tak to byla dopiero rozgrzewka.
-Bardzo dobrze. Bo takie plynne cudenka po prostu nie moga sie zmarnowac, to bylby dopiero grzech!- rzucila Alison smiejac sie. Przekrzywila glowe na bok przygladajac sie przyjaciolce. W koncu alkohol nalezalo traktowac z odpowiednia i nalezna mu powaga. Alison zeby nie zostac w tyle rowniez chwycila kolejnego shota po czym wychylila go calego za jednym razem oczywiscie.
Trzeba powiedziec, ze Alison byla dosyc mocno zdziwiona kiedy jej przyjaciolka sie od niej odsunela. W koncu rzadko kiedy ktos potrafil sie jej oprzec i to w taki zdecydowany sposob. Jesli Sammie potrzebowala sie ochlodzic to wystarczylo rowniez jedno slowo wyszeptana do Alison i mogla to uczynic. Blondynka nie cofnela uniosla jedynie jedna ze swoich gestych brwi do gory.
-Nie powinnismy to moze krasc. wskazala reka na wszystko to co bylo na stoliku.
-Widzisz to wszystko? Jestes jedna z moich najlepszych przyjaciolek od szklanki i nie tylko i nic, ale to nic tego nie zmieni. A juz na pewno nie troche dodatkowej zabawy. I obiecuje bardzo przyjemne i intensywne wrazenia sprobowala jeszcze przyblizyc sie do Sammie i pocalowac ja, niezwykle namietnie.
_________________
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



When there's nothing left inside, there's still a reason to fight...

Alkokineza

3%

Mieszkaniec DOMu





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-22, 21:57   
   Multikonta: Vera. 3Ch0, Marcos
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Cóż. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i zdecydowanie nie byłam na to jeszcze gotowa. Te kilka drinków i dwa shoty to było stanowczo za mało.
- No właśnie! - Jesteśmy przyl... przyjaciółkami! - Stwierdziłam z dozą pewności w głosie, mimo, że procenty zaczynały już wpływać na moją składnię. Wiedziałam, że Ali nie ma problemów z przelotnymi związkami i łatwo o nich zapomina. A ja zdecydowanie nie chciałam być "jedną z wielu" i zapomnianą. By nie dać się znów zahipnotyzować pełnym wargom blondynki, odsunęłam się maksymalnie pod ścianę, przez co moje plecy dotykały już zimnych belek oparcia. Chyba nawet tego w tym momencie potrzebowałam - odrobinę chłodu i racjonalnego spojrzenia.
- Ally... Ja... - Hah. Musiało to być nawet zabawne. Ta pełna wigoru kobieta, która pewnie nie jednemu facetowi byłaby skłonna skopać tyłek i nawet się nie obejrzeć, teraz całkowicie zniknęła. Zostałam mała ja, która nawet nie wiedziała jak ubrać myśli. Bałam się? Tylko czego czego? Zmian? Ulotności? Utraty kolejnej ważnej dla mnie osoby?
A może Alison miała rację i powinnam odpuścić? Wiedziałam jednak, że przy obecnym stanie rzeczy nie będę w stanie. Zbyt dużo myśli kołotało mi w głowie. Bez większego zastanowienia, chwyciłam butelkę whisky i przechyliłam ją nad swoją szklanką do czasu, aż ta, napełniła się do połowy. Nie bawiłam się teraz jednak już z colą - chwyciłam szkło w dłoń i w jednej chwili zbliżyłam do swoich ust. W tej chwili, była to dla mnie nie tylko szansa na szybsze upicie się i zapomnienie o wszystkim, ale również - była to mała, przezroczysta bariera chroniąca mnie przed poddaniem się tej ślicznotce przede mną.
To zapewne nie był dobry wybór. Gorzki smak napoju szybko ogarnął moje kubki smakowe, jednak nawet teraz nie odpuściłam. Wypiłam trunek do ostatniej kropli, po czym ostawiłam szklankę z głośnym stukiem na stół. Wzięłam głębszy wdech i przetarłam dłonią po swoich ustach, zapewne rozmazując już resztki szminki.
- A niech Cię piekło pochłonie. - Powiedziałam cicho, zbliżając się ku Alison. Żyje się raz, tak się mówi, prawda? To nie było już trzeźwe myślenie, o nie. Prawdopodobnie zbyt gwałtownym ruchem wplotłam swoje palce w blond kosmyki włosów kobiety siedzącej naprzeciwko mnie, na wysokości potylicy. "Niech się dzieje wola nieba", czy jak to tam mówią. To zdecydowanie nie był słodki pocałunek. Należał raczej do tych niecierpliwych, kiedy dwoje ludzi jeszcze próbuje się odnaleźć, ale nie chcą odpuścić. Nie wiedziałam w tym momencie, jak ta noc się skończy. Wiedziałam jednak jedno - rano będzie mnie czekał nie tylko kac...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-01-22, 22:46   
   Multikonta: Brak


Jak dla Alison to nie bylo tutaj napiecia, a jedynie szansa na dobra zabawe. Alison chyba nie stresowala sie tak latwo, a juz na pewno nie w takiej sytuacji.
-Mmm no tak i przyjaciolki robia rozne szalone rzeczy razem prawda? Alison nawet myslala, zeby wspomniec o filmie 'Friends with Benefits', ale ugryzla sie w jezyk. Znala zdanie przyjaciolki na temat przygodnych milostek, ktorych najwyrazniej unikala jak ognia. Ale Sammie z pewnoscia mylila sie co do jednego. Alison miala wiele przelotynych milostek bo jak do tej pory na natrafila na nikogo, kto potrafilby dotrzymac jej kroku we wszystkim. Wszyscy ci przelotni partnerzy wydawali sie byc tacy slabi. A Sammie stanowila wyjatek od tej reguly co mozna bylo sywierdzic chociazby patrzac na rowna ilosc wypitych przez nia drinkow. A to czy to co sie dzialo to bylo za szybko, to blondynka jednak byla zdania, ze lepiej zaczac jakies poczynania teraz niz jak beda myslec tylko o zwracaniu zawartosci zoladka nad kiblem. Zdecydowanie malo seksowne prawda? A jesli chodzi o zmiany. Nie wszystkie musza byc zle. Mimo naszych negatywnych doswiadczen.
Alison oparla sie teraz i po prostu przygladala poczynaniom przyjaciolki, wlaczajac w to fakt jak pije czysta whisky. Ciezki, gorzki smak na pewno zostal na jej ustach. Mowiac o ustach....taka rozmazana szminka wydawala sie byc niezwykle seksowna.
-Pieklo czy niebo. Nie wazne. Wazne, zebysmy poszly tam razem powiedziala i kiedy poczula wplecione palce w swoje wlosy bez oporow dala sie przyciagnac i co wiecej odwzajemnila gest wplatajac swoje palce w zdecydowanie krotsze wlosy przyjaciolki. I zlozyla na jej ustach niezwykle goracy i namietny pocalunek, bawiac sie swoim jezykiem po podniebieniu przyjaciolki i zasyssjac sie na jej jezyk, wkladajac cale swoje doswiadczenie w ten pocalunek.
_________________
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



When there's nothing left inside, there's still a reason to fight...

Alkokineza

3%

Mieszkaniec DOMu





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-22, 23:05   
   Multikonta: Vera. 3Ch0, Marcos
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Swoje w życiu przeszłam i na pewno miało to odbicie na moich dalszych poczynaniach. Wczesna utrata rodziców, odtrącenie własnego brata, częste wyprowadzki, porzucenie studiów... To wcale nie były miłe wspomnienia. Wiele z nich do dzisiaj zbija mi sen z powiek. Nie jestem pewna, czy to właśnie ta mała kumulacja nie wprowadziła mnie prosto w nałóg. Alkohol dawał ukojenie i pozwalał zasnąć, gdy nic innego nie szło po mojej myśli. A spotkania z Alison dodatkowo pozwalały nie tylko zapomnieć o wszystkim co złe, ale i tworzyć nowe, lepsze wspomnienia. Znałyśmy się już trochę, ale tak nam jeszcze nigdy nie odbiło.
Przeciągnęłam jeszcze przez chwilę ten pocałunek. Nie był już tak niepewny i nieporadny - w końcu nadałyśmy na tych samych falach. Przez te kilka sekund, w trakcie których zbliżyłyśmy się do siebie bardziej, niż kiedykolwiek indziej, zapomniałam o ludzkim świecie. Rany. Sama nie wiedziałam, czy to wina długotrwałego braku partnera, rzeczywistej potrzeby zbliżenia, tego, jak Ali na mnie działała, procentów, czy może jednak była to mieszanka tego wszystkiego razem. Przez te kilka sekund miałam nadzieję, że ta chwila to piękny sen, z którego nie będę musiała się budzić.
Musiałam jednak uwolnić ciepłe wargi mej kompanki, by wziąć głębszy wdech. Uff, czy tu serio jest aż tak gorąco?
- Mówiszz to każdfemu, kogo uwiedźieszz. - Stwierdziłam pewnym tonem z wrednym uśmieszkiem na ustach, po czym zgarnęłam jeden niesforny kosmyk włosów opadający bezwiednie na twarz blondynki. W końcu słyszałam już prawie wszystkie jej teksty na podryw. Dziś jednak chciałam wierzyć, że mówi to tylko dla mnie, a sama uwaga miała być tylko drobną uszczypliwością. Mój język jednak wcale nie pomagał mi być małą jędzą, bo akurat teraz musiał zacząć się plątać. No ale skądże, opróżniona przed chwilą szklanka wcale nie miała z tym nic wspólnego.
Pogłaskałam przyjaciółkę po jej gładkim policzku przyglądając się jej - jak mi się wydawało - bursztynowym oczom, by móc na chwilę się w nich zagubić. Była ze mnie taka mała romantyczka w sumie we wszystkim. A czy byłby na to lepszy moment niż właśnie ten?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Alison Blake



The World is Not Enough

Kriokineza

74%

-





name:

Alison Blake

alias:
Ice Princess

age:
32 lata

Wysłany: 2018-01-22, 23:27   
   Multikonta: Brak


Niestety tak wlasnie jest, ze ciezkie wspomnienia sie na nas mocno odbijaja. Tak samo bylo chyba w przypadku Alison, choc az tak drastycznych przejsc to ona nie miala. Kiedy byla dzieckiem jej ojciec w koncu bil ja i matke, ale do czasu az nie przebrala sie miarka. To chyba jednak uksztaltowalo nieco Alison w jej braku postrzegania zycia wiekszosci ludzi jako szczegolnie cennego. Wlasnie w takie uczucia przeksztalcil sie bol dziecinstwa Ali. Alkohol akurat to dla niej samej byla tylko rozrywka. I wlasnie cala przyjazn z Sammie to byl nieodzowny element tworzenia nowych i lepszych wspomnien, wlaczajac w to, to co teraz sie miedzy nimi dzialo, a raczej dopiero zaczynalo dziac. Alison dala z siebie wszystko w trakcie tego pocalunku by dac jak najwiecej przyjemnosci, zapomnienia jak i przedsmak tego co moglo sie wydarzyc dalej w trakcie tej jednej nocy. Szalonej miejmy nadzieje nocy. Chciala by wlasnie dla Sammie byl to piekny sen, z ktorego nei bedzie musiala sie budzic tak szybko. Albo wcale. I tak byly zmuszone przerwac pocalunek by nabrac powietrza.
-Moze tak, moze nie. Ale przy Tobie mam naprawde to na mysli powiedziala Alison patrzac jej prosto w oczy. To byla swieta prawda. Jezeli z kimkolwiek czulaby sie dobrze w dlugotrwalym zwiazku to Sammie byla chyba jedyna taka osoba z tych, ktore znala. Kiedy i Alison zostala poglaskana to pocalowala ja w czolo i popatrzyla jej prosto w oczy po raz kolejny.
-Mysle, ze dobrze by bylo kontynuowac rozwoj tej fabuly na przyklad u Ciebie? Dobrze, ze kupilam whisky w butelce rzucila a swoja reka przyejechala po policzku by zjechac delikatnie po szyi, ramionach i potem chwycic ja za dlon i scisnac. Z jakiegos powodu chciala po prostu dodac jej otuchy i pewnosci siebie. We wszystkim, lacznie z mierzeniem sie ze swoimi problemami.
_________________
[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



When there's nothing left inside, there's still a reason to fight...

Alkokineza

3%

Mieszkaniec DOMu





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-01-22, 23:46   
   Multikonta: Vera. 3Ch0, Marcos
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Na pytanie Ali rozejrzałam się po barze. Rzeczywiście, było to bardzo średnio romantyczne miejsce. Z jakiegoś powodu jednak do tej pory mi to nie przeszkadzało. W końcu przyszłyśmy tutaj tylko wypić, to wcale nie miało się w ten sposób potoczyć. To wszystko w ogóle szło nie po mojej myśli, ale z jakiegoś powodu (khem, khem, no w ogóle nie wiem jakiego), dałam się ponieść chwili. I o ile rzeczywiście, z butelką nie było problemu, tak kieliszki nieopróżnione kieliszki nie dawały mi spokoju.
- Osstatnie toasty koch-hana i możemy się zwij-ać. - Stwierdziłam z uśmiechem na ustach, odwzajemniając uścisk dłoni mej towarzyszki. Zdecydowanie mowa wychodziła mi coraz gorzej, ale to jeszcze nic nie znaczyło. Moja tolerancja na pewno nie kończyła się w momencie tracenia umiejętności pięknego wysławiania się! O nie, jeszcze mogłam całe litry w siebie wlać. Jedyne, w czym procenty mogły tu pomóc, to w popuszczeniu wszelkich barier.
Zgrabnym ruchem schowałyśmy butelkę z trunkiem do jednej z naszych toreb, przy stoliku wypiłyśmy jeszcze dwie kolejki za nas i po jednym kieliszku na głowę wzięłyśmy sobie na drogę. W końcu miałyśmy kawałek do mojego mieszkania.
Z lokalu wyszłyśmy razem - nie spiesząc się i nucąc piosenkę, która prawdopodobnie zostanie już naszym wspólnym utworem...
- Here's to us...


[z/t x2]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-05, 22:38   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


// przed eventem podobno

Ostatnio miał miejsce trochę wydarzeń, niekoniecznie korzystnych dla Bradleya. Może część z nich nie była najgorsza, ale jednak wplątał się w konflikt przyjaciół i niestety wywiązały się z tego niemałe dramy. Starał się być dobrym przyjacielem, nie zajmować żadnej ze stron i wspierać w miarę możliwości.
Nic więc chyba dziwnego, że chciał trochę odreagować po tych wszystkich przebojach. A jak inaczej, niż przy drinku w barze? Nie miał dziś wieczorem już żadnych obowiązków, dlatego ubrał się koszulę, postawił elegancko włosy na głowie oraz przyciął te na brodzie. Nie chciał wyglądać jak ostatni luj, w końcu jak się wychodzi do ludzi to jakoś trzeba wyglądać.
Wszedł do lokalu na luzie, powolnie rozglądając się za miejscem do siedzenia. Było parę wolnych stolików, ale on po krótkim namyśle postawił na miejsce przy barze. Zawsze blisko po dolewkę, prawda? Powiesił kurtkę na wieszaku i zajął miejsce na stołku barowym. Zamówił whisky z lodem, przejrzał swój telefon, poodpisywał na wiadomości tekstowe, które gdzieś tam zalegały w skrzynce, a potem wdał się w dyskusję z barmanem. Zwykła, niezobowiązująca rozmowa umilające tej dwójce czas.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-06, 21:17   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


#4

Choć przez większość czasu - przynajmniej od pewnego momentu - nie odczuwała zbyt silnej potrzeby socjalizowania się zarówno na przestrzeni obozu, jak i świata poza nim... Tym razem postanowiła to zmienić. Sama nie do końca wiedziała, czemu tak właściwie odczuła potrzebę zmiany w kursowaniu pomiędzy miejscem pracy, a pokojem w ich niedużym, specyficznie urokliwym - zagrzybionym, pełnym rybików, pająków i innych cudów natury - domku. Wiedziała jednak, że samotne picie nigdy nie było dobre... I to właśnie z tego powodu postanowiła przenieść się z nim gdzieś indziej.
Zakładając bardziej wyjściowe ciuchy i przywdziewając lepszy płaszcz, być może nie odstawiła się niczym szczur na otwarcie kanału - bo i po co by jej to było - jednak osobiście uznała, że wygląda całkiem przyzwoicie. Oczywiście, cienie pod oczami nadal pozostały na swoim zwyczajowym miejscu, ani myśląc zniknąć pod warstwą makijażu, a umalowane usta nie wyginały się w żadnym niecodziennie wesołym uśmiechu, jednakże było całkiem dobrze. W gruncie rzeczy - to był przecież dosyć przyzwoity dzień.
Wchodząc do baru - prawdę mówiąc, dosyć przypadkowego, bo nie spędziła w nim na tyle wielu dobrych chwil, by naumyślnie tu przychodzić - praktycznie nie rozglądała się po wnętrzu sali, dobrze wiedząc, gdzie najwygodniej było się ulokować. Stoliki stolikami, jednak to bar zapewniał możliwie jak najlepszy i najtrwalszy dostęp do wysokoprocentowych trunków. A na tym jej przecież teraz zależało, nie? Lokując się na hokerze, oparła łokcie o blat, czekając na moment, w którym barman będzie wolny. Nie zamierzała się do niego przecież wydzierać. No, nie w przypadku, kiedy był przy drugim końcu dosyć długiego baru.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-06, 23:30   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Jego rozmowa z barmanem była zajmująca. Tak naprawdę rozmawiali o kompletnych pierdołach. Kto tu przychodzi, jakie drinki najczęściej nalewa i w ogóle. O zwyczajach baru, o zachowaniach klientów. O tym, że przy barze często siadają ludzie samotni, którzy chcą się wygadać barmanowi licząc, że coś im poradzi. Często też osoby szukające towarzystwa u innych oraz osoby szukające "miłości".
Jakim typem był Brad? Chyba trochę samotnym, a trochę szukającym towarzystwa. W końcu spędzenie całego wieczoru samemu, od czasu do czasu rozmawiając z barmanem to trochę... przykre? Mało satysfakcjonujące? Zwłaszcza, że mężczyzna za barem ciągle musiał wracać do pracy i kogoś obsługiwać. A niektórzy zagadywali i obsługa się przeciągała, wtedy samotność szczególnie doskwierała Bradley'owi.
Pierwszego drinka skończył w mgnieniu oka. Trochę był spragniony, a trochę się zagadał i tak mu picie szło. Także teraz miał pustą szklankę i barmana na drugim końcu baru. Pochylił się do przodu, żeby zobaczyć co robi i oczywiście lejąc piwo rozmawiał z jakimś facetem. Westchnął i oparł się z powrotem o oparcie stołka. Spojrzał na osobę z prawej, z lewej i... znajoma twarz. Zawiesił na niej wzrok i przekręcił głowę.
- Cassandra? Hej - uśmiechnął się do niej delikatnie. - To chyba moja wina, że tak długo czekasz. Wcześniej rozmawiałem trochę z barmanem, więc prawdopodobnie unika teraz tych rejonów, żeby mi się nie zebrało na przegadanie kolejnego tematu.
Oczywiście żartował, bo barman nie wyglądał jakby ich unikał, a gdy rozmawiał z Bradem był dość zadowolony. Ale mógł trochę podkolorować rzeczywistość dla żartu, prawda?
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-07, 18:34   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Choć znaczna większość ludzi zapewne, siedząc na jej miejscu, rozglądałaby się dookoła w poszukiwaniu czegoś, na czym dałoby się zawiesić wzrok w oczekiwaniu na nadejście barmana... Cassandra wcale tego nie robiła. Nie przez to, że była inna, wyjątkowa czy coś z tych rzeczy, po prostu nie miała na to nawet najmniejszej ochoty. Niby teoretycznie przyszła do baru, by się socjalizować, jednak...
Należało przy tym spojrzeć prawdzie w oczy - mniej niż połowa osób w pomieszczeniu była tego jakkolwiek warta. Mniej niż połowa z tej połowy mogła mieć w nosie mutantów i nie być zagrożeniem w razie pijanego braku myślenia nad wypowiadanymi słowami, które może raczej jej się nie zdarzało, jednak ponoć zawsze musiał być ten pierwszy raz. Mniej niż połowa z tej połowy z tej połowy prawdopodobnie nawet im sprzyjała, ale Cass - mimo wszystko - wolała tego nie weryfikować. W gruncie rzeczy, wcale nie czuła się w obowiązku, by gadać z innymi, napicie się miało być wystarczające.
Mimo usilnego wpatrywania się w drugi koniec baru, jakie uskuteczniała już od dłuższej chwili, barman nie był jednak magicznym dżinem i najwyraźniej nie zamierzał zjawić się na jej telepatyczne prośby. Nie było dżina, nie było ginu, a zmiana sytuacji nie miała raczej nastąpić zbyt szybko, bo mężczyzna zdecydowanie się z kimś zagadał. Zupełnie jak to w barze pełnym mniej lub bardziej samotnych osób - pracownicy zdawali się być najlepszymi osobami do zagadywania i Cassandra wcale się temu nie dziwiła. Jeśli miałaby pomyśleć o człowieku skrywającym jak najwięcej sekretów innych, pewnie od razu wymieniłaby barmana.
Tak czy siak, po prostu siedziała na całkiem wygodnym stołku, wpatrując się w dosyć oddalony tył nieco już łysiejącej głowy i pewnie dalej by to była, gdyby nie znajomy głos, który wyrwał ją z tego cząstkowego zamyślenia. Nie spodziewała się spotkać kogoś znajomego, choć teoretycznie nie było to przecież nic niecodziennego. Odwracając się jednak bardziej ku zagadującemu ją rozmówcy, instynktownie nieznacznie się uśmiechnęła. Sama nie wiedziała, czy bardziej z dosyć miłego zaskoczenia, czy może jednak na te dosyć szczere słowa.
- Jakimi to historiami tak bardzo go odstraszyłeś? - Unosząc brwi, poprawiła się na hokerze, ponownie opierając łokcie o blat i wbijając pytające spojrzenie w mężczyznę. - Hej.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-03-18, 03:10   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Brad lubił towarzystwo innych osób, chociaż faktycznie odkąd był w więzieniu, zaczął bardziej uważać z kim i o czym rozmawia. Uczył się na błędach i nie zamierzał popełnić kolejnego. Rozmowa z obcymi była ryzykowna, bez wcześniejszego poznania przynajmniej ich tożsamości.
I niestety (albo i stety) Brad miał pokrzyżować plany Cassandry odnośnie zwykłego napicia się bez rozmawiania z kimkolwiek. Może nie był wart jej czasu, ale na pewno nie był jakimś podejrzanym typem, który może jej zaszkodzić. Byli w tej samej drużynie jakby nie patrzeć.
Barman faktycznie był bardzo zagadany. Póki co nawet nie spojrzał w tę stronę. Polewał kolejne trunki na drugim końcu baru, a w międzyczasie słuchał i rozmawiał klienta, który ewidentnie nie chciał dać mu spokoju. Trzeba to jednak zrozumieć, barman nie mógł tak po prostu go zignorować, ale z drugiej strony nie mógł też poświęcić mu całego wieczoru, prawda? Brad dawał mu jeszcze jakieś pięć minut, bo przypuszczał, że więcej nie wytrzyma.
- Standardowe historie... opowieści życia, problemów z kobietami itd. Nic ważnego - machnął ręką, jakby to wszystko było jedynie błahostką. Po chwili jednak uśmiechnął się nieco szerzej. Gdy oparła blat o łokcie, pomyślał, że nie może tak być, żeby kobieta czekała tyle na drinka.
- Okej, mów co chcesz do picia, załatwię - mrugnął do niej porozumiewawczo. Nie zamierzał prosić się o uwagę barmana. Najzwyczajniej w świecie sam się obsłuży, a raczej dziewczynę i siebie. O ile przyszła sama i zaraz nie pojawi się jakiś zazdrosny koks, któremu będzie musiał wyjaśniać, dlaczego zagadał do jego pani. Chyba nie miał dziś ochoty na takie akcje. Ostatnio miał dość bójek z (byłymi) chłopakami znajomych i przyjaciółek. - Czekasz na kogoś?
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-19, 00:15   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Prawdę mówiąc, obserwowanie niemożliwie mocno zagadywanych barmanów mogło być całkiem zabawne, gdy patrzyło się na to z perspektywy kogoś, kto od dłuższego czasu po prostu nie robił takich rzeczy. Być może kontakty z pracownikami okolicznych pijalni były dla niej kiedyś na wagę złota, bowiem - jak to już miała okazję zauważyć - podobni ludzie wiedzieli naprawdę dużo, jednakże obecnie Cassandrze zależało na czymś zgoła innym. Chciała zniknąć w tłumie, nie wyróżniać się na tyle, by mogło jej to zaszkodzić, a nader wszystko - naprawdę głęboko skrywała swoje własne sekrety. Tak, aby nikt już do nich nie dotarł.
Nadal czuła ten gorzki posmak bycia zdradzoną przez kogoś, komu ufała najbardziej. Wciąż pamiętała wrażenie, jakiego wtedy doznała. Były takie chwile, kiedy wręcz zastygała, przypominając sobie o tych wszystkich rzeczach, które tak naiwnie wydobywały się z jej ust, gdy myślała, że mogła mówić o każdej myśli, każdym odkryciu, każdej tajemnicy... Być może skazując tym samym na śmierć o wielu więcej ludzi, niżeli nawet mogła sądzić. W końcu nie wszystkie informacje, jakie wtedy miała, były dokładne. Często chodziło zaledwie o zalążki wiadomości, tropy do sprawdzenia, wskazówki...
Dzięki którym, jak to zbyt późno wyszło, wspierała nie Bractwo, a Genetically Clean. Przez to, że była tak ufna. Przez to, że nie potrafiła trzymać języka za zębami. Była gorsza od najbardziej przekupnych barmanów, bo nie robiła tego dla pieniędzy. One przynajmniej były jakimś wytłumaczeniem, mogły postawić człowieka w nieco lepszym świetle, jeśli chodziło o zapewnienie bytu rodzinie, pokrycie długów czy ocalenie czyjegoś życia. Tymczasem Cass sprzedała się za coś znacznie bardziej żałosnego, marną imitację miłości, która istniała tylko jednostronnie. Oddała serce, oddała tajemnice... Za co? Za to, by siedzieć teraz w barze, marząc o czymś mocniejszym i powoli odczuwając coraz większą ochotę, aby ponownie się wycofać?
Zrobiłaby to. Najprawdopodobniej zabrałaby swoje nieliczne manatki i wyszłaby jeszcze szybciej niż pojawiła się w pomieszczeniu, jednak to właśnie wtedy natrafiła na kogoś, kogo znała. To zaś skłoniło ją nie tylko do pozostania jeszcze przez chwilę, lecz także do wdania się w rozmowę. Co lepsze, dosyć mocno powiązaną z tym, o czym wcześniej myślała. By sprzedawać historie, trzeba było wcześniej je zdobyć, nawet w tej - jak to określił mężczyzna - standardowej wersji. Na jej podstawie dało się przecież wyciągnąć znacznie więcej niż ktokolwiek by sądził.
- Związki są trudne... - Podsumowała w dosyć oszczędnej odpowiedzi, przypatrując się Bradleyowi w taki sposób, jakby jednocześnie mogła wysłuchać czegoś więcej i nie miałoby jej to zbytnio przeszkadzać, jak i również, jakby nie miała nic przeciwko zejściu z tego tematu. W końcu jej własne relacje damsko-męskie praktycznie nie istniały już od bitych dwóch lat... No, dobrze - roku z hakiem, ale... Kto by liczył kolejne miesiące unikania jakiegokolwiek zaangażowania?
Ona, na pewno ona by to robiła. Problem w tym, że nie zamierzała się do tego przyznawać. Ani samej sobie, ani nikomu innemu. Tym bardziej bez wcześniejszego wypicia paru kolejek. A na te najwyraźniej się nie zanosiło, przynajmniej do czasu wyjątkowo kuszącej propozycji.
- Whisky z lodem byłoby niezłe. - Odpowiadając, jednocześnie wzruszyła ramionami. - Wyłącznie na barmana. A ty?
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5