Poprzedni temat «» Następny temat
Altana #1
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-24, 15:20   Altana #1



[Profil]
 
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-10-24, 16:01   
   Multikonta: -


//jakiś czas po spotkaniu z Dantalionem w fermont

Szła żywo ulicą przed siebie. była rozdygotana tymi wszystkimi emocjami, czuła jak by wróciła do momentu, gdy go straciła. Nie chciała nigdy więcej się tak czuć, jednak nikt nie pytał jej o zdanie.
Teraz jednak żywo burczało jej w brzuchu, a była bez grosza. Musiała więc zapolować na jakaś otwartą torebkę nieuważnej kobiety, albo zamyślonego turystę z plecakiem. Wystarczy chwila jego nieuwagi i podprowadzi portfel, wyjmie połowę kasy i go porzuci, albo jeśli szczęście pozwoli, odłoży we właściwie miejsce. Cudze dokumenty nie były jej potrzebne.
Zasiadła na ławce, spojrzała w niebo, wyprostowała nogi i wzięła głęboki wdech. Musi być dobrze, musi być spokojnie, bo inaczej zawsze źle się to kończy.
Spojrzała na masę ludzi przesuwających się obok, niby bez ścisku, jednak ta fala nie zmniejszała się poważnie ani na chwilę.
Nie potrafiła jeszcze wyłowić swojej potencjalnej ofiary. Nie można tak od razu, a może poczekać, aż zacznie się ściemniać?
No i zaburczało w brzuchu, jednak to zły pomysł czekać. Lepiej działać szybciej, bo inaczej będzie skupiać uwagę wszystkich wokół na sobie tym burczeniem. A tego nie chciała.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-10-24, 17:04   
   Multikonta: Cassandra, Jane


|po wizycie w DOMu [#2]

Pomimo pory roku, Chinatown jak zwykle tętniło życiem. Być może dla wielu innych ludzi - a szczególnie dla wielu innych mutantów, którzy musieli przecież jeszcze bardziej dbać o własne bezpieczeństwo - byłoby to niewygodne, jednak nie dla Maysilee. Ona... Cóż, lubiła nie być całkowicie sama. Była dosyć społeczną istotą, nawet jeśli w tym momencie nie zamierzała zagadywać nieznanych sobie ludzi.
Przyszła tu w końcu w dosyć konkretnym celu. Poza poczuciem, iż było się częścią czegoś większego, Chinatown dawało o wiele więcej. Było wręcz idealną bazą wypadową. Mogła tak po prostu przemknąć się pomiędzy licznymi zakupowiczami i turystami, znikając we wnętrzu niedużego chińskiego sklepiku z wszelkiego rodzaju gadżetami, skąd czekała ją już prosta droga po zaopatrzenie.
Bractwo raczej nie korzystało w tym momencie z tego typu działań, mając swoich własnych, bardzo zaufanych dostawców, jednak dla Griffith liczyła się dostępność wszelkiego rodzaju środków. Raz na tydzień - dokładnie we wtorek - starała się zdobyć jak najwięcej środków, które później mogłaby spróbować przemycić do DOMu. Oczywiście, było to ryzykowne praktycznie od samego początku aż do samego końca, jednak do tej pory dosyć dobrze jej wychodziło.
Tego dnia również pojawiła się zatem w Chinatown, wcześniej wybierając pieniądze z okolicznego bankomatu. Było jeszcze jednak odrobinę zbyt wcześnie, by mogła pojawić się u człowieka, który dotychczas zaopatrywał ją w leki, dlatego postanowiła przysiąść na chwilę na jednej z ławek i przez chwilę poobserwować ludzi. Zawsze lubiła to robić.
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-10-24, 18:20   
   Multikonta: -


Poczuła, że ktoś siada blisko, zdroworozsądkowa ludzka odległość, dobra, gdy chcesz wiedzieć, że ktoś istnieje i mieć spokój. Idealna też do drobnych rabunków. Spojrzała na dziewczynę i nie była pewna, czy warto próbować. Znów zaburczało jej w brzuchu i trudno. Stara sztuczka. Pierścionek rzuciła prosto pod nogi dziewczyny.
- Przepraszam... - jak to prawdziwie brzmi, gdy ma się lekko zziębnięty i zachrypnięty głos wyrwany z kontekstu. Jednak tam w tyle głowy mocno pracował proces analizujący cudze ruchy i otoczenie, czy uda jej się wyjąć portfel i szybko zniknąć. Liczą się sekundy, pierścionek też, żeby był autentycznym, jednak bycie człowiekiem jest bardzo trudne.
Przez sekundę zastanowiła się, czy przypadkiem właśnie próbuje okraść samej siebie, bo ile lat mogła mieć ta dziewczyna? Na pewno było jej łatwiej, bo przecież nie wyglądała na zmęczoną jak Mir, a może Mir po prostu lubiła być zmęczona? Nie wiedziała tego sama i bała się zadać sobie samej to pytanie. Cofnęła dłoń i sięgnęła po pierścionek. Nie zdecydowała się na wsadzenie dłoni do torebki.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-10-24, 19:50   
   Multikonta: Cassandra, Jane


Pomimo tego, jak fascynujące bywało obserwowanie otoczenia, tych wszystkich ludzi mijających ławkę, spieszących się w tylko sobie znanych kierunkach, przebierających w produktach, zajmujących się prowadzonymi czy niesionymi zwierzętami lub tak po prostu - zupełnie jak ona w tej chwili - siedzącymi bezczynnie na jednej z dosyć szerokich ławek... Maysilee czuła się na swój sposób rozkojarzona. I wypadałoby tu uściślić, iż znacznie bardziej niż zazwyczaj, bo w końcu nigdy nie należała do mistrzów skupienia.
Wciąż uciekając myślami do Dzielnicy Ochrony Mutantów i tego wszystkiego, co miało miejsce, gdy była tam po raz ostatni, nie mogła tak po prostu całkowicie się wyciszyć. Niewielkie obcasy jej jesiennych butów raz po raz postukiwały o chodnik, a szczupłe palce miętosiły końce jasnoniebieskiego szalika. Prawdopodobnie powinna przestać to robić, ponieważ mogła zwracać na siebie nieproszoną uwagę, ale... Nawet tego nie dostrzegała. To było dosyć instynktowne, mimowolne i automatyczne.
Zupełnie tak jak odruch schylenia się po coś, co upadło tuż pod jej nogami. Dopiero po kilku sekundach orientując się, że przedmiot - który w zderzeniu z ziemią wydał z siebie charakterystyczny, brzęczący odgłos - był pierścionkiem. I że najwyraźniej należał on do kobiety, która wcześniej siedziała w ciszy na ławce tuż obok niej. Teraz zaś obie zainteresowały się zgubą, nawiązując dosyć typową nietypową interakcję, bowiem Griffith do tego stopnia schyliła się, aby pomóc nieznajomej, że mimowolnie smyrnęła włosami jej dłoń.
- Za szczupłe palce? - Zagaiła, kiedy zguba znalazła się blisko ręki właścicielki.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-10-25, 14:30   
   Multikonta: -


Zgarnęła pierścionek. Bagatela kradziony, ale to już temat na osobny wywód.
- Nieuwaga raczej. - westchnęła spokojnie i nikło się uśmiechnęła. Spaliła sobie łup w tym miejscu, a była coraz bardziej głodna. Scenariuszy może być parę, ale żaden nie rysuje się zbyt dobrze dla jej, dającego znaki dźwiękowe, brzucha.
-Dziękuję. - wsunęła pierścionek na palec serdeczny prawej dłoni. Lubiła ten odruch, sądziła, ze jest oznaką stabilności w życiu, której nie miała. Obrączki, te sprawy.
-Fajna pogoda, prawda? - zapytała tak pro forma i spojrzała przed siebie na bezwładny tłum. Bardzo chciała być nijaka, ale nadal być mutantem, bo to jej odpowiadało. Jednak brak miejsca, gdzie mogłaby się ostać doskwierał.
Goniła za króliczkiem, jawnym, wysokim i przystojnym. Uciekł i zabrał ze sobą ostoję jej jestestwa, wspomnienia. Nie była pewna jak to jest być człowiekiem pamiętającym coś więcej niż parę lat w tył. Kim się jest, gdy pamięta się dzieciństwo? Na pewno kimś, kto nie zadaje pytanie pytania bez patrzenia na rozmówcę...
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-10-25, 20:17   
   Multikonta: Cassandra, Jane


- Jest śliczny. - Stwierdziła, jeszcze raz zerkając na biżuterię i uśmiechając się do kobiety. Mimo że sama raczej nie nosiła tego typu biżuterii - skąd też miałaby to robić? - z pewnością umiała docenić ten delikatny, elegancki wygląd. W pewnym sensie naprawdę pasujący do jego właścicielki, która prawdopodobnie czekała na tego, kto dał jej pierścionek. Tak przynajmniej miło było sądzić, przynajmniej Maysilee.
Nigdy nie miała jakichś specjalnych zahamowań związanych z zagadywaniem obcych ludzi. Wręcz przeciwnie, skoro już miała spędzić tu dłuższą chwilę, mogła zamienić czcze oczekiwanie w całkiem przyjemną rozmowę, coś w rodzaju lekkiego i całkowicie niezobowiązującego small talku. W żadnym razie nie spodziewała się przecież, iż trafi na kogoś, kto jeszcze chwilę wcześniej chciał pozbawić ją zawartości portfela.
Swoją drogą - jak na kogoś, kto miał w nim dzisiaj wyjątkowo pokaźną sumkę - dosyć nieopatrznie wsuniętego do szerokiej kieszeni jasnobrązowego płaszcza, którego pasek właśnie poluźniła. Zaczynało jej się robić wyjątkowo ciepło, a i słońce wreszcie wychyliło się zza chmur. Zadziwiające, w końcu wcale nie czuła się rozpogodzona.
Owszem, jej myśli na ten moment przestały skupiać się na DOMu i mutantach tam przebywających - bądźmy szczerzy, szczególnie na jednym z nich, od którego nadal potrzebowała wiele się dowiedzieć - ale nie była też radosna niczym szczypiorek na wiosnę. Ot, pogawędka faktycznie sprawiała jej przyjemność, ale Maysilee nie sądziła, by mogło mieć to na nią aż tak znaczący wpływ... Najwyraźniej się myliła. Nie po raz pierwszy zresztą. Nadal nie do końca rozpracowała przecież własną moc. Ups.
- Jest ślicznie. - Odpowiedziała, rozglądając się dookoła. - Seattle zaczyna nabierać barw. Gdyby tylko zezwolili na obchody Halloween w tym roku... - Być może nie powinna poruszać takich tematów w towarzystwie kogoś, kogo kompletnie nie znała, ale jakoś nie mogła się przed tym powstrzymać. Ta cała wolna, walki, nieustanna paranoja ze strony członków Bractwa i rządowców... To wszystko sprawiało, iż nic nie było już takie jak wcześniej. Nawet błahe Halloween, które zrobiło się, cóż, zwyczajnie niebezpieczne. A przecież zawsze tak cieszyła się na nadchodzący listopad i koniec października.
- Niedawno? - Zadając pytanie, spojrzała na swoją rozmówczynię, dopiero po chwili orientując się, iż ta mogła jej nie zrozumieć. Znacząco zerknęła zatem na palec kobiety, po raz kolejny się uśmiechając. - Zaręczyny?
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-10-26, 16:41   
   Multikonta: -


Halloween? O zgrozo, halloween! Zapominała o takich trywialnych pierdołach. A faktycznie fajnie byłoby posłuchać strasznych, wymyślonych historii o kimkolwiek innym niż Ty.
- Halloween by się przydało... - rzuciła lekko rozmarzenie, nie miała wspomnień, ale widziała tyle filmów. Tak bardzo chciała być częścią czegoś innego, lepszego, ciekawszego i mniej pokręconego. Nie umiała się wczuć w myśli Maysille., toteż pytanie o zaręczyny ją zbiło z tropu. Zrobiła dziwną minę i z jedną uniesioną brwią spojrzała na dziewczynę.
- Szybciej halloween zorganizują w mieście niż ktoś mi się oświadczy. - wywróciła oczami myśląc o Dantalionie.
- Tak w ogóle to jestem Mir - wyciągnęła dłoń w stronę Maysille i mignął jej portfel w jej kieszeni. Cholera, w brzuchu coś się poruszyło i warto by było ukraść kasę, ale to bez sensu jak już znają swoje imiona... - Zorganizujmy halloween - zaśmiała się i poczuła mocniejsze slońce. Zabolało, naciągnęła rękawy na dłonie, widziała coraz gorzej.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-10-28, 23:20   
   Multikonta: Cassandra, Jane


- Jego brak jest jak... - Zamilkła na chwilę, szukając dobrego porównania. - Przedwczesna wizyta Grincha. - Faktycznie, brak Halloween był porównywalny do braku innych świąt - w tym Gwiazdki. Było tradycją, czymś, co powinno dalej się odbywać, jednak... Praktycznie przestało, bo ludzie zbyt mocno się obawiali, a Rząd zbyt mocno naciskał.
W obecnym świecie zatrważająco łatwo było przegapić i pominąć te drobne rzeczy, które niegdyś sprawiały ludziom tak wielką frajdę. O zgrozo, w czasach, w jakich nawet najmniejszy uszczęśliwiacz był na wagę złota, naprawdę trudno było zapamiętać te wszystkie sposoby na bycie szczęśliwszym człowiekiem. Począwszy od zbierania i jedzenia darmowych cukierków, poprzez przebieranki, na robieniu psikusów zakończywszy. Rząd i jego restrykcyjne zakazy także niczego nie ułatwiały. Wbrew pozorom, teraz nie było jeszcze najgorzej, ale... Ile czasu miało upłynąć, nim faktycznie będzie?
Maysilee nawet nie chciała o tym myśleć. Z początku rozpogodzona, znowu zaczynała poddawać się naturalnej pogodzie o tej porze roku - chmurom i chłodnym podmuchom - jak i również własnym pochmurnym myślą. Nic więc dziwnego, iż prześliczne słońce, jakie pokazało się zaledwie minutę czy dwie wcześniej, znowu się schowało. Sally ostatnio praktycznie non stop nie panowała nad tym, co działo się z jej otoczeniem. Była... Wytrącona z równowagi, nawet jeśli starała się tego nie okazywać i nie odczuwać, i sama nie do końca wiedziała, dlaczego. A może raczej - nie chciała powtarzać sobie, iż dalej chodziło o getto...
- Myślałam... - Przenosząc spojrzenie - i uwagę - na kobietę obok, uśmiechnęła się nieco przepraszająco. Naprawdę uznała, że to był pierścionek zaręczynowy. Jej towarzyszka zdecydowanie wyglądała na kogoś, kto mógłby niedługo brać ślub. Była młoda, miła, ładna i całkowicie normalna, przynajmniej jak na standardy Maysilee. Aż dziw, iż z jej ust wydostawały się tak zgorzkniałe słowa.
- Sally. - Odparła, ściskając dłoń na spóźnione powitanie i uśmiechając się, kiedy do jej uszu doszła ta, jakże mocno kusząca, propozycja. Naprawdę byłaby gotowa to zrobić... Znowu wybudzając przy tym słońce, bo... Czemu nie? Jej nastrój nie był taki zły. - To byłoby coś. Nietypowe coś w ponurym mieście. - Uśmiechając się szeroko, rzuciła okiem na zegarek. - Czekasz tu na kogoś? Mam jeszcze sporo czasu, a naszła mnie ochota na kawę. Może masz chęć? - Cóż, z kimś zawsze było lepiej. Co z tego, iż praktycznie się nie znały, jeśli rozmowa im się kleiła?
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-10-29, 17:16   
   Multikonta: -


Dwie normalne dziewczyny w tym nienormalnym świecie, a nie jednak wróć. Dwie nienormalne dziewczyny w tym nienormalnym świecie, ale wszystko się działo jakby nigdy nic. Rozmowa o facetach, totalny small talk.
-Nie masz za co przepraszać. Nie Twoja wina. - wzruszyła niedbale ramionami.
Ucieszyła się na myśl o kawie, jednak czym zapłacić? Świśnie coś po drodze komuś, chwila moment, drobniaki starczą. Nie widziała w tym zbyt dużo złego.
- Zatem chodźmy planować imprezę przy gorącej kawie! Kiedyś to będzie nasze jedyne święto. - ucieszyła się na myśl, że to jej święto, przecież i tak wszyscy umrzemy. Podstawowa zasada jej życia.
Wstała ochoczo z ławki i 'całkiem niechcący' wpadła na mężczyznę po 40tce. Z jego kieszeni wyplątując się z niechcianego uścisku wyjęła zwitek banknotów i jakiś rachunek. Szybko i sprawnie poszło, taka sztuka drobnych złodziejaszków.
- Przepraszam... - normalnie jak nie ona pokornie spuściła głowę i zrobiła dwa kroki w tył wsuwając dłonie do kieszeni razem z drobniakami.
- To co idziemy? Znasz jakieś fajne miejsce?
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-11-07, 23:44   
   Multikonta: Cassandra, Jane


Nieznacznie pokręciła głową, lekko mrużąc przy tym oczy w wyrazie czegoś na kształt zamyślenia. Cóż, słysząc ton głosu nowej znajomej i widząc jej wcześniejszą minę, nie mogła nie pozwolić sobie na mimowolne rzucenie:
- Ostatnio wydaje mi się, że kompletnie przestałam rozumieć mężczyzn. - Cóż, o ile bowiem jeszcze kilka lat temu świetnie się z nimi dogadywała, często woląc towarzystwo kumpli od koleżanek, teraz... Teraz przestawało być tak pięknie. Być może to świat się zmienił, być może chodziło o nią samą i jej nieogarnięte uczucia, jednak ostatnie doświadczenia z facetami były dla Maysilee niczym pasmo porażek.
Co gorsza, zamiast uciec od tych wszystkich skomplikowanych spraw - jak to przecież, bądź co bądź, miała w zwyczaju - ona mimowolnie się w nie wpychała. Jak najgłębiej, jak najbardziej... Desperacko? A przecież chciała tylko tego, by być dla kogoś naprawdę ważną osobą. Chciała odrobiny miłości, przywiązania, tych cieplejszych oznak tego, iż komuś na niej zależało. Nie jak na przyjaciółce, jak na kimś więcej. A tak się składało, iż wszyscy mężczyźni widzieli w niej tylko typową dziewczynę z sąsiedztwa. To bywało niezmiernie frustrujące.
Nie mogło jednak po raz kolejny zepsuć jej dnia. Nie, skoro już - o zgrozo - zaczęła się do tego przyzwyczajać. Nim się obejrzała, na swój sposób przywykła do bycia traktowaną jak dobra koleżanka, do której zawsze można było przyjść po radę. Cóż, przynajmniej komuś pomagała. Zawsze mogło być znacznie gorzej. Zawsze mogła nie mieć żadnego celu w życiu, nie mając też jakichkolwiek przyjaciół. Tymczasem ludzie do niej lgnęli, a ona? Ona naprawdę to lubiła.
- W sumie. Żywy czy martwy, każdy je obchodzi. - Rzuciła z uśmiechem, podnosząc się z miejsca równocześnie z Miriam, którą instynktownie spróbowała złapać, gdy ta wpadła na jakiegoś mężczyznę. Całe szczęście, obyło się bez większych upadków czy uszkodzeń, dzięki czemu już chwilę później mogły ruszyć dalej. - Przydałoby się coś klimatycznego, ale... Ostatnio Seattle jest całe klimatyczne... Dawno nie byłam w tej dzielnicy. A ty? Jesteś stąd?
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-11-09, 19:25   
   Multikonta: -


Całe zamieszanie było trochę na wyrost, ale chyba udało się Miriam sprawnie odciąć od jej problemów z mężczyznami, a właściwie jednym jedynym. Swoją drogą chyba też była złym adresem jeżeli chodzi o wsparcie emocjonalnie w takich kwestiach. Ogólnie kijowe z niej wsparcie w większości kwestii poza drobnym złodziejstwem.
- Jestem z Alaski. - rzuciła jakby nigdy nic. Jakby nie kłamała i wszystko było w porządku z całą jej przeszłością.
- Nigdy tu nie byłam. - właściwie to prawda- Ale każde miejsce brzmi ciekawie jeśli chce się to usłyszeć albo zobaczyć - uśmiechnęła się szeroko i mimowolnie poprawiła rękawy, bo resztki słońca nadal raniły jej skórę.
Ruszyła równo żywym krokiem przy Sally, dawno nie czuła się tak swobodnie. Powoli godziła się z tym wszystkim co się działo wokół. Przestawała się motać i bronić przed tym co już nastąpiło.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-11-11, 15:31   
   Multikonta: Cassandra, Jane


- Czyli lubisz chłód i dużo przestrzeni? - Być może podobne pytanie było dosyć sporym uproszczeniem, jednak Maysilee w żadnym stopniu to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, nigdy nie była w tamtym rejonach i interesowało ją wszystko, co mogło być z nimi związane. Cała ta... Wolność, nawet jeśli tylko pozorna. Dzikość otoczenia, nieustannie hulający wiatr... Dokładnie tak to sobie wyobrażała, teraz wbijając wzrok w Miriam, gdy tak zastanawiała się, czemu ta opuściła takie miejsce. Na pewno było tam lepiej niż tutaj. Prawdopodobnie prawie wszędzie tak było.
Z własnego doświadczenia wiedziała jednak, iż jeśli raz zapuściło się tu korzenie, nie tak łatwo było stąd odejść. Sama wpadła w podobną pułapkę, wielokrotnie odmawiając ucieczki nie tylko z Seattle, ale także całkowicie z kraju. Wręcz zadziwiająca liczba osób chciała ją stąd wyeksmitować. Oczywiście, jak to głosił ich ulubiony argument, dla jej własnego dobra. Zupełnie tak, jakby była wyłącznie nieporadnym dzieckiem, któremu nie można było nawet powierzyć odpowiedzialności za jego życie osobiste. Wiedziała, że chciano dla niej dobrze, jednakże nadal ją to męczyło.
Ciekawe, czy kobieta przy niej także tak miała. Wyglądała na dużo bardziej niezależną, sprawiając wrażenie kogoś, kto był kowalem własnego losu. Sally nie do końca wiedziała, czemu tak twierdziła. Co było tym czymś zwracającym jej uwagę. Coś w wyglądzie towarzyszki? W zachowaniu czy przejawach charakteru? A może w czymś jeszcze innym? Nie zamierzała o to pytać, pozostając przy aktualnym temacie, ale nie mogła zaprzeczyć - Miriam musiała być kimś, kto nie dawał sobie dmuchać w kaszę.
- Trafiłaś na jeden z gorszych okresów turystycznych. - Zażartowała, choć jednocześnie - przynajmniej w pewnym sensie - było to zaskakująco prawdziwe. Turystyka nie kwitła w wojennej Ameryce. Ani odrobinę, nawet w najmniejszym stopniu. - Powiedziałabym, że Seattle zyskuje po dłuższym poznaniu, ale nie jest to, niestety, prawda. Być może kiedyś tak było i znowu będzie, ale raczej nie teraz. - Nieznacznie pokręciła głową, przygryzając przy tym usta. - Jeśli wolisz kawę, najlepsza jest na nabrzeżu. Tutaj mają cudowną herbatę. W końcu to Chinatown.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-11-11, 19:14   
   Multikonta: -


- Tak i nieprzejezdne drogi oraz łosie. - podłapała żart, na szczęście. Chociaż nie widziała nigdy łosia na żywo. Nie chciała domniemywać, czy miała szansę znać Alaskę i rozumieć wszystkie stereotypy a może nawet je obalać.
Wizje śniegu i domowych, rodzinnych wieczór w zarodku zbił komentarz o turystyce.
- Ze mnie słaby turysta, To i okres może być słaby - poczuła lekkie ukłucie w sercu, że chyba jest współwinna tego stanu rzeczy. Gdyby nie była blisko Dantaliona, to może by to wszystko wyglądało inaczej? Teraz to zbyteczna dyskusja,
- Wybieram herbatę chyba, taki znak jesieni. - wskazała ręką dziewczynie, żeby prowadziła. Ruszyła za nią.
- Popierasz tę wojnę? - rzuciła z grubej rury nie chcąc się babrać w konwenanse. Odpuściła sobie też zabieranie stanowiska na początku. Szukała też częściowego usprawiedliwienia wobec wszystkich podejrzanych kroków. Portfel dziewczyny rzucił jej się w oczy. Złodzieja z siebie nie zdoła raczej wyplenić.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: Wczoraj 1:08   
   Multikonta: Cassandra, Jane


- Grube, własnoręcznie robione swetry z obciachowymi świątecznymi motywami i śnieg zastępujący domy aż po dach? To też macie? - Wbrew żartobliwemu tonowi wypowiedzi, naprawdę marzyło jej się coś równie prozaicznego jak samodzielnie rąbanie drewna do wielkiego, ciepłego kominka. Jak kakao z piankami i zimowa pieczeń z żurawiną. Jak towarzystwo bliższych i dalszych ludzi. I te zdjęcia... W okropnych, naprawdę okropnych swetrach. Zdecydowanie wiele by za to teraz oddała.
Rzeczywistość była jednak zupełnie inna, a zamiast przygotowań do najróżniejszych świąt, miała coś na kształt przygotowań do zbiorowego pogrzebu... Przy tym wszystkim, co się tutaj działo. To naprawdę nie było dobre miejsce do rozwoju turystycznych zainteresowań. Nigdy nie miało nim być, ale mimo to uśmiechnęła się na słowa Miriam, bo było w nich coś... Bawiącego. Przynajmniej na swój sposób.
- Przynajmniej w tym wszystkim wciąż nie zamknęli herbaciarni. Chyba nie zamknęli. - Odpowiedziała pogodnie, zamierzając dodać coś jeszcze o tym, iż poszukiwane miejsce było dosłownie za rogiem i musiały jeszcze tylko przejść przez wąską, boczną alejkę, gdy usłyszała pytanie...
- Wojny są złe. Nieważne, czego i kogo dotyczą. - Odpowiedziała cicho, równie cicho przy tym wzdychając i nieznacznie kręcąc głową. Być może dosyć mocno to teraz upraszczała, ale w gruncie rzeczy... To chyba nie było niebezpieczne stanowisko, nie? Nawet jeśli kobieta obok niej należałaby do wrogiej organizacji, Sally w żadnym stopniu nie ujawniała się jako mutant... Znacznie prędzej jako zagorzała popleczniczka obecnie zdelegalizowanego FPTP, chociaż i tamta organizacja miała przecież swoje miejsce w całym tym chaosie. Chcąc czy też nie, wszyscy mieli. Bez wyjątku, nawet jeśli zdecydowanie tego nie chcieli.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
KLIK! PRZENIOSĘ CIĘ DO LINKÓW!
MUTANTY SIĘ CIESZĄ, ŻE CIEBIE POWIESZĄ! MUTANTYYY!
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6