Poprzedni temat «» Następny temat
Herbaciarnia
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-24, 15:19   Herbaciarnia



[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-11-25, 02:32   
   Multikonta: Levi, Jane


|bezpośrednio po altanie [ciąg dalszy wątku]

Prawdę mówiąc - dokładnie tak jak w wielu innych sytuacjach - nie miała nawet bladego pojęcia, jak bardzo potrzebowała znaleźć się w podobnym miejscu, zanim faktycznie nie przestąpiła jego progu. W tym wszystkim, w całych tych wojennych działaniach, wizytach w getcie, pomaganiu rannym w Bractwie, opiece nad tymi, na których jej zależało... Zapomniała już, jak to było poczuć się całkowicie normalnie.
Być może nigdy nie była kimś, kto gustował w ploteczkach przy herbacie czy kawie, nawet jeśli w czasach szkolnych zdarzało jej się wychodzić na miasto w podobnych celach. Teraz jednak miała nieodparte wrażenie, iż to właśnie czegoś podobnego naprawdę mocno potrzebowała. Przysiadnięcia na miękkiej poduszce, rozluźnienia mięśni, rozkoszowania się ciszą prawie pustego lokalu i przyjemnym zapachem herbaty, którą wkrótce sama także miała zamówić.
Nie wiedziała nawet, kiedy wreszcie zdecydowała się na jedną z nich, wyjątkowo szybko dostając ją w swoje dłonie. Pyszną, idealnie ciepłą, zieloną herbatę z miksem czerwonych owoców. Maysilee aż uśmiechnęła się z zachwytu, chwilę później przenosząc spojrzenie na towarzyszkę, z którą tu przyszła.
- A więc... Dlaczego Seattle? Co cię tu przyciągnęło? - Spytała mimochodem, nadal nie przestając się uśmiechać. - Zdecydowanie mamy tu klimat, ale założę się, że musiało być w tym także coś więcej. Jeśli mogę spytać, oczywiście. - Nie chciała być przecież zbyt nachalna czy bezczelna. Nie na samym początku znajomości...
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-11-28, 15:35   
   Multikonta: -


Jak ciepło, miło, zwyczajnie i ludzko. Herbata i coś takiego, co było jej też fizycznie potrzebne. Spowolnienie i rozluźnienie, którego nie znała. Nie miała takich wspomnień.
Zamówiła na wyczucie herbatę, której nazwa jej najbardziej się spodobała. Brzmiała miło, melodyjnie i jakby to było coś kwaśno-słodkiego. Tak do końca nie było, gdy dostała białą herbatę z jakimiś słodkimi rzeczami w środku, ale to była drobnostka. Pachniała ładnie.
Próbowała prze chwilę przyjrzeć się swojej rozmówczyni, też jej musiało czegoś brakować, skoro zdecydowała się zapoznać z nią. Nikt nie wybiera dziwacznej, izolującej się dziewczyny na towarzysza. No przynajmniej, gdy nie musi. Pytanie świetnie wkomponowało się jej w przemyślenia.
- Zawsze można pytać. Szukałam starego znajomego, w końcu go znalazłam, więc duży sukces. - uśmiechnęła się tak zupełnie niepasująco do niej, jakby uśmiechała się do wspomnień. Nie umiała rozpoznać tego wyrazu twarzy u siebie, bo zazwyczaj go nie miała.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-11-30, 02:48   
   Multikonta: Levi, Jane


Kłamstwem byłoby stwierdzenie, iż Maysilee nie lubiła zwyczajnych ludzi. Tak naprawdę szanowała ich normalność, umiejętność dopasowania się do okoliczności, do życia w społeczeństwie. Czasami naprawdę mocno brakowało jej tego spokoju, jaki musiał iść w parze z byciem typowym człowiekiem. Zresztą... Nawet w przeciętności zazwyczaj kryła się przecież nuta niezwykłości, czyż nie? Każdy był na swój sposób wyjątkowy, nawet jeśli nie każdy to eksponował. Sama także nie uważała się za kogoś specjalnego. Wręcz przeciwnie - dla samej siebie była przewidywalna.
Być może to właśnie z tego powodu tak bardzo lubiła obracać się w towarzystwie tych, których spora część osób nazwałaby dziwacznymi, nietypowymi czy też nawet niebezpiecznie podejrzanymi? Dla tego wrażenia, iż już w kolejnej sekundzie mogło się stać coś takiego, co nie śniło się nawet filozofom? W końcu uwielbiała przygody.
Gdyby nie ta cała sprawa z mutantami i z koniecznością pilnej ucieczki z rodzinnego miasta, zapewne i tak wyruszyłaby w tamtą podróż, która doprowadziła ją do Seattle. Kto wie, gdzie by wtedy skończyła. Kto wie, co by się z nią stało... Ale przecież w tym tkwiła istota wariackich wypraw. Zanim człowiek ostatecznie zaczynał się ustatkowywać, musiał odnaleźć siebie. To nie była wyłącznie bujda serwowana w milionach książek z dziedziny nowoczesnej psychologii. Maya autentycznie w to wierzyła.
Szkoda tylko, iż podczas jej własnej drogi, cóż, wcale się nie odszukała. Straciła za to bliskich, w tym momencie łapiąc się na zamyślonym spoglądaniu w twarz rozmówczyni. Sama także potrzebowała znaleźć starego znajomego. Bardziej niż koniecznie. Nie wiedziała tylko, jak mogła to zrobić. Zbyt wiele rzeczy łączyło ją z Seattle i Olympią, by mogła tak po prostu odejść, nawet na chwilę.
- Wiem, jak to jest. - Stwierdziła, upijając łyk herbaty, by powstrzymać się przed nostalgicznym westchnięciem. - Musiało ci ulżyć. Jesteście blisko? - Nie, nie czuła się dziwnie, pytając o takie rzeczy. Wręcz przeciwnie. Słyszenie o szczęściu innych ludzi naprawdę ją satysfakcjonowało.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: 2018-12-01, 16:54   
   Multikonta: -


Pytanie wprawiło ją w lekkie osłupienie. Nie sądziła, że tak wypada, ale te czasy są specyficzne, Może czas w którym istniejesz na świecie jest na tyle krótki, że konwenanse są lekko pomijalne.
- Ulżyło i to mocno, ale czy jesteśmy blisko... To bardzo ciężkie do określenia czy jesteśmy blisko. - wywróciła oczami i upiła łyk herbaty. Ciepło znów przyjemnie rozeszło się po jej ciele. Herbata potrafił zdziałać cuda.
- Chyba u nikogo nie jest łatwo, a jak u Ciebie? - odbiła piłeczkę ze swojej połowy boiska, mimo tego, że nie czuła się atakowana, jednak tłumaczenie jej życia komukolwiek jest ciężkie, tym bardziej znajomej od godziny. Sama nie była w stanie tego poukładać, a jak to opowiedzieć, tak by zostać zrozumianym??
Umiesz i rozumiesz coś, dopiero gdy umiesz to wytłumaczyć innym. Niestety to nie ten moment. Nie nadszedł i nie nadejdzie zbyt szybko.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: 2018-12-01, 18:02   
   Multikonta: Levi, Jane


Być może w tym świecie faktycznie nie było ani czasu, ani miejsca na jakiekolwiek podchody. W końcu właśnie taka była wojna, historia już nie raz to pokazała. Gwałtowna, niespodziewana, pełna niepewności i lęku o to, iż nie będzie już czegoś, co można byłoby określić jako za chwilę... Że za chwilę nie będzie już niczego. Pomimo chodzenia z głową w chmurach, Maya to odczuwała, dostrzegała.
Tak jak w nie tak zamierzchłej przeszłości, z jaką - szczęście w nieszczęściu - nie przyszło im się zmierzyć, ludzie po prostu to pokazywali. Od pamiętnego startu polowań na mutantów, ci żyli jakby szybciej. W kilka miesięcy brali śluby, zakładali rodziny i nierzadko... Umierali. Teraz, kiedy Europa włączyła się do tego całego chaosu, ludzie bez aktywnego genu X również zaczynali przeżywać życie w dokładnie taki sam sposób... O ile, oczywiście, już wcześniej tego nie robili.
To były czasy, kiedy deser jadło się przed obiadem, a nie po nim, bo śmierć z myślą, iż nie dotrwało się do najsłodszego... Była prawdopodobnie gorsza od samego umierania. Tak przynajmniej sądziła Maysilee, która - nawet mimo wrodzonej skłonności do bycia kimś bardzo pozytywnym - dokładnie w ten sposób patrzyła na świat. Po co było odwlekać pewne rzeczy? Niegdyś to robiła i żałowała, naprawdę mocno żałowała tego, iż nie poznała odpowiedzi pytania, jakich nie zdążyła zadać. Teraz już ich nie odwlekała.
- Może to stan przejściowy. - Stwierdziła, brzmiąc na swój sposób... Pocieszająco? Tak to sobie przynajmniej wyobrażała. - Musicie się do siebie na nowo przyzwyczaić. Nieważne, jak długa była ta rozłąka. - Tak naprawdę nie znała ani Miriam, ani człowieka, o którym ta mówiła, ale była prawie pewna, iż jeśli im na sobie zależało - a o tym niechybnie świadczyła odczuwana ulga - mieli w końcu powrócić do dawnych, dobrych relacji. Na pewno, bez dwóch zdań. Sama Griffith też by tego zresztą chciała, jednak u niej... U niej było to znacznie trudniejsze. Nadal nie odnalazła tych, na których tak bardzo jej zależało. Nie wiedziała nawet, gdzie mogli być.
- Ja... - Zawahała się na krótką chwilę, szukając odpowiednich słów. - Wiem, że ktoś, kogo szukam, na pewno żyje. To już odrobina ulgi. Do reszty nie wiem, jak powinnam się zabrać. Stałe zamieszkanie w Seattle sprawia, że trudno stąd wyjechać. - Zwłaszcza do naprawdę odległego Bostonu, gdzie powinna rozpocząć ewentualne poszukiwania.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Miriam Golnar



Darkness which may be felt

Umbrokineza

76%

Włóczęga/złodziej





name:

Miriam Golnar

alias:
Mir

age:
25

height / weight:
169/61

Wysłany: Wczoraj 5:18   
   Multikonta: -


Co człowiek to tragedia, niestety. Jakby móc zebrać ludzi i zacząć ich opisywać tym, co ich najbardziej zmieniło i odcisnęło najmocniej na ich charakterze to raczej byłyby to tragedie. Szczęściem się cieszy, póki jest, a tragedie są kuźnią talentów psychopatów i silnych ludzi. Miriam miała w sobie przekonanie, że koniec wojny nie będzie końcem problemów. Ilu ludzi stało się 'Dantalionem' przez ich złe wybory? Czy bez wojny ludzie nagle zaczną być ludzcy wobec siebie? To nie jest jak rąbanie drewna. Jeden kawałek, łup, dwa kawałki. Wojna musi się skończyć gdzieś indziej, rozpamiętywanie musi umrzeć.
Wszyscy i tak umrzemy - żadnej idei to nie omija.
- Pierwszy krok jest najgorszy. Ostatnio jak było źle to było stanie nad przepaścią, teraz jest moment po odważnym kroku do przodu - zaśmiała się dźwięcznie nad herbat, jej surowość jej poglądów nie dotykała. Może nie potrafiła być tak surowa w swoim podejściu jak mówiła, ale widziała w tym konieczność. To jak zakładanie rodziny po 5 miesiącach znajomości albo wcześniej. To też jest skok w przepaść.
[Profil]
  [A+]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka, kelnerka





name:

Maysilee Griffith

alias:
Maya | Sally Griffin | Lee Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
168/50

Wysłany: Dzisiaj 16:48   
   Multikonta: Levi, Jane


- Myślisz, że to właśnie stąd bierze się wrażenie tego... Spadania? - Spytała, uśmiechając się przy tym leciuteńko. - Kojarzysz ten stan, w którym zaczynasz głębiej pogrążać się we śnie, ale jednocześnie wciąż masz świadomość, że nie śpisz? I te nagłe uczucie, że spadasz? Te, które sprawia, że momentalnie podrywasz się w górę? Nie możesz złapać tchu, a serce łomocze ci jak oszalałe? Nie wiem, czy we wszystkich przypadkach, no, ten odważny krok jest warty nieustannego przeżywania czegoś takiego... - Sama nie wiedziała, co tak właściwie sprawiało, iż znaczna większość jej ostatnich rozmów polegała na wcześniejszym lub późniejszym wejściu w jakiegoś rodzaju metafory.
Być może to było na swój sposób pomocne? Z dużym prawdopodobieństwem odrobinę pomagało w odcięciu się od tej całej brutalności, jaką skrywało. W końcu w jednej z jej wcześniejszych metafor - tej związanej z przyrównaniem ich życia do poruszania się po jednej, gigantycznej bibliotece, a ludzi do niszczonych książek - chodziło nie tylko o to, by zmylić osobę, która mogła podsłuchiwać ją i Williama. Chodziło także o to, by łatwiej było mówić o kolejnych tragediach, śmierci i tym wszystkim, co w innych okolicznościach byłoby niezmiernie trudne do ubrania w słowa.
Teraz także poczuła się tak, jakby porównanie podejmowania decyzji do robienia skoku w przepaść sprawiało, iż myśl o tym była... Lżejsza, na swój sposób także zabawniejsza, nawet jeśli w pewnych momentach czuła się tak, jakby ten krok w pustkę był znacznie łatwiejszy od postawienia kolejnego pewnego kroku po twardej ziemi. Nie to, by miała samobójcze zapędy. Co to, to nie. Kochała życie, ale ono niekoniecznie odwzajemniało tę miłość. To był... Trudny związek.
- Ale... Mimo wszystko, czasami nie mamy wyboru, prawda? I dzięki temu możemy nauczyć się latać, zanim uderzymy o ziemię. - Dodała po chwili, by wyjść jakoś z tego nieco depresyjnego tonu. W końcu nie działo się nic złego, a herbata była naprawdę pyszna.
_________________
« long live »
I said remember this moment.
In the back of my mind.
The time we stood with our shaking hands.
The crowds in stands went wild...
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5