Poprzedni temat «» Następny temat
Plaża #2
Autor Wiadomość
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-20, 15:36   
   Multikonta: Eretira


- Chodź postawie ci coś... Być może mi się odwdzięczysz-
wziąłem ja tylko dlatego że byliśmy podobni byliśmy tymi dziwadłami którzy są inni od zwykłych ludzi. Zresztą jak mówiłem przypomniała mi moją siostrę a jej niczego bym nie odmówił i gdyby nawet było trzeba zabiłbym dla niej. Jednak cóż czasem dobrze mieć dług u innych... Nigdy nie wiadomo, kiedy ja mogę potrzebować pomocy.
- Nie ma nawet odmowy zabieram cię i tyle -
powiedziałem do niej i złapałem ją za nadgarstek. Kupiłem jej coś do jedzenia oraz picia a sam wzięłam tylko cole i tego hot-doga. Pomimo tego w przypływie szału zabiłem swoich rodziców i została mi jedynie moja ukochana siostra, która czeka na mnie w naszym kamperze. Nawet nie wiedziałem że od jakiegoś czasu przypatruje się dziewczynie. Czuje że nasza relacja nie będzie taka super... Chciałem się z nią zaprzyjaźnić ponieważ byliśmy tacy sami.
- Co robisz, kiedy nie okradasz ludzi? - zagadałem do niej, chciałem się dowiedzieć, czegoś o kobiecie. Co zmusza ją do kradzieży. Sam, kiedyś to robiłem i czasem nadal mi się to zdaża. Przecież lubiłem te adrenaline, która mi dawała to ryzyko złapania. A kiedyś robiłem... to by przetrwać. Zastanawiało mnie jak jest przypadku dziewczyny.
[Profil]
  [A+]
 
Cheryl Moonwater



I'm not afraid! I'm not afraid to die!

hydrokineza/syrena

60%

złodziej/uciekinier





name:

Cheryl Moonwater

alias:
Siren/Cher

age:
21

height / weight:
163/50

Wysłany: 2020-05-26, 19:00   
   Multikonta: Amber/Gabriel


- Zobaczymy, może kiedyś ty będziesz w opałach. Po prostu będę twoją dłużniczką - wyznała.
Cheryl skrzywiła się gdy złapał ją za nadgarstek.
- Dobrze, ale możesz mnie puścić. Sama z tobą pójdę - mówiąc to Siren wyrwała swoją rękę z uścisku mężczyzny.
Poza tym było widać "uczulenie" nawet na nadgarstku i mógł pomyśleć, że ją on boli. A tak nie było. Po prostu Cher nie lubiła dotyku innych.
- Robię to tylko by przetrwać, ale nie zabieram wszystkich pieniędzy tym ludziom, a zaraz im oddaje ich zgubę - odrzekła.
Wskazała, że też chce to co on. Zamyśliła się.
- Pracuję w oceanarium. Nie dawno zaczęłam i nie mam jeszcze wypłaty, więc muszę sobie radzić. Jak będziesz miał kłopot to w oceanarium mnie znajdzieś. Poza tym nie musiałeś mi nic kupować. Naprawdę inaczej nie umiem - wytłumaczyła jak odeszli dalej od faceta z hot-dogami.
_________________

<div style="font-family: 'Raleway';background-color: #669999;text-transform: uppercase; font-size: 12px; color: #003366;text-shadow: 1px 0px 1px grey; width: 310px;margin-bottom:-10px;">The secret side of me, I never let you see.
I keep it caged but I can't control it.
<div style="background-color: #99CCCC;width:300px;padding: 5px;">
<img src="https://img.wattpad.com/f1dbc4f0fa6978a92be2aa2b5ec130811f4a22ea/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f6d642d3869724d66457a557935413d3d2d3834353839353737312e313566393532343733363136383564613634303339333233343339342e676966?s=fit&w=720&h=720" width="100px" style="border-top: 10px solid #003366;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;"> <img src="https://data.whicdn.com/images/325840173/original.gif" width="100px" style="border-bottom: 10px solid #003366;border-bottom: #00000;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;">
<div style="font-family: Unica One; color: #003366; font-size: 12px; width: 200px; line-height: 9px; text-align: center; text-transform: uppercase;">So stay away from me, the beast is ugly.
I feel like a monster
[Profil]
  [0+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-30, 21:10   
   Multikonta: Eretira


- Jasne przepraszam...-
Po zakupie jedzenia odeszli trochę od butki i zaczęli spacerować po plaży jedząc hot-dogi.
- Podoba ci się praca w oceanarium?
Sam pracuje na dwa etaty więc wiem o co chodzi z pieniędzmi... Ale sama wpakowywuje sie w kłopoty gdyby ktoś ją złapał i wydał policji straciła by wszystko...
- Sam pracuje w barze jako barman a innymi dniami dorabiam jako tatuażysta wiec mogę cię zrozumieć ale gdyby ktoś cię podkablowal straciłaś byś wszytsko pracę i wolnosc...-
Martwiłem się o nią chociaż kilka godzin temu sama mnie okradla. Robię się za miękki. Muszę przestać martwić się o innych i zacząć się martwić o samego siebie i siostrę inni mnie nie obchodzą.Potrzasłem głową i wyrzuciłem resztki jedzenia do kosza. Nie miałem już zbytniej ochoty na jedzenie. Niedługo zaczyna się moja zmiana w barze więc musiałem się zbierać.
- Miło się rozmawiało ale ja muszę spadać do roboty -
Wyszliśmy razem z plaży i każdy rozszedł się w swoją stronę. Wsiadłem na swój motor i kierowałem się w stronę baru.
[Profil]
  [A+]
 
Cheryl Moonwater



I'm not afraid! I'm not afraid to die!

hydrokineza/syrena

60%

złodziej/uciekinier





name:

Cheryl Moonwater

alias:
Siren/Cher

age:
21

height / weight:
163/50

Wysłany: 2020-06-07, 19:41   
   Multikonta: Amber/Gabriel


- Tak, nie jestem tam na widoku - odpowiedziała.
Cóż... Cheryl jest dość trudnym rozmówcą.
- Staram się tak to robić by nikt mnie nie złapał. Będę uważać - odrzekła tylko.
Niestety trudno było nie słyszeć o D.O.G.S.
- Ok, może kiedyś jeszcze się spotkamy - stwierdziła tylko.
Następnie rozejrzała się. Nikogo nie było tylko ich dwójka. Moonwater po prostu zaraz wskorzyła do morskiej wody.
Gdy chłopak by się przypatrzył zaraz zobaczył syreni ogon. Można rzec, że Cheryl jakby pomachała mu na pożegnanie.

z/t.
_________________

<div style="font-family: 'Raleway';background-color: #669999;text-transform: uppercase; font-size: 12px; color: #003366;text-shadow: 1px 0px 1px grey; width: 310px;margin-bottom:-10px;">The secret side of me, I never let you see.
I keep it caged but I can't control it.
<div style="background-color: #99CCCC;width:300px;padding: 5px;">
<img src="https://img.wattpad.com/f1dbc4f0fa6978a92be2aa2b5ec130811f4a22ea/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f6d642d3869724d66457a557935413d3d2d3834353839353737312e313566393532343733363136383564613634303339333233343339342e676966?s=fit&w=720&h=720" width="100px" style="border-top: 10px solid #003366;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;"> <img src="https://data.whicdn.com/images/325840173/original.gif" width="100px" style="border-bottom: 10px solid #003366;border-bottom: #00000;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;">
<div style="font-family: Unica One; color: #003366; font-size: 12px; width: 200px; line-height: 9px; text-align: center; text-transform: uppercase;">So stay away from me, the beast is ugly.
I feel like a monster
[Profil]
  [0+]
 
Sunwoo Yoon



You've set my heart on fire. Where are you now? I'm faded....

Pirokineza

84%

Pianista, raper i złodziejaszek, który szwenda się po świecie





name:

Sunwoo Yoon

alias:
Min Suga; Agust D

age:
26 lat

height / weight:
174 / 59

Wysłany: 2021-01-10, 21:45   
   Multikonta: No, god please no.


9 lipca 2019
+ Outfit

Stał na lotnisku Seattle. Totalnie zagubiony, obładowany bagażami, ściskając w ramionach zwiniętego w kłębek kudłatego kota. Po przejrzeniu kilku potrzebnych informacji i udzielonych wskazówkach został nakierowany do jednego z tych lepszych hoteli. Postanowił zatrzymać się w tym konkretnym nieco na dłużej i stamtąd głównie działać. Do odpowiedniego budynku trafił jakimś cudem bez problemu. Jednak potem... zaczęły się schody. Załatwił sobie może nie najlepszy z pokoi, ale taki przyjemny i w sam raz z bardzo wygodnym, komfortowym łóżkiem i równie nowoczesnym wystrojem. Nie chciał przeginać w drugą stronę, bo tym mógłby zwrócić na siebie większą niż potrzebował uwagę, a tego wolał uniknąć. Raczej byłoby podejrzanym, gdyby taki niepozorny knypek, o którym nie słyszał praktycznie nikt nagle zamówiłby sobie jakiś absurdalnie drogi, luksusowy apartament. Zresztą nie miał parcia na takowy. Tyle lat żył w fatalnych warunkach, że jakiejś dużej różnicy mu to nie robiło. Teoretycznie byłoby go na takiego stać, ale lepiej dmuchać na zimne. Miał oczywiście swojego laptopa, w którym szukał różnych informacji. Niby posiadał też mapy, a także nawigację, które mogłyby mu ułatwić poruszanie się po jakże nowym dlań terenie. Ale... rzecz w tym, iż wyjątkowo miał z nimi bliżej nieokreślony problem i zasadniczo... nie udawało mu się trafić tam, gdzie chciał, o czym zdążył przekonać się nie raz i nie dwa. Pytać się nikogo o pomoc nie zamierzał. Wolał sam sobie poradzić, nawet jeśli miałby notorycznie kluczyć. On i tak nie otworzy gęby do obcego. Nic nie poradzi na to, że był tak bardzo nieufny i z wielkim dystansem podchodził do jakichkolwiek znajomości. Między innymi dlatego był nieustannie samotny i nie miał przy sobie nikogo poza jego nieustraszonym kocim towarzyszem o imieniu Moon. Kotka była jego oczkiem w głowie i nikomu jej nie dawał. Nie chciał, zwłaszcza że była dla niego aktualnie najcenniejsza. Jedyna można powiedzieć żywa pozostałość po ukochanym... Reszta to były głównie rysunki narysowane przez niego z nim i Ryu w roli głównej, nagrane dawniej filmiki i zdjęcia, do których często wracał. Nie było to dla niego przez pierwsze lata od zniknięcia sześciu przyjaciół łatwe. A już zdecydowanie nie mogło obejść się wówczas od krokodylich łez, których wylał niezliczoną ilość. Już dawno sam stracił rachubę i wolał tego nie liczyć. Za dużo, by dało się to w ogóle skalkulować. Informacja o tym, że gdzieś w Seattle jest jego ukochany... dodała mu większej motywacji. Przynajmniej wiedział, że wciąż żyje. Idąc tym tropem — reszta również musiała gdzieś tam być. Nie miał pojęcia, gdzie zacząć. Nic. Musiał jednak... być dzielny i robić wszystko na własną rękę. Jak zawsze. Nic nowego. Przyzwyczajony był już do tego.
Od przyjazdu Sunwoo do tego dużego amerykańskiego miasta minął z jakiś tydzień. W dalszym ciągu nie za bardzo orientował się w terenie i wiecznie błądził, do tego nadal będąc przytłoczonym zupełnie inną kulturą, obyczajami, zachowaniami... Lecz nie to było jego największym utrapieniem. To szło jakoś zdzierżyć. Czas leciał w zastraszającym tempie, a on usiłował dogrzebać się czegokolwiek, co mogłoby mu wskazać drogę do Ryu. Jak na złość jego poszukiwania zdawały się chwilowo kończyć niepowodzeniem, co wzmagało jedynie w nim negatywne emocje, a wraz z tym desperację. Być tak blisko, a jednocześnie tak daleko... Nie sypiał najlepiej, przez co chodził niedospany, z podkrążonymi oczami, a jego skóra mieniła się jaśniejszą bladością niż zazwyczaj. Siedział w jakiejś dziwnej pozycji na fotelu, uparcie przeglądając sieć. Moon widząc, że jego pan jest wyczerpany, starała się mu dać jasno do zrozumienia, by choć na chwilę odpoczął. Mianowicie pokładała mu się na klawiaturze i nie chciała z niej zejść. Yoon jej nie zwalał, a wręcz gładził po sierści. Właściwie to jak tak do niego przyszła i popadł w stan lekkiego zawieszenia, a jego mózg począł ostro lagować... odpłynął, a jego głowa opadła lekko do tyłu, a usta miał nieznacznie rozchylone. Oddech powolny, acz miarowy. Zwierzak osiągnął swój cel. Ocknął się jakieś trzy godziny później, kompletnie rozkojarzony i półprzytomny. Ziewnął dość głośno i przeciągnął się leniwie niczym kocur. Zamrugał kilkukrotnie, zerkając na zegarek. Był wczesny wieczór, na zewnątrz było niezmiennie ciepło. Dłużej tak siedzieć nie mógł. Bolało go od tego całe ciało, aż odczuł mroczki w niektórych miejscach, które leżały w jednej pozycji zbyt długo. Rzeczywiście, chyba nic się nie stanie, jeśli pozwoli sobie na trochę luzu. Niewątpliwie zbyt długo okupywał wnętrze hotelowych czterech ścian, dlatego czas najwyższy wyjść się przewietrzyć, najlepiej zrobić sobie jakiś dłuższy spacer. Musiał... pozbierać myśli, a być może świeże powietrze mu w tym odrobinę pomoże. O ile w ogóle...
Narzucił na siebie jakieś zwykłe, niczym niewyróżniające się ubrania. T-shirt w paski i jasne spodnie sięgające do kostek, ale za to przewiewne, więc nie będzie odczuwał zimna ani chłodu. Nie będzie mu też zbyt gorąco. Tak w sam raz. Chwycił podręczną torbę, w której trzymał najistotniejsze rzeczy, zostawił dla Moon pełne miski z jedzeniem i piciem, a sam wybył z pokoju. Nie bał się, że ta mu zwieje. Wierzył, że by mu tego nie zrobiła i w jej lojalność nie wątpił ani przez sekundę.
Udał się w bliżej nieokreślonym kierunku, będąc pogrążonym w smutku i tego nie dałoby się przeoczyć. Dotarł tym sposobem do randomowego parku, z którego z kolei przypadkiem wyszedł na jakąś plażę. Doszedł do wniosku, że... się zgubił i nie wiedział, gdzie się znajdywał. Ale czy to miało jakiekolwiek znaczenie? W sumie tak piękne widoki mogły w jakimś stopniu na niego wpłynąć, zatem postanowił pozostać tu dłużej. Panowały tu totalne pustki, bo widocznie większość ludzi wolała spędzić czas w inny sposób, przynajmniej o tej porze. Tym lepiej dla niego! Usadowił się na jednym z kamieni tuż przy brzegu morza. Podsunął sobie kolana pod brodę, owijając je jednocześnie ramionami i tak wpatrywał się pusto przed siebie, zawieszając wzrok na poruszających się w swym rytmie fal, które co rusz dźwięcznie obijały się o brzeg.
_________________
  
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-01-13, 00:06   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// 9 lipca 2019 roku, wczesny wieczór.

Simon miał przed sobą mnóstwo planów w te wakacje, które tylko czekały na swoją realizację. Zamierzał bowiem spędzać czas wolny jak najwięcej poza domem. Kiedy jego rówieśnicy siedzieli przed komputerami, blondyn starał się aktywnie korzystać z ofiarowanego wolnego i dobrze się bawić. Zwłaszcza od kiedy otrzymywał od matki większą swobodę niż dotychczas i mógł wracać do domu dużo później, mając nawet możliwość zniknąć na dzień lub dwa, jeśli tylko dał wcześniej znać.
Tego dnia młody nie był jednak sam i towarzyszył mu jego starszy kolega ze szkoły - Tao. Oboje wybrali się na najbliższą plażę, gdzie wspólnie spędzali czas na rozmaite sposoby jak pozostali plażowicze. Ot jedli lody na ławce w cieniu, wygrzewali się na słońcu, zażywali ochładzającej kąpieli i pograli w siatkówkę. Czas szybko im zleciał i jak to bywa kilka godzin upłynęło im w mgnieniu oka.
Robiło się już późno i osoby przebywające na plaży zaczęły się rozchodzić. To był już znak, że na dwóch kolegów także przyszła pora i powinni się powoli zbierać. Dokąd dokładnie? Tego jeszcze nie wiedzieli. Improwizowali. Nad otwartą wodą robiło się już jednak nieco chłodno i wietrznie. Zimne powietrze stawało się coraz bardziej odczuwalne na dla wszystkich tu obecnych, a to nie zachęcało do zostawania w tym miejscu na dłużej.
Simon zaprzestał pływania i wyszedł z wody, aby pójść po ręcznik oraz ubrania. Tyle czasu tam spędził, że aż zapomniało mu się jak się chodzi i na powitanie suchego lądu potknął się niezdarnie i padł na przednie ręce, zatapiając dłonie w drobnym piasku. Uśmiech mimo tej drobnej wpadki nie schodził z jego promiennej twarzy i prędko się podniósł, aby dotrzeć do ich niewielkiej bazy znajdującej się na brzegu, gdzie czekało na nich jedzenie oraz ubrania. Jego kolega być może w tamtym momencie przebywał na rozłożonym kocu i to właśnie on go pospieszał, albo do tej pory mógł pływać razem z nim i Simonowi po prostu było spieszno, aby jako pierwszy znalazł się na brzegu w ramach zabawy.
Blondyn po dotarciu na miejsce chwycił za swój ręcznik i w pierwszej kolejności energicznie potarł nim swoje złote włosy, które zostały rozczochrane na wszystkie strony i pozostały w tym artystycznym nieładzie. Niby był dopiero początek lata, a młody już zdążył się dobrze opalić. Ot dowód, że nie próżnował i sporo przebywał poza domem. Trzymał się swojego postanowienia i posiadanie towarzystwa niewątpliwie bardzo mu w tym pomagało. Dzięki niemu zawsze miał co robić.
Dopiero jak wyszedł na brzeg dało się zauważyć, że miał na sobie czarne kąpielówki z niebieskimi paskami po bokach. Do widoku kolegi bez koszulki młody zdążył się przyzwyczaić, podobnie jak do pokazywania przed nim swojego ciała, dlatego też nie robił z niczego sensacji i zachowywał się zupełnie naturalnie. Trochę się przez ten miesiąc zmieniło i Simon nie był już taki strachliwy. Sprawiał wrażenie o wiele dojrzalszego. Nie zawsze, nie w każdych sytuacjach, ale w tych tematach na pewno.
Gdy wytarł już włosy oraz twarz, zwinął swój biały ręcznik i zarzucił go sobie na kark. Wtedy właśnie dostrzegł kątem oka coś, co zwróciło jego uwagę. Zauważył na kamieniu nieopodal samotnie siedzącą postać. Chłopak nie widział jej tu wcześniej, więc musiała pojawić się całkiem niedawno. Po chwili obejrzał się za siebie, widząc, że nie tylko oni opuszczali plażę i obce rodziny oraz grupy przyjaciół zabierały już swoje rzeczy. Dlaczego więc ten ktoś również tego nie robił tylko siedział i patrzył przed siebie?
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież to nie jego interes i nie powinien się wtrącać, jednak... Opiekuńcza i zarazem ciekawska natura chłopaka nakazywała mu to sprawdzić. Nawet nic nie musiał powiedzieć do Tao, aby ten zrozumiał, co blondyn planował, gdy bez słowa zaczął zmierzać w tamtą stronę. Hebi za dobrze go już znał i wiedział, że zwracanie mu uwagi w tym przypadku na niewiele się zda. Simon odruchowo przechodził do działania, kiedy widział osoby smutne lub zwyczajnie samotne. Może Tao również uznał, że w sumie warto było to sprawdzić i poszedł za nim.
Blondyn szedł cicho, spokojnie, bez żadnego sygnału ostrzegawczego zwiastującego czyjekolwiek przybycie. Gdy znalazł się nie za daleko i zarazem niezbyt blisko tajemniczej postaci (mianowicie parę metrów za plecami), młody chłopak zatrzymał się i usiadł po turecku, opierając swój ciężar na dłoniach, które położył przed sobą.
Z tej perspektywy miał dokładnie ten sam widok, co osoba znajdująca przed nim. Otwarta woda, delikatne fale uderzające o brzeg i powoli zachodzące słońce. Z tego miejsca wszystko wyglądało tak... inaczej. Podczas zabawy jakoś tak nie zwracał na to uwagi i takie szczegóły gdzieś mu uciekały... Przez chwilę przyglądał się temu widokowi w ciszy.
- Ładnie tutaj, prawda?
Zapytał cicho nastolatek, dzieląc się z nieznajomym swoimi myślami. Nie patrzył przy tym bezpośrednio na niego, a na obraz malujący się przed nimi. Jego niebieskozielone oczy wręcz iskrzyły, a kąciki ust mimowolnie unosiły się ku górze, ciesząc się tym widokiem. Takie małe rzeczy zawsze go cieszyły. Simon nie powiedział, kim jest ani nie wymagał tego od nieznajomego. Ot usiadł w pobliżu i na ten moment niespecjalnie wiele mówił, aby mu za bardzo nie przeszkadzać.
Jeśli jednak obcy odwrócił się w kierunku głosu, wrodzona ciekawość prawdopodobnie by wygrała i nastolatek prędzej czy później spojrzałby na jego oblicze. Wyglądałby na lekko zaskoczonego, ale i zarazem szczerze zafascynowanego. Jego wzrok prędko zwróciłby się ku jego koledze o azjatyckich korzeniach, a na ustach pojawiłby się szerszy uśmiech, jakby mówił "Patrz! Jest taki jak Ty!".
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2021-01-17, 01:33   

// 9 lipca 2019

Wakacje to piękny okres na spędzenie czasu wolnego na świeżym powietrzu. Od ostatniego wyjazdu Simona z jego kolegami, relacja jakby bardziej się zacieśniła, że nawet po tym Tao znajdował czas aby go spędzić z Simonem. Dzisiaj wybrali się na plażę. Poleżeli, poczytali, popływali, ale w przypadku opalania, Tao był przeciwny. Wolał siedzieć w cieniu pod parasolem. Nasmarował się bardziej ochronnymi kremami z filtrem, aby słońce go za bardzo nie spiekło.
Godziny jednak szybko uciekały a tłum ludzi zaczynał się zmniejszać. Słońce powoli zachodziło a temperatura wody także traciła na cieple. Tao siedział już ubrany do wyjścia, czekając na Simona i jedynie pilnując ich rzeczy. Na sobie miał zieloną koszulkę polo i białe spodnie. Oczywiście też na taki parogodzinny wypad, mieli ze sobą koszyk z jedzeniem i piciem. Czasem też kupiło coś na miejscu do spożycia.
Simon po ostatniej swojej kąpieli w wodzie, miał wracać na koc, ale Tao widząc iż zmienił kierunek, zmarszczył brwi i spojrzał w jakim kierunku ten zmierza. Tracąc przy okazji zainteresowanie zachodzącym słońcem. Uwagę jego towarzyszowi przykuła samotnie siedząca osoba. Shen Yu westchnął i wrócił spojrzeniem na otaczający morze widok w oddali. Wygląda na to, że będzie musiał jeszcze trochę poczekać na powrót młodego do ich legowiska plażowego. Ale intuicyjnie spojrzał na Simona w momencie, kiedy i ten skierował na niego swój wzrok. Tak zwana odległościowa synchronizacja. Lecz z tego co Simon chciał gestem uśmiechu przekazać, Tao nie zareagował. Pozwolił Simonowi porozmawiać z nieznajomym dla siebie chłopakiem.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6