Poprzedni temat «» Następny temat
Plaża #2
Autor Wiadomość
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-20, 16:36   
   Multikonta: Eretira


- Chodź postawie ci coś... Być może mi się odwdzięczysz-
wziąłem ja tylko dlatego że byliśmy podobni byliśmy tymi dziwadłami którzy są inni od zwykłych ludzi. Zresztą jak mówiłem przypomniała mi moją siostrę a jej niczego bym nie odmówił i gdyby nawet było trzeba zabiłbym dla niej. Jednak cóż czasem dobrze mieć dług u innych... Nigdy nie wiadomo, kiedy ja mogę potrzebować pomocy.
- Nie ma nawet odmowy zabieram cię i tyle -
powiedziałem do niej i złapałem ją za nadgarstek. Kupiłem jej coś do jedzenia oraz picia a sam wzięłam tylko cole i tego hot-doga. Pomimo tego w przypływie szału zabiłem swoich rodziców i została mi jedynie moja ukochana siostra, która czeka na mnie w naszym kamperze. Nawet nie wiedziałem że od jakiegoś czasu przypatruje się dziewczynie. Czuje że nasza relacja nie będzie taka super... Chciałem się z nią zaprzyjaźnić ponieważ byliśmy tacy sami.
- Co robisz, kiedy nie okradasz ludzi? - zagadałem do niej, chciałem się dowiedzieć, czegoś o kobiecie. Co zmusza ją do kradzieży. Sam, kiedyś to robiłem i czasem nadal mi się to zdaża. Przecież lubiłem te adrenaline, która mi dawała to ryzyko złapania. A kiedyś robiłem... to by przetrwać. Zastanawiało mnie jak jest przypadku dziewczyny.
[Profil]
  [A+]
 
Cheryl Moonwater



I'm not afraid! I'm not afraid to die!

hydrokineza/syrena

60%

złodziej/uciekinier





name:

Cheryl Moonwater

alias:
Siren/Cher

age:
21

height / weight:
163/50

Wysłany: 2020-05-26, 20:00   
   Multikonta: Amber/Gabriel


- Zobaczymy, może kiedyś ty będziesz w opałach. Po prostu będę twoją dłużniczką - wyznała.
Cheryl skrzywiła się gdy złapał ją za nadgarstek.
- Dobrze, ale możesz mnie puścić. Sama z tobą pójdę - mówiąc to Siren wyrwała swoją rękę z uścisku mężczyzny.
Poza tym było widać "uczulenie" nawet na nadgarstku i mógł pomyśleć, że ją on boli. A tak nie było. Po prostu Cher nie lubiła dotyku innych.
- Robię to tylko by przetrwać, ale nie zabieram wszystkich pieniędzy tym ludziom, a zaraz im oddaje ich zgubę - odrzekła.
Wskazała, że też chce to co on. Zamyśliła się.
- Pracuję w oceanarium. Nie dawno zaczęłam i nie mam jeszcze wypłaty, więc muszę sobie radzić. Jak będziesz miał kłopot to w oceanarium mnie znajdzieś. Poza tym nie musiałeś mi nic kupować. Naprawdę inaczej nie umiem - wytłumaczyła jak odeszli dalej od faceta z hot-dogami.
_________________

<div style="font-family: 'Raleway';background-color: #669999;text-transform: uppercase; font-size: 12px; color: #003366;text-shadow: 1px 0px 1px grey; width: 310px;margin-bottom:-10px;">The secret side of me, I never let you see.
I keep it caged but I can't control it.
<div style="background-color: #99CCCC;width:300px;padding: 5px;">
<img src="https://img.wattpad.com/f1dbc4f0fa6978a92be2aa2b5ec130811f4a22ea/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f6d642d3869724d66457a557935413d3d2d3834353839353737312e313566393532343733363136383564613634303339333233343339342e676966?s=fit&w=720&h=720" width="100px" style="border-top: 10px solid #003366;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;"> <img src="https://data.whicdn.com/images/325840173/original.gif" width="100px" style="border-bottom: 10px solid #003366;border-bottom: #00000;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;">
<div style="font-family: Unica One; color: #003366; font-size: 12px; width: 200px; line-height: 9px; text-align: center; text-transform: uppercase;">So stay away from me, the beast is ugly.
I feel like a monster
[Profil]
  [0+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-30, 22:10   
   Multikonta: Eretira


- Jasne przepraszam...-
Po zakupie jedzenia odeszli trochę od butki i zaczęli spacerować po plaży jedząc hot-dogi.
- Podoba ci się praca w oceanarium?
Sam pracuje na dwa etaty więc wiem o co chodzi z pieniędzmi... Ale sama wpakowywuje sie w kłopoty gdyby ktoś ją złapał i wydał policji straciła by wszystko...
- Sam pracuje w barze jako barman a innymi dniami dorabiam jako tatuażysta wiec mogę cię zrozumieć ale gdyby ktoś cię podkablowal straciłaś byś wszytsko pracę i wolnosc...-
Martwiłem się o nią chociaż kilka godzin temu sama mnie okradla. Robię się za miękki. Muszę przestać martwić się o innych i zacząć się martwić o samego siebie i siostrę inni mnie nie obchodzą.Potrzasłem głową i wyrzuciłem resztki jedzenia do kosza. Nie miałem już zbytniej ochoty na jedzenie. Niedługo zaczyna się moja zmiana w barze więc musiałem się zbierać.
- Miło się rozmawiało ale ja muszę spadać do roboty -
Wyszliśmy razem z plaży i każdy rozszedł się w swoją stronę. Wsiadłem na swój motor i kierowałem się w stronę baru.
[Profil]
  [A+]
 
Cheryl Moonwater



I'm not afraid! I'm not afraid to die!

hydrokineza/syrena

60%

złodziej/uciekinier





name:

Cheryl Moonwater

alias:
Siren/Cher

age:
21

height / weight:
163/50

Wysłany: 2020-06-07, 20:41   
   Multikonta: Amber/Gabriel


- Tak, nie jestem tam na widoku - odpowiedziała.
Cóż... Cheryl jest dość trudnym rozmówcą.
- Staram się tak to robić by nikt mnie nie złapał. Będę uważać - odrzekła tylko.
Niestety trudno było nie słyszeć o D.O.G.S.
- Ok, może kiedyś jeszcze się spotkamy - stwierdziła tylko.
Następnie rozejrzała się. Nikogo nie było tylko ich dwójka. Moonwater po prostu zaraz wskorzyła do morskiej wody.
Gdy chłopak by się przypatrzył zaraz zobaczył syreni ogon. Można rzec, że Cheryl jakby pomachała mu na pożegnanie.

z/t.
_________________

<div style="font-family: 'Raleway';background-color: #669999;text-transform: uppercase; font-size: 12px; color: #003366;text-shadow: 1px 0px 1px grey; width: 310px;margin-bottom:-10px;">The secret side of me, I never let you see.
I keep it caged but I can't control it.
<div style="background-color: #99CCCC;width:300px;padding: 5px;">
<img src="https://img.wattpad.com/f1dbc4f0fa6978a92be2aa2b5ec130811f4a22ea/68747470733a2f2f73332e616d617a6f6e6177732e636f6d2f776174747061642d6d656469612d736572766963652f53746f7279496d6167652f6d642d3869724d66457a557935413d3d2d3834353839353737312e313566393532343733363136383564613634303339333233343339342e676966?s=fit&w=720&h=720" width="100px" style="border-top: 10px solid #003366;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;"> <img src="https://data.whicdn.com/images/325840173/original.gif" width="100px" style="border-bottom: 10px solid #003366;border-bottom: #00000;height: 100px;border-shadow: 1px; 0px 1px blue;">
<div style="font-family: Unica One; color: #003366; font-size: 12px; width: 200px; line-height: 9px; text-align: center; text-transform: uppercase;">So stay away from me, the beast is ugly.
I feel like a monster
[Profil]
  [0+]
 
Sunwoo Yoon



You've set my heart on fire. Where are you now? I'm faded....

Pirokineza

84%

Pianista, raper i złodziejaszek, który szwenda się po świecie





name:

Sunwoo Yoon

alias:
Min Suga; Agust D

age:
26 lat

height / weight:
174 / 56

Wysłany: 2021-01-10, 21:45   
   Multikonta: No, god please no.


9 lipca 2019
+ Outfit

Stał na lotnisku Seattle. Totalnie zagubiony, obładowany bagażami, ściskając w ramionach zwiniętego w kłębek kudłatego kota. Po przejrzeniu kilku potrzebnych informacji i udzielonych wskazówkach został nakierowany do jednego z tych lepszych hoteli. Postanowił zatrzymać się w tym konkretnym nieco na dłużej i stamtąd głównie działać. Do odpowiedniego budynku trafił jakimś cudem bez problemu. Jednak potem... zaczęły się schody. Załatwił sobie może nie najlepszy z pokoi, ale taki przyjemny i w sam raz z bardzo wygodnym, komfortowym łóżkiem i równie nowoczesnym wystrojem. Nie chciał przeginać w drugą stronę, bo tym mógłby zwrócić na siebie większą niż potrzebował uwagę, a tego wolał uniknąć. Raczej byłoby podejrzanym, gdyby taki niepozorny knypek, o którym nie słyszał praktycznie nikt nagle zamówiłby sobie jakiś absurdalnie drogi, luksusowy apartament. Zresztą nie miał parcia na takowy. Tyle lat żył w fatalnych warunkach, że jakiejś dużej różnicy mu to nie robiło. Teoretycznie byłoby go na takiego stać, ale lepiej dmuchać na zimne. Miał oczywiście swojego laptopa, w którym szukał różnych informacji. Niby posiadał też mapy, a także nawigację, które mogłyby mu ułatwić poruszanie się po jakże nowym dlań terenie. Ale... rzecz w tym, iż wyjątkowo miał z nimi bliżej nieokreślony problem i zasadniczo... nie udawało mu się trafić tam, gdzie chciał, o czym zdążył przekonać się nie raz i nie dwa. Pytać się nikogo o pomoc nie zamierzał. Wolał sam sobie poradzić, nawet jeśli miałby notorycznie kluczyć. On i tak nie otworzy gęby do obcego. Nic nie poradzi na to, że był tak bardzo nieufny i z wielkim dystansem podchodził do jakichkolwiek znajomości. Między innymi dlatego był nieustannie samotny i nie miał przy sobie nikogo poza jego nieustraszonym kocim towarzyszem o imieniu Moon. Kotka była jego oczkiem w głowie i nikomu jej nie dawał. Nie chciał, zwłaszcza że była dla niego aktualnie najcenniejsza. Jedyna można powiedzieć żywa pozostałość po ukochanym... Reszta to były głównie rysunki narysowane przez niego z nim i Ryu w roli głównej, nagrane dawniej filmiki i zdjęcia, do których często wracał. Nie było to dla niego przez pierwsze lata od zniknięcia sześciu przyjaciół łatwe. A już zdecydowanie nie mogło obejść się wówczas od krokodylich łez, których wylał niezliczoną ilość. Już dawno sam stracił rachubę i wolał tego nie liczyć. Za dużo, by dało się to w ogóle skalkulować. Informacja o tym, że gdzieś w Seattle może być jeden z jego przyjaciół, dodała mu większej motywacji. Przynajmniej wiedział, że oni mogą wciąż żyć, a na pewno jeden z nich. Idąc tym tropem — reszta również musiała gdzieś tam być. Nie miał pojęcia, gdzie zacząć. Nic. Musiał jednak... być dzielny i robić wszystko na własną rękę. Jak zawsze. Nic nowego. Przyzwyczajony był już do tego.
Od przyjazdu Sunwoo do tego dużego amerykańskiego miasta minął z jakiś tydzień. W dalszym ciągu nie za bardzo orientował się w terenie i wiecznie błądził, do tego nadal będąc przytłoczonym zupełnie inną kulturą, obyczajami, zachowaniami... Lecz nie to było jego największym utrapieniem. To szło jakoś zdzierżyć. Czas leciał w zastraszającym tempie, a on usiłował dogrzebać się czegokolwiek, co mogłoby mu wskazać drogę do Ryu i pozostałej piątki. Jak na złość jego poszukiwania zdawały się chwilowo kończyć niepowodzeniem, co wzmagało jedynie w nim negatywne emocje, a wraz z tym desperację. Być tak blisko, a jednocześnie tak daleko... Nie sypiał najlepiej, przez co chodził niedospany, z podkrążonymi oczami, a jego skóra mieniła się jaśniejszą bladością niż zazwyczaj. Siedział w jakiejś dziwnej pozycji na fotelu, uparcie przeglądając sieć. Moon widząc, że jego pan jest wyczerpany, starała się mu dać jasno do zrozumienia, by choć na chwilę odpoczął. Mianowicie pokładała mu się na klawiaturze i nie chciała z niej zejść. Yoon jej nie zwalał, a wręcz gładził po sierści. Właściwie to jak tak do niego przyszła i popadł w stan lekkiego zawieszenia, a jego mózg począł ostro lagować... odpłynął, a jego głowa opadła lekko do tyłu, a usta miał nieznacznie rozchylone. Oddech powolny, acz miarowy. Zwierzak osiągnął swój cel. Ocknął się jakieś trzy godziny później, kompletnie rozkojarzony i półprzytomny. Ziewnął dość głośno i przeciągnął się leniwie niczym kocur. Zamrugał kilkukrotnie, zerkając na zegarek. Był wczesny wieczór, na zewnątrz było niezmiennie ciepło. Dłużej tak siedzieć nie mógł. Bolało go od tego całe ciało, aż odczuł mroczki w niektórych miejscach, które leżały w jednej pozycji zbyt długo. Rzeczywiście, chyba nic się nie stanie, jeśli pozwoli sobie na trochę luzu. Niewątpliwie zbyt długo okupywał wnętrze hotelowych czterech ścian, dlatego czas najwyższy wyjść się przewietrzyć, najlepiej zrobić sobie jakiś dłuższy spacer. Musiał... pozbierać myśli, a być może świeże powietrze mu w tym odrobinę pomoże. O ile w ogóle...
Narzucił na siebie jakieś zwykłe, niczym niewyróżniające się ubrania. T-shirt w paski i jasne spodnie sięgające do kostek, ale za to przewiewne, więc nie będzie odczuwał zimna ani chłodu. Nie będzie mu też zbyt gorąco. Tak w sam raz. Chwycił podręczną torbę, w której trzymał najistotniejsze rzeczy, zostawił dla Moon pełne miski z jedzeniem i piciem, a sam wybył z pokoju. Nie bał się, że ta mu zwieje. Wierzył, że by mu tego nie zrobiła i w jej lojalność nie wątpił ani przez sekundę.
Udał się w bliżej nieokreślonym kierunku, będąc pogrążonym w smutku i tego nie dałoby się przeoczyć. Dotarł tym sposobem do randomowego parku, z którego z kolei przypadkiem wyszedł na jakąś plażę. Doszedł do wniosku, że... się zgubił i nie wiedział, gdzie się znajdywał. Ale czy to miało jakiekolwiek znaczenie? W sumie tak piękne widoki mogły w jakimś stopniu na niego wpłynąć, zatem postanowił pozostać tu dłużej. Panowały tu totalne pustki, bo widocznie większość ludzi wolała spędzić czas w inny sposób, przynajmniej o tej porze. Tym lepiej dla niego! Usadowił się na jednym z kamieni tuż przy brzegu morza. Podsunął sobie kolana pod brodę, owijając je jednocześnie ramionami i tak wpatrywał się pusto przed siebie, zawieszając wzrok na poruszających się w swym rytmie fal, które co rusz dźwięcznie obijały się o brzeg.
_________________
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-01-13, 00:06   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// 9 lipca 2019 roku, wczesny wieczór.

Simon miał przed sobą mnóstwo planów w te wakacje, które tylko czekały na swoją realizację. Zamierzał bowiem spędzać czas wolny jak najwięcej poza domem. Kiedy jego rówieśnicy siedzieli przed komputerami, blondyn starał się aktywnie korzystać z ofiarowanego wolnego i dobrze się bawić. Zwłaszcza od kiedy otrzymywał od matki większą swobodę niż dotychczas i mógł wracać do domu dużo później, mając nawet możliwość zniknąć na dzień lub dwa, jeśli tylko dał wcześniej znać.
Tego dnia młody nie był jednak sam i towarzyszył mu jego starszy kolega ze szkoły - Tao. Oboje wybrali się na najbliższą plażę, gdzie wspólnie spędzali czas na rozmaite sposoby jak pozostali plażowicze. Ot jedli lody na ławce w cieniu, wygrzewali się na słońcu, zażywali ochładzającej kąpieli i pograli w siatkówkę. Czas szybko im zleciał i jak to bywa kilka godzin upłynęło im w mgnieniu oka.
Robiło się już późno i osoby przebywające na plaży zaczęły się rozchodzić. To był już znak, że na dwóch kolegów także przyszła pora i powinni się powoli zbierać. Dokąd dokładnie? Tego jeszcze nie wiedzieli. Improwizowali. Nad otwartą wodą robiło się już jednak nieco chłodno i wietrznie. Zimne powietrze stawało się coraz bardziej odczuwalne na dla wszystkich tu obecnych, a to nie zachęcało do zostawania w tym miejscu na dłużej.
Simon zaprzestał pływania i wyszedł z wody, aby pójść po ręcznik oraz ubrania. Tyle czasu tam spędził, że aż zapomniało mu się jak się chodzi i na powitanie suchego lądu potknął się niezdarnie i padł na przednie ręce, zatapiając dłonie w drobnym piasku. Uśmiech mimo tej drobnej wpadki nie schodził z jego promiennej twarzy i prędko się podniósł, aby dotrzeć do ich niewielkiej bazy znajdującej się na brzegu, gdzie czekało na nich jedzenie oraz ubrania. Jego kolega być może w tamtym momencie przebywał na rozłożonym kocu i to właśnie on go pospieszał, albo do tej pory mógł pływać razem z nim i Simonowi po prostu było spieszno, aby jako pierwszy znalazł się na brzegu w ramach zabawy.
Blondyn po dotarciu na miejsce chwycił za swój ręcznik i w pierwszej kolejności energicznie potarł nim swoje złote włosy, które zostały rozczochrane na wszystkie strony i pozostały w tym artystycznym nieładzie. Niby był dopiero początek lata, a młody już zdążył się dobrze opalić. Ot dowód, że nie próżnował i sporo przebywał poza domem. Trzymał się swojego postanowienia i posiadanie towarzystwa niewątpliwie bardzo mu w tym pomagało. Dzięki niemu zawsze miał co robić.
Dopiero jak wyszedł na brzeg dało się zauważyć, że miał na sobie czarne kąpielówki z niebieskimi paskami po bokach. Do widoku kolegi bez koszulki młody zdążył się przyzwyczaić, podobnie jak do pokazywania przed nim swojego ciała, dlatego też nie robił z niczego sensacji i zachowywał się zupełnie naturalnie. Trochę się przez ten miesiąc zmieniło i Simon nie był już taki strachliwy. Sprawiał wrażenie o wiele dojrzalszego. Nie zawsze, nie w każdych sytuacjach, ale w tych tematach na pewno.
Gdy wytarł już włosy oraz twarz, zwinął swój biały ręcznik i zarzucił go sobie na kark. Wtedy właśnie dostrzegł kątem oka coś, co zwróciło jego uwagę. Zauważył na kamieniu nieopodal samotnie siedzącą postać. Chłopak nie widział jej tu wcześniej, więc musiała pojawić się całkiem niedawno. Po chwili obejrzał się za siebie, widząc, że nie tylko oni opuszczali plażę i obce rodziny oraz grupy przyjaciół zabierały już swoje rzeczy. Dlaczego więc ten ktoś również tego nie robił tylko siedział i patrzył przed siebie?
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież to nie jego interes i nie powinien się wtrącać, jednak... Opiekuńcza i zarazem ciekawska natura chłopaka nakazywała mu to sprawdzić. Nawet nic nie musiał powiedzieć do Tao, aby ten zrozumiał, co blondyn planował, gdy bez słowa zaczął zmierzać w tamtą stronę. Hebi za dobrze go już znał i wiedział, że zwracanie mu uwagi w tym przypadku na niewiele się zda. Simon odruchowo przechodził do działania, kiedy widział osoby smutne lub zwyczajnie samotne. Może Tao również uznał, że w sumie warto było to sprawdzić i poszedł za nim.
Blondyn szedł cicho, spokojnie, bez żadnego sygnału ostrzegawczego zwiastującego czyjekolwiek przybycie. Gdy znalazł się nie za daleko i zarazem niezbyt blisko tajemniczej postaci (mianowicie parę metrów za plecami), młody chłopak zatrzymał się i usiadł po turecku, opierając swój ciężar na dłoniach, które położył przed sobą.
Z tej perspektywy miał dokładnie ten sam widok, co osoba znajdująca przed nim. Otwarta woda, delikatne fale uderzające o brzeg i powoli zachodzące słońce. Z tego miejsca wszystko wyglądało tak... inaczej. Podczas zabawy jakoś tak nie zwracał na to uwagi i takie szczegóły gdzieś mu uciekały... Przez chwilę przyglądał się temu widokowi w ciszy.
- Ładnie tutaj, prawda?
Zapytał cicho nastolatek, dzieląc się z nieznajomym swoimi myślami. Nie patrzył przy tym bezpośrednio na niego, a na obraz malujący się przed nimi. Jego niebieskozielone oczy wręcz iskrzyły, a kąciki ust mimowolnie unosiły się ku górze, ciesząc się tym widokiem. Takie małe rzeczy zawsze go cieszyły. Simon nie powiedział, kim jest ani nie wymagał tego od nieznajomego. Ot usiadł w pobliżu i na ten moment niespecjalnie wiele mówił, aby mu za bardzo nie przeszkadzać.
Jeśli jednak obcy odwrócił się w kierunku głosu, wrodzona ciekawość prawdopodobnie by wygrała i nastolatek prędzej czy później spojrzałby na jego oblicze. Wyglądałby na lekko zaskoczonego, ale i zarazem szczerze zafascynowanego. Jego wzrok prędko zwróciłby się ku jego koledze o azjatyckich korzeniach, a na ustach pojawiłby się szerszy uśmiech, jakby mówił "Patrz! Jest taki jak Ty!".
[Profil]
  [0+]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2021-01-17, 01:33   

// 9 lipca 2019

Wakacje to piękny okres na spędzenie czasu wolnego na świeżym powietrzu. Od ostatniego wyjazdu Simona z jego kolegami, relacja jakby bardziej się zacieśniła, że nawet po tym Tao znajdował czas aby go spędzić z Simonem. Dzisiaj wybrali się na plażę. Poleżeli, poczytali, popływali, ale w przypadku opalania, Tao był przeciwny. Wolał siedzieć w cieniu pod parasolem. Nasmarował się bardziej ochronnymi kremami z filtrem, aby słońce go za bardzo nie spiekło.
Godziny jednak szybko uciekały a tłum ludzi zaczynał się zmniejszać. Słońce powoli zachodziło a temperatura wody także traciła na cieple. Tao siedział już ubrany do wyjścia, czekając na Simona i jedynie pilnując ich rzeczy. Na sobie miał zieloną koszulkę polo i białe spodnie. Oczywiście też na taki parogodzinny wypad, mieli ze sobą koszyk z jedzeniem i piciem. Czasem też kupiło coś na miejscu do spożycia.
Simon po ostatniej swojej kąpieli w wodzie, miał wracać na koc, ale Tao widząc iż zmienił kierunek, zmarszczył brwi i spojrzał w jakim kierunku ten zmierza. Tracąc przy okazji zainteresowanie zachodzącym słońcem. Uwagę jego towarzyszowi przykuła samotnie siedząca osoba. Shen Yu westchnął i wrócił spojrzeniem na otaczający morze widok w oddali. Wygląda na to, że będzie musiał jeszcze trochę poczekać na powrót młodego do ich legowiska plażowego. Ale intuicyjnie spojrzał na Simona w momencie, kiedy i ten skierował na niego swój wzrok. Tak zwana odległościowa synchronizacja. Lecz z tego co Simon chciał gestem uśmiechu przekazać, Tao nie zareagował. Pozwolił Simonowi porozmawiać z nieznajomym dla siebie chłopakiem.
[Profil]
  [B+]
 
Sunwoo Yoon



You've set my heart on fire. Where are you now? I'm faded....

Pirokineza

84%

Pianista, raper i złodziejaszek, który szwenda się po świecie





name:

Sunwoo Yoon

alias:
Min Suga; Agust D

age:
26 lat

height / weight:
174 / 56

Wysłany: 2021-02-08, 04:31   
   Multikonta: No, god please no.


Kiedy inni mieli dalekosiężne plany, których nie szło zliczyć i końca nie było widać, gdyż powstawały po drodze kolejne — Sunwoo tymczasem miał jeden główny cel. Zrobić dosłownie wszystko, aby odnaleźć straconych przyjaciół i swoją miłość życia. Zupełnie nic innego go nie obchodziło poza tym. Może to dość słabe, ale... bez nich nic nie ma dlań zwyczajnie sensu. Tak samo jak jego egzystencja. Już i tak nieźle dał radę przez te trzy lata przetrwać w kompletnej samotności... Z nieodłączną wiarą, że wciąż żyją i gdzieś tam są i tylko czekają, aż ich znajdzie i uratuje. Dokładnie tak jak dawniej oni jego. Nic w sumie dziwnego, że sporo skutków ubocznych się na nim odbiło, jak choćby fobia społeczna. Dlatego znajdując się w nowym miejscu, czuł się totalnie przytłoczony. Dostawał wręcz drgawek, jeśli musiał iść zatłoczonymi ulicami. Starał się uparcie aż tak po sobie swoich słabości nie okazywać. Był niczym taki cień, przemieszczający się niezauważenie. A przynajmniej... Yoonie dokładał wszelkich starań, aby tak było. Nie chciał zwracać na siebie zbytniej, do tego niepotrzebnej uwagi. W związku z tym zwykle narzucał kaptur na głowę, albo cokolwiek, by w jakiejś części zakryć swą twarz. Bowiem ona była najbardziej charakterystyczna, przez co ludzie mogliby się na niego z jawnym zaciekawieniem gapić, jakby Azjaty nie widzieli nigdy na oczy. Nie miał pojęcia, jak wielu podobnych sobie w tym całym Seattle spotka, ale to też nie miało specjalnie znaczenia. Spoufalać się z nikim nie zamierzał. Mógłby zostać uznany za jakiegoś dzikusa, niemniej... on miał to absolutnie gdzieś. Nie przejmował się niczym. Myśl o tym, że może tu odnaleźć swe zguby dodawała mu sił i potężnego kopa do dalszych działań. Tak się złożyło, że przez lekkie rozkojarzenie... ostatecznie trafił tutaj na tę plażę i się zgubił. Ów fakt również go nijak nie ruszył. Zdawał się być normalnie obojętny niemalże na wszystko. Jakby był maszyną pozbawioną uczuć, choć to też nie tak. Aczkolwiek takie pierwsze wrażenie mógł sprawić.
Akurat udało mu się idealnie trafić — prawie nikogo poza nim i może dwójką nieznajomych już tu nie było. Gdy on sunął mozolnym krokiem nagimi stopami po piachu tuż przy brzegu, o który obijały się fale morskie, widział w oddali jak pozostała resztka plażowiczów opuszcza teren z uśmiechami na swych mordach. Taka niewielka ilość mu nie wadziła. Nie musiał się też specjalnie ukrywać dzięki temu. Tym samym przycupnął na tym kamieniu, udając, że go tutaj wcale nie ma. Położył pewnie swoje buty obok siebie i z podkulonymi nogami pod brodą obserwował ruch wody. Raz był intensywniejszy, a innym razem spokojniejszy, zależnie od siły wiatru. Chłodniejszy powiew bryzy także nie był w stanie go stąd odstraszyć. Mógł mieć lekkie dreszcze i tak zwaną gęsią skórkę na ciele, lecz i to zbył obojętnym wzruszeniem ramion. Już nie w takich warunkach przyszło mu żyć. Co za tym idzie był całkiem uodporniony na rozmaite niesprzyjające okoliczności.
Nie przypuszczał, że ktokolwiek zainteresuje się jego obecnością choćby w minimalnym stopniu. Szczerze w to wątpił. Był święcie przekonany, że tak już pozostanie przez resztę aktualnie późnego wieczoru, łącznie z nieubłaganie nadchodzącą nocą. Siedział zatem w tej samej pozycji, pogrążony głęboko w myślach. Na tyle, iż nie zarejestrował nawet jak ktoś nieopodal wywija orła i zanurza dłonie między złocistymi drobnymi ziarenkami. Prawdopodobnie każda inna osoba natychmiast zaciekawiłaby się wypadkiem, a wraz z tym cicho zaśmiała na niezdarność dzieciaka. Jednak nie Sunwoo Yoon. Chłopak mocno odbiegał swym usposobieniem, a zarazem ogólnym podejściem od przeciętnego człowieka. Nie zerknął w ogóle w tamtym kierunku. Trwał taki skulony, przez co mógłby zacząć uchodzić za ludzki posąg. Batalia tocząca się w jego umyśle tak się nasilała, iż nie był w stanie skupić się na niczym. Stracił też podzielność uwagi. Nie zorientował się więc, że ten sam blondyn, który zaliczył wcześniej glebę się do niego ostrożnie dosiadł. Usłyszawszy dźwięk czyjegoś delikatnego głosu, omal nie podskoczył. Nieznacznie odwrócił się w stronę źródła, z którego płynął. W końcu uraczył obcego mu osobnika swym dość pustym spojrzeniem ciemnobrązowych oczu.
Tak... Łono natury zawsze na mnie dobrze wpływa. Relaksacyjnie. — wyszeptał niemalże niesłyszalnie, ale na tyle, że Simon mógł bezproblemowo wyłapać treść słów, które z siebie Sun wydusił. Pewnie się zaskoczy jego tembrem, który... definitywnie nie pasował do jego słodkiego, a jednocześnie młodego wyglądu. Mógł dostrzec teraz jego oblicze w najdrobniejszym szczególe. W dalszym ciągu opierał policzek o kawałek ramienia. Musiało to mu dodać dodatkowego uroku, zwłaszcza że lekko zniekształcało mu takie ułożenie kawałek twarzy. Wszelkie ruchy wykonywał nader leniwie. Powoli, bez pośpiechu. Jakby był pozbawiony witalności i energii.
Ugh, napiłbym się kawy... — bardziej zaczął marudzić do siebie tym swoim głębokim, do tego ochrypłym głosem, niż było to skierowane do kogokolwiek. Stało się to w zasadzie machinalnie, ponieważ sam z siebie nigdy nie poprosiłby o pomoc. Można to uznać za taką niemą prośbę, na ten jego specyficzny sposób. Tak, potrzebował kofeiny, najlepiej jego ukochane Iced Americano prosto ze Starbucksa. Ale nie wiedział, gdzie powinien szukać tej cudownej kawiarni. Ponadto było już na tyle późno, że raczej każda z tych znajdujących się w pobliżu jest zamknięta. Czuł się dziwnie mając przy sobie tajemniczego towarzysza. Nie przegonił go jednak. Właściwie zaintrygowała go jego odwaga i fakt, iż jako jedyny miał na tyle heroizmu w sobie, aby z taką swobodą usiąść tuż obok. Stawiał, że chwilę tu pobędzie, a potem sobie pójdzie, a on wróci do poprzedniej czynności spędzając tak resztę dnia.
_________________
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-02-27, 21:28   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Kiedy tylko nieznajoma postać delikatnie odwróciła głowę ku niemu, chłopak dość mimowolnie nawiązał z nim kontakt wzrokowy, aczkolwiek widok tego pustego i zagubionego spojrzenia od razu sprawił, że blondyn opuścił pokornie wzrok, jakby to swoim zachowaniem był winny takiego stanu rzeczy. Bo może i był? Może nie powinien zaczepiać innych? W końcu nie wszyscy to lubili.
Jednak głos, jaki usłyszał przed sobą, od razu zwrócił jego uwagę na tyle, że ponownie uniósł głowę - lekko zaskoczony, może i nawet przestraszony. Nie było w tym nic dziwnego. Simon do tej pory był święcie przekonany, że miał do czynienia z rówieśnikiem, jednakże ten ton dojrzały, męski ton głosu nieźle namącił mu w głowie, ponieważ nijak pasował młodej aparycji rozmówcy. To tak, jakby nagle dwie strony podzieliła gigantyczna wiekowa przepaść, która... w sumie nie musiała niczego zmieniać, prawda? Simon uwielbiał nawiązywać kontakty niemal z każdym. Bez względu na wiek.
Więc mimo tego chwilowego szoku, jakiego doświadczył, Simon prędko dostrzegł w tym coś fajnego i niezwykle ciekawego. Wiedział, że Azjaci mieli już w genach ten niesamowity dar wyglądania wyjątkowo młodo mimo upływających wiosen, lecz zawsze dziwnie było mu tego doświadczać w praktyce. Zresztą jak wielu innych rzeczy.
Nieznajomy oświadczył, że przebywanie na łonie natury dobrze mu robiło, z czym trudno było chłopakowi się nie zgodzić. Uśmiechnął się szeroko i skinął głową na jego słowa.
- O-o, Prawda! Też tak mam. Natura ogólnie jest całkiem fajna. Są fale, niebo, słońce, mewy...
Zaczął wymieniać melodyjnym, wesołym głosem, z lekkim zamyśleniem rozglądając się za kolejnymi obiektami w okolicy, o których jeszcze warto było tu wspomnieć. Blondyn sprawiał wrażenie, jakby tym sposobem chciał nieco rozweselić przygnębionego chłopaka, ale możliwe, że właśnie taki miał charakter i nie miał niczego konkretnego na celu. Na ten moment trudno było to stwierdzić. Nie znali się dobrze.
- ...O, i piasek. W sumie dużo piasku. Ale on jest fajny tak długo jak nie zalega w butach.
Mruknął cicho do siebie. Był strasznie rozgadany - to trzeba przyznać i nawet nie potrzebował odpowiedzi od nieznajomego, aby ciągnąć dalej rozmowę. Kiedy jednak ten wspomniał coś o kawie, Simon na moment zamilkł i od razu nastawił uszu, słuchając go uważnie. Miał tę zaletę, że mimo swego gadulstwa potrafił słuchać innych.
- Kawy..? W sumie ja kawy nie piję, ale może Tao wie, skąd ją zorganizować! I to taką dobrą. On zna niemal wszystkie zakamarki tego miasta. Mówię Ci. O, tam jest.
Wskazał palcem kierunek, z którego przyszedł. Stała tam postać nastolatka, który sprawiał wrażenie nieco mniej towarzyskiego od Simona. Prawdopodobnie przybyli tutaj we dwóch, lecz blondyn dopuścił się tymczasowej zdrady towarzysza, podbiegając do siedzącego samotnika.
- To mój przyjaciel. Na pewno Cię nie pogryzie. A jak się wstydzisz to mogę poprosić go o pomoc w Twoim imieniu.
Zaśmiał się promiennie. Tao z zewnątrz często mógł wydawać się mało wylewny w uczuciach i twardo stąpający po ziemi, jednak nie bez powodu posiadał tyle znajomości. Był pomocny i niezwykle inteligentny. Potrafił obchodzić się z ludźmi o przeróżnych charakterach. Nawet Simon, który niegdyś myślał, że byli jak ogień i woda, znalazł z nim wspólny język oraz zainteresowania. Dlatego był przekonany, że Tao nie odmówi tej drobnej pomocy potrzebującemu.
- W sumie głupio, że się nie przedstawiłem i tak zagaduję... Jestem Simon.
Dodał nastolatek, czochrając się po włosach. Większość ludzi właśnie od tego zaczynała znajomości, od przedstawienia się, a jemu jakoś to umknęło i rozmawiał z nieznajomym jak ze starym kolegą ze szkoły. Trochę nie wypadało, skoro okazało się, że miał do czynienia z osobą dorosłą.
[Profil]
  [0+]
 
Sunwoo Yoon



You've set my heart on fire. Where are you now? I'm faded....

Pirokineza

84%

Pianista, raper i złodziejaszek, który szwenda się po świecie





name:

Sunwoo Yoon

alias:
Min Suga; Agust D

age:
26 lat

height / weight:
174 / 56

Wysłany: 2021-03-26, 10:43   
   Multikonta: No, god please no.


Niestety Sunwoo nie potrafił zbyt długo utrzymać kontaktu wzrokowego. Jak taki się nawiązywał, on się natychmiast peszył i odwracał wzrok w zupełnie innym kierunku. Chyba tylko pozwalał na takowy swym przyjaciołom i ukochanemu... ale też bywało, że uciekał oczami również przed nimi, i patrzył w jakiś inny punkt. Absolutnie to nie wina nieznajomego, iż w tych ciemnych tęczówkach widniała pustka i zagubienie. Nie powinien zwalać takich rzeczy na siebie... Jego pojawienie się tu nie miało nic do rzeczy. Owszem, trochę go rozproszyło i sam nie wiedział, jak się zachowywać w obecności obcego. Acz póki blondyn nie robił nic złego... nie przeszkadzało mu jego towarzystwo. Zasadniczo... fajnie dla odmiany otworzyć do kogoś przysłowiową gębę. Nawet gdyby jedna ze stron miała niewiele mówić, albo wcale. Yoon i tak nigdy się nie nastawiał na cokolwiek. Wiedział, że i tak każda znajomość w końcu się rozpadnie, ewentualnie potrwa przez jakiś czas, a potem przeminie. Taka była kolej rzeczy. Dodać do tego fakt, iż Sunowi było ciężko otworzyć się przed innymi, a tym bardziej dopuścić ich do siebie. Świadomie jakby odpychał każdego od siebie, nie pozwalając im na lepsze poznanie go. On po prostu się bał... że znowu mogłoby zacząć mu zależeć na kimś zbyt silnie, przez co jakby na nowo przyszło mu się mierzyć z kolejną stratą... normalnie by tego nie przetrwał. Z tego powodu się tak bronił przed nawiązaniem choćby przyjacielskich stosunków z kimkolwiek. Może po odnalezieniu szóstki tak ważnych dla niego chłopaków to się jakimś cudem zmieni, ale... to i tak będzie zapewne długotrwały proces. W ten czy inny sposób. Cóż, jak już Sun także nie patrzył na to kto ile ma lat, gdyż nie powinien to być wyznacznik tego czy się z drugą jednostką dogada, czy też nie. Zdecydowanie jakakolwiek przepaść wiekowa nie była przeszkodą w nawiązaniu kontaktu.
Ciemnowłosy przytaknął potwierdzająco głową na pierwszą odpowiedź przybysza. Nie widział konieczności w głośnym komentowaniu tego. Co nie oznacza, że nie zrobił na nim wrażenia choćby w minimalnym stopniu. Miał do czynienia z niezłą gadułą, to musiał przyznać. Jeśli kogoś dobrze znał, sam potrafił się czasem rozpaplać, jednak to... u niego rzadkość. Zależy od tematu i sytuacji. W każdym razie słuchał go z jawnym zaintrygowaniem, kusząc się też o taki delikatny kącikowy uśmiech. Było to wprawdzie ledwo dostrzegalne, ale zawsze jakiś postęp! W sumie radosna i wesoła aura Simona dobrze, a zarazem kojąco na niego wpływała. Od razu czuł się dziwnie swobodniej, a jego napięte mięśnie coraz bardziej ulegały rozluźnieniu.
Dlatego ściągnąłem swoje klapki, by wygodniej było mi iść. Do tego wolę czuć piasek bezpośrednio pod gołymi stopami. Równie miłe uczucie. — tu akurat pokusił się o dorzucenie czegoś od siebie, nie zmieniając swojej miny, która i tak była już przyjemniejsza w odbiorze. Yoonie lubił mieć intensywniejszą styczność z naturą, w związku z czym tymi właśnie słowami to podkreślił. Mocniej zdumiony był tym zainteresowaniem chłopaka jego narzekaniem na brak kawy i tym, że najchętniej by znalazł jakąś kawiarnię. Dało się wyłapać, że pewnie ma do czynienia z kimś mało obeznanym w świecie, na co wskazywał ten zachwyt każdą, najdrobniejszą rzeczą. Dodatkowo te jego odrobinę dziecinne zachowanie. Tak czy siak mu to nijak nie wadziło. Inaczej z tego względu też podchodził do rozmowy z nim. Na takim sporym luzie. — Mówisz...? Doskonale się składa... ja kompletnie się zamotałem i nie mam pojęcia, co gdzie jest. Niedawno tu przyjechałem, sam rozumiesz... — zauważył kręcąc z politowaniem głową na swoje roztrzepanie. Wyprostował się z deka, przenosząc dłoń na swój kark, po którym przesunął nią nerwowo kilka razy. Taki odruch. Skoro już miał tuż przed nosem idealne rozwiązanie na swój problem, czemu nie skorzystać...? Gorzej, że Sunwoo nienawidził prosić nikogo o jakąkolwiek pomoc. Wolał sobie radzić ze wszystkim sam, nawet jeśli miałoby mu to zająć lata świetlne. Przyzwyczajenia robiły swoje, ostatecznie przez większość życia musiał działać na własną rękę... Schylił się tak, by zerknąć we wskazanym mu kierunku. Przyjrzał się uważniej postaci w oddali i choć nie widział go dokładnie, z takim lekkim rozmazaniem wręcz... to rozpoznał w nim pobratymca. Ewidentnie tak samo jak i on był Azjatą. Wprawdzie nie mógł określić póki co skąd pochodził, ale to nieważne. Zmienił pozycję i w tym momencie siedział prościej, właściwie to nogi sobie wyciągnął do przodu, rozciągając je na całą ich długość. Musiał też nieco rozprostować kości, które co jak co były już lekko zastane. Przestał być dzięki temu taki skulony i maluteńki.
Ależ nie trzeba! Już i tak pewnie się wam za bardzo narzucę… jednakże no przyda mi się ta kawa i lepsze rozeznanie w terenie... — zaprzeczył, broniąc się rękoma i nogami, byle nie wyjść na tak zwanego słabeusza. Dla niego tak to wyglądało i nic na to nie poradzi. Tak czy siak najwyraźniej potrzebował wsparcia i to okazał na swój pokrętny sposób. I tak się odważył na więcej... a to też nie byle co! Może nie umiał tego przyznać wprost, ale i tak dało się wywnioskować, że naprawdę przyda mu się jakiś przewodnik po tym cholernym Seattle. I choć nie oczekiwał od nich wyratowania z opresji, ciężko było też ukryć, że mimo jego wewnętrznej zawziętej walki i oporów, potrzebował tej jakże niechcianej pomocy. W innym wypadku dalej będzie kluczył. A co jeśli nie trafi do hotelu, w którym aktualnie przebywa…? To już w ogóle porażka na całej linii. — Suga. — nie rozgadywał się aż nadto, lecz stwierdził, że przynajmniej poda swoje fałszywe imię, którym się głównie posługiwał. Nie widział przeciwwskazań, ponieważ zdradzając je, nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo. Po to miał zmienioną tożsamość na wszelki wypadek, by nikt go nie kojarzył przypadkiem z Sunwoo Yoonem.
Nieśmiało i dość niepewnie wyciągnął dłoń w jego stronę w geście poznawczym. Uznał, że... tak zwyczajnie wypadało. Mógł być zacofany w niektórych sprawach, niemniej wiele się zdążył nauczyć, głównie od swoich przyjaciół i swej bratniej duszy. To oni mu wgrali większą empatię i czasem używanie form grzecznościowych mu wychodziło. Tak jak teraz.
_________________
[Profil]
  [A-]
 
Tao Shen Yu



Wybaczam swoim wrogom, ale nigdy nie zapominam ich imion.

uczeń





name:

Tao Shen Yu

alias:
Hebi

age:
18

height / weight:
174/79

Wysłany: 2021-04-07, 22:00   

Tao był cierpliwy, jeżeli chodziło o czekanie. Przyzwyczaił się także do dziecięcego jeszcze zachowania Simona, który miał w sobie coś takiego, że lubił zaczepiać i poznawać ludzi. Mimo wszystko, Tao jednak pilnował i czasami sprawdzał, z kim rozmawiał. Tego chłopaka w oddali nie rozpoznawał w ogóle. Być może dawny znajomy Milesa, albo kolejny znajomy do kolekcji. Póki pogoda nie zmieniała się, mogli jeszcze tutaj pobyć, ale nie za długo. Gdy się na poważnie zacznie ściemniać a Simon będzie tam przy skałach nawijał, Tao sobie po prostu pójdzie. Mimo wszystko, w pewnym momencie spojrzał w ich kierunku, odnajdując spojrzenie z drugim Azjatą. Być może trafił w moment, gdzie o nim mówili. Westchnął i zaczął powoli składać ich rzeczy i chować do torby. Włącznie z ubraniami Simona. Najwyżej młody będzie ubierał się na raty w drodze do wyjścia na miasto. Tao to nie interesowało. Ale gdy poskładał wszystko, kucał sobie na piachu i spoglądał w dal na morze wsłuchując się w jego szum.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5