Poprzedni temat «» Następny temat
Poczekalnia
Autor Wiadomość
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-09, 02:11   

MATILDE I MARIAN
Lekarz nie pocieszył kobiety, z czego zdawał sobie sprawę. Ale nie wiele mógł w tej sytuacji pomóc, jeżeli nie widział stanu zdrowia jej brata. Nie miał pojęcia, jak bardzo jest chory i jak mocno pogłębiła się choroba.
- Wszystko zależy też od organizmu człowieka. Jeżeli jest silny, lek powinien przyjąć się dobrze lub bardzo dobrze. Jeżeli jest na przykład osłabiony przez inne spożywane leki przez chorego lub bardzo zaawansowany stopień wspomnianej choroby, proces wyleczenia może wydłużać się. Jeżeli w ciągu doby nie zajdą oczekiwane i większe zmiany, można spróbować z podaniem drugiej dawki.
Nie chciał zabierać jej nadziei, ale też nie było gwarancji, że i druga dawka pomoże. Nikt tego nie wiedział.
- Potrzeba czasu. Najlepiej obserwować zmiany.
Odpowiedział na jej drugie pytanie. Wskazując miejsce, gdzie kobieta miała usiąść z dzieckiem. Lecz wtedy także odezwał się "ojciec" chłopca, na którego przeniósł na krótką chwilę wzrok, by wrócić zaraz do swoich czynności.
- Nie możemy tego podawać doustnie, ponieważ nasilone objawy choroby powodują efekt zwrotny. To jedyny sposób, by wyleczyć chorego a zdrowego zabezpieczyć przed zachorowaniem. Dzieci otrzymują mniejsze dawki, dorośli normalne. I zapewniam, że to jest bezpieczne.
Nie kłamał. Nie miał zamiaru tego robić. Ale też nie ukrywał, jak bardzo zaskoczyła go obecna rodzina tyloma pytaniami. Nie zamierzał jednak dłużej się nad tym zastanawiać, tylko przejść do działania.
Rękawiczki miał już założone na dłoniach, wyjął z szuflady strzykawkę i ją uwolnił z folii. Następnie wyjął z tego samego miejsca małą buteleczkę, mniejszą niż te, które znajdowały się w szklanej szafce. To była odmierzona porcja szczepionki dla dzieci. Jednak, coś było nie tak.
W momencie, kiedy lekarz miał wbić igłę w otwór butelki i pobrać płyn, poczuł się tak jakoś dziwnie, nieprzyjemnie ale i znajomo. Chęć skorzystania z łazienki się nasiliła w tak dziwnym momencie, że nawet nie zastanawiał dlaczego. Odłożył przedmioty i zwrócił się do "rodziców" Henryka.
- Przepraszam państwa na chwilę
Nie da się ukryć, że poczuł się w tej sytuacji niezręcznie i nieprzyjemnie, ale natychmiastowo opuścił swój gabinet, zmierzając w stronę łazienek.
Gabinet został pozbawiony właściciela a mały Henryk widząc zwiewającego lekarza, pomachał mu rączką na "papa".


ALEX
Przenoszenie danych i szyfrowanie zostało zakończone sukcesem. Sytuacja jednak zaczynała robić się upierdliwie nieprzyjemna, kiedy kolejna osoba domagała się skorzystania z tej akurat toalety. Gdzie była Leilah, by wszystkich skierować na wyższe piętro? Albo chociaż zająć tych pacjentów, by zapewnić jeszcze kilka minut swojemu towarzyszowi misji.
Zamrożenie obrazu w kamerach zostało zakończone sukcesem. Teraz była możliwość ewakuowania się i podjęcia niebezpiecznych zadań, na jakie przygotowała się grupa. Alex zadbał o to, by nic po sobie nie zostawić. Pozbierał wszystko co przyniósł ze sobą i mógł opuścić łazienkę. Wychodząc, nie dało się ukryć zaskoczenia na twarzy niepełnosprawnej, widząc sprawnego w sumie mężczyznę a nie na wózku. Ale czy to było ważne? Ważne było to, że Alex mógł być świadkiem zmierzającego szybkim krokiem do łazienki męskiej doktora Oscara Stafforda.


ROCKY
Czas naglił. I kobieta mimo tego, że mieli sporo pracy przy badaniach krwi, zadzwoniłaby do przełożonej i dowiedziała wszystkiego co potrzeba odnośnie obecności Rocky. Roseberry miała to szczęście, że współpracownik kobiety oszczędził tych formalności i ślepo zaufał nowej pracownicy.
Zgodnie z planem, kiedy dwójka naukowców zajęta była bardzo sprawą przebadania krwi i odkładania tych, które okazywały się w większości nie odporne na wirusa niż odporne, miała możliwości przejrzenia dokumentacji leżącej na biurku, czy raczej jej zabrania. Zdecydowała się zabrać dokumentację, która jak się okazało posiadała ważne informacje do stworzenia szczepionki. I ostatnio sprowadzone sukcesy. Lekarz, który udzielił odpowiedzi Matilde i Marianowi - nie kłamał. Dodatkowo, opisano podejrzenia rozpoznania u osób odpornych reakcje na towarzystwo z osobą zarażoną A/H6N2, co objawiały się delikatnym zabarwieniem skóry, znikającym w momencie oddalenia się od zarażonego.


CONOR
Conor nie próbował się więcej tłumaczyć i przesiedział w milczeniu oddawanie krwi. Z kolei doktor Hardwick postanowił wezwać ochronę, która niedługo po tym pojawiła się w jego gabinecie. Dwóch wysokim i dobrze zbudowanych mężczyzn. Ubranych w mundur ochrony tego budynku.
- Wzywał Pan? - Zapytał jeden z nich.
- Tak. Odpowiedział lekarz.
- Pan Donovan próbował ukraść ważną dokumentację. Jego wytłumaczenia mnie nie przekonują. - Dodał.
I tutaj doktor Kevin pokazał im teczkę z oznaczeniem Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego. Spojrzeli na niego dość uważnie i podejrzanie.
- Zabierzemy go.
Lekarz od razu wyraził zgodę. Odłożył teczkę na swoje biurko i podszedł do Donovana, by zakończyć u niego pobieranie krwi. Odłączył wężyk, zabezpieczył krew w woreczku a następnie zajął się wyjmowaniem wenflonu i opatrunkiem małej rany po wbiciu igły.
- Dziękuję Panu za oferowanie pomocy oddaniem krwi. Przykro mi jednak, że tak kończy się tutaj Pana wizyta.
Trzeba było nie kraść.
Ochroniarze podeszli do Conora i chwytając za ramiona, wyprowadzili go z gabinetu, prosto do biura ochrony. Przebywający w poczekalni ludzie, byli świadkami wyprowadzania Donovana i dziwili, czemu to nie Mariana tak potraktowano. Przecież to on był tutaj najgłośniejszy!
Świadkiem tej sceny mógł być Alex, jeżeli opuścił łazienkę i skierował w stronę poczekalni, gdyby w planie miał opuszczenie już budynku szpitalnego.
Conora zabrano do biura ochrony, gdzie usadowiono na krześle i kajdankami przykuto do podłokietnika, aby nie planował ucieczki. W tym pokoju także był monitoring.
- W jakim celu chciałeś ukraść Pan dokumenty Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego?
Zapytał jeden z ochroniarzy. Drugi wykonywał telefon do wspomnianego Departamentu, aby ludzie z DOGS przyjechali kogoś przesłuchać. Zaś trzeci z ochroniarzy, monitorował szpital. Choć kamery pokazywały mu to, co wykonał dzielny informatyk bractwa.


______________________________

UWAGA: KAMERY ZAMROŻONE NA DWIE TURY! OD TEGO POSTA WASZE DZIAŁANIA NIE SĄ REJESTROWANE.

- Czas na odpis: 48h od tego posta. Chyba że odpiszecie szybciej, to MG uczyni to samo. Jeżeli ktoś będzie chciał dać odpis, ale nie jest wstanie wyrobić się w podanym czasie, MG poczeka dodatkową dobę.
- Kolejka odpisów: dowolna.

WYJAŚNIENIA:
- Matilde i Marian - "Humanitarnie" pozbyliście się lekarza z gabinetu. To Wasza szansa na podjęcie kolejnych działań, kiedy również kamery zostały "uśpione", a lekarz odsiaduje swoje na tronie.
- Alex - Udało Ci się zebrać najważniejsze informacje odnośnie szczepionki i pacjentów. Sukcesem także zakończyło się zamrożenie kamer. Masz teraz możliwość opuszczenia budynku lub udzielenia pomocy swoim towarzyszom.
- Conor - Wpakowałeś się w kłopoty. Ochrona zabrała cię do swojego biura, gdzie masz poczekać na przybycie Niebieskiego Szwadronu z DOGS.
Oddałeś krew, Twoja wytrzymałość wynosi: 80%
- Rocky - Podobnie jak Alexowi, udało ci się zdobyć cenne dokumenty dotyczące szczepionki.i pacjentów. Możesz pozostać w miejscu gdzie jesteś, albo opuścić pomieszczenie i pomóc pozostałym towarzyszom.
- Leilah - Zaopiekowałaś się niepełnosprawnym. Przy okazji dowiedziałaś się o sytuacji chorymi ludźmi na piętrze, że lek nie każdemu pomaga. Możesz wrócić do swoich towarzyszy i ich wspomóc.
[Profil]
 
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

71%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-01-09, 11:05   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


A wcale nie taki do końca sprawny, bo Alex wyszedł z miną co najmniej osoby popapranej i to mamrocząc do siebie. Nikt nie mówił, że niepełnosprawność musi być fizyczna, hehe.
W każdym razie zabrał swoje manatki i teraz szybko musiał wymyślić jakiś sprytny plan, by choć dać szansę Connorowi na ucieczkę. On nie mógł tu dłużej zostać - jeżeli był ścigany przez DOGS. Widząc zmierzającego doktora, zszedł mu z drogi, starając się nie pokazywać za bardzo twarzy. Uznał więc, że akurat w tym czasie się podrapie po czole.
Dobra. Czas działać.
Aktywował moc, rozglądając się po korytarzu. Kamery powinny być zamrożone. Były zraszacze i czujki dymu. W miejscu gdzie stał, mógł bezpiecznie przekazać informację.
- Dobra, słuchajcie. Mam plan. Nie spodoba wam się. - powiedział cicho do słuchawki - Matilde, Marian, kiedy będziecie mieć lek i będziecie chcieli się zawijać, zróbcie coś by dzieciak zaczął płakać. Nie wiem uszczypnijcie, powiedzcie, że św. Mikołaja nie ma, whatever. Wtedy będzie wyglądać, że dzieciak dostał szczepionkę i wyjdziecie na czysto. To będzie znak dla Leili, żeby uruchomić alarm przeciwpożarowy. Ekran z kamer jest zamrożony, podstaw gdzieś zapalniczkę. Powinny włączyć się zraszacze, zrobi się zamieszanie a woda zatrze ewentualne ślady zapachowe. Connor będzie mieć wtedy szansę uciec. -wyjaśniał dalej - Reszta niech już sie szykuje do wyjścia. Ja mam przy sobie za dużo danych i jestem ścigany przez DOGS, więc idę do samochodu. Postarajcie się błyskawicznie stamtąd zawinąć, możemy nie mieć za dużo czasu. - sam udał się do wyjścia - Powodzenia - i wyszedł, by czekać już w samochodzie.
  
[Profil]
  [AB+]
 
Matilde Wallace



In the cold light, I live, I only live for you. It's all that I am, it's all that I have.

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/55

Wysłany: 2019-01-09, 21:09   
   Multikonta: Toby Jensen
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde po prostu skinęła głową. Nie miała pojęcia co na to wszystko odpowiedzieć, ale poza tym czy był w ogóle sens? Zadała całkiem proste odpowiedzi, otrzymując w zamian dość wyczerpujące odpowiedzi. Odpowiedzi, które niosły ze sobą wyjątkowo cenne informacje. Ten lekarz pewnie nawet nie spodziewał się tego jak bardzo cenne to wszystko dla nich było. I cóż, może nawet byłoby jej szkoda tego miłego gościa, ale nie było na to czasu. Z lekkim uśmiechem na ustach wyczekiwała aż moc Mariana zacznie działać, a mężczyzna usunie się im z drogi. Nawet jeśli miało go porządnie przyszpilić do toalety, nie mieli zbyt dużo czasu. Trzeba było to zrobić szybko i porządnie, a ciążąca na nich presja w niczym nie pomagała. I wtedy wręcz jak na zawołanie lekarz opuści gabinet. Wallace odprowadziła go wzrokiem, by z chwilą w której zamknęły się drzwi, szybko odłożyć Henryka na bok.
– Rozejrzyj się – mruknęła nerwowo do Mariana, by ten w tym czasie również czegoś poszukał. Kto wie na co wpadnie? Sama Wallace chwyciła zapełnioną strzykawkę z lekiem do ręki i spakowała ją do dziecięcej torby, a potem szybko doskoczyła do gablotek, by zabrać ampułki i je również włożyć do toby. Miała ogromną nadzieję, że to pomoże. Jednocześnie jakby straciła poczucie czasu. Była świadoma, ze musiały minąć sekundy, może minuta, ale to wszystko jej się tak cholernie dłużyło… I kiedy uzyskała od Mariana informacje, że coś znalazł/niczego nie znalazł, Wallace wzięła pustą strzykawkę, by ukłuć dziecko w ramię. Na tyle, by poleciała krew i na tyle, by zmusić Henry’ego do rozpłakania się. Zgodnie z planem Alexa. Wtedy przewiesiła torbę przez ramię, kazała Marianowi wziąć Henka i opuścili gabinet. Jakby nigdy nic. I jeśli nic po drodze ich nie zatrzymało to ruszyli do wyjścia.
– Nie płacz, Henryś, zaraz przestanie – pocieszała głośno dziecko, chcąc zachować pozory.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Marian Cook



There are four ways to conquer the world: By Power, By Intelligence, By Respect and by Cooking.

Gastrofereza

70%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2019-01-11, 00:26   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marianowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Jak tylko nadarzyła się okazja, rzucił się wręcz do przeszukiwania gabinetu. Znał dobrze ograniczenia i wady swojej mocy, więc raczej nie bał się że lekarz przybędzie szybciej- raczej bał się o możliwą ochronę oraz... no cóż, siebie. Szybciej sam zacznie odczuwać delikatnie, że coś go zaczyna kręcić niż doktor wróci, więc czas miał dla siebie ograniczony. Szczęśliwie w gabinetach lekarskich nie ma dużo miejsc, gdzie możnaby było coś dobrze schować.
Jeśli udało mu się, czy tez nie, znaleźć coś ciekawego, odpowiedział Matilde natychmiastowo a następnie patrzył jak okrutnie (w jego oczach nie różniło się to wiele więcej od średniowiecznych tortur, koniec końcow robiła to na dziecku) traktuje biednego malca i aż się wzdrygnął. Zrobi dla małego coś specjalnie słodkiego, jak nic, za jego odwagę. Dla Matilde też coś zrobi... Może babeczki z rodzynkami?
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-01-11, 19:13   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Faktycznie miała to szczęście, że nie oczekiwali od niej niczego tylko z miejsca zgodzili się na jej pomoc. Rocky nie skomentowała, kiedy widziała, że kobieta dzwoni wykorzysta po prostu fakt by zgarnąć dokumenty. O ile sytuacja jej pozwoli schowa je do swojej torebki na razie schowała je obok siebie by mieć je pod ręką. Wykonując swoją robotę jaka miała. Czyli sprawdzała próbki krwi uważanie czytając nazwiska. Chciała wiedzieć czy ktoś z Bractwa podobnie jak Conor nie przyszedł oddać krwi lub jacyś inni znajomi po za. Przecież skoro już pracowała mogła zorientować się tym i owym. Obawiała się chwili w której będzie musiała to wszystko zostawić. Dobrze było wróć chociaż na chwile wróć na stare śmierci i poczuć się jak dawniej.
Słysząc wiadomość od Alexa domyśliła się, że nie długo przyjdzie czas zostawienia tego wszystkiego. Dalej wykonywała swoją pracą, by nie wzbudzać podejrzeń swoich współpracowników.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Leilah Addams



Justice and Vengeance are One.

Elektrokineza

73%

Ochroniarz





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

height / weight:
178/74

Wysłany: 2019-01-11, 21:25   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czyli jednak lekarstwo nie było takie cudowne jak się wszystkim wydawało. Co za zaskoczenie, nigdy nie jest tak pięknie jak by wszyscy chcieli. Leilah 'wręczyła niepełnosprawnego na wózku pierwszym pielęgniarkom jakie zobaczyła przechodzące po czym sama wróciła do łazienki.
-Słyszałam dwie pielęgniarki mówiące, o dziwnej chorobie i pacjencie, który zmarł mimo podania leku. Coś mi mówi, że chodzi o nasz lek czekała jak na szpilkach jak usłyszy płacz dziecka, a kiedy to nastąpiło to wyjęła z kieszeni kurtki zapalniczkę (to chyba nic dziwnego, że od czasu śmierci córki popala prawda?) po czym znalazła czujkę alarmu przeciw pozarowego w łazience i spróbowała podłożyć tam płomień, a jeżeli okazało się być za wysoko, to ze względu na zamrożone kamery po prostu by strzeliła wiązką elektryczności, mając nadzieję na wywołąnie odpowiedniej temperatury. Po wszystki szybkim krokiem schodzi do wejścia do szpitala rozglądając się jak zapewne wszyscy, o co chodzi z tym alarmem.
[Profil]
  [AB-]
 
Conor Donovan



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2019-01-11, 22:41   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Musiał radzić sobie sam. Nic się na to nie poradzi. Rocky nie mogła, a z resztą nie miał kontaktu. Ochrona przybyła dość szybko i zabrali Conora do siebie nie mówił nic ładnie i grzecznie szedł z nimi i czekał na odpowiedni moment by zwiać.
Przechodząc przez korytarz widział Alexa, ale nie chciał nawiązywać jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Szybkie przelecenie wzrokiem po korytarzu i weszli do gabinetu ochrony. Posadzili go i przypięli do biurka. Dobra jasne. Nie miał ochoty na odwiedziny Dogsów, ale chyba na niczym innym się nie obejdzie.
- Nie chciałem nic ukraść, zwłaszcza jakiś ważnych dokumentów. Rozebrałem kurtkę a to coś musiało spaść. - trzymałem się nadal tej samej wersji. Nie chciał się tłumaczyć. Zwłaszcza nie im.
- Czy mógłby ktoś przynajmniej przynieść mi tą kurtkę? Zimno na dworze, a moja dziewczyna nie będzie zadowolona jeśli zobaczy że prezent od niej się gdzieś zagubi. - oznajmił spokojnie i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu kombinując jak pozbyć się chociaż jednego ochroniarza. Bo przecież z mniejszą ilością osób pójdzie mu łatwiej.
[Profil]
    [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-12, 03:13   

ALEX
Parkera umysł pracował na pełnych obrotach, nawet po zakończeniu swojego działania w toalecie. Dostrzegając Conora, prowadzonego przez ochronę, był wstanie szybko wymyślić plan awaryjny. Także ryzykowny, ale może skuteczny? Czas pokaże.
Po przekazaniu informacji swojej drużynie, bezpiecznie i bez podejrzeń opuścił budynek szpytalny i udał do samochodu, zgodnie z tym co powiedział. Mógł ze swojego miejsca siedzenia czekać na pozostałych i obserwować okolicę.


MATILDE I MARIAN
Parze udało się pozbyć lekarza z gabinetu. Jednakże Marian musiał zachować czujność i kontrolę nad swoją mocą, by samemu nie otrzymać skutów uboczych. Czas był cenny. Przeszukując pomieszczenie, szafki, szuflady i blaty na burku mogli znaleźć dokumentację zapieczętowaną przez DOGS. To była ta sama lista pacjentów i poszukiwanych mutantów, którą ukraść planował Conor u swojego lekarz. Najwyrażniej każdy z nich dostał kopię, by sprawnie móc wykryć u swoich pacjentów mutanta. Skojarzyć wzrokowo wygląd czy też porównać podane przez nich informacje w karcie pacjenta.
Matilde z kolei zgarnęła do swojej torby sześć buteleczek z lekiem w postaci szczepionki na wspomnaną chorobę. Oraz jedną szczepionkę, posiadającą mniejszą dawkę, przeznaczoną dla dzieci, której nie zdążył otrzymać Henryk. Więcej tego lekarstwa nie było w tym pomieszczeniu. Ale recepturę, na pewno znajdą gdzieś w masie dokumentów, jakie udało zebrać się ich kolegom i koleżankom.
Sposób na sprawienie by Henryk zaczął płakać, nie był przyjemny dla małego dziecka. O ile grzecznie siedział i obserwował jak przeszukują pomieszczenie, tak już po otrzymaniu ukłucia, nie było mu wesoło. Zaczął płakać zgodnie z zaleceniem Alexa. Dając alarm wszystkim do ostatecznego działania.
Młoda para z dzieckiem na rękach, opuściła gabinet lekarza. Nikt za bardzo nie przejmował się płaczem dziecka, które jak wiele innych, nie lubiło dostawać zastrzyków. A jeszce warto wspomnieć, że siedzące kobiety w poczekalni słyszały jak Matilde wspomina o tym, że Henryk źle znosi zastrzyki.
Zatem i Matilde oraz Marianowi udało się bez problemów opuścić szpital. Zabierając to, co uznali za potrzebne.


ROCKY
Sytuacja pozwoliła Rocky zgarnąć dokumenty i schować wśród swoich, przy których wykonywała zadanie. Pozostała dwójka naukowców, straciła na dluższą chwilę zainteresowanie jej osobą, skupiając się na badaniu krwi.
Zadanie jakie wykonywała dobiegało końca. Co się udało, to zanotowała w tabeli. Lecz informacja przekazana przez Alexa, jasno mówiła że czas opuścić do miejsce. Chyba, że miała inne sprawy do załatwienia.


LEILAH
Leilah pozostając na piętrze, po zaopiekowaniu się niepełnosprawnym i oddaniu go pielęgniarkom, odebrała wiadomosć od Parkera i postanowiła działać. Niestety, z miejsca z którego stała, nie dosięgła zapalniczką czujnika, powodującego alarm. Dopiero wiązka elektryczności wypełniła swoje zadanie. W całym budynku rozległ się alarm. Wszyscy byli zdezorientowani i zaskoczeni tym co się dzieje. Zapanował chaos i sprawniejsi opuszczali nagle w pośpiechu budynek. To zaś mogła dostrzec Leilah, która znalazła się szybko w poczekalni. Lekarze i pięlegniarki próbowali opanować sytuację i pomóc pacjentom wyjść na zewnątrz. Nie wszyscy jednak mogli tak uczynić, by nie zostawić innych w salach chorych samych. Jednego zaś pecha miał doktor Stafford, który jeszcze toalety nie był wstanie opuścić, po tym co zafundował mu zapewne ostatni obiad. Bowiem nie miał pojęcia, że zadziałała na niego moc Mariana. A kiedy usłyszał alarm, popuścił ponownie... Zapewniał siebie, że nigdy więcej nie będzie jadł chińszczyzny.


CONOR
Conor był przypięty do krzesła, podłokietnika aby nie próbował ucieczki. Ostatnio ochrona bardzo została wyszkolona ze względu na przebywające w kraju mutanty. Zatem podobnie traktowali lludzi, póki nie otrzymają pewności, że nie są uzdolnionymi. Wyglądało to tak, że obie ręce miał zakute w kajdanki, z tym że przełożone przez podłokietnik, który połączony był z oparciem i siedziskiem krzesła. Tylko zdjęcie kajdanek pozwoliłoby mu wstać i przemieścić się, zostawiając krzesło.
- Sprawdzimy to na kamerach.
I tutaj ochroniarz spojrzał na monitoring, ale zaraz Donovan odezwał się ponownie, odwracając uwagę od ekranów. Ochroniarz westchnął i spojrzał na kolegę.
- Pójdziesz? - Zapytał. A kolega od razu się zgodził i wyszedł z biura ochrony do gabinetu lekarza Hardwicka po kurtkę Donovana. W biurz pozostało ich dwóch i mutant. Jeden z nich miał go na oku, drugi najwyraźniej sprawdzał jakąś dokumentację, nie sprawdając monitoringu, którego obrazy zostały zatrzymane.
I wtedy zaczęło się coś niespodziewanego. Z jakiegoś powodu zawył alarm przeciwpożarowy.
- Co jest?
Rzucił pytanie w przestrzeń ten, który miał oko na Conora. Zareagował również drugi z ochroniarzy, przez co obaj spojrzeli na monitoring. Coś jednak było nie tak. Obrazy nie pokazywały nic niepokojącego, co mogło być związane z pożarem. Patrząc na czas, byli normalnie zaskoczeni jak i wkurzeni że został zatrzymany. Jakim cudem?
- Pilnuj go.
Rzucił polecenie koledze i wyszedł nagle z biura ten ochroniarz, który sprawował pieczę nad złapanym mutantem. Conor pozostał sam z ostatnim w tym pomieszczeniu mundurowym. Ochroniarz który wyszedł, przez krótkofalówkę zarządał wezwanie policji bądź Niebieski Szwadron i zamknięcie szpitala. Podejrzewając, że ktoś włamał się do budynku i przejął monitoring. Kto wie, co sprawca zamierza i czy ktoś jeszcze podejrzany nie znalazł się w budynku, powodując zamieszanie.


______________________________

UWAGA: KAMERY ZAMROŻONE NA JEDNA TURĘ! OD NASTĘPNEGO POSTA MG BĘDĄ REJESTROWAĆ WASZE DZIAŁANIA.

- Czas na odpis: 48h od tego posta. Chyba że odpiszecie szybciej, to MG uczyni to samo. Jeżeli ktoś będzie chciał dać odpis, ale nie jest wstanie wyrobić się w podanym czasie, MG poczeka dodatkową dobę.
- Kolejka odpisów: dowolna.

WYJAŚNIENIA:
- Matilde i Marian - Udało się Wam zdobyć 6 sztuk ampulek leku na wyleczenie choroby + jedna mniejszą dawkę przeznaczoną dla dziecka. Dodatkowo znaleźliście dokumenty o tej samej treści, które nie udało się zabrać Conorowi.
- Alex - Bezpiecznie opuściłeś budynek szpitala. Pozostało Ci czekanie na towarzyszy i obserwacja otoczenia. Dzięki wyostrzonemu zmysłowi słuchu, w oddali mogłeś ułyszeć syreny policyjne. Straż pożarna może przybyć trochę później.
- Conor - Nadal znajdujesz się w trudnej sytuacji. Twoi koledzy i koleżanki, wprowadzili zamieszanie. Masz szansę wyrwać się z tego miejsca. Pozostałeś sam na sam z jednym ochroniarzem.
Oddałeś krew, Twoja wytrzymałość wynosi: 80%
- Rocky i Leilah - Wasze zadania dobiegły końca. Możecie opuścić budynek albo podjąć próby udzielenia pomocy Conorowi.


ALEX, MARIAN, MATILDE - Możecie, ale też nie musicie odpisywać. Wasze postaci opuściły szpital.
ROCKY, LEILAH, CONOR - Nadal przebywacie w szpitalu, macie szansę na wyjście, zanim szpital zostanie zamknięty.
[Profil]
 
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-01-12, 20:25   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Pracując analizując próbki krwi zdążyła się zorientować, która krew należy do tej odpornej, a które nie ma. Po za tym zdołała schować interesujące ją dokumenty do teczki. Jeszcze przez alarm pożarowym. Który rozbrzmiał nie długo po tym jak Alex przekazał im informacje o swoim planie. Słysząc alarm rozejrzała się zdezorientowana, że niby nie wie co się dzieję. Zabezpieczyła próbki, które przeglądał by nie uległy zniszczeniu.
Po czym zdjęła swój kitel i wzięła ze sobą swoją torebkę z dokumentami. Nic dziwnego było w tym, ze opuszczała laboratorium zwłaszcza, ze rozbrzmiał alarm. Nie mogła dalej pracować, bo próbki mogły ulec zniszczeniu.
O ile nic jej nie zatrzymało to ruszyła do wyjścia ze szpitala. Nim ochrona zablokuje wyjście lub włączą się kamery. Po za tym miała dokumenty więc nie mogła sobie na złapanie i rewizje.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Conor Donovan



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2019-01-15, 20:34   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Nie wiedziałem co się dzieje, nie miałem wątpliwości co do tego że muszę stąd jakoś uciec. Nic się na to nie poradzi.. Niestety będę musiał pokazać kim jestem. Walić kurtkę i walić to co ma być. Patrzyłem na ochroniarzy, gdy zaczęło być słychać alarm. To mogła być moja okazja i chciałem ją wykorzystać. Musiałem polegać na sobie osoby które znam niewiele mogą mi teraz pomóc więc to była moja jedyna okazja.
Zostałem z jednym ochroniarzem, tak im mniej tym będzie łatwiej. Zamknąłem oczy i skupiłem się na tym co chciałem zrobić.
Z pomocą mojej mocy wyciągnąłem ręce z kajdanek, ale siedziałem nadal nie poruszając się. Gdy ochroniarz który obserwował monitoring i starał się coś z nim zrobić nie patrzył na mnie szybko wstałem i ruszyłem w stronę drzwi. Jak najciszej umiałem. Złapałem za klamkę i wybiegłem z pomieszczenia jak najszybciej wbiegając za róg na korytarzu. Tam używając swoich umiejętności wszedłem przez ścianę do jakiegokolwiek pomieszczenia, a następnie skierowałem się w stronę drzwi wyjściowych. W miarę możliwości przez ściany i omijając kamery. Miałem nadzieję, że uda mi się uniknąć starcia fizycznego. Byłem osłabiony poborem krwi. To fakt, ale miałem mocną motywację do tego by uciec.
[Profil]
    [A+]
 
Leilah Addams



Justice and Vengeance are One.

Elektrokineza

73%

Ochroniarz





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

height / weight:
178/74

Wysłany: 2019-01-15, 22:24   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


To był najwyższy czas, żeby się stąd wynieść. Nie miała najmniejszego pojęcia gdzie Connor może się znajdować ani tym bardziej jak tam dotrzeć, a on chyba nie był w stanie chyba rozmawiać, żeby teraz udzielić jej wskazówek. Nie chciała też zwracąć na siebie uwagi biegnąc w przeciwną stronę niż większość. Studiowanie planu szpitala równie na niezbyt wiele by się zdało. Po raz kolejny złapała więc jednego z pacjentów i pomogała wyprowadzić go ze szpitala, sama jednocześnie wychodząc.
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5