Poprzedni temat «» Następny temat
Poczekalnia
Autor Wiadomość
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-12-19, 20:59   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Alex był na dobrym tropie. Nawet trafił na odpowiednio brzmiący folder, ale równie dobrze mógł to być folderek z jakimś pojebanym porno, albo kolekcja zdjęć kotków perskich. W każdym razie, nie dowie się, póki nie spróbuje się włamać i tu. Włączy program deszyfrujący, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Szlag by to. Miał nadzieję na spokój, ale ten ktoś wyraźnie nie odpuszczał, wyczuwał jego obecność i zapach tuż za drzwiami.
Odchrząknął cicho, wyciszył na moment słuchawkę i przybrał najbardziej skrzekliwy ton jaki umiał.
-ZAJĘTEEEEEE ! - zapiał - Ja tu jeszcze posiedzęęę! Te ogóreczki nie były za świeże, oj nie byłyy ! - lamentował i odciszył słuchawkę.
- Coś mam...próbuję złamać hasło, ale ktoś mi siedzi pod kiblem, mamy ograniczony czas - mruknął cicho
Pracował dalej, pilnując by się nie zdradzić, ani nie zostawić śladów.
[Profil]
  [AB+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-12-20, 17:13   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Widziała, że przyda się im pomoc, bo przecież pracowała w szpitalu. Doskonale wiedziała jak jest w sytuacjach epidemii. Zazwyczaj w takich warunkach personel medyczny nie wie w co włożyć ręce, a lekarze piją kawę za kawą. Cóż taka była okrutna prawda. Wszyscy narzekają na lekarzy i służbę zdrowia, a jak coś dzieję to ustawiają się kolejkami do lekarza byle zdrowym.
Kiedy Patricia potwierdziła, że przyda im się pomoc Rocky uśmiechnęła się do dawnej znajomej. Rocky było na rękę, że ją spotkała oraz to, że ta tak szybki potwierdziła co sama widziała. Wystarczyło spojrzeć na Mariana i na to co wyprawiał lub też innych pacjentów. Sama ich liczba i to, że było ich tak dużo świadczyło o tym, że przyda się im pomoc.
Nic nie mówiła kiedy Pati kazała iść za sobą tylko skinęła głową. Poszła za pielęgniarka pamiętając dokąd prowadzą każde drzwi. Wiedziała też dokąd za nim weszła do pomieszczenia.
- Dobrze- powiedziała krótko, bo co innego ma robić. Przecież nie to, że planowała trochę pomyszkować. Pokoju pielęgniarek zawsze są jakieś leki, próbki pacjentów czy też dokumenty. Kiedy tylko Patrcia wyszła z pokoju pielęgniarek. Rocky rozejrzała się po mieszczeniu, stwierdzając, że za wiele tutaj się nie zmieniło. Nie tracąc czasu od razu spojrzała na papiery leżące na biurku. Nie zaprzątała sobie głowy zbyt dogłębnym sprawdzaniem tego co piesze na nich. Tylko wyciągnęła telefon by zrobić zdjęcia. Każdej kartki, jak wykonała zdjęcia usiadła jednym z foteli. Jakby grzecznie czekała na powód znajomej. Zastanawiało ją co znaczą te krzyżyki i haczyki na nich... Zastanowiła się też czy nie wysłać ich do Alexa by sprawdził wyniki ich porównał czym się różnią. Lecz nie wiedziała czy mężczyzna zna się na tym wszystkimi określeniami laboratoryjnymi.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-12-20, 22:36   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Conor nie wiedział jak0 reagować, co mówić. Już od wieków nie był u żadnego doktora. No bo po co tak w sumie.Usiadł grzecznie na miejscu i zaczął wypełniać swoje papierki. Podawał część zgodnie z prawdą a część nie. Musiał się jednak liczyć z tym że będą to sprawdzać, więc dokładnie dobierał to co gryzmolił na karteczce. Po chwili gdy zobaczył pieczątkę Departamentu zainteresował się. Spojrzał szybko czy jest jakaś teczka z ich oznaczeniem (jeśli tak to skupił się na niej jeśli nie to na tym wystającym dokumencie) Może nie miał aż tak zwinnych paluszków, ale wstał i stanął bokiem do biurka dokładnie przy papierkach, ale tak by widzieć również doktora.
- Oby nie bolało bo niezbyt lubię igły. - ośmiał się do doktorka i zdjął kurtkę tak by wsunąć pod nią delikatnie dokument/y oczywiście w momencie gdy doktor nie patrzył w jego stronę. Schował je pod kurtką którą odłożył na krzesło. Miał nadzieję, że facet tego nie zauważy, więc podszedł bliżej doktora i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu.
- Wypełnione podpisane leży na biurku. Gdzie usiąść? Chce mieć to już za sobą. - mówił do lekarza na tyle przekonywająco by pośpieszył się tym poborem krwi. Może trochę udawał strach przed igłami, ale w tym momencie czuł presję czasu.
- Wie Pan jak to jest jak się zostawia swoją kobietę z własną kartą kredytową w sklepie. Nie chciałbym stracić wszystkiego. - zaśmiał się i spojrzał na doktora z przyjaznym uśmiechem.
[Profil]
    [A+]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-12-21, 15:04   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian posłusznie się uciszył, machając przy tym pretensjonalnie ręką i usiadł na jednym z miejsc, dosyć pompatycznie możnaby rzec. Odezwał się w kierunku blizej nieznanym, patrząc jakby w sufit, jakby na Wallace.
- Jeśli moja Żabcia, mój Pączuszek sobie tego życzy, to niech będzie.
I normalnie w takiej sytuacji by się zawadiacko uśmiechnął, odpłacając tym samym za nazwanie go Imbryczkiem. No cóż, teraz nie mógł tego zrobić. Za to siedział niby to obrażony dzieciak, któremu nauczycielka wlepiła uwagę. Zastanawiał się, co może jeszcze zrobić i jak idzie ich kolegom, mając nadzieję, że uda im się zdobyć jakieś przydatne informacje. Czas naglił, zarówno i z chorobą jak i z tym, że Parker prawdopodobnie nie będzie mógł zbyt długo korzystać z luksusów toalety dla niepełnosprawnych. Może Marian powinien jakoś odciągnąć jego kłopoty?
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-12-21, 20:18   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Chyba nikt nie miał pojęcia jak wiele ją to wszystko kosztowało. Bycie wyjątkowo uprzejmą to jedno. Ale zwierzanie się z tego typu spraw? Otwartość? Zagadywanie starszych ludzi, którzy nie mieli w zwyczaju pałać do niej sympatią? Bo nie oszukujmy się - to wciąż była Wallace. Ona nie sprawiała dobrego pierwszego wrażenia. Ba, była niereformowalna. I jeśli była jakaś rzecz, w której była tak naturalnie chujowa - to z całą pewnością nawiązywanie kontaktów do tego należało. Ale jednak wciąż tutaj była. Wciąż z przejęciem wysłuchiwała słów starszej pani, która wydawała się nie mieć nic interesującego do powiedzenia. Nic interesującego w sprawie lekarstwa. Wallace westchnęła ciężko.
- Wie pani, jestem przekonana, że to jakaś broń biologiczna. Chcą po prostu nas wszystkich wybić, a ci tutaj... Jedynie umywają ręce i udają, że nie mają lekarstwa - tak na pewno było. To miało sens. I w rzeczywistości... To też miało sens. Wallace nie wiedziała skąd wziął się ten wirus, ale była niesamowicie zdeterminowana, by odkryć to cholerne lekarstwo. Miała zbyt wiele do stracenia.
Słysząc odpowiedź Mariana w Wallace się wręcz zgotowało. Ona mu zaraz da żabcię! Matilde posłała swojemu narzeczonemu możliwie najbardziej uroczy uśmiech jaki widział świat, jednocześnie dyskretnie kopiąc go butem w kostkę. Kiedy tylko skończą tą maskaradę, Cook tego nieźle pożałuje.
- Och, Jay... - jesteś skończony - Chyba musimy wejść razem, nie? Wiesz jak nasz Henryś znosi widok igieł - i mimo, że kierowała te słowa do Mariana, jej wzrok mimowolnie podążył do kolejnej "sąsiadki". Tym razem nieco młodszej od babci z wnuczkiem. Matilde westchnęła jednak raz. Westchnęła też drugi i trzeci. Wystarczająco dużo razy, by jakoś zapoczątkować tę znajomość.
- Ktoś od pani też choruje? - zagadnęła, zmierzając włosy małemu, siedzącemu na jej kolanach chłopcu. - Mam taką nadzieję, że to nie strata czasu i faktycznie czegoś się dowiemy... - kto wie, może ona coś wiedziała?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-12-21, 21:54   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Leilah do tej pory siedziała jak to zwykle ludzie w poczekalni i starała się nie zwracać na siebie uwagi, nawet sięgnęła po jedno z leżących na stoliku czasopism i udawała mocno wciągnętą w lekture kolejnych artykulów o hitach modowych na przyszłe lato, jednocześnie obserwując otoczenie. Nie reagowała, na to co robili inni mimo, że obserwując na przykład Wallace 'w związku' miała okazję kilkakrtonie parsknąć śmiechem. I zapewne pozostałaby na swoim stanowisku obserwacyjnym gdyby nie ostatnia wiadomość jaką usłyszała od Alexa. Wyjęła wtedy z kieszni telefon po czym udając zamyślenia, odeszła w odległy kąt pomieszczenia i udawała, że rozmawia przez telefon, kiedy tak naprawdę zwróciła się do Alexa w słuchawce.
-Dobra robota. Wystarczy Ci czasu czy mam jakoś odwrócić uwagę tego, ktokolwiek tam nie przyszedł? powiedziała ciho, ale na tyle wyraźnie by było ją dobrze słychać w słuchawce. Na wszelki wypadek skierowała się powoli wciąż trzymając telefon przy uchu w kierunku który wskazywał napis 'toalety'. Mogła jeszcze szybko wrócić na swoje wcześniejsze miejsce, albo udać się do toalety by spławić intruza.
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-22, 15:24   

ALEX I LEILAH
Program deszyfrujący zaczął swoją pracę, kiedy został włączony przez Alexa. Niestety czas oczekiwania zdaje się wydłużać, niż skracać. Ktoś bardzo postarał się o to, by hasło miało sporo znaków. Informatyk będzie musiał uzbroić się w cierpliwość.
Tym czasem na zewnątrz oczekujący pacjent na wózku westchnął z rezygnacją. Mężczyzna około trzydziestki koniecznie potrzebował skorzystać z łazienki. Nie dostrzegł drugiej takiej na tym piętrze. Chyba że uda się na piętro windą, tylko czy jest sens? Poczeka, mając nadzieję, że siedzący w środku szybko skończy swoje potrzeby.
Sytuacja u Leilah zdawała się być spokojna i sprytne wykorzystanie telefonu do rozmowy, nie wzbudzało żadnych podejrzeń. Zmierzając na korytarz z łazienkami, mogła dostrzec chłopaka siedzącego na wózku inwalidzkim. Czekał akurat przy tych drzwiach, za którymi siedział Alex.
Byłoby wszystko fajnie, gdyby nie pojawienie się z końca korytarza dwóch mundurowych z DOGS, trzymających za ramiona skutego w kajdanki chłopaka ponad dwudziestoletniego. Mimo posiadania na sobie kurtki z wystawionym kołnierzem, sprytne osoby mogłyby dostrzec na jego szyi zabezpieczającą obrożę. Sam w sobie wyglądał na otumanionego jakimiś osłabiającymi lekami i zapewne mutazyną. Gdy mężczyźni przechodzili obok Leilah, młody mutant spojrzał na nią krótko, wzrokiem przegranego o swoją wolność. Zastanawiające było jedno, czy został tu przyprowadzony do badań, czy po prostu Niebieski Szwadron zgarnął go z tego szpitala? Cała trójka kierowała się do wyjścia z budynku. Nie zwracając uwagi na innych, jeżeli nie wzbudzali podejrzeń.


ROCKY
Gdy Patricia wyszła, Rocky wykorzystała czas na rozejrzenie się po pomieszczeniu, nie dostrzegając zbyt wielkich zmian. Zwrócona jej uwagę dokumentacja z zaznaczeniem grup krwi, była na tyle interesująca, że mogła spokojnie zrobić zdjęcia, by później poczekać na powrót swojej znajomej.
Nie trwało to długo. W ciągu zaledwie siedmiu minut, Patricia była na miejscu. Podeszła do szafy, gdzie wyjęła biały kitel dla Rocky.
- Na razie dam Ci prostsze zajęcie. Co też bardzo nam pomoże w segregacji.
Rzekła podając odzież Rocky. Skierowała się do swojego biura, gdzie znajdowały się wcześniej dostrzeżone przez dziewczynę dokumenty. Patricia wzięła je do ręki i pokazała:
- Każda przebadana krew trafia do nas. Są podpisane imieniem, nazwiskiem i grupą. Fajki oznaczają, że krew danej surowicy posiada silne właściwości przeciw tej epidemii. Krzyżyki to krew, która tego nie posiada.
Starała się wyjaśnić jak najprościej to możliwe. Ale Rocky na pewno sobie poradzi. Przecież pracowała w szpitalu, prawda? Wie co należy robić.
- Dane przebadanych krwi dostajemy z pomieszczenia badań. Wiesz gdzie to jest. Wystarczy iść z tą tabelką i zaznaczyć.
Dodała dla informacji, pokazując przy okazji przygotowaną listę pacjentów z poprzedniego dnia. Przy trzech nazwiskach, było nawet napisane na czerwono "M".


CONOR
Conor z kolei trafił na dość ciekawe akta, znajdujące się na biurku lekarza. Bardzo pomysłowo o sprytnie wykorzystał sytuację i zgarnął dokumenty, chowając pod kurtkę. Mieć nadzieję, że nie wypadną.
- Nie musi pan patrzeć. Odradzam pacjentom patrzenie na pobieranie ich krwi, zdając sobie sprawę z tego, że to nie jest dla nich przyjemny widok.
Odparł doktor, kończąc przygotowywania strzykawki i założył zaraz rękawiczki gumowe.
- Tutaj proszę.
Doktor Kevin wskazał fotel w pobliżu stolika, na którego blacie leżały waciki, woda utleniona, woreczek, wenflon, wężyk. Wszystko co potrzebne na pobranie krwi do jej późniejszego wykorzystania w badaniach do szczepionek. A im więcej takiej posiadają, większa istnieje szansa na wyleczenie zakażonych.
Pan Hardwick, wrócił się do swojego biurka, by spojrzeć na wypełniony dokument, by mieć pewność, że może od tego pacjenta bez oporów pobrać krew. Bo jeżeli Conor na coś chorował to raczej niewiele pomoże.
- To nie powinien Pan jej dawać tej karty a zostawić odliczoną gotówkę.
Doradził z lekkim uśmiechem, analizując dokładniej jego dokument. Chcąc tym samym sprawdzić, czy jest on na liście tych, których podesłał im Departament Bezpieczeństwa Genetycznego.
- Dobrze...
Uznał że może być, więc odłożył na miejsce dokument i wrócił do pacjenta, który zajął wskazane miejsce. Podwinął mu rękaw lewej ręki i pierw założył pas uciskowy na ramieniu, a następnie zaczął szukać jego żyły w łokciu, Wykonał założenie wenflonu, podłączenie woreczka i nakazał zaciskać dłoń, by krew miała ujście do odpowiedniego pojemnika.
- Trochę to potrwa. Ale dzięki temu pomoże pan innym.
Rzekł z uśmiechem i wrócił na swoje miejsce przy biurku, ponownie spoglądając w wypełnioną kartkę przez pacjenta, by zwrócić uwagę na jego imię i nazwisko. Następnie zaczął przekładać swoje papiery i teczki, szukając czegoś. Pewnie szukał tej kartki z pieczątką Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego.


MARIAN I MATILDE
Marian uspokoił się. Jedyne co mu pozostawało, to czekać i obserwować, a nawet słuchać westchnięć Matilde oraz jej podejmowane próby rozmowy z innymi pacjentkami. Jego uwadze też nie mógł umknąć fakt, że chwilę po tym jak Leilah udała się w stronę łazienek pomóc Alexowi, wyłoniły się trzy osoby kierujące do wyjścia. Mundurowi z Niebieskiego Szwadronu DOGS, wyprowadzający mutanta, który nie dość że był skuty kajdankami, to jeszcze miał obrożę na szyi. Nie był dla nich nikim znanym.
Rozmówczyni Matilde skinęła głową w zgodzie.
- W tym świecie to nie wiadomo już czego się spodziewać.
Odpowiedziała jej, po czym zwróciła się do swojej obok, by kontynuować dyskusję. Kiedy co Wallace zajęła się rozmową z Cookiem.
Zaś o chwili, kobieta zapytana przez Matilde, spojrzała w jej kierunku.
- Tak. Mąż. Akurat byłam u niego na sali, czekam na wyniki badań.
To dało już jakiś znak, że mężczyzna wspomniany przez kobietę, musi także chorować na tę chorobę.
- A od Pani z rodziny też ktoś choruje?
Dopytała. Być może byłaby wstanie pomóc? Coś doradzić?


__________________________
- Czas na odpis: 48h od tego posta. Chyba że odpiszecie szybciej, to MG uczyni to samo. UWAGA: ze względu na okres świąt, jeżeli grupa nie odpisze w terminie, MG poczeka aż do 27.12 na odpisy.
- Kolejka odpisów: dowolna.
[Profil]
 
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-12-23, 20:40   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kolejny raz Alex sobie przybił selffive za to, że nabrał tyle powerbanków i przyszedł z pełną baterią na laptopie. Dzięki temu nie musiał się martwić, że padnie mu sprzęt. Problemem był jednak ktoś, kto się czaił za drzwiami. Jak podniesie raban, mogłoby się zrobić średnio przyjemnie,
- Dobrze by było - zwrócił się cicho do Leilah - Mają porządne hasło, to potrwa dłuższą chwilę. Wyczuwam obecność tego typa pod drzwiami, więc chyba nie odpuści za łatwo - mówił cicho, by jego głos nie dotarł do nieporządnych uszu.
Zabębnił palcami w kolano. Szybciej....szybciej....nie mają całego dnia...
[Profil]
  [AB+]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-12-28, 01:17   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian słysząc, że jego towarzysz może mieć kłopoty, natychmiastowo wyruszył, powiadamiajac najpierw swoją "ukochaną" i ludzi wokół.
- Szkapko, muszę skorzystać z dogodności tefo szpitala, niedługo wrócę.
I poszedł aby przepędzić zł.... Pana na wózku. Idąc, starał sie nie zwracać większej uwagi, po czym stojąc tuż obok naglącej Alexa przeszkody, zapytał go miłym głosem, uprzejmym i ciepłym.
- Długo Pan tak czeka? Sądzę, że szybciej byłoby, gdybym Panu pomógł zjechać na piętro niżej, oczywiście jeśli Pan pozwoli.
I kulturalnie się do niego uśmiechnął, a nawet szczerze. Bo w sumie dobrze byłby wreszcie komuś pomóc, bez konieczności zawadzania innym wokół. Nawet, jeśli było to dosyć zabawne.... A jeśli się nie zgodzi, to cóż.... Rozwiązań jest więcej.
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-12-28, 13:44   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


To było już postanowione. Wallace z całą pewnością zamierzała popełnić morderstwo na Marianie. Niech no tylko wyjdą z tego durnego szpitala i wrócą do Bractwa, a przysięgam - Matilde nie ręczy za siebie. W zasadzie w jej głowie już teraz zaczynał krystalizować się coraz jaśniejszy plan zbrodni...
- Mój brat - powiedziała po krótkim milczeniu. Huh, ciekawe co, by Hopper powiedział, gdyby dowiedział się, że są ze sobą spokrewnieni. W zasadzie to nie mogła się doczekać jego miny. Mógł sobie z niej drwić, śmiać się, być niezwykle irytujący... Nie dbała o to. Chciała po prostu, żeby był zdrowy. Żeby wszystko wróciło do normy.
- Ostatnio bardzo mu się pogorszyło i boję się, że... Wie pani... - zaszklone oczy z pewnością dodawały historyjce Wallace wiarygodności. Sęk w tym, że to wcale nie były fałszywe łzy... - Naprawdę nie wiem co jeszcze mogę dla niego zrobić - dodała cicho, wierzchem dłoni wycierając oczy. Miała nadzieję, że chociaż ta kobieta coś słyszała. Musiała coś słyszeć, prawda? Po prostu musiała.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-12-29, 18:16   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


No tak, nigdy nie może być za pięknie prawda? Leilah już miała ruszać na pomoc Alexowi, kiedy zobaczyła dwójkę DOGS-ów ciągnących kogoś ledwo żywego i prawie pozbawionego chęci do życia. Ale co miała zrobić, jeżeli opuści Alexa teraz to prawdopodobnie cała ich operacja b,ędzie stracona. Sięgnęła więc po telefon i marsząc brwi udawała po raz kolejny, że dzwoni kiedy tak naprawdę przekazała informacje wszystkim
-Alex zaraz u Ciebie będę. Widziałam jednak dwójkę DOGS jak kogoś za sobą targają przez korytarz szpitalny. Może to przypadek a może nie. Ja idę do Alexa. powiedziała po czym weszła do łazienki dla niepełnosprawnych.
-O, tutaj pan jest! Jestem Natalie, wolontariuszka, zaraz pana skieruje do innej toalety, żeby nie musiał pan tutaj czekać powiedziała po czym z szerokim uśmiechem chwyciła za wózek i delikatnie zaczęła wyprowadzać z łazienki jednocześnie szukając jakichkolwiek oznaczeń o łazience dla niepełnosprawnych, na którym kolwiek piętrze. Jeżeli jakieś znalazła to właśnmie tam się udała.
[Profil]
  [AB-]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-12-29, 19:31   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Grzecznie siedziałem i czekałem patrząc na to co robił doktorek. Zaniepokoiło mnie to że przyglądał się tak dokumentom, które wypełniałem, ale byłem przygotowany na szukanie dodatkowych informacji. Uśmiechnąłem się lekko na uwagę o przygotowanej gotówce.
- Będę musiał zapamiętać na następny raz. - zaśmiałem się i przyglądałem się jego poczynaniom. Nie czułem się komfortowo mając igłę w swoim ciele i że kradło mi moją krew, ale dla Esther byłem gotowy na wszystko. Wyciągnąłem telefon z kieszeni prawą ręką i włączyłem wiadomości.
- Wybaczy Pan jeśli napiszę SMS'a że troszkę to potrwa? - zapytałem, ale nie czekałem na odpowiedź tylko szybkim i zdecydowanym ruchem napisałem wiadomość do Rocky żeby poratowała mnie, bo sytuacja z dokumentem który zwinąłem zaczynała być niepokojąca. Widziałem jak go szuka, chyba go, ale wolałem nie ryzykować. Odłożyłem telefon z powrotem do kieszeni i czekałem na dalszy rozwój sytuacji. W razie potrzeby byłem przygotowany na użycie mocy i ucieczkę.



PS:
imię i nazwisko: Jason Donovan (swoje drugie imię i nazwisko więc można powiedzieć że prawda)
data urodzenia, 10 kwietnia 1993 (Prawda)
miejsce urodzenia, Seattle (Fałsz)
miejsce zamieszkania, Olympia (zameldowany tam jest i mieszkanie też tam posiada)
grupa krwi A+ (Prawda)
czy chorował Nie (Prawda)
[Profil]
    [A+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-12-29, 21:40   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Na szczęście zdołała zrobić zdjęcia tych dokumentów przed powrotem Pati. Co też później wykorzysta, by dowiedzieć się czego dokładnie szukają krwi ludzi? Co jest tym tajemniczym lekarstwem? Czy to prawda co piszą? Jeśli będzie znała odpowiedzi na te pytanie. Kto wie może zdoła wytworzyć własne szczepionki? Jeśli by zdołała to zrobi bractwo by miało lek. Jednak o tym później
Do pokoju wróciła Patricia, a Rocky przyjęła od niej kitel. Nie czekając za długo lub na to, że jej znajoma się rozmyśli założyła go od razy. Dawno nie nosiła podobnej odzieży i trochę brakowało jej tego.
- Rozumiem - powiedziała czując wibracje telefonu na razie nie odczytywała wiadomości. Musiała się skupić na tym co mówi Pati. Po pierwsze wyjaśniła się sprawa oznaczeń na dokumentach. Pamiętać krew z krzyżykami jest nie ważna. Należy skupić się na tej pierwszej grupie. To ona posiada klucz do odpowiedzi, czego szukają.
- Pomieszczeń badań... To tam gdzie pobierają krew? - zapytała się by się upewnić, przecież określenia mogły się zmienić. Po za tym pomieszczenia badań było tak ogólnikowym określeniem, że za wiele nie mówiło jej.
Po tym jak Pati pokazała jej dokumenty i dostrzegła coś co wcześniej nie zwróciło jej uwagi. To była litera ,,M'' jak ,,mutant", bo co innego mogło oznaczać ta litera. Nie chciała za bardzo wypytywać Pati, ale skoro miała pomóc w segregacji to musiała wiedzieć przecież co znaczy to oznaczenie.
- A oznaczenie literą ,,M"- powiedziała pokazując dziewczynie o co pyta. Przy okazji odczytując wiadomość na swoim telefonie. Miała ochotę westchnąć, bo tego jeszcze jej brakowało. Na miała towarzystwo i na razie wolała nie spalić tego co udało się jej osiągnąć. Jeśli Patricia jej odpowie i sala pomieszczeń to tam gdzie jest Conor. Czyli sala poboru krwi... To od razu się tam skieruje skoro miała pomóc to pomoże... A kto wie może upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu.

sorry z telefonu
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-30, 01:09   

ALEX
Rozszyfrowywanie hasła dobiegało końca. Alex mógł na ekranie ujrzeć dość długie hasło w języku łacińskim i ten charakterystyczny zielony komunikat informujący o powodzeniu pracy programu. Hasło zostało złamane i można było dostać się do zabezpieczonego folderu o nazwie "ściśle tajne". W nim z kolei było sporo dokumentów plikowych. Jeden zawierał listę poszukiwanych przez Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. Najwyraźniej przekazano dokumentację szpitalowi w celu pomocy wytropieniu mutantów. Była to zwyczajna lista z podstawowymi ich danymi. Inny z plików był większy i dokładniej opisany, nawiązując do wspomnianego powyżej.
Uwagę powinna zwrócić mu nazwa folderu AH6N2. Problem był jednak taki, że i ten folder posiadał zabezpieczone hasło.


MARIAN I LEILAH
Marian podobnie jak Leilah, szybko zareagował by pomóc koledze siedzącemu w łazience dla niepełnosprawnych, próbującego pozyskać cenne dla nich dane. O ile Leilah zatrzymał widok wyprowadzanego mutanta przez DOGS, o tyle Marian nie zwracał na to uwagi i od razu podszedł do mężczyzny siedzącego na wózku, czekającego na możliwe wejście do środka i załatwienie swoich potrzeb.
Zmieszany trochę chłopak, nie ukrywając też zdziwienia, nie spodziewał się pomocy od kogoś obcego.
- Skąd Pan wie? Ja poczekam. A jeżeli Pan chce skorzystać z łazienki, to obok jest odpowiednia dla Pana.
Nawet wskazał którędy Marian powinien się udać, kiedy w tym momencie podeszła do nich Leilah.
Usłyszawszy jej słowa, chłopak dostał kolejny raz dezorientacji. O co tu chodzi? Uwzięli się na niego?
- Słucham? Nie trzeba...
Nawet jakby chciał odmawiać, nie dałby rady. Kobieta nie czekając na odpowiedź, od razu wyprowadziła go na korytarz główny i skierowała w stronę windy. Czy pojedzie z nim piętro wyżej czy niżej i będzie kierować się w taką samą stronę co na obecnym poziomie, na pewno znajdzie łazienkę dla niepełnosprawnych. Nie da się jednak ukryć, że chłopak wewnętrznie zaczynał panikować. Obawiając się, czy na pewno zostanie skierowany do łazienki i czy go nie wywiozą, na przykład na dach.


MATILDE
- Przykro mi.
Odpowiedziała kobieta na odpowiedź Matilde. Nie jest przyjemne patrzeć na kogoś bliskiego, który przez nieznaną chorobę musi cierpieć.
- Była Pani z nim w szpitalu? Tutaj od razu pomogą. Mój mąż wczoraj dostał szczepionkę i dzisiaj mają być wyniki badań, czy jego organizm dobrze ją przyjmie. Ale powiem, że wygląda lepiej niż wczoraj. Więc jest nadzieja.
Nie ukrywała swojej radości. Mimo iż sama pewności nie miała, że faktycznie tak szczepionka mu coś pomogła. Starała się jednak jakoś pocieszyć obcą kobietę, która siedziała tu z dzieckiem.
I wtedy otworzyły się drzwi od gabinetu doktora Oscara Stafforda. Wyszedł z niego około trzydziestoletni mężczyzna, składając swoje wyniki badań i udając w stronę wyjścia.
- Zapraszam następną osobę.
Zakomunikował miłym głosem. Z tego co można było zauważyć, Matilde z Henrykiem była następna. Pozostali bardziej szli na oddanie krwi.


CONOR
Doktor Hardwick nie mógł odnaleźć potrzebnej mu w tej chwili dokumentacji papierowej, posiadającej dla niego cenne nazwiska i dane pewnych osób, które chciał po równać z danymi podanymi przez Donovana.
- Proszę pisać.
Nie miał nic przeciwko. Ale też zaczynał mieć pewne podejrzenia, że ktoś skradł mu dokumenty. Conor ma tego pecha, że lekarz posiadał bardzo dobrą pamięć wzrokową do ułożonych przedmiotów i dokumentów na biurku. Kątem oka spojrzał na pacjenta, po czym przesunął się krzesłem do swojego komputera, by zajrzeć do plików. Otworzył ten konkretny i wziął wypełniony dokument przez Donovana i zaczął porównywać. Nie doszukał się ani podobieństw ani pełnych danych na kogoś z nazwiskiem Donovan. Dodajmy, że by cokolwiek ujrzeć na ekranie monitora, Conor musiałby się nieźle wychylić w prawą stronę, a to utrudniało sprawę z nie poruszaniem lewej ręki.
Kevin westchnął z ulgą i odłożył papier na bok, zminimalizował ekran i poszukał nową teczkę dla pacjenta. Następnie wstał i podszedł do chłopaka, by sprawdzić czy woreczek się zapełnia jego krwią prawidłowo. Jeszcze trochę i będzie po wszystkim.


ROCKY
- No tak...
Westchnęła. Przecież Rocky nie pracowała tutaj już od dobrych paru lat. Nie miała pojęcia jak wiele się zmieniło w szpitalu.
- Przenieśli. Znaczy się, stworzyli osobny pokój do badań krwi, aby lekarz nie tracił czasu i żeby nie przeszkadzało to w przyjmowaniu pacjentów i pobieraniu ich krwi.
Wyszła na korytarz, zachęcając by i koleżanka to zrobiła. Pójdziesz do końca tym korytarzem i skręcisz w lewo, do końca. Tam znajdziesz tabliczkę na drzwiach "laboratorium krwi". Nie wiem kto to wymyślał, ale miało pomóc odróżniać pomieszczenia. Oznaczało to, że oba pomieszczenia związane z krwią, są od siebie oddalone. I to dobry kawałek.
Wzruszyła ramionami i weszły do środka. Wtedy też spojrzała na kartkę, gdzie Rocky pokazała tajemnicze "M".
- To oznaczanie krwi mutanta. Badana jest nie tylko odporności krwi na chorobę i wydobywana z niej surowica, ale też sprawdzana jest aktywność genu X. Takich dostajemy z Departamentu do badań lub poboru krwi, albo sami ich im odsyłamy, jeżeli podczas badań zauważymy coś niepokojącego. Nie wystrasz się, jak zobaczysz kolorowe krwi. To już w ogóle kosmici.
Aż pomachała rękoma, jakby nie mogła uwierzyć w istnienie coś takiego.
- Czas nam ucieka, bierzmy się do roboty.
Poklepała ją po ramieniu i wyszła z pokoju, jako ze miała do zrobienia jeszcze inną sprawę. Wygadała się koleżance, ale to pewnie dlatego, bo wierzyła w jej pomoc. Że ogarną ten chaos. A jeszcze przecież musiała z przełożoną porozmawiać i powiedzieć, że Rocky wróciła!


__________________________
- Czas na odpis: 48h od tego posta. Chyba że odpiszecie szybciej, to MG uczyni to samo. UWAGA: ze względu na zbliżający się sylwester i nowy rok, jeżeli grupa nie odpisze w terminie, MG poczeka aż do 02.01.2019r. na odpisy.
- Kolejka odpisów: dowolna.

WYJAŚNIENIA:
Ukryj: 
- Alex i Conor - jesteście w posiadaniu dokumentacji z listą osób poszukiwanych przez Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. Alex w formie pliku, Conor jako dokumentacje skradzioną lekarzowi. Od Was zależy co z tym zrobicie. O tym co tam się znajduje, wiecie tylko wtedy jeżeli do nich zajrzycie. Nazwiska osób znajdujących się w spisie to m.in.: Bartowski Aaron, Dark Andy, Ellsworth Liam, Fowler Dale, Griffith Maysilee, Henderson Ronald, Hopper William, Murphy Fay, Nyberg Shivali, Parker Alex, Rekulak Maya, Ryan Michael, Ryan Richard, Spivey Andrew. Kilka osób nie ma podanego nazwiska, ale widnieją ich zdjęcia.
- Rocky - w Twoim posiadaniu, na zrobionych zdjęciach, są listy wszystkich pacjentów, którzy w tym szpitalu mieli pobieraną i badaną krew. Jak koleżanka Ci wyjaśniła, masz listę osób z krwią odporną na epidemię choroby. Ze szpitalnej listy pacjentów, nie znajdujesz żadnego znajomego nazwiska poza jednym, które możesz skądś kojarzyć: Hopper David. Z kolei z listy z Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego, widnieją między innymi: Anderson Thomas, Hope Lucas, Meadows Jeremy, Morrison Edward, Simon Jody, Spivey Christian. Willis Tracy. Część z nich ma dopisane miejsce przebywania jako Dzielnica Ochrony Mutantów.
[Profil]
 
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-12-30, 12:05   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Co za zjeby wymyślają tak skomplikowane hasła? Przecież Parker nie byłby w stanie nawet tego wymówić i to z pomocą wyostrzonych zmysłów.
- Mam coś...- mruknął zaglądając w pliki.
Na chwilę umilkł, słysząc jak współtowarzysze pozbywają się zagrożenia. Chociaż to miał z głowy.
Przeczytał listę znanych mu nazwisk i poczuł nieprzyjemny ścisk w żołądku, widząc swoje dane.
- DPG przekazało szpitalowi listę osób, podejrzanych o aktywny gen X. . Sporo ludzi z Bractwa... w tym Hopper i ja - wymamrotał do słuchawki o skontrolował stan baterii, na wszelki wypadek. Skopiował pliki na swój zahasłowany dysk.
Grzebał dalej i coś wygrzebał.
- Mam coś jeszcze. Dajcie mi jeszcze chwilę, to też jest zahasłowane - poinformował towarzyszy i wziął się za tajemniczy folder, zachowując wszelkie środki ostrożności
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,37 sekundy. Zapytań do SQL: 8