Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój przesłuchań
Autor Wiadomość
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-02, 22:53   

- Nie będę owijał w bawełnę. Mutanci się panoszą. Nawet w DOMu, naszej ostoi bezpieczeństwa, miejscu, które im oddaliśmy we własność, podnoszą bunty, nie szanują naszej pracy. Przyda tam się ktoś... Ktoś, kto ustawi ich do pionu. Za wszelką cenę. A myślę, że zgodzisz się ze mną, że Ty byś się do tego idealnie nadała, nieprawdaż? - Jeremy uniósł jedną ze swoich brwi, podpierając się łokciami o blat stołu, a swoją brodę umieszczając na splecionych dłoniach. - Bo Ty nie dasz sobie w kaszę dmuchać. - Dodał po chwili, nieco żartobliwie, gdy kąciki jego ust delikatnie się uniosły. Jego ton był wciąż przepełniony niezwykłą pewnością siebie jak i specyficznym ciepłem, które już przecież dawno wyczułaś.
A gdy tylko zaburczało Ci w brzuchu, mogłaś dostrzec zmartwienie malujące się na twarzy Twego rozmówcy. Brunet tylko uniósł swoją dłoń, delikatnie. Miał ją na wysokości własnej głowy, gdy pomachał nią w kierunku kamery.
- Za chwilę przyniosą Ci coś z bufetu. Pewnie wtedy też dostaniesz swoją szansę. Chcę tylko, żebyś pamiętała - od tego zależy Twoja dalsza kariera. Proszę, nie daj się ponieść emocjom...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-04, 20:53   

Można spokojnie uznać, że była z siebie dumna. On wypowiadał się o niej pochlebnie, dając jej do zrozumienia, iż naprawdę jest dobra w swoim fachu. Delektowała się jego słowami. Były jak balsam dla jej uszu.
- No okej – zaczęła powoli – To co dalej zrobimy z tym faktem? Czy to oznacza, że mimo że zrobiłam co do mnie należało, będę mogła spokojnie powrócić do pracy, mimo... że zrobiłam to, co zrobiłam? – chwila wahania, po której Ewangelina dokończyła swą myśl – Tak, to co do mnie należało. Wiesz pewnie już, że działałam tylko i wyłącznie w obronie własnej. – odparła, po chwili poniekąd żałując, że poruszyła ten temat, gdyż pewnie teraz mężczyzna będzie chciał go ciągnąć. A ona nie miała ochoty, chociaż... może będzie zupełnie inaczej, i nie będzie chciał tego robić? Obydwie opcje były teraz w oczach Ewangeliny tak samo możliwe. A może istniała jeszcze jedna, trzecia opcja, dobrze ukryta? Kobieta nawet nie pomyślała o takiej ewentualności.
- Więc niech zrobią to szybko, bo umieram z głodu – odpowiedziała szybko – Zjem praktycznie wszystko, co mi przyniosą. – uśmiechnęła się szeroko, domyślając się iż pod słowem "szansa" kryje się zdjęcie z niej kaftana. Ale nie, autodestrukcyjne myśli jej minęły, chociaż... nie wiadomo, czy jeszcze się pojawią. Była na to szansa – znikoma, no ale jednak. Poczekamy, poobserwujemy dalej myśli Ewangeliny... i resztę chyba dobrze znacie, nieprawdaż?
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-05, 23:59   

- I tak i nie. - Padły słowa Jeremyego w towarzystwie lekkiego westchnienia. Nie spuszczał z Ciebie swoich ciemnych tęczówek i wciąż biło od niego to specyficzne ciepło. W Twoich oczach... To mogło wręcz wyglądać niczym magiczna fascynacja Twoją osobą. Byłaś przecież doskonała - a on z całą pewnością o tym wiedział! - Powrócisz do pracy. Ale większość Twoich zadań wykonywana byłaby w dzielnicy mutantów. Gdzie miałabyś... Kompletną swobodę. Miałabyś tam swobodę tak długo, dopóki przed Twoim ślicznym obliczem odpowiadać będą zmutowani. Warunek jest prosty - nikt ze szwadronów nie może ucierpieć z Twojej ręki a i sama masz być... W całości. - Mówiąc ostatnie słowa, swój wzrok na ułamek sekundy przerzucił na wciąż uwięzione pod kaftanem przedramiona. On o tym wiedział. On wiedział... O wszystkim co Cię spotkało, nim zostałaś tu przyprowadzona.
Przed Stevensem nic nie mogło się ukryć...
Minęła zaledwie chwila, gdy od Twoich ostatnich słów uchyliły się drzwi ze specyficznym skrzypnięciem. Do pomieszczenia weszło dwóch szwadronowców, obaj w pełnym umundurowaniu i osprzętowaniu. Jeden z nich w swoich dłoniach niósł niewielki talerzyk i kubek - z gorącą kawą. Na talerzyku zaś mogłaś się dopatrzeć kanapki z szarpaną wieprzowiną i warzywami. Wszystko zostało postawione przed Tobą, gdy jeden z mężczyzn stanął za Tobą i w nieprzyjemnym szarpnięciu Cię uwolnił, ale.... Tylko połowicznie. Rozpięto wyłącznie Twoją jedną dłoń, drugą wciąż pozostawiając przyciśniętą do Twojego ciała, pod całym tym materiałem. Obaj szwadronowcy stanęli za Tobą - prawdopodobnie w oczekiwaniu, aż zakończysz swój posiłek, podczas gdy Jeremy wyciągnął ze swojej teczki niewielki blister - z dwoma pastylkami w środku i podsunął je w Twoim kierunku.
- To Twój bilet do wolności, Ewangelino...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-06, 19:44   

Szczerze powiedziawszy, nie do końca rozumiała. Ale nie pytała się, nie drążyła tematu, dla niej najważniejsze było, by nadal pracować, i żeby uniknęła więzienia. Jednakże... teraz myślała przede wszystkim o jedzeniu. Jak żeby inaczej, skoro była aż tak głodna? Nie pomyślała nawet, że przyniesione jej jedzenie mogłoby być zatrute, była bowiem aż tak zajęta swoim burczącym brzuchem, że kiedy postawiono przed nią kanapki oraz kawę, której zapach od razu rozbudził Ewangelinę, od razu wzięła się łapczywie za jedzenie. Ba – nie zraziła się nawet, iż nie wyswobodzono jej w całości z kaftana. Ale cóż mogła poradzić? Powinna docenić i taki gest, mimo że prawdziwa natura Ewangeliny raczej nie docenia pracy innych, za to chce, by inni doceniali pracę jej samej. Wiadomo, dlaczego – wie to zwłaszcza ten, kto dobrze zna panienkę Moseley.
Tak. Jadła aż skończyła, ale kawy na razie nie ruszyła, wiedząc że jest zbyt gorąca. Nie chciała poparzyć sobie gardła, co jest dość oczywiste. No i proszę! Po zaledwie czterech minutach talerzyk był pusty. Nie podziękowała – nareszcie zachowała się jak na Ewangelinę przystało! Czy ten stan się utrzyma? A może można to powiedzieć o jej drugiej odsłonie, która bynajmniej nie sugeruje, iż, no... wredna z niej suka?
Tak, skończyła, a wtedy mężczyzna wysunął w jej stronę... tabletki. Cóż, zgłupiała zwłaszcza, gdy usłyszała, co powiedział. Jej mina pewnie też owo zgłupienie wyrażała.
- A co to za cholerstwo? – spytała, a w tonacji jej głosu było ukryte wielkie zaciekawienie. Wiedziała jedno: nie weźmie niczego, jeśli nie będzie wiedziała, czym to jest. A może to miało służyć w innym celu? Może to właśnie ona powinna podać to coś komuś innemu?
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: Dzisiaj 3:04   

W momencie, gdy ostatni kęs przyniesionego jedzenia zniknął z talerzyka przed Tobą, mogłaś usłyszeć poruszenie za sobą. Szwadronowcy z całą pewnością chcieli Cię ponownie zapiąć - całą - w tym niewygodnym kaftanie. Dostrzegłaś jednak, jak Jeremy unosi swoją dłoń i kiwa przecząco w ich kierunku głową. Ruch ustał, a mężczyzna spojrzał na Ciebie - prosto w Twoje oczy - z delikatnym uśmiechem na ustach.
- To tylko tabletki ziołowe. Na skołatane nerwy. Nie masz się czego obawiać. A gdy je weźmiesz - nasi koledzy za Tobą zdejmą Ci to ustrojstwo. - Stwierdził, dość spokojnie. - a po tym będziemy mogli skończyć rozmowy dotyczące Twojej dalszej pracy. - Dodał po chwili, z nutką tajemniczości w głosie, unosząc jedną ze swoich brwi. Co było ważne - dalej nie wyczuwałaś od niego ani grama kłamstwa. Dalej nie czułaś od niego złej energii. On się wydawał być tak bardzo szczery i zafascynowany Twoją osobą...
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5