Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój przesłuchań
Autor Wiadomość
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-02, 22:53   

- Nie będę owijał w bawełnę. Mutanci się panoszą. Nawet w DOMu, naszej ostoi bezpieczeństwa, miejscu, które im oddaliśmy we własność, podnoszą bunty, nie szanują naszej pracy. Przyda tam się ktoś... Ktoś, kto ustawi ich do pionu. Za wszelką cenę. A myślę, że zgodzisz się ze mną, że Ty byś się do tego idealnie nadała, nieprawdaż? - Jeremy uniósł jedną ze swoich brwi, podpierając się łokciami o blat stołu, a swoją brodę umieszczając na splecionych dłoniach. - Bo Ty nie dasz sobie w kaszę dmuchać. - Dodał po chwili, nieco żartobliwie, gdy kąciki jego ust delikatnie się uniosły. Jego ton był wciąż przepełniony niezwykłą pewnością siebie jak i specyficznym ciepłem, które już przecież dawno wyczułaś.
A gdy tylko zaburczało Ci w brzuchu, mogłaś dostrzec zmartwienie malujące się na twarzy Twego rozmówcy. Brunet tylko uniósł swoją dłoń, delikatnie. Miał ją na wysokości własnej głowy, gdy pomachał nią w kierunku kamery.
- Za chwilę przyniosą Ci coś z bufetu. Pewnie wtedy też dostaniesz swoją szansę. Chcę tylko, żebyś pamiętała - od tego zależy Twoja dalsza kariera. Proszę, nie daj się ponieść emocjom...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-04, 20:53   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Można spokojnie uznać, że była z siebie dumna. On wypowiadał się o niej pochlebnie, dając jej do zrozumienia, iż naprawdę jest dobra w swoim fachu. Delektowała się jego słowami. Były jak balsam dla jej uszu.
- No okej – zaczęła powoli – To co dalej zrobimy z tym faktem? Czy to oznacza, że mimo że zrobiłam co do mnie należało, będę mogła spokojnie powrócić do pracy, mimo... że zrobiłam to, co zrobiłam? – chwila wahania, po której Ewangelina dokończyła swą myśl – Tak, to co do mnie należało. Wiesz pewnie już, że działałam tylko i wyłącznie w obronie własnej. – odparła, po chwili poniekąd żałując, że poruszyła ten temat, gdyż pewnie teraz mężczyzna będzie chciał go ciągnąć. A ona nie miała ochoty, chociaż... może będzie zupełnie inaczej, i nie będzie chciał tego robić? Obydwie opcje były teraz w oczach Ewangeliny tak samo możliwe. A może istniała jeszcze jedna, trzecia opcja, dobrze ukryta? Kobieta nawet nie pomyślała o takiej ewentualności.
- Więc niech zrobią to szybko, bo umieram z głodu – odpowiedziała szybko – Zjem praktycznie wszystko, co mi przyniosą. – uśmiechnęła się szeroko, domyślając się iż pod słowem "szansa" kryje się zdjęcie z niej kaftana. Ale nie, autodestrukcyjne myśli jej minęły, chociaż... nie wiadomo, czy jeszcze się pojawią. Była na to szansa – znikoma, no ale jednak. Poczekamy, poobserwujemy dalej myśli Ewangeliny... i resztę chyba dobrze znacie, nieprawdaż?
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-05, 23:59   

- I tak i nie. - Padły słowa Jeremyego w towarzystwie lekkiego westchnienia. Nie spuszczał z Ciebie swoich ciemnych tęczówek i wciąż biło od niego to specyficzne ciepło. W Twoich oczach... To mogło wręcz wyglądać niczym magiczna fascynacja Twoją osobą. Byłaś przecież doskonała - a on z całą pewnością o tym wiedział! - Powrócisz do pracy. Ale większość Twoich zadań wykonywana byłaby w dzielnicy mutantów. Gdzie miałabyś... Kompletną swobodę. Miałabyś tam swobodę tak długo, dopóki przed Twoim ślicznym obliczem odpowiadać będą zmutowani. Warunek jest prosty - nikt ze szwadronów nie może ucierpieć z Twojej ręki a i sama masz być... W całości. - Mówiąc ostatnie słowa, swój wzrok na ułamek sekundy przerzucił na wciąż uwięzione pod kaftanem przedramiona. On o tym wiedział. On wiedział... O wszystkim co Cię spotkało, nim zostałaś tu przyprowadzona.
Przed Stevensem nic nie mogło się ukryć...
Minęła zaledwie chwila, gdy od Twoich ostatnich słów uchyliły się drzwi ze specyficznym skrzypnięciem. Do pomieszczenia weszło dwóch szwadronowców, obaj w pełnym umundurowaniu i osprzętowaniu. Jeden z nich w swoich dłoniach niósł niewielki talerzyk i kubek - z gorącą kawą. Na talerzyku zaś mogłaś się dopatrzeć kanapki z szarpaną wieprzowiną i warzywami. Wszystko zostało postawione przed Tobą, gdy jeden z mężczyzn stanął za Tobą i w nieprzyjemnym szarpnięciu Cię uwolnił, ale.... Tylko połowicznie. Rozpięto wyłącznie Twoją jedną dłoń, drugą wciąż pozostawiając przyciśniętą do Twojego ciała, pod całym tym materiałem. Obaj szwadronowcy stanęli za Tobą - prawdopodobnie w oczekiwaniu, aż zakończysz swój posiłek, podczas gdy Jeremy wyciągnął ze swojej teczki niewielki blister - z dwoma pastylkami w środku i podsunął je w Twoim kierunku.
- To Twój bilet do wolności, Ewangelino...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-06, 19:44   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Szczerze powiedziawszy, nie do końca rozumiała. Ale nie pytała się, nie drążyła tematu, dla niej najważniejsze było, by nadal pracować, i żeby uniknęła więzienia. Jednakże... teraz myślała przede wszystkim o jedzeniu. Jak żeby inaczej, skoro była aż tak głodna? Nie pomyślała nawet, że przyniesione jej jedzenie mogłoby być zatrute, była bowiem aż tak zajęta swoim burczącym brzuchem, że kiedy postawiono przed nią kanapki oraz kawę, której zapach od razu rozbudził Ewangelinę, od razu wzięła się łapczywie za jedzenie. Ba – nie zraziła się nawet, iż nie wyswobodzono jej w całości z kaftana. Ale cóż mogła poradzić? Powinna docenić i taki gest, mimo że prawdziwa natura Ewangeliny raczej nie docenia pracy innych, za to chce, by inni doceniali pracę jej samej. Wiadomo, dlaczego – wie to zwłaszcza ten, kto dobrze zna panienkę Moseley.
Tak. Jadła aż skończyła, ale kawy na razie nie ruszyła, wiedząc że jest zbyt gorąca. Nie chciała poparzyć sobie gardła, co jest dość oczywiste. No i proszę! Po zaledwie czterech minutach talerzyk był pusty. Nie podziękowała – nareszcie zachowała się jak na Ewangelinę przystało! Czy ten stan się utrzyma? A może można to powiedzieć o jej drugiej odsłonie, która bynajmniej nie sugeruje, iż, no... wredna z niej suka?
Tak, skończyła, a wtedy mężczyzna wysunął w jej stronę... tabletki. Cóż, zgłupiała zwłaszcza, gdy usłyszała, co powiedział. Jej mina pewnie też owo zgłupienie wyrażała.
- A co to za cholerstwo? – spytała, a w tonacji jej głosu było ukryte wielkie zaciekawienie. Wiedziała jedno: nie weźmie niczego, jeśli nie będzie wiedziała, czym to jest. A może to miało służyć w innym celu? Może to właśnie ona powinna podać to coś komuś innemu?
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-09, 03:04   

W momencie, gdy ostatni kęs przyniesionego jedzenia zniknął z talerzyka przed Tobą, mogłaś usłyszeć poruszenie za sobą. Szwadronowcy z całą pewnością chcieli Cię ponownie zapiąć - całą - w tym niewygodnym kaftanie. Dostrzegłaś jednak, jak Jeremy unosi swoją dłoń i kiwa przecząco w ich kierunku głową. Ruch ustał, a mężczyzna spojrzał na Ciebie - prosto w Twoje oczy - z delikatnym uśmiechem na ustach.
- To tylko tabletki ziołowe. Na skołatane nerwy. Nie masz się czego obawiać. A gdy je weźmiesz - nasi koledzy za Tobą zdejmą Ci to ustrojstwo. - Stwierdził, dość spokojnie. - a po tym będziemy mogli skończyć rozmowy dotyczące Twojej dalszej pracy. - Dodał po chwili, z nutką tajemniczości w głosie, unosząc jedną ze swoich brwi. Co było ważne - dalej nie wyczuwałaś od niego ani grama kłamstwa. Dalej nie czułaś od niego złej energii. On się wydawał być tak bardzo szczery i zafascynowany Twoją osobą...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-10, 12:23   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Skończyła posiłek, a kiedy poczuła, jak ktoś szpera w zawiązaniu kaftana, od razu wydała z siebie okrzyk.
- Durnie, czemu mnie znowu zapinacie, skoro widać, że jeszcze nie wypiłam kawy? – prychnęła, oburzona ich zachowaniem, chociaż "niezrozumienie" byłoby tutaj chyba lepszym określeniem. I wtedy Jeremy sam dał im do zrozumienia, że mają odpuścić. Ucieszyła się, i to zapewne również było widoczne na jej obliczu. Cóż, najwidoczniej Ewangelina już od jakiegoś czasu nie kryje się ze swoimi emocjami. Może to dzięki temu, że nastawienie mężczyzny działało na nią pozytywnie? A może to wcale nie był powód?
Zmieniła tok myślenia, kiedy dowiedziała się, czym są te tabletki. A więc tak. A co, jeśli one są zatrute? Mimo, że była pewna jego dobrych intencji, a wszystko przez tę jego aurę. Mimo, że najwidoczniej pragnie on dla niej tego, co najlepsze. Nie chce jej krzywdy. A jednak... miała wątpliwości. Co, jeśli od tych kapsułek coś jej się stanie? To trochę irracjonalne myślenie, zwłaszcza w zaistniałej sytuacji, no... no ale jednak.
- A skąd mam wiedzieć, czy nie są zatrute? – i naprawdę, naprawdę nie wierzyła, że powiedziała, co powiedziała. Przecież, po pierwsze, nie miała, jakby nie patrzeć, żadnych podstaw do tego, by tak myśleć. Po drugie, przecież jak weźmie te tabletki, usuną z niej kaftan! Żałowała tych słów. Ale nie chcąc się do tego przyznać, nie powiedziała już nic. Na razie.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-11, 19:54   

Brwi Jeremyego uniosły się w lekkim zdziwieniu, choć jego spojrzenie wcale nie zmieniło swojego wyrazu. Podparł się więc swoimi łokciami o blat stołu, ponownie wzdychając.
- Naprawdę sądzisz, że Rząd, nie... Że ja, chciałbym otruć tak wspaniałą kobietę, jaką jesteś? - Zapytał ze zdumieniem w głosie, po chwili znowuż prostując się na krześle.
- Twój wybór, Możesz pozostać w tej marynarce, jeśli to wolisz. - Dodał po chwili, nie spuszczając z Ciebie wzroku. - Ale jak mówiłem, Twoja dalsza praca dla Departamentu wchodzi w grę na terenie DOMu, gdzie miałabyś kompletną dowolność w swoich praktykach, dopóki byłabyś skupiona na... Nie-ludziach. - Kontynuował swój wywód, krzyżując własne ręce na wysokości klatki piersiowej.
Za sobą natomiast mogłaś usłyszeć zniecierpliwienie. Ci dwaj mężczyźni z całą pewnością sądzili, że szybciej się z Tobą zmierzą...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-11, 22:34   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


"Wspaniałą kobietę"? W oczach Ewangeliny ten mężczyzna zaczynał nieco przesadzać. A może... po prostu usilnie próbuje zdobyć jej zaufanie? Kobieta zaczęła w to jak najbardziej wierzyć. Jednakże... jakaś cząstka w panience Moseley mówiła, iż jest on całkowicie szczery. I już nie wiedziała, w którą opcję uwierzyć. Innymi słowy, była rozdarta. To dlatego wymyśliła plan. Znowu. Plan doskonały, przynajmniej według samej Ewangeliny. Ale nie mogła teraz tego zrobić. Tak czy owak, nadal marzyła o pełnej swobodzie, bez tego cholernego kaftana, albo... jak to ujął Jeremy? "Marynarka"? I tak, jego słowa na ten temat uderzyły w nią ze zdwojoną siłą, nie chcąc odpuścić. No bo jak inaczej mogłoby być, skoro, jeśli weźmie te tabletki, uwolnią ją? Zrozumiała. Wyciągnęła rękę i połknęła kapsułki, popijając przy tym kawą, która zdążyła w tym czasie nieco wystygnąć. Do tego stopnia, że była zdatna do picia. Wiedziała, że to niezdrowe, leki popijać należy wodą. I tylko wodą. Oczywiście, mogła się znowu zacząć awanturować, wykłócając się o szklankę wody, albo po prostu grzecznie o nią poprosić. Nie wybrała żadnej z tych opcji. Po prostu... nie chciało jej się dyskutować, to raz. Dwa, że w ten sposób wszystko pójdzie szybciej. A ona już kompletnie nie wyrabiała w kaftanie. Był strasznie niewygodny.
- Dziękuję – odparła cicho, kiedy już połknęła uspokajający medykament. Uśmiechnęła się natychmiast do niego, w jej uśmiechu było widać wdzięczność. Ciekawe, czemu dał jej te tabletki... przecież już od dłuższego czasu była spokojna. No ale... może on sądził, że w środku jest nadal cała roztrzęsiona? Bardzo możliwe.
Nie zmienia to faktu, że nadal nie wiedziała, co myśleć o jego nastawieniu...
A co do jej planu, w sumie... mogła go już zrealizować. Postanowiła poczekać jednak na idealny moment.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-12, 20:19   

Twarz Jeremyego nie zmieniała swojego wyrazu. Nie drgnął nawet o milimetr, gdy w końcu chwyciłaś te tabletki i wrzuciłaś je sobie do ust, a po chwili popiłaś je już letnią kawą. Mogłaś wręcz odebrać wrażenie, ze na krótką chwilę wszystko zamarło i było tak nierealne. Na krótką chwilę, nim za Tobą znowu było słychać szmer, a silne dłonie mężczyzn za Tobą już całkowicie zdjęło z Ciebie ten dodatkowy, niewygodny kubraczek.
- To ja dziękuję. - Odparł spokojnym tonem Twój współrozmówca, nim oparł swoje dłonie o blat. - W ciągu kilku minut stany lękowe całkowicie powinny odpuścić. Twój umysł stanie się przejrzysty, jak jeszcze nigdy. A wtedy... Wtedy zrozumiesz naszą misję. Proponuję nie posuwać się do głupich kroków, jeśli chcemy stąd wszyscy wyjść po dobroci. - Dodał po chwili, wyjątkowo ciepło, co aż nie pasowało do treści, którą Ci przekazywał. Szwadronowcy nie opuścili tego pomieszczenia - wciąż stali za Tobą, zabierając jedynie sprzed Twojego oblicza naczynia, z których do tej pory mogłaś się posilić...
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-13, 19:49   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Ewangelina miała coraz to większe wrażenie, że jest jakby na jakimś przedstawieniu. No bo była coraz to bardziej podejrzliwa względem nastawienia mężczyzny. Coraz to bardziej utwierdzała się w przekonaniu, iż to jakaś gra. O, albo jeszcze lepiej – że on po prostu bawi się jej kosztem, na co pani naukowiec pozwolić nie mogła. W najmniejszym nawet stopniu.
Poczuła się jakoś... dziwnie. I coś czuła, że to od tych tabletek. Czuła jakby się naćpała. Serio. Ale.. skąd to mogła wiedzieć? Czyżby kiedykolwiek przyjmowała temu podobne leki bądź narkotyki? Raczej nie. Ale wiecie, jak to jest – człowiek potrafi coś porównać nawet do czegoś, co jest mu nieznane.
Była teraz nieco bardziej spokojna (tylko "nieco" – najwidoczniej lek w jej organizmie jeszcze się nie "rozkręcił"), ale to nie ostudziło w niej nieodzownego wrażenia, iż ten oto człowiek jest po prostu sztuczny. Albo bawi się jej kosztem. Wszystko jedno. Dlatego pamiętała o swoim planie.
Zauważyła kątem oka na stole kilka długopisów. Oszacowała, że zabranie jednego z nich zajmie jej kilka sekund... o ile zostanie w całości wyswobodzona z kaftana. I, o proszę – spełniło się. Ewangelina spojrzała z wdzięcznością w oczy Jeremyego, tak, by niczego nie podejrzewał. A przynajmniej na razie.
I tak jakby zapomniała o obecności ludzi za jej plecami. Kiedy już nie miała na sobie kaftana, szybko wzięła długopis i włączywszy go, przyłożyła sobie do szyi.
- Albo powiesz mi, co jest tu grane, w co pogrywasz, albo przebiję sobie zaraz żyłę – wycedziła. Szkoda, że nie wiedziała jak się ta żyła nazywa... i szkoda, że zapomniała o szwadronowcach.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-13, 20:14   

Mężczyzna przyglądał Ci się - zupełnie niewzruszony. Jakby ignorował właśnie podjęty przez Ciebie krok, a Twoją groźbę traktował kompletnie niepoważnie. Oparł się wygodniej o własne krzesło, a ręce skrzyżował na wysokości klatki piersiowej. Szwadronowcy za Tobą również stali niewzruszeni.
- Spokojnie. Tabletki zaraz zaczną działać. Możesz przez chwilę czuć się nieswojo. - Stwierdził całkowicie spokojnym tonem, wzdychając cicho.
Jak widać - byłaś w stanie sobie wmówić znacznie więcej niż same fakty, skoro potrafiłaś sobie nawet wyobrazić luzem leżące długopisy, na biurku, w sali przesłuchań, przy osobie która już dokonała czynu autoagresji... Twoja dłoń, tak usilnie trzymająca to narzędzie pisarskie w dłoni nie czuła już chłodu plastiku i okrągłej skuwki. Przy Twojej tętnicy znajdowała się jedynie pusta, nienaturalnie wygięta ręka.
Czyżby plan jednak nie był tak doskonały?
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-15, 11:16   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie da się ukryć, że zdziwiła ją reakcja Jeremyego. Przecież groziła mu, grożąc tym samym, że zrobi sobie krzywdę. Jego reakcja była tak różna od reakcji strażników, kiedy ta rozdrapała sobie ręce do krwi... Co do samego czynu autodestrukcji, całe szczęście że miała długie rękawy. Dzięki temu mężczyzna nie mógł widzieć bandaży, które oplatywały jej górne kończyny. Ewangelina ucieszyła się z tego powodu, nie myśląc nawet, że możliwe iż prawdziwe jest pewne przypuszczenie – że ów mężczyzna wie, co sobie zrobiła. Ale równie dobrze może być zupełnie odwrotnie.
Tak, zdziwiła ją jego reakcja. Potem przypomniała sobie o mężczyznach, stojących za jej plecami. Nic. Żadnej reakcji. Wtedy... wtedy, gdy już miała przyłożyć narzędzie do szyi, poczuła na tej części ciała jedynie ciepły dotyk palców jej dłoni, uwolnionej z uścisku kaftana bezpieczeństwa. Nie czuła, że w ogóle trzyma cokolwiek, o długopisie nawet nie wspominając. Szybko spojrzała na swoją dłoń, otwierając ją. Nic. Niczego tam nie było, zaś Ewangelina zrobiła wielkie oczy na ten widok.
- Co do chuja pana?... – mruknęła, spojrzawszy również na powierzchnię blatu, które oddzielało ją od mężczyzny. Długopisy zniknęły. Ale... jak to?
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-19, 23:38   

Leki, które dostałaś, z całą pewnością nie były jedynie uspokajające - i właśnie to do Ciebie dochodziło. Umysł rzeczywiście stawał się przejrzysty, potrafił łączyć coraz to rozmaitsze fakty. Każda mijająca minuta sprawiała, że czułaś się jak coraz większy geniusz - i to pierwszy raz nie jedynie we własnym wyobrażeniu, a tak całkowicie... Naturalnie. Wspomnienia się wyostrzały, pewnie powracała też dawno zapomniana wiedza wyparta faktami przyjętymi przez ostatnie lata. Czy możliwe... Że właśnie odblokowano Twój potencjał?
- Jak się czujesz? - Mogłaś usłyszeć ciepły ton głosu bruneta, który wciąż nie odrywał od Ciebie swojego głosu. Te trzy słowa wyrwały Cię z odmętu własnych myśli, które wydawały się być teraz tak bardzo nie Twoje. Jakbyś... Jakbyś była zupełnie inną osobą!
Pytanie tylko brzmiało - jak Ty się z tym czułaś?
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-12-22, 14:01   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Długopisy zniknęły. Ale... jak to?
Nie rozumiała, co się stało i co się dzieje. Jedno było pewne – czuła się teraz zupełnie inaczej niż przed zażyciem tabletek. Czuła coraz to większą trzeźwość umysłu. Potem nadeszło jeszcze jedno wrażenie. Jakby... Ewangelina wcale Ewangeliną nie była. Nie rozumiała tego stanu i miała nadzieję, że mężczyzna jej to wszystko jakoś w miarę racjonalnie wytłumaczy. Świat zawirował jej przed oczami, jakby siedziała jakiejś szalenie szybkiej karuzeli. Zamknęła oczy i czuła poniekąd, jak odpływa, ale najsilniejsze było uczucie, że nie jest po prostu sobą. A zupełnie kimś innym. Kobieta najpierw pomyślała, iż to sen. No bo cóż, takie rzeczy, takie stany zdarzają jej się podczas snu dość często. Uszczypnęła się (cieszyła się, że teraz ma pełną swobodę ruchów), ale to nie pomogło. A może musi nieco zaczekać?
Coraz bardziej zatracała się w tym nietypowym stanie. Z każdą narastającą minutą czuła się coraz to bardziej dziwnie, a jednocześnie czuła jakiś wewnętrzny geniusz, wraz z wrażeniem bycia nie Ewangeliną, a kimś zupełnie innym, najprawdopodobniej całkowicie jej obcym.
Nagle... zakręciło jej się w głowie jeszcze mocniej. Panna Moseley ujrzała mroczki przed oczami, które to zasłaniały całkowicie obraz mężczyzny. Poczuła, że jest jej słabo. Jeszcze tylko usłyszała słowa Jeremyego, co prawda jakby przez mgłę, w której nie widać horyzontu, ale zdołała zrozumieć ich ogólne znaczenie. Zrozumieć, o co ją pyta. Postanowiła odpowiedzieć pytaniem na pytanie.
- Czy to są jakieś dopala... – i nie zdążyła. Zamknęły jej się oczy i przechyliła nieświadomie na prawy bok i spadła z krzesła, a krzesło wraz z nią.
Ewangelina utraciła przytomność.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-26, 20:33   

Mężczyźni z całą pewnością nie spodziewali się tak gwałtownej reakcji ze strony Twojego organizmu. Całe szczęście jednak - szwadronowcy mieli całkiem niezły refleks, gdyż zdołali Cię złapać nim z hukiem uderzyłaś o twardą i zimną posadzkę. Niemal natychmiast wezwano również lekarza, który mógł zbadać Twój stan zdrowia, a gdy określono, że nic Ci nie grozi - po prostu wyniesiono Cię z sali przesłuchań.
Pewne jednak było, że nikt nie zostawi tej sprawy. Pewne też było, że będziesz pod opieką specjalistów - tylko zapewne nieco innych, niż tych, na których mogłaś mieć nadzieję.
Rząd wciąż chciał Cię w swoich szeregach - pytanie tylko brzmiało, czy stanie się to po dobroci, czy jednak pod przymusem...

//z/t
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6