Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #2
Autor Wiadomość
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-08-21, 21:41   
   Multikonta: Varcer, Simon


Kawiarenka taka jak ta była świetnym i bardzo komfortowym dla obu stron miejscem spotkania, jednakże sam fakt, że obiekt był publiczny i każdy mógł do niego wejść nieco ograniczał swobodę poruszania bardziej kontrowersyjnych tematów. Dla tej dwójki nie było to większym problemem, ponieważ całkiem sprawnie szło im naprzemienne wymienianie się wiadomościami przy użyciu telefonu. Trochę jakby pisali sms'y, mając odbiorcę tuż przed nosem. Zabawny i całkiem ciekawy sposób prowadzenia rozmowy.
Zack skinął głową. Mary miała rację. Czasem tylko szalona osoba była w stanie pchnąć jakąś sprawę do przodu. Uczynić coś, czego nie zrobił jeszcze nikt inny. Czy inaczej było z całą ideą powstania Mandala Girl? Mary wcieliła się w rolę mutantki, która nie tylko walczyła o równość mutantów, ale i otwarcie traktowała nieobdarzonych jako równych sobie. To było coś, czego Bractwu z pewnością brakowało. Nie robiła z siebie ofiary, nie użalała się wyłącznie nad losem mutantów, ale i chroniła zwyczajnych ludzi. Nie zapomniała o nich, a przecież ich życie było równie ważne. Dbała i pomagała im pomimo tego, co większość myślała o takich jak ona.
Po odczytaniu wiadomości od Mary, Zack znajdował w jej rozumowaniu wiele sensu, z którym niewątpliwie się zgadzał.
"Bractwo również miało swój udział w kwietniowym ataku na Dzielnicę w celu uwolnienia więzionych w niej mutantów. To była jedna z nielicznych sytuacji, w której Rebelia oraz Bractwo zjednoczyły siły. Kiedyś byliśmy silni, jednak odkąd straciliśmy ludzi i lidera, nie jesteśmy w stanie ruszyć z miejsca. Dopiero niedawno powstała specjalna rada, która ma coś zdziałać w tym kierunku. Działamy w ukryciu i poszerzamy nasze zasięgi. Nie zaprzeczę, że publiczna bezczynność Bractwa tylko pogarsza sytuację mutantów. Niestety nie mam na to żadnego wpływu. Jestem tam tylko medykiem."
Przekazał w odpowiedzi Zack. Po jego twarzy widać było, że taki stan rzeczy mu nie odpowiadał i czuł swego rodzaju żal. W końcu nie tak Bractwo powinno działać. Mimo wieloletniego stażu w jego szeregach, słowa Zacka nie miały tam zbyt dużej siły przebicia.
"Bractwo pod kierownictwem liderów do tej pory skupiało się wyłącznie na lepszym życiu mutantów. Podobnie zresztą jest z Rebelią. Każda z tych organizacji pro-mutanckich pomimo "dobrych chęci" wprowadza jakieś zło tylko każda pod innym adresem. Chroń jednych, ale kosztem drugich. W tym wszystkim mutanci oraz osoby wspierające ich zapominają o tym, że życie zwyczajnych ludzi jest równie istotne. Oni też giną i potrzebują pomocy. Mandala Girl zdaje się zacierać granice, które nas wszystkich dzielą. Dba o wszystkich, niezależnie od tego, czy jest się człowiekiem, czy mutantem. Właśnie tak powinna wyglądać prawdziwa walka o równość."
Rozpisał się, ale było to dużo praktyczniejsze od wymieniania się pojedynczymi zdaniami. Obie wiadomości przedstawił mutantce, dając jej czas do namysłu. Zack swoje lata miał i sporo już doświadczył. Przynależał do Bractwa głównie z tego względu, że na własną rękę niewiele był w stanie zdziałać, a chciał pomagać ludziom oraz mutantom. W sytuacji zagrożenia nie mógł ochronić się swoją mocą, więc współpraca z innymi była bardzo ważna. Dlatego też doskonale rozumiał sytuację Mary. Wiedział, że działanie w pojedynkę to naprawdę trudne zadanie i nie zawsze dało się radę wszystkiemu podołać. Mutantka nie robiła tego z własnego wyboru. Przeciwnie, chciała to zmienić i znaleźć osoby, które stanęłyby u jej boku, aby wspólnie mogli szerzyć ideę, jaką się kierowała.
Zack więc uśmiechnął się przyjaźnie do przygnębionej Mary, po czym pochylił się nad swoim telefonem.
"Myślę, że jednego takiego wariata masz właśnie przed sobą."
Właśnie taką wiadomość odczytała po otrzymaniu urządzenia. Jeśli uniosła potem wzrok i spojrzała na niego, mężczyzna uśmiechnął się dumnie. Po chwili postukał swoją łyżeczką talerzyk Mary z jej sernikiem, zwracając jej uwagę, aby się nim częstowała. Na pewno poczuje się wtedy choć trochę lepiej. No chyba, że kupiła go tylko po to, aby na niego popatrzeć.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-08-22, 14:18   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Zack się dość mocno rozpisał więc Mary miała chwilę żeby zabrać się za swój sernik. Obserwowała ciekawie co tam pisze, a nawet przekrzywiała głowę próbując na bierząco przeczytać co tam takiego pisze. Niestety siedzenie po przeciwnej stronie utrudniało czytanie z telefonu, który rozmówca ma w ręce więc pozostało jej zająć się ciastem i czekać cierpliwie, aż odpowiedź zostanie jej ujawniona. Trochę musiała poczekać, ale faktycznie w przypadku pisania dłuższe wiadomości będą działać lepiej niż wymienianie się pojedynczymi zdaniami. Ewentualne pytania do treści będzie można zawrzeć we własnym tekście i już.
”Faktycznie, wspominali Was. Przykro mi, że straciliście ludzi i w tym lidera. Teraz lepiej rozumiem skąd ta bezczynność. To na pewno wprowadziło duży chaos organizacyjny. Mam nadzieję, że mimo wszystko się pozbieracie. Tym bardziej, że naprawdę potrzebuję pomocy. Jeśli nie od całej organizacji, to chociaż od jednostek. Dopóki jestem sama mogę co najwyżej ratować ludzi przy takich wypadkach jak dzisiaj, a są też przecież znacznie większe sprawy, którymi też trzeba się zająć i raczej nie oddawałabym ich w ręce Rebelii.” zatrzymała się tutaj na chwilę z pisaniem zastanawiając się czy chce już wprowadzić Zacka w sprawę zamykanych uczniów. W końcu dopiero dzisiaj go poznała. Miała szczęście do ludzi, a ten przed nią z całą pewnością był mutantem i raz już jej pomógł, ale czy mogła mieć pewność, że nie udaje tak jak Nicholas posądzał o to Davida? Usunęła w razie czego ze swojej wypowiedzi jedno pytanie o fabrykę, do której przewieziono mutantów z DOMu. Tak dla pewności. Jakby Zack okazał się oszustem to przynajmniej Mary wkopie tylko siebie.
”Dowiedziałam się, że młodzi mutanci z jednej ze szkół w Seattle bardzo sprawnie są przechwytywani przez dogs. Obiecałam się temu przyjrzeć, ale prawda jest taka, że nawet jakbym dotarła do osoby odpowiedzialnej za kablowanie nie miałabym pojęcia co z nią zrobić. Już nie mówiąc o tych uczniach, którzy zostali zamknięci. Pomyślałam, że mogłabym chronić tych nadal wolnych przejmując ich, pomagając z opanowaniem i tak dalej, ale nie mam gdzie ani tak naprawdę kiedy. Wciąż muszę jakoś żyć.” no i znowu wchodził problem, że była tylko jedna. Miała pomoc Simona i Davida, ale takie przedsięwzięcie wymaga znacznie więcej. Jeśli mieliby pomagać młodym mutantom z opanowaniem mocy to najlepiej byłoby znaleźć jakiegoś trenera, jakieś miejsce, a to wszystko wymaga czasu, ludzi i środków. Tego nie przeskoczą. Już miała pogrążyć się w myśleniu o tym ile jeszcze musi zrobić, ale wtedy Zack podsunął jej z powrotem telefon pod nos. Tak się wzruszyła, że “dziękuję” powiedziała w języku migowym zamiast na głos korzystając z możliwości chwilowego zasłonięcia szklistych oczu. Uśmiechnęła się promiennie. Tak samo cieszyła się gdy David przyłączył się do sprawy. Jej po prostu serce rosło gdy spotykała ludzi gotowych spojrzeć ponad podziałem, który się wytworzył. Zachichotała gdy Zack postukał w jej talerzyk przypominając jej o serniku, ale zanim wzięła się za ciasto przejęła telefon jeszcze na chwilę.
”Cieszę się. Każda nowa osoba to duży krok naprzód. Jeśli mógłbyś, chciałabym byś popytał w Bractwie czy ktoś również ma ochotę oszaleć.”
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-08-25, 10:02   
   Multikonta: Varcer, Simon


Dla osób niepowiązanych z Bractwem sytuacja rzeczywiście mogła przedstawiać się zupełnie inaczej. Organizacja nagle zapadła pod ziemię i przestała otwarcie angażować się w sprawy polityczne. Wycofali się, stchórzyli? A może jednak rząd zdołał ich wyłapać? Tak czy inaczej ich nieobecność nie napawała optymizmem ukrywających się mutantów. Zack przed Mandala Girl nie koloryzował Bractwa i od razu szczerze przedstawił ich obecną sytuację. Sanitariusz był oddany Bractwu, ale kłamać w tych kwestiach nie zamierzał. Nie przed potencjalną i co by nie powiedzieć ważną dla sprawy sojuszniczką.
Odczytując pierwszą z jej wiadomości, Zack skinął lekko głową w zamyśleniu. Właśnie dlatego tak ważna była praca zespołowa. W pojedynkę owszem, można było coś zdziałać, ale w grupie można było osiągnąć znacznie więcej. Mężczyzna nie oczekiwał od Mary dołączenia do Bractwa. Proponował to, ale nie wymagał. Mutantka sama zwróciła uwagę, że zależało jej niekoniecznie na współpracy z całą organizacją, ale chociaż na zdobyciu kilku zwolenników, a to dało się załatwić nawet po znajomości. Tak długo jak nie ingerowało się przy tym bezpośrednio w sprawy Bractwa, tak było to akceptowalne.
Zmarszczył uważnie brwi, kiedy jego wzrok spoczął na fragmencie o szkole. Od dawna wśród obdarzonych było wiadome, że rząd nie oszczędzał również dzieci, gdy w grę wchodziły mutacje. Było to młode pokolenie, które według rządu mogło w przyszłości stanowić poważne zagrożenie dla państwa. Wyłapywanie ich w młodym wieku, kiedy nie opanowali swoich mocy było sprytnym posunięciem. Dzieci stanowiły łatwiejszy cel niż przykładowo uzbrojeni Rebelianci, a ich dary bywały bardzo cenne. Nic dziwnego, że Mary miała poważny problem z rozwiązaniem tej sprawy. To nie była rzecz, jaką dałoby się zająć w pojedynkę.
"Słuszna uwaga. Nawet po schwytaniu sprawcy nie ma możliwości wsadzenia go za kratki. Policja jest ściśle powiązana z D.O.G.S i z całą pewnością by go wypuścili. Z tego co rozumiem nie wiesz ile osób jest zaangażowanych w cały ten proceder. Jeśli dzieci zostały złapane, namierzenie ich będzie znacznie trudniejsze niż w przypadku osób dorosłych. Niemal wszyscy schwytani mutanci trafiają do Dzielnicy, to już wiemy, jednak wśród uratowanych z kwietnia, dzieci stanowiły zaledwie garstkę. Już wtedy wydawało się nam to bardzo niepokojące. Miejmy nadzieję, że schwytane dzieci nadal żyją, tyle że są przetrzymywane w innym miejscu."
Mary miała teraz dowód, że mężczyzna przed nią mógł być obecny tamtego dnia w fabryce. Jeśli dziewczyna wróciłaby myślami do tamtego dnia z ataku, mogłaby przypomnieć sobie, że wśród ocalonych dzieci praktycznie nie było.
"Moim zdaniem powinnaś te dzieci przede wszystkim ostrzec. Może wysłuchałyby apelu od Mandala Girl? Co do miejsca, Siedziba Bractwa jest wystarczająco duża, aby pomieścić grupę dzieci i zapewnić im odpowiednie warunki na czas szkolenia. Tylko wtedy wciąż pozostawałby problem z osobami, które podjęłyby się zadania zostania ich nauczycielami."
Obdarzone dzieci często miały problemy z kontrolą swoich darów, więc bycie trenerem wiązało się nie tylko z odpowiedzialnością, ale i z ryzykiem. Natura ich mocy była nieprzewidywalna i mogła stanowić zagrożenie nie tylko dla nich, ale i osób, które zaopiekowały się nimi. Już nie wspominając o tym, że dzieciaki często myślą inaczej niż dorośli i wymagało to odpowiedniego podejścia.
Szczerze nie spodziewał się, że mutantka przed nim zareaguje tak emocjonalnie na jego chęć uczestnictwa w tym wielkim planie Mandala Girl. To tylko świadczyło o tym jak ważna była dla niej ta idea. Zack ukłonił się lekko po ujrzeniu podziękowania w języku migowym, a kiedy już zaproponował jej kończenie sernika, Mary widocznie miała coś jeszcze do przekazania. Mężczyzna przechylił głowę z zainteresowaniem, jakby próbował podejrzeć co takiego chodziło jej po głowie. Po otrzymaniu wiadomości odpowiedź mogła być tylko jedna:
"Żaden problem. Mam na oku kilka osób, które by się do tego nadawały. Od dawna chciałem omówić z nimi kwestię poruszoną na forum przez Mandala Girl. Nie muszą odchodzić z Bractwa, aby wziąć w tym udział. Tak samo Ty nie musisz być jego członkiem. Robiąc już to, co robisz, jesteś naszą sojuszniczką."
Lokalna superbohaterka czyniła to, co polegli i zaginieni liderzy Bractwa z pewnością by chcieli, aby czyniono. Pomagała innym i przedstawiała mutantów nie jako agresywnych wynaturzeńców, a osoby, których istnienie mogło przyczynić się do wiele dobrego. Walczyła nie tylko z rządem, ale i katastrofami, które spotykały niewinnych ludzi każdego dnia. Nie musiała tego robić, a jednak poświęciła temu swoje życie. Nie działała pod niczyimi rozkazami i była to w całości jej własna decyzja. To czyniło ją wyjątkową na tle tych wszystkich organizacji.
- Wierzę, że uda Ci się spełnić Twoje marzenie.
Te słowa zostały przekazane w całości w języku migowym. Mary nie musiała ich zrozumieć... Mutant postanowił zrobić z tego taką tajemniczą, najważniejszą wiadomość, którą przekazał dziewczynie już nie z telefonu, a ze swojego serca.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-08-25, 15:52   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


“No właśnie. A w swoim mieszkaniu nie mogę go trzymać. Zwłaszcza jakby się okazało, że takich kabli jest więcej.
W DOMu w ogóle były jakiekolwiek dzieciaki? Bo ja nie widziałam w ogóle żadnych. Praktycznie sami dorośli, moi rówieśnicy i starsi. Niemożliwe żeby nie łapali dzieciaków, bo jednak u nich zwykle moc dopiero się rozwija i nie panują nad nią, a co za tym idzie stosunkowo łatwo ich znaleźć. Jednak też nie wiem gdzie ich przetrzymują. Zabijanie ich byłoby jeszcze bardziej nieopłacalne niż zabijanie dorosłych mutantów. Młodych łatwiej jest nagiąć pod swoje potrzeby, a czasem nawet pół roku treningu starczy żeby mogli stanowić realną siłę ognia. Poza tym znajomy, który się też zajmuje tą sprawą mówił, że rozpoznaje ich czasem na ulicach, w obrożach kundli. Też jak się przyjrzałam dokładniej patrolom, to niektórzy wyglądają jakby powinni jeszcze do szkół chodzić.”
odcinali młodych od dostępu do edukacji i swobodnego zdobywania informacji. W ten sposób niektórym pewnie nawet nie musieli prać mózgów. Przynajmniej nie w tym dosłownym znaczeniu. Wystarczyła propaganda, przedstawienie siebie jako zbawcę ludzkości w obliczu mutanckich terrorystów.
”Ostrzeżenie to dobry pomysł. Tylko muszę wymyślić formę taką żeby trafiło to do jak największej liczby młodzieży. Chyba najłatwiej byłoby nagrać jakiś filmik i wstawić go w różnych miejscach. Jeśli wstrzeli się w wiral to rząd nie będzie w stanie z tym nic zrobić. Jeśli nie zdoła to w najgorszym razie wrócę do punktu wyjścia. Skolei jakbym miała przemawiać na żywo, ktoś mógłby to zinterpretować jako atak na szkołę. No i będzie mniej czasu na przekazanie tego co mam do powiedzenia, bo pewnie zaraz się zjadą DOGS. Zacznę może od internetu. Przy okazji spróbuję też odezwać się do większej ilości osób- ludzi i mutantów. A młodym bym mogła dawać wskazówki jak radzić sobie ze swoją mocą. Oczywiście każda jest inna, ale niektóre rzeczy sprawdzają się w wielu przypadkach. Zobaczymy jak szybko zamkną mój kanał xD” w języku mówionym się tego raczej nie używało, ale w pisanym miała wrażenie, że trochę pasowało.
”Dobra, daj znać jak kogoś znajdziesz. Z każdą z tych osób jestem gotowa spotkać się osobiście.”
Czuła już to mrowienie z tyłu głowy. Coś się ruszyło. Coś startuje. Będzie ich więcej. Jej idea zacznie stanowić realną siłę już niedługo. Znalazła też pierwszy cel grupy, która miałaby się w ten sposób powstać- odnajdowanie młodych i uczenie ich jak radzić sobie z mocą tak, by nie zagrozić nikomu i nie zdradzić się tak łatwo. Na komunikat w języku migowym podrapała się z tyłu głowy. No tak.
-Ja znam tylko kilka zwrotów. Wiesz, “dziękuję”, “do widzenia”, “przepraszam”... Ale zobaczysz, w wolnym czasie się nauczę całości.- zapewniła. Umiejętność może nie aż tak przydatna, ale ułatwi komunikację z Zackiem i umożliwi swobodniejsze przekazywanie tajemnic. W końcu mało kto zna język migowy.
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-11-18, 13:29   
   Multikonta: Varcer, Simon


Mary zwróciła słuszną uwagę na jedną rzecz. Dzieci istotnie bywały ufne i łatwe do zmanipulowania. W końcu ich światopogląd nadal się kształtował i młodzież patrzyła na świat z zupełnie innej perspektywy niż dorośli. Stanowiły łatwy cel. Na dodatek w tak dużym mieście z całą pewnością ich nie brakowało i było w czym wybierać. Jeśli chciano uczynić z nich broń - rząd mógł śledzić i wyłapywać najbardziej interesujące przypadki mutacji, które mogły mieć dla niego jakąś wartość.
Zabijanie ich faktycznie mogło mijać się z celem... Zack skinął głową, zgadzając się z Mary, ale jakoś nie pocieszyło go to, że zaginiona młodzież mogła nadal żyć. Bądź co bądź nadal doświadczała krzywdy i była narażona na śmiertelne niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie nie tylko zrobiono z nich broń, ale i traktowano jak zwykłe narzędzie. Trzeba było to zakończyć.
"Filmik to najlepsza opcja. Młodzież rzadko ogląda bądź czyta wiadomości, więc tą metodą jest szansa na zebranie największej liczby młodocianych odbiorców. Na dodatek, co raz trafi do sieci - już na zawsze w niej zostanie. Rząd nie da rady tego jakkolwiek powstrzymać i ocenzurować."
Odpisał mężczyzna. Gdyby Mary zdecydowała się przemawiać na żywo, bezpośrednio narażałaby swoje życie. Wrzucenie gotowego filmiku do sieci byłoby zagraniem cichym i przemyślanym. Żadnej improwizacji, a gdy nagranie zacznie na dobre krążyć po sieci, będzie już za późno, aby to stłumić. Kto wie, może wtedy znaleźliby się również naśladowcy Mary? O ile nie byli gotowi wyłonić się z cienia i stanąć na ulicy u boku Mandala Girl, mogli pomóc jej anonimowo.
"Dam znać. Mimo wszystko pierw ich dokładnie sprawdzę."
Jedynie domyślał się, kto jeszcze mógłby zaangażować się w całą sprawę, jednak domysły były czymś, za czym wnikliwy Zack nie przepadał. Lubił czyste fakty i chciał mieć 100% pewność, że osoby, które w to wciągnie będą wiedziały, na co się piszą i zbyt łatwo nie zrezygnują.
Uniósł przyjaźnie kąciki ust na tłumaczenia dziewczyny, że niewiele rozumie z migowego i machnął jej ręką, by zaraz podnieść obie dłonie z blatu i dumnie pokazać jej kciuki uniesione w górę. Zack potrafił improwizować ze swoim migowym... To chyba było bardzo uniwersalne "Tak trzymać!". Zabawne, ile dystansu do samego siebie miał mężczyzna pozbawiony głosu.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-11-21, 18:45   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


”Zdziwiłbyś się jakie narzędzia cenzury istnieją w sieci. Niektóre serwisy z automatu usuwają określony rodzaj treści lub obcinają im zasięg- nawet nikt nie zdąży zobaczyć. Musiałabym unikać słów kluczy i liczyć, że nikt tego nie sprawdzi. Wciąż uważam, że warto spróbować. Ogarnę jakiś skrypt i sprzęt.” domknęła. Zack miał rację, internet nie zapomina tak całkowicie, ale niestety nie każdej treści jest dane wypłynąć na światło dzienne. Przy takiej ilości danych upchniętych na serwerach było to zwyczajnie niemożliwe. Będzie musiała poruszyć tą kwestię z Panem Hopperem. Co prawda jako dziennikarz i powieściopisarz głównie tworzył tekst, nie filmy, ale z samą treścią skryptu może byłby w stanie pomóc.
Co do poszukiwań, które Zack zobowiązał się wspomóc od strony bractwa, Mary przypomniała sobie coś gdy zobaczyła wiadomość o “dokładnym sprawdzeniu” potencjalnych kandydatów. Tym razem napisała trochę więcej niż jedno-dwa zdania w tym temacie. Nawet musiała się zastanowić chwilę jak ubrać w słowa to co ma na myśli.
”Jasne, to z pewnością mi ułatwi. Pamiętaj, że nie muszą wychodzić na ulicę i walczyć ze mną ramię w ramię jeśli nie czują się na siłach. Będę potrzebowała też innej pomocy. Lekarza w razie czego jak rozumiem już mam, ale przydałaby się też inna pomoc. Taka bardziej anonimowa.” tutaj właśnie zastanawiała się jak to nazwać i kilkukrotnie usuwała ten fragment”Wiesz, ktoś kto pomoże w razie czego w poszukiwaniach, tworzeniu jakiś tekstów albo trenowaniu jeśli jakaś młodzież znajdzie się pod naszymi skrzydłami. Ty przecież też nie będziesz razem ze mną wbiegał do płonących budynków tylko raczej zajmiesz się ludźmi, których stamtąd wyciągnę, co nie?” za praktycznie każdą osobą publiczną był cały sztab ludzi pracujących na jej wizerunek. Działy PR, managerowie, ludzie wykonujący bardziej przyziemną część pracy w imieniu tych znanych osób żeby ci mogli poświęcić ten czas na swoją reprezentacyjną funkcję. Widziała to nawet w samorządzie szkolnym gdzie co prawda działo się to na mniejszą skalę, ale jednak spośród kilkunastu uczniów tylko trójka była faktycznie znana, a reszta robiła za swego rodzaju “backend”.
Mary nie chodziło o sławę samą w sobie, ale wciąż chciała stać się symbolem, który mógłby pomóc osiągnąć pokój w tym szalonym kraju, a to siłą rzeczy wymaga rozpoznawalności. Nie da się zrobić symbolu z czegoś, o czym nikt nie wie. Nie musiała też być w tym jedyna. Właściwie to podobała jej się myśl żeby mieć oparcie w całej grupie takich bohaterów, ale rozumiała, że nie każdy chce być bohaterem. No i też nie każdy powinien. Dla własnego i ogólnego dobra.
Zerknęła na pusty talerzyk Zacka.
-Może jeszcze porcję?- przekrzywiła głowę z uśmiechem stanowiącym ciekawą mieszankę uprzejmości i zadziorności.
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-12-01, 01:13   
   Multikonta: Varcer, Simon


W kwestii sieci i innych internetowych spraw, można powiedzieć, że Zack był człowiekiem starej daty. Miał 32 lata na karku i wykształcenie medyczne, nie informatyczne, choć pewną wiedzę w tym zakresie posiadał. Zack brał pod uwagę istnienie cenzury, lecz sukces polegałby w głównej mierze na tym, aby informacje zostały zapisane na urządzeniach samych zainteresowanych. Wtedy reszta sama by się rozprzestrzeniła. Na dodatek tekst pisany o wiele łatwiej splagiatować bądź zbagatelizować jego odbiór niż w przypadku nagranej wiadomości, choć obie te metody miały swoje wady i zalety. Nie istniała żadna idealna metoda - na pewno nie w ich zasięgu. Musieli jednak skorzystać z dostępnych środków, jeśli chcieli cokolwiek zmienić.
Brał pod uwagę każde słowo napisane przez Mary. Był gotów jej pomóc, choć sam chciał pozostać jak najbardziej anonimowy i zastanawiał się czy bezpośrednie uczestnictwo w akcjach Mandala Girl nie wiązało się dla niego ze zbyt dużym ryzykiem. Mógłby pomagać rannym, ale na pewno nie na miejscu zdarzenia, przy tylu świadkach i możliwości pojawienia się DOGS. Mandala Girl miała dar, który pomagał jej nie tylko sprawnie poradzić sobie z zagrożeniem, ale również umożliwiał jej szybką ucieczkę. Zack nie miałby takiej możliwości, a nie chciałby w pełni powierzać własnego bezpieczeństwa swej sojuszniczce. Mógłby okazać się dla niej zbyt dużym obciążeniem.
Zaciekawił go pewien istotny fragment w dostarczonej wiadomości. Szkolenie obdarzonej młodzieży... O ile nie do końca widział siebie w roli nauczyciela ze względu na duże trudności w przekazywaniu informacji, tak spojrzał na sprawę ze swojego punktu widzenia, jako Sanitariusza. Mutacje u młodych mutantów często w ich niedoświadczonych rękach miały szkodliwe działanie dla ich organizmów. Poczuł, że gdyby otrzymał szasnę, mógłby zapobiegać poważnym powikłaniom.
"Mógłbym leczyć rannych, których udałoby Ci się ocalić podczas Twoich misji, a także nadzorować szkolenie młodych, aby w razie wystąpienia u nich obrażeń bądź objawów nadużycia móc udzielić im niezbędnej pomocy medycznej."
Zaproponował od siebie, lecz na tym wiadomość się nie skończyła.
"Sytuacja, z jaką ostatnio przyszło nam się wspólnie zmierzyć była wyjątkowa. W przyszłości chciałbym unikać używania swojej mocy w miejscu publicznym. Mogę stać się łatwym celem dla przeciwników mutantów, w tym DOGS. Bez broni jestem tak samo bezbronny jak zwykli ludzie."
Dodał Zack, aby Mary lepiej zrozumiała, jaki rodzaj pomocy od siebie oferował. Możliwe było, że mutantka wyczytała z tego coś więcej, a mianowicie to, że Zack nie był w stanie używać mocy na sobie i leczyć potencjalnych ran. Z tego samego powodu mężczyzna rzadko brał czynny udział na misjach Bractwa, a jeśli do tego dochodziło - miał zapewnioną dobrą ochronę. W ich sytuacji nie było takiej możliwości i musieli znaleźć inne rozwiązanie.
W międzyczasie Mary zaproponowała Zackowi dokładkę, na co mężczyzna wywrócił oczami i uśmiechnął się szeroko.
"Jestem na diecie. Już i tak złamałem zasadę, jedząc tę jedną porcję. Dobrze, że przyjaciele mnie teraz nie widzą."
Zapisał, nie ukrywając swojego rozbawienia. Oj tak, Liamowi czy Chloe często odmawiał różnych, nawet najdrobniejszych słodkości np. w postaci cukierka, a tutaj obżerał się sernikiem. Taki z niego przyjaciel.
_________________

<text style="font-family:Optima; font-size: 12px; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">Be brave enough to heal yourself even when it hurts.</text>
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-10, 02:00   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Teraz Mary jeszcze o tym nie wie, ale zostanie odwiedziona od próby zrobienia filmu przez Davida. Przekonana, że tekst będzie zdecydowanie prostszą i mniej zagrażającą formą. Na razie wciąż się zastanawiała czy powinna tak pójść na łatwiznę.
“Rozumiem doskonale. Dlatego zaznaczam, że nie każdy musi się do tego poczuwać. Taka pomoc jak oferujesz to wciąż bardzo dużo. Miejsce czy osoba, do której można w razie czego pójść to skarb.” zapewniła. Dobrze wiedziała, że nie każda moc ma zastosowania bojowe. Właśnie tacy powinni reprezentować mutantów zamiast strzelających promieniami z palców albo przywołujących rekinado szaleńców, ale niestety w obecnych czasach byliby momentalnie sprzętnięci.”Rekrutów na razie żadnych nie mam. Jednego, ale z nim sobie poradzę. Jednak dobrze wiedzieć, że w razie czego będzie więcej skrzydeł, pod którymi będą mogli się w razie czego schować.”
To zdecydowanie poprawiało jej humor. Już samo spotkanie z Zackiem powodowało, że czuła się szczęśliwsza, a jak widziała jego zaangażowanie w temat to tym bardziej robiło jej się ciepło na sercu. Niech media mówią sobie co tam im ślina na język przyniesie. Ludzi dobrej woli jest więcej.
Na uwagę o serniku zaśmiała się. Ah, ta dieta. Niby jest, ale czasem jakby jej nie było. Sama przechodziła przez okres, w którym próbowała się odchudzać. Dobrze, że prowadziła aktywny tryb życia, bo w przeciwnym razie byłoby po niej widać jej sromotną porażkę w tej kwestii.
-Rozumiem. W takim razie przepraszam, że rzuciłam Ci kłodę pod nogi. Nie musisz się martwić, nikomu nie powiem o tej małej zdradzie stanu.- mrugnęła dając dodatkowy znak, że tajemnice tę weźmie ze sobą do grobu.
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-12-18, 00:56   
   Multikonta: Varcer, Simon


Zack uśmiechnął się lekko, przeczytawszy pierwszą wiadomość. Cieszyło go to, że Mary rozumiała jego obawy i mimo wszystko doceniała pomoc, jaką od siebie oferował. Mężczyzna nie był z tych, którzy lubili stać z założonymi rękami i czekać aż inni zrobią coś za niego. Zamierzał działać, ale z rozwagą. Tylko w ten sposób udział Zacka będzie wiązać się z najlepszą skutecznością. Jego moc nie była widowiskowa ani praktyczna w boju, ale z pewnością należała do jednej z tych, która mogła ukazać mutantów z tej dobrej, mniej destrukcyjnej strony. Niestety wciąż istnieli ludzie, dla których nie miało to większego znaczenia i pragnęli zaszkodzić osobom obdarzonym. Czy to ze strachu, czy będąc kierowani nienawiścią.
Uniósł brew, kiedy odczytał fragment dotyczący aktualnego istnienia jakiegoś rekruta pod opieką Mary. To tylko świadczyło o prawdziwości zamiarów dziewczyny i jej szczerego zaangażowania. Skoro udało jej się znaleźć jedną osobę, istniała duża szansa na znalezienie kolejnych.
"Może od razu powinniśmy założyć specjalną szkołę dla mutantów."
Pokazał wiadomość Mary z szerokim uśmiechem. Oczywiście napisał to w żartach, choć kto wie jak daleko posuną się plany Mandala Girl. Do rzekomej "szkoły" prawdopodobnie uczęszczałaby nie tylko młodzież, ale i dorośli mający problemy z kontrolą mocy bądź akceptacją swojej odmiennej natury. Ten obraz był jednak odległy od okrutnej rzeczywistości, która nie tylko uniemożliwiłaby im legalnej działalności, ale i wiązała się z wieloma zagrożeniami, choć kto wie, co im przyniesie przyszłość.
"Obecność postępów na pewno zachęci kolejne osoby do udziału w Twoim projekcie."
Stwierdził dodatkowo mężczyzna. Często tak jest, że ludzie gadają. Gadają, ale nie przynosi to żadnych owoców. Tutaj sprawa wyglądała inaczej. Coś się działo. Mary sukcesywnie realizowała swój plan i nawet osoby, które jej osobiście nie znały były świadkami nadchodzących zmian. Te osoby znały ją jako Mandala Girl. Nie wiedziały o wszystkich jej poczynaniach, takich jak chociażby przygarnianie rekrutów, co umożliwiało jej działanie na szerszą skalę. Sprytna dziewczyna. Jak widać wiek nie zawsze wiąże się z większym lub mniejszym intelektem.
Zack nie miał co narzekać na swoją budowę ciała i jego dieta wynikała niemal wyłącznie z chęci prowadzenia zdrowego trybu życia. Ot na lepsze samopoczucie i większą energię. Sernik był tutaj jak zakazany owoc, którego samemu za nic by nie kupił, aczkolwiek skłamałby przed samym sobą, gdyby stwierdził, że te słodkości nie umilały tej poważnej rozmowy. Serniki mieli tutaj naprawdę dobre.
"Zgoda, niech już będzie. Ale tylko jedną i ani grama więcej."
Po tej wiadomości sanitariusz zrobił śmiertelnie poważną minę, oparł się plecami o krzesło, prostując się i sięgając drugą ręką kieszeni spodni. Wyciągnął z niej banknot, a następnie położył go na blacie stołu. Starczyło na dodatkową porcję zarówno dla niego, jak i dla Mary. Tym razem to on będzie płacił. Bez dyskusji. Z poważnym Zackiem się nie zadzierało.
_________________

<text style="font-family:Optima; font-size: 12px; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">Be brave enough to heal yourself even when it hurts.</text>
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-19, 01:43   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


- Mojego imienia.- zaśmiała się Mary gdy przeczytała żart Zacka. Niestety pomysł szkoły dla mutantów był w istocie bardzo abstrakcyjny. Przynajmniej w takim dosłownym znaczeniu tego słowa. W zasadzie niemożliwe było zorganizowanie tego na takich samych czy nawet podobnych zasadach jak normalna szkoła. Nie ma szans na odpowiedni przeznaczony do tego budynek. Byłoby ich łatwiej znaleźć, a do tego całkiem możliwe, że konieczne byłyby częste naprawy i remonty. No i każda moc jest inna. Nawet jeśli da się znaleźć jakieś w miarę podobne, to każda ostatecznie potrzebuje w większym lub mniejszym stopniu indywidualnego podejścia. Z tego powodu również prowadzenie zajęć dla 30-osobowych grup byłoby nieskuteczne. Może część teorii jak czym są limity i jak na nie uważać, ale ostatecznie i tak każdy z uczniów musiałby sam zobaczyć jak działa to konkretnie u niego. Zresztą i tak póki co nie marzyła nawet o dziesięciu osobach, a co dopiero żeby całą taką klasę zebrać. Jednak nie da się ukryć, rezultaty zachęcają.
-Mam taką nadzieję. Ważne żeby się nie zatrzymywać.- pozwalała sobie odpowiadać na głos, bo nie mówiła nic podejrzanego, a i były to krótkie komentarze.
Zack zgodził się na następny sernik i podał jej pieniądze na stół z bardzo poważną miną. Oczywiście, że dziewczyna nie przyjęła banknotu. Z przyjaznym uśmiechem przesunęła go z powrotem w stronę właściciela, po czym wstała zamówić po kawałku dla siebie i dla niego. Zamierzała zapłacić kartą i wrócić do stołu ze słodkim nadal się uśmiechając jakby nie zauważyła poważnej miny swojego rozmówcy.
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-12-20, 00:27   
   Multikonta: Varcer, Simon


Żarty zapewne pozostaną tylko żartami, lecz właśnie tak mężczyzna wyobrażał sobie świetlaną przyszłość dla rasy mutantów. Jak każdy człowiek posiadał marzenia, które niekoniecznie były możliwe do zrealizowania. Miał takie chwile, w których rozmyślał jak ich świat mógłby wyglądać, gdyby ta wojna pomiędzy ludźmi i mutantami dobiegła końca.
W końcu pragnął kiedyś założyć rodzinę i wieść wraz z nią spokojne życie. Szkoły dla mutantów mogłyby zapobiegać wielu wypadkom, gwarantując jednocześnie poczucie wolności i przynależności do społeczeństwa. Żadne klatki, żadne obozy wojskowe czy obroże. Ot odpowiednio przystosowana placówka, w którą rząd pewnie musiałby sporo zapłacić, aby pierwszy lepszy dzieciak jej nie wysadził przy ataku czkawki.
"Byłbym za."
Odpisał krótko mężczyzna w nawiązaniu do nazwania "przyszłej szkoły" imieniem swojej nowej koleżanki. Jednak widać po nim było, że podchodził do tego z dużym dystansem i obecnie były to wyłącznie marzenia, za których pomocą można byłoby napisać fajną książkę i nic poza tym. Zack nie dawał sobie tym mydlić oczu i twardo stąpał po ziemi, niejednokrotnie mierząc się z brutalnością tego świata. Bractwo jak każda organizacja promutancka musiała mierzyć się z konsekwencjami swoich działań, nieraz bardzo krwawymi. Takie panowały realia. Nie był to amerykański sen.
"Dokładnie tak. Możesz doświadczyć na swojej drodze licznych wzlotów oraz upadków. Liczy się to, aby nie porzucać swoich marzeń, a już zwłaszcza tak ambitnych, których nie realizuje się wyłącznie z myślą o sobie, a o całym społeczeństwie."
Przyznał Zack. Kto wie, jakie inne marzenia posiadała Mary, jednak widać po niej było, że niczego nie pragnęła bardziej niż pokoju i że to właśnie ten cel stawiała na pierwszym miejscu. Gdyby każdy mutant myślał w podobny sposób, możliwe, że ludzie by im zaufali i konflikty już dawno by ustały. Niestety nawet wśród mutantów istniały jednostki, które nie chciały pokoju. Zack zawsze myślał wtedy o Rebelii, która mimo swej siły i licznych sukcesów swymi działaniami niejednokrotnie niszczyła reputację mutantów, siejąc strach i spustoszenie. Mężczyzna podziwiał ich i jednocześnie nienawidził. Jego zdaniem marnowali swój prawdziwy potencjał, który mogliby wykorzystywać w lepszym celu niż na próbach udowodnienia przewagi rasy mutantów nad ludźmi z zastosowaniem siły. Mimo wszystko nigdy nie chciał, aby Bractwo miało ich za wroga, ani też otwarcie nie wyrażał poglądów na ich temat, aby nie naruszać sojuszu. Miał tylko nadzieję, że nie zaczną widzieć wroga w Mary, gdy wpływy bohaterki przybiorą na sile, ani też nie wykorzystają zdobytego przez nią zaufania obywateli i nie przeprowadzą ataku. To byłby najgorszy możliwy scenariusz.
"Jeśli zależy Ci na pokoju, powinnaś uważać nie tylko na rząd, ale i na Rebeliantów. Niepokoi mnie to z jaką przychylnością obserwują Twoje działania."
Postanowił nie kryć się ze swoimi obawami. Prawdopodobnie już dawno wiedzieli, że Mary działała na własną rękę, więc gdyby chcieli, mogliby z łatwością się jej pozbyć. Mieli inne cele, jednak Zack podejrzewał, iż działania Mary na ten moment były im na rękę, stąd ten brak reakcji. Nie chciał pozwolić na to, aby zniszczono owoce jej ciężkiej pracy w ten sam sposób, w jaki postępowali czasem z Bractwem. Ich sojusz i tak był grubymi nićmi szyty.
W międzyczasie doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Mary odmówiła zapłaty pieniędzmi Zacka za dodatkową porcję sernika, co skutkowało szokiem na twarzy mężczyzny. Ona serio to zrobiła. Gdy sernik znalazł się już na stole, a Mary ponownie zajęła swoje miejsce z tym swoim uśmieszkiem, Zack w bardzo oryginalny sposób pokazał swoje potężne niezadowolenie. Przesunął swój telefon w kierunku Mary, po czym odwrócił go ekranem do blatu. Następnie skrzyżował ręce na piersi i się w nią wpatrywał.
Tak, to był jego foch.
Nie minęło jednak kilka sekund i gdy tylko Zack dostrzegł, że dziewczyna chwyciła za sztuciec, natychmiast odwrócił telefon i szybko na nim coś wystukał, jakby ta wiadomość to była sprawa życia i śmierci.
"Smacznego."
Odczytał na głos lektor. Teraz miał o wiele czystsze sumienie i aż było widać tę ulgę na jego twarzy. Nie byłby sobą, gdyby tego nie napisał.
_________________

<text style="font-family:Optima; font-size: 12px; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">Be brave enough to heal yourself even when it hurts.</text>
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-24, 02:36   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Rozmowa stała się na chwilę nieco luźniejsza. Pojawił się nawet żart. Trzeba przyznać, że Mary dość dobrze czuła się w towarzystwie Zacka. Ich poglądy pokrywały się w wielu miejscach więc spodziewała się owocnej współpracy. Wtedy dość niespodziewanie została wspomniana Rebelia.
”Przychylnością? W sensie, że nie próbują mnie powstrzymać? Słuchaj, oni próbują mnie zrekrutować xD Marzenie ściętej głowy. Dobrze wiedzą dlaczego do nich nie przystąpiłam. Można powiedzieć, że tolerują mnie. Póki co nie staję im ością w gardle także się nie czepiają. W DOMu im nawet pomogłam.” na wspomnienie o tym miejscu ręce Mary zadrżały. Nie była dumna z tego co tam zrobiła, ale też trudno było jej powstrzymać złość na myśl w jakich warunkach żyli tam mutanci. Nadal była na siebie zła, że nie zrobiła żadnych zdjęć. Mogłaby je wstawić gdzieś, pokazać ludziom jak naprawdę wyglądało to getto ”Tak czy inaczej jakoś sobie z nimi dam radę.”
Wyglądała na pewną siebie w tej kwestii. Oczywiście była świadoma, że gdyby Nicholas uznał, że chce ją zlikwidować to by do tego prędzej czy później doszło, ale wierzyła też, że bez naprawdę ważnego powodu tego nie zrobi. Tak już miała, starała się widzieć w ludziach to co dobre, nawet pomimo świadomości, że momentami może to być zgubne.
Nad wyraz dojrzała reakcja Zacka na nieprzyjęcie jego oferty zapłacenia za długą porcję spotkała się z zaskoczonym i nieco rozbawionym spojrzeniem Mary.
-To Ty pomogłeś dzisiaj mi. Całe dzisiejsze spotkanie miało być na mój rachunek.- powiedziała biorąc widelczyk. Gdy Zack rzucił się do telefonu spodziewała się jakiegoś mini-wykładu, ale po chwili usłyszała “Smacznego”. Uśmiechnęła się.
-Nawzajem. I oby poszło w cycki.- dopiero gdy to powiedziała zdała sobie sprawę, że powiedzonko jakie powtarzała ze swoją przyjaciółką gdy tylko wspólnie jadły dużą ilość słodyczy akurat tutaj mogło się nie sprawdzić. -Znaczy… um…- zaczerwieniona zasłoniła usta dłonią trzymającą widelczyk próbując powstrzymać chichot -Przepraszam. To było głupie.
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2021-01-03, 23:13   
   Multikonta: Varcer, Simon


Znali się krótko, a już oboje mogli dostrzec u siebie sporo podobieństw. Szybko złapali wspólny kontakt, nie tylko poprzez posiadanie wspólnego, szczytnego celu, ale i także poczucia humoru. Niby byli dorośli, jednak nikt nie zabroni im żartować i nieco się powygłupiać. Równowaga ciężaru rozmowy była więc świetnie zbilansowana. Raz tematy były poważniejsze, a raz luźniejsze, ot dla bliższego poznania drugiej strony i oczyszczenia atmosfery z nadmiaru gęstych myśli, od których potrafiła zaboleć głowa.
Zaskoczenie u niego było spore, kiedy Mary wyznała mu w wiadomości, że Rebelia miała już za sobą próbę jej rekrutacji. Nie spodziewał się, że owa organizacja mogła zadziałać w taki sposób. Sprytne, ale na szczęście nieskuteczne. Dziewczyna wyraźnie miała z tego niezły ubaw, co nie zdziwiło Zacka. Na jej miejscu pewnie zareagowałby podobnie. Choć nie znał Rebelii na wylot, gołym okiem dało się zauważyć, że ich hasła i czyny były kompletnym przeciwieństwem tego, do czego dążyła Mary. W organizacji musiały nastąpić jeszcze nieznane Bractwu zmiany, skoro zaczęli stosować dużo bardziej pokojowe środki dla osiągnięcia korzyści. Niby był to dobry znak, ale czy na pewno powinni się z tego cieszyć? Zack pozostawał pod tym względem ostrożny i nieufny.
"Czyli już ich osobiście poznałaś. Może to i lepiej."
Podsumował mężczyzna. Dzielna dziewczyna, skoro stając oko w oko z tak niebezpieczną organizacją, potrafiła wyrazić swoje zdanie i stanąć na swoim. Kto wie, może faktycznie byli wobec niej bardziej przychylni dzięki jej udziałowi w pamiętnym ataku na Dzielnicę Ochrony Mutantów, co nie zmienia faktu, że zaprezentowała przed nimi silną wolę, której nie da się tak łatwo pozbawić. Niezły pstryczek w nos Rebelii.
Nie taki sam sprzeciw zaprezentował wkrótce Zack, gdy Mary zapłaciła za dodatkową porcję. Już nawet nie chodziło o to, że dziewczyna była młoda i dla niej pewnie każdy grosz się liczył. Uprzejmość oraz kultura nakazywały, aby to właśnie mężczyzna zapłacił, a tu takie cuda. Wiadomo, że lekarz nie mógł się faktycznie obrazić za taką błahostkę, dlatego życzył dziewczynie smacznego. Sernik był sam w sobie pyszny, lecz może dzięki tym tradycyjnym słowom magicznie stanie się jeszcze smaczniejszy.
Za to odpowiedź, jaką otrzymał w zamian omal nie zwaliła go z krzesła. Zack ukrył swoją roześmianą minę za dłonią, jakby starał się stłumić potężną falę śmiechu, która cisnęła mu się na usta. Jakże naturalna, odruchowa reakcja organizmu na szczere rozbawienie, nie zanikająca nawet po utracie zdolności mowy. Zack pewnie właśnie teraz śmiałby się na całą kawiarenkę, przykuwając na ich stolik wzrok wszystkich klientów. Pewnie w jego głowie właśnie tak to teraz wyglądało, lecz dla Mary pozostawał widok milczącego człowieka, u którego ten śmiech dało się wyczytać jedynie z twarzy. Szkoda, że nie udawał, bo pewnie teraz by poległ i porzucił swoją rolę niemowy.
Potrzebował chwili, aby dojść do siebie i spojrzeć na osobę winną tej całej sytuacji. Odetchnął głęboko i wyprostował się na swoim krześle, umieszczając dłonie na blacie przed sobą. Dawno nikt go tak nie rozbawił. W Bractwie Zack bywał uznawany za niezłego sztywniaka, choć to raczej przez jego zamiłowanie do przepisów i obowiązków, a nie brak poczucia humoru. Akurat tego miał całkiem sporo.
"Przy następnym spotkaniu mogę zdać raport czy się udało."
Zażartował i poniżej zdążył nastukać coś jeszcze:
"Najlepsze żarty to takie, których żadna ze stron się nie spodziewa."
A w czasie, kiedy Mary odczytywała tę wiadomość, mężczyzna pokroił kawałek swojego sernika i poczęstował się, nie chcąc zostać za mutantką w tyle. Ich spotkanie powoli dobiegało końca, czego pewnie oboje byli świadomi, ale do tego czasu mogli nacieszyć się zamówionym ciastem. Zack dał znać, że był zainteresowany kolejnymi spotkaniami w przyszłości, podczas których zda nie tylko raport o swoich piersiach, ale również postępach ze znalezieniem sojuszników ruchu MandalaGirl wśród pozostałych członków Bractwa.
"Jak zobaczymy się kolejnym razem może będzie nas więcej. Na pewno uprzedzę na zaś, jeśli znajdą się zainteresowani.
Wierzył, że do tego dojdzie. Miał na oku kilka osób, które mogłyby uczestniczyć w takim spotkaniu, ale też nie zamierzał ich do niczego zmuszać. Dodatkowo zamierzał wybierać z rozwagą, jeżeli Mary miałaby podczas tych spotkań pokazywać swoje prawdziwe oblicze, choć może akurat przy takim spotkaniu chciałaby pozostać anonimowa. Zack by to w pełni zrozumiał. On jakimś sposobem zdobył jej zaufanie, lecz zazwyczaj pewnie nie było to takie proste. Ich połączyła nieplanowana misja ratowania ludzi.
_________________

<text style="font-family:Optima; font-size: 12px; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">Be brave enough to heal yourself even when it hurts.</text>
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-10, 15:57   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Zack miał rację. Zdecydowanie dobrze, że znała kogoś z Rebelii. I to nie byle kogo, bo samego ich szefa. Do tego sprawiła, że był jej wdzięczny. I to nie tylko za pomoc w dzielnicy mutantów, ale osobiście wdzięczny za ochronę członka rodziny. Tamta sytuacja z Vanessą jakkolwiek problematyczna ostatecznie chyba zwiększyła sympatię Nicholasa do Mary. Tak przynajmniej jej się wydawało. W końcu to już nie była tylko kwestia wspólnie rozwiązanej sprawy. To zapewniało Mary swego rodzaju zawieszenie broni między nimi. Póki nie wchodzą sobie w drogę to się nie eliminują. I już.
Gdy skończyły się poważne tematy zamówili sobie jeszcze po serniku. Podczas przekomarzania się o to kto powinien płacić padł żart ze strony Mary o... cyckach. Niezamierzony i brzmiący dziwnie jeśli wypowiadać go do faceta. Jednak Zack się nie oburzył tylko zaśmiał "w głos". Niestety przez jego stan nie mógł dosłownie, ale wyraźnie go ta wypowiedź rozbawiła. Patrząc na rozmówcę Mary miała wrażenie jakby oglądała pantomimę albo film z wyłączonym dźwiękiem. Dla nieprzyzwyczajonego rudzielca wydało się to w pewien sposób dołujące, ale z drugiej strony cieszyła się, że go tak rozbawiła. Ostatecznie takie powinny być żarty. Zabawne. Zawtórowała mu więc zasłaniając usta dłonią. No proszę. Z takiej głupotki coś tak pozytywnego.
-Pewnie jeszcze nie raz mi to wypomnisz, co?- spytała gdy wspomniał o raporcie. Oczywiście tylko udawała niezadowolenie z tego powodu i było to jasno po niej widać. Jednak musiała się zgodzić z Zackiem. Najlepsze żarty wychodzą przez przypadek.
"Nie mogę się doczekać spotkania i mam nadzieję, że faktycznie będzie nas więcej." co do zaufania to faktycznie nie dzieliła się informacją o swoim przedsięwzięciu z każdą osobą, którą zna. Jednak zdecydowanie była dość otwarta i już teraz ufała Zackowi na tyle, że była gotowa zaufać również osobom, które przyprowadzi.
Dalsza rozmowa była raczej niezobowiązująca. Jeszcze kilka żartów, jakieś mniej ważne fakty o nich samych. Zack jeśli był zainteresowany mógł się dowiedzieć, że Mary nie jest z Seattle i że przynajmniej pod względem rodzinnym jest tu raczej sama. Jednak nie wyglądała na szczególnie smutną z tego powodu. Jeśli chodzi o hobby to pewnie mógł się dowiedzieć o grafice i serialach z netflixa. Choć to ostatnie to chyba tylko forma spędzania wolnego czasu, nie hobby. Sama też chętnie się dowiadywała czy słucha jakiejś muzyki co lubi robić i tak dalej. Nic wchodzącego mocno z butami w życie. Ot małe ciekawostki.
W końcu jednak nadeszła chwilą rozstania i po krótkim pożegnaniu... wyszli wspólnie z kawiarni i poszli razem ulicą aż do najbliższej odnogi gdzie znowu się pożegnali i już każde poszło w swoją stronę.

zt
[Profil]
    [B+]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2021-01-11, 12:42   
   Multikonta: Varcer, Simon


Nie było w tym nic dziwnego, że dla Mary widok śmiejącego się Zacka mógł budzić mieszane uczucia. Z jednej strony się "śmiał", a z drugiej... nie była w stanie usłyszeć jego głosu. Może gdyby się uważniej wsłuchiwała to mogłaby usłyszeć dziwne świszczenie, lecz nic poza tym. Nie było tego widać po mężczyźnie, ale przez ten wybuch śmiechu lekko zabolało go gardło, ponieważ organizm odruchowo zmuszał do pracy uszkodzone struny głosowe.
Czy Zack był przygnębiony z faktu, że nikt go teraz nie słyszał? Wcale a wcale. Zachowywał się dokładnie tak, jakby to Mary nagle zestarzała się o 70 lat i była głucha. Mężczyzna mimo swej niepełnosprawności był radosny i pełen życia. W końcu istniała masa innych sposobów, aby mógł to wyrażać i on je wykorzystywał.
A na jej pytanie czy będzie jej wypominać ten tekst o cyckach, skinął głową z lekko zaczepnym uśmiechem. Nie daruje jej tego i zamierzał jej to wypominać do końca świata i jeden dzień dłużej. Oczywiście nie dosłownie, bo co za dużo to nie zdrowo i z czasem ten żart by się im obojgu przejadł, gdyby za często do niego wracali. Tu trzeba będzie wychwycić dobry moment. Żarty to sztuka.
Mary z równie pozytywnym nastawieniem oczekiwała na ich przyszłe spotkanie. Mężczyzna liczył, że nie przyjdzie z pustymi rękami i uda mu się namówić kogoś z Bractwa. To na pewno ucieszyłoby mutantkę i natchnęło jeszcze większą wiarą w jej możliwości i marzenia, natomiast Zack czułby, że byliby o krok bliżej do zakończenia wojny. Niestety ze względu na liczebność ludzi w organizacji, do której medyk przynależał, mieli ograniczone pole działania. O dziwo jednak namawiać Mary do zasilenia szeregów Bractwa, mężczyzna postanowił zawrzeć jeszcze nieoficjalny sojusz ze świeżo powstającym ugrupowaniem. W przeciwieństwie do Rebelii - ani razu nie spróbował rekrutować dziewczyny. Myślał przyszłościowo i uznał, że przynależność do Bractwa jedynie by ją ograniczała. Odgórnie ustalone zasady, Rada wydająca jej polecenia, których nie może lekceważyć... nie widział tam Mary. Tak po prostu. Była osobniczką, która sama wytyczała sobie szlaki i podejmowała działania. Jej własna misja polegała na tym, że musiała odszukać jak najwięcej osób, które za nią podążą. A takie się już podobno znalazły i Zack nie był pierwszym takim szaleńcem, pokładającym swoje nadzieje w tej małolacie.
Potem obydwoje rozmawiali na o wiele luźniejsze tematy, dzięki którym mieli okazję się lepiej poznać. A skoro nie były to żadne tajne informacje, które wymagały wymieniania ze sobą wiadomości w absolutnej ciszy, Zack z chęcią jej słuchał i jako jedyny odpisywał, aby odpowiadał za niego lektor z aplikacji na telefonie. Zadawali sobie wzajemnie pytania i opowiadali historie, a ich reakcje bywały rozmaite. Czasem to był śmiech, a czasem zaskoczenie. Było bardzo pozytywnie i Zack dowiedział się o dziewczynie wielu ciekawych rzeczy. Na przykład co porabiała w Seattle, czy podobało się jej to miasto, jak jej się wiodło, co lubiła... Mężczyzna oczywiście nie pozostawał bierny i nie zadawał jedynie pytań, ale również odpowiadał na te zadane przez Mary. Tym sposobem mutantka dowiedziała się, że Zack pracował w jednym ze szpitali na oddziale rehabilitacji i posiadał dom w Seattle, w którym mieszkał wraz ze swoim kotem Garfieldem. Luźno wspomniał o zainteresowaniu naukami przyrodniczymi, informatyką i także o tym, iż zdarzały mu się szalone fazy na sport wodny. Wspomniał również jaki kiepski z niego kucharz i jak to kiedyś spalił indyka na Święto Dziękczynienia. Ogółem nie miał za wiele do ukrycia przed Mary i świetnie się bawił, gdy tak wzajemnie się poznawali.
Szczerze nigdy by nie przypuszczał, że ta sławna Mandala Girl w wolnym czasie wcina chipsy i ogląda netflixa, lecz przyznał, że ją za to szanuje i powinni kiedyś wspólnie coś obejrzeć. Chyba jeszcze nie był na takie rzeczy za stary, prawda? Mary miała zainteresowania typowe dla młodych osób w jej wieku i chyba nawet wspomniała coś o memach.
Aż trudno było stwierdzić ile zajęły im takie rozmowy o wszystkim i o niczym, lecz wkrótce musiał nadejść ten czas pożegnania i pójścia w swoją stronę. Mieli jednak zagwarantowany stały kontakt i w razie potrzeby mogli wymienić między sobą wiadomości. Zack poinformował ją, że jeśli wpakuje się pewnego dnia w kłopoty i odniesie jakieś rany (lub odniosą je osoby, które ratowała), będzie mogła z tym pisać do niego, a mężczyzna przyjedzie i zajmie się obrażeniami.
A gdy już przemierzał drogę do swojego samochodu samotnie, zaczął zdawać sobie sprawę, że w sumie jeszcze nigdy wcześniej nie spotkał osoby, która tak chętnie prowadziłaby z nim dyskusję, nie rozumiejąc zarazem w pełni języka migowego. Najbliżsi przyjaciele, Chloe i Liam, jako jedyni w Bractwie znali migowy, natomiast przy reszcie Zack musiał posługiwać się wiadomościami. Wiedział, że dla niektórych było to problematyczne i niejako... nudne. Rozmowa była mniej żywiołowa, bardziej powolna niż gdyby rozmawiali ze sobą na głos, przez co Zack rzadko zabierał im czas i poruszał mniej ważne tematy. Tutaj miał wrażenie, że Mary serio go "słuchała", nawet jeśli pisał o głupotach. Dziwne uczucie, o którego istnieniu i dotychczasowego braku zdał sobie sprawę dopiero teraz.

//z.t
_________________

<text style="font-family:Optima; font-size: 12px; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">Be brave enough to heal yourself even when it hurts.</text>
  
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 5