Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #1
Autor Wiadomość
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-02-03, 00:31   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Poddawać się nie należy. Zbyt wiele w życiu się nie zmienia, ale kilka rzeczy wydaje się być nagle trudne do wykonania, gdzie bez pomocy osoby drugiej by nie dał rady. Na szczęście nawet z miejscem zamieszkania mu się udało załatwi tak, by nie musieć prosić się kogoś o pomoc i może samodzielnie mieszkać i radzić sobie.
Dlatego też nie ukrywał tego, jakby miał się świat mu walić, bo nie może chodzić. Taki szok i przestawienie się na inny tryb życia, był już na samym początku, kiedy dowiedział się, że nie ma szans by mógł znów stanąć na własnych nogach.
Gdy znaleźli się w kawiarni, zajęli swoje miejsca i zamówili kawę, między nimi nastąpiła cisza. Jednakże David obserwował młodego, zauważając jego zamyślenie. Kawa została im po chwili przyniesiona a Thomas zamówił jeszcze cukier. A właściwie to aż pięć saszetek. Nie da się ukryć, że może być za słodkie, ale kto co lubi. W końcu też padło pytanie, by zacząć jakoś rozmowę.
- Szczerze powiedziawszy to nie. Jeżeli zaś o zawód chodzi, to nie przeszkadza mi nawet pracować w domu. Jestem pisarzem.
Odpowiedział z uśmiechem i podtrzymał temat, pytając także o zawód swojego rozmówcę.
- A Pan czym się zajmuje?

Nie przeciągając, mężczyzna udzielił odpowiedzi starszemu człowiekowi. Przesiedzieli jakąś godzinę na zwyczajnej rozmowie zapoznawczej. A później, po zapłaceniu zamówienia, pożegnali się i każdy udał w swoim kierunku.


[z/t x2]
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-04-11, 18:05   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


// 14 maja

Dzień jak co dzień. Seattle jak zawsze tętniło życiem. Godziny popołudniowe to był najlepszy czas na przechadzki po sklepach i spotkania ze znajomymi. Mimo że dom Simona był daleko, chłopak miał już nawyk wymykania się z domu bez wiedzy matki, gdy ta przebywała w tym czasie w pracy. Duże wymagania ze strony rodzicielki i twarde zasady miały raczej odwrotny skutek od zamierzonego i blondyn co jakiś czas pragnął zasmakować odrobiny wolności i niezależności, znikając bez słowa i spędzając czas wolny po swojemu. Nie oznaczało to, że był złym i nieposłusznym dzieckiem. po prostu niektóre rzeczy z czasem zaczynały go przerastać i tak najłatwiej było mu zapomnieć o wszelkich problemach.
Tak było i tym razem, gdy bez większego celu udał się w bardziej znaną sobie część Seattle. Siedział na ławce z shake'm w jednej ręce i z telefonem w drugiej, opierając się ramieniem o swój plecak, który zawsze zabierał ze sobą, gdy wychodził na dłużej z domu. Dzieciak sam w wielkim mieście. Widok dość nietypowy. Nastolatkowie w jego wieku raczej spędzali czas wolny w gronie swoich rówieśników albo się uczyli na sprawdziany. Odkąd w jego szkole zaczynali znikać uczniowie podejrzewani o posiadanie genu X, chłopak rzadziej spędzał czas z innymi dzieciakami i pozostawał na uboczu, z obawy o odkrycie przez kogoś swojej mutacji lub niekontrolowane użycie jej na oczach innych. Ostatnio z jej powodu był to dla niego wyjątkowo trudny okres. Wciąż krążyła nad nim wizja oddania przez matkę do Dzielnicy wraz z końcem roku szkolnego. Dzielnicy, która podobno pomagała mutantom i udzielała im wsparcia, a która wywoływała w nim dziwne, wręcz niewytłumaczalne poczucie niepokoju.
Simon przebywał w mniej ruchliwej części miasta. Wzdłuż ulicy znajdowało się kilka sklepów i to prawdopodobnie z jednego z nich chłopak skombinował sobie słodki shake. Przeglądał na telefonie różne strony, gdy nagle wyskoczyło mu powiadomienie o nowej wiadomości od matki. Chłopak westchnął zrezygnowały i zerknął na treść. Domyślał się, jaka będzie jej zawartość.
"Dzwoniła do mnie Twoja wychowawczyni. Podobno masz zagrożenie z chemii. Czemu dowiaduję się o tym od niej?"
Nie pomylił się. Zaczynało wychodzić na jaw, że podupada w nauce. Niegdyś taki świetny uczeń, a teraz problemy osobiste wpływały negatywnie na jego naukę. Na ten moment nie wiedział, co powinien odpisać matce, więc po prostu ponownie zajrzał do internetu i zaczął kontynuować czytanie artykułów o ostatnich wydarzeniach z udziałem mutantów. W internecie przedstawiano ich wyłącznie w złym świetle. Terroryści, mordercy, złodzieje... Że niby wszyscy tacy byli? Co za bzdury...
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-04-27, 23:56   

Oj to nie był mój szczęśliwy dzień. Chodziłem cały dzień roztargniony i gdy moja ekipa przypomniała mi, że to dziś jest mój dzień, kiedy muszę zatroszczyć się o jedzenie wiedziałem, że nie pójdzie jak po maśle. Nie została nam żadna wolna gotówka więc musiałem zaczynać od zera. Niby zaczęło się całkiem w porządku, wypatrzyłem jednego z bogatszych gości na ulicy i ukradłem mu portfel. Ktoś mnie jednak przyuważył i zaalarmował tamtego gościa. Od razu zaczął mnie gonić. Mimo, że był w garniaku biegał jak szalony. Na luzie pewnie przebiegł by za mną maraton, czego ja bym nie zrobił. Uciekając wyjąłem gotówkę, a portfel z dokumentami rzuciłem pod nogi faceta, co skutecznie go przyhamowało. Jednak wolał chyba swoje złote karty kredytowe niż 300 dolarów w gotówce. Po tym łatwo mi było uciec używając moich mocy tak aby nikt mnie nie zauważył. Wszedłem od razu do pierwszego spożywczaka, aby jak najszybciej mieć to z głowy. Kupiłem bez problemu wszystko z listy i udałem się z powrotem do vana. Wracając zobaczyłem okradzionego gościa stojącego po drugiej stronie ulicy z dwoma funkcjonariuszem prawa. No super... Serio musiał sztywniak robić takie zamieszanie o 300 dolarów?! Na pewno na koncie miał o wiele więcej! Sknera. Stanąłem, spuściłem głowę i zawróciłem spokojnie skąd przyszedłem, ale z drugiej strony też dostrzegłem funkcjonariusza. No tak przecież oni nigdy nie chodzą w pojedynkę. Byłem w pułapce. Żadnej bocznej uliczki, żadnego sklepu obok, no dosłownie nic co mogło by mnie uratować. A do domu komuś nie przeniknę przez ścianę. Nie zerwę się też teraz do biegu, bo to będzie mega podejrzane, a wcześniejszy bieg trochę mnie zmęczył, do tej pory byłem zziajany. Zauważyłem kątem oka chłopak mniej więcej w moim wieku siedzącego na ławce i pijącego shake. W padłem na pomysł. Na pewno policjanci nie spodziewali się, że będę siedział i plotkował z rówieśnikiem. Da mi to też chwilę odpoczynku przed ewentualną ucieczką. Założyłem kaptur nonszalancko na głowę, podszedłem do chłopaka i usiadłem obok niego. Nie przemyślałem jednego. O co by zagadać, żeby wyszło w miarę naturalnie. - Czy my się nie spotkaliśmy ostatnio na imprezie? Jesteś znajomym Sama prawda? - to pierwsze co mi przyszło do głowy. Chyba każdy znał jakiegoś Sama nie? Do moje poprzedniej klasy chodziło ze dwóch. Każdy nastolatek też był kiedyś na imprezie. Zmieszanie mojego rozmówce mogło dać mi parę cennych chwil na obeznanie się w drodze ucieczki i było mniej podejrzane niż po prostu stanie jak kołek na ulicy.
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-04-28, 21:34   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Jakimś cudem chłopak nie był świadkiem całego wydarzenia. W sumie co się dziwić, przechodziło tędy sporo ludzi oraz ulicą co rusz przejeżdżały samochody. Łatwo więc mogły umknąć uwadze czyjeś krzyki. Tak to już jest w wielkim mieście.
Simon oderwał się od telefonu z lekkim podskokiem, gdy dostrzegł kątem oka chłopaka w kapturze tuż obok niego. Zupełnie tak, jakby właśnie zobaczył ducha. Zanim jednak zmieszany Sim zdążył zadać jakiekolwiek pytanie, sam takowe otrzymał, co tylko spotęgowało jego zabawną, zdziwioną minę.
- Em, wybacz, nie chodzę na imprezy. Musiałeś mnie z kimś pomylić. - odparł ostrożnie, nie wiedząc jak powinien się zachować. Pewnie przez ten podejrzany kaptur, który naturalnie nie budził zaufania u nikogo obcego. Brawo Leo, miałeś dzisiaj wyjątkowego pecha i dodatkowo trafiłeś na chłopaka, który nijak chciał współpracować i nawet przez chwilę nie podchwycił tematu. Nie jego wina, że matka zabroniła mu chodzić na imprezy...
Wtem uwagę blondyna zwrócili idący w ich kierunku mundurowi, którzy wyraźnie czegoś lub kogoś szukali. Na nieszczęście nieznajomego, z drugiej strony stał trzeci policjant, który pytał o coś przechodniów. Żadnej drogi ucieczki, a funkcjonariusze coraz się do nich zbliżali. Zgubili trop, więc zaczęli wypytywać ewentualnych świadków zdarzenia... I wyszło na to, że jeden z chłopaków siedzących na ławce pasował do podanego opisu, choć fakt, że przebywał on sobie spokojnie w towarzystwie kolegi blisko miejsca przestępstwa budził pewne wątpliwości. Stąd dwóch mężczyzn postanowiło podjąć normalną rozmowę, zamiast przystąpić od razu do aresztowania podejrzanego. Zbiegi okoliczności się zdarzają.
- Dzień dobry, chwilę temu doszło na tej ulicy do kradzieży portfela, widzieliście coś? - zapytał jeden z policjantów. Simon zerknął krótko na zdyszanego towarzysza obok. Czy młody jednak coś widział i domyślił się, z kim na do czynienia? Zaraz potem powrócił spojrzeniem do mundurowych.
- Tak, widzieliśmy jak jakiś chłopak biegł z czymś w tamtą stronę. Myśleliśmy, że spieszy się na autobus, bo właśnie odjeżdżał. - powiedział blondyn, wskazując palcem odpowiedni kierunek.
- Wszedł do środka? - dopytywał funkcjonariusz.
- Tak, chyba tak. Autobus się zatrzymał.- odparł chłopak.
Zaskakujące, lecz młody swoim wyglądem i zachowaniem budził zaufanie i policja bardzo szybko mu uwierzyła. Ich gorzkie wyrazy twarzy świadczyły o tym, że byli święcie przekonani, iż złodziej jest już daleko stąd. Dzięki zeznaniom chłopaka zamiast przeczesywać ulicę dalej, postanowili wrócić do radiowozu i dogonić autobus.
Gdy podziękowali chłopakom i odeszli, Simon oparł się plecami o ławkę i spuścił z siebie powietrze, jakby właśnie zrzucił z siebie jakiś wielki ciężar. Wyglądało to tak, jakby sam miał coś na sumieniu.
- Mamy ich z głowy. - powiedział. Blondyn sam wolał unikać kontaktów z policją, więc chciał się ich jak najszybciej pozbyć. Za bardzo kojarzyli mu się z D.O.G.S. Nic dziwnego, ponieważ policja i D.O.G.S byli ze sobą ściśle powiązani. Granice były tutaj mocno zatarte.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-17, 15:28   

Delikatnie mnie zatkało, gdy chłopak nie podłapał tematu. Akurat musiałem źle trafić. Na szybko starałem się wymyślić coś innego, żeby tylko zagadać. ale kontem oka widziałem jak policjanci idą prosto do nas. No super. Nie ruszyłem się nawet o milimetr, próbując trzymać się swojej roli. Dawno już nie czułem takiej ulgi, jak usłyszałem, że chłopak ich spławia. Mruczałem i kiwałem głowo potwierdzająco, starając się siedzieć naturalnie, ale tak żeby nie dostrzegli mojej twarzy spod kaptura. Gdy tylko odeszli mimowolnie zrobiłem dokładnie taki sam ruch jak chłopak. Wypuściłem powietrze i oparłem się plecami o ławkę. Ale synchron! Wątpię, żeby chłopak spławił policje, żeby akurat mi pomóc. Raczej nie wiedział, że to ja jestem złodziejem. To chyba mogło znaczyć, że nie przepada za policją, może ma z nimi na pieńku, może jest poszukiwany, ale nie chciałem aż tak dorabiać sobie teorii. - Oni kłamią. Nie ukradłem mu portfel tylko samą kasę. - powiedziałem z urazą w głosie. Co jak co, ale mam swoje zasady i dokumentów nie kradnę. Mam trochę szacunku. Robię tylko to co konieczne. Wyciągnałem pozostałą kasę z kieszeni i podałem studolarowy banknot chłopakowi. - Dzięki za pomoc. - ja mogłem ukraść więcej, a jeśli on jest normalnym nastolatkiem to na pewno mu się przyda.
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-05-17, 19:48   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Z tutejszą policją nie było żartów. O tym wiedziała większość osób zaznajomiona z sytuacją mutantów. Jeśli patrol zdołałby złapać jednego i takowy osobnik znalazłby się na komendzie - szybko poinformowano by o tym odpowiednie służby - DOGS, a ci zabraliby za mury DOM'u. Simonowi się tam nie spieszyło.
Uniósł lekko brew i spojrzał na ławkowego towarzysza, gdy ten ni stąd ni zowąd przyznał się do tego, że to on był poszukiwanym złodziejem. Bez żadnej ściemy.
- Ty tak poważnie?
Rzucił do niego zdziwiony, słysząc jego urażony ton głosu. Mówił o tej kradzieży jak o odebraniu lizaka. Simon jednak nie uciekł z krzykiem po poznaniu prawdy o tym, że tuż obok niego siedział młody przestępca. Miał dziwne wrażenie, ze nastolatek był nieco inny niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać.
Nie pomylił się, ponieważ w ramach podziękowania nieznajomy próbował mu podarować skradziony stu dolarowy banknot. Owszem, dla przeciętnego dzieciaka jak on ta kwota była wręcz kolosalna i na moment odjęło mu mowę. Nie mógł jednak tego przyjąć.
- Ej, ej, za pomoc nie trzeba płacić.
Odparł stanowczo, ale wciąż przyjaźnie. Zrobił to bezinteresownie i właściwie nawet nie do końca świadomie. To nie tak, że nie chciał przyjąć pieniędzy dlatego, że były one kradzione (choć to w sumie też...). Zwyczajnie bywał bezinteresowny. Nie chciał za to żadnej nagrody.
- Różnisz się od stereotypowego złodzieja. Na co są potrzebne Ci te pieniądze?.
Zapytał go wprost. Dobrze wiedział, że niektórzy popełniali przestępstwa w trosce o innych lub przez biedę. Takie czasy, a w Seattle takich ludzi nie brakowało. Pierwszy raz jednak spotkał złodzieja, który dzielił się swoim łupem z praktycznie przypadkową osobą. Może nawet Simon trochę się o niego zmartwił? Płacenie za byle pomoc nie było normalne.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-17, 21:16   

Wyczułem trochę zdziwienie, ale nie takie stuprocentowe. Dałbym jakieś 50%. Uświadomiło mnie to, że nie pomógł mi bo dobrze mi z oczu patrzy, tylko zrobił to raczej dla siebie. Raczej nie przepada za organami ścigania. Wzruszyłem ramionami - No może ukradłem mu portfel, ale zaraz oddałem. No... a kasę zatrzymałem. - jak musiałem to przyznać na głos zrobiło mi się trochę głupio. Jednak robiłem coś złego. Ale robiłem to, żeby przeżyć. Tak uciszałem swoje sumienie.
Nie chciał przyjąć gotówki, więc spokojnie schowałem ją znowu do kieszeni. Nie będę nikogo zmuszał. A ten pieniądz do "czystych" nie należał. Mimo, że nie powiedziałem tego wprost raczej się domyślił, że to nie mój banknot. Może dlatego też nie chciał go przyjąć.
Uśmiechnąłem się i zdjąłem kaptur. - Czy to był komplement? - zaśmiałem się. Jeśli jestem za przystojny na złodzieja, bardzo mi miło z tego powodu! Westchnąłem i zmierzwiłem włosy na pytanie czemu to robię. Świetne pytanie. - Na jedzenie. - kiwnąłem głową na torbę z zakupami, stojącą przy moich nogach. Po wielkości zakupów mógł się domyślić, że nie tylko ja będę z tego korzystał. - Mam trochę gęb do wyżywienia. - dodałem, jakby mnie to usprawiedliwiało, że robię to dla większego celu. Właściwie nie wiem dlaczego mu się tłumaczyłem. Może chciałem się jednak trochę odwdzięczyć za okazaną pomoc, nawet jeśli jedyne co miałem do zaoferowania to kradzione pieniądze lub szczerość.
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-05-18, 02:02   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Czyli jednak chłopakowi było głupio. Pierwsze jego słowa oraz ton głosu potrafiły wprowadzić rozmówcę w błąd, lecz gdy Simon zaczął być bardziej dociekliwy, postawa nieznajomego uległa niemałej metamorfozie. Zdawał się być bardziej... niepewny? Zaskoczony? Słyszalne było zawahanie. Definitywnie różnił się od typowych kryminalistów, o których tak głośno było w mediach. Nie sprawiał wrażenia wrednego, wulgarnego i egoistycznego. Właściwie to gdyby nie otwarte przyznanie się do winy, Simon byłby przekonany, że rozmawiał z przeciętnym, spokojnym nastolatkiem. W sumie nadal właśnie się tak czuł! Z jakiegoś powodu nie czuł żadnego zagrożenia ze strony nieznajomego. Spostrzegawczość czy raczej zbyt duże zaufanie? Trudno powiedzieć.
Kiedy nieznajomy w końcu ośmielił się zdjąć kaptur i pokazać swoje oblicze, Simon uniósł kąciki ust w lekkim uśmiechu. Zdecydowanie lepiej! Teraz to mogli rozmawiać na luzie. Fajnie, że nieznajomy już mu na tyle zaufał. O wydanie go na policję nie musiał się martwić. Blondyn nie był dwulicowy i otwarcie trzymał jego stronę.
- Może i tak?
Odparł śmiało, nawiązując do komplementu. Od razu atmosfera zrobiła się dla nich obu dużo bardziej przyjazna. Uśmiech Simona jednak zmalał, kiedy dowiedział się, na co nastolatek potrzebował skradzionych pieniędzy. Spojrzał na wskazaną torbę z zakupami. Nieznajomy i tym razem nie kłamał. Wewnątrz ewidentnie było widać produkty spożywcze. Żadne markowe ciuchy czy dopalacze, a to, co było niezbędne, aby przeżyć przez najbliższe kilka dni. Było tego więcej niż na jedną osobę, co od razu przykuło uwagę blondyna. Dalsza wypowiedź chłopaka tylko to potwierdziła. Jasne, kradzież była zła, ale... Simon był teraz w stanie zrozumieć, dlaczego nieznajomy to zrobił.
- Czyli jest Was więcej? A jeśli by Cię teraz złapali?
Zapytał półszeptem ze słyszalnym zmartwieniem w głosie. Może nawet i z lekkimi pretensjami? Nagle sam zmartwił się o tych, o których nieznajomy dbał, kimkolwiek oni byli. Ta kradzież była wyjątkowo śmiała i ryzykowna, lecz bardzo możliwe, że zmusiła do tego trudna sytuacja. Gdyby teraz chłopak został złapany, byłoby to równoznaczne z tym, że ktoś z jego otoczenia musiałby głodować. Simon nie zamierzał dopuścić, aby ten scenariusz się spełnił. W sumie mógł ich nieco wesprzeć, prawda? Zastanowił się przez moment.
- Słuchaj, jak chcesz to mogę zgarnąć trochę jedzenia i kilka rzeczy ze swojego domu. Matka nawet nie zauważy, a Wam na pewno dużo bardziej się to przyda. Musiałbym tylko wiedzieć, gdzie to zanieść.
Zaproponował sam z siebie. Jeśli nastolatek odmówi, trudno. Simon już miał to do siebie, że nigdy nie był obojętny na krzywdę innych, a skoro istniała możliwość udzielenia drobnego wsparcia, chciał ją wykorzystać. Szczerze zrobiło mu się szkoda złodziejaszka i wolał go powstrzymać przed kolejnymi niebezpiecznymi wyskokami w samym centrum miasta. Przynajmniej na jakiś czas, aby uspokoić swoje sumienie. Zdążył go nawet polubić.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-18, 20:04   

Uśmiechnąłem się i podniosłem rękę, żeby zmierzwić włosy. Miałem jakiś taki głupi nawyk i zupełnie go nie kontrolowałem. - W takim razie dzięki. - podziękowałem za komplement. Rozluźniłem się trochę. To był całkiem w porządku gość, już go zdążyłem polubić! - Tak w ogóle jestem Leo. - przedstawiłem się i wyciągnąłem rękę do uściśnięcia jego.
Wzruszyłem ramionami. Jakby mnie złapali, użył bym swojej mocy i uciekł. Ale wtedy bym musiał robić zakupy jeszcze raz. A kompletnie nie miałem na to ochoty! - Uciekłbym. Ale przyznam się, że nie przepadam za bieganiem, a dziś już zdążyłem się trochę zmęczyć! - zamaskowałem moją zdawkową odpowiedz, żartem. Co prawda dobrze biegam i mam kondycje, ale to nie znaczy, że lubię to robić. Poza tym wole nie używać swojej mocy. Jeszcze ktoś by się bardziej zainteresował moją osobą. A spokój to ja sobie cenie.
Uśmiechnąłem się na propozycję pomocy. Było to miłe, ale też ugodziło w moje ego -Nie no co ty. Zazwyczaj wychodzi mi to lepiej. - zaśmiałem się. Akurat dziś miałem pecha! Jestem dobrym złodziejem! Chociaż to nie jest to czym chciałbym się chwalić! Też nie chciałem prosić nikogo o pomoc, lubię być samowystarczalny. A przyjęcie czegokolwiek od chłopaka też było pewną rodzaju kradzieżą. Mimo, że był ubrany porządnie i popija jakiegoś fancy shake, nie wiem jakie ma warunki w domu. Jeśli robiłem to sam mogłem wybierać najlepiej wyglądających ludzi, którzy nawet nie odczują straty paru stówek.
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-05-19, 19:54   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Ciekawie nawiązała się ich znajomość. Nie ma co. I pomyśleć, że mogło się to zakończyć dużo gorzej! Simon mógłby wygadać się policji i tyle z pozytywnej relacji z jego nowym kolegą. O dziwo nawet przez chwilę nie przeszło mu przez myśl, aby gdzieś to zgłosić, nawet przed samym poznaniem powodu, dla którego nastolatek popełnił tę kradzież. Już tak miał, że nie oceniał ludzi zbyt pochopnie. Zresztą... skoro sam nie lubił policji, dlaczego miałby jej pomagać..?
- Simon. Fajnie poznać!
Również się przedstawił, podając rękę i posyłając mu uśmiech. Fajnie, że Leo wyszedł z tą inicjatywą, bo głupio byłoby ciągle mówić sobie na "ty", co nie? To imię nawet jakoś tak pasowało do nowo poznanego nastolatka. Na dodatek wpadało w ucho. Zabawny był także jego powtarzający się odruch pocierania włosów. I jak przy kimś takim czuć się nieswojo? To było nawet na swój sposób urocze.
Blondyn uniósł lekko brew w reakcji na jego wyjaśnienia, ale zaraz parsknął śmiechem na ten żart. Najwyraźniej mieli podobne poczucie humoru. Przynajmniej Leo znalazł świetny sposób na wyrobienie swojej kondycji, prawda? Nie istnieje lepsza motywacja do biegania niż ucieczka przed mundurowymi próbującymi Cię zamknąć. Powinna to być dyscyplina sportowa.
Oczywiście nie miał nic złego na myśli, oferując Leo swoją pomoc. Jasne, Simon był skłonny uwierzyć, że chłopak nie pokazał dzisiaj funkcjonariuszom na co go było stać i gdyby chciał to by zwiał, ale trochę głupio byłoby tak totalnie olać sprawę i za 5 minut pójść sobie do domu jakby nic się nie wydarzyło.
- Serio, to żaden problem! Nie mógłbym teraz tak po prostu udawać, że o niczym nie wiem i rzucić to w niepamięć. Chcę zrobić to też dla siebie, aby nie mieć później wyrzutów, że nic nie zrobiłem w Waszej sprawie, czaisz... Jak mi nie ufasz na tyle to spoko. Rozumiem, że nie jest Wam łatwo.
Wyjaśnił na spokojnie. popijając swój shake. Może faktycznie nie przyjmowali pomocy od obcych, bo mogło wiązać się to ze sporym ryzykiem wykrycia. Blondyn był w stanie to zrozumieć. Już i tak uspokoił swoje sumienie samą ofertą pomocy.
- Tak właściwie od dawna się tym zajmujesz? No wiesz, taką robotą... Nie musisz odpowiadać, jeśli nie chcesz o tym gadać.
Zapytał z czystej ciekawości, ale i z szacunkiem co do jego prywatności. Szczerze chciał w ten sposób nieco bliżej poznać Leo. Dowiedzieć się, od jak dawna musiał w ten sposób radzić sobie w życiu. Od miesiąca, od roku, a może od bardzo dawna prowadził taki tryb życia i już zapomniał, że kiedyś było inaczej? Simon celowo nie pytał o jego rodzinę, bliskich... bo w głowie odruchowo kłębiły się największe obawy. Nikt nie kończył tak jak Leo bez powodu. Musiało się kiedyś stać coś złego, ale o to nie zamierzał go pytać. To by było po prostu nie na miejscu.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-20, 20:23   

Mimo moich najszczerszych chęci uściśnięcia dłoni, moja poprostu przeleciała przez rękę Simona. Trochę mnie przytkało. Miałem niekontrolowane napady mocy, ale zdażały się one coraz żadziej. Zawachałem się sekundę i jak najszybciej uścisnąłem ją jeszcze raz. A właściwie spróbowałem, bo ręka znowu przeleciała przez dłoń chłopaka. Zerwałem się spanikowany na równe nogi - Musze już lecieć! - powiedziałem krótko i chwyciłem za torbę od zakupów, ale te też nie dały się złapać. Spróbowałem raz, drugi, ale nic to nie dało. A... no to super. Dzień pecha. Spojrzałem spanikowany na chłopaka i po okolicy czy nikt tego aby na pewno nie widział. Na szczęście nikogo w okolicy nie było. Ale Simon na pewno to zauważył. A przecież nie ucieknę teraz zostawiając zakupy! Szkoda mi ich było, a idąc do sklepu w okolicy równało się sporym ryzykiem. Możliwe, że policja zdążyła wszystkich poinformować, że w okolicy kręci się złodziej. Chociaż to jednak trochę naciągana teoria. Kto by robił taki szum wokół zwykłego złodziejaszka. To może jednak uciekać. Chociaż chłopakowi dobrze patrzyło z oczu... - Spokojnie. Ja to wytłumaczę. - powiedziałem unosząc ręce w obronnym geście i sięgając po kaptur, żeby go założyć. Ale to też się nie udało. Kompletnie mnie to zaskoczyło i złapałem chwilową zawiechę wahając się czy uciekać czy nie, chociaż na to pierwsze byłem zawsze gotowy.
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-05-21, 02:40   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Jego twarz momentalnie zrobiła się blada, gdy w trakcie próby uścisku dłoni nowego kolegi, ta przeniknęła niczym u jakiegoś ducha. Dla potwierdzenia tego, że mu się to nie przewidziało, Leo pospiesznie próbował to zamaskować i zrobić to po raz kolejny. Daremnie. Simona kompletnie zatkało. Równie mocno co złodzieja. Nie miał pojęcia jak się zachować. Jak to skomentować. Leo jednak nie chciał dać mu czasu na głębszą analizę i zerwał się z ławki, próbując zabrać torbę z zakupami oraz zwiać. Simon potrząsnął głową.
- Leo, nie! Czekaj!
Zawołał spanikowany. Również wstał na równe nogi, unosząc ręce jakby chciał go złapać i zatrzymać w miejscu. Możliwe, że i w tym momencie jego dłonie przeniknęły przez jego ciało i ubrania. Od razu zaprzestał dalszych prób, stojąc jak wryty. Co tu się właśnie odwalało?! Leo jednak nie chciał uciekać bez owocu swej kradzieży. Rozglądał się po okolicy, ale nie chciał uciec. Nie od razu, wciąż się wahając. Simon był przestraszony tą sytuacją. Kto by nie był? Nowy kolega próbował go uspokoić, ale to przecież on powinien uspokoić się najpierw!
- L-Leo, słuchaj. Nie musisz się tłumaczyć. Nic Ci nie grozi!
Powiedział chaotycznie, unosząc pokojowo ręce. Dystans jednak naturalnie zachowywał. Odruchowo, bo nie wiedział co dokładnie nastolatek potrafił i choć mogło się wydawać, że Simon błyskawicznie zraził się do nowego kolegi wraz z tym incydentem i odkryciem u niego mutacji, wcale tak nie było. Blondyn miał takie same problemy, choć Leo o tym nie wiedział. Musiała minąć chwila, zanim jasnowłosy zaczął trzeźwiej myśleć.
- Ja to rozumiem... Nic się nie dzieje.
Zapewnił go, próbując jakoś sprawić, aby chłopak nie zachowywał się tak podejrzanie w miejscu publicznym. Brak ludzi to jedno. Wciąż pozostawał monitoring. Tutaj łatwo mogło się wydać posiadanie genu X. Najgorsze miejsce, aby zwracać na siebie uwagę. Gdyby Leo teraz uciekł, na bank miałby kłopoty. Nawet nie mógł założyć kaptura i ukryć swojej tożsamości. W jednej chwili stałby się rozpoznawalny i poszukiwany już nie tylko przez policję, ale i przez DOGS. Simon tego nie chciał, bo teraz wręcz widział w nim siebie. Zresztą to był jego świeżo upieczony kolega.
- Jesteśmy po tej samej stronie, wyluzuj.
Powiedział spokojnie, opuszczając powoli ręce i w ten sposób okazując zaufanie wobec mutanta. Liczył, że Leo zrobi to samo i zrezygnuje z pomysłu ucieczki, a jeśli jednak nie... Simon będzie próbował go powstrzymać. Drugi raz się nie przestraszy. Przecież też miał moc, więc drugi mutant mu nie straszny! ... Nawet jeśli ten tutaj mógł być prawdziwym duchem i mutacja to była tylko przykrywka.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-21, 19:56   

Simon bez problemu mnie złapał za ramiona. Czyli tylko moje dłonie postanowiły przenikać sobie przez każdą dowolną materie. Z resztą ciała było okej jeśli mogę to tak nazwać... To złapanie za ramiona trochę mnie otrzeźwiło i pozwoliło skupić się na jego słowach. Po tej samej stronie? Cokolwiek to mogło znaczyć, raczej jestem bezpieczny. Bo albo sympatyzuje z mutantami, albo... jest jednym z nich. Każda z opcji znaczyła, że nie zadzwoni zaraz po żadnego z hycli dla mutantów. Odetchnąłem z ulgą i usiadłem ciężko na ławkę. - Sorry. Czasem tak mam. - powiedziałam to tak jakbym dostał przed chwilą ataku padaczki lub innej choroby. Właściwie trochę tak było. Zrobiło mi się mega wstyd za moje zachowanie. Musiałem wyglądać komicznie jak ryba wyciągnięta z wody rzucałem się na boki. Właściwie gdyby nie obecna sytuacja mutantów, ta sytuacja mogła by być całkiem śmieszna. Dobrze, że mi to się nie stało nagle na ulicy, bo gdybym bezskutecznie próbował zebrać zakupy, było by bardziej nie fajnie niż jest teraz. Spojrzałem na chłopaka. Chyba był równie zszokowany co jak. W sumie nigdy nie pytałem nikogo jakie to uczucie gdy przenikam przez drugą osobę. Sam nie czuję kompletnie nic. Ale może to nie pora na takie pytania. Odetchnąłem jeszcze parę razy uspokajając oddech. Nie wiedziałem, że ze mnie taka panikara się zrobiła. Tłumaczyłem to sobie ciężkim i stresującym dniem. - Ten dzień jest do kitu - mimowolnie sięgnąłem żeby przeczesać włosy, co oczywiście się nie stało - Ekstra! - Zrobiłem bliżej nieogreślony dramatyczny gest i oparłem się łokciami o kolana, patrząc się na chodnik pomiędzy moimi butami. Aha czyli z łokciami wszystko okej… A gdyby tak... Spróbować podnieść łokciami zakupy?
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



-

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-05-22, 11:32   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


W wielu przypadkach kiedy moc wymykała się spod kontroli, to właśnie zachowanie spokoju było najlepszym lekarstwem. Brzmi banalnie, jednak nie zawsze było to łatwe do osiągnięcia. Nie wtedy, kiedy czuło się zagrożenie z każdej strony. Simon znał to uczucie aż za dobrze i był pod wrażeniem tego, jak szybko Leo udało się uspokoić oddech i powstrzymać go przed robieniem głupstw, mogących tylko bardziej przykuć uwagę osób trzecich. Blondyn z pewnością tak łatwo by sobie z tym nie poradził. Może i wyglądał na porządnego gościa, ale miewał problemy z opanowaniem się, kiedy rzeczy wychodziły spod kontroli. Typowy perfekcjonista, któremu świat potrafił się zawalić tylko dlatego, bo raz coś poszło nie tak. Ta cecha w kontekście samej mocy była wręcz destrukcyjna...
- Też.
Odparł krótko nastolatek, właściwie to odruchowo. Właśnie dlatego Simon poniekąd widział, czego potrzebował mutant, który nagle popadał w tego rodzaju panikę - akceptacji i zrozumienia. Błędem było początkowe okazywanie strachu, ale kurde... przecież zawału można było dostać! Osoba, z którą sobie na luzie rozmawiasz zaczyna przez Ciebie przelatywać jakby w ogóle nie istniała i była wytworem Twojej wyobraźni! Tyle dobrego, że udało się Milesowi go wtedy chwycić za ramiona, bo jeszcze serio by uwierzył, że to jakiś cholerny duch. Nigdy nie wierzył w duchy, ale mając już jednego przed sobą chyba by zmienił zdanie.
Okej, szczerze nie mógł się powstrzymać od parsknięcia, kiedy Leo zaczął narzekać na swój dzień, a moc niczym samoświadomy byt próbowała mu jeszcze dodatkowo dokopać. Niby się uspokajał, ale jego dar wciąż działał. Nici z przeczesywania włosów. Ciekawe jakie to uczucie przechodzić przez samego siebie.
Zerknął na pochylonego nastolatka wpatrzonego w chodnik i nagle wpadł na genialny pomysł.
- Shake? Na poprawę humoru.
Zaproponował. Ciekawe czy Leo zamierzał próbować złapać go w komiczny sposób łokciami czy bezpośrednio się z niego napić, podczas gdy Simon go trzymał. A może właśnie zaraz zleje Simona za to, że ten próbuje mu jeszcze bardziej dokopać. W końcu ręce Leo teraz przez wszystko przenikały i na pewno o tym wiedział! Przecież sam widział.
- Bez przesady, przynajmniej fajna pogoda.
Stwierdził blondyn, wskazując drugą ręką czyste niebo przed nimi. Ten dzień wcale nie był taki do kitu. - Na dodatek nikt poza mną nic nie zauważył, a to już jakiś sukces, no nie? Masz dzisiejsze zakupy, pieniądze. Spójrz na to z tej strony. - dopowiedział, próbując go jakoś pocieszyć. Były pozytywy, wystarczyło ich tylko głębiej poszukać! Dzisiejszy wysiłek Leo mimo wszystko się opłacił. Nie wróci do swoich z pustymi rękami.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-05-26, 01:05   

Zmarszczyłem brwi i spojrzałem się ze znakiem zapytania na twarzy na Simona - Też co? - kompletnie nie zrozumiałem o co chodzi. Możliwe, że w tym całym szamotaniu umknął mi kawałek rozmowy, a nie miło by było to zignorować. A Simon był bardzo miły, od razu poczułem z nim sztamę. Spoko koleś, moglibyśmy się za kumplować, gdyby moja sytuacja wyglądała inaczej.
Wyobraziłem sobie jakby to trzymać shake łokciami i wybuchnąłem śmiechem. Zeszło ze mnie trochę napięcie i zapomniałem w jakiej jestem sytuacji. Że muszę kraść, żeby przeżyć. Że uciekłem z domu. Że jestem mutantem. Moje, życie było takie ciężkie, a miałem dopiero 17 lat. Strach pomyśleć co będzie dalej. - Nie dzięki. To by mogło dziwnie wyglądać. - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem. Nastolatek pojący drugiego nastolatka to dość niecodzienny widok.
Odgoniłem złe myśli i tak jak Simon poradził, cieszyłem się małymi rzeczami. Czyli pogodą. - Dobrze mamo! - powiedziałem z sarkazmem na radę od Saimona, bo naprawdę się poczułem jakby mi matkował. Oczywiście to był żart z mojej strony i dobrze wiedziałem, że ma dobre zamiary, że chce mnie tylko pocieszyć. Przeleciał mi też przez myśl obraz mojej matki. Ona nigdy by tak nie powiedziała, była dobrą kobietą, ale raczej nie optymistką, a twardo stąpająco po ziemi realistką. Czy tęskniłem za nią? Raczej nie. Wiedziałem, że dobrze sobie radzi w życiu, może się martwi, ale kiedyś ją odwiedzę. Może napisał bym do niej list? Że u mnie wszystko w porządku... Nie wiem czy byłoby to ryzykowne, ale na pewno by się ucieszyła.
Coś mi zaczynało też nie pasować. Zachowywał się zbyt dojrzale jak na swój wiek, a to znaczyło tylko jedno. Dużo w żuciu przeszedł. Kto wie może więcej niż ja, a mimo to potrafił się cieszyć z małych rzeczy. Normalnie nic tylko brać przykład. Oprałem się ponownie plecami o ławkę i zagaiłem rozmowę, bo możliwe że jeszcze chwilę tu posiedzę - Jesteś stąd?
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7