Poprzedni temat «» Następny temat
China Pie
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 21:45   China Pie


[Profil]
 
 
Erika Jacobson



czas jak rzeka jak rzeka płynie

Jasnowidzenie

62%

-





name:

Erika Jacobson

age:
25 lat

Wysłany: 2018-04-01, 21:00   

Robienie domowego kurczaka słodko-kwaśnego może nie było jakoś wielkim wyzwaniem dla chociaż trochę doświadczonej dwójki kucharzy wyposażonych w polecany przepis z Internetu, ale po całym dniu pracy (tudzież jazdy w przypadku niektórych) każdemu może się nie chcieć gotować. Z tego powodu Erika z Tonym ruszyli na podbój chińskiej restauracyjki.
Miejsce było nie najgorsze. Czyste, przede wszystkim, no i już sprawdzone, co też się liczyło. Erika je nawet lubiła, dokładnie do tego stopnia, do którego lubiła dobrą chińską kuchnię. Gdy przekroczyli próg lokalu, uderzył w nich charakterystyczny zapach tego miejsca, pełen ostrych przypraw i smażonego oleju. No i ciepło, oczywiście, bo na zewnątrz wciąż było dosyć zimno. Rozejrzała się odruchowo po pomieszczeniu, od razu kierując się do stolika w rogu pomieszczenia, nieco na uboczu, w pewnej odległości od innych przebywających tam ludzi. Na szczęście nie było wielu gości, co było miłym zaskoczeniem. O tej porze, dobre miejsce powinno być pełne, a tu proszę! Usiadła tak, by widzieć całą salę. – Dziękuję – odezwała się do kobiety, która podała im menu. Wbiła wzrok w kartę, ale nie studiowała jej szczególnie długo, przecież wiedziała po co tu przyszła, więc służyło to raczej zwykłemu zajęciu rąk. – Co bierzesz? – zapytała swojego towarzysza. Kurczak słodko-kwaśny i piwo brzmiały dobrze, więc odłożyła menu. Odgarnęła włosy za ucho, by nie opadały jej na twarz. Delikatny, przeźroczysty uśmiech nie znikał z jej twarzy, tak jak zazwyczaj. – Co u niej? To naprawdę było coś ważnego, żeby tak nagle wyjeżdżać? – to pytanie siliło jej się na usta od kiedy wrócił. Być może nie chciała go wcześniej zadawać żeby nie psuć mu humoru, ale gdyby to był jej motyw, to przecież nie zrobiłaby tego też teraz… Zresztą, jakie to ma znaczenie? Nie przepadała za tą kobietą, głównie dlatego, bo ona też jej nie lubiła- tak, to było na tyle proste.
_________________

    I know the place
    Where Memory sleeps
    And secrets hide

[Profil]
 
 
Anthony Evans



Lepiej jeść, niż nie jeść.

Nadludzka Siła

63%

Brak





name:

Anthony Evans

alias:
Iron Hand

age:
38

Wysłany: 2018-04-01, 21:30   
   Multikonta: Armo Romanov


// Po spotkaniu z Ricky

Powrót był trochę mozolny i nudny, bo trasa była strasznie zakorkowana. Dodatkowo rozmowa z Ricky trwała dość długo i niestety nic nie zjadł. Także jechał z pustym brzuszkiem, względnie dobrym humorem i z nadzieją że jakiś spożywczy będzie jeszcze otwarty. Podczas drogi gdy stanął na stacji zadzwonił do Eriki, która zaproponowała mu iście do Chińskiej Knajpy, więc ostatecznie logicznie myśląc zgodził się, bo niestety wiedział iż przed nim jeszcze "miliony" kilometrów i będzie chciał odpocząć. Na szczęście Erika znała dobre miejsca i mógł jej zaufać.
Po dojechaniu na miejsce, oświadczył swojemu Menago iż porywa blondynkę na jakieś jedzenie i żeby się nie przejmował zamknięciem.
W restauracji rzeczywiście było czuć typową chińską knajpą, ale czego się spodziewać po takim miejscu, mimo zapachu jedzenie tutaj zawsze było przepyszne. Po podaniu kart oboje zgodnie wybrali po kurczaku słodkokwaśnym i po piwku.
- To samo co Ty.
Uśmiechnął się pod nosem, chociaż właściwie cały czas się cieszył jak głupi bo nie mógł oderwać wzroku od uśmiechu jego towarzyszki, zawsze jak z nią siedział miał jakieś takie dziwne uczucie, czuł się lepiej gdy była obok.
- Szczerze...co u niej ?...powiem Ci że może się to wydać denne, ale sprawy sercowe. Bardzo długa i nieciekawa historia. Pogadaliśmy trochę, powspominaliśmy i pożegnaliśmy. Początkowo myślałem że to jakaś podpucha Tych z Bractwa by może mnie nie wiem przekonać, zwerbować, ale...zwykłe towarzyskie spotkanie na życiowe tematy, także nic ciekawego.
Odpowiedział płynnie i bez zastanowienia, wyczuwał od dziewczyny niechęć do Ricky, więc nawet nie starał się rozwijać jej tematu, aby nie drażnić Pani Jacobson. Ostatnie czego chciał to zdenerwowaną kobietę do końca dnia w domu...o nie.
- A Tobie jak minął dzień ? Dużo ludzi było ? Jak dogadujesz się z Andym ? Stęskniłaś się ? Martwiłaś się o mnie ?
Zdążył zapytać przed tym jak skośnooka Pani przyniosła im posiłek i życzyła smacznego. Ostatnie pytanie zadał specjalnie by zobaczyć reakcje dziewczyny, zawsze dziwnie reagowała na takie zagrywki, ale nie Anthony nie mógł się powstrzymać, uwielbiał miny dziewczyny przy takich pytaniach.
[Profil]
   
 
Erika Jacobson



czas jak rzeka jak rzeka płynie

Jasnowidzenie

62%

-





name:

Erika Jacobson

age:
25 lat

Wysłany: 2018-04-01, 22:27   

- Nie rozmawiaj na takie tematy publicznie. Nigdy nie wiesz, kto słucha – skarciła go szybko, jak tylko wspomniał o werbowaniu do Bractwa – I żeby ci nie przyszło do głowy dać się na to namówić. W ogóle kontakty z nią… To niebezpieczne – westchnęła. Jeszcze ściągnie to kłopoty na ich oboje – Ale tak jak mówiłam, dość o tym – rzuciła jeszcze niespokojne spojrzenie na resztę restauracji. Nie podejrzewała co prawda, że ktoś ich podsłuchuje, ale może jakaś nieodpowiednia osoba akurat się zbliży i wtedy… Wolała nie myśleć, co wtedy. Bycie przesadnie czujną weszło jej w krew już dawno temu. Miała swój własny zbiór zasad czego nie robić publicznie, czego się wystrzegać i być może tylko dlatego była jeszcze wolna. – Dobrze, że to nic poważnego – dodała po chwili. Rzeczywiście trochę się obawiała, że tak nagły wyjazd będzie się wiązać z jakimiś poważnymi następstwami. Nie miała co prawda żadnej wizji, która mogłaby zwiastować coś złego, ale nigdy nie wiadomo…
- Nudno. Dzień jak co dzień. Przeciętna liczba klientów, przeciętny dochód… I dobrze. Tak myślę. – ponownie westchnęła, ale już po chwili jej brwi ściągnęły się, gdy usłyszała kolejne słowa mężczyzny – Nie było cię jeden dzień. – skwitowała. Stęsknić się? Nawet gdyby nie było go dłużej, to nie była sentymentalna i oboje o tym wiedzieli. – I tak, martwiłam się. Bo jakby nie patrzeć pojechałeś spotkać się z terrorystką. Martwię się za każdym razem, gdy pojawia się któreś z nich – zniżyła głos, a wcześniej upewniła się, że kelnerka oddaliła się wystarczająco od ich stolika. Sama zwróciła mu uwagę, by nie rozmawiać o Bractwie publicznie, a teraz sama to robiła. Nie zdążyła ugryźć się w język, może dlatego wpadała tak często w przeszłości? Rozłamała swoje pałeczki i podniosła pierwszy kawałek kurczaka. Mimo tego, co powiedziała wcześniej, uśmiechnęła się. Dobre jedzenie było jedną z nielicznych przyjemności, jakie jej były dane.
_________________

    I know the place
    Where Memory sleeps
    And secrets hide

[Profil]
 
 
Anthony Evans



Lepiej jeść, niż nie jeść.

Nadludzka Siła

63%

Brak





name:

Anthony Evans

alias:
Iron Hand

age:
38

Wysłany: 2018-04-02, 01:15   
   Multikonta: Armo Romanov


Oczywiście spokojna i miła atmosfera musiała się trochę napiąć, ale Tony był przyzwyczajony do wybuchów paranoi przez Erikę. Na swój sposób było to nawet w miarę słodkie, kiedy go tak karciła lub pouczała. Mimo tego że znali się dosyć długo, blondynka myślała chyba że Evans te trzydzieści osiem lat przeżył fartem i jakoś się udało, miał takie wrażenie. Jednakże zamierzał spędzić ten czas posiłku bez dyskusji, więc słuchał dalej.
- Misiu Kolorowy, gdyby była możliwość by ktoś nad podsłuchał to, nie poruszałbym takiego tematu, ale spokojnie, wiem że nie mogę tak strzelać na prawo i lewo dziwnymi słowami, na B i D i C i T. Nie denerwuj się dobrze ?
Starał się uspokoić kobietę, która bardzo przejmowała się najwidoczniej jego losem. Wiedział że mu ufa, ale nie zmieniało to faktu że inni ludzie nie zawsze będą chcieli jego łaski i w tym miała racje.
- Wiesz...nie widzę powodów by do nich dołączać, jesteśmy samowystarczalni dzięki barowi, mamy siebie i ludzi w barze, którym ufamy, a dołączając do nich to trochę jakbyś zawiesiła sobie celownik na głowie. Wiesz...młodsi może mają w sobie ten ogien by walczyć, a ja chce po prostu w spokoju przeżyć ten czas. Kiedyś też miałem to w sobie, ale...nieważne.
Pierdyknął monolog, ale mówił półszeptem, tak aby Erika nie denerwowała się o to że ktoś ich podsłuchuje. Mówiąc o celowniku przypomniał sobie, że będąc nieuważnym robi dokładnie to samo. Ogarnął go niepokój, który po chwili przeszedł.
- Tak, wiem że nie przepadasz za nią, ale to też jest człowiek. Niedawno zrozumiałem że nieważne czy jesteś z nimi czy z innymi czy nie należysz nigdzie...to wszyscy jesteśmy ludźmi, nie możemy o tym zapominać.
Zrobił nieco poważniejsza minę, która rzadko wchodzi na jego twarz, ale chyba poczuł jakiś przypływ złotych myśli i szlachetnego rozkminiania. Odpuścił jednak bo Jacobsonka zmieniła temat na pracę i dowiedział się różnych ciekawostek co nieco go uspokoiło.
- To dobrze, że się dogadujecie. I tak tylko zapytałem o tą tęsknotę, kiedy wyjeżdżam jedyne co można poczuć to ulgę że przestanę w końcu gadać, nie ? Chociaż i tak Cie katowałem smsami.
Zaczął konsumpcje wybornego dania o wspaniałym kolorycie godnym, flaków w sosie pomidorowym. Gracja kelnerki, która przyniosła posiłek pokazywała że ta Pani nie z jednego pieca przynosiła jedzenie. Kurczak był idealnie wysmażony, a ryż średnio miękki, mimo to Ant jadł jak szalony. Miedzy gryzami usłyszał mocne słowa dziewczyny i aż go wzdrygło. Sięgnął po piwo i przepił to co miał w buzi.
- Wiesz...ja też nie przepadam za tą grupą, ale nazywanie ich terrorystami to już lekka przesada. Tak na prawdę równie dobrze możesz mnie tak nazwać, znasz dobrze moją historie i wiesz co musiałem robić żeby przetrwać...
Poczuł ogarniający go smutek na wspomnienie tego co zrobił z facetem, który uczestniczył przy egzekucji jego rodziców. Jednak nie podnosił głosu tylko mówił dalej.
- ...to że niektórzy z nich to źli ludzie, nie oznacza wcale że każdy kto jest nimi jest zły. Nie tłumacze ich w żaden sposób, bo gaszenie ognia ogniem ma mniej więcej taki sens jak polewanie go benzyna, ale mimo wszystko należy im się jakiś szacunek.
Ogarnął się że chyba za bardzo się wczuł i otrząsnął się z amoku w który wpadł. Przez następne parę minut siedział w ciszy i jadł posiłek. Po tym jak zjadł na spokojnie popijał piwko i czekał aż jego partnerka zje.
- A i żeby była jasność...nie to że za nimi przepadam, bo też ich nie lubię, ale jestem człowiekiem i jeśli inny człowiek jest w potrzebie to pomagam jeśli mogę, nie możemy o tym zapominać w tych ciężkich czasach. Oczywiście jeśli nie będzie to odbijać na mnie pubie, albo moich najbliższych. Nigdy nie naraziłbym Cie na niebezpieczeństwo.
Spojrzał jej głęboko w oczy i odstawił kufel z piwem, który wypił i poprosił o drugie, bo widać było iż dziewczynie jeszcze trochę się zejdzie z tym jedzeniem.
- Ale masz racje zmieńmy temat, po co mamy się katować tymi tematami. Nie ma co tracić na to energii.
Spuścił nieco powietrza, bo nigdy nie był chyba tak bardzo poważny jak przed chwilą. Trzasnął się z liścia w buzie i pił dalej piwko.
- Wiesz...tak pomyślałem jak zjesz to masz może ochotę skoczyć do takiego super fajnego nowego Pubu Iron Throat się nazywa, nie wiem czy znasz...
Zażartował mając nadzieje że dziewczyna pociągnie ten wątek i pokpią sobie trochę z otaczającego ich chinatown.
- ...bardzo niskie ceny na alkohol i wiesz mam tam kartę stałego klienta, co Ty na to ?
Zapytał
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7