Poprzedni temat «» Następny temat
Skrzyżowanie
Autor Wiadomość
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2018-10-28, 18:32   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 15 października (kilka dni po odnalezieniu Vanessy i schronieniu jej)

Nicholas wyszedł z Vanessą w stronę centrum dzielnicy, wykorzystując fakt, że było południe i ludzie w dużej mierze przemieszczali się w różne strony. Sklepy, praca, szkoły i inne miejsca do których zmierzali. Dla nich z jednej strony było trochę ryzykowne działanie, ale mieszając się w tłum, mogli nie być szybko zlokalizowani. W dodatku Nicholas miał na sobie czapkę z daszkiem, co by uchronić większą część swojej twarzy przed rozpoznaniem.
Zabrał dziewczynę gdzieś w małą wąską uliczkę, będącą przejściem na skróty do innego skrzyżowania.
- Wykorzystamy Twoje umiejętności i sprawdzimy jak sobie poradzisz z atakiem w biały dzień. To może być także dobre ćwiczenie dla Ciebie na kontrolę mocy.
Wyjął z kieszeni nóż składany. A że miał rękawiczki, nie było na nim jego odcisków. Nie dał jej go jeszcze.
- Twoim zadaniem jest zamordowanie z zaskoczenia, co najmniej jednego policjanta. Jak zabijesz dwóch to już będzie sukces. Kręcą się tutaj w centrum. Mógłbym zlecić Ci zabicie kogoś z DOGS, ale oni są lepiej uzbrojeni. Policję łatwo zastraszyć.
Przyjrzał się strojowi, pamiętając że ostatnio Vincent dał jej swoją bluzę. Teraz jej nie miała i mógl być problem z rozpoznaniem jej twarzy. O ile kamery uliczne działały i czy ludzie potrafiliby ją opisać. Musiała tym samym wiedzieć jak sprytnie się poruszać i nie rzucać na siebie uwagę.
Westchnął i zdjął swoją czapkę wkładając ją na jej głowę. Po czym dał jej nóż.
- Najlepiej jakbyś miała coś swojego by zakryć tożsamość.
Zaufał jej, że sobie poradzi. Jeżeli chce dołączyć do Rebelii, musi to zrobić. Nie mógł wyjść na teren bez nakrycia głowy, więc będzie najwyżej obserwował ją z tego miejsca, jedynie wychylając się nieco z uliczki.
- Będę czekał na Ciebie tutaj. Jakieś pytania?
Spore ryzyko, ale może da dziewczyna sobie radę? Będzie źle, jeżeli zgubi ona ten nóż zostawiając na nim swoje odciski. Lepiej by pilnowała tej broni.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2018-10-29, 23:08   
   Multikonta: Anna


Vanessa po tym, jak spakowała do plecaka najpotrzebniejsze dla siebie rzeczy, wyszła i dołączyła do Nicholasa by ruszyć w raz z nim w niewiadomym jej kierunku. Poprzez wąską uliczkę, aż do innego skrzyżowania. Pierwsze co zrobiła to rozejrzała się czy przypadkiem ktoś ich nie zauważył. Co nie oznaczało, że go nie słucha. Słuchała uważnie jednocześnie rozglądając się uważnie.
-Co mam zrobić?
Spytała spoglądając na niego spokojnie. Po czym spojrzała na nóż. Zdjęła plecak z pleców i położyła na ziemi. Wciąż go słuchając wyjęła z niego skórzane rękawiczki i założyła na dłonie. Po czym spojrzała na niego wciąż kucając przy plecaku.
-Proszę Cię... Dobrze rozegrasz a sami się pozabijają... Ze wszystkich organizacji, policja jest najgłupsza...
Powiedziała po czym wzięła od niego nóż i schowała w kieszeni a chwilę potem sięgnęła po arafkę z plecaka którą dzień wcześniej dał jej Vincent i wstała jednocześnie czując jak zakłada jej coś na głowę. Coś czyli czapkę. Zdjęła ją po czym mu oddała.
-Dzięki ale zatrzymaj.
Założyła arafkę w taki sposób by zwinnie móc ją później założyć na twarz. Spojrzała na niego lekko się uśmiechając pod nosem.
-Żadnych pytań.
Powiedziała tylko po czym wyszła na skrzyżowanie zachowując się jakby nigdy nic. Jednak kątem oka wypatrując jakiegoś głupka którego szybko będzie mogła się pozbyć.
[Profil]
    [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2018-11-02, 19:11   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Interesująca z niej dziewczyna. Najwyraźniej nie potrzebowała żadnych od niego instrukcji. Już zbierała sobie u niego plusy. Nawet czapkę oddała, uznając że arafatka jej wystarczy. Jak wolała. Czapkę wcisnął sobie znów na głowę.
A skoro pytań nie miała, to mogła iść się bawić.
- To działaj.
Zrobił jej przejście i sam zaraz podszedł bliżej narożnika, by mieć dobry wgląd na skrzyżowanie ulic i oddalonych nieco policjantów. Obserwował też jak poruszała się Vanessa. Jaką technikę obierze? Jak ich zaatakuje? W którym momencie zniknie z pola widzenia? Trudno teraz było skupić się też na zlokalizowaniu kamer, ale z nimi nie trudno było przy światłach na przejściach.
Policjanci, którzy byli celem dziewczyny, znajdowali się po drugiej stronie skrzyżowanych ulic. Szli spokojnie rozmawiając i obserwując przemieszczających się ludzi. Póki co, niczego nieświadomi.
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2018-11-03, 19:36   
   Multikonta: Anna


David zdążył ją nieco przygotować, do różnych sytuacji jakie mogły ją spotkać w życiu. Takie jak ta, były jednymi z nich.
Początkowo Vanessa szła całkiem spokojnie, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Widząc grupkę jakiś uczniaków wmieszała się w grupę w między czasie zakładając arafatkę na twarz. Przeszła z nimi przez ulicę po czym skierowała swe kroki w kierunku policjantów którzy na jej szczęście, byli plecami do niej.
Denerwowała się, jednak nie dawała po sobie nic poznać. Miała w głowie ułożony plan który w teorii wydawał jej się genialny. Gorzej z tym jak wyjdzie w praktyce.
Zaatakowała policjanta który był bliżej niej. Jednym zwinnym ruchem podcięła mu gardło, po czym szybko sięgnęła do kabury by wyciągnąć pistolet i strzelić w stronę tego drugiego.
Nie miała wyjścia. Zdecydowała się, że to zrobi, i zrobiła, więc klamka zapadła. Padło kilka strzałów w kierunku drugiego policjanta, po czym wskoczyła na maskę jednego z aut stojących na światłach, po czym zeskakując uaktywniła swą moc. Na skrzyżowaniu zapanował chaos. Krzyki i piski wystraszonych uciekających ludzi w popłochu, chyba można było usłyszeć nawet kilka przecznic dalej.
[Profil]
    [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2018-11-03, 23:48   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Było dobrze. Dziewczyna wmieszała się w tłum ludzi. Sprawnie zahaczając później o grupę młodzieży. Udało się jej zbliżyć do policjantów. Ale tutaj, Nicholas zauważył coś innego z jej działania niż sam by myślał. Spodziewał się, że będąc bliżej funkcjonariuszy, użyje swojej mocy i dźgnie chociażby jednego z nich i ucieknie. Mówił wyraźnie, że miała załatwić co najmniej jednego. Jeżeli by sytuacja sprzyjała, mogła zadźgać i drugiego. To co odwaliła jako kolejne, przechodziło ludzkie pojęcia. Od raz sobie zaraz wyjęła broń i strzelała. Skąd ją do cholery miała?
- Shit...
Przeklął do siebie, widząc całe zamieszanie na ulicach. Uciekających w popłochu ludzie i dzieci. Kierowcy zaczęli tracić panowanie nad pojazdami. Dwóch policjantów upadło wykrwawiając się. Ktoś odważny podszedł do nich i zaczął krzyczeć by wezwano pogotowie. Tak. Nicholas był wściekły. Nie tak miało to wyglądać.
- Idiotka.
Stwierdził, chowając się w głąb bocznej ulicy, gdzie czekał na Vanessę. Nie mogli tutaj zostać. Musieli zmienić swoje miejsce i to jak najszybciej. Jeżeli dziewczyna dotarła do niego i stała się widzialna, spojrzał na nią dość surowo.
- Pojebało Cię?
Nie było mowy o strzelaniu. Dał jej tylko nóż, a to oznaczało, że miała dokonać morderstwa podanej jej broni. Miał przykład, że z nastolatkami jest ciężki kaliber...
[Profil]
  [AB+]
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2018-11-06, 01:00   
   Multikonta: Anna


Vanessa potrafiła wmieszać się w tłum, jednak też nie zawsze szło wszystko po jej myśli. Tak jak teraz. Nie do końca przemyślała swój ruch z odpięciem broni funkcjonariusza i strzelenie do następnego. Szczęście dla niej, że zbytnio nie została zauważona. Przynajmniej takie odniosła wrażenie. Nieszczęściem był popłoch jaki tym wywołała. Jak tylko znalazła się na powrót w alejce, widziała minę Nicholasa.
-Kazałeś się pozbyć, to się pozbyłam... Nie ważne jak, ważne, że skutecznie. Ale nie to jest teraz głównym powodem do obaw... Zaraz zjedzie się ich więcej.
Powiedziała chowając pistolet i zakładając plecak na plecy. Na razie nie zwracała mu noża. W razie gdyby złapali któreś z nich, lepiej by ona go miała. W końcu ona go użyła, i ona podcięła gardło temu policjantowi. A z tego co zdążyła się dowiedzieć od Nicholasa, miał on małą córkę. Lepiej by go nie przyskrzynili za zamordowanie policjantów na służbie.
[Profil]
    [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2018-11-09, 18:10   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba, Ricky
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Zejdzie się, bo zjebałaś sprawę.
Rzucił w odpowiedzi.
- Zjeżdżajmy stąd.
Był wściekły. Nie ukrywał tego. Nawet złapał ją za ramię niczym niegrzeczną dziewczynkę i pchnął przed siebie, by mogli wyjść drugim końcem owej alejki i dostać się na inną stronę ulicy. Za budynkami. Przyspieszał kroku, ale nie biegł. Pilnował tym samym Vanessę, by szła przed nim albo tuż obok. Wyprowadził ją okrężną drogą prosto do parku.
Z kolei na miejscu zdarzenia zebrali się gapie, przyjechało pogotowie a policja zaczęła poszukiwania sprawcy, przesłuchanie świadków i zebranie dowodów. Niestety zaatakowani funkcjonariusze, nie mieli szans przeżycia.


[z/t x2]
[Profil]
  [AB+]
 
Cornelia Reed



Słyszałam, że zrobisz co zechcę.

Sugestia

80%

urzędniczka DOGS





name:

Cornelia Reed

alias:
Cornie

age:
30

height / weight:
175/60

Wysłany: 2020-07-28, 22:21   
   Multikonta: Bradley Grey


// 05.06

Jej praca wiązała się z wieloma obowiązkami. Jej moc często pozwalała osiągać niemożliwe, więc DOGS chętnie to wykorzystywało. Oczywiście były to polecenia służbowe w zakresach jej obowiązków i naiwnie sądziła, że robi je dobrowolnie i mogłaby odmówić, gdyby coś jej nie odpowiadało. Nie miała wypranego mózgu na zasadzie ogarów DOGS, niemniej miała bardzo zakrzywioną rzeczywistość, ponieważ znała wersję tylko jednej strony.
W każdym razie dzisiaj miała za zadanie przekonać starszego mężczyznę, że ma się wyprowadzić z rozwalającego się budynku. Został ostatnim lokatorem, ale opierał się, bo nie miał się gdzie podziać. Rząd potrzebował tego miejsca, by zburzyć stary budynek i postawić nowy, który jakoś im się przyda. Na widok budynku zrobiła zbolałą minę. Był stary i naprawdę w kiepskim stanie. Miała wrażenie, że sam wkrótce runie, a mieszkający tam mężczyzna był w niebezpieczeństwie, nawet jeśli tego nie widział.
- Dzień dobry, nazywam się Cornelia Reed - powiedziała, gdy mężczyzna otworzył drzwi. - Słyszałam, że wyprowadzi się pan z tego mieszkania w ciągu 30 minut i nigdy więcej nie wróci.
Po tych słowach twarz mężczyzny stała się neutralna i wbrew własnej woli zaczął się pakować, zostawiając drzwi otwarte, więc Cornie poszła za nim do środka. To straszne w jakich warunkach przyszło mu mieszkać. Nie miał pieniędzy, to było wiadome.
- Nie mam dokąd iść - powiedział jej, jakby czytając jej w myślach. Uśmiechnęła się i podała mu teczkę z papierami.
- W środku ma pan wszystko czego potrzeba do zamieszkania w ośrodku - powiedziała, bo naprawdę cieszyła się, że mężczyzna będzie miał teraz łatwiejsze życie. I to wszystko dzięki jej wspaniałym pracodawcom. Byli chyba ze złota, prawda? Nawet jej nie przyszło do głowy, że mieli gdzieś tego faceta, a jedyne o co dbali to swoje plany odnośnie tej rudery. A gdyby wyrzucili go na bruk, wszystkie gazety miałyby pożywkę.
Poczekała aż mężczyzna się spakuje. Nie miał zbyt wiele rzeczy, które mógłby zabrać - większość była nie do użytku.
- Na zewnątrz stoi zaparkowany van, zabierze pana na miejsce - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, zupełnie jakby przed chwilą nie zabrała mu wolnej woli.
Mężczyzna wyszedł pierwszy i kobieta stanęła przed budynkiem i patrzyła jak staruszek odjeżdża. I już miała iść, gdy usłyszała na górze jakieś trzaśnięcie. Gdy spojrzała, w jej kierunku leciały elementy budynku, które zaczęły się rozpadać. Wizja rychłej śmierci wypełniła głowę Cornie i nawet nie było szans na ucieczkę, więc instynktownie podniosła do góry ręce, zasłaniając twarz i czekała na uderzenie.
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-07-28, 23:02   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


// 5.06

Mary jak to ona kręciła się po mieście słuchając podcastów i wiadomości. Nieczęsto skręcała do Fremont, bo dzielnica ta była raczej daleko zarówno jej mieszkania, jak i miejsca pracy. Jednak było to niezaprzeczalnie ładne miejsce i w sam raz na kawę w jednym z tutejszych lokali. Dziewczyna nie dziwiła się, że jej nowy znajomy wybrał właśnie to miejsce na spotkanie. Poszło chyba dobrze, dowiedziała się trochę o jednym z nazwisk, które poszukuje. Eh, niełatwo jest szukać ludzi, którzy mieli środki i znajomości by w odpowiednim momencie zapaść się pod ziemię.
No i proszę, jej szczęście sprawiło, że przechodziła obok kolejnego wypadku. Trzask starej konstrukcji nie dał jej nawet czasu żeby się zabezpieczyć jakoś specjalnie, a widziała, że budynek wali się wprost na kobietę. Mary naciągnęła kaptur na głowę tworząc już pierwsze glify. To w sumie jedna z wielkich zalet jej mocy- nie potrzebuje żadnych ruchów z jej strony. Jedynie intencji. Stąd mogła zareagować i równocześnie zasłonić najpierw głowę kapturem, a następnie twarz chustą wyciągniętą z kieszeni bluzy. Niektórym na ulicy pewnie mignęła jej twarz, ale trudno. Lepiej nie będzie.
Wracając do glifów, pierwszy powstał za kobietą i naparł na jej plecy obracając się równocześnie. Miał ją podciąć tak, aby przewracając się wylądowała na nim, a równocześnie już sunął ku bezpiecznemu miejscu. Trochę jakby zgarniając dłonią coś unoszącego się na powierzchni wody. Drugi i trzeci glif stworzyły dach nad jej głową w razie jakby coś spadło zbyt szybko. Gdy kobieta była już bezpieczna Mary odezwała się swoim sztucznie do bólu zniżonym głosem.
-Nic Pani nie jest? Ktoś został w środku?- spytała gotowa w razie potrzeby pobiec przeszukiwać gruzy.
[Profil]
    [B+]
 
Cornelia Reed



Słyszałam, że zrobisz co zechcę.

Sugestia

80%

urzędniczka DOGS





name:

Cornelia Reed

alias:
Cornie

age:
30

height / weight:
175/60

Wysłany: 2020-07-28, 23:49   
   Multikonta: Bradley Grey


Corneli całe życie przeleciało przed oczami, miała wizję, że zaraz ją przygniecie i skończy się jej cudownie krótkie życie. Nie miała zbyt wiele okazji, by być tak blisko śmierci, więc teraz po prostu stała i czekała na nieuniknione.
Ale to co się zdarzyło chwilę później, jeszcze bardziej wytrąciło ją z równowagi. Coś podhaczyło ją i upadła na... coś. Nie była w stanie określić, ale po kilku sekundach już leciała w bezpieczne miejsce. Gdy zorientowała się co się dzieje, budynek już był w połowie zawalony. Wtedy odezwała się kobieta, która była jej wybawczynią. Cornelia przez kilka sekund milczała, bo była w lekkim szoku i jej mózg działał nieco inaczej niż normalnie.
- Nie, nikogo tam nie było - odpowiedziała na pytanie, nieco się jąkając. Wstała, otrzepała się i spojrzała na siebie, czy nie ma żadnych ran, ale okazało się, że wyszła z tego bez szwanku.
Spojrzała na dziewczynę w kapturze, która próbowała zamaskować swój głos. Zawdzięczała jej życie, ale obowiązek to obowiązek.
- Słyszałam, że nie będziesz się ruszać ani używać swoich mocy - powiedziała głośno, by kobieta na pewno ją usłyszała. Dzięki temu nie będzie w stanie jej zaatakować, gdy Cornelia będzie dzwoniła po posiłki do pracodawców.
- Niestety muszę cię zwrócić w ręce władz - powiedziała służbowym, chłodnym tonem i zaczęła szukać swojej komórki, ale dopiero po chwili zrozumiała, że jej torebka wraz telefonem upadła gdzieś pod budynkiem i teraz znajduje się pod gruzami. Westchnęła i zaczęła się zastanawiać, co powinna zrobić. Mary choć nie mogła się ruszyć ani użyć mocy to nadal mogła się odzywać i próbować przemówić do rozumu pannie służbistce.
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-07-29, 18:57   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Kobiecie nic nie zdążyło zranić i poza szokiem wyglądała na całą i zdrową. Na wiadomość, że nikogo nie było w budynku kiwnęła głową. Już miała odwrócić się i odejść z miejsca zdarzenia gdy usłyszała głos nieznajomej i poczuła, że nie jest w stanie się ruszyć. Próba skorzystania z mocy żeby uciec również nic nie dała.
-Jesteś…- mruknęła pod nosem. Pani z Departamentu nawet niekoniecznie musiała to usłyszeć. Mary zebrała myśli. Kobieta, której uratowała życie była mutantką pracującą dla DOGS. Na tyle silną, że jednym zdaniem zamroziła ją w miejscu oraz uniemożliwiła korzystania z mocy i zamierzała, jak to ładnie określiła, zwrócić ją w ręce władz. Jednak ruda nadal mogła mówić. Zatem trzeba zdać się na urok osobisty i sztukę przekonywania. No i nadzieję, że akurat ta jedna nie ma mózgu wypranego hektolitrami Perwolu.
-Za co? Zrobiłam coś złego?- spytała. Starała się, by jej ton nie był agresywny. Pytanie było szczere i dziewczyna oczekiwała uzyskać na nie szczerą odpowiedź. Starała się wyjść jak najlepiej. Głównie dlatego, że nie bardzo uśmiechało jej się więzienie, ale też widziała kątem oka zbierających się gapiów. Ulica, na której się znajdowały nie była najbardziej ruchliwą w mieście, ale wciąż było wielu przechodniów, których dodatkowo pewnie zwabił hałas spowodowany przez walący się budynek. Wśród nich część rozpoznała lokalną superbohaterkę. Dało się słyszeć jak ktoś wspomina o Mandala Girl, ktoś inny o jednej czy drugiej niedawnej akcji z jej udziałem. Jedne głosy dyskredytowały wszystko to co zrobiła, a inne próbowały jej bronić. Nikt jednak nie interweniował. Ludzie jedynie stali i czekali na rozwój wydarzeń.
-Przed chwilą ocaliłam Pani życie.- zaznaczyła -To staram się robić. Może już Pani o mnie słyszała.- tutaj powołała się na media oraz na głosy z grupki gapiów.
[Profil]
    [B+]
 
Cornelia Reed



Słyszałam, że zrobisz co zechcę.

Sugestia

80%

urzędniczka DOGS





name:

Cornelia Reed

alias:
Cornie

age:
30

height / weight:
175/60

Wysłany: 2020-07-29, 22:29   
   Multikonta: Bradley Grey


Cornelia potrzebowała chwili, żeby dojść do siebie. Nadal ciężko oddychała, a jej serce biło jak szalone, bo adrenalina krążyła po jej ciele. Wiedziała, że musiała zadziałać szybko, bo jej ratowniczka zaraz by uciekła i musiała ją zatrzymać za wszelką cenę, żeby pomyśleć nad jakimś planem działania.
Jej misja zakończyła się powodzeniem, lokator rudery odjechał do lepszego świata, a w walącym się budynku nie było nikogo. Tym już nie musiała się przejmować.
Teraz stała na lekko trzęsących się nogach i myślała co zrobić. Były protokoły na takie sytuacje, choć kiedy jeszcze przed chwilą jej życie było zagrożone, to trzeźwe myślenie niestety nie działało jak powinno.
- Nie zrobiłaś nic złego, ale muszę dostarczyć cię do DOGS, żeby potwierdzili, że nie jesteś terrorystką. Nie ma się czego bać, jak jesteś niewinna to cię wypuszczą - przedstawiła swój naiwny tok rozumowania. Naiwny dlatego, że nawet gdyby Mary była niewinna to i tak by jej nie wypuścili. Ale tak jej to było przedstawiane, więc nic dziwnego, że teraz mówiła ze spokojem. Nawet wierzyła, że dziewczyna jest z tych dobrych, ale jednak nie mogła jej puścić bez sprawdzenia w bazie. Przecież równie dobrze mogła ją pomylić z kimś bliskim i dlatego uratowała jej życie, a na co dzień zajmuje się wysadzaniem takich budynków.
- Tak, dziękuję ci za to - powiedziała bardziej miękkim głosem. W tym szoku zapomniała, że przede wszystkim powinna podziękować. - Czyli to nie jest jednorazowa akcja? Z kim współpracujesz? Możesz być szczera albo zostać zmuszoną do prawdy.
Zbierających się ludzi Cornelia zauważyła, ale póki co nie przeszkadzali, więc kobieta nie zawracała sobie nimi głowy ani nie słuchała co między sobą mówią.
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-07-30, 22:12   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


No dobra, jednak wyprali jej mózg. Mary westchnęła.
-Zna Pani kogoś takiego? Tak szczerze? Departament nikogo nie wypuszcza.- wydawało jej się, że to nie jest aż tak skrywana wiedza. Wiadomo, DOGS się z tym nie obnosi, ale jednak nie jest aż tak niedostępna opinii publicznej wiedza, że zamykają ludzi za samo bycie mutantem- W końcu samo bycie mutantem jest nielegalne. Ustawa z przełomu marca i kwietnia zeszłego roku o ile się nie mylę.- tutaj powołała się wprost na literę prawa. Kobieta mogła być okłamywana i trzymana w przekonaniu, że DOGS powinni mieć tęczowe mundurki, bo tak są dobrzy, ale to jest oficjalny papier podpisany przez przedstawicieli rządu.
-Nawet teraz zachowuje się Pani jakby moja wolność nie miała znaczenia. “Powiesz po dobroci albo cię zmuszę”. To Ameryka czy bliski wschód?- zareagowała na wzmiankę o wymuszeniu szczerości. Tutaj pozwoliła sobie na nieco bardziej zniesmaczony ton choć ten wymuszony niski głos pewnie niejedno przekłamywał -Skoro musi Pani wiedzieć, to nie pracuję z nikim. Są ludzie, których ten konflikt nie powinien dotyczyć i zwłaszcza ich staram się chronić. Nie trzeba działać z kimś żeby po prostu pomagać.- no ma dziewczyna zdolność przekonywania do siebie ludzi. Może chodziło o porównanie Ameryki z jakimiś państewkami gdzie kozy dupami szczekają. Może o to, że ostatnie zdanie kobiety nie do końca zgrywało się z pierwszym. A może po prostu o to, że Mandala Girl nie kłamała. Nie była jeszcze tak wielbiona jak Avengers w komiksach, ale ludzie zaczynali ją kojarzyć. W internecie pisano o niej coraz więcej i coraz trudniej było zagłuszyć głosy tych, którzy nie wyszliby z niektórych wypadków gdyby nie ona oraz ich bliskich. Nadal jednak nikt z gapiów nie zareagował w konkretny sposób. Działała tu pewnie odpowiedzialność zbiorowa połączona ze strachem przed konsekwencjami pomocy mutantowi- utrudnianiu aresztowania go.
[Profil]
    [B+]
 
Cornelia Reed



Słyszałam, że zrobisz co zechcę.

Sugestia

80%

urzędniczka DOGS





name:

Cornelia Reed

alias:
Cornie

age:
30

height / weight:
175/60

Wysłany: 2020-09-29, 23:19   
   Multikonta: Bradley Grey


- Oczywiście, że wypuszcza. Co ty możesz wiedzieć - prychnęła kobieta, oburzona. Kłamała, tylko po co? Cornelia pracowała dla DOGS, wiedziała lepiej. Skoro dziewczyna kłamała, to równie dobrze mogła być terrorystką.
- Departament jest łaskawy dla tych, którzy są lojalni - odpowiedziała i wskazała na siebie, jako doskonały przykład tej reguły. Była mutantką i jej pracodawcy doskonale o tym wiedzieli. Nie mieli z tym problemu, mało tego, powierzali jej wiele odpowiedzialnych zadań. Czuła się tam naprawdę ważna, a ambicje miała jeszcze większe.
- Terroryści nie mają praw, a ponieważ nie wiem kim jesteś, twoja wolność jest pod znakiem zapytania - odparowała. Nie chciała odbierać jej wolności, ale musiała łapać terrorystów. I o ile w życiu prywatnym nie lubiła korzystać ze swojej mocy, tak służbowo nie miała żadnych skrupułów.
I faktycznie nigdy nie widziała, żeby DOGS wypuszczało mutantów na wolność, ale to o niczym nie świadczy przecież. Prawda? Nie była przy wypuszczaniu, bo ma inny zakres obowiązków i przecież nie ma czasu na towarzyszenie każdemu uwolnionemu. To nie znaczy, że ich nie było.
- Pomagać? Więc tak bezinteresownie postanowiłaś pomagać ludziom? Dlaczego? - zapytała zdezorientowana. Bawiła się w jakiegoś mściciela? Ostatnio widziała taki serial... Arrow? Jakoś tak. Gość nie miał supernaturalnych mocy, ale nadzwyczajne umiejętności w walce i strzelaniu. Dziewczyna chyba za dużo naoglądała się serialów i filmów o superbohaterach.
- Masz jakieś imię? - zapytała, patrząc na nią z góry. Zaczynała się wahać nad dalszym krokiem. Czy powinna wezwać posiłki? Dziewczyna nie wyglądała groźnie, a ponadto uratowała jej przed chwilą życie. To jednak nie znaczyło, że nie jest terrorystką. Kobieta miała obecnie nietęgą minę, która świadczyła o tym, że intensywnie się zastanawia nad swoją decyzją.
[Profil]
  [0-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-10-01, 22:52   
   Multikonta: -
  

   2 lata Giftedów!


Kobieta nie odpowiedziała na pytanie Mary. Zaznaczyła tylko, że oczywiście Departament wypuszcza mutantów. To oraz jej dalsze słowa zniechęcały do dyskusji. Nie przekona jej do zmiany zdania. Znowu spróbowała się poruszyć, ale niestety jeśli ta umiejętność miała jakieś ograniczenie czasowe to jeszcze ono nie minęło. Tymczasem tamta zadała kolejne pytania.
- Tak. I już powiedziałam dlaczego. Niektórych ten konflikt powinien ominąć, a przez to, że zarówno terroryści, jak i Departament wydają się mieć to gdzieś, lądują w samym środku nie swoich walk. Tracą swoich bliskich w tej wojnie. Albo nawet w zwykłych wypadkach. Jak tamten autobus, który rozbił się na zjeździe z I5. Nie było tam rządu. Byłam ja. Skoro mogłam sprawić, że kilku ludzi mniej zginie to to zrobiłam. I tak samo teraz- niski głos nieco zakrywał to, ale wciąż musiała się mocno postarać, by nie czuć było po niej niechęci gdy mówiła o Departamencie czy o rządzie. O terrorystach jednak mówiła z taką samą pogardą. Jeśli nie większą.
-Nie przedstawię się z imienia.- zaznaczyła. Po chwili jednak ktoś w tłumie ją wyręczył.
”Mandala Girl!” dziewczyna spojrzała w kierunku głosu, ale jego źródło niknęło wśród zebranej grupki. Musiał to być ktoś stosunkowo niski. Mary jednak uśmiechnęła się ciepło, co odbiło się w jej oczach delikatnymi zmarszczkami przy kącikach.
-Tak mnie nazwali. Nie jakoś wielce kreatywne, ale pasuje. No i już się przyjęło.- wzruszyła ramionami. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że zdołała to zrobić wbrew zakazowi. Może to dlatego, że ten ruch nie był wbrew intencji Pani z DOGS. Mary została w końcu na swoim miejscu -Rząd mnie demonizuje, bo w końcu jestem mutantem. I to jeszcze śmię używać swojej mocy publicznie. Nie wypuszczą mnie choćbym była uosobieniem wszystkiego co dobre we wszechświecie.- znała też mutantów, którzy z pewnością nie byli terrorystami, a mimo to pozostali w areszcie. Uznała jednak, że wyciąganie tej karty będzie przeciwskuteczne. Kobieta pewnie uzna, że w takim razie musieli być terrorystami.
-Proszę. Nie chcę skończyć w areszcie za to co robię.
[Profil]
    [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10