Poprzedni temat «» Następny temat
Thackeray
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 21:35   Thackeray


[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-17, 17:19   

//5 kwietnia, ok. godziny 15.00

Sebastian już od dłuższego czasu chodził nakręcony - w końcu zaczęło mu się życie układać! Nie dość, że skończył już trzeci kierunek studiów (tym razem na kierunku bezpieczeństwa narodowego), wynajął niewielką kawalerkę na przedmieściach Seattle po tym, jak wyprowadził się od matuli, dostał nową pracę, to jeszcze! Umówiła się z nim naprawdę śliczna dziewczyna przez jeden z serwisów internetowych! Nie ważne, że sam skłamał na swoim profilu, dodając sobie 5 lat i 10 centymetrów wzrostu - ważne, że dziewczyna zgodziła się na wyjście! No bo - halo - nie ważne, że świat się zbliża ku końcowi, mutanci szaleją a krew się leje - ważne, że jego chęć założenia rodziny z dnia na dzień coraz bardziej rosła. W końcu to właśnie dlatego się usamodzielnił! Żeby móc zaprosić samotną panienkę do siebie i postarać się o przyrost naturalny wśród gatunku ludzkiego!
Dlatego też ubrał się ładnie, w marynareczkę, krawacik i koszulę, nawet jeśli jego adidasy nie pasowały do całego outfitu, a w rękach trzymał powoli już przymierający bukiet polnych kwiatów, kupiony na przecenie w jednym z większych marketów. Dziewczyny lubią takie rzeczy, nie? W jego kieszeni też zaczynała się już topić tania bombonierka, więc chłopak liczył, że jego przyszła-niedoszła partnerka za mocno się nie spóźni. Tak bardzo miał nadzieję, na wspólne zjedzenie tych czekoladek...
Stał więc tak, lekko zestresowany, przebierając z nogi na nogę przed restauracją. Postarał się - w końcu nie codziennie dostaje się voucher na kolację od mamy w eleganckim lokalu, czyż nie?
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-17, 20:15   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ubrana w jakąś delikatną sukienkę, na nogach miała trampki, na ramionach skórzaną kurtkę. Wyglądała bardziej elegancko niż zazwyczaj, ale nie przesadnie. Ona sobie nie dodawała niczego na profilu.. raczej odjęła dwa lata, ale twarz miała na tyle młodą, że to przejdzie pewnie niezauważone. Co innego 10 centymetrów u Sebastiana!
W rozmowie w aplikacji nie wydawał sie jednak tak zdesperowany jak obecnie to Mistrzu opisuje, najwyraźniej dobrze się maskował!
Imari pojawiła się na miejscu trzy minuty po czasie. Nienawidziła się spóźniać! Rozejrzała się po ludziach naokoło, szukając znajomej jej ze zdjeć twarzy..
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-17, 22:20   

Oh, jaki był zniecierpliwiony! Jak bardzo nie mógł się doczekać przybycia jego przyszłej partnerki! Łodyżki kwiatów przymierały z każdą mijającą minutą - zapewne od ścisku dłoni chłopaka. Co to jednak dla niego? On się tak bardzo cieszył! Ładna, mądra, i chciała się z nim spotkać! Czegóż chłopaczek mógł więcej od życia oczekiwać?
Uśmiechnął się wesoło, widząc znajomą ze zdjęć blondynkę zbliżającą się do lokalu. Cóż za szczęście, że ta postanowiła założyć dziś trampki! Przynajmniej dzięki temu nie była wyższa od niego - choć zapewne niewiele do takiego obrotu spraw brakowało!
- Hej! - Krzyknął już z daleka, puszczając jedną dłonią kwiaty i machając w kierunku Imari radośnie dłonią. Oh! Jaka ona była śliczna na żywo! Williams nie miał wątpliwości, że wygrał dzisiaj los na loterii. Momentalnie podbiegł w kierunku kobiety i wręczył jej przydechły bukiet uśmiechając się szeroko. - Jak miło mi Cię w końcu poznać! Sebastian, ale mów mi Seb! - rzucił radośnie, co dziewczyna mogła zauważyć nawet po jego wzroku. W sumie cały facet wydawał się bardzo przyjemny, wesoły i wyluzowany. Nie czekając też na jej reakcję, niemal natychmiast złapał ją pod ramię i zaczął prowadzić w głąb lokalu, gdzie wcześniej zarezerwował stolik. Nie cyrtolił się, tego dziewczyna mogła być pewna. On wiedział czego chciał.
- To co? Może opowiesz mi coś więcej o sobie? - Zainicjował rozmowę, nim jeszcze odsunął przed nią krzesło, niczym prawdziwy gentelman.
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-17, 22:34   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Fakt, Sebastian wydawał się raczej miły, choć nie ta wysoki jak pisal, że był (ciekawe z czym jeszcze skłamał). Co do wieku nie mogła mieć pewności, sama dość młodo wyglądała.
Wzięła w ręce kwiaty.
- Hej, Imari, dziękuję, są bardzo ładne - przedstawili się sobie oficjalnie po raz pierwszy na żywo. Stresowała się jak choelra i nie wiedziała właściwie czemu się zgodziła. Wydawał się miły, a ona potrzebowała jakiejś odmiany, czegoś co nie bedzie martwieniem się o innych.
Nie miała pojęcia jak poważne plany w swojej głowie ma Sebastian (CREEEEEPY!). Gdyby Hopper wiedział, to by ją powiesił za nieistniejące jaja. Ale na szczęscie nie wiedział, chyba że stalkował jej korespondencję, telefon i tak dalej, co też było możliwe.
Usiadla, obejrzała się na niego i przysunęła siędo stolika. Musiala przyznać, że do takiej szarmanckości przyzwyczaiła się przy Majku, spedzali ze sobą sporo czasu.
- Hm.. nie wiem co mogłbyś chcieć wiecej wiedziec.. - zalożyła kosmyk włosów za uszy - Nie możemy zacząć od ciebie? Bedzie mi łatwiej! - zaproponowała z nadzieja, ze chyba bardziej otwarta natura jej randkowicza im pomoże.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-17, 22:49   

Sebuś nawet nie czekając, niemal natychmiast zajął miejsce naprzeciwko dziewczyny, gdy ta tylko przysunęła się do stolika, jednocześnie podnosząc rękę w kierunku kelnera.
- Oh, no wiesz, właśnie dostałem nową pracę! Bardzo się cieszę, bo teraz jestem naprawdę ważną osobistością! - Podkreślił swoim akcentem, jednocześnie podnosząc menu i wpatrując się we wszystkie literki, które w nim gościły. Niecierpliwił się też z powodu braku obecności kelnera, na co niemal automatycznie warknął:
- KELNER!!!!
Gdy wychudzony mężczyzna, prawdopodobnie jakiś uczniak pobliskiej szkoły podszedł do waszego stolika, Williams uniósł swoją dłoń i jeden paluszek wyjątkowo wysoko, już próbując złożyć swoje zamówienie, gdy przypomniał sobie o Twojej obecności. Wtedy też przymknął swoje usta, zaciskając wargi i przyglądając Ci się uważnie.
- Cóż sobie życzysz, moja droga? - Zapytał po chwili, niemal szarmancko, przywołując na swojej twarzy uśmiech. Oh! Jaki on miał cudowny nastrój! Jak bardzo nic nie mogło mu go zepsuć! Wszystko zbyt dobrze się układało, by teraz coś miało pójść nie tak! I nawet zestresowana twarz kelnera nie robiła na nim wrażenia. Hm...
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-19, 10:57   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Naprawdę? - zdziwiła się lekko, przecież był dosć młody, a tu już ważna osobistość? Chociaż, fakt.. niektórym się w życiu zwyczajnie udaje albo mają plecy, nie miała pojęcia jak jest w tym przypadku.
- Nie wspominałeś nic, gdy pisaliśmy, to jakaś nowa sprawa? - zainteresowała się, w końcu o czymś musieli rozmawiać, a to był chyba dość łatwy temat, zawsze łatwiej jej było mowić o kimś niż o sobie.
Skrzywiła się, gdy warknął na kelnera, ale nie skomentowała. Szczęśliwie nie widział tego, bo akurat rozglądał się za swoją ofiarą do zawołania.
Imari uśmiechnęła się do pracownika, gdy ten do nich podszedł - sama w końcu w herbaciarni robiła też za kelnerkę! - i zerknęła na kartę.
- Mokkę poproszę i.. szarlotkę z lodami - zdecydowała po chwili po czym podniosła znów wzrok na kelnera, a potem na swojego dzisiejszego partnera, odkładając menu na stolik.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-20, 12:17   

Bez problemu mogłaś zauważyć, jak Sebastian wręcz obrasta w piórka, widząc wzrastające zainteresowanie jego osobą. Och, jak on przyciągał do siebie laseczki, jakim bożyszczem był! Wszystkie to tylko by go brały!
- Yup. Właśnie mnie przyjęli! - Odpowiedział z niezwykłym entuzjazmem, a jego klata wręcz zdawała się rosnąć, gdy tak się prostował i prężył na krześle, chyba próbując jak najlepiej podkreślić swoje atuty. - Bo widzisz, słyszałaś na pewno o tych nowych patrolach rządu? Właśnie mnie do jednego przyjęli! I wiesz. Mam dodatkowe przepustki, tak, jakbyś miała ochotę na jakieś... Wieczorne randez-vous? - Mrugnął do Ciebie oczkiem, podpierając się jednym z łokci o stolik, a głowę opierając na swojej dłoni. Jego pewność siebie emanowała zapewne aż do Olympii.
Nie minęła jednak chwila, gdy chłopak przerzucił swój wzrok na tego biednego chudzielca, co was obsługiwał:
- To będzie dwa razy. Tylko hop hop, raz raz. Bo jak nie, to wiesz. Ja tu mam specjalne przywileje! Dama czekać nie może, ruchy ruchy! - rozkazał kelnerowi, machając na niego dłonią, jakby właśnie próbował go przegonić. No bo, halo, ten chudzielec wyraźnie psuł tutejszy romantyczny klimacik. No a przecież z Williamsa to istny Alvaro!
- No, ale wracając. Jak się wykażę, to wiesz. Pracować byś nie musiała. Rząd teraz nie oszczędza na swoich pracownikach i zatrudnia tylko najlepszych! Wiesz co to znaczy? Jestem najlepszy! No bo sama zobacz, jak można odrzucić takich kandydatów jak Kosa - tu wskazał na swoje prawe ramię, napinając w nim dokładnie mięśnie, co nawet mimo marynarki mogłaś zauważyć - i Miazga. - odwrócił swój wzrok ku drugiemu ramieniu, które również naprężył. Nie ma co, koleś byłby w stanie Cię ochronić przed każdym złem! A przynajmniej na takiego się kreował. Gorzej tylko, że prawdopodobnie to tacy jak Ty, są uznawani przez niego za to zagrożenie - ale kto by się tym przejmował, gdy piękna łepetyna Sebka zapewne niczego się nie domyślała?
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-26, 18:20   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Imari była raczej miłą dziewczyną czy może kobietą, zależy jak to określić. Nie była typem, ktory rzuci obcej prawie osobie, że jest dupkiem i wyjdzie z trzasnięciem drzwiami (choćby obrotowymi). Zdziwiło ją tylko to, jak inny wydawał się, gdy pisali ze sobą na Tinderze! Nie spodziewała się tego, ale jak widać empatia nie działa przez ekran telefonu.. Szkoda, teraz mogła stwierdzić.
Tak, pewność siebie była zadziwiająca i Imari zastanawiała się z czego ona wynika. Naprawdę uważał się za tak cudowną osobę? Studia jednak coś w niej zostawiły, zresztą ludzkie zachowania, uczucia i tak dalej od zawsze ją ciekawiły.Może dlatego jeszcze nie uciekła do łazienki i dalej na zewnątrz, bez słowa? Zapewne.
- Ah, te patrole.. - zastanowiła się, przesunęła wzrokiem po pomieszczeniu - Nie boisz się? - zapytała, znając podejście ludzi do mutantów, a przecież musiała tak grać, nie mogła powiedzieć "hej, fajnie, bo wiesz, w bractwie to potrzebujemy kilka przepustek, co? I najlepiej bedzie jak nie bedziecie za bardzo chodzić w okolicy xxx, bo tak jakby tam się chowamy". Trzeba to wiec ugryźć z drugiej strony, czasem musiała to robić.. Kac moralny gwarantowany, ale ostatnio wiele różnych spraw w jej zyciu komplikowało się zamiast ułatwiać.
- Wiesz.. ja bym sie bała - tak, że ją złapią i wyślą na jakieś eksperymenty, ale nieważne, nie musiał wiedziec, prawda? Może się bać tych strasznych mutantów, morderców, terrorystów. Na pewno to o to chodzi.
- Daj spokój, Seb.. możemy poczekać.. wtedy.. bedziemy mieli więcej czasu na rozmowę! - nie była mistrzem wymyślania natychmiastowych wymówek, które brzmiały do tego przekonujaco, ale co mogła zrobić? Biednego kelnera tylko to moglo uratować, w końcu Sebastian chciał się popisać, pokazać, więc może powinna go lepiej nakierować co powinien zrobić, żeby jej zaimponować. Bo krzyczeniem na biednego pracownika lokalu nic nie ugra! Ciężko jej to przychodzilo, ale hej, dla większego dorba, tak? Jeśli tak można nazwać tego biednego chłopaczka przyjmującego zamówienie.
Mało się nie zakrztusiła przełykając slinę. Co? Pracować by nie musiała? Zakryła to rozkaszleniem się. MISSION ABORT. On ma już plany na jej niepracowanie?
- Aha. I pokazałeś to swoim przełożonym?- uniosła brew, majac na myśli Kosę i Miazgę. Jak tak, a mimo to go zatrudnili, to wiele mówi o obecnej policji i dogsach.
Czy oni im nie robią testów jakis psychologicznych? Narcyzm stwierdzic by mogli pewnie całkiem prosto przy tym osobniku.
Diagnoza.
Zaburzenia narcystyczne.
Zaburzone postrzeganie własnej osoby.
Ma małego i sobie kompensuje?
Cóż, tego się nie dowiemy!
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-27, 12:38   

Kto to wiedział? Może mama Sebka pomagała mu nie tylko w utrzymaniu siebie do tej pory, ale i lekko maczała palce podczas swatania swego pierworodnego, jedynego syneczka? Toż taki kawaler z byle kim się zmarnować nie może, oh nie, nie, nie. Mamusia musiała dopilnować, co by jej syneczek dobrą pannę do domu przyprowadził!
Przynajmniej można było odnieść takie wrażenie, gdy rzeczywiście porównywało się literacki styl pisania mężczyzny do jego przerośniętego, realnego ego.
- JA? Bać się? A w życiu! Jestem napalony do pracy! - Stwierdził z niezwykłą pewnością w głosie, a słysząc Twoje zwątpienie, jedynie zmarszczył brwi, zastanawiając się nad czymś przez chwilę.
- Przy mnie nie musisz się bać! Obronię Cię! Nawet przed tymi debilami, co to wbili do Departamentu. Haha! No debile! - Zaśmiał się, zdecydowanie za głośno wspominając o nieznanej nikomu akcji napaści na siedzibę D.O.G.S. poza miastem. - Czaisz? W piątkę myśleli że coś wskórają. Jakieś mutki tępe. Hahaha. A teraz, nie dość, że Rząd wie, gdzie są, to jeszcze wydali tę siedzibę terrorystów! Na pewno czytałaś gazety, nie? Nie zdziwiłbym się, jakby się okazało, że jeden z nich od początku dla Rządu pracował! Ale tego to już nikt głośno nie mówi, bo inaczej dowódcy by chwały nie zbierali. Pfff. Ja bym sam tam znalazł te ich siedziby. Nie potrzebowałbym debili do tego. Ale to z czasem! Bo na pewno szybko awansuję! - Dodał po chwili, chyba kompletnie zapominając o klauzuli poufności, jaką podpisywał podczas zawierania umowy o pracę. No ale - czego się nie robi, żeby zaimponować ślicznej pani, co to może podwieczorek przy kawie przeciągnie do kolacji, a może i śniadania?
Widać też, w trybikach chłopaka coś zaczęło zgrzytać. Z jednej strony pragnął być szybko obsłużony, z drugiej jednak - oh, jak jego ego było łechtane, gdy tak dążyłaś do dłuższego spotkania z nim! Mogłaś wręcz przysiąc, że uśmiech Sebastiana rozszerzył się i z pewnością sięgał już od ucha do ucha. Znacznie łagodniejszym tonem też zwrócił się do kelnera.
- Dobrze. Skoro tak, to bez pośpiechu. Poczekamy. Dziękuję. - Cóż. Może jednak miałaś dobry wpływ na Williamsa? Może jego samoocena na co dzień była tak niska, że potrzebował tylko chwili uwagi, by odsłonić swoje wrażliwe ja?
- No pewnie, że pokazałem. Przechodziliśmy testy sprawnościowe i nieskromnie mogę powiedzieć, że byłem jednym z pierwszych! - Odpowiedział na Twoje pytanie, wspominając, jak to szybko biegał, przeskakiwał przez kozły i nosił ciężary. - Mam też bardzo celne oko, najlepszy wynik na strzelnicy. I portalach randkowych. - Dodał po chwili, puszczając Ci wcale nie subtelne oczko.
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-27, 19:27   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Jeśli mama poprawiała mu to, co pisał, to Imari wolała nie wiedziec jak wyglądała by bardziej tradycyjna korespondencja w tym wydaniu. Narratorka miała kiedyś przyjaciółkę, pisały do siebie papierowe listy, ale przyjaciółki mama czerwonym długopisem poprawiała jej błędy w tych listach.. ale nikt ich potem nie przepisywał na czysto i takie dostawała je narratorka. Trochę pokreślone i ze swiadomością, ze już ktoś je czytał, a to przeciez prywatne sprawy czwartoklasitki były!
Napalony to on byl, wyraźnie, może powinni jakieś testy narkotykowe mu też zrobić? Brał jakieś dopalacze czy co..
- Coo? - zrobiła wielkie oczy, obserwujac go po tych rewelacjach. Coż, wyrazu tępego zaskoczenia nie musiała nawet udawać, wyszedł jej perfekcyjnie!
Kurwa.. kurwa kurwa kurwa?
- Jezu! - zniżyła głos do teatralnego szeptu, jakby byłą przerażona. W sumie była, trochę. Kto wie co jeszcze się działo, co wiedzieli, skoro tamtych złapali? Ale zlapali też wielu innych.
- Gdzie to było, żebym sie tam nie zapuszczała biegać przypadkiem? - oczy miala wielkie jak spodki, a strachu udawac nie musiała, naprawdę. Choć powody były inne.
Z trudem przełknęła kawę i spojrzała w stronę okna jakby się spodziewała, że te mutanty wskoczą tu oknami niczym SWAT i zrobią rozpieprz. Ta, jasne. Pewnie kilku z nich wtedy potrafiła by nazwac po imieniu.
- Myślisz, ze ktoś tam się podszywał pod jednego z nich i ich wydał? Kurcze, to musiała być niebezpieczna praca! Tak w obozie terrorystów caly czas.. czy tam ruderze.. gdzie oni się w sumie chowają? - zagadywala dalej, dając pokaz pięknej niewiedzy w temacie, jak na słodką blondynkę przystało.
Swoją drogą czy Sebix chciał zrobić kolację ze śniadaniem mieszkajac u matki? Mamusia poda im na rano jajecznicę czy jak? A może liczył, ze Imari zabierze go do siebie?
- No tak, tak myślałam - uśmiechnęła się lekko - To chyba powinnam być uspokojona, skoro mam dzisiejszego popołudnia taką obstawę.. - zagłębiła rękę w torebkę, wyciagnęla telefon i pomadkę ochronną, to pierwsze polozyla sobie na kolanach by nie bylo widać i wróciła do rozmowy z Sebixem.
Uwielbiał mówić o sobie, wiec to nie był zapewne problem, by napisać pod stołem smsa, nie patrząc w ekran, więc wyszlo co wyszło, ale nie wyglądało podejrzanie.
- No dobrze, a jaki masz plan..? Na razie te oddzialy patrolujące, a potem? Nie chciałeś robić takiej pracy agenta pod przykrywką? - mów o sobie, Narcyzie, dawaj, uwielbiasz to.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-07-12, 21:37   

Oh, jaki Sebuś był zadowolony, że do mówienia jest tak zachęcany! Bo to wygadany chłopak jest, naprawdę! Uwielbia, gdy wzrok skupia się na nim, i to nie on musi martwić się o podtrzymywanie rozmowy tymi durnotami w stylu wizyty u fryzjerki i nowym manicurze. A trzeba przyznać - jego samoocena rosła z chwili na chwilę, gdy tak uwaga Imari skupiała się - jak to jemu się wydawało - tylko na nim.
Egocentryzm? Z całą pewnością!
- No, to ten Blake Lake Bible Camp! Wiesz, ten co kiedyś tam niby kogoś zabili, nie? To wyobraź sobie, że te tępe mutki się tam chowały, hahaha. Korzystały z tego, że bano się tam zbliżać, czy coś. Ale spoko, już przy jeziorze nic nikomu nie rozi - nawet, jak jakiś terrorysta został na wolności, to z pewnością nie będzie się tam zbliżał! A nasze patrole super pilnują Seattle i Olympii. Żadne miejsce publiczne nie jest bezpieczne dla tych, tfu, potworów. - Odpowiedział, zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem na zadane przez Ciebie pytanie. W sumie nie była to żadna nowa czy zaskakująca wiedza dla kogoś, kto czytał jakiekolwiek gazety. - No, wszyscy mówią, że jeden z nich to na bank wcześniej już pracował dla rządu. Ponoć niezły awans mu się nawet szykuje. Ale tak w sumie nikt głośno nie mówi, który mutek jest tym mutkiem. - Dodał po chwili, drapiąc się lekko po brodzie. W tej też chwili młody, chuderlawy kelner, co już go zdążyliście poznać, zbliżał się do waszego stolika z waszym zamówieniem. Mina Sebastiana mimowolnie przybrała lekko zawadiacki wyraz. Nie minęła też chwila, jak miał w końcu szansę wyżyć się na tym biedaczku, bo ten potknął się o własne nogi, wylewając na Twoją śliczną sukienkę kawy i przewracając oba talerzyki z ciastem.
Cóż. Twój dzisiejszy partner z pewnością nie był zadowolony.
- CO TY KURWA DEBILU ROBISZ?! Ja pierdole, Imari, kurwa, przepraszam, MOGŁEM KURWA SPRAWDZIĆ CO ZA DEBILE TU KURWA UDAJĄ ŻE PRACUJĄ. - Wydarł się na biednego chuderlaka, który chyba sam do końca nie wiedział co robić, między przeprosinami a wycieraniem resztki kremu z brzegu Twojej sukienki...
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-18, 14:39   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Słuchała go ze zdumieniem, głównie dlatego, że był tak głupi, że własnie mówił jej to, czego mówić nie powinien. UPS. Ale równocześnie wyglądało to bardzo przekonująco. Imari zapewniła go, że czuje się od razu bezpieczniej jak ich stamtąd wykurzono, połapano i co jeszcze. I Że dobrze, że mieli w środku jakiegoś swojego człowieka i tak dalej. Miała nadzieję, że ten wieczór będzie jej się dłużył, choć dla dobra Bractwa, ale nie. Na szczęście nie, chociaz było jej okropnie szkoda tego kelnera. W obecności Sebixa był zestresowany jak mało co .Ciekawe dlaczego? Przez sekundę pomyślała, że może tez jest mutantem i po prostu słyszał te teksty nowo-zatrudnionego chłopaka i teraz sra po gaciach. Mogło tak być, ale Imari nie mogła się obecnie z niczym odkryć. Podniosła się, gdy tylko wylądowała na niej kawa i odsunęła krok od stołu, by nie być bardziej morką. Złapała w rękę chusteczki.
- Seba, daj spokój.. - złapała go lekko za przedramię, mając nadzieję, że to go uspokoi - Nic się nie stało.. - zerknęła na kelnera, a potem skupiła się na Sebixie, stając mu na drodze.
- Odprowadzisz mnie na autobus? Zanim się zaziębię w tej sukience - zaproponowała uśmiechając się szeroko.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-07-19, 23:42   

Kosa i Miazga już były gotowe do ruchu. Już się wyciągały w kierunku niekompetentnego chuderlaczka, co to nawet kawy do stolika podać nie potrafi. Już wszystkie mięśnie Sebusia się napinały, żeby wpieprzyć kelnerowi, gdy to na swoim przedramieniu poczuł kojącą delikatną dłoń swej wybranki. Cóż. Podziałało to na niego niczym kołysanka na Hulka.
- Masz szczęście ćwoku, że dama patrzy. - Stwierdził z dziwną pewnością w głosie, wygładzając swoją marynarkę i podchodząc bliżej blondynki. W tej samej też chwili ściągnął z siebie te odzienie i założył na ramiona swej towarzyszki. - Pewka że odprowadzę. W końcu od tego dżentelmeni są, no nie? - Zaśmiał się po chwili, wyprowadzając Cię już z lokalu, jednak jeszcze odwracając się w kierunku sierotki, która was obsługiwała i grożąc mu pięścią. Może i nie było to dyskretne, ale swoje żądze tym załatwił. Wtedy też przypomniał sobie o ostatnim prezencie, jaki miał dla drogiej Imari przygotowany, klepiąc się otwartą dłonią po czaszce.
- No patrz co za debil ze mnie, hehe. - Wyrzucił z siebie, po czym nachylił się nad chudym ciałkiem kobietki, sięgając do wewnętrznej kieszeni swojej górnej części garnituru. Zapewne przy tym całkowicie niechcący smyrnął dziewczynę po jej biuście, ale co tam - pudełko czekoladek udało mu się wygrzebać! Może i nie było już najpiękniejsze, bo rogi były wyraźnie pozaginane a całość w środku z pewnością zdążyła się roztopić, ale hej! Liczył się gest. Dlatego też drogi pan Williams jedną ręką objął ramiona swej wybranki, by drugą wręczyć jej ten cudowny prezent.
- To dla Ciebie. Mama mówiła, że dziewczyny lubią słodkie. - Powiedział całkowicie bezwstydnie, jak by to nie było nic dziwnego, że matule pomagają w wyborze prezentów. Cóż... Chyba pozostawało jedynie wierzyć, że w razie czego nie kupuje mu też kondomów, bo kto wie? Może chciałaby sobie zrobić wnuka?
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-28, 14:45   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Pomijając to, że kołysanka na Hulka nie działa... raczej. Chociaż? Kto wie? Tak czy siak, Imari pewnie serce waliło jak głupie, bo zestresowała się chyba bardziej tym, jaka moze być reakcja Sebka niż tym, że ma brudną sukienkę. Żal jej bylo tego nieszczęsnego kelnera, który chyba stresował się jeszcze bardziej. Przyjęła marynarkę i złapala go pod rękę, krzywiąc się na to grożenie. No cóż, nie był to szczyt jej marzeń, właściwie do szczytu to było bardzo daleko, ale może udaloby jej się ugrać jeszcze te przepustki? To by było coś.
Ruszyła z Sebkiem na przystanek autobusowy, pilnując się, żeby nie iść super szybko, bo to wyglądałoby jakby zamierzała uciec z randki.
Zdziwiło ją zachowanie mężczyzny, cofnęła sie pół kroku patrząc na to gdzie wędruje jego ręka, ale.. wyciągnął tylko czekoladki. A potem przygarnął ją do siebie z pomocą Kosy. Czy tam Miazgi Imari już nie pamiętała który był który. Zastanowiłą się czy miał je podpisane? Taki tatuaż gotykiem...
- Oh.. - zdziwiła się, wyrwana z zamyślenia na temat bardzo brzydkich gotyckich napisów na bicepsach Sebixa.
Uniosla na niego wzrok i uśmiechneła się.
- Bardzo dziękuję, oczywiście, że lubię słodkie - stanęła lekko na palcach i cmoknęła go w policzek.
Mama mówiła? No ladnie.
Zatrzymali się przy przystanku.
- Wspomniałeś o przepustce i wyjściu jakimś, prawda? Myślisz, ze udało by ci się takie załatwic? To takie imienne? nigdy nie widziałam.,.. - nie puszczała go, bo przecież szła z nim pod ramię, więc mogła się teraz lekko o mężczyznę oprzeć, co nie przychodziło jej wcale super łatwo, bo nie byłą przywykła do takich rzeczy.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7