Poprzedni temat «» Następny temat
#11
Autor Wiadomość
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-01-23, 21:04   #11
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 2 lipca 2019

W nocy 1 lipca, kiedy David był w łóżku i skończył czytanie ostatniej strony rozdziału książki, odkładając ją dostał niespodziewanie wiadomość na komórkę. Zmarszczył brwi, kiedy odłożył czytany egzemplarz i sięgnął po komórkę, sprawdzając kto o tej porze nie śpi i zawraca mu głowę. Widząc iż wiadomość od Mary, od razu odczytał. Westchnął z uśmiechem i pokręcił głową.
- Młodzież...
Odpisał jej, proponując dzień następny aby do niego przyszła, do jego domu. Zostawił sobie ten dzień dla siebie, aby móc przestudiować jej materiały i przygotować do rozmowy z nią na kolejny dzień. Jeżeli pracowała, to mogła przyjść do niego po pracy. Chyba że miała wolne albo zmianę popołudniową, to ustalą inną godzinę i ewentualnie termin. Po otrzymaniu potwierdzenia, odłożył telefon na miejsce, również okulary i zgasił światło, oddając się w objęcia morfeusza.
Dzisiejszego dnia, 2 lipca, z rana zrobił zakupy, wyszedł do parku z psem i wrócił tak przed godziną obiadową, przygotowując posiłek, nie będąc pewnym czy Mary będzie po czy przed obiadem. Tak czy inaczej, jeżeli nie będzie chciała, zostanie mu dodatkowa porcja na następny dzień. Może i wybitnym kucharzem nie był, to jednak potrawy warzywne mu dobrze wychodziły. Nie podejmował się jedynie pieczenia.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-24, 00:37   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


//2 lipca 2019
Mary pierwszy raz miała odwiedzić Davida w domu. Była trochę zaskoczona, że odpisał jej o pierwszej. Miała nadzieję, że go nie obudziła. Byłoby jej głupio gdyby się okazało, że tak właśnie zrobiła. Po to wiadomość była tekstowa żeby jeśli spał nie było problemu, by odpisał rano. Dzisiaj pracowała po południu więc będą mieli na spokojnie kilka godzin na omówienie przygotowanych przez nią fragmentów tekstu.
W osobnym pliku tekstowym było zawarte trochę notatek na temat Zoolandu, niektórych postaci i pomyśle na fabułę, który zakładał przeskakiwanie pomiędzy kilkoma bohaterami mieszkającymi w tym samym mieście prezentując niektóre globalne wydarzenia z perspektywy małego drapieżnika, dorosłego drapieżnika i roślinożercy. Była to część przygotowana dla Davida żeby widział jak zaplanowany jest świat oraz fabuła i mógł zgłosić do nich jakieś uwagi jeśli uzna to za stosowne. Jednak tekst ten w przeciwieństwie do fabularnej części był trochę chaotyczny, zawierający kilka skrótów, które autorka może nawet rozumiała, ale osoba z zewnątrz jaką był w tym przypadku Pan Hopper niekoniecznie musiała.
Same fragmenty na bloga były pisane prostym językiem, ale widać było, że Mary trochę nad tym przysiadła, próbując ostrożnie dodawać nawiązania do obecnej sytuacji, w tym również do niektórych oficjalnych wypowiedzi. Momentami osobie doświadczonej mogły się wydawać zbyt zauważalne lub zbędne, ale poza tym opisy i dialogi brzmiały wiarygodnie i nie przysypiało się przy nich. Fabuła póki co nie wydawało się żeby zmierzała w konkretnym kierunku choć może to przez to, że był to dopiero początek, zaledwie 5-6 wpisów czyli z rozdział, może półtora normalnej książki. Przedstawiony był jeden z głównych bohaterów (Martin, biały tygrys, uczeń późnej szkoły podstawowej) i jego najbliższe otoczenie wraz z wyjaśnieniem części podstawowych zasad panujących w zwierzęcym społeczeństwie jak na przykład to, że drapieżniki nie mogły robić niektórych rzeczy przy ofiarach, strefy wolne od niektórych gatunków albo informacja jak rozwiązano kwestię diety drapieżników syntetycznymi zamiennikami i nabiałem.
Było też po jednym wpisie dla pozostałych dwóch bohaterów. W nich zmieniał się trochę język opisów. Dorosły drapieżnik używał innych określeń niż dziecko, a roślinożerca jeszcze innych. Każdy z nich miał też trochę inną wiedzę o świecie. Miejsca, które dzieciak opisywał jako “zakazane strefy” dorośli nazywali po imieniu jako “targ mięsny”, “sklep z bronią”, “strefa wolna od drapieżników”. Te fragmenty były zdecydowanie bardziej mroczne niż opis dzieciaka zastanawiającego się dlaczego ten czy inny pan krzywo się na niego spojrzał. Dorośli znali przyczynę.
Gdy Mary dotarła na miejsce, upewniając się jeszcze czy to dobry adres zapukała do drzwi. Gdy te zostały otwarte uśmiechnęła się na widok znajomej twarzy.
-Dzień dobry. Jak Pan się czuje?
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-01-24, 13:48   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Bywa też i tak, że człowiek ma potrzebę obudzić się w nocy i skorzystać z łazienki aby napić się wody. Jednak w przypadku Davida, mogło by być tylko to drugie. A że akurat tego dnia czytał książkę i się sam zasiedział, to o pierwszej planował już iść spać i niespodziewanie dostał wiadomość. I tak musiał smsowo pogonić dziewczynę do spania, bo chyba nie złapała od razu, o jaki dzień spotkania mu chodziło. Typowa młodzież, dla której czas działa inaczej niż dla osób jego pokolenia.
Tak czy inaczej, nadszedł dzień spotkania. Poprzedniego pozwolił sobie na przestudiowanie jej materiału i naniesieniu poprawek. Będzie tego dużo, ale kilka rzeczy będzie musiała mu wyjaśnić, co miała namyśli piszą tak a nie inaczej. Nie każdy odbiorca też zrozumie jej skróty myślowe.
Obiad miał na ukończeniu i w samą porę usłyszał pukanie. Mogła zwyczajnie skorzystać z dzwonka, ale dobrze że nie tylko on usłyszał. Przy drzwiach znalazł się jego pies Alex, Golden Retriever i zaczął szczekać. Najwyraźniej czując czyjąś obecność po drugiej stronie. David go trochę odgonił od drzwi i samemu podjechał wózkiem, by przekręcić zamek i otworzyć.
- Witaj Mary. Wejdź.
Zaprosił dziewczynę, robiąc jej przejście cofając wózek. A kiedy znalazła się na korytarzu, zamknął drzwi. Alec zaczął obwąchiwać dziewczynę, a że rozpoznawał jej zapachy, nadstawił szczęśliwy głowę do wygłaskania za uszami.
- Czuję się bardzo dobrze. Dziękuję że pytasz. Jadłaś już? Bo mam akurat gotowy obiad.
Zapytał przy okazji, wjeżdżając do kuchni, aby wyjąć z dolnej szafki talerze. Przygotował coś prostego jak ryż z warzywami w sosie pomidorowym. Kuchnia była przestronna, przystosowana jak całe mieszkanie dla osoby poruszającej się na wózku. Co więcej, sam dom był tylko parterowy, a co więcej, odpowiednio zadbany i czysto wysprzątany.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-24, 16:27   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


Chyba David się nie łudził, że dziewczyna poszła spać od razu po otrzymaniu od niego wiadomości? Z drugiej strony nie było potrzeby go uświadamiać. Ważne, że jest teraz na spotkaniu. Co ciekawe dopiero jak usłyszała szczekanie po drugiej stronie drzwi przypomniała sobie, że faktycznie, Pan Hopper ma psa. Gdy weszła wymieniając z Davidem uprzejmości podszedł do niej Alec i zaczął ją obwąchiwać. Dziewczyna oczywiście przywitała się i z nim.
-No cześć, cześć.- zaśmiała się tarmosząc psa lekko za uszami. Zaraz jednak odezwał się dziennikarz pytając czy dziewczyna zje u niego obiad. Ruda chwilę się zastanawiała, ale no nie jadła dzisiaj, a po tym spotkaniu poleci pewnie do pracy. Poza tym to podobno nieuprzejme odmawiać gospodarzowi posiłku.
-Nie, nie jadłam. Chętnie zjem. Pachnie super.- nie była wybredna. Nie miała żadnych uczuleń i raczej niewiele było rzeczy, których nie lubiła. Poza lukrecją nawet nie była w stanie teraz żadnej takiej rzeczy wskazać. Dodatkowo zapach z kuchni wydawał się przepyszny. Ruszyła za Davidem do kuchni.
-Pomóc?- spytała widząc jak ten zastawia do stołu. Jedzenie było już gotowe, a ona sama nie wiedziała jeszcze co gdzie jest w tej kuchni, ale może mogła przenieść naczynia z kuchenki na stół albo podać coś ze wskazanej szafki… soku nalać. Na pewno nie zamierzała stać i patrzeć jak Hopper sam wszystko ogarnia. Nie chodziło o to, że jest kaleką. Przynajmniej nie tylko. Po prostu tak już miała. Nie mogła stać bezczynnie, bo by jej na głowę siadło.
Tematu bloga na razie nie poruszała. Zjedzą sobie na spokojnie i będą mogli do tego przejść. Do pracy zostało jej z 5 godzin więc na pewno się wyrobią z tymi wszystkimi uwagami.
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-01-24, 23:41   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Alec zaszczekał radośnie i pognał do salonu, zadowolony z głaskania i ujrzenia nowej osoby w tym domu. Zaakceptował Mary już wtedy, kiedy była z Davidem w parku, czy też spotykali się w innych miejscach a pies towarzyszył swojemu właścicielowi.
- Wybitnym kucharzem nie jestem, ale kiedy przyszło mi zajmować się domem, coś umieć musiałem.
Odpowiedział z uśmiechem, wspominając czasy, kiedy to on zajmował się dziećmi i domem a żona pracowała do późnego wieczora. Zupełnie inna sytuacja, kiedy to najczęściej kobiety harują i dziećmi zajmują, a mężczyźni pracują.
Pomimo tego, że dzisiejsza młodzież ma inny tryb czasu funkcjonowania, to jednak kultury i dobrego wychowania im nie brak. Nie ma co ukrywać, że David cenił sobie pomoc młodych. Przynajmniej on sam wie że chcą być pomocni i przydatni, nawet jeżeli on jest inwalidą.
Hopper spojrzał więc na Mary z uśmiechem i wskazał jej odwrócone szklanki przy zlewie, które najwyraźniej były umyte i ociekły z wody.
- Weź te szklanki i możesz rozlać soku. Stoi tutaj w kartoniku.
Wskazał na karton z sokiem jabłkowym. Nie musiał mówić, gdzie ma później postawić, gdyż jadalnię mieli w tym samym pomieszczeniu. Mimo iż stół miał krzesła po obu swoich stronach, David zawsze wybierał miejsce szczytowe, by nie musieć odsuwać ciągle krzesła, aby zmieścić się z wózkiem.
W międzyczasie Hopper nałożył im ryżu i polazł sosem z warzywami, na koniec posypując zielenią. Oba talerze położył na tacy a tę na swoje kolana i podjechał do stołu, gdzie przy swoim miejscu i Mary postawił gotowe porcje obiadowe. Wrócił się do blatu, gdzie odstawił tacę, wziął sztućce dla nich i wrócił do stołu. No chyba że tę ostatnią czynność chciała wykonać Mary, to nie miał nic przeciwko i jedynie wskazał szufladę, gdzie ma szukać.
- Smacznego.
Rzekł David, kiedy siedzieli przy stole i mogli w końcu na spokojnie zjeść posiłek i ewentualnie o czymś porozmawiać.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-25, 18:32   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


-No w takiej sytuacji faktycznie siłą rzeczy podłapuje się to i owo.- powiedziała gdy David określił swój poziom zdolności kulinarnych.
Już w kuchni zabrała się za pomoc. Skoro już zaproponowała to nie było odwrotu. Zresztą dobrze, Mary jak zwykle bardzo chciała być pomocna. Nalała soku do wskazanych szklanek i postawiła je na stole w jadalni. Nie było to jakoś bardzo czasochłonne więc zdążyła również sięgnąć sztućce i rozłożyć je przy talerzach. Zerkała czasami na Pana Hoppera, ale ten radził sobie dobrze. Widać było długoletnie doświadczenie w poruszaniu się na kołach. Dom też był dobrze przystosowany do wózka z odpowiednio szerokimi przejściami, by mógł się swobodnie przemieszczać. Jednak nie umknęło jej uwadze, że niektóre rzeczy są na wyższych półkach. Te pewnie ktoś musiał podawać, bo przecież David sam po nie nie sięgał. Jednak nikogo innego nie widziała. Z drugiej strony może po prostu akurat nie było tej jednej osoby, która mieszkała z nim? Nie pytała. Jakoś sobie na pewno radził. W końcu stół był zastawiony i mogli wziąć się za jedzenie.
-Smacznego- odpowiedziała i zaczęła jeść. Nie za szybko, żeby się nie poparzyć. To jest zawsze nieprzyjemne, a jak jeszcze na początku posiłku to już w ogóle. Poparzona część języka jest zawsze bardziej wrażliwa na ciepło i to siłą rzeczy zmniejsza przyjemność z jedzenia. Poza tym to też kwestia kultury żeby nie zapychać się jak świnia. Jeśli Alec próbował żebrać to go ignorowała. To właściciel powinien decydować co pies dostaje do jedzenia.
-Dobre.- pochwaliła niemal od razu. Posiłek może niewyszukany, ale w porównaniu do tego co ona normalnie jadła było przygotowane z dbałością. Wiadomo, nie żywiła się tylko na zupkach i gotowych daniach, ale zdecydowanie częściej gościły one na stole Mary niż w domu rodzinnym. Zwykle na jej liście zakupów były jakieś gotowe do wrzucenia na patelnię czy do piekarnika nugetsy, paluszki rybne, gotowe sosy z makaronem czy nawet zupki chińskie. No i kurczak. Duuużo kurczaka. Najlepiej w postaci filetów. Najprostsze do przyrządzenia mięso. Jej dieta, jakkolwiek nie masakryczna, to pozostawiała sporo do życzenia. To, że utrzymała swoją formę zawdzięczała pewnie swojej aktywności oraz temu, że generalnie nie jadła jakoś szczególnie dużo. No i może lepiej żeby David nie zaglądał do jej torby, bo znalazłby trzy ciemne puszeczki z kofeiną w płynie.
-Ja ostatnio nie mam dostatecznie dużo czasu żeby samej codziennie gotować więc bywa z tym różnie.- przyznała się. Zresztą nie było to dziwne. Często pracująca młodzież miewała z tym większe lub mniejsze problemy, a Mary w pewnym sensie robiła na dwa etaty.
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-02-07, 01:09   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Od czegoś i kogoś trzeba było uczyć się gotowania. Czasami w tym pomagała mu matka, podając pewne wskazówki. Często jednak korzystał z przepisów kulinarnych zawartych w książkach, a najczęściej z porad swojej żony. A że szybko pojmował, tak samo wziął na siebie obowiązki zajmowania domem, widząc jak jego żonie ciężko było siedzieć w domu i zajmować dziećmi, pragnąc zająć się pracą. Nie mieli problemu z osiągnięciem takowego kompromisu, gdyż David mógł pracować w domu i pilnować dzieci.
Dzięki pomocy Mary, stół do obiadu mieli szybko przygotowany. A tym samym dziewczyna była świadkiem samodzielności osoby poruszającej się na wózku. Ile lat i jaką wprawę już David nabył, aby móc samodzielnie funkcjonować. Nie było to łatwe i szybkie, ale dawał radę.
- Smacznego.
Odpowiedział, kiedy znaleźli się przy stole. On co prawda podjechał wózkiem. Mary mogła siedzieć na krześle. Miło było usłyszeć z jej ust pochwałę, że nie zapomniał jak dobrze umiał gotować. Nie mówiąc o pieczeniu.
- Dziękuję. Cieszę się że smakuje.
Odpowiedział, biorąc po chwili kolejny kęs swojej porcji.
Za często też nie gotował, skoro mieszka sam. Bywały wyjątki, aby zrobić raz coś porządnego ze swojej kuchni i pomęczyć się trochę przy blatach i wcześniejszym robieniu zakupów. To szczęście teraz miała Mary móc skosztować jego kuchni, nie kupionej w paczkach gotowych do wrzucenia w garnek czy patelnię.
- Dobrze jest sobie zrobić wieczorem porządny posiłek na dwa dni i trzymać w lodówce. Albo zamrozić na inny dzień. A skoro mówisz że nie masz czasu, to jak w ogóle się odżywiasz?
Zapytał nie tyle co z ciekawości, ale i z troski. Dziewczyna pracuje, nie tylko jako Mandala, ale na pewno zarabia pieniądze na swoje utrzymanie. Bowiem bohaterowi mediów społecznościowych nie płacą za ratowanie życia.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-02-08, 01:24   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


Gdy skończyli już zastawiać do stołu, zajęli swoje miejsca i zaczęli jeść. Pan Hopper ucieszył się na pochwałę. Nawet jeśli nie był kandydatem na masterchefa, to wciąż jego obiad smakował dobrze i odżywiał również dobrze, a to jest najważniejsze. Mary nie miałaby nic przeciwko żeby jedzenie było kupione w na wpół przygotowanej formie. W końcu sama żywiła się podobnie lub czasem nawet gorzej. Jednak takie jedzenie tym bardziej mogła docenić. Za samą włożoną w nie pracę. Kontynuowali jedzenie czasem coś komentując i w końcu padło pytanie jak ona się odżywia. Tutaj chwilę przeżuwała planując przy okazji odpowiedź.
-Różnie. Zazwyczaj na jakichś daniach, które wrzuca się do piekarnika lub garnka i grzeje określony czas. Dolmio robi całkiem dobre sosy do makaronów.- zwolniła na chwilę zastanawiając się czy coś jeszcze -Jak coś sobie robię od podstaw to zazwyczaj jest to kurczak. Bardzo szybko przygotowujące się mięso.
No w sumie poza tym, że Dolmio nie jest firmą z górnej półki to nie brzmiało tak najgorzej choć David z doświadczenia mógł się pewnie domyślić, że dziewczyna część prawdy pominęła. Nie powiedziała o raczej sporadycznie spożywanych zupkach instant ani o tych kilku pudełkach po taniej pizzy, które zdarza jej się zamawiać w tych co bardziej intensywnych miesiącach. Ma niedaleko mieszkania jedną pizzerię i po prostu idealnie wychodzi, że wracając z pracy do nich zadzwoni, zamówi pizzę i odbierze w knajpie. Całkowicie zataiła też kwestię energetyków gdzie w jej przypadku puszka w ciągu dnia to był już mus, ale też nie pytał o to tylko o jedzenie.
-W każdym razie radzę sobie. Raczej dobrze.
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-02-11, 01:45   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dla Davida nie było znaczenia z jakiej firmy kupuje się sosy czy choćby inne potrawy, przyprawy czy składniki. Kwestią jest dobre przygotowanie w miarę znośnej cenie. Sam David nie kupował drogich produktów, gdyż nie widział potrzeby wzbogacania producenta, skoro tak samo smakuje coś o niższej cenie, z innej firmy.
- Tu się zgadzam. Też kupuję produkty Dolmio.
Zgodził się z Mary, biorąc kolejny kęs swojego posiłku. Przeanalizował też słowa Mary, zauważając że dziewczyna jednak sobie radzi. Gotuje jak czas jej pozwala, co jest też na plus. I z tym kurczakiem również.
- Kurczak to chyba jedyne co też mi wychodzi, ale jako podstawa obiadu i sałatek, niżeli miałby przesiedzieć swoje godziny w piekarniku. Otóż, do dziś nie potrafię dobrze upiec Indyka. Dzieci miały ubaw co roku, że ojciec nie potrafi takiej oczywistej rzeczy. Całą sytuację zawsze ratowała moja żona.
Aż uśmiechnął się na to wspomnienie. Stare dobre czasy, które nie wrócą. W salonie jego na komodzie stały w oprawie zdjęcia jego dzieci jako nastolatków, jego rodziców i rodzinne z żoną. A także z drugą rodziną, na której znajduje się matka Simona.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-02-11, 21:51   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


No proszę, czyli Pan Hopper też kupował Dolmio. Trochę Mary zaskoczył tą deklaracją, bo znała ludzi, którzy omijali tą firmę szerokim łukiem. Chociaż w sumie nie rozumiała dlaczego. Było dobre? Było. Nie ma co drążyć tematu. Rozmowa o jedzeniu przeszła dalej do dzielenia się doświadczeniami. Kurczak bezapelacyjnie został uznany za najprostsze do przyrządzenia mięso. Nic dziwnego, bo faktycznie bardzo prosto dało się go przygotować i na bardzo wiele sposobów, a w dodatku dość szybko.
- Nie wiem czy to takie oczywiste. Nigdy nie miałam okazji przygotowywać pieczonego indyka. Przynajmniej nie w klasycznej formie. Zwykle na święto dziękczynienia jechaliśmy do dziadków i oni już mieli przygotowanego. Mają ogromny piec gdzie dwa takie wejdą. Zresztą potrzebują takiego. Dużo nas się zjeżdża. Każdy coś swojego przynosi, ale indyki zawsze były już na miejscu, gotowe.- opowiedziała jak to u niej wygląda -Ciekawe. To będzie pierwszy rok jak mnie z nimi nie będzie.
Czy było jej z tego powodu przykro? Może trochę. Jednak cieszyła się, że jest tutaj, w Seattle, że pomaga. Choćby trochę. Na pewno zadzwoni do nich żeby porozmawiać, ale nie będzie jechała do Nevady na ten jeden dzień.
-Kiedyś z kuzynami spróbowaliśmy zrobić indkaczkokurczaka.- zaśmiała się na samą nazwę -Skończyło się na tym, że nie pozwolili nam wziąć indyka i tylko wypchaliśmy kaczkę kurczakiem i to upiekliśmy. Nawet niezły obiad z tego był. Tylko mieliśmy problem ile to piec, bo bez indyka całość była z dwa razy mniejsza. Trzeba było co jakiś czas zerkać do środka czy już.
Legendarny turducken. Danie, które istnieje, ale jest na tyle dziwaczne, że mało kto je robi. Indyk nadziewany kaczką nadziewaną kurczakiem. Żeby w ogóle było to możliwe, ptaki trzeba najpierw pozbawić kości, na co są specjalne sposoby. Są one jednak upierdliwe w wykonaniu, bo surowe mięso raczej uparcie trzyma się kości. Poza tym cały kurczak, cała kaczka i cały indyk to naprawdę dużo mięsa i ewentualny niewypał kosztowałby dość sporo. Po tej udanej próbie dostali pochwałę, ale i tak nie pozwolono im powtórzyć próby z indykiem.
Na zdjęcia na razie Mary nie zwróciła szczególnej uwagi zajęta jedzeniem i rozmową.
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-02-17, 22:56   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


David swojego czasu jak zajmował się domem, testował różne produkty robiąc obiady i inne posiłki, co ostatecznie skończyło się kupowaniem produktów Dalmio, szczególnie sosów, gdyż w swoim składzie były smaczniejsze od tych droższych. Może i niespecjalnie rewelacyjnie doprawione, ale co za problem samemu parę przypraw dorzucić? Nawet z tanich produktów można zrobić coś smacznego.
- Nasze święta Dziękczynienia odbywały się w domu, gdzie najczęściej ja przygotowywałem potrawy na uroczystość. Zamiast poprosić matkę czy teściową o pomoc lub zamówić gotowego, upieczonego indyka, co roku z nim walczyłem samodzielnie mając nadzieję, że kiedyś mi się uda.
Dodał od siebie, w przerwie podczas jedzenia, kiedy to Mary przedstawiła fragment ze swojego życia, jak spędzała takie święto. Zainteresował się też jej ostatnim zdaniem, jakoby w tym roku miała te święto spędzić sama. Znał to uczucie. Samotność.
Kolejna opowieść omal nie zakrztusiła Davida, kiedy usłyszał o misji młodych, próbujących wypchać jednego ptaka drugim i jeszcze trzecim. Nie dowierzał tego co usłyszał, choć brzmiało to zabawnie jako wspomnienie. To też nie ukrywał podziwu, że dali radę.
- Jestem pod wrażeniem. Przyznaję, że na taki pomysł kulinarny bym nie wpadł i chyba nawet bym się nie podjął.
Odparł z uśmiechem. Na pewno słyszał o takiej metodzie wypiekania mięsa, nazwa gdzieś w książkach kucharskich się mogła przewinąć, ale nie często się z tym spotykał i był pod wrażeniem że młodzi podołali tej misji.
- Mary, wybacz że zapytam prywatnie. Czy Twoja rodzina wie, że jesteś mutantką?
Zapytał spokojnie. Szczerze, nawet nie znał jej pochodzenia, jakich ma rodziców. Czy ma rodzeństwo? Jakie są jej rodzinne relacje. Z jednej strony ciekawość, z drugiej troska.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-02-20, 18:10   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


-Kiedyś musi być ten pierwszy raz, jak to mówią. Również pierwszy raz kiedy coś się udaje.
Zagrzała Pana Hoppera do walki o coraz bardziej udanego pieczonego indyka. Na pewno nadejdzie taki rok, kiedy mu się uda i będzie mógł się pochwalić tym osiągnięciem. Nie zaszkodziłoby gdyby poprosił o pomoc, ale z drugiej strony tym większa będzie radość jeśli jednak dopnie swego na własną rękę. Sama podzieliła się opowieścią o pewnym sukcesie kulinarnym. Co prawda nie całkowitym, ale wciąż rozmówca wydawał się być pod wrażeniem. No i zdołała go rozbawić, co było głównym celem tej anegdotki. Miała takich z kuzynami więcej, ale na razie poprzestała na tej.
-Nasi rodzice patrzyli na to krzywo. Też by na to nie wpadli. Dobrze, że wyszło, bo pewnie do dziś by nam to wypominali.
Zaśmiała się razem z Davidem. Prawie zapomniała o tym jak lubi takie proste rozmowy. Żadnych konspiracji, żadnych tajnych planów znalezienia FPtP, żadnego martwienia się czy nowa akcja MandalaGirl wypali. Po prostu swobodna wymiana wspomnień i żartów. W pracy rozmawiała o pracy, a w domu była sama. Czasem widywała się ze starymi znajomymi, ale ostatnio każdy miał swoje zajęcia. Szczególnie ruda ze swoją superbohaterską inicjatywą niemal zakrawającą o obsesję. W każdym razie taka rozmowa była jej potrzebna. Nawet gdy zeszła na bardziej osobiste tory. Tym bardziej, że wcale nie był to bolesny temat dla Mary.
-Wiedzą. Od samego początku. Wujek uczył mnie kontroli.- odpowiedziała bez zająknięcia -Ma inną moc niż moja, ale nauka często opiera się na podobnych zasadach. Można powiedzieć, że moja rodzina ma w tych sprawach doświadczenie.
Wyraźnie było widać, że dziewczyna nie ma z tym tematem problemu. Mutanci zdarzali się wśród jej bliższego lub dalszego kuzynostwa, wujostwa i głębiej w drzewie genealogicznym. Jeśli jakiekolwiek rodziny mogą uznać się za doświadczoną w kwestii mutacji, to rodzina Hudsonów z pewnością była jedną z nich.
-Odbijając piłeczkę, widuje się Pan ze swoimi dziećmi? Teraz są już pewnie dorośli, co nie?
Pan Hopper wspominał o świętach dziękczynienia w czasie przeszłym i niby jest to drobna różnica, ale sugerująca, że z jakiegoś powodu tradycja ta nie jest kontynuowana. Oczywiście nie wymagała wyjaśnień. Była po prostu ciekawa, ale jeśli David nie chciał, nie musiał jej odpowiadać.
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-02-20, 23:23   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- To już nie te czasy. Jakby mi się udało, to sam nie dałbym rady go zjeść.
Odpowiedział z uśmiechem, co by mogło się zdawać, że poddał się i nie będzie więcej próbował. Było to także informacją, że takie święta spędzał samotnie. Być może z innymi było tak samo, jak choćby Boże Narodzenie. Mimo wszystko, ten temat był i dla niego dobrą odskocznią. Właśnie mając okazję poznać Mary od tej strony. A dodatkowo dowiedzieć się choć trochę o jej przeszłości i rodzinie.
- Gdyby moje dzieci miały takie pomysły, wypominałbym im to nadal. Nawet jakby okazali się lepszymi kucharzami od własnego ojca.
Wziął to na wesoło. Ale też nie dziwił się jej rodzicom, że inaczej spojrzeli na ich wyczyny. Najważniejsze, że nie trick ptasiego wypychania udał im się. Wspólnie jedzony posiłek, spędzali przy stole na wesoło. Widocznie nie tylko przy Simonie David nieco ożył, ale i przy Mary mógł poczuć to samo. Oboje są dla niego inspiracją, by podjąć się czegoś nowego, lecz o tym później.
Hopper zapytał Pond o jej rodziców i mutację. Słysząc odpowiedź, był miło zaskoczony i aż pełen podziwu i wyrozumiałości dla jej rodziny. Jeden z rzadkich przypadków, gdzie rodzice pomagają swoim pociechom, bądź inny członek rodziny, rozwinąć swój dar. Gdyby nie jego żona, być może też by pomógł swoim dzieciom. Ale gdzieś popełnił błąd. Bądź nie dostrzegał czegoś, co działo z jego synem.
- Miło to słyszeć, że rodzina Cię wspiera.
Odpowiedział krótko i szczerze. Przynajmniej Mary nie miała tego problemu z którym nieco boryka się jego siostrzeniec. Dziewczyna jednak odbiła piłeczkę, zadając pytanie o jego dzieci. Uśmiechnął się trochę smutno, gdyż kontaktu z nimi praktycznie nie miał.
- Są dorosłe. Najmłodsza córka jest w Twoim wieku. Jedyny i sporadyczny kontakt mam tylko z synem. By wiedzieć, że żyją i nic im nie jest. Z najmłodszą córką kontakt straciłem dawno i nie wiem co się z nią dzieje. Druga raczej nie chce mnie znać. Pocieszam się choć tym, że mam wnuczkę i synowa co jakiś czas przysyła mi jej zdjęcia.
Akurat jego historia nie była zbyt wesoła do opowieści. Mimo tego, nie ukrywał tej prawdy, bo tak przecież było. Nie powinno teraz Mary dziwić, czemu David mieszka tutaj sam i towarzyszy mu cały czas, tylko pies. Pomijając odwiedzającego go Simona. I raz na jakiś czas, żona. Gdyby Mary była tym zaciekawiona, nie miałby oporu jej o tym opowiedzieć. Bowiem i jego dzieci są mutantami, tak jak ona.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-02-25, 17:21   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills, Heaven Reed
  

   2 lata Giftedów!


-Mogę wpaść i pomóc.- mrugnęła.
Dobre jedzenie nie jest złe. Zresztą też miała być sama na święto dziękczynienia więc równie dobrze mogła przyjść tutaj. Może też Simon z jego rodziną by przyszli. W końcu David to jego wujek. Mary przywykła do tłumnych świąt gdzie cała rodzina się zjeżdżała. Z tego powodu zastanawiała się kto jeszcze mógłby przyjść, ale opamiętała się. Nie powinna decydować o liście gości w cudzym domu. Tym bardziej, że Pan Hopper się jeszcze nie zgodził żeby nawet ona przyszła. Może po jej anegdotce się obawiać, że i tutaj wpadnie na jakiś dziwny kulinarny pomysł.
-Też o tym wspominają, ale przynajmniej śmieją się z absurdalnego sukcesu, a nie z porażki.
Przynajmniej mogli dumnie wypiąć pierś, że ryzyko się opłaciło zamiast oscentacyjnie (dla żartu oczywiście) chować twarze w dłoniach i przepraszać. Wyraźnie miała z rodziną dobry kontakt, mimo że musiała się dosłownie wymknąć z rancza Hudsonów żeby dotrzeć do Seattle. Na szczęście dogadali to jakoś i rodzina była przede wszystkim szczęśliwa, że nic jej nie jest. Martwili się, ale sprowadzić jej z powrotem i tak nie mogli, bo była dorosła i mogła o sobie decydować sama.
-Tak. Mam duże szczęście, że właśnie taka rodzina mi się trafiła. Podobno pierwsze odwiedziny taty w domu rodzinnym mamy były zabawne. Chcieli się upewnić, że mogą mu zaufać. Do tego czasu trzeba było się pilnować z mocami. Ostatecznie i tak dowiedział się przez przypadek. Aż żałuję, że mnie wtedy jeszcze nie było.
Niezaprzeczalnie cieszyła się z tak zwartej, a przy tym różnorodnej i szalonej rodziny. Z taką wychodziło się dobrze nie tylko na zdjęciach. A propo zdjęć, uwagę rudzielca w końcu przyciągnęły te stojące na komodzie. Zaczekała aż David skończy opowiadać. Miał zupełnie inną sytuację niż ona. Dzieci się wszystkie rozeszły, a żona z tego co zrozumiała śpi w pracy więc został praktycznie sam. Tak nie powinno być. Nie mógł nawet zobaczyć swojej wnuczki na żywo.
-Przykro mi.
Niestety nie zawsze jest tak idealnie.
  
[Profil]
    [B+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2021-02-25, 21:18   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Odpowiedź Mary, a jednocześnie propozycja, sprawiły że Davidowi w sercu jakoś miło się zrobiło. Dziewczyna okazała chęć pomóc zjeść wspólnie upieczonego indyka a co za tym szło, nie spędziłby tych świąt samotnie. Nawet próba ostatnich świąt Dziękczynienia w obecności dzieci, nie minęły w przyjemnej atmosferze jak za dawnych lat, a w napiętej. Czy to mogłoby się zmienić? Jeżeli by jeszcze zaprosił Simona i Isabell? Trochę za daleko wybiegł myślami w przyszłość, nawet jeżeli jego kontakt z siostrą się nieco poprawił. Tak wiedział, że to nie będą te same święta co rodzinne, w gronie własnych dzieci. Mógł jednak mieć "drugą" rodzinę. Nie sądził, że na stare swoje lata, jeszcze znajdą się osoby chcące z nim utrzymywać relacje i nieść pomoc. Nie został jednak dosłownie sam.
- Będzie mi bardzo miło. Jeżeli nawet zechcesz w Święto Dziękczynienia, gościć u mnie.
Zaproponował. Mimo iż daleka do tego droga i to jeszcze parę miesięcy, nie wiadomo także czy coś się zmieni, to wstępnie David zgodził się, zapraszając dziewczynę. Nie brał pod uwagę tego, że siostra by go zaprosiła. Chyba że tylko ze względu na Simona. Ta ich ostatnia rozmowa zapadła mu mocno w pamięci.
Posiłek obiadowy mija im w dobrej i wesołej atmosferze na wspominaniu o absurdach kulinarnych. Dalej przeszli już na tematy rodzinne, gdzie David ciekaw był jak rodzina Mary podchodzi do mutantów. Ma wielkie szczęście, że akceptują jej dar. Niezbyt dobrze jednak w tym przypadku było u Davida. Akceptował ich dar, ale problemem była praca jego żony. Chcąc chronić dzieci, dostał inną zapłatę w podzięce.
- Nie powinno. Być może w życiu popełniłem jakiś błąd i teraz mam tego skutki.
Uśmiechnął się by ją pocieszyć. I miał tutaj nie tylko na myśli utratę kontaktów z dziećmi i oddalenie się żony pogrążonej pracą, ale i tego że los ukarał go niepełnosprawnością. Być może to tylko był nieszczęśliwy wypadek, ale David jednak tłumaczył to sobie inaczej. Chciałby te swoje błędy naprawić, ale nie bardzo może.
- Dokończmy jedzenie i przejdziemy do salonu, gdzie omówimy Twoją pracę.
Rzekł już nieco bardziej pogodnie, by nie zamartwiać się swoimi problemami i utratą własnej zbudowanej rodziny. Te lata należą już do przeszłości. Nie powinien nimi zadręczać młodzież. I tak cieszył się, że miał okazję widzieć i nawet trzymać wnuczkę nim syn ze swoją ukochaną wyjechali do Kanady. Wysyłane mu zdjęcia to też dla niego jakieś pocieszenie, że jednak jakieś miejsce jeszcze zajmuje w rodzinie syna. Że w pewnym stopniu choć on mu jeszcze ufa.
Gdy nadszedł ten moment, że dokończyli spokojnie posiłek, naczynia zostały złożone w zmywarce, mogli zrobić sobie herbatę i przejść do salonu. Jeżeli Mary okazała pomoc w zaniesieniu herbaty, David miał dzięki temu bez konieczności ustawiania tacy na kolanach z kubkami wjechać do salonu. Pomieszczenie przestrzenne i to tutaj na komodzie znajdowała się kolekcja rodzinnych zdjęć. Jego ojca jako pilota, jego rodzinne gdy był dzieckiem z rodzicami, następne z dziećmi i żoną a kolejne już z nową rodziną. Naburmuszonymi nastolatkami, matką i ojczymem. Gdzieś też mogło znaleźć się całkiem nowe małej dziewczynki, jego syna i synowej. Graficznie było widać, które zdjęcia są najstarsze, a które najnowsze. Od czarno-białych po dzisiejszą kolorystykę. Leżący w swoim kojcu Alec, uniósł głowę by spojrzeć na przybywające osoby do salonu, obserwując ich czynności.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5