Poprzedni temat «» Następny temat
Ryung Wan
Autor Wiadomość
Ryung Wan



Dance with me?

Elektrokineza

Kundel





name:
Ryung Wan

alias:
Light / obiekt 7053

age:
25

height / weight:
174/64

Wysłany: 2020-12-23, 04:07   Ryung Wan

Ryung Wan
urodzony w Incheon, Korei Południowej 28 maja 1994 roku, mieszka w miejscowość Seattle od 1,5 roku, przynależy do D.O.G.S., piastuje stanowisko kundla, wizerunku użycza Jimin Park
historia

Dzieciństwo:
Ryung urodził się w jednej z zamożnych rodzin w Korei Południowej. Jest pierworodnym synem Shin’a i Mi-sun Wan. Zgodnie z Koreańską tradycją podczas swoich pierwszych urodzin sięgnął po jedno z rzeczy przedstawionym solenizantowi, był nim pędzel, co oznaczało bycie inteligentnym w przyszłości. Jego rodzice tak samo jak żyjąca babcia dużą wagę przykładali do tradycji, jednakże żyli głównie dzięki dobrze prosperującej firmie technologicznej jego ojca.
Jak można ocenić dzieciństwo Ryunga? Dość normalnie. W domu panowała miłość, szacunek i dobro. Poza tym, że ojca więcej nie było jak był w domu Ryu za autorytet wybrał sobie swoją babkę, która pierwsza zauważyła, że był z niego nieśmiały chłopiec. Próbował zamknąć się w sobie grając w różne gry, wytwarzając własny świat wokół siebie. Może było to spowodowane tym, że jak skończył szósty rok życia, na świat przyszła jego młodsza siostra Chun-Hei oczko w głowie matki.
To dzięki babci trafił na zajęcia z taekwondo dla dzieci. Niestety nie wyróżniał się z tłumu, ale tak bardzo chciał być w tym dobry, że nie odpuszczał. Zawziętość miał wypisaną w sobie, ale tak naprawdę słysząc słowa pouczania trenera potrafił się rozpłakać. Dlatego zaczęli przezywać go beksą. Dzieciaki w tym wieku potrafią być niestety bezwzględne.
Dwa lata później jedno z dzieci z którymi ćwiczył i chodził razem wspólnie do klasy, zaczęło go na lekcji w-fu przezywać. Poszło o głupią piłkę, którą Ryu dostał prosto w twarz. Podniósł z ziemi i zacisnął mocno użyty na nim przedmiot i rzucił w chłopca, który się z niego naśmiewał. Dziecko momentalnie od piłki się oderwało mówiąc, że przeszedł go mocny prąd, ale jak wiadomo, piłki potrafią się naelektryzować… Wtedy tak wszyscy sobie to tłumaczyli, jednak Ryu odczuwał wtedy tylko wściekłość i bezsilność, po tym zdarzeniu pobiegł w ustronne miejsce by popłakać w spokoju. Wokół jego ciała co jakiś czas przechodził prąd, który momentami palił, a czasem bolał.

Wiek nastoletni:
W początkowych latach nastoletnich Ryunga był zdany tylko na siebie. Nie zaprzestał ćwiczeń z Taekwondo tylko za sprawą wrednych dzieciaków, wręcz przeciwnie starał się wycisnąć z siebie więcej. Może i nie płakał już po kątach, jednak nadal pozostawał nieśmiałym i kruchym emocjonalnie dzieckiem, który kisił większość emocji w sobie. Potajemne uczenie się korzystania ze swoich odkrytych parę lat temu mocy musiał utrzymywać w sekrecie. Niestety przed babką nie dało się wszystkiego ukryć i to była jedyna osoba, która wiedziała o tym i broniła go jak jakiś sprzęt znów się popsuł w domu z przeciążenia, czy też zgasło niespodziewanie światło.
Gimnazjum było zmianą całkowicie środowiska, powoli zaczynał dojrzewać. Nowa szkoła, nowe możliwości i nowi kumple. To tutaj poznał swoich przyjaciół z którymi związał całe swoje życie. Mieli inne niż on zainteresowania, bowiem grali na instrumentach oraz tańczyli, powoli i skutecznie wciągając i jego w ten magiczny świat jakim była muzyka i taniec, a nie tylko równowaga prowadzona przez ćwiczenia. Jego entuzjazm nie przygasł, zwłaszcza, że rodzice zgodzili się by zapisał się na zajęcia dodatkowe z muzyki oraz na zajęcia taneczne. Oznaczało to tylko jedno.. Mniej czasu by być dzieckiem, ale mu to nie przeszkadzało. Muzyka pozwalała mu się odciąć od własnych emocji, tak samo jak taniec. Stało się to dla niego ważniejsze niż ćwiczenie taekwondo, którego jednak nie zaniechał i dalej dwa razy w tygodniu chodził na zajęcia.
Pod koniec gimnazjum przyjaciele wyznali sobie prawdę o posiadaniu niezwykłych umiejętności albo jeszcze nie w zależności czy u kogoś aktywował się do tego czasu gen X. Był rok 2005 Internet nic nie mówił o takich rzeczach, ale mieli przecież siebie. Traktowali się jak rodzeństwo i byli nierozłączni. To wystarczyło by znaleźć sobie miejsce do wspólnego treningu. Wan poszedł prosić o pomoc ojca, by kupił jeden z mało używanych budynków na przedmieściach Inchean trzy kilometry od ich miejsca zamieszkania. Tłumaczył się tym, że chce móc układać układ choreograficzny ze znajomymi i poświecić się swojej pasji. Była to po części prawda, bo chcieli mieć placówkę własną do ujarzmienia własnych dziwnych mocy, jak również po to o co pierwotnie prosił. Ku jego zdumieniu ojciec się zgodził i przeprowadzili remont budynku, by spełniał ich oczekiwania.
Jak wiadomo dla Koreańczyków nauka i bycie najlepszym we wszystkim nie jest czymś dziwnym. Jego rodzina i on sam też nie odstawał z tym faktem, zdarzało mu się przespać na któryś zajęciach, nawet jak poszedł już do liceum. Poza wszelaką sztuką, aktywnością fizyczną, jego uwagę przykuwały języki obce. Twierdził, że jeśli kiedykolwiek miałby zostać jakimś sławnym tancerzem czy też instruktorem taekwondo, to języki były czymś co mogłoby mu się przydać. Cała ta pogoń za nauką nie była i jemu obca. Za zdanie do liceum, babcia oferowała mu za prezent białą kotkę rasy Maine Coon, którą nazwał Moon. Miała być jego towarzyszką, czymś co by złagodziło stres, bowiem Ryung nadal czasem miewał problemy z nieśmiałością i zamykaniem się w sobie.
Liceum było czymś gdzie u większości nastolatków powinny dokuczać hormony, które powinny żyć własnym życiem. Mówi się, że ten okres rządzi się nauką na własnych potknięciach: pierwsze miłostki, pierwsze próbowanie różnych rzeczy, pierwszy seks. Jednakże, trzeba by było znaleźć na to czas. W tym kraju mało było koedukacyjnych szkół, Ryu nie był wyjątkiem, od czasów szkoły podstawowej chodził tylko i wyłącznie do szkół męskich. Może i to było dla niego dziwne, kiedy zobaczył jak jedna dziewczyna, którą mijał w drodze do szkoły nie raz, czekała na niego z czekoladkami, wraz z koleżankami. Już wtedy zauważył, że miał branie u płci pięknej, ale nie potrafił się przed tym przełamać. Odrzucił zaloty dziewczyny nie pierwszy i nie drugi raz. Miał ochotę zakopać się przed tym, a najgorsza była rozmowa z nimi. Nic tak nie stresowało młodego chłopaka jak rozmowa z płcią piękną. Był nieśmiałym chłopakiem, a takie rzeczy były póki co ponad niego.
Na swoje szczęście miał swoich przyjaciół, którzy wyzbyli w nim dużo różnych złych rzeczy. Miał z kim pograć czasem w gry, ale głównie ćwiczyć. Byli jednością, byli dla siebie jak bracia, a przede wszystkim ich układ ćwiczony od ponad roku, okazał się czymś wartym przykuć oko. Wygrali nagrodę dla najlepszej grupy tanecznej w ich grupie wiekowej.
Koniec liceum jednak nie był takim pozytywnym aspektem. Jego babcia chorowała na raka wątroby i niestety nie wygrała walki z nim, pozostawiając całą rodzinę w żałobie. Najbardziej odczuł to jednak on sam, w końcu babcia była całym jego oparciem, przyjaciółką. Choroba rozwijała się tak cicho i niewinnie, że kiedy ją wykryli było za późno na uratowanie. Ten okres był dla niego bardzo ciężki. Po tym jak zmarła, Ryu zniknął na parę godzin z domu, tylko po to by wyjechać autobusem za miasto i pójść w pole wykrzyczeć się i dać upust swojej nagromadzonej mocy, która rozbłysła niczym światło w tunelu. Łzy zalewały jego młodą twarz, a rozpacz ogarniała cały jego umysł.
Pomimo tragicznej śmierci, ogarnął się na tyle by zadławić uczucie żalu, tęsknoty i niesprawiedliwości w samej nauce. Zdał egzaminy wręcz śpiewająco i dostał się na swoje wymarzone studia artystyczne, by bardziej pielęgnować własny potencjał.

Studia:
Pierwszy rok studiów był niczym innym jak zawarciem kolejnych znajomości. Poznanie innych ludzi tak samo kochających taniec jak on. Chociaż dalej był wstydliwy, chciał poszukać nowych znajomych. Obiecał to sobie po śmierci babci, iż zmieni tę część w sobie by była z niego dumna. Zamierzał troszczyć się o swoich przyjaciół jak kiedyś ona troszczyła się o niego.
Jego grupa jednak miewała czasem głupie pomysły. Jak np granie w przeklęta butelkę. To w ten sposób Ryung pierwszy raz pocałował się w formie zadania z jednym z nich. To był jego pierwszy pocałunek, co powinno być czymś ważnym na całe życie, ale przemycany alkohol po wyczerpującym treningu był czymś czego chyba wszyscy nie przewidzieli. Z kim się pocałował z pozostałej piątki, do dziś zapewne nie wiedział. Całe szczęście, że wtedy była sobota i zero szkoły.
Dotykanie przez chłopaków w idiotycznych grach stało się dla nich czymś normalnym. Czy to podczas tańca czy też granie w jakieś wyszukane gry. Jasne mieli czasem między sobą kłótnie, nie zawsze wszystko było kolorowe, ale on sam starał się łagodzić każdy możliwy spór. uchodził za tego uśmiechniętego słodziaka, którego by się chciało poczochrać po włosach.
Poza tańcem ćwiczyli grę na instrumentach, trochę śpiew. Jednak był to całkowicie dodatek, na umilenie sobie czasu niżeli wiązali z tym przyszłość. Ryu dość blisko był z jednym z chłopaków, który mieszkał blisko niego i byli równolatkami. Można nawet powiedzieć, że przez ten okres paru lat mógł poczuć coś do niego, jednak przygasło to przez pewien incydent jaki przydarzył mu się parę miesięcy później.
Zaliczenie drugiego dan w taekwondo było dla niego czymś niezwykłym. Jasne trenował długo, powinien już robić kroki w kierunki trzeciego poziomu czarnego pasa, ale.. No właśnie wolał tańczyć. Zdał sobie z tego sprawę po kierunku studiów jaki sobie obrał. Wolał być artystą niż łączyć się duchowo i oddać swoją fizyczność na walkę. Zamierzał poprzestać na tym, chociaż mistrzowie zachęcali go do dalszego ćwiczenia i doskonalenia techniki. Mówili mu, że to dopiero początek drogi jaką obrał, ale nie zamierzał zmieniać zdania.
Tego dnia również zamierzał iść na grób swojej babki. Dotykał dłonią zawieszony na szyi swój nowy medal. Chciał się jej pochwalić, by była dumna z tego jak daleko zaszedł, jego ojciec z matką wyjechali w interesach, a młodsza siostra została u ciotki. i głuchoniemego wuja. Niestety los płata figle i idący w znacznej odległości od niego mężczyzna nagle upadł. Nachylił się do niego, poklepał parę razy po twarzy. Był nieprzytomny, ale oddychał. Był mizernie chudy, w nienajlepszej kondycji fizycznej. Jeden sprawny telefon, a jeden z jego kumpli przyjechał po niego samochodem, dziwiąc się sytuacji w jakiej go zastał. Czemu zatem zabrał go do domu rodziców, zamiast na pogotowie? Sam nie wiedział. Instynkt podpowiadał mu, by dać mu czas. Na wieczór już cała grupa siedziała u niego w domu, doglądając nowego przybysza. Obgadali co powinni z nim zrobić. Nie jeden i nie drugi sugerował mu zadzwonienie do szpitala. Ryu jednak nie zamierzał robić problemów wysoko postawionemu ojcu.. Miał na miesiąc wolną chatę, mógł po części zająć się gościem, a tak jeśli by rodzice mieli zjechać wcześniej.. Nie chciał popsuć ojcu interesów.
Danie na talerz słodyczy było wspólnym pomysłem grupy. Stwierdzili, że będzie potrzebował energii, jeden z nich tylko nie zgodził się mówiąc, że wystarczy woda i potem powolne dostarczanie pokarmu… Ale kto by słuchał głosu rozsądku w tym momencie. Wan szybko zauważył, że jego kotka dotrzymywała towarzystwa nowemu i nie przeszkadzało mu to. Był położony w pokoju gościnnym, poza słodyczami miał przygotowaną też czystą wodę. Po dwóch dniach mógł się nieźle odwodnić… Tak naprawdę powinien trafić do szpitala, dlatego Ryu co godzinę zaglądał do pokoju by zobaczyć, czy ten żyje. Jakie było jego zdziwienie widząc chłopaka zajadającego się słodyczami. Przypatrywał mu się przez krótki czas, zanim ten na niego nie spojrzał. Ich wzrok się ze sobą skrzyżował, a on sam poczuł dziwne lekkie mrowienie. Chciał już powiedzieć, że śpiąca królewna się obudziła, ale wtedy zobaczył wylatującego lizaka z jego buzi i pośpieszne przepraszanie. Uśmiechnął się do niego i nie wiedzieć czemu dał tylko sobie zasługę dania tych smakowitości na stół. Reszta ekipy zapewne podsłuchiwała za drzwiami, które były uchylone. Mogli się przez chwile poznać i zdradził mu, że nie mógłby zostawić potrzebującego przy drodze. Nie miał wtedy pojęcia, iż ta jedna osoba namiesza mu w już poukładanym dość życiu, nagnie trochę jego marzenia, ale jednocześnie sprawi, że świat stanie się żywszy. Ten osobnik zwał się Sunwoo Yoon. Według Ryu.. Został zesłany przez jego babkę, jako kolejną próbę do przejścia.
W tajemnicy przed Sunwoo, spotykali się na trenowaniu swoich mocy. Chociaż przygarnęli nowego do siebie, znaleźli mu nocleg, zapewnili opiekę i dbali o niego. Czuli się trochę z tym dziwnie, a przynajmniej było tak przez pierwsze miesiące ich znajomości. Chłopaki często swoje pieniądze z wygranych czy też tańczenia jako tło do teledysków (bo i takie zlecenia czasem im nawet podczas studiów się zdarzały) nie wydawali na pierdoły, tylko właśnie by uwolnić nowego od swoich demonów i by stanął na nogi. Zapewne nie jeden by pomyślał, po co było praktycznie utrzymywać obcą całkiem osobę? Czysta ludzka życzliwość. Podejrzewali, że młody mężczyzna nie czuł się z tym zbyt dobrze, a jednak bez nich zapewne by zginął, a tego nie chcieli. Umiał jednak grać na pianinie, a Ryu chciał spróbować i tego. Było to całkiem inne uczucie niż czuć pod swoimi palcami wbijające się struny.
Wejście w pełnoletność dziewiętnastych urodzin było czymś niezwykłym. Nie, Ryu jak większość Koreańczyków nie zażyczył sobie operacji plastycznej, on zażyczył sobie prawka i samochodu, bo takie miał prawo pytany przez rodziców o prezent. Od tego czasu poszedł na kurs by mieć o jeden papierek więcej.
Kolejne dwa lata były pełne ćwiczeń, nauki czy czasem wyjechanie na jakieś konkursy i inne godne uwagi wydarzenia, by zaprezentować siebie. Został mu ostatni rok do nauki i szczerze obawiał się czy wszystko zaliczy. Na domiar zauważył te wcześniejsze zachowanie jego najnowszego przyjaciela względem własnej osoby, jednak nie potrafił tego wszystkiego poukładać w całość. Podchody tej dwójki względem siebie trwały naprawdę długo. Natomiast Ryu miał obawy, wielkie obawy, bo jego serce było podzielone. Obawiał się kogokolwiek pokochać, a już na pewno nie mężczyznę. A ulokował swoje serce w dwóch z nich. Z dwójką był niesamowicie blisko. Co jednak przeważyło, że wybrał Sunwoo? Całkiem możliwe, że pokazywanie jego zazdrości, pragnienie bycia razem, wspólne chwile, które mieli tylko oni i to jak przyłapał go na całowaniu z tym drugim, który był mu bliski. Nawet jeśli to była głupia zabawa, w która się bawili od czasu do czasu, tak dla innych mogła nią nie być. Felernego dnia pocałunku i wybuchu zazdrości u Sunwoo, Ryu i reszta bandy opowiedziała mu o największej tajemnicy jaką skrywają. Byli Mutantami, a jednak nie zostali za to odrzuceni, bo on sam nim też był.
Dzień później po zajściach, Ryu wraz ze swoją drugą miłostką, chcieli przećwiczyć układ specjalnie na rozchmurzenie Sunwoo. Niestety przyszedł wcześniej niż powinien i przyłapał ich na ćwiczeniach. Złe przeczucie jakie towarzyszyło Wan’owi nie było jednak czymś bezpodstawnym. Czując dym i benzynę na korytarzu pobiegł do pokoju Yoon’a i wyciągnął go z płonącego pomieszczenia. reszta chłopaków poszła za nim i pomogła ugasić coraz bardziej zajmujący się pokój. Na całe szczęście byli w swoim odosobnionym budynku. Całe szczęście, bo wszystko zapewne mogłoby się skończyć inaczej. Niedoszły samobójca dochodził bite dwa dni, przez to Ryu musiał zarwać jeden dzień studiów. Znów nie skorzystali ze szpitala, obawiali się, że dowiedzą się o jego mutacji, a to nie było dobre dla nikogo z nich. Byli głupimi młodzikami, którzy myśleli, że wszystko im wolno.
Obudzenie się Sunwoo było czymś co sprawiło, że chciało się płakać ze szczęścia. Nie wyobrażał sobie zakopać go gdzieś i udawać, że nie istniała taka osoba. On sam by tego chyba nie przeżył, w końcu to była osoba, którą chciał się opiekować. Dlatego spał na krześle, trzymając go za dłoń, dlatego momentalnie się obudził jak ten tylko się poruszył, atakując od razu na niego z pretensjami. W całym potoku słów i wyznań o miłości, Ryu pierwszy raz kogoś pocałował sam z siebie, okazując tym razem którego z dwójki przyjaciół wybrał. Niestety hormony, które go poniosły, zostały szybko ostudzone przez kolejną historię. Teraz dopiero poznał w całości swojego pierwszego w życiu chłopaka.
Sprawa mutantów w Korei wcale nie miała się lepiej od tej, która działa się w Stanach. Ryu coraz bardziej odczuwał bycie innym, zwłaszcza, że ich państwo jak inne Azjatyckie, nie były zbyt przychylnie nastawione do obdarowanych. Studia jednak zakończył z wyróżnieniem, a jego związek kwitł niczym piękna dzika róża. Był zadowolony z własnych życiowych osiągnięć i chcieli nawet pojechać na wycieczkę do Chin i Japonii by pozwiedzać w ramach nagrody. Niestety nie było im to dane. 3 lipca 2016 roku. Ryu napisał prostą kartkę ukochanemu o pójściu do sklepu. Taka była prawda szli wszyscy do sklepu by zrobić wspólne śniadanie. Była niedziela, można było zaszaleć. Ciepło, nic nie wskazywało niczego złego, dopóki pod sklepem nie zajechał opancerzony czarny wóz. Już wtedy wiedzieli, że coś się święci. Ostatni wybryk jednego z nich został zauważony przez parę młodych osób, które rozpoznały go. W pośpiechu udało mu się napisać smsa, zniszczyć kartę i schować ostatnią wiadomość dla Sunwoo na kartce papieru.
Kolejny dzień nie był jednak lepszy. Została pobrana im krew i cała szóstka trafiła na oddział dla mutantów. Nie było ucieczki, był tylko strach o swoje życie i o to czy i Sunwoo dorwali… Na szczęście w telewizji nie występował z nimi… Na jego szczęście, żaden też o nim nie wspomniał. Zamknięci w specjalnym ośrodku mieli rozpocząć swoje nowe życie, jednak już kolejnego dnia zostało im pokazane oświadczenie, że mogą być “wolnymi” ludźmi w Stanach Zjednoczonych jeśli zgodzą się podpisać dokumenty. Nie mogli ze sobą się porozumieć, ale Ryu zdecydował się się lot, jeśli miało to oznaczać spotkani na nowo swojej rodziny i ukochanego, to był gotów zaryzykować poleceniem do Stanów. Nie wiedział jednak, że wpadł w pułapkę…

Placówka w Kansas City

05.07.2016
“Obiekt 7053, został przeniesiony na dział obserwacji. Prosimy o trzymanie go pod stałym nadzorem, póki nie dowiemy się jaką mutacją dysponuje”
08.07.2016
“Obiekt nie chce współpracować z nami póki nie dowie się co stało się z innymi obiektami, którzy prawdopodobnie przybyli z nim. Dalej nie rozumie sytuacji, w której się znalazł. Odmawia przyjmowania pokarmów, a wodę pije w ilościach minimalnych. Jest apatyczny. Będzie trzeba wdrożyć inne procedury.”
20.07.2016
“Nowe procedury okazały się owocne. Obiekt poraził trzech z moich asystentów, zanim udało nam się wstrzyknąć mu odpowiednią dawkę mutazyny i nałożyć od nowa obrożę. teraz muszę podjąć odpowiednie środki w celu poznania dogłębniej tej mutacji”
05.08.2016.
“Minął miesiąc odkąd obiekt 7053 jest pod moją obserwacją. Dzisiejszego ranka podczas badania wytrzymałości jego ciała, doszliśmy do wysadzenia części żarówek w sali. Wydaje mi się jednak, że będziemy w stanie więcej z niego wyciągnąć. To dopiero początek.”
13.11.2016
“Obiekt coraz lepiej radzi sobie z powierzonymi zadaniami. Jego wytrzymałość na porażenie jest wręcz zaskakująca. Po nowym roku nareszcie będziemy mogli wzmocnić użycie generatora by zobaczyć jego limity. Nie mogę się doczekać wyników.”
02.12.2016
“Po prawie pięciu miesiącach, pozwoliliśmy obiektowi 7053 na opuszczenie własnej kabiny by spotkał się z innymi obiektami. Ku naszemu zdziwieniu słysząc muzykę zaczął się poruszać. Tańczył. Myślimy, że niedługo będzie można go szkolić na jednego z kundli.”
07.01.2017
“Nareszcie przyszedł mocniejszy generator. Wzmacniamy obiekt odpowiednimi środkami chemicznymi, by zawyżyć jego umiejętności. Jutro zaczną się pierwsze testy.”
09.01.2017
“Wczorajsze testy przeszły moje najśmielsze wyobrażenie. Obiekt wchłonął w siebie całą energię jaką dla niego przygotowaliśmy. Po czym wyrzucił z siebie falę, która wyłączyła prąd w całym obiekcie i trzech przyległych dzielnicach miasta! Fascynujące! Gdyby nie był w specjalnej komorze zapewne byśmy nie przeżyli. Obiektem po tym zdarzeniu targały potężne konwulsje, niestety nie mogliśmy wejść do środka, póki wyładowania nie zostały zniwelowane. Obiekt leżał nieprzytomny a z jego uszu i nosa leciały strużki krwi.”
26.03.2017
“Wczorajszego wieczoru obiekt 7053 odzyskał w końcu przytomność. Wyglądał fatalnie. Tomografia mózgu już wcześniej wykazała znaczne zniszczenia w korze mózgowej odpowiedzialnej za pamięć długotrwałą. Zdaje się, że niczego ze swojej przeszłości nie pamięta.”
31.03.2017
“Ku naszemu zaskoczeniu obiekt 7053 nadal pamiętał jak używać własnych umiejętności. Mówiliśmy by zachować środki ostrożności, niestety nowy asystent ich nie przestrzegał i dostał drgawek poprzez porażenie. Udało się jednak obezwładnić ledwo stojącego mutanta.”
15.06.2017
“Metamorfoza jaką po paru miesiącach przeszedł obiekt 7053, a raczej Light jak większość innych obiektów zaczęła się do niego zwracać, była nam na rękę. Minął ponad rok od kiedy trafił w moje ręce i to do czego jest zdolny na pewno przyda się Rządowi. Nie jestem w stanie powiedzieć czy odzyska swoją dawną pamięć, ale póki co wydaje się być zadowolony ze swojego nowego życia. Pod wrażeniem jest też fakt, że wszystkie zainteresowania jakie podzielał wcześniej nadal potrafił. Jego ruchy nie zmieniły się, tak samo jak to, że kiedyś trenował sztuki walki. Jest naprawdę interesującym pacjentem, niestety jak tylko jego szkolenie się skończy, będę musieć się z nim pożegnać.”
03.01.2018
“Dziś Light, znaczy się obiekt 7053 zostaje przeniesiony do Seattle. Wydaje się w idealnej kondycji. Przez ostatnie pół roku znacznie ćwiczył własne umiejętności, pod moim i innych naukowców okiem. Pokonał w walce nie jednego z naszych pacjentów. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że na tę chwilę póki nie pamiętał prawdziwej tożsamości, był wyśmienitym żołnierzem dla Rządu. Nie zdziwiło mnie zgłoszenie go do Niebieskiego Szwadronu, tylko czemu nie tutaj, a w całkowicie nowym miejscu… “

Psie życie:
Ryung dość szybko się zaadoptował w nowej placówce. Jako, że był “nowym” człowiekiem, nie miał skrupułów przed bitkami, a z nieśmiałego chłopca zostało tyle co nic. Bycie psem to coś więcej, tutaj liczyło się też przetrwanie. Okazywanie słabości mogło spowodować, że reszta silniejszych jednostek znęcała się nad tobą. Tak samo jak na tych psach, które siłą były zmuszone by zasilić oddziały. Ryu był jednak dobrym psem. Lojalny, bez wspomnień, poza tymi, które na nowo Rząd mu wcisnął do swojego głowy, był podatny na szkolenia, czy wykonywanie rozkazu bez mrugnięcia okiem.
Pierwszą poważną misją na jaką go wypuszczono był atak na siedzibę Bractwa Mutantów 10 marca 2018 roku. Postrzelił wtedy cztery osoby, w tym jedną śmiertelnie. Pozostałe trafiły do izolatek. Ogólnie ta cała masakra odbiła się nieco na nim. Było to jego pierwsze zabójstwo i pierwsze sprawdzenie czy nadawał się na posłusznego psa. Nie odczuwał satysfakcji z tego co zrobił, a gdzieś w głębi niego pojawiło się lekkie poczucie winy, czy robił coś słusznie? Ci mutanci byli wrogami Rządu, a jednak byli tylko zmutowanymi ludźmi, takimi jak on.
Epidemia, która wybuchła pod koniec roku, nie ominęła również jego. Zachorował, ale na szczęście nie miał żadnych późniejszych powikłań. W tym czasie również zbliżył się z jednym z mutantów do siebie. Nie wiedział, że gdzieś tam za oceanem jest jego prawdziwa miłość, którą zostawił parę lat temu w takim pośpiechu, by go chronić przed tym wszystkim przez co sam przechodził.
Niebieskie Szwadrony zastąpiły mu rodzinę, a wspólne patrole umacniały czasem więzi lub je dzieliły. Dużo ludzi było im wdzięcznych za ich pracę, paru się bało, a jednak.. Nie tylko ich, bo zwolennicy mutantów nie byli lepsi. 27 lutego 2019 był jednym z tych co byli wezwani do Biblioteki Miejskiej na interwencję. Znów doszło do walk, niewinnych ofiar i rannych. To wtedy Ryung dostał z jakiegoś noża w prawe ramię ręki. Na tyle głęboko by poczuć. Nie na tyle by nie wziąć jednego z buntowników i przed praktycznie kamerami zawlec go do wozu. Dopiero w placówce został dokładniej opatrzony. Rana nie okazała się na tyle poważna by uszkodzić nerwy, jednak na tyle głęboka, by zostawiła wspaniała pamiątkę w postaci podłużnej blizny.
Wan nie był jednak przydzielany do sprawy DOMu, bardziej działał w terenie. Jednakże, kiedy wybuchły zamieszki razem z innymi musiał stawić się by uporać się ze wszystkim co tam zaszło. Łącznie z eskortowaniem ocalałych mutantów. To wtedy zobaczył do czego jeszcze bardziej posuwa się ta wojna. Coraz częściej zastanawiał się czy aby na pewno siedział po dobrej stronie barykady. Szkoda, że nie zdawał sobie sprawy, że nie miał części wspomnień. Nawet jeśli którykolwiek z jego kumpli wylądował również w Seattle, raczej on ich nie pamiętał.
Dzięki byciu lojalnym kundlem często dostaje przepustki, by móc zająć się własnymi zainteresowaniami, które nie zmieniły się nawet po utracie pamięci.
charakter
Charakter Ryung’a potrafi się zmieniać jak u każdego człowieka. Jeśli kiedyś jego pamięć wróci może być kimś innym. Póki co jego charakter można określić mniej więcej tak:

dawniej:
-Nieśmiały, uroczy, pracowity, zamknięty w sobie, wierny przyjaciel, uprzejmy, dla bliskich otwarty i wesoły, zadowolony z własnych sukcesów, opiekuńczy, uległy

teraz:
-Pewny siebie, beztroski, energiczny, dumny, nieco bardziej poważny, lubiący spełniać własne przyjemności, nieufny wobec obcych, pracowity, opanowany, wyrachowany
opis mocy

Elektrokineza - zdolność potrafiąca korzystać/kontrolować ze wszystkiego co ma naładowane cząstki elektryczne (czy też ładunki elektryczne). Porażenie prądem u np ludzi może powodować utratę przytomności, skurczy mięśni, drgawki, poparzenia a nawet długotrwale osoba poddawana sporym napięciem może spowodować jej śmierć czy też zwęglenie tkanek.

Poziom 1:
0%- 45%
-Elektryczność potrafi pojawić się na każdej części ciała, ciężko ją opanować i skupić we wiązkę. Z każdym procentem mocy się stabilizuje.
-Ciało przyzwyczaja się do pojedynczych wstrząsów
-Organizm z każdym przeżytym wstrząsem uodparnia się na oparzenia czy też porażenia
-Możliwość ładowania małych sprzętów

Poziom 2:
46%-90%
-Organizm uodpornił się całkiem na oparzenia i porażenia.
-Możliwość użycia naładowanych dłoni jako defibrylatora
-Jeśli w powietrzu jest wilgotność, ataki prądem są dwukrotnie silniejsze lub jeśli postać jest mokra
-Możliwość dowolnego nakierowania wiązki elektrycznej
-Możliwość ładowania różnych rzeczy, czy też przechwycania prądu np. kabli by robić za przewód (przykład: w misji potrzeba jest odciąć jeden z kabli budynku, tak by móc się do niego podłączyć, czy też przekierować energię. Wystarczy dać Ryungowi kabel, który potrzebujemy do ręki i by sam odciął zasilanie ze wcześniejszego, w takim wypadku może robić za przekaźnik)
-W zależności od ilości użytych vatów jest w stanie spalić coś lub kogoś na popiół.
-Użycie elektryczności może być użyte na każdej części ciała posiadacza mocy.
-Możliwość utworzenia pola elektrycznego, rażącego wszystkich w środku na poziomie 20 metrów od posiadacza.

Poziom 3:
90%-100%
-Możliwość naładowania sporych powierzchni jak parę budynków w prąd, czy też wymagające laboratoria czy inne placówki zużywające spore pokłady prądu.
-Podczas burzy możliwość przyciągnięcia piorunów do swojego ciała względem mocnego doładowania siebie. Kolejne ataki wtedy sieją większe zniszczenie.
-Możliwość zebrania prądu np z miasta (do 75 tysięcy ludności) bądź jednej dzielnicy wielkiego miasta, w sobie i się doładowania.
-Możliwość utworzenia pola elektrycznego, rażącego wszystkich w środku na poziomie 35 metrów od posiadacza.
-Niewyładowana (wykorzystana w przeciągu 2 postów) spora dawka energii czy to zabrana z miast czy trafiona przez piorun, może doprowadzić do nagłego wybuchu fali elektrycznej, rażącą dość mocno wszystko w promieniu 50 metrów od użytkownika, pozostawiając posiadacza w pozycji nieprzytomnej.

Użycie mocy:
Użycie mocy to 5 postów na 3 w przypadku grania z kimś bez kontroli Mg. Podczas rozgrywek z MG ustalana jest indywidualnie.

Atuty:
-Możliwość uratowania kogoś jeśli jego krążenie stanie
-Rażenie prądem może doprowadzić do różnych skutków u innych łącznie ze śmiercią
-Możliwość bycia zapasową dużą baterią.
-Odporność na poparzenia i porażenia.

Skutki uboczne:
-Pierwszy objaw wyczerpywania mocy to kręcenie się w głowie czy też jej bóle, potem krwawienie z nosa sugerujące osłabienie.
-Możliwość niekontrolowanych drgawek całego ciała lub pojedynczych jego części
-Użycie pola elektrycznego może powodować krótkotrwałe świszczenie w uszach

Skutki nadużycia mocy:
-Przy krytycznym wyładowaniu swojego potencjału jest utrata przytomności
-Na użytkowniku mogą pojawić się niekontrolowane impulsy elektryczne rażące każdego, kto chciałby się zbliżyć do użytkownika oraz trzepiące całym ciałem drgawki.

ciekawostki

- W zależności od zapotrzebowania (DOGS) raz jest wysyłany z oddziałem taktycznym, a raz z oddziałem bezpieczeństwa.
-W wyniku wykonywanych na nim doświadczeniom stracił część swojej pamięci. Aktualnie używa imienia Light, które nadał mu jeden z jego kompanów niedoli podczas szkolenia na dobrą suczkę.
-Bycie obiektem i kundlem w DOGS nauczyło go strzelania, walki czy też większej samoobrony (poza tym co nabył w swojej przeszłości).
-Uwielbia żuć gumę do żucia
-Nałogowo oblizuje swoje usta
-Na jego ciele są liczne małe blizny z początków używania swojej własnej mocy oraz jedna wielka na prawym ramieniu podczas akcji w Bibliotece Miejskiej
-W Taekwondo zaliczył czarny pas z dwoma danami
-Często farbuje sobie włosy
-Lubuje się w biżuterii, a przede wszystkim kolczykach
-Jest leworęczny
-Za czasów bycia ze swoją ekipą, podjadał im jedzenie, do dziś można zauważyć jego zamiłowanie do kradnięcia żarcia komuś z talerza
-Podczas przepustek często wybiera się na karaoke lub do klubu by potańczyć.
-Ma niezwykłą tendencję mówić akurat w czasie jedzenia czy picia
-Umie tańczyć, ukończył studia taneczne
-Ma bardzo gibkie ciało, zdolności akrobatycznie nie są mu obce
-Potrafi porozumiewać się w językach: Koreańskim, Angielskim, Chińskim, Rosyjskim oraz migowym, którego musiał się nauczyć przez swojego wujka, który był głuchoniemy.
-Przed złapaniem przez Rząd, miał nawyk ciągle kogoś tulić czy wieszać się. Oczywiście tylko wśród najbliższych przyjaciół.
-Nikogo nie powinno dziwić, że rzadko go można spotkać bez kredki do oczu
-Posiada prawo jazdy kategorii B
-Umie grać na gitarze, szczególnie upodobał sobie basową.
-Posiadał białego kota rasy Maine Coon o imieniu Moon, był to ostatni prezent od jego nieżyjącej kochanej babci.


[Profil]
 
 
Ryung Wan



Dance with me?

Elektrokineza

Kundel





name:
Ryung Wan

alias:
Light / obiekt 7053

age:
25

height / weight:
174/64

Wysłany: 2020-12-25, 03:08   

Skończone :box:
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5