Poprzedni temat «» Następny temat
Dom Myśliwego
Autor Wiadomość
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2021-04-08, 01:13   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 
Chris od samego początku sprawdzał czujność Liama, zanim przystąpił do ataku i porwał go spod parkingu. Każda wysłana wiadomość wiązała się z dużym ryzykiem namierzenia oraz wykrycia, jednakże mężczyzna odpowiedzialny za dziwnej treści sms'y dobrze to sobie przemyślał. W owych wiadomościach tekstowych nie dało się dostrzec gróźb, więc nawet gdyby Liamowi udało się go odnaleźć, cóż by takiego zrobił? Przecież Chris tylko się tak bawił.
Ellsworth jednak przedstawił sytuację nieco inaczej niż Chris zakładał. Według niego celowo nie szukał nadawcy, lecz chciał, aby to on znalazł jego. Jaszczura co prawda przez chwilę zbiło to z tropu, lecz zaraz uśmiechnął się paskudnie.
- I tak zawaliłeś. Cokolwiek planowałeś.
Stwierdził z rozbawieniem. Liam chciał, aby Chris go odnalazł i gdzie teraz skończył..? W piwnicy na jakimś zadupiu. Czy można było jakkolwiek nazwać to częścią planu? Logika mężczyzny strasznie bawiła Christophera. lecz domyślał się, że Liam w ten sposób starał się rozeznać w sytuacji. Nie był głupi i oprawca doskonale to wiedział. Nie lekceważył go, mimo iż ton głosu mógł sugerować zupełnie co innego.
Dowodem desperacji Liama mogła być próba pójścia na kompromis z Christopherem - on w zamian za bezpieczeństwo najbliższych. Gdyby udało mu się przekonać Chrisa, jego błędy z przeszłości nie sięgnęłyby ani jego rodziny, ani jego przyjaciół. Jedno życie poświęcone dla życia innych. Była to bohaterska postawa, godna pochwały i naśladowania, lecz Christopher uznał to za mało opłacalne... Mógł osiągnąć to, czego chciał. Nie musiał bawić się z nikim w obietnice.
Jego śmiech był głośny, a zarazem zimny. Już sama ta reakcja wystarczyłaby, aby Liam zrozumiał, że jego starania spełzną na niczym. Chris jednak posunął się dalej i dotykając jego twarzy, otwarcie wyznał mu, że jego ukochane osoby były narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo. Christopher mówił przy tym w liczbie mnogiej, jak gdyby istotnie chodziło o kogoś więcej niż siostrzyczkę Chloe. Tylko kogo? Alexa? Zacka? Thomasa? A może kogoś jeszcze innego. Liam nie miał pojęcia, od jak dawna mógł być obserwowany. To było najgorsze.
Zanim Ellsworth zaniósł się kaszlem i został potraktowany paralizatorem, zdążył wydusić z siebie kilka zdań. Słowa, jakie wyszły z jego ust, sugerowały utratę wszelkiej nadziei... Poddał się. Przyznał przed samym sobą, że stał się bezużyteczny. I choć były do zdania, które Chris pragnął usłyszeć, uznał, że na ten moment wystarczy tej rozmowy i Liam powinien udać się na spoczynek.
Użył porażenia niższego napięcia, nie chcąc narażać osłabionego organizmu Liama na natychmiastową śmierć. Okazało się jednak, że przepływ był zbyt słaby, aby pozbawić mężczyzny przytomności i po chwilowych konwulsjach, które ogarnęły jego ciało, nadal pozostawał świadomy. Był jeszcze słabszy niż wcześniej. Nie miał siły trzymać uniesionej głowy o własnych siłach. Jego oddech był głośny i przepełniony bólem. Kolejna plama krwi pojawiła się na podłodze, gdy zakaszlał. Był w złym stanie. W bardzo złym.
"Nie przeżyje tego."
Mówił. Chris coraz bardziej był skłonny w to uwierzyć, lecz mimo bólu oraz zmęczenia, Liam chciał mówić. Jakby wiedział, że mogła to być już jego ostatnia szansa, aby oprawca mógł go wysłuchać. Bez względu na to, ile wysiłku sprawiało mu samo mówienie, robił to, ponieważ tylko to mu teraz pozostało.
A Chris z jakiegoś powodu mu nie przerywał i słuchał go do końca. Uśmiech, jaki dotychczas gościł na jego twarzy zaczynał stopniowo zanikać. Zastąpiło go zdziwienie z dozą nieufności, którego Liam mimo wszystko nie mógł dostrzec przez opaskę na oczach. Christopher zrobił to, czego chciał. Ellsworth lada moment mógł opuścić ten świat, lecz z jakiegoś powodu oprawcy jakby wciąż było mało. Do tej pory wszystko sugerowało, że Chris chciał wyłącznie krzywdy Liama, jego śmierci, więc skąd ta chęć skrzywdzenia osób, które nie są z tą sprawą powiązane? Chris wciąż nie był usatysfakcjonowany, szczęśliwy. Wciąż było mu mało i uwięziony mężczyzna to zauważył.
I z jakiegoś powodu był gotów wysłuchać, dlaczego tak było...
Christopher przez dłuższą chwilę nie odzywał się, wpatrując się tępo w mężczyznę. Zatkało go i nie wiedział, co powinien zrobić. Zaraz jednak otrząsnął się z tego stanu i odrzucił paralizator z cichym warknięciem.
- Chcesz wiedzieć? Naprawdę chcesz wiedzieć?
Zapytał oschłym tonem, szczerząc zęby. Gdyby nie mutazyna, prezentowałby swoje ostre, niemal wampirze kły.
- Miałeś wszystko. Dom, rodzinę, przyjaciół. Po zabójstwie Jamesa udało Ci się ułożyć życie od nowa i być szczęśliwym. Miałeś dosłownie wszystko, czego ja nie miałem. Dlaczego Ty, morderca, miałeś prawo to wszystko mieć, a nie ja? Dlaczego to mi życie rzucało kłody pod nogi? Odkąd pojawiła się u mnie ta cholerna mutacja, wszystko straciłem. A Ty... Ty po zabójstwie człowieka mogłeś żyć jakby nic się nie stało. To mnie się to należało!
Wrzasnął wściekły, zaciskając palce w pięści. Z trudem powstrzymywał się przed rzuceniem się Liamowi do gardła swoimi rękami. Chris przez wiele lat był bezdomny i nie mógł znaleźć stałego miejsca pracy. Nie miał kontaktu z rodziną, a przez swoją gadzią mutację wiele osób się go bało i nie chciało się z nim przyjaźnić. Ostatecznie mężczyzna skończył w Dzielnicy Ochrony Mutantów, kierowany ślepą nadzieją, że mu tam pomogą i otrzyma szansę na lepsze życie. Zamiast tego został tam zamknięty jak zwierzę w klatce i czekał na swój koniec. Spędził tam kilka miesięcy, zanim nie został uratowany przez organizacje pro-mutanckie. Teraz należał do Rebelii, lecz w rzeczywistości nie miał innego wyboru. Musiał tam być, jeśli chciał przetrwać tę wojnę.
- Zamierzam to naprawić. Wszystko, co od tamtej pory zyskałeś, przestanie istnieć... Naprawię to... Słyszysz?!
Wycedził przez zęby i wymierzył pięść prosto w twarz mężczyzny, nie bacząc na to ile siły do tego użył. W tym jednym uderzeniu zgromadził cały swój gniew. Dał upust swoim emocjom.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2021-04-08, 02:40   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba, Rick
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


+18

Ukryj: 
Czy Christophera nie zastanawiało, dlaczego podczas próby atakowania na parkingu, Liam bronił się gołymi rękoma, nie wyciągając broni? Varcer przeszukując Ellswortha znalazł pistolet i wykorzystał go przeciwko niemu. Może Liam w swoich słowach nie kłamał, że pozwolił i też czekał, by to Chris sam do niego przyszedł. Jednakże nie tak Liam wyobrażał sobie ich spotkanie. Mogło dojść do rękoczynów, ale nie to jego uprowadzenia. Ciężko było Chrisowi załatwić ten problem inaczej. W męskiej rozmowie. Wielokrotnie Liam powtarzał, że mogli inaczej rozmawiać a nie na pozycji oprawca-ofiara. Liam jednak nie rozumiał do końca powodu, dla którego się tutaj znalazł. Wersji było kilka. Niby zemsta za śmierć Jamesa. Potem, że niby go nie lubi, choć w przeszłości się dobrze znali i dogadywali. Jaka była więc prawda? Nie bez powodu Liam wrócił do tego tematu, co jak widać obrało jeszcze bardziej interesujący kierunek rozmowy.
Na zawalenie sprawy, Liam odpowiedział dość krótko.
- Ty również...
Tutaj można powiedzieć, że mieli remis. Mogli się spotkać normalnie, ale tego nie zrobili. Jeden olał drugiego. A ten drugi wymijająco kombinował zwracanie na siebie uwagi, nie chcąc raczej być wykrytym. Liam poddał się ciałem, ale nie umysłem. Skoro dostał możliwość mówienia, korzystał z tego resztkami sił jakie mu pozostały.
Mając świadomość jakie niebezpieczeństwo może czekać jego bliskich, Liam chciał uchronić ich od tego, kosztem własnego życia. Nie poddawał się w próbach przekonania Christophera do swoich słów i zaniechania swoich planów.
Liam czuł się fatalnie. Poza obrażeniami na ciele, licznymi ranami, siniakami, krwiakami, uszkodzeniami i braku czucia w niektórych miejscach, miał gorączkę towarzyszącą każdego dnia. Często także pojawiał się ból głowy, kumulujący się z całego ciała w jedno miejsce.
Impuls prądu jaki Liam poczuł na sobie w okolicy serca, był niższego napięcia. Nie pozbawił go przytomności i zachował świadomość, ale trochę potrzebował czasu by dojść do siebie i wykaszleć, aby móc mówić dalej. Męczył się z każdym wypowiadanym słowem, robiąc krótkie przerwy po każdym zdaniu. Co było dla Liama zaskoczeniem, Christopher nie przerywał mu. Wysłuchał go do końca i dziwnie zamilkł. Czyżby znów trafił w jego czułe punkty? Ta cisza była trochę niepokojąca się i zastanawiająca, czy czasem swoimi słowami Liam nie sprawił, że oprawca zaczął się wahać, zastanawiać, zamyślił?
W końcu cisza została niespodziewanie przerwana i Varcer przemówił swoim oschłym tonem. Rzucił dwa pytania, na które Liam raczej nie potwierdził żadnym gestem. Jaszczurzy mutant zaczął się tłumaczyć, wyjaśniać powód dla którego tak traktuje Liama. To brzmiało dla Ellswortha jak zazdrość. To już trzeci powód dla którego mężczyzna próbuje wyrzucić swój gniew i winę na Liama.
Chcąc odpowiedzieć, Liam jednak poczuł silne uderzenie w twarz od lewej strony z pięści. Spowodowało to odrzucenie głowy na bok, a po chwili Liam splunął na posadzkę krew. Uderzenie było tak mocne, że Liam musiał rozruszać żuchwę w obawie, że mógł mieć pękniętą, złamaną czy skrzywioną. Lecz jedynie tylko pulsowała bólem. Podobnie jak policzek.
- Zazdrość...
Kaszlnął krótko i powtórzył.
- Zazdrość, przemawia teraz przez Ciebie...
Liam zrobił przerwę czując się u kresu sił i zmęczonym już nawet samym mówieniem.
- Mylisz się co do mnie... Nie miałem domu... Rodziny... Przyjaciół... Nie byłem szczęśliwy... Sumienie zżerało mnie od środka przez długie miesiące... Ktoś mnie znalazł błąkającego się i przygarnął pod swoje skrzydła... Nienawidziłem swojego daru... Szukałem sposobu aby się go pozbyć... Powinienem Ci podziękować za to... Jedno z moich życzeń spełniłeś...
Liam przerwał gdyż musiał nabrać powietrza w obolałe płuca, co było widać iż ciężej oddychał.
- Nie miałem lekko...Podobnie jak Ty... Pomimo tego co powiedziałeś... jaki to ma związek ze mną...? Wylewasz na mnie gniew, zmieniając co chwilę powód... Niezmienne jest to, że obaj jesteśmy mordercami... I nimi będziemy do końca życia... Tyle razy mogłeś mnie zabić, ale coś Cię powstrzymuje...
Kaszlnął znów, wypluwając krew na posadzkę.
- Zemsta Cię zaślepia... Że sam gubisz się w tym wszystkim...
Stwierdził Liam, po czym dodał:
- Czy... gdybym wypił truciznę jaką dostał James... Odpuścisz zemstę na moich bliskich?
Nie poddawał się i pomimo fatalnego stanu zdrowia, walczył nadal o ich bezpieczeństwo i życie. Tym sposobem Liam też chciał pokazać Christopherowi, jak bardzo tego żałuje co zrobił ich przyjacielowi. Że chętnie by sobie odebrał życie. Tutaj też jednak grał na ich wzajemnych emocjach i uczuciach. Sprawdzał, czy faktycznie Varcerowi ciągle chodzi o Jamesa czy o niego.
[Profil]
  [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2021-04-12, 16:56   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 
Liam posiadał na parkingu broń i została mu ona odebrana. Mógł jej użyć by natychmiastowo zranić lub nawet zabić napastnika, lecz tego nie zrobił. Chrisa nie obchodziły powody, czemu do tego doszło. Może Ellsworth nie zdążył, może miał wahania przy wycelowaniu pistoletu w kierunku dawnego znajomego. To nie było ważne, ponieważ to decyzja o wstrzymywaniu się okazała się zgubna dla mężczyzny. Jaszczur nie był dla niego taki łaskawy i nie zawahał się przed dopuszczeniem się na nim tych wszystkich krzywd, jakich doświadczył do tej pory.
Na jego komentarz mutant tylko prychnął. Liam miał rację, nie wszystko szło po jego myśli i zdarzyło mu się kilka potknięć, które były bardziej lub mniej odczuwalne w skutkach. Problem Ellswortha polegał jednak na tym, że to on pozostawał uwięziony i posiadał poważniejsze rany, a Chris miał się za to całkiem dobrze. Oprawca mógł stać z boku i obserwować jak jego nabytek z coraz większym trudem walczy o każdy kolejny oddech. Głos Liama z każdą mijającą minutą stawał się coraz mniej wyraźny. Więzień kaszlał i krztusił się własną krwią. Na pewno potrzebował wody bardziej niż kiedykolwiek, lecz w nie zapowiadało się na poczęstunek w najbliższym czasie.
Ellsworth mimo że znalazł się właściwie w sytuacji bez wyjścia, wciąż potrafił mocno wpłynąć na swojego wroga. Chris był na tyle pewny siebie, że pozwolił mu mówić i okazało się to być jego kolejnym, sporym błędem. Niczym psychopata, który mógł w końcu wygłosić światu swoje problemy, zaczął się zwierzać przed Liamem i wyjaśniać mu, dlaczego właściwie postępował w tak brutalny sposób. Ile było w tym jednak prawdy, skoro nagle śmierć Jamesa odeszła w niepamięć, a to właśnie na nią wcześniej powoływał się Christopher? Prawda była jednak taka, że mutant był egoistą. Zapatrzonym w siebie człowiekiem z problemami, który gdy tylko znalazł ku temu okazję, chciał pokazać jak bardzo został skrzywdzony przez los i przedstawić siebie jako ofiarę, nie kryminalistę. Jakby to Liam był tutaj tym złym, a nie na odwrót.
Uwięziony mężczyzna rozpoznał ten stan. Zazdrość. Chris był zazdrosny o to, w czego posiadaniu był jego dawny przyjaciel. Szczęśliwe życie u boku osób, które się o niego troszczyły i zaakceptowały go takim, jakim był. Liam jednak postanowił otworzyć oczy Christopherowi i opowiedzieć mu, że nie zawsze tak było i też miał ciężko po śmierci Jamesa. Gadzi mutant nie chciał tego jednak słuchać. Były to dla niego czyste brednie. Był ślepy na prawdę.
Już zamierzał kazać mu się zamknąć, gdy wtem z ust Liama padła wręcz nieprawdopodobna sugestia - wypicie trucizny. Tej samej, którą kiedyś przygotował dla Jamesa. Christophera jakby olśniło. To był najlepszy sposób, aby usunąć ze świata tego mordercę. Zabić go w ten sam sposób, w jaki on zabił swoją ofiarę.
- Wspaniały pomysł. Pomyślę nad tym...
Odparł Chris z zadowoleniem w głosie. Jego humor natychmiast się polepszył. Być może był to znak, że byłby gotów pójść na taki układ.
- Jednak na to przyjdzie jeszcze pora. Żyjesz nadal z bardzo prostego powodu. Gdybym zabił Cię na miejscu, nie mógłbym z Tobą robić tylu interesujących rzeczy. Nie ukrywam, że od bardzo dawna chciałem je wykonywać konkretnie z Tobą.
Wyszeptał z delikatnym uśmiechem, rozglądając się w międzyczasie za paralizatorem, który wcześniej odrzucił w gniewie. Uklęknął i podniósł go z ziemi, oglądając go w dłoniach i upewniając się, że nadal działał. Liam mógł się domyślić, ze Chrisowi chodziło o wspólny seks. Wciąż był tym zainteresowany i wkrótce zamierzał po raz ostatni współżyć z mężczyzną, dopóki ten wciąż miał siły, aby utrzymać się przy życiu. Taka forma pożegnania, ale jeszcze mieli chwilę na rozmowy.
- Powiedz mi, co tamtego dnia wypił James?
Zapytał, chcąc poznać nazwę substancji, która uśmierciła ich przyjaciela. Lub jej składniki, jeśli była ona przygotowana od zera.
- Odpuszczę zemstę na Twoich bliskich, jeśli wypijesz przy mnie tę truciznę.
Obiecał Christopher chłodnym tonem, oczekując na instrukcję od mężczyzny. Zastosowanie kłamstwa i przygotowanie substancji, która nie zabiłaby Liama byłoby bezskuteczne. Chris zamierzał upewnić się, że podana trucizna zadziała.
Jeśli Liam wyjawił oprawcy sekret użytej trucizny, Chris uśmiechnął się do niego ciepło.
- Dziękuję, Liam. Tyle mi wystarczy. Już więcej nie będę potrzebował Twojego głosu.
Wyszeptał i zanim mężczyzna zdążył odpowiedzieć, poczuł bezpośrednio na swojej krtani silny impuls elektryczny, który poparzył jego struny głosowe i wprawił w dygotanie całe jego ciało. Chris tym razem czekał, aż mężczyzna straci przytomność. Miało mu to pomóc w przygotowaniu Liama do następnego etapu. Byli już coraz bliżej końca.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2021-04-12, 23:54   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba, Rick
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


+18

Ukryj: 
Możliwe, że Liam pożałował swoich słów, proponując wypicie trucizny. Zrobił to tylko z jednego powodu, aby uchronić swoich przyjaciół i bliskich, przed Christopherem Varcerem. W tej sytuacji, widział tylko to jedyne wyjście. Bo wiedział, że nawet jeżeli jakimś cudem odzyska wolność, nie pomoże im. Będzie żywym wrakiem a nie chciał takiego życia. Uzależniony od mutazyny, nie czując po części swoich kończyn, zwracając ciągle kwasy czy niestrawione posiłki. Jego zdrowie podupadało dosłownie. W płucach go bolało, być może nawet żebro nie chciało się dobrze zrosnąć. Nie miał pojęcia. Czuł wszędzie ból ciała, które całe w wielu miejscach pokryte było siniakami, krwiakami i ranami. Różnego rodzaju.
Chcą nie chcąc, Liam wysłuchał jego odpowiedzi, która raczej była niepokojąca. Te interesujące rzeczy, właśnie Liam poznał. Tortury, gwałt... Najbardziej bolesna dla Liama była ostatnia część. O ile tortury był wstanie wytrzymać, tak gwałty psychicznie na nim siadały. Pozbawiony możliwości obrony, protestowania, uniknięcia tego wszystkiego.
Kiedy Christopher zapytał o specyfik trucizny, jaki Liam podał Jamesowi, zabiło mu mocniej serce. Co jeżeli Varcer będzie chciał go teraz zdobyć?
- Zgoda... To było coś ziołowego... Kupiłem od szamanki na czarnym rynku... Nie pamiętam nazwy... Nie przynosiło bólu, było łagodne. James nie cierpiał...
Odparł zgodnie z prawdą. Jakoś to się nazywało. Było stworzone z ziół najprawdopodobniej trujących. Nie znał składników. Nie pamiętał nazwy. To było rok temu. Nie powodowało nawet bólu i James mógł odejść w śnie.
Liam odpowiedział i zdradził co to było dopiero, jak Christopher obiecał iż przy takim układzie, bliscy Liama będą bezpieczni. Ale niestety nic więcej nie mógł dodać.
Kolejne słowa mocno Liama otrzeźwiły. Nie zdążył zareagować a jedynie unieść głowę i rzec zachrypnięciem jedno słowo:
- Co? Nie! Chris...!
Był w szoku, spanikował i przerwał mówienie, kiedy poczuł włączony paralizator przy samej krtani. Krzyknął głośno jeden raz i ostatni. Paliło go w tamtym miejscu. Impuls rozszedł się po całym ciele. Serce waliło młotem. Musiał to być silny przepływ prądu, że Liam przy tym dosłownie stracił przytomność. Jego ciało wisiało na poważnie okaleczonych dłoniach, z których dziur przy gwoździach, spłynęły na nowo strużki krwi. Głowa opadła z a ust skapywała krew. Jego szyja dorobiła się kolejnej drażliwej blizny, nad obrożą jaką miał od samego początku założoną. Liam żył, ale oddychał bardzo słabo.
[Profil]
  [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2021-04-13, 11:03   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 

Bardzo szlachetne, że Liam postanowił poświęcić swoje życie, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. Szkoda tylko, że jego bohaterstwo miało nigdy nie wyjść na światło dzienne. Mężczyzna zgodził się wypić truciznę, więc prawdopodobnie odejdzie w samotności. Dla niego nie było to jednak ważne - liczyło się tylko to, aby jego przyjaciele przeżyli.
Chris chciał poznać specifik trucizny, która zabiła Jamesa. Liczył na podanie konkretnej nazwy, lecz po roku Liam nawet nie pamiętał, co dokładnie wypił jego ukochany. Odpowiedź nie była dla Christophera zadowalająca. Była zbyt ogólna, mało konkretna. Jaszczur nie mógł jednak wyciągnąć od Ellswortha więcej informacji. Był skłonny uwierzyć, że mężczyzna faktycznie nie pamiętał szczegółów z tamtego dnia. Coś wymyśli, bo na pewno nie zamierzał z tego powodu rezygnować z pomysłu zaproponowanego przez Liama.
Podziękował mu, ale to, co powiedział chwilę później potrafiło zmrozić krew w żyłach. Zwłaszcza od człowieka, który dopuścił się tyle złego. Ellsworth natychmiast zareagował, lecz jego protest natychmiast został uciszony. Paralizator spoczął na jego krtani tuż pod skórzaną obrożą i posłał silną wiązkę elektryczną, która poparzyła mężczyźnie nie tylko skórę na szyi, lecz także to, co było wewnątrz niej. Przełyk, układ oddechowy, struny głosowe. Ból był silny, choć na szczęście Ellswortha krótkotrwały, ponieważ po tym wydarzeniu stracił przytomność, a jego ciało zawisło bezwładnie.
Tym razem nie dał rady i jego organizm się poddał. To było do przewidzenia, iż osłabiony mężczyzna nie zniesie takiej dawki prądu. Chris jedynie spojrzał na bezwładnie wiszące ciało spod przymrużonych powiek. Nic nie mówił ani też nie spieszył się z jakimkolwiek działaniem. Rany na dłoniach zwiększyły swoją powierzchnię pod wpływem ciężaru. Liam bowiem już dłużej nie utrzymywał się o własnych siłach. To spowodowało, że strużki świeżej krwi z dłoni spływały swobodnie wzdłuż jego ramion, póki nie napotkały przeszkody w postaci bandaża na torsie. Tkanina zabarwiła się szkarłatem.
Oprawca nic na tym nie stracił. Cała ta rozmowa nie miała na celu wyciągnięcia z niego wartościowych informacji, a jedynie być pretekstem do stosowania na mężczyźnie tortur. Taka forma zabawy, która właśnie się zakończyła. Dokładnie w taki sposób, w jaki Christopher zaplanował.
Oprawca postanowił uwolnić jego dłonie przybite do deski. Gołymi rękoma tego nie był w stanie tego dokonać, więc wykorzystał obcęgi, za których pomocą w precyzyjny sposób wyciągnął gwoździe z ciała Liama. Gdy oswobodził lewą rękę, przez chwilę cały ciężar ciała spoczywał na drugiej, poszerzając paskudnie ranę. Chris tym razem jednak postarał się, aby zrobić to szybko. Uwolnił go.
Ciało Liama opadło bezwładnie twarzą na posadzkę, Chris nie uwolnił jego związanych nóg, uznając to na ten moment za zbyteczne.
- Och, Liam. Tak bardzo się zmieniłeś. Od początku miałeś szansę tego uniknąć. Wystarczyło współpracować.
Rzekł Christopher, spoglądając na jego chude, pokaleczone i obandażowane ciało. Bardzo zmienił się od dnia, kiedy przybył do tego miejsca. Trudno było dostrzec w nim cokolwiek z dawnego Ellswortha. Nawet twarz miał zakrwawioną i podrapaną. Zdobił ją również dłuższy zarost.
Czegokolwiek Chris by nie powiedział, prawdą jednak było, że właśnie za to go lubił i z tego powodu go uprowadził. Gdyby nie jego wrodzona upartość i determinacja, nie byłoby zabawy. Nie byłoby takich doznań, których Liam mu dał, a których nie zapewniłby mu nikt inny. Nie dobrowolnie, z własnej woli.
Oprawca wyczuwał jednak, że znajdują się już niebezpiecznie blisko punktu, z którego nie będzie już odwrotu - śmierci Liama. Właśnie ten dzień miał zadecydować o całym losie mężczyzny. Przedtem Chris miał jednak ostatnie zadanie dla niego. Mało wymagające, mniej bolesne od tego, co doświadczył. Ale wciąż okrutne, które nie powinno mieć nigdy miejsca.
Mężczyzna postanowił wynieść nieprzytomnego Liama z piwnicy i zanieść go na górę. Pierwszy raz odkąd został w niej zamknięty, będzie mógł poczuć choć odrobinę domowego ciepła. Jego niedożywione i odwodnione ciało stało się znacznie lżejsze i w naturalnym świetle dało się ujrzeć bladość skóry Ellswortha.
Chris w pierwszej kolejności zaniósł go do łazienki i ostrożnie ułożył w dużej wannie. Tam uwolnił jego nogi z krępującego go pasa i postanowił zająć się oczyszczeniem ran, wszelkich brudów i wymianą opatrunków. Zrobił to o wiele staranniej niż zwykle. Znalazł nawet dla niego aksamitnie miękki, biały szlafrok, w który go odział po umyciu i wyciągnięciu z wanny.
Czyżby Chrisa ruszyło sumienie? Nie, ani przez moment. Chciał spróbować czegoś innego niż dotychczas, nie narażając bezpośrednio Liama na śmierć. Przekładał ją i jeszcze potrzebował go żywego. Po opuszczeniu łazienki wraz z mężczyzną na rękach, oprawca zaniósł go do sypialni i ułożył go na plecach na przytulnym, dwuosobowym łóżku, z niewinnie wyglądającym baldachimem oraz elegancko związanymi zasłonami. Samo pomieszczenie z zewnątrz wyglądało bardzo zwyczajnie. Żadnych wyeksponowanych erotycznych gadżetów, żadnych haków, sznurów, łańcuchów - do tego w głównej mierze służyła piwnica, ale Chris nie byłby sobą, gdyby tak zupełnie ze wszystkiego zrezygnował. Musiał jednak pierw zadbać o komfort swojego partnera, stąd postanowił zabrać go do przytulnej sypialni.
Włożył mu poduszkę pod głowę, upewnił się, że nic go nie ugniata. Potem skupił się na najważniejszym, czyli dopilnowaniem tego, aby mutazyna wciąż płynęła w jego żyłach i Liam nie był w stanie użyć swojego daru. Po podaniu mu dawki, wstrzykując mu igłę w okolicach łokcia, postanowił zrobić coś z jego kończynami. Tu już wrócił dawny Christopher i jego nawyki. Wyciągnął z szuflady obok łóżka czarne skórzane pasy pełniące rolę kajdanek i po zaciśnięciu obu pasów na nadgarstkach mężczyzny, uniósł ręce nad jego głowę, aby móc je połączyć łańcuchem do ozdobnego, metalowego zagłówka, który wręcz zdawał się być stworzony z myślą o takich zajęciach. Tym sposobem mężczyzna został zmuszony do utrzymywania swych górnych kończyn nad głową.
Z nogami z kolei oprawca nie zrobił nic, w pełni świadomy, że ofiara była zbyt wykończona codzienną walką ze staniem na nogach, aby nie naruszyć ran na dłoniach. Liam nie był dłużej w stanie się za ich pomocą obronić. Zdążył stracić w nich czucie, pełną sprawność. Ledwo mógłby zginać kolana, nie mówiąc już o kopaniu.
Chris uznał, że Liam był już gotowy, więc w czasie, kiedy ten leżał nieprzytomny, oprawca pozwolił sobie na ciepły prysznic w łazience naprzeciwko. Także musiał się odpowiednio przygotować. Po umyciu się, na nagie ciało nałożył szlafrok podobny do tego, który miał na sobie Liam i następnie w trakcie golenia zaglądał co jakiś czas do sypialni, sprawdzając, czy partner się nie obudził. Na nic takiego w najbliższym czasie nie zapowiadało i Chris miał jeszcze trochę wolnego, prowadząc jakże zwyczajne, poranne czynności. Gdy skończył pielęgnować i przygotowywać swoje ciało, ułożył świeczki zapachowe na szafkach. Zadbał o romantyczny nastrój, jakby całe wcześniejsze piekło Liama było jedynie fikcją, snem.
Tylko wciąż pozostawało pytanie - Po co to wszystko robił? Dlaczego już w piwnicy tego nie zakończył? Otóż Chris miał ochotę na drobną zmianę, jednak zasady pozostawały te same. Liam wciąż był więźniem. Oprawca jedynie oszczędzi mu gorszych tortur, aby dłużej utrzymać go przy życiu. Los mężczyzny mimo to wciąż nie był pewny - Chris mógł w ten sposób chcieć się z nim pożegnać. Może to właśnie tutaj Liam miał umrzeć i wypić truciznę.
Chris po skończeniu wszystkich przygotowań, ułożył się na łóżku obok Ellswortha. Był bardzo blisko. Leżąc na boku przylegał do niego swym ciepłym ciałem i obejmował go jedną ręką na wysokości jego klatki piersiowej. Twarz miał zwróconą ku niemu i spokojnie czekał, aż kochanek wybudzi się. W ciszy, ze zrelaksowanym wyrazem twarzy. Liam mógł obudzić się dopiero za parę godzin, lecz dla Christophera nie był to problem. Mógł spokojnie przy nim zasnąć, ponieważ zdążył się nieco zmęczyć dzisiejszym dniem, aczkolwiek najdrobniejszy ruch bądź jęk zwiastujący powrót jego świadomości wystarczyłby, aby Chris zwrócił na niego swoją uwagę. Do tego czasu sprawiał wrażenie kochającego partnera, cierpliwie oczekującego aż mężczyzna da znać, że był gotów na małe pieszczoty. Oczu nie będzie w stanie otworzyć, gdyż opaska przez cały ten okres pozostała na swoim miejscu. Liama wciąż otaczała przerażająca ciemność.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2021-04-13, 12:49   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba, Rick
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


+18

Ukryj: 
Tego Liam się nie spodziewał co uczynił Christopher. Słysząc w jego głosie te słowa podziękowania i to, że jego głos nie będzie mu potrzebny, przeraziło Ellswortha nie na żarty. Dlatego próbował zaprotestować i ugrać jakoś kolejny kompromis, umowę, cokolwiek by tylko nie zrobił mu nic więcej. Na marne. Czując nie nad ale pod obrożą włączony paralizator, nie dokończył swojego protestu. Poczuł silny ból przepływający przez jego krtań, struny głosowe, przełyk, płuca, żołądek, mózg. A całe ciało wprawione zostało w drgawki, naruszając poważnie rany. Szczególnie te na dłoniach. Stracił ostatecznie przytomność. Jego organizm tej dawki nie wytrzymał. Gdyby "zabawy" z paralizatorem miały miejsce znacznie wcześniej, w dniu kiedy Liam tutaj trafił, zapewne wytrzymałby znacznie więcej. Ale nie dzisiaj.
Ellsworth nie poczuł tego, że jego dłonie były uwalniane z belki. Wyjmowanie gwoździ spowodowało nowe otwarcie zasklepionych ran i nowy ubytek krwi, tym razem większy. Nie da się ukryć, że w miejscach przebitych dłoni, powstały dziury o zwiększonej objętości i gdyby nie opuchlizna, to przeszłyby spokojnie przez łepek gwoździa. Uwolniony Liam, upadł plackiem na posadzkę, pierw uderzając kolanami a potem resztą ciała. Dłonie miał prawie że sine aż do nadgarstków. Krew z owych ran na dłoniach ubywała spokojnym strumykiem, dalej osłabiając mężczyznę. Liam na twarzy był blady. Nie poczuł nawet tego, że został zabrany do łazienki, że zdjęto z niego przylegający do ran i ciała bandaż. Że jego rany były przemywane i na nowo bandażowane. Że ciało było obmyte. Ale na pewno pozostawił po sobie na posadzce ślady krwi ociekającej z dziurawych dłoni. Nie poczuł nawet tego, że został ubrany w szlafrok ani tego, że znalazł się w przytulniejszym miejscu niż piwnica. Minęło zdecydowanie sporo godzin na przebudzenie się Liama, gdyż jego organizm dopiero teraz mógł się zregenerować po prawie dwutygodniowych męczarniach stania i braku snu. Być może Liam mógł obudzić się nawet i dnia następnego, czy też wieczora.
Tak czy inaczej, minęły długie godziny, nim organizm odpoczął i pozwolił na przebudzenie. Liam drgnął lekko przekręciwszy głowę na drugi bok. Próbował otworzyć oczy, ale powieki jego natknęły się na znany opór w postaci opaski uniemożliwiającej ujrzenie jakiegokolwiek światła. Do Liama wróciła też świadomość, że przypomniał sobie gdzie jest. Poruszył rękoma w ramionach, ale poczuł opór jaki stanowiło coś na jego nadgarstkach. Pasy? Ręce miał nad głową. Nie mógł zmienić ich pozycji, co było wręcz niepokojące. Nie czuł dłoni ani nadgarstków, ale coś je krępowało. Czucie w przedramionach miał od połowy do łokcia. Liam również zorientował się, że coś się zmieniło. Nie czuł tego zimna z piwnicy a jego ciało było ubrane? Coś miał na sobie. Przyjemnego, aksamitnego, ciepłego. Jedynie na nogach czuł dziwny chłód, ale też i brak ciężaru. Miał je jednak bardzo mocno osłabione. Nie czuł ich od połowy piszczeli i łydki do stóp. Jedynie w udach i kolanach miał jeszcze czucie. W dodatku leżał na czymś miękkim i przyjemnym dla jego obolałych pleców, stawów, całego ciała. Pod głową miał dziwnie wygodnie. Miękka i wygodna poduszka. Czuł świeżość części swojego ciała, albo to szło od ubrania i pościeli, a także zapachów w pomieszczeniu. Nie czuł ciężaru na kostkach, ale na pewno miał zaczerwieniony mocno odcisk po kajdanach. W dodatku obroża na szyi była dziwnie luźna. To już poczuł nawet w piwnicy, kiedy tracił na wadze. Nie przylegała do jego szyi. Nie uwierała go nawet co można było zaliczyć do plusów. Lecz również Liam mógł pomyśleć, że została mu poluzowana. Na szyi na pewno było widać siniaki po podduszeniach. Doszła do tego nowa rana w postaci poważnego poparzenia od paralizatora. Ten ból do Liama wrócił z silnym uderzeniem, kiedy próbował przełknąć ślinę. Skrzywił się i otworzył usta próbując wydać z siebie dźwięk jęku. Tego jednak nie było można usłyszeć. Spanikował a jego oddech przyspieszył mocno, jak i bicie serca. Czyżby Varcer pozbawił go boleśnie głosu?
Liama teraz przestało interesować i zastanawiać, gdzie został przeniesiony. Utrata mowy była bolesnym ciosem. Bo nie dość, że miał poważnie okaleczone dłonie, którym mogła grozić amputacja, nie mógł mówić. Jakby Christopher dążył do tego, aby został kaleką. Na dodatek nie czuł stóp i mógł zostać wykluczony z poruszania się o własnych nogach. Przerażająca wizja życia, gdyby jakimś cudem przeżył...
Jeżeli Chris pozostawał nadal na swoim miejscu po prawej stronie swojej ofiary, Liam to odczuł po chwili, że jest obejmowany. Sygnałem dla Christophera, że ofiara się przebudziła, mogły być odznaki poruszania się. Przyspieszenie oddechu, paniczne łapanie powietrza i próby powiedzenia czegokolwiek, przez otwieranie ust, aż ostatecznie zaciśnięcie zębów. Zmaganie się z bólem rozchodzącym wewnątrz organizmu. Co go tu jeszcze czeka? Wtedy piorunująco w głowę naszła myśl z ostatniej rozmowy. Trucizna. Łóżko. Strach ogarnął Liama w jaki sposób może umrzeć. Jeżeli faktycznie, Chris chce tego dokonać.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2021-04-13, 14:37   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 
Organizm mężczyzny otrzymał szansę na odpoczynek, choć trudno było stwierdzić czy również na regenerację. Skala obrażeń na jego ciele i brak pokarmu oraz wody wymęczył Liama do tego stopnia, że jego stan jedynie coraz bardziej się pogarszał. Nawet teraz, gdy leżał nieprzytomny i nie był narażony na fizyczną krzywdę ze strony swojego oprawcy, powoli uchodziło z niego życie.
Nie zapowiadało się na to, aby wykończony Liam miał obudzić się jeszcze tego samego dnia. Chrisowi to nie przeszkadzało i był skłonny poczekać. Kiedy zrozumiał, że mężczyzna w najbliższym czasie nie zdąży dojść do siebie, uznał to za świetną okazję, aby przynieść z piwnicy pewną niespodziankę, którą chciał już dawno zastosować, lecz nie było ku temu okazji - elektryczne obręcze na penisa oraz jądra. Było to urządzenie stymulujące na pilota, które zakładało się na męskość partnera. Chris uwielbiał takie zabawki i zamierzał zastosować jedną z nich na Liamie. Na chwilę obecną jedynie po nie poszedł, by następnie schować je w malutkiej szufladzie przy łóżku, aby czym prędzej położyć się na łóżku obok swojego nabytku. Nie chciał, aby im teraz przeszkadzały, poczekają. Christopher miał wobec Liama duże plany, a pozostało im tak niewiele czasu.
Gdy Liam leżał nieprzytomny na pościeli, Chris nie pozostawał całkowicie bierny w oczekiwaniu na to aż się wybudzi. Po pewnym czasie rozwiązał pas jego szlafroka i wodził dłonią po zabandażowanej piersi mężczyzny. Spokojnie, z wyczuciem i bez pośpiechu. Jakby w ramach relaksu głaskał miękkie kocie futerko. Dopiero po kilkunastu minutach postanowił zejść niżej, przechodząc do miejsca, które na ten moment najbardziej interesowało mężczyznę. Oparł się z na swoim przedramieniu, aby nieco podnieść się i mieć lepszy widok oraz łatwiejszy dostęp do męskości Liama. Sięgnął ją dłonią i po naciągnięciu palcami delikatnej skóry napletka, wodził palcem wskazującym po główce penisa w zamyśleniu, zastanawiając się, co ostatecznie powinien uczynić z porwanym. Teraz miał czas na podjęcie decyzji.
Chciałby móc go tutaj zatrzymać. To oczywiste. Zatrzymać, mieć zawsze przy sobie i nie musieć z nikim się dzielić. Nienawidził dzielenia się swoją własnością - a przynajmniej nie za darmo. Realia były jednak okrutne. W tych warunkach kochanek za długo nie pożyje, a martwy na niewiele mu się przyda. Co więc powinien uczynić, aby móc nacieszyć się nim dłużej? Wypuścić go? Może wtedy jego bliscy przez pewien czas by się nim zaopiekowali, a gdy doszedłby do siebie, mógłby tu wrócić. Niestety dla porwanego, Ellsworth został przez Chrisa naznaczony. Rany mogły się zagoić, lecz Liam nie był w stanie zmienić tego, kim się stał. Tego, co mu zrobiono i jak był postrzegany.
Oprawca uniósł kąciki ust w lekkim uśmiechu, po paru minutach zostawiając penisa Liama w spokoju. Nie było to takie przyjemne, kiedy partner leżał nieprzytomny i nie wykazywał żadnej reakcji. Brakowało tutaj jego oporu, protestów. To było zbyt nudne. Chris mruknął coś pod nosem, zawiązując pas na odzieniu mężczyzny, po czym położył się ponownie u boku Liama i zamknął oczy. Mogli odwlekać to, co miało nastąpić. Była to tylko kwestia czasu.
Chris obudził się dopiero dnia następnego. Brzęk łańcucha ze skórzanych kajdanek był sygnałem, na który Christopher długo oczekiwał. Liam zapewne był zdezorientowany i zaskoczony tym, co poczuł pod sobą. Miękka pościel, szlafrok otulający jego zziębnięte ciało, a w powietrzu unosiła się dziwna woń. Męskie perfumy? Zlokalizowanie źródła zapachu nie było trudne, zważywszy na to, że Liam czuł również fizyczną obecność kogoś jeszcze. Rękę obejmującą jego ciało. Chris za pomocą swojej dłoni wyczuł, jak jego serce zaczęło szybciej pracować. Próbował też zaczerpnąć powietrza. Christopher domyślał się, co było tego powodem. Liam mimo braku knebla, nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa. Krzyknąć, jęknąć. Nic, co mogłoby oddać ból, jakiego doświadczał po wybudzeniu się. Rana na jego szyi po użyciu paralizatora była bardzo poważna.
Urocze, gdy okazywał strach przed swoim oprawcą. Teraz nawet nie mógł krzyczeć czy zapytać, gdzie właściwie byli. Przez opaskę na oczach, Liam wciąż nie mógł czuć się pewnie. Nowe miejsce mogło w praktyce oznaczać nowe niebezpieczeństwo.
- Nie bój się. Nie zrobię Ci krzywdy.
Mruknął rozbawiony, pocierając zewnętrzną stroną palców podrapany pazurami policzek i spoglądając na twarz partnera spod przymrużonych powiek.
- Uznałem, że powinniśmy spróbować raz jeszcze. Od początku. Dokładnie tak, jak miało się to zakończyć zaraz po tym jak tutaj przyjechaliśmy. Dobrze wiesz, że nie przyjmuję odmowy.
Powoli podniósł się do siadu, co było słyszalne przez skrzypienie łóżka. Mężczyzna bez czekania na odpowiedź usiadł na brzuchu Ellswortha, blisko jego krocza. Klęczał na pościeli, natomiast ręce umieścił nad ramionami partnera.
- Wykonaj swoje zadanie raz jeszcze. Przecież nie proszę o wiele. Może odrobina własnej inicjatywy, hm..?
Wyszeptał tuż nad twarzą Liama, uśmiechając się zaczepnie. Niby mówił to troskliwym, czułym
tonem, ale wyraz twarzy, której Liam nie był w stanie dostrzec, wyrażał coś innego. Tak
naprawdę nie musiał jej widzieć, aby wiedzieć, że Chris znów z nim pogrywał. Możliwe, że
Ellsworth zdążył się domyślić, do czego to wszystko zmierza. Zwłaszcza, jeśli wciąż pamiętał ich ostatnią rozmowę w piwnicy.
Oprawca zapewne spotkał się z jakąś formą protestu ze strony partnera. Szarpanie się, kręcenie głową lub poprzez próbę zrzucenia z siebie mężczyzny. Chris właśnie na to liczył. Wyprostował się i beznamiętnie zaczął rozwiązywać jego szlafrok, ignorując wszelkie sprzeciwy. Na tę chwilę wystarczyło mu, że odsłonił jego tors, a gdy już to uczynił, pozwolił sobie na zajęcie miejsca nieco bliżej klatki piersiowej, aby z tego punktu obrócić się za siebie i sięgnąć dłonią jego krocza. Chwycił go pełną dłonią za jądra i uniósł jego mosznę ku górze, w swoją stronę. Tak, aby mocno zabolało. Z Liamem podczas tresury trzeba było stanowczo, a skoro miał to być ich ostatni raz, mogli pozwolić sobie na grę wstępną. W wykonaniu Chrisa, który jak zwykle był przy niej mało delikatny. Mężczyzna chciał rozgrzać partnera na swoje sposoby i zarazem nieco pohamować jego buntownicze zapędy. Powinien teraz oszczędzać siły, nieprawdaż?
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2021-04-13, 19:39   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba, Rick
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


+18

Ukryj: 
Głęboki sen był tym wielkim i przyjemnym plusem, że nie czuło się nic. Ani bólu, ani bycia dotykanym. Liam nie odczuł tego, że w pewnym momencie jego szlafrok został rozwiązany a oprawca zaczął bawić jego męskością. Nie był tego świadomym. Spał do dnia kolejnego. Nie mając nawet pojęcia o upływie czasu, dni i godzin. Nie miał pojęcia jaka była obecnie pora dnia. Tak samo jaki dzień tygodnia. Pobyt w tym miejscu niemiłosiernie się dłużył, jakby miał trwać wieczność.
Ale w końcu przyszedł ten moment, że organizm się wybudził. Liam odczuł blokadę w używaniu swoich rąk, przez pasy na nadgarstkach, złączone łańcuchem za szczeblem ramy łóżka nad głową. Ucisk świeżych bandaży na swoim ciele. Opaska na oczach nadal uciskająca mocno, uniemożliwiająca widzenie. Do ciemności Liam zdążył przywyknąć. Nie wiadomo tylko jak w takim wypadku może wyglądać stan jego oczu. Bolały, kiedy próbował poruszać oczodołami pod powiekami.
Zapach perfum męskich jasno dawał do zrozumienia o obecności Chrisa. Serce przyspieszyło bicia, nie wiedząc czego się teraz powinien Liam spodziewać po swoim oprawcy. Ale przeczuwał i wiedział, że to nie będzie nic dobrego. Poczuwszy dotyk obcej dłoni na poranionym i zarośniętym policzku, Liam odwrócił głowę na bok w przeciwną stronę, jakby chciał uniknąć tego dotyku. Słyszał każde słowo Christophera i raczej nie wierzył mu w żadne z nich. Otworzył usta i próbował wypowiedzieć własnymi słowami jedno słowo:
"Kłamca..." - które niestety nie było słyszalne, ale ruch jego warg nakreślił to co chciał powiedzieć. Zaraz po tym zaczął kaszleć choć i przy tym pewnie nie było nic słychać. Suchość w gardle mu również doskwierała i potrzebował napić się wody. W dodatku paliło go w gardle, w przełyku. Liam nie wierzył słowom Chrisa, że nie zrobi mu krzywdy. Ile on do tego czasu wycierpiał i nadal cierpi?
Na kolejne słowa Varcera, Ellsworth nie odpowiedział nic, bo zrozumiał że nie może i żaden dźwięk z niego nie wyjdzie, zacisnął jedynie zęby cierpiąc. Odczuł zmianę pozycji Christophera na łóżku, a następnie jego ciężar na swoim brzuchu. Chciał przysunąć swoje nogi do siebie, ale niestety nie miał tyle siły. Kolana go bolały, że obawiał się nawet nimi zaginać. Choć podczas przenoszenia jego osoby, mogło nie raz coś gdzieś strzyknąć. Stanie kilka dni w jednej pozycji, mocno wpłynęło na jego kończyny dolne. Mutazyna dołożyła zaś swoje grosze. Winnym tego również był pasek uciekający jego nogi razem, bez możliwości zmiany pozycji i ulżenia sobie.
W momencie kiedy Chris usiadł w okolicy jego brzucha, Liam następnie poczuł jego bliskość twarzy jak i ramiona podpierające się przy jego głowie. Po kolejnych jego słowach, miał ochotę mu splunąć prosto w twarz. Ale świadomość podpowiadała mu, że on tego chce. On czeka na to. Ta prowokacja by go tylko do tego zachęcała. W takim wypadku, Liam nie zrobił nic. Nawet nie miałby na to siły. Co najwyżej, miał odwróconą głowę na bok, nie chcąc czuć jego bliskości.
Na rozwiązanie szlafroka Liam nie reagował. do momentu, kiedy poczuł dotyk na swoich jądrach, a te zostały naciągnięcie i mocno zaciśnięte przez dłoń oprawcy. Skrzywił się z bólu, zacisnął zęby. Być może jęknął, ale głosu z siebie nie wydał. Jego twarz wyrażała ból. Ciało się napięło a jego ręce naciągnęły skórzane kajdany, jakby chciał się z nich uwolnić i Chrisowi przywalić, czy zwalić go z siebie. Osłabiony Liam nie mógł zrobić nic. Nie mógł słownie protestować, wydać z siebie głosu. Christopher bardzo dobrze zadbał oto, aby nic nie mówił. Uciszył go na dobre. Wtedy Liamowi przypomniał się Zack. Czy to tak czuł się jego przyjaciel, który od lat nie może wydać z siebie głosu? Teraz jakby zaczynał rozumieć problem w komunikacji, gdy to samo jego dotknęło. Pomyślawszy o tym, Liam nie reagował na nic, jedynie znosił ból jaki Varcer mu serwował. Poza tym wszystkim, co na sobie już odczuwał. Mogłoby się wydawać, że Ellsworth pogodził się ze swoją sytuacją, ale tylko dlatego, że jego organizm był wyczerpany, spragniony, wygłodzony, obolały. Bezsilność mocno dawała się we znaki. Nie liczył na to, że wyjdzie stąd żywy. Nie widział takiej szansy.
[Profil]
  [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2021-04-13, 22:02   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 
Liam z trudem odczuwał komfort, jaki Chris mu zaoferował. Wprowadzona zmiana nie sprawiła, że wszystkie jego wcześniejsze rany zniknęły. Ból nadal występował niemal przy każdym ruchu i przypominał o tych wszystkich przebytych torturach. Nic dziwnego, że Liam nie uwierzył w słowa swojego oprawcy i nazwał go bezdźwięcznie Kłamcą. Przekonał się na własnej skórze, że nie należało wierzyć w żadne jego słowo. Christopher na pewno zamierzał go skrzywdzić po raz kolejny. Otoczka komfortu była jedynie jego kolejną, jakże oczywistą grą z jego strony.
Ale przynajmniej mógł zaznać choć odrobiny lepszego życia od tego, którego doświadczał przez ostatnie tygodnie. Oprawca jednak nie zamierzał zostawić go w spokoju. Wystarczyło, że się przebudził i wszystko zaczynało się od początku. Było jasne, w jakim celu Chris sprowadził Liama do tego pomieszczenia. Mimo iż Ellsworth został pozbawiony wzroku przy pomocy czarnej opaski, na pewno rozpoznał materiał, na którym leżał. Jego miękkość, której od tak dawna nie miał okazji doświadczyć, będąc uwięzionym na łańcuchu w podziemiach.
Jeszcze te słowa. Ten paskudny dotyk, z którym Liam był już zaznajomiony aż za dobrze. Christopher wyraźnie chciał tego, czego nie robili wspólnie od dłuższego czasu. Pragnął z nim seksu i nie było to żadną tajemnicą. Ellsworth bardzo dobrze znał ten zwyczaj, ponieważ za każdym razem zaczynało się to dokładnie samo. Chris stawał się miły i opiekuńczy, kiedy oczekiwał fizycznej bliskości partnera, a gdy już dostawał to, czego chciał, nie miał żadnych zahamowań. Stawał się brutalny i stosował przemoc fizyczną na mężczyźnie. Liam mógł się tylko domyślać, ile naiwnych osób dało się nabrać na tę grę aktorską i doznało krzywdy. Za pierwszym razem można było ulec tej iluzji. Lecz nigdy ponownie.
Nie pomylił się z tym, że Chris celowo starał się go sprowokować i wywołać u niego jakąś negatywną reakcję. Mógł splunąć mu na twarz, rzucić jakąś groźbą, ale on właśnie na to liczył. Na jaszczurze nie zrobiłoby to wrażenia i tylko potraktowałby to jako pretekst do tego, aby go skrzywdzić. Liam więc postanowił nie reagować w żaden sposób i pozwolił Chrisowi kontynuować. Mężczyzna rozwiązywał jego szlafrok, podczas gdy Ellsworth pozostawał całkowicie bierny na te działania. Nie dlatego, że się poddał, a po to, aby nie zadowolić swojego oprawcy. Niewykluczone, że to właśnie ten pozorny spokój ze strony Liama sprowokował Christophera do tego, aby tak nieczysto zagrać i chwycić jego jądra. Nieważne jak silnym mężczyzną się było, ta niezwykle unerwiona część wciąż pozostawała bardzo wrażliwa i podatna na ból.
Reakcja Liama była już wtedy dużo bardziej satysfakcjonująca. O ile został pozbawiony możliwości wykrzesania z siebie jakiegokolwiek dźwięku, wyraz twarzy mówił sam za siebie. Cierpiał. Odczuwał ból. Ellsworth musiał rozpracować to, iż protest z jego strony był dla oprawcy jak nagroda. Chris postanowił się do tego odnieść.
- Skarbie, przecież wiesz, że nic tym nie ugrasz.
Odparł z rozbawieniem, odwracając się ponownie za siebie i spoglądając na trzymane krocze. Liam nie chciał spełnić oczekiwań Christophera, lecz mimo to nie był w stanie uniknąć tego, co Chris dla niego przygotował. Jaszczur swoich planów nie zamierzał zmieniać. Tę atrakcję miał zaplanowaną już od samego początku.
Mężczyzna skupił na moment uwagę na twarzy Liama. Rana po pazurach na policzku i druga na łuku brwiowym po uderzeniu latarką były jedynymi, które szpeciły twarz mężczyzny, nie wliczając uderzenia w żuchwę, które jednak nie pozostawiło śladu na dłużej. Chyba należało to wreszcie zmienić. Chris siedząc na klatce piersiowej Liama przeciągnął się z cichym stęknięciem, unosząc złączone ręce wysoko w górę. Potem spojrzał w stronę świec zapachowych, które leżały w pobliżu na półeczce, jednak aby po nie sięgnąć musiał zejść z Liama.
- Zaczekaj tu, mam dla Ciebie mały prezent.
Liam po tych słowach przestał czuć ciężar na swojej obolałej piersi zaledwie moment, ponieważ Chris zaraz wrócił na swoje honorowe miejsce. Wydawało się, że wpadł na pewien pomysł dopiero teraz, jednak prawda była zupełnie inna. Mężczyzna od dawna to planował. Zapalone świece nie znalazły się w tym pomieszczeniu bez powodu. Były niczym pułapka zastawiona na Ellswortha. W czasie jego nieświadomości, Christopher uzyskał zadowalającą ilość rozgrzanego wosku.
- Zobaczmy, co się teraz stanie...
Mruknął w zamyśleniu, powoli przechylając świecę w szklanym naczyniu tuż nad twarzą Liama. Mężczyzna z powodu opaski zaciśniętej na oczach nie mógł przewidzieć, co się miało zaraz wydarzyć. Wystarczyła chwila, aby gorący, płynny wosk ze świeczki zaczął spływać wprost na szramę po pazurach na twarzy Liama. Wosk pokrył rany na policzku mężczyzny i dotkliwie poparzył skórę dookoła. Chris chwilę przed wylaniem wosku upewnił się, że siedział na Liamie dostatecznie stabilnie, ponieważ spodziewał się, że ten może zacząć nieco pod nim wierzgać niczym ranne zwierzę.
Ale na tym nie miało się to zakończyć. Gdy zabrakło już wosku ze świecy i wykończony Liam leżał już spokojniej, oprawca odstawił naczynie. Tym razem nie wstał z mężczyzny, a tylko nieco się wychylił, aby położyć świeczkę na małej szafce obok łóżka. Sięgnął potem dłońmi do opaski Liama i postanowił ją ściągnąć. Po tylu dniach, podczas których Liam był pozbawiony wzroku, w końcu mógł ujrzeć oślepiające wręcz światło, które wypełniło całe jego pole widzenia.
Jego wzrok na nowo się przyzwyczajał, natomiast Chris w tym czasie sięgnął po drugą świeczkę z ciekłym woskiem. Osoba stojąca z boku na pewno by wiedziała, do czego to zmierza, ale nie Liam, który wciąż nie potrafił zmusić swych oczu do współpracy i nie widział niczego poza oślepiającą bielą.
Gdy wzrok Liama w końcu przyzwyczaił się na tyle, aby chociaż ujrzeć twarz Chrisa, ten jakby tylko na to czekał i jedynie powiedział do niego z ciepłym uśmiechem:
- Naciesz swój wzrok i przyjrzyj się uważnie mojej twarzy. Zapamiętaj ją, Liam. To będzie ostatnia rzecz, jaką mogłeś zobaczyć.
Ellsworth mógł tylko obserwować Chris po tych słowach wyciągał rękę i szklane naczynie unosiło się tuż na jego głową. Jeśli mężczyzna zdążył zamknąć oczy, Chris wolną ręką naciągnął mu skórę pod powiekami i zajął się oczami po kolei. To był moment. Ciekły, parzący płyn spłynął prosto do jego oczu, wywołując niewyobrażalny ból, jakby coś je wyżerało. Jego ciało mogły ogarnąć konwulsje, a w tle słychać było śmiech Christophera, który czerpał z katorgi Liama ogromną przyjemność. Spoglądał na to wszystko, szczerząc się szeroko z góry.
Postanowił pozbawić go na zawsze wzroku i uczynić jeszcze bardziej bezbronnym. To było posunięcie, które zdawało się zadecydować o wszystkim. Mógł żyć bez głosu jak Zack, lecz jednoczesna ślepota była przy tym jak wyrok. Liam mógł stracić wszelkie nadzieje, że kiedykolwiek się stąd uwolni. Był zupełnie sam, a ciemność, jaka dotąd ogarniała jego wzrok stała się nie płótnem, a rzeczywistością. Stało się jasne, że nawet gdyby zdołał uciec, nie miał już szans samodzielnie wrócić do domu.
Christopher stopniowo odbierał Liamowi wszystko. Odebrał jego honor, wolność, głos, a teraz również wzrok. Nie było już ucieczki. Jakakolwiek przyszłość Ellswortha zaczynała się rozpadać na jego oczach.
- Wygląda na to, że zostałeś moim zwierzątkiem. Beze mnie nie dasz sobie rady na wolności.
Rzekł zrelaksowanym tonem, delikatnie masując dłońmi jego szyję. Skoro mieli to już za sobą, mogli przejść do konkretów. Celu, po który tutaj obaj byli. To wydarzenie bardzo rozbudziło Chrisa, który nie mógł dłużej czekać. Puścił szyję Liama i pochylił się nad nią, aby zacząć ją całować i kąsać. Przytrzymał jedną dłonią żuchwę mężczyzny, jeśli było to konieczne i Liam za bardzo się wiercił. Jeśli nie, to wolnymi dłońmi zaczął gładzić go po bokach, począwszy od okolic uniesionych ramion, a kończąc na miednicy mężczyzny.
Zmierzało to tylko do jednego. Dopiero stracił wzrok i Liam lada moment miał ponownie stać się ofiarą gwałtu. Oprawca nie miał żadnych zahamowań by dostać to, czego chciał.
- Skoro mamy to już za sobą, po takiej przerwie liczę na kilka długich rund. Jesteś mi to winien.
Wymruczał mu do ucha. Wyprostował plecy i zaczął rozwiązywać swój szlafrok. Właśnie tak zamierzał pożegnać się z Liamem, zanim postanowi go stąd wywieźć i pozwolić losowi zadecydować o jego życiu. Chciał wykorzystać go do cna. Ponownie pokazać mu, gdzie było jego miejsce i jak nisko upadł. To było ostatnie zadanie Ellswortha, przez które ten musiał przebyć. I nie wiadomo było, ile będzie ono trwać
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2021-04-13, 23:15   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba, Rick
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


+18

Ukryj: 
Niby było wygodnie i miękko, to jednak ruchy były bardzo ograniczone. Jak poprzednim razem, Liam miał stać prawie dwa tygodnie w jednej pozycji, tak teraz wymuszone miał leżenie, z zapiętymi nad głową rękoma w skórzane kajdany do ramy zagłówka łóżka. Nie wierzył słowom Chrisa, że nie zrobi mu krzywdy. Robił to cały czas. Sporo przez niego cierpiał. Zagojone rany na nowo były naruszane przez powtarzanie starych czynności okaleczania. Takie piekło przechodził w piwnicy. Teraz też nie zapowiadało się być inaczej. Christopher słusznie zauważył zmianę taktyki Liama. Sprytnie też zagrał wymuszając wywołanie bólu u Liama, tylko że ten mimo jęku, nie wydał z siebie głosu, który mu odebrano. A później, Liam po prostu odpuścił, wiedząc że to nic nie da. Sam Varcer go w tym także uświadomił. Naciąganie skóry na męskości bardzo bolało, co było można zaobserwować na cierpiącej twarzy Liama. Zaciskając zęby by wytrzymać ten nieprzyjemny impuls bólu. Varcer mógł poczuć pod sobą, że ciało Ellswortha chciało się z bólu wygiąć. Osłabione, czujące na sobie ciężar nie miało takiej możliwości.
Swoimi słowami Chris zakomunikował Liamowi, że nawet jeżeli nie będzie poddawał się prowokacji, nic to nie zmieni. Jak on więc ma sobie z nim poradzić? Jak z nim wygrać? W takiej sytuacji był bezsilny. Miał bardzo ograniczone ruchy.
Mowa o poczekaniu, nie spodobała się Liamowi. Poruszył głową w kierunku ruchu Chrisa, jakby myślał że przez czarną opaskę mocno zawiązaną coś zobaczy. Jedynie słyszał, że ten coś sięgnął i wrócił na miejsce. Różnica też była w tym, że Liam poczuł pierw ulgę, gdy gadzi zadek zszedł z jego obolałej klatki piersiowej, ale zaraz znów poczuł jego ciężar na sobie. Strach ogarniał go jeszcze bardziej, nie mając pojęcia co tym razem jego oprawcy chodzi po głowie.
Christopher rzekł, że chce coś sprawdzić. Liam nie miał jeszcze pojęcia co takiego. Lecz kiedy tylko poczuł jak coś gorącego spływa po jego zarośniętymi poranionym policzku. Otworzył usta jakby wydał z siebie krzyk, który nie był słyszalny. Piekło. Szczypało. Oddech stał się przyspieszony. Serce waliło. Parzyło. Gorący wosk dostał się do ran na policzku jeszcze świeżych. Zasklepiając je w ten sposób, tworząc uzupełnienie rany jako tunel. Wtapiało się także we fragment jego zarostu. Zacisnął zaraz zęby, a łzy bólu wsiąkały w materiał na oczach. Wiercił się, szarpnął rękoma w łańcuchu. Ciało Liama spięło się. A żeby Christopher mógł dokończyć dzieła, musiałby przytrzymać głowę Liama w jednym miejscu. W przeciwnym wypadku wosk mógłby zalewać drugą część jego twarzy albo wylać się na poduszkę lub częściowo na kosmyki włosów Liama. Ellsworth nie chciał mu tego ułatwić. Uciekał od bólu instynktownie, którego poparzenie raniło mocniej zadrapane miejsce. Blizny mogą i nie muszą nie być za bardzo dostrzegalne, jeżeli Liam postanowi nosić duży zarost lub zapuści brodę. Chyba że naruszone tkanki w tym miejscu sprawią, że nie będzie miał odrostów zarostu.
W końcu Varcer zaprzestał czynu, a oddech Liama nie mógł się od razu uspokoić. Mężczyzna drżał na ciele, mając odwróconą głowę w stronę, gdzie nie miał żadnych obrażeń na twarzy, by móc przylec trochę do poduszki. Zalane woskiem rany nie będą mogły się szybko zagoić, ponieważ zablokowana została ich droga regeneracji i zasklepiania. Liam chciał, aby to był koniec. Niech da mu spokój... Niech go już zostawi... Christopher za to miał wgląd na swoje dzieło, jak wosk zastygał na odkrytej części poranionego policzka.
Oprawca nie miał dość tortur i męczenia członka bractwa. Niespodziewanie Liam poczuł, że zostaje mu nagle zdjęta opaska z oczu. Ukazywała ona teraz jego zaczerwienione i pogrążone oczy. Trudno stwierdzić czy od łez czy zbyt mocnego zacisku. Na pewno od zmęczenia, wyczerpania i nieprzespanych wielu nocy. Lecz było to w pewnym stopniu dla Liama ulgą. Uchylenie powiek było problemem, z którym przez dłuższy moment walczył. Powoli otwierał, szybko zamykał. Miał wstręt do światła. Nawet jeżeli panował tu półmrok od świec. Nic nie widział, tylko mgłę i jasność. Nie od razu wróciła mu ostrość. Jeżeli w pomieszczeniu paliły się tylko świece i panował półmrok, nawet on był dla Liama rażący. Trochę trzeba było poczekać nim jego wzrok odzyska ostrość i przyzwyczai się do światła otoczenia. Znakiem że wróciła mu ostrość, było spojrzenie na Chrisa. Słysząc jego słowa, wrócił mu obraz z piwnicy, jak został pozbawiony mowy. Od razu energicznie Liam zaczął kręcić głową, aby ten nie robił mu już nic. Żeby przestał. Nawet poruszał ustami na słowa
"NIE", "BŁAGAM, NIE".
Serce znów Liamowi zabiło mocniej a oddech przyspieszył, kiedy nad twarzą zobaczył świeczkę. Christopher przekraczał granice nienormalności jeszcze dalej niż można. Ellsworth zacisnął mocno powieki i kręcił natrętnie głową uniemożliwiając wykonanie wyroku na jego zmyśle wzroku. Szarpał rękoma w kajdanach skórzanych. Pomógłby sobie nogami, ale wciąż odmawiały współpracy. Oprawca postanowił na siłę otworzyć mu oczy, zaczynając od jednego. Liam nie pomagał. Chrisowi udałoby się dokonać czynu, gdyby ofiara się nie wierciła, miała usztywnioną głowę i nie miała możliwości ucieczki. Tutaj było ciężko.
Gdyby Liam mógł krzyczeć, mógłby wydusić z siebie głos, błagałby go o zaprzestanie. Czuł jednak, że Varcer nie zamierza przerywać. Jedno oko miał już na siłę otwarte i widział jak ten zamierza mu wlać wosk. Miał świeczkę przed okiem. Jej płomień bardzo blisko. I nagle jedna kropla wpadła mi do oka a Liam otworzył usta na znak krzyku, którego dźwięk nie wydobył się z jego obolałego gardła. Parzyło, bolało, piekło. Wypalało mu oczodół. Każda kropla wosku i jej strumyk. W jednym oku widział już ciemność. Ból był niewyobrażalny, a ciało chciało się wygiąć z końca powiek spłynęły łzy.
Do Liama dotarła świadomość, że nim umrze, Christopher chce go pozbawić wszystkich zmysłów, począwszy kolejno od czucia, mowy i wzroku. Gdyby nie odebrano mu mowy, bardzo chętnie Liam pozbawiłby teraz Christophera słuchu. Jego drugie oko, spotkał ten sam los. Reagował na ból tak samo. Cierpiał gorzej niż Jezus na krzyżu, którego zmuszony był udawać w piwnicy.
Było już po wszystkim, kiedy Christopher skończył. Oczy Liama paskudnie bolały, pulsowały gorącem, ciepłem i czuł jak wosk zastyga mu w środku. Nie miał możliwości poruszania nawet powiekami. Jakby zasklepione miał w nich oczy. Tym razem ciemność mogła zawitać na zawsze. Oczy z woskiem stawały się dziwnie ciężkie. Liam drżał na ciele, głowa zaczęła go boleć od nadmiaru bólu.. Przestał się wiercić. Oddech nadal miał przyspieszony. Leżał niczym wyczerpany wrak, do niczego się nienadający. Jakby wszystko było jedno. Nie reagował na podtrzymywanie szyi, masowanie jej. Jedynie zacisnął zęby, kiedy poczuł drażnienie jego pokaleczonej mocno szyi. Wtedy zaczął kręcić głową, aż Varcer musiał mu unieruchomić chwytem za żuchwę.
Liam już wiedział co się święci, kiedy poczuł jak jest dotykany w wielu miejscach, przygryzany w okolicach szyi jak i całowany. On go znów wykorzysta. Znów go zgwałci. Ponownie go poniży.
[Profil]
  [B+]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: Dzisiaj 13:51   
   Multikonta: Simon, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


// +18

Ukryj: 
Reakcja była dokładnie taka, jakiej Christopher się spodziewał. Na twarzy Liama pojawił się grymas krzyku w odpowiedzi na ból wywołany kontaktem parzącego wosku z ranami na twarzy. Praktycznie każdy człowiek zareagowałby podobnie, nieważne jak silnej był woli. To było uczucie jak coś płynnego wżera się w Twoją skórę niczym kwas. Chciałbyś to z siebie zmyć, zabrać to czym prędzej, ale nie mogłeś. Nie mogłeś zrobić dosłownie nic, będąc przykutym do łóżka. Ciecz więc sama w dość krótkim czasie zastygła, kryjąc rany pod białą, woskową skorupą. Od tego momentu nie miały one możliwości naturalnej regeneracji i szpecące blizny w miejscach ich występowania wydawały się niemal pewne.
Bardzo możliwe, że struny głosowe Liama w pewnym stopniu nadal pracowały, lecz było to jedynie niezrozumiałe charczenie.
Chris natomiast nie przejmował się tym, jeśli trochę wosku dostało się na drugą część twarzy mężczyzny lub poplamił nią pościel. Najważniejsze, aby Ellsworth odczuł ten ból, jaki dla niego zaserwował. Christopher po dokonaniu tej czynności nie był wystarczająco usatysfakcjonowany. Dla niego to wciąż było zbyt łagodne traktowanie, do którego nie przywykł i na które jego zdaniem Liam z pewnością nie zasłużył. Zamierzał uczynić coś bardziej nieprzewidywalnego i brutalnego. W końcu taka ciekawa okazja jak ta nie zdarzała się mu codziennie. Widok czarnej opaski zaciśniętej na oczach mężczyzny, z którą Liam się nie rozstawał przez większość swojego pobytu, podsunął Chrisowi pomysł, który miał przekroczyć kolejną granicę. Dzięki niemu będzie mógł przejąć nad życiem Liama większą kontrolę niż dotychczas. Na zawsze. Będąc pozbawionym wzroku, Liam już nigdy więcej nie będzie potrzebował żadnych opasek.
Gdy po rozwiązaniu opaski zmęczony wzrok mężczyzny na nowo uczył się rozpoznawać barwy i kształty, oprawca był już gotów do realizacji drugiej części swego planu, aczkolwiek nie przystąpił do niego od razu. Cierpliwie czekał i obserwował, nie chcąc psuć tej pięknej chwili, kiedy jego nabytek po tylu dniach tortur mógł wreszcie ujrzeć światło świec wypełniających pomieszczenie. Doprawdy urocze zjawisko. Wyglądał jakby otwierał oczy pierwszy raz w swoim bezwartościowym życiu.
Liam mógł wreszcie ujrzeć twarz swojego wroga z bliska. Dostrzec to opanowanie i uśmiech pomimo tego wszelkiego zła, jakiego się na nim dopuścił. Mimo to wkrótce coś innego zwróciło uwagę związanego mutanta. Mianowicie uniesiona ręka oraz niewielkie naczynie znajdujące się tuż nad nim. Tuż nad jego oczami. Liam szybko zrozumiał, co zaraz miało wydarzyć. Zaczął się szarpać, wyrywać. Nie stanowiło to dla Chrisa większego problemu. Jeśli było trzeba, oprawca cierpliwie poczekał aż ofiara sama zmęczy się swoimi poczynaniami. Swoją walką tracił cenną energię, która była na wyczerpaniu. Nawet gdyby ręce Liama były oswobodzone a nogi sprawne, jego uderzenia byłyby nadzwyczaj słabe, pozbawione siły, jaką Liam w normalnych warunkach powinien dysponować.
Nawet pod wpływem adrenaliny jego wykończone i obolałe mięśnie nie dawały sobie rady. Różnica sił stała się odczuwalna. Wychudzony i odwodniony Liam był jak małe dziecko w starciu ze swoim oprawcą. Teraz mógł zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo stał się słaby. W tym stanie nie potrafił już walczyć. Nie jego ciało.
Chris nie musiał czekać zbyt długo aż mężczyzna się zmęczy kręceniem głową i wkrótce przystąpił do działania, kiedy to pierwsze, najbardziej gwałtowne sekundy oporu Liama były już za nimi. Postanowił zająć się tym szybko, bez względu na środki. Chwycił Ellswortha brutalnie za żuchwę i zacisnął na niej mocno palce, nakierowując twarz mężczyzny ku sobie. Jeśli się wiercił, trudno. Pozwolił mu na to. Ważne, aby nie dał rady wyrwać się z tego chwytu. Jaszczur kciukiem przy policzku naciągnął dolną powiekę Liama. Chciał potraktować oczy w dokładnie ten sam sposób, w jaki uczynił to z wcześniejszymi ranami. To nie były żarty czy próba zastraszenia. Oboje dobrze o tym wiedzieli.
Przechylił trzymane nad więźniem naczynie i pierwsze krople wosku dostały się do siłą otwartego lewego oka mężczyzny, parząc je oraz obszar wokół oczodołu. Liam zaczął się szamotać w bólu i panice, a to był dopiero wstęp.
Nawet gdyby mógł mówić i przyznał się do porażki, błagając o litość, Chris pozostawałby na to głuchy. Teraz nie miałoby to absolutnie żadnego znaczenia. Jaszczur już dawno z nim wygrał. Miał pod sobą wrak człowieka i dokonał tego bez jego pomocy. Liam przez długi czas mimo swego tragicznego położenia nie uznawał walki za zakończonej. Aż do teraz...
Chris wciąż trzymając Liama za żuchwę zamierzał uczynić z prawym okiem dokładnie to samo, co zrobił z lewym. Obserwował srogim wzrokiem przepełnioną bólem twarz Ellswortha oraz wypełniające oczy łzy. Zamierzał go na zawsze oszpecić, a utrata wzroku miała dodatkowo pomóc mu w zdobyciu większej kontroli nad porwanym. To był jego główny cel.
Wkrótce również prawa powieka doświadczyła bezpośredniego kontaktu z pierwszymi kroplami wosku. Mężczyzna jednak wciąż nie mógł już wydobyć z siebie krzyku, a jedynie charkot. Jeśli i tym razem nic mu nie przeszkodziło, Chris w ciągu tych kilku sekund wylał całą roztopioną zawartość świeczki na drugie oko Ellswortha.
Kiedy tylko zrobił co chciał i w naczyniu nie została ani kropla wosku, zszedł z niego, siadając obok na pościeli. Cały proces przebiegł bardzo szybko i dobiegł końca, lecz wykończony organizm Liama nadal odczuwał potężną falą bólu, będąc nawet pozbawiony możliwości jego stłumienia w postaci krzyku.
Chris zaobserwował dreszcze na jego ciele i nagły brak jakiegokolwiek oporu mimo utrzymującej się świadomości. Oddech mężczyzny był szybki, z kolei serce biło w jego piersi jak oszalałe. Mimo to, przestał się poruszać i przypominał wrak człowieka. Nie wiercił się już jak do tej pory. Nie walczył w jakikolwiek sposób. Całe jego wcześniejsze próby spełzły dosłownie na niczym. Nie zdołał się ochronić przed utratą narządu wzroku.
Chris obserwował ten stan mężczyzny przez krótką chwilę, by zaraz uśmiechnąć się pod nosem.
- Zrobiłem to dla Twojego dobra, skarbie.
Wyjaśnił Chris, odkładając świeczkę na swoje miejsce na szafce obok łóżka. Jaszczur położył się obok mężczyzny ma plecach, opierając głowę na swojej poduszce. Twarz miał zwróconą ku sufitowi.
- Uwierz mi lub nie, ale właśnie dzięki temu daruję Ci życie, a przynajmniej pozwolę na to, aby to los wkrótce o nim zadecydował. Po wypiciu trucizny nie będzie gwarancji, że przetrwasz. Jeśli jednak ktoś nad Tobą czuwa i zdąży na czas Cię uratować, do końca życia pozostaniesz kaleką. Nie uda Ci się mnie odnaleźć.
Wyjaśnił, odwracając głowę w jego stronę.
- Bez względu na to czy dasz radę przeżyć czy nie, osiągnąłem swój cel. Życie, które być może na Ciebie czeka jest o wiele gorsze od śmierci. Twoi bliscy na pewno nie chcieliby Cię widzieć w takim stanie.
Stwierdził z satysfakcją w głosie.
- Pod moją opieką zbyt długo nie pociągniesz. Przy odrobinie szczęścia doprowadzą Cię ponownie do stanu używalności i będziemy mogli spotkać się ponownie.
Rzekł rozbawiony, jakby mówił o jakiejś rzeczy, a nie o żywym człowieku. Jego wypowiedź zdradzała, że ewentualne przeżycie Liama wcale nie oznaczało dla niego bezpieczeństwa i istniało realne ryzyko ponownego uprowadzenia. Mężczyzna nie oszukiwał - układ był taki, że Christopher nie skrzywdzi jego najbliższych. Nie tyczyło się to jednak jego samego.
Oprawcę po zastosowanych na mężczyźnie torturach wzięło na pieszczoty, przed którymi Liam tym razem nawet nie próbował się chronić w inny sposób niż odwracaniem głowy. Jaszczur chwycił go stanowczo za żuchwę.
- Przestań już. Wciąż jesteś mi winien przerwany seks.
Mruknął Christopher, puszczając jego żuchwę i powoli zdejmując swój szlafrok. Nadal myślał tylko o jednym. Tylko on był zdolny do takich rzeczy, Właśnie pozbawił wzroku drugiego człowieka i chwilę potem oczekiwał stosunku. Wydawało się, że Liam przecież nie był już w stanie dać z siebie cokolwiek. Był wrakiem człowieka, bezużyteczny. A jednak Chris nadal był gotów z nim współżyć.
- Oddaj mi się po raz ostatni.
Wyszeptał, muskając ustami jego prawe ucho. To nie była prośba, lecz polecenie. Jeżeli Ellsworth naprawdę chciał zapewnić przyszłość dla swoich przyjaciół, musiał go słuchać. Niestety nie mógł czegokolwiek powiedzieć. Choćby chciał, pozostawał milczący. Nie mógł przekazać Chrisowi swoich myśli i jakkolwiek wpłynąć na jego kolejne decyzje.
Miał mu ulec, lecz Liam nie był na to jeszcze gotowy. Chris wykorzystując jego obecne położenie i fakt, ze pozostawał przykuty do łózka, odsunął się do niego i otworzył szufladkę przy łóżku, do której wcześniej schował przyniesiony z piwnicy przedmiot. Jak się okazało, nie tylko on się tam znajdował. Było tam coś jeszcze, sprytnie ukryte przed oczami potencjalnych gości, których te sprawy nie dotyczyły.
Knebel. Nawet tutaj. Chris był już przygotowany na sprowadzenie do sypialni mężczyzny i większość przedmiotów, jakie dzisiaj potrzebował, miał już tutaj na miejscu. Liam poczuwszy wciskany do ust przedmiot rozpoznał w nim knebel z pierścieniem, zamykany na kłódkę. W odróżnieniu do tego z kulą, ten wcale nie miał za zadania go stłumić, a pomóc Chrisowi w odbyciu z mężczyzną seksu oralnego. Liam o tym wiedział. Ten gadżet za każdym razem zwiastował tylko jedno.
Możliwe, że Chris spotkał się z klasycznym oporem mężczyzny przed założeniem knebla, choć istniała również opcja, iż wykończony Liam nie miał na to siły i stał się kompletnie obojętny na to, co go czekało. Po zamknięciu kłódki, Chris wkrótce odkuł mężczyznę od ramy łóżka i chwycił go za nadgarstki, ciągnąc w swoją stronę, ku krawędzi łóżka.
- Na ziemię.
Powiedział chwilę przed tym, zanim zrzucił praktycznie bezwładne ciało Ellswortha na podłogę. Twardy upadek był bardzo głośny i z pewnością bolesny. Kiedy Liam leżał na podłodze, Chris rozsiadł się na łóżku tak, aby postawić stopy na podłodze, przed leżącym mężczyzną. Następnie pochylił się po niego w celu złapania go za nadgarstki. Bardzo możliwe, że Ellsworth nie był w stanie usiąść o własnych siłach, dlatego Chris musiał mu w tym pomóc. Ponownie szarpnął nim ku sobie, aby usadowić mężczyznę na podłodze. Policzek Liama upadł bezpośrednio na kroczu mężczyzny. W reakcji uwięziony mutant mógł od razu spróbować odsunąć głowę lub też nie dawał jakichkolwiek oznak oporu, niemal bez życia leżąc głową na siedzącym na łóżku jaszczurze
Chris wkrótce chwycił mężczyznę za włosy jedną ręką, a drugą wymierzył swojego członkaw jego szeroko otwarte za pomocą knebla usta. Męskość oprawcy jeszcze w tym momencie nie była w stanie erekcji i widocznie Chris chciał się tym sposobem pobudzić. Seks oralny działał na niego najlepiej i poczuwszy jakże znany już sobie język Liama na swoim penisie, od razu mruknął pod nosem z rozkoszą. Gdyby tylko mogli się tak wspólnie zabawiać przez kolejne miesiące, dzień w dzień... Chris będzie za tym tęsknił.
- Jesteś moją najlepszą suką.
Powiedział z westchnięciem. Początkowo delikatną pracą bioder rozpoczął wsuwanie i wysuwanie swojego penisa w głęboko usta mężczyzny, dopomagając sobie ręka w utrzymaniu pozycji partnera w pionie oraz synchronizacji ze swoimi ruchami. Nawet nie utrudniał mu w tej czynności fakt, że gardło Liama było z dużym prawdopodobieństwem opuchnięte przez kontakt z elektryczną wiązką z paralizatora. Wtedy penetrowany oralnie mężczyzna o wiele łatwiej by się krztusił i miał poważne problemy z oddychaniem. Dla Chrisa jedyną różnicą stało się to, że gardło mężczyzny było bardziej wąskie i nawet w fascynujący sposób sprawiało, że jaszczur odczuwał większą przyjemność niż dotychczas.
Ręce Ellswortha uwięzione w skórzanych pasach znajdowały się z przodu. Przez złamane palce i podziurawione dłonie, w teorii nie miał jak ich użyć, choć mógł stawiać opór w postaci odpychania się od drugiego mężczyzny za pomocą przedramion.
Chris obserwował zmagania Liama z góry z lekkim uśmiechem.
- Zdradzę, że przygotowałem tutaj dla Ciebie coś zupełnie nowego. To tylko rozgrzewka.
Wyznał otwarcie, czując jak już po kilku pierwszych pchnięciach w jego męskości zaczynała pulsować krew, nadając jej rozmiarów i pobudzając go coraz bardziej. Liam był zmuszony ponownie jej smakować, choć tak bardzo tego nie lubił. W tym miejscu, u boku Christophera, była to jednak rzecz, bez której nie było dalszej zabawy.
Mężczyzna czuł jak oddech mu przyspiesza, a serce uderza w pierś coraz mocniej. Te emocje i ta przyjemność, która zalewała całe jego ciało była niemożliwa do opisania. Przez cały ten czas obserwował Liama, który przez knebel w ustach nie mógł tego przerwać.
- Robisz to dla swoich przyjaciół, pamiętasz?
Zapytał rozbawiony, przypominając mu po co to wszystko robił. Od tego czy Christopher będzie zadowolony z usług Liama zależało utrzymanie przez niego zawartej obietnicy. Dał mu szansę, więc lepiej jej nie zmarnuje.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/RsOgCB2.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 1px solid;-webkit-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 6px 6px 2px -6px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 9px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
  
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6