Poprzedni temat «» Następny temat
Art of The Table
Autor Wiadomość
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-10-08, 15:37   
   Multikonta: Mary Pond


Richard Hills zmierzył wzrokiem rozmówcę. Wyglądał ja jakąś trzydziestkę, może trochę przed. Sytuacja z mutantami zaczęła się z grubsza 5 lat temu. Na studia można swobodnie aplikować koło 20, trochę później jeśli ktoś musi uzbierać sobie na czesne. Tak czy inaczej z tego wynikało, że problemy Bradleya z rządem najpewniej zaczęły się przed “mutant and proud”. Zresztą nie każdy musi i jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, nie każdy powinien iść na studia. To kwestia zasobów i zarządzania nimi. Światu w takim samym stopniu potrzebni są prości robotnicy, specjaliści i biznesmeni. Każdy z nich ma swoją rolę oraz zestaw obowiązków i wbrew temu co może się wydawać osobom z dołu tej hierarchii lista obowiązków wcale nie maleje wraz ze wzrostem wpływu. Wręcz przeciwnie- przez to, że decyzje takich osób mają większe znaczenie, trzeba przemyśleć znacznie więcej czynników. Jednak właśnie przez tą różnicę dalsza rozmowa nie miała sensu. Hills dodał tylko kilka zdań i nie zamierzał wciągać się w tą dyskusję dalej.
-Rozumiem. Nie ma Pan obowiązku posiadać takiej wiedzy. Jednak niech przyjmie Pan do wiadomości, że im wyżej w hierarchii, tym papier staje się cięższy. Moje decyzje mają bezpośredni wpływ na znacznie większą liczbę ludzi niż kilkoro moich najbliższych i jako ich przełożony mam obowiązek zapewniać również im bezpieczeństwo zgodnie z umowami jakie zawarli z moją firmą. Patrząc na tą sytuację po kilku latach z perspektywy osoby, która nigdy nie musiała zarządzać grupą większą niż stu osób łatwo jest wytknąć błędy. Będąc w określonej sytuacji i znając działanie pewnych mechanizmów planowanie wygląda zupełnie inaczej.
To jest właśnie to- DOGS znaleźliby inną firmę. Być może taką, której przedstawiciel ustawiłby podobne spotkanie tylko po to, by Departament mógł swobodnie Bradleya przejąć. Przecież gdyby otrzymali informację o tym spotkaniu to bez problemu mogliby przygotować kilka ampułek z mutazyną oraz czymś usypiającym i wziąć mężczyznę z zaskoczenia. Szybki strzał, nawet nie zdążyłby użyć mocy. Tymczasem nie miało to miejsca.
- Mhm. Zgadamy się jeszcze, napiszę Ci.- uśmiechnęła się -Mam nadzieję, że będę w stanie się dodzwonić.- dodała. Nie chciała żeby coś mu się stało. Dyskusja jaką miał z jej ojcem trochę zniechęciła Jane, ale wciąż życzyła mu dobrze. Przy stole siedzieli jeszcze trochę jedząc i może od czasu do czasu dzieląc się pojedynczymi uwagami. Na koniec Brad zadał jeszcze jedno pytanie, które sam zapewnił, że nie jest groźbą, ale mimo wszystko tak brzmiało. Pan Hills nie wyglądał jednak na poruszonego.
-Istnieją mechanizmy prawne, których ruszenia nawet Departament nie zaryzykuje. Co do innych kwestii, nie jestem jedyną osobą odpowiedzialną za jej bezpieczeństwo.- nie precyzował i wyglądało na to, że nawet zapytany raczej nie zamierzał.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-10-08, 21:41   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cóż, życie Brada było bardziej skomplikowane, a jego niezbyt szczęśliwa przygoda rozpoczęła się w wieku nastoletnim. Nie zamierzał się tutaj uzewnętrzniać i opowiadać o swoich przeżyciach, nie zamierzał też robić z siebie ofiary. Tylko najbliżsi wiedzieli co przeżył, a i tak nie wiedzieli wszystkiego. Mężczyzna nie był zbyt ufny.
Nie skomentował już jego słów, bo ta dyskusja przeciągała się niepotrzebnie. Oboje byli w innych pozycjach, oboje mieli inne zdanie na temat tego wszystkiego i nie znajdą wspólnego języka, więc nie było sensu go na siłę szukać.
Brad na jego miejscu postąpiłby całkiem inaczej, ale tylko dlatego, że miał za sobą określone przejścia. Człowiek taki jaki Hills tego nie zrozumie. Generalnie mało który człowiek mógł porównać swoje przeżycia, przynajmniej w krajach, które mianują się jako "wolne".
To fakt, mogła to być pułapka, ale tak naprawdę Brad okazywał swoje zaufanie Jane, nie Hillsowi. To do niej przyszedł i z nią chciał rozmawiać, nie zależało mu na wdzięczności jej ojca. I może to dość naiwne z jego strony, ale wnioskował, że skoro ją uratował to raczej nie sprowadzałaby go prosto w pułapkę. Na szczęście się nie mylił, dobrze odczytał jej dobre zamiary.
- Ja też - odpowiedział Jane z uśmiechem. Jasne, że nie chciał być w niewoli, po tym co przeżył wolałby śmierć na miejscu niż męki w tych ich chorych placówkach. Niestety nie mógł tego przewidzieć ani w żaden sposób domyślić się, że wkrótce znów wpadnie w łapy nieprzyjaciół.
- Rozumiem. Cieszę się, że ma pan wszystko pod kontrolą - powiedział neutralnie, choć wątpił, żeby faktycznie tak było.
- Dziękuję - chodziło mu oczywiście o jedzenie i restaurację, jednocześnie sygnalizując swoje wyjście.
- Mimo różnych poglądów, życzę panu wszystkiego dobrego. Tobie również Jane - powiedział, podając rękę mężczyźnie i kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny dosłownie na 2 sekundy. Następnie pożegnał się i opuścił restaurację.

z/t x2
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5