Poprzedni temat «» Następny temat
Salon i Kuchnia
Autor Wiadomość
Inna Kulikov



Nie ma żadnego potwora, gdyż ten potwór żyje we mnie.

Wyobraźnia

65%

Kwiaciarka | Zabójca





name:

Inna Kulikov

age:
20

height / weight:
161 | 51

Wysłany: 2020-05-23, 20:11   Salon i Kuchnia
   Multikonta: Elaine




Przejście do kuchni znajduje się za sofą.

[Profil]
  [A-]
 
Inna Kulikov



Nie ma żadnego potwora, gdyż ten potwór żyje we mnie.

Wyobraźnia

65%

Kwiaciarka | Zabójca





name:

Inna Kulikov

age:
20

height / weight:
161 | 51

Wysłany: 2020-06-14, 15:55   
   Multikonta: Elaine


| 25 maj 2019 |

Siedziałem w pokoju Innej – nie uważałem go za swój, ponieważ nie korzystałem z takich rzeczy jak spanie, czy inne dziwactwa, które ludzie wymyślali. Rozgniatałem właśnie głowę w jakiejś krwawej grze gore na komputerze. Ave mi zainstalował, abym mógł mieć jakąś ciekawą rozrywkę poza godzinami mojej pracy. Nie skupiałem się na fabule, a ponoć jakąś to coś miało. Podniosłem się od komputera słysząc jak ktoś wchodzi do mieszkania. Musiał to być Ave, bo kto inny ma klucze do tego miejsca? Uśmiechnąłem się czując przyjemny dreszczyk. Piwko już się mroziło, a w głowie miałem kilka pomysłów na ciekawą rozrywkę. Podszedłem do uchylonych drzwi i wtedy zobaczyłem jakieś rude włosy. Nie był to Ave. Złapałem jakiś kamienny posążek z komody i chciałem już wyskoczyć, aby móc rozkwasić głowę intruzowi, ale potem usłyszałem jak Ave coś biadoli. Nie wyszedłem, nie drgnąłem tylko zerkałem jak on nad nią skacze, jak robi jej herbatę i chyba coś dosypuje do niej. Drżałem z wściekłości. Jak mógł sprowadzać tu jakieś rude szmaty? Moja dłoń zaciskała się na posążku tak, że chyba palce mi zbielały. Cały drżałem chcąc nabić ją na najbliższy nóż kuchenny.
[Profil]
  [A-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-06-16, 07:30   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


| 25 maja 2019 roku

Cholera, nie miałem pojęcia, co będzie dalej z Elaine. Musiałem to skonsultować z Szefem. Istniało wysokie prawdopodobieństwo, że sobie nie poradzi z tym, co miała okazję widzieć, ze wspomnieniem tamtych uczuć oraz z tymi aktualnymi. Sam nie wiedziałem za bardzo, co z tym zrobić dalej… Przypominało to trochę stan Innej, kiedy budziła się zdezorientowana. Uspokajanie, uspokajanie, uspokajanie do skutku, a także środki nasenne. Tylko że Inna nie pamiętała, a Elaine była w centrum wydarzeń. Za ten drobiazg skłonny byłem pokochać Wairuę… Ale musiałbym pominąć fakt, że zmęczenie i dezorientacja Innej wynikała z jego lekkomyślnych działań.
Tak też weszliśmy do środka. Było podejrzanie cicho, jak gdyby nikogo nie było w mieszkaniu. Dobrze. I niedobrze. Dokładnie tak wyglądało życie u boku demona… Wszystko miało dwie skrajne strony medalu, totalny chaos.
Naprędce zaparzyłem herbatę, mówiąc Elaine jakieś słodkie, urocze słowa. Działało. Uspokajała się. Czuła znużenie. Kiedy tylko napije się gorącej herbatki ze środkami nasennymi, odpłynie w piękny sen. Odpocznie. Prześpi się. Kiedyś, po którejś z kolei takiej drzemce obudzi się i stwierdzi, że wszystko jest okej, a tymczasem musiałem być przy niej i czuwać, by nic nie zaburzyło jej powrotu do względnej normalności.
Ułożyłem Elaine do snu, nawet pozwoliłem sobie na cmoknięcie jej w czoło, czego chyba już nie zarejestrowała swoimi zmysłami. Okryłem ją ciepło i wymknąłem się ze swojej sypialni. Wtedy dopadła mnie wściekłość. Byłem kretynem, że spuściłem ją z oczu, że olałem śledzenie jej w trakcie pracy w Lagunie… No kurwa! Prawdopodobieństwo, że ktoś postanowi napierdalać się nieopodal niego było znikome, a jednak! I teraz miałem za swoje. I drugie takie dostanę od Szefa, kiedy tylko się dowie o stanie Elaine, o tej całej akcji. Miałem aby nadzieję, że rebelianci to ogarnęli. O ja jebie…
Miałem już sięgnąć po piwo z lodówki, kiedy moją uwagę zwróciło coś jakby skrzypnięcie. Ledwo słyszalne. Może wymyślone? Może to kwestia siódmego zmysłu, który próbował mnie jakoś zaalarmować, że drapieżnik jest tuż nieopodal? Cóż, jak gdybym za miało miał na dziś problemów, Wu znajdował się w mieszkaniu i się czaił, a skoro nie wyskakiwał jak Filip z konopii…
Wściekły pchnąłem drzwi i namierzyłem go wzrokiem, ogólnie zmierzyłem od stóp do głów i wyrwałem mu z rąk tę figurkę, o ile wciąż ją ściskał przez ten czas. Jakby nie patrzeć, chwilę mi zajęło położenie spać Elaine.
A mogło być tak pięknie. Mogła nas przywitać mega milutka Inna… Mogła. Ale nie przywitała. Nie sądziłem jednak, że Wu postanowi być na tyle grzeczny, by poczekać na mój powrót, kiedy ostatnie miesiące miałem mega zapracowane. Przez rudą.
- Co ci? – zapytałem krótko.
I co teraz? Dwóch wściekłych się zebrało.
[Profil]
  [B+]
 
Inna Kulikov



Nie ma żadnego potwora, gdyż ten potwór żyje we mnie.

Wyobraźnia

65%

Kwiaciarka | Zabójca





name:

Inna Kulikov

age:
20

height / weight:
161 | 51

Wysłany: 2020-07-04, 17:00   
   Multikonta: Elaine


Nie wiem czemu mnie tak sparaliżowało. Nigdy nie byłem w takim stanie. Patrzyłem jak skacze, jak coś do niej mówi, ale nic do mnie nie docierałem. Byłem pewny, że utłukę tę szmatę jak tylko zostanie sama. Moje dłonie nadal ściskały posążek, a myśli biegały wokół tego ciemnego kretyna. Czułem się podle wściekły i miałem ochotę jemu też łeb rozkwasić. Popatrzeć na jego idealnie piękną i zakrwawioną twarz. Był mój i tak miało być zawsze. Odkąd Phil dopisał go do mnie wiedziałem, że Ave będzie mój. Kumpel od koksu, muzyki i seksu. O dziwo czułem przyjemność z seksu. Czasami, gdy byłem na niego wściekły chodziłem sam do klubu, ale spokojnie nie zaraziłem ciała żadną wenerą. Dostałbym zakaz wychodzenia i zapewne jak tylko bym się zjawił przykuliby mnie do łóżka – chociaż kusząca wizja jeśli chodzi o Ave…
Teraz jednak nie to było ważne. On tam był, zabrał ją do swojego pokoju, uspał i zapewne teraz posuwa jej ciało. Nie wiem, czy Ave był do tego zdolny, ale miał w sobie jakiegoś demona, który tak się zachowywał. Gdy podszedł do lodówki chciałem podejść do niego powoli, ale pieprzona podłoga skrzypnęła, a ten jak dziki tygrys na mnie naskoczył. Czy rozumiałem swoją wściekłość? Oczywiście, że nie. Byłem upośledzony na tle emocjonalnym. Nie rozumiałem nawet tego słowa. Zgrzytnąłem irytująco zębami i rzuciłem gdzieś posążkiem rozpierniczając przy tym ścianę w pokoju Innej.
Co mi? Chyba, co tobie? – warknąłem patrząc na niego wściekle. — Co to za ruda szmata i co robi w naszym domu? Od kiedy przyprowadzamy kurwy do domu? – czułem się jak wulkan – może powinienem jej też rozwalić łeb. Dawno nie było w tym domu krwi – złapałem jego koszulę i patrzyłem zacięcie w oczy. — Za mało uwagi mi ostatnio poświęcasz… – dodałem szeptem, a mój wzrok padł na jego usta. Wykrzywiłem swoje w parszywym uśmiechu.
[Profil]
  [A-]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-07-04, 21:24   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


Młot i kowadło. Mówiłem, że z demonem pod jednym dachem nic nie mogło być łatwe. Musiało się pierdolić. Demon potrzebował atencji, a ta, cóż, raczej w stu procentach wyrywała się ku problemom emocjonalnym Elaine Weasley. Już nawet w dupie miałem siebie, mój los i wszystko inne, co mogło mnie dotyczyć mniej lub bardziej, ale Elaine... Jak mogłem pomóc jej w poradzeniu sobie? Przecież to ją zniszczy. Przez odczuwane nadmiernie emocje, była wrażliwsza od innych, a jeszcze... Ja jebie. Odbierała to wszystko, co tam się działo, tak bezpośrednio. Nie mogła się od tego odciąć. Nie mogła czuć. Wręcz przeciwnie, czuła zdecydowanie zbyt wiele. WSZYSTKO. I to była przerażająca wizja.
A jeszcze Wu... Wu, nie Inna. Postanowił robić mi wyrzuty w tej chwili, kiedy nie miałem do tego głowy, cierpliwości, niczego.
Wyprostowałem się wściekły, by jeszcze bardziej powiększyć dzielącą nas różnicę wzrostów. Wu był groźny, ale jego wzrost był cholernie śmieszny. I niech mi jebnie w jaja, chuj. Jeśli dzięki temu przestanie mnie wkurwiać, to ja to z lubością przeboleję... ALE NIE, BO TO WU. ON NIE MÓGŁ. SIĘ POWSTRZYMAĆ. NIC.
- Waż na słowa - odwarknąłem. - To Elaine. I ma problem. My mamy problem. Kurwa, chyba wszyscy mamy. Zjebało się... I NIE PATRZ TAK NA MNIE. Kurwaaa... Wairua! Nie widzisz, że jestem wściekły?! - zapytałem go i chyba jednocześnie poinformowałem, bo jego myśli były tak liczne, że nie wszystkim poświęcał należytą uwagę. Był z tym niezwykle uroczy... Ludzki nawet, niesamowicie ekstrawertyczny, dzięki czemu dosyć często po pijaku pakował nas w jakieś odjechane akcje, ale teraz... To nie był dobry moment.
- Muszę pomyśleć. Napić się i pomyśleć - mruknąłem, jeśli odpuścił wyzywanie Elaine od „rudych szmat”. Co jak co, ale jej najdalej było do rudej szmaty i nie omieszkam jebnąć go w szczenę... Nie omieszkam. Niech tylko spróbuje. Chuj, że Inna. Należało mu się i to wiedział. Albo i nie.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6