Poprzedni temat «» Następny temat
No 64
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-04-26, 12:52   No 64



[Profil]
 
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-06-01, 19:22   
   Multikonta: brak


// 26 maja bardzo późny wieczór

Pewnie gdyby ktoś mnie terez usłyszał, albo czytał moje myśli. Stwierdził by, że podlizuje się Philowie... Jednak to był zajebisty szef oraz też dobry kumpel. Nie tylko do kielicha, ale też można było z nim pogadać. Nawet nie przeszkadza mi ta jego nadmierna wesołość, bo dodaje mu to uroku. Ja zwykle jestem za bardzo poważny i rzadko się uśmiechem. Więc możemy uznać, że on robi to za mnie. Klub NO64 nie powiem orginalne miejsce spotkania. Niby na widoku, ale można liczyć na pewnego rodzaju prywatność, a to przecież nam chodziło. Wszedłem bez problemu chociaż baramkaż sprawdził czy nie mam przy sobie niczego niebezpiecznego. Miał pecha, bo ja byłem sam sobie maszyną do zabijania. A teraz tym bardziej... Chodziłem jakiś nabuzowany, bo laska która wpadła mi w oko dziwny sposób zniknęła. Kurwa nikt nie wie gdzie mogę ją znaleźć. Zwykle bym odpuścił, bo to nie ja powinnienem się za nimi uganiać tylko one za mną. Powiedzemy, że robie to bo była mi coś winna. Nie dlatego, że wpadła mi w oko... Phil jak zwykle już siedział rozłożony, jak pan na właściciach. Cóż ciekawe czy nim nie był. Z tego co wiedziałem miał kilka różnych nieruchomość, a mafia to była takim dodatkiem. Podszedłem do niego i rzuciłem...
- Nie zaczekałeś na mnie - rzuciłem wskazując na jego szklankę magicznego trunku. Nie powiem... Sam bym się napił...
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-06-09, 20:33   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


| 26 maja 2019 roku, późny wieczór

A jak! Piękne i kolorowe życie Phila Neumanna! Powinienem napisać własną wersję 50 twarzy Grey’a, tylko że w tej mojej to ja bym miał różne fajne takie miejsca na własność jak klub nocny i kryptoburdel No 64. I Anastazję uciekającą za granicę. Może nie uciekającą… Wyjeżdżającą. Tak z dnia na dzień. Do Kanady. Będę tęsknił. Och, cholernie.
- Kobieta mnie zostawiła. Poniekąd. Wyjechała. Nie wiadomo na ile – wyznałem Quentinowi ze zbolałą miną tak w ramach powitania. Podniosłem bezczelnie drineczka w górę i wypiłem toast za to, by jej się tam dobrze powodziło, lepiej niż w tej przebrzydłej Ameryce. A ja również… Tak, będzie mi się powodziło. Chyba się wstawiłem. Tak sam. Bez pomocy Quentina. Ojej. Chyba nie będzie miał mi za złe?
- Quentino, ja cię przepraszam, że ja już tu taki wstawiony jestem… Chodź, siadaj. Ciebie też zaraz zrobimy. Chcesz jakieś takie kolorowe tabletki? – zapytałem, bo pewnie ktoś coś w tym lokalu miał gdzieś tam za pazuchą, a ja przecież Pan i Władca… Mogłem, czy to poprosić grzecznie, czy skonfiskować, a może nawet wiedziałem, kto opyla i kupić…? A może sam opylałem? Oczywiście przez czyjeś ręce. Konkurencja raczej nie była tu mile widziana. NO PRZECIEŻ.
- Reasumując, kryj mnie, jeśli zobaczysz gdzieś w okolicy mojego szefa – zawyrokowałem i uśmiechnąłem się do pewnej panny… Panny pracownicy. Poprosiłem o buteleczkę jakiejś czystej wódki. Po rosyjskiemu tak. – Ale to trochę twoja wina Q, bo mi kazałeś czekać – stwierdziłem również zaraz, po czym zabrałem się za nalewanie wódeczki, kiedy jedna ze striptizerek wróciła. Mrugnęliśmy se okiem. A, takie romanse-nie-romanse w pracy. Chyba naprawdę byłem zajebistym szefem. Wszyscy mnie kochali. Tak na maksa. I wódeczkę mi przynosili, i okiem mrugali, i pewnie poszliby za mną w ogień. Mam nadzieję, że to z powodu mojego uroku osobistego, a nie ze strachu… Bo wykorzystywać, to mnie raczej nie wykorzystywali poprzez swój osobisty urok osobisty? Hmm?
[Profil]
  [AB+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-06-12, 20:15   
   Multikonta: brak


- Podziękuje może kiedy indziej wezmę. Wystarczy czysta - uśmiechnąłem się siadając obok niego. Popatrzyłem na mojego szefa i jedynego człowieka, któremu ufałem. Widać było, że był już nieźle wstawiony. Jednak nie komentowałem tego tylko rozsiadłem się wygodniej. Jakoś nie interesowały mnie dziewczyny w klubie. Ciągle widziałem te jedną... Która ostatnio zawładnęła moimi myślami.
- Wiem jak to jest z kobietami zakręcą ci w głowie i nie możesz wyobrazić sobie życie bez nich - sam tak miałem i doskonale zdawałem sobie sprawę jak to jest... Poza tym cóż mieszkałem z jedną, która ostatnio dawała mi nieźle w kość. Chociaż kochałem moją młodszą siostrzyczkę to jednak nie rozumiałem jej decyzji o dołączenie do Bractwa i pokojowe walczenie o pokój. Jak pokój i walka mogą występować w jednym zdaniu.
- Chciałem się dowiedzieć czy nie masz do mnie jakieś roboty... Potrzebuje trochę kasy i zająć czymś myśli. Ale na pewno nie będę siedział na stróżówce... Zanudził bym się na śmierć- powiedziałem do niego patrząc z ciekawością... Kto jak kto, ale Phil zawsze miał coś w rękawie... Miałem nadzieję, że ta robota z proponował mi SMS to jakiś kod... Jednak wolałem się upewnić.
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-06-23, 18:10   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Westchnąłem rozmarzony, tak myśląc o płaskich cyckach Imarki, których nie miałem ujrzeć w najbliższym czasie, a co dopiero mowa o macaniu. A tak już przywykłem, że mimo iż miała pełne ręce roboty w Bractwie i w rebelii, to była gdzieś nieopodal, czy to w Seattle, czy w Olympii. Była nawet u mnie. Niejednokrotnie. Choć wciąż jakoś to do mnie nie docierało, że moja Imarka była w moim domku, to również cieszyłem się niesamowicie, że miało to miejsce… Szkoda, że ten pierwszy raz miał miejsce po ataku na D.O.M. Może ten wieczór… A właściwie poranek skończyłby się w jeszcze inny sposób.
- To wal czystą. Ja będę trochę oszukiwał… Wybacz – stwierdziłem, ale też uśmiechnąłem się szeroko, bo kiedy można było ze mną wypić, to można było równo. Tym razem jednak przesadziłem na samym wstępie, więc teraz powinien – przynajmniej tak myślę chwilowo wstępnie – o przystopowaniu. – A kobiety… Ach, kobiety… Mamy nową babę w teamie. Robin… Jak Robin Hood, ale to nie Robin Hood. Chyba że kupimy jej kapturek, co sądzisz? – zapytałem, bo to w sumie zabawne takie było. Q był niczym ten z Bonda, Pan Mistrz Zbrojmistrz. Robin mogła być Robinem Hoodem, a ja… A ja to nie wiem. Phileusz chyba czy coś. Ktoś tak mnie ostatnio nazwał. O, albo będę Ashley z HSM. Przecież właśnie na drugie miałem na imię Ashley.
- Q, ja ci mówię, że stróżówka to extra sprawa jest… U mnie, wiesz, fajna sprawa. Ogólnie wolisz coś stałego czy coś dorywczego, czy coś może bardziej morderczego? Bo jest opcja z byciem moim osobistym security, chociaż zanadto nie potrzebuję… Chyba że w takich momentach jak ten, nie? Myślę, że moje szczęście jest w tej chwili pijane, haha – stwierdziłem, po czym wyszczerzyłem się hardo, wyprostowałem dumnie.
- Poza tym będzie jedna akcja. Idę ja, ten kretyn Wairua i taki jeden nowy z rebelii… Nie wiem, czy kojarzysz Vincenta. Taki dzieciak. I ogólnie prawdopodobnie też jego kolega. Potrzebny będzie rekonesans do tej akcji… Wcześniejszy, dokładny, wymuskany w chuj. Przyda się też jakiś transport na dzień akcji… Ej, kurwa. I moją matkę trzeba pilnować na mieście, bo jej się jakiegoś biznesu burdelowego zachciało, a mamy przecież ten klub. Jakąś konkurencję chce mi stwarzać… Ogólnie jeśli ujrzysz seksowną Hiszpankę w kwiecie wieku, to spierdalaj, bo to harda sucz. Zjechała mi na chatę… I trzeba jej, Q, trzeba pilnować – powtórzyłem, jak gdybym chciał to sobie dokładnie zanotować w głowie. Mamita była, super. Ale była też taka nieprzewidywalna. Nie dziwiłem się, że pokłóciła się z ojcem. Zapewne często to robili, by potem do siebie wracać.
[Profil]
  [AB+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-07-02, 19:43   
   Multikonta: brak


Dałem znać kelnerowi żeby podał mi czystą i oparłem sie łokciem o blat patrząc na niego.
- Jak sie nazywa ta kobieta? - byłem ciekawy trochę kogo dodali do naszej bandy. W tym czasie kelner podał moje zamówienie. Wypiłem na raz i machłem ręka żeby polał mi jeszcze jednego.
- Obojętnie czy stae czy dorywcze ważne by była tylko adrenalina bo nie boje ubrudzić sobie rączek - słysząc ostatnie zdania o mało sie nie udusiłem ze śmiechu... matka? zachciało sie jej biznesu? coż ta kobieta ma w sobie ze chce sie jej jeszcze takie rzeczy prowadzić... W sumie to nie moja sprawa nie jestem zbyt rodzinny żeby sie przejmować takimi rzeczami zwłaszcza pilnowaniem jakieś starej babci. Najpierw chce coś zarobić i dalej kontynuować poszukiawnie siostry.
- Chce jak najszybciej zarobić zeby dalej móc szukać Savany póki jej nie znajde nie bede czuć sie pewny bo bede sie martwił czy coś jej nie jest... A wiesz jak to jest jeśli sie nie skupie na robocie to moge coś spieprzyć a nie moge se pozwolić na jakikolwiek błąd-
Brakowało by jeszcze tego zebym sie rozkojarzył czy zamyślił i popełnił jakiś głupi błąd... Napisałbym wtedy swój wyrok śmierci i nigdy bym nie ujrzał tej ślicznej buzi mej siostry i tej Esther... Zawróciła mi w głowie w nieodpowiednim momencie.
- Sam zostałem wystawionny przez kobiete więc narazie mam ich dość chce od nich odpocząć... Dlatego też właśnie tutaj jestem żeby sie oderwać od nich i zrobić coś dla siebie.-powiedział do niego. Jestem niestety typowo nerwowym chłopakiem więc wystawienie mnie na bruk i to przez dziewczyne nieźle mnie denrwuje wręcz staje sie agresywny tylko po to żeby odreagować. Mnie sie nigdy nie wystawia... Ten kto to robi nie wie z kim i z czym ma do czynienia... Barman znów mi podał pełny kieliszek który wziałąłem do ręki i wypiłem do dna.. Nie moge dać sie pogrążyc przez jakąs głupią dziewuche... Quenntin tylko spokojnie wyładujesz sie na czymś innym... Wziałem głeboki wdech i odstawiłem kieliszek miałem już na dziś dość.
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-07-11, 09:26   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Machnąłem ręką na tę Robin. Wrócimy do ważnych rozmów, kiedy wytrzeźwiejemy, a teraz to możemy się trochę pożalić i pośmiać, nie? Piękny wieczór czy też noc nam się zapowiadała, taka pozbawiona granic, więc kto wie, czy nie skończymy z kolejnymi babami w łóżku - w co raczej wątpiłem, patrząc na naturę naszych smutków - albo się ponapierdalamy przed barem. Fajna opcja ta ostatnia.
- Haha. Ja widzę twoją minę Quentin na wspomnienie mojej madre, ale, na Boga, ja ci powiem za... zatrważającą prawdę. Margarita Neumann, moja matka, to taka sztuka, że bym ją przeruchał. Ale jest moją matką, a ja nie jestem tak bardzo spierdolony... Poza tym kocham ją jak matkę przystało, więc i ty się strzeż jej uroku, bo zajebię każdego, kto tknie moją mamitę. Hahaha. Niesamowita i zarazem straszna kobieta - przyznałem, po czym łyknąłem tego pierwszego kieliszka z Quentinem, by drugiego omylić. Ale kiedy Quentin wypił drugi, to ja nam porobiłem za barmana i nalałem kolejne. Potem - czyli jutro - będę tego niechybnie ostro żałował.
- Cóż, adrenalina może cię spotkać wszędzie. Ave ostatnio zjebał sprawę. Śledził... jedną laskę i po dwóch miesiącach mógłby zdusić w zarodku kocioł pod Laguną, ale, kurde, miał pecha i jeździł sobie po mieście, kiedy dziewczyna była w pracy... I chuj. Nie lubimy go przez jakiś miesiąc, a potem mu przebaczymy - podsumowałem, bo to jednak była losowa akcja, która, miejmy głęboką nadzieję, się nie powtórzy. Nie spieszyło mi się do spalenia którejkolwiek z miejscówek mafii czy rebelii, szczególnie którejś z główniejszych.
- To rekonesans jak najbardziej się przyda. Może dobierz sobie kogoś do roboty...? Potowarzyszyłbym ci, ale już się pogodziłem z faktem, że nie na wszystko mogę znaleźć czas - stwierdziłem z żalem, bo chętnie bym robił wszystko. Zazwyczaj brałem na siebie dużo, więc potem wychodziły z tego nieprzyjemne czy zabawne rzeczy. Zazwyczaj te pierwsze, ale zawsze udawało mi się to jakoś fajnie obrócić na swoją stronę.
[Profil]
  [AB+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-07-15, 09:15   
   Multikonta: brak


Och jakbym chciał skończyć z kobietą w łóżku. Jednak wątpiłem w to by mogła to być przypadkowa kobieta.Nawet ta kelnerka chodź atrakcyjna to jakoś nie widziałem się z nią, ani też nie byłem pewny czy chciałem. Chociaż było to kuszące to nie mogłem zapomnieć o tej jedynej dziewczynie. Która zawładnęła moją głową i nie wychodziła z niej. Sam siebie nie poznawałem, a tym bardziej nie wiedziałem jak sobie z tym poradzić. Zwykle to ja owijam sobie laski w okół palca nie one mnie... Nawet jeśli ten wieczór miał by zakończyć się bójką. Też mi to by nie przeszkadzało. Zwłaszcza, że mój szefuncio miał moc farciarza to pewnie dostałbym wpierdol. To może to pomogłoby mi jakoś...
Dobrze widział moją minę... Bo serio jego MAMA... że kobieta z której powstało to... to znaczy on. Jakoś nie wierzyłem, że na jakąś babcie mogłem zwrócić uwagę. Bo ile ma lat Phil... Pewnie dobrze jest koło trzydziestki oraz ona pewnie ma koło pięćdziesiątki. Jakoś stare panie mnie nie interesowały.
- Skoro tak mówisz, że jest ładna to pewnie urody po niej nie masz - powiedziałem trochę drocząc się z nim... Wiedziałem, że kto jak kto ale Phil nie ma kompleksów na punkcie swojej urody. Jak na faceta był przystojny chociaż nie mnie to oceniać. - Poza tym nie masz czego się bać z mojej strony. Nie kręcą mnie starsze panie. Zwłaszcza, że jedna taka laska Esther zawładnęła moją głową - dodałem po chwili nawet nie zauważyłem, że powiedziałem głośno jej imię. Dopiero po chwili doszło do mnie ten fakt. Wątpiłem jednak, że szefuncio połączy imię z tą konkretną dziewczyną. Bo ile mogło być w Seattle kobiet o tym imieniu.
- Ave... Hmm... To chyba pierwszy raz jak spierdolił. A przynajmniej wcześniej o tym nie słyszałem. Kocioł pod Laguną? To ten bar... I chyba było to nawet ostatnio wiadomościach. DOGS ścigało jakiś samochód z jaszczurką na dachu. Czy coś w tym stylu? - powiedziałem, bo cóż kojarzyłem ten bar... Zwłaszcza, że pod nim byłem nie dawno i chyba też jego nazwa wpadała w wiadomościach. Albo jakoś połączyłem ten fakt, bo kojarzyłem ulice.
- Możesz już uznać, że to jest załatwione... Kogoś? Może damy szanse Ave do rehabilitacji za spierdolone zadanie - powiedziałem do niego... Niech pozna mnie z dobrej strony... O ile taką mam?
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2020-07-19, 18:28   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Zaśmiałem się oczywiście na ten żart na temat urody, bo doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że tej, podobnie jak uroku osobistego, to mi jak najbardziej nie brakowało. Ba, posiadałem tych cudów nawet w nadmiarze, więc zazwyczaj po prostu ciężko było mi się odgonić od spragnionych sexu lasek i nie miałem tym samym problemu ze znalezieniem jakiejś na jedną noc... O ile byłbym wciąż tym chłopem, co to miał bogate życie seksualne. Imari niestety na tyle zamieszała w mojej głowie, że jakoś w spodniach nie za bardzo mnie swędziało do grzeszenia, a za to w sercu... Och, tam było jakoś tak puściutko.
Dlatego też podłapałem temat romantyczności Quentina. Hihi. Wychodziły z nasz jakieś kruche paniusie z romansidła, nie zaś twardzi panowie dżentelmenowie z mafii.
- Esther? Ta z rebelii? Taka młoda, ruda...? - zapytałem z ciekawością, bo innych chyba Esther nie znałem, a ta jeszcze na dodatek pałętała się po okolicy, w Seattle, w Lagunie Negrze chyba nawet pracowała. To mogła być ona i równie dobrze mogła nią nie być.
- A wee... Lepiej o nim nie mówmy! Poślemy go w najgorsze gówno. Niech się rehabilituje, a ty... Wiesz co? Może dawaj ze mną i z ekipą odebrać tę broń. Wiesz, ktoś inny zrobi rekonesans, a ty pójdziesz z nami na gotowe. Będzie trzeba zneutralizować kilku strażników, przerzucić trochę broni...? Masz może licencję na prowadzenie wózka widłowego...? - zapytałem go, bo w sumie to nie byłaby głupia sprawa. Ja mogłem jednym wózkiem, on drugim. Sprawniej by to poszło, a wątpiłem by Wairua wziął sobie do serca moje rady odnośnie kursiku. I potem wszystko rozjebie.
[Profil]
  [AB+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-10-05, 19:04   
   Multikonta: brak


- Niestety licencji na wózek widłowy nie mam ale mam za to na zabijanie szkodników ale wrócimy do tego tematu później - zaśmiałem się na jego temat i odpowiedziałem mu w swoim stylu.
- Niekoniecznie wiem czy jest z rebelii wiem tylko to że pracuje w naszym barze i owszem jest ruda oraz to że ma dwóch braci - zauważyłem zbliżające się laski do Phila i stwierdziłem że nie mam zamiaru uczestniczyć w masowej orgia Szefa i poczułem się jak piąte koło u wozu więc postanowiłem się zmyć jak najszybciej z tego miejsca. Dopiłem swoją kolejkę i wstałem kierując się do wyjścia i na odchodne powiedziałem mu..
- miłej zabawy Phil - wyszedłem z klubu zakładając kaptur na głowę i siadając na swój motocykl.
//ZT
[Profil]
  [A+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-11-01, 18:48   
   Multikonta: brak


// 15 lipca

Jakoś nigdy nie zależało mi na tym, by przewodzić... Jednak odkąd stałem się Bossem oddziały w Seattle po wyjeździe Papcia i Phila. Zaczęło mi zależy by wykonać robotę dobrze, że gdy wrócą zobaczą silną rodzinę. Tym właśnie dla mnie była Mafia drugą rodziną, bo pierwszą była Savanna. To dla niej przystąpiłem do niej by móc ją otrzymać, a teraz wspiąłem się na szczyt. Dopiero stąd zobaczyłem, jak mało mamy ludźmi. Ile jeszcze pracy przed de mną. Jednak nie zamierzałem się poddać. Nie byłem sam miałam do pomocy Lisice więc dam radę. A raczej Damy, bo dziewczyna od razu zaczęła zaczerpywać języka kogo można jeszcze do nas zwerbować. Trochę nam potrzebna było ludzi. Nie chciałem polegać na Rebelii i z nią miałem do załatwienia kilka spraw.
Napisałem do wszystkich wiadomość, że dzisiaj wieczorem spotkanie w klubie No 64 nie chciałem w Lagunie, bo tam ciągle kręcił się ktoś z Rebelii. Co prawda tutaj kilku również było, ale sale zarezowałem tylko dla moich ludzi. Jako właściciel, bo mam prawo do zarządzania majątkiem Phila mogłem narzucać swoją wolę.
Pozostało mi poczekać na resztę bandy jeszcze nie wiedzieli co ich czeka... I co przygotowałem dla nich. Dla każdego miałem jakieś zadanie.... Mniejsze lub większe.
[Profil]
  [A+]
 
Ruth Duncan



Nie wolno lękać się niczego i uważać za zakazane czegokolwiek, czego pragnie w nas nasza dusza.

ożywianie snów

60%

Spytaj, a może powie





name:

RUTH X. DUNCAN

alias:
Lisica

age:
25 lat

height / weight:
168/52

Wysłany: 2020-11-02, 12:46   
   Multikonta: Christian & Wyatt
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


// 15 lipca

Moje życie było odwrócone do góry nogami... A wszystko przez to, że chciałam wrócić do mafii do Papy i do tego całego syfu od którego kilka lat temu uciekłam. Teraz wróciłam do tego wszystkiego i jeszcze zaczęłam doradzać Quentinowi sprawach naszej rodzinny. Zaznaczyłam, że chce być zwykłym członkiem. Bo gdybym stanęła wyżej zaczęłam zwracać na siebie uwagę. Poza tym moim klientom nie mogło by się to spodobać. A nie chciałam z nich jeszcze rezygnować. No co? Lubiłam te życie... Lubiłam ten zastrzyk adrenaliny już jako nastolatka. Przybyłam na miejsce po drodze informować swojego klienta, że trochę się spóźnię. By zaoszczędzić czas ubrałam się już jakbym od razu szła do niego.
- Witaj - powiedziałam do Quentina, który już siedział na miejscu czekając na wszystkich.
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10