Poprzedni temat «» Następny temat
Spotkanie młodych
Autor Wiadomość
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-24, 18:13   Spotkanie młodych
   Multikonta: Mary Pond


15 luty godzina 17:10, obrzeża Seattle.

Jane siedziała samotnie na zimnym murku postawionym wokół jednego z wielu małych terenów zielonych na obrzeżach Seattle patrząc w stronę granicy, której nie miała prawa przekroczyć. Czemu właśnie to miejsce wybrała na swoją "imprezę urodzinową"? Było daleko od domu, zimno i już od jakiegoś czasu dość ciemno więc skąd w ogóle pomysł, by siedzieć tutaj zamiast w ciepłym pokoju z laptopem i dobrą muzyką? Cóż, przynajmniej nikt się nie czepiał tego piwa, które wyjęła z torby gdy już zajęła swoje miejsce i które w ciągu ostatniej godziny wypiła. Może prócz ojca, ale jego pierwsze i jedyne póki co połączenie właśnie odrzuciła.
Z jakiegoś powodu kupiła dużą butelkę piwa. Znaczy kupiła... poprosiła pewnego miłego Pana żebrzącego pod monopolowym by jej kupił. Więc w sumie to nie ona wybierała. Napój był zimny, lekko gazowany, ale dziwnie gorzki. Przynajmniej dla osoby nieprzyzwyczajonej do takich napojów. A propo nieprzyzwyczajenia: to był pierwszy raz gdy Jane spróbowała alkoholu. I tak, to widać po jej obecnym stanie. Nie jest upita, w końcu to wciąż tylko jedno piwo, ale jednak wystarczająco, by blokady jej emocji zaczęły puszczać.
Wstyd był na tyle duży, że nie płakała głośno, ale jeśliby ktoś zainteresował się samotną postacią w jasnobeżowej kurtce mógłby zobaczyć skrywane pod puchatym kapturem pojedyncze łzy. Jednak ludzie nie zwracali na nią uwagi. Nigdy nie zwracali. Westchnęła odkrywając, że butelka jest pusta. Nie smakowała jej zawartość, ale był to przynajmniej jakiś pretekst żeby tu siedzieć. Teraz podniosła się żeby ją wyrzucić do najbliższego kosza.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-24, 18:46   

15 luty, 17:13, obrzeża Seattle,
Właśnie wracałem ze sklepu. Często chodziłem na takie wyprawy, ponieważ moja moc znacznie ułatwiała kradzieże portfeli. Zgłaszam się dobrowolnie, ponieważ mam wątpliwości czy ktokolwiek z ekipy zwracał właścicielom dokumenty z portfela. Ja kradnę jedynie gotówkę i to też tyle ile akurat potrzebuje. Chociaż tyle mogę zrobić by uspokoić swoje sumienie.
Wracałem zamyślony przez zielone tereny Seattle jak najdalej od dorosłych, co by nikt się mną nie zainteresował. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk rzucanego szkła. Spiąłem się chwilowo, gotowy na niebezpieczeństwo, ale gdy zobaczyłem drobną postać niedaleko od razu się rozluźniłem. To tylko nastolatka. Zaciekawiony co ona może tam wyrzucać zmieniłem nieco swoją trasę, by lepiej się jej przyjrzeć. Była drobna i miała niewinną urodę. Wyglądała na ułożoną i kulturalną dziewczynę, co dało mi do myślenia co ona tam wyrzucała do tego śmietnika. Trochę dziwne było to, że była tu całkiem sama. Tak dawno nie miałem styczności z nikim poza ekipą... A co mi tam! Nie zaszkodzi zagadać. Reszta poczeka trochę na zakupy.
Do wstydliwych nie należę więc podszedłem do niej spokojnym krokiem rzucając jeden z moich najlepszych uśmiechów - Cześć, robisz sporo hałasu wiesz? - o matko, ale mi się zrymowało. Trochę to żenująco wyszło. Nie zostanę mistrzem pierwszego wrażenia.
Zerknąłem do śmietnika. Piwo? Spojrzałem ponownie na dziewczynę. Raczej na pewno nie mogła tego legalnie pić. Była naprawdę ładna i jakoś nie pasował do niej ten trunek.- No ładnie. Oblewasz jakiś sukces? - spytałem się z uśmiechem. Nie chciałem żeby to zabrzmiało jakbym był wścibski. No dobra trochę byłem. Może też uciekła z domu i chciałaby się do nas przyłączyć? Przydałaby się nowa krew w ekipie. Póki co chciałem jedynie uciąć miłą pogawędkę z nieznajomą.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-24, 19:45   
   Multikonta: Mary Pond


Tak, zdecydowanie nie mogła legalnie pić alkoholu. I nawet nie była jakoś dumna z tego że się napiła. W sumie piła tak publicznie… dobrze że jej żaden policjant nie przyskrzynił. Nagle usłyszała za sobą czyjś głos i omal nie wyskoczyła ze skóry. Obróciła się gwałtownie do źródła dźwięku. Jakiś chłopak. Uf, żaden stróż prawa. Trzeba przyznać, że była to nie lada ulga. Nie dlatego, że miałaby jakieś wielkie problemy z prawem. Bardziej dlatego, że ma jeszcze szanse udawać przed rodzicami trzeźwą i po prostu smutną, a jakby ją policja zgarnęła za picie w tak młodym wieku to średnio z udawaniem, że tego nie zrobiła. Zmierzyła wzrokiem nastolatka. Wydawał się miły, ale w przeciwieństwie do niego, Jane była raczej niezręczna w kontaktach z rówieśnikami, a już szczególnie teraz gdy trzymając głowę nisko starała się ukryć przeszklone oczy. Poprawiła nawet kaptur, żeby mocniej zasłaniał jej twarz.
-Przepraszam, nie chciałam nikomu przeszkadzać. Już sobie idę.- odpowiedziała cicho. Zwróciła się mniej więcej w kierunku swojego domu w West Seattle z zamiarem zrobienia jak powiedziała, ale chłopak odezwał się ponownie. Czyli nie chodziło tylko o spowodowanie hałasu jakimś pojedynczym uderzeniem szkła w śmietniku. Zatrzymała się i odwróciła ponownie w jego kierunku. Chciał ją zaczepić? Z ciekawości? Czy o coś innego chodziło? Mógł być jakimś zagrożeniem dla niej? Jakby chciał to na pewno. Pytanie czy chciał. Na razie nie zachowywał się agresywnie. Po prostu pytał. I z twarzy też nie wyglądało jakby miał złe zamiary. Postanowiła zachować dystans, ale jednak odpowiedziała mu.
-Starzenie się- odrzekła krótko. Mogła się starać ukrywać swój smutek, ale być może przez alkohol, a może przez jej ogólne roztrzęsienie (chociaż niewykluczone, że oba te uczucia są ze sobą powiązane) było to dla niej trudne. Sam głos był raczej neutralny, może trochę nosowy, ale to dało się wytłumaczyć głupim katarem. Był w końcu luty. Zimno. Jednak jej postawa… jakby chciała zniknąć. To też mogło mieć inną przyczynę jak chociażby nieśmiałość czy wręcz strach.
Już z daleka brunet zwrócił uwagę, że dziewczyna wygląda raczej na dobrze ułożoną osobę. Z bliska wrażenie, że nie powinna siedzieć tu sama popijając piwo bez nadzoru jeszcze rosło. Nie był w stanie ocenić ile mogły kosztować jej kozaczki czy płaszcz, ale zdecydowanie nie byłoby to na jego kieszeń nawet jakby się cała ekipa z vana złożyła. Całkiem możliwe, że miała przy sobie i na sobie więcej niż oni całą czwórką posiadają.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-24, 20:23   

Oczywiście zrozumiała mnie źle. Tak jak myślałem mistrzem pierwszego wrażenia nie zostanę. O nie, no coś ty! Na pewno nikomu nie przeszkadzasz na tym hmm… rozejrzałem się dookoła, mierzwiąc sobie włosy. Nikogo tu oprócz nas nie było, a i budynki były dość daleko. Też raczej nikt się tu chętnie nie zapuszczał szczególnie po zmroku, chyba że jak ja unikał by dorosłych - ...pustkowiu .
Starzenie się? Starznie się czegoś konkretnego? Może sera? Chociaż sery dojrzewają... Starzenie się kogoś? A no tak! Urodziny. Chyba przez ten mróz mam spowolnione myślenie. - Nie mów, że masz urodziny! - powiedziałem to z ekscytacją. Urodziny były super. Impreza, prezenty ogólnie dużo zabawy. Ale po chwili to przemyślałem. Jest tu sama. Piła piwo. To nie mogły być udane urodziny. Chyba, że świętuje starzenie się dziadka, który jest krok od śmierci. Ale wtedy to nie jest świętowanie. Więc warto było poczekać na potwierdzenie, że to jej urodziny.
Zauważałem, że dziewczyna jest trochę hmm…. zawstydzona? To mogły by oznaczać jej postawa i opuszczone ramiona, oraz poprawienie kaptura. Może jak pozna moje imię to trochę ją ośmielę. - Tak w ogóle to jestem... - zawahałem się. W ekipie używamy przezwisk, tak dla bezpieczeństwa. Dawno nikomu się nie przedstawiałem. Ale taka drobna dziewczyna nie mogła być groźna. Zresztą pewnie jej nigdy już nie spotkam. - Leonardo - wyciągnąłem z uśmiechem na twarzy, rękę w jej stronę. Może być trochę chłodna, ale to tylko przywitanie. Podałem też swoje pełne imię, za którym nie przepadałem. Nie wiem właściwie czemu to zrobiłem. Może chciałem trochę wyróżnić ją jako pierwszą osobę od bardzo dawna, której się przedstawiam. Potem będę w domu myślał, że gdzieś tam w Seattle jest dziewczyna, która zna moje żenujące imię.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-24, 20:55   
   Multikonta: Mary Pond


Zrozumiała źle, bo nie spodziewała się innego powodu żeby ktoś ją tutaj zaczepiał. Ale jednak. Ten tu chłopak chciał czegoś innego. Czy to był jeden z tych kolesi, którzy po prochach zaczepiają ludzi z potrzeby gadania do kogoś? Jane obejrzała się zastanawiając czy powinna uciekać lub czy ma kogo zawołać w razie czego. Zagadał o urodziny rozszyfrowując jej odpowiedź o starzeniu się.
-Tak.- odpowiedziała zdawkowo. Nie żeby było się czym chwalić za bardzo. Dzień jak codzień. Tylko po prostu jedno kółko w kalendarzu, ciasto podane przez gosposię i jakiś prezent od rodziców. Zwykle dawali jej jeden wspólny. Nie że nie lubiła tych dni. Po prostu ten wyszedł jakoś tak… blado. I wbrew stereotypowi o zapijaniu smutków, jej uczucia niezbyt dobrze się dogadały z tym jednym piwem. Prawdopodobnie dlatego gdy chłopak się przedstawił, z pewnym ociąganiem wyjęła rękę z kieszeni żeby odwzajemnić uścisk czego normalnie nie zrobiłaby z obcym mężczyzną czy nawet chłopakiem w jej wieku. A już tym bardziej spotkanym po prostu w tak pustym miejscu.
-Jane.- odrzekła. Jej dłoń w kontraście do ręki chłopaka była ciepła, w końcu przed chwilą wyjęta z kieszeni. Zaraz zresztą tam wróciła. Brunetka chwilę milczała i w końcu niepewnie zapytała.
-Czego chcesz?- nadal miała z tyłu głowy świadomość, że nawet jeśli są to obrzeża to wciąż jednak jest miasto. Ludzie raczej nie zwracają aż takiej uwagi na innych dopóki nie mają z nimi jakiegoś interesu czy więzów.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-25, 14:39   

Powoli cała układanka składała się w mojej głowie. To nie był jej najlepszy dzień to napewno. Nie wyobrażam sobie spędzać urodzin samemu. Zrobiło mi się jej żal.
- W takim razie wszystkiego co najlepsze. - powiedziałem już ze zdawkowaną radością, bo widziałem, że nie ma na nią ochoty.
- Jane jak ładnie! Jak ta z bajki o Tarzanie? - to pierwsze skojarzenie jakie mi przyszło do głowy. Oby się nie obraziła. W moim mniemaniu Jane z bajki uosabiała dużo dobrych cech, jak na przykład życzliwość, dobre serce i miłość do zwierząt. No i rozkochała w sobie dzikusa, a to nie lada wyczyn. Chyba.
Jej pytanie trochę mnie zabolało. Nie było za miłe. A ja nie miałem nic złego na myśli. Chyba nie ma ochoty na nowe znajomości.
- Nic specjalnego. Dawno nie poznałem nikogo nowego. A nowe znajomości poszerzają horyzonty, prawda? - znów zmierzwiłem włosy. To chyba moja reakcja na stres i niezręczne sytuacje, bo co jak co zrobiło się trochę niezręcznie i zaczełem dostrzegać, że dziewczyna nie ma ochoty na pogawędke, a może nawet się mnie boi. Może poprostu dać jej spokój? Bo chyba tylko tego chciała, więc dodałem jeszcze - Nie będe Ci już zawracał głowy. Szczęśliwego kolejnego roku życia! - mimo wszystko nie odwrociłem się jeszcze i nie poszedłem w swoją stronę, licząc trochę że dziewczyna mnie zatrzyma.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-25, 15:18   
   Multikonta: Mary Pond


-Em... dziękuję.- życzenia było normalną formą grzecznościową. Często rzucaną odruchowo, bez żadnego pokrycia. Zaskoczyło ją za to porównanie do Tarzana, ale zdecydowanie nie wydawała się obrażona. Może nawet trochę ją to rozbawiło. Nie spodziewała się w tym momencie nawiązania do czegoś tak prostego i przyziemnego jak bajka z dzieciństwa. Dość stara, ale miła, robiąca ciepło na serduszku. Jednak wciąż starała się być ostrożna. Stąd też pytanie o jego zamiary czym chyba go uraziła. Albo zasmuciła. W każdym razie zafrasował się i wyjaśnił, że chciał tylko kogoś poznać. To mogła być ściema, ale Jane zaczynała mieć coraz głębsze wrażenie, że jednak nie. Nie była pewna co myśleć o tym całym Leonardo.
Ostatecznie uznała, że jest miły, a ona potrzebuje towarzystwa. Oczywiście takie, któremu mogłaby opowiedzieć bez skrępowania i wprost o swoich problemach byłoby o wiele lepsze, ale na bezrybiu i rak ryba. Caroline nie odpowiadała, przyjaciół nie miała, a rozmawianie o tym z rodzicami jest jak prowadzenie dialogu z kartką papieru gdzie z jednej strony jest "idź do mamy", a z drugiej "idź do taty". Tak czy inaczej, przyda jej się zajęcie czymś myśli, choćby w taki sposób. Dlatego gdy obiecał nie zawracać jej głowy, po krótkim zbudowaniu odwagi odezwała się jeszcze.
-Zaczekaj, proszę. Nie chciałam być nieuprzejma. Po prostu jestem tu sama na, jak już zauważyłeś, pustkowiu.- wyjaśniła. Miała nadzieję, że zrozumie co w związku z tym mógł oznaczać dla niej obcy osobnik z pewnością silniejszy od niej. Nie było to specjalnie trudne gdyż Jane do szczególnie silnych osób nie należała.
-Usiądźmy może. Powinnam mieć jeszcze trochę czasu.- powiedziała wskazując murek, na którym wcześniej siedziała sama. Zainteresowała się co oznacza, że dawno nie poznał nikogo nowego. Na razie jednak zaproponowała jedynie żeby usiedli.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-25, 15:19   

Oh jak bardzo się ucieszyłem, że jednak zmieniła zdanie! Jednak był jeszcze cień szansy. Gdy Jane wyjaśniła, zrozumiałem teraz jej początkowe zdystansowanie. W sumie jakbym był dziewczyną też bym się bał chlopców. Chociaż podobno jestem całkiem przyjemny z twarzy. No cóż są gusta i guściki. - Masz rację, ale w takim razie czemu taka ładna dama siedzi sama w takim brzydkim miejscu? I to jeszcze w urodziny! - powiedziałem wyszczerzony już czując się zupełnie swobodnie przy niej. Powiedziałem też komplemet, żeby jej się trochę miło zrobiło, bo napewno nie były to udane uroziny. No i nie zaprzeczalnie była naprawdę ładna. Gdy w między czasie usiadłem obok niej mogłem się trochę lepiej przyjżeć, ale nie gapiłem się nahalnie tylko zerkałem co chwila. Żeby nie zepsuć już tego dobrego wrażenia.
Postawiłem zakupy między nogi. - Chętnie bym cię czymś poczęstował, ale kupiłem same nudne rzeczy. - otworzyłem przed nią torby. Chleb, ser żółty, salami, mleko i płatki. Ciężko było cokolwiek z tego zjeść tu i teraz.- No chyba, że jesteś fanką żółtego sera, zimnego mleka i płatków na sucho. To śmiało! - dodałem gdy już tam zajrzała, z lekkim śmiechem. Gdyby na prawdę coś z tych rzeczy by chciała to od razu bym oddał. Ja mogłem ukraść więcej, a urodziny ma się raz w roku.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-25, 15:50   
   Multikonta: Mary Pond


-Głównie unikam towarzystwa.- powiedziała i zanim wybrzmiało to zbyt źle doprecyzowała -W sensie takiego... złego towarzystwa. Wiesz, czasem człowiek potrzebuje chwili sam.
Tak, to była jej szczera opinia choć nie do końca pasowała ona do tego dnia, bo właśnie chciała towarzystwa, rozmowy, a nie dostawała go. Samotne urodziny. Niby wmawiała sobie, że to tylko kolejny dzień. Może nawet tak sądziła, bo w końcu nie czuła się jakoś inaczej, ale zabolało gdy nie mogła nikogo zaprosić ze swoich rówieśników (zresztą nie jest takie pewne że miałaby kogo), rodzice są zajęci swoimi biznesami i ledwo znaleźli czas żeby jej napisać sms z życzeniami, a jedyna dorosła osoba, która zdawała się mieć jej samopoczucie na uwadze nie odpowiadała już przynajmniej pół miesiąca. Nie, nie uciekła przed towarzystwem. Uciekła żeby zwrócić uwagę na to, że go potrzebuje.
Na komplement Jane się uśmiechnęła odpychając od siebie czarne myśli na tyle, by móc poprowadzić w miarę normalny small talk. Idąc na murek lekko przetarła twarz dłonią żeby pozbyć się wąskich strumyczków pozostawionych przez łzy.
-Zakupy do domu?- bardziej stwierdziła niż spytała. Wyglądało to jak typowe domowe zakupy robione przez klasę średnią -Cabot jest lepszy jeśli chodzi o sery. Albo Old Crock.- stwierdziła dodatkowo. Wbrew pozorom nie były to najdroższe marki. Najtańsze też nie, ale ćśś. Wciąż jej nowy znajomy był poza grupą docelową tych firm.
-Mam cukierki Lindta jeśli masz ochotę.- zaproponowała. Dostała od jakiegoś luźnego znajomego w szkole. W sumie Jane też mu kupowała na urodziny jakąś drobnostkę także było to całkiem fair, że odwdzięczył się tym samym. -I nie boisz się brać od tajemniczej postaci na przedmieściach.- zażartowała ze swojego zdenerwowania. Nadal była trochę spięta, bo w końcu mało co o nim wiedziała, a w dodatku musiała trzymać własną frustrację na wodzy, ale tak jak postanowiła, podchodziła do tej rozmowy bardziej z ciekawością niż niepokojem.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-25, 16:16   

- Oj tak wiem o czym mówisz. Można powiedzieć, że mieszkam z 4 rodzeństwa. Myśli, że czemu zgodziłem się wyjść po zakupy w tak zimny wieczór? - zaśmiałem się szczerze. No może nie prawdziwego rodzeństwa, ale tak traktowałem całą ekipę. Jak wielką rodzinę. Więc to nie było kłamstwem. Cały czas było głośno i dużo się działo. Czasem głowa od tego bolała. Nie można żyć 24/24 na pełnych obrotach.
Potaknąłem na pytanie dla kogo robiłem zakupy. W sumie nie był to dosłowny dom z czterema ścianami i dachem, ale czy nie tam dom twój gdzie serce twoje? A moje serce było obecnie w vanie. Nie chciałem poruszać tematu, że uciekłem z domu i właściwie to jestem bezdomny i pewnie szuka mnie policja. Nie wiem czy Jane by to zrozumiała. Wyglądała jak ktoś z wyższych sfer - poukładany, kulturalny i nie martwiący się o finanse. W sumie ja mógłbym tak teraz wyglądać gdybym nie uciekł od matki.
Zrobiła na mnie wrażenie wymieniając kolejne marki sera. I mimo, że mogłem ich kiedyś próbować to nie miałem pojęcia jak smakują i wyglądają. - Jedyne co wiem o tym tu, to że jest żółty i ma spore dziury - powiedziałem wskazując na ser w siatce. - Chyba jednak jesteś fanką serów, co? - zaśmiałem się. W końcu, który nastolatek potrafi wymienić jakikolwiek gatunek sera oprócz cheedara i gorgonzoli.
- Jasne bardzo chętnie - wziąłem cukierka. Jakoś nie doszukiwałem się w Jane złych zamiarów. Z reguły tylko dorośli są źli i chcą mi zrobić krzywdę.
Włożyłem cukierek do buzi i starałem się go zjeść z zamkniętą buzią, żeby nie urazić damy. - A właściwie to ile skończyłaś lat? Jeśli się mogę spytać! - dodałem pośpiesznie, bo zapomniałem, że kobiet się o wiek nie pyta. Ale nastolatki już chyba można prawda?
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-25, 16:18   
   Multikonta: Mary Pond


-O rany. Nie wyobrażam sobie mieć tyle osób w domu tak na codzień. Nie dziwię się, że potrzebowałeś wyjść.- zawtórowała śmiechem -Chociaż czasem chyba dobrze mieć kogoś takiego, co?- dodała bardziej stonowanym głosem. Żeby nie powiedzieć smutnym. Wątpliwe, by jej rodzice zdecydowali się na drugie dziecko. Zwłaszcza teraz, po 17 latach. No i ona sama też była wpadką.
-Po prostu lubię dobre jedzenie. Widziałam te marki w domu. Miałam okazję porównać.- no nie była wielkim znawcą serów, ale kojarzyła te firmy. Tak jak kojarzy się, z której firmy najbardziej lubi się czekoladę albo papier toaletowy albo jakiekolwiek inny produkt. Jane nie robiła takich typowo domowo-utrzymaniowych zakupów, jej rodzice mieli od tego ludzi, ale i tak widziała czasem opakowania w lodówce albo przechodząc przez kuchnię gdy Ruth coś szykowała.
Gdy Leonardo przyjął propozycję słodyczy, Jane wyjęła z torby czerwone pudełko z okrągłymi czekoladkami, każda zawinięta w czerwone sreberko. Niezbyt ekologicznie, ale efekt ładny jak na stosunkowo zwykły produkt. Lindt to jest jednak klasa.
Jane westchnęła spytana o wiek. Nie miała nic przeciwko choć z jakiegoś dziwnego powodu miała nadzieję, że to pytanie nie padnie.
-Od dzisiaj mam 17 lat.- powiedziała po czym zerknęła na rozmówcę -A ty? Ile masz lat i od kiedy musisz je sobie osładzać zaczepianiem samotnych dziewczyn na ulicy?- próbowała zawinąć pytanie w żart, ale gdy już go usłyszała stwierdziła, że dużo lepiej brzmiał w jej głowie. Miała nadzieję, że nie jest przekombinowany w swojej treści i idei.
Spojrzała w górę i chwilę zagapiła się na bezgwiezdne niebo. Bliskość miasta onieśmielała jasne punkciki. Szkoda. Jane lubiła oglądać niebo w nocy. Śnić o wolności wśród milionów świateł.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-25, 16:50   

Uśmiechnąłem się mimowalonie. Czasem przytłoczony ucieczką z domu zapominam jak to dobrze mieć tyle osób, na których można w pewnym stopniu polegać. Nie poświęcili, by życia dla mnie, ale na pewno nie pozwolili by umrzeć z głodu czy zrobić mi krzywdę. - Tak, tyle osób to naprawdę dużo wsparcia! - powiedziałem z radością w głosie. Pomyślałem czy nie będa się martwić. Zakupy miały być na rano na śniadanie także o ich głód się nie martwiłem. Czasem też lubiłem pobyć sam, więc dłuższa nieobecność też nie powinna ich martwić.
Potaknołem na informacje o serze. Chyba już nie będę ciągnął tego tematu. Ile można rozmawiać o nabiale? To trochę dziwny temat.
Ale super! Ja też mam 17 lat! - powiedziałem z uśmiechem. Zwinołem dłoń w pięść, żeby przybić żólwika na znak solidarności. Co za świetny zbieg okoliczności! Chociaż ciężko mi racjonalnie wytłumaczyć czemu mnie to ucieszyło.
Zamyśliłem się chwilę. Ile to będzie czasu jak uciekłem z domu? Rok? Pół? Ciężko mi to określić, czas tak szybko płynie.- To chyba będzie ponad pół roku, jak moje kontakty towarzyskie są hmm.. ograniczone. - ograniczone do zera, dodałem w myślach. - Jesteś pierwszą dziewczyną, która mi osłodziła życie - wyszczerzyłem się lekko. Może trochę flirtowałem, ale nie mogłem się non stop nie uśmiechać przy niej. Roztaczała taką przyjemną aurę i super się z nią gadało.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-25, 19:07   
   Multikonta: Mary Pond


Tak, nabiał to zdecydowanie dziwny temat rozmów jeśli nie jest się sprzedawcą czy jakimś koneserem serów. Dobrze więc, że się uciął i dalej już nie jest prowadzony. Informacja o wieku Jane bardzo ucieszyła chłopaka. Nic niezwykłego, ale faktycznie jest coś takiego, jakiś dziwny rodzaj solidarności łączący osoby z tego samego rocznika Na widok kierującej się ku niej pięści dziewczyna w pierwszym odruchu się wyprostowała trochę jakby oczekując uderzenia, ale zaraz skumała o co chodzi i lekko zażenowana swoją pierwszą reakcją przybiła żółwika.
-Chociaż komuś.- mruknęła na komplement o osładzaniu życia. Normalnie dalej by się uśmiechała, dziękując czy coś, ale jednak alkohol dodawał pewnej odwagi. Czy raczej ujmował uwagi. Tak czy inaczej efekt był taki, że przyznała się do jednej ze swoich bolączek: że jest ciężarem. Dla wszystkich wokół. Ojciec wciąż musi się użerać z Departamentem za sam fakt jej istnienia, razem z matką generalnie ją utrzymują, Ruth i reszta zatrudnionych przez Hillsów osób regularnie wyrywają sobie przez nią włosy ze stresu. Była ciężarem i nie miała co do tych relacji wnieść.
Co do redukcji liczby nowych znajomości, Jane doskonale go rozumiała. Znaczy, nie wiedziała co w jego przypadku mogło spowodować to ograniczenie kontaktów, ale miała świadomość jakie to nieprzyjemne. Już od trzech lat zmagała się z tym problemem. Nie dokładnie identycznym, ale ten jeden skutek był taki sam: brak nowych przyjaciół. W przypadku Jane oznaczało to wręcz brak przyjaciół w ogóle. Przyjrzała się Leonardo jakby zastanawiając się nad czymś.
-Wiesz, jakbyś kiedyś w przyszłości potrzebował pogadać to...- sięgnęła do swojej torby, do bocznej kieszeni i wydobyła z niej karteczkę. No proszę, 17 lat i już ma wizytówki. Podała chłopakowi bladobeżowy kartonik z czarnym napisem “Jane Hills” i jej numerem telefonu. Możliwe, że jej nazwisko skojarzyło się chłopakowi z firmą Hills Automatics and Robotics zajmującą się szeroko pojętą technologią. Głównie robotami przemysłowymi, ale dodatkowo pracowała dla DOGS produkując im elementy wyposażenia czy obroże.
[Profil]
  [0+]
 
Leonardo Rivera



Try me

Zmiana gęstości ciała

53%

Uciekinier





name:

Leonardo Arturo Rivera Morales

alias:
Leo, Ghost, Alma

age:
17

height / weight:
175/62

Wysłany: 2020-03-26, 02:22   

Wyczułem, jakiś smutek w jej głosie. Pewnie była samotna. Znaczy no raczej, że była skoro siedziała tu sama. - Mogę Ci pożyczyć moją siostrę, jeśli będziesz miała za spokojnie w życiu. - zażartowałem. Oj Inez ze swoją mocą była przeciwieństwem spokoju.
Nie powiem zaskoczyło mnie jak wręczyła mi wizytówkę i aż zagwizdałem z wrażenia. Kto w tych czasach ma wizytówki?! A na dodatek czy jest na świecie jakiś 17 latek, który ma wizytówki?! Kim ona do diabła był. Przyjrzałem się bardziej jej ubraniu. Była ubrana bardzo ładnie i schludnie. Tyle mogłem wywnioskować, nie znając się kompletnie na przemyśle odzieżowym. Może jest nastoletnim geniuszem i ma swoją firmę. Ale wtedy, miała by nazwę firmy na tym kawałku papieru. Jej nazwisko nic mi nie mówiło. Chyba muszę zacząć czytać więcej gazet. - WOW. Masz własne wizytówki? Komu je rozdajesz? Bo coś wątpię, że przypadkowo spotkanym chłopcom. - spytałem odrobine ironicznie. Ale może... Może jest panną do towarzystwa? Mało prawdopodobne, ale nic nie jest niemożliwe.
Po chwili podziwiania wizytówki, ocknąłem się i uświadomiłem jedną bardzo ważną rzecz. Ja przecież nie mam telefonu. Mojego iphona zostawiłem w domu rodzinnym, aby mnie nie namierzyli. A potem... Jakoś nie był mi potrzebny. Zawsze trzymaliśmy się ekipą razem.
- Wiesz... - zacząłem niepewnie, zażenowany - z tym może być problem. Nie mam obecnie telefonu... I nie wiem kiedy będę miał. - mimo wstydu musiałem to przyznać. Nie chciałem, żeby pomyślała że specjalnie do niej nie dzwonię, bo jej nie polubiłem. Bo ją polubiłem! Telefon zawsze mogę ukraść.
[Profil]
  [A-]
 
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2020-03-26, 07:45   
   Multikonta: Mary Pond


-Jest bardzo żywiołowa, co?- Jane zaśmiała się pod nosem. Musiał mieć naprawdę ciekawie w domu. Barwnie. I na pewno miał też bardzo głośno. Zazdrościła mu trochę, ale pewnie w zamian miał inne problemy.
Chłopaka wyraźnie zaskoczył fakt, że dziewczyna posiada wizytówki. Nic dziwnego. Wręczanie takich kartoników nie było zbyt popularną praktyką wśród siedemnastolatków. U niej to dość prosta historia i trochę głupia.
-Póki co tylko Tobie. Zrobiłam je jakoś krótko po tym gdy dostałam pierwszy telefon.- wyjaśniła sięgając dłonią do ramienia i uciekając wzrokiem. Trochę się wstydziła tej swojej dawnej naiwności, nawet jeśli było to oczywiste dla dziecka jakim była wtedy. To był mniej więcej ten etap dzieciństwa gdy mama i tata to najlepsze wzory do naśladowania. Nawet jeśli w rzeczywistości niespecjalnie.
-Chciałam się upodobnić do rodziców więc kopiowałam różne rzeczy. Mama ma bardzo podobny design tylko trochę bogatszy. Nie wiem czemu je noszę. Jakoś tak wczuciłam do torby i zapominam wyjąć.- opowiedziała -Ale hej, przydały się.- dodała z uśmiechem. Ten jednak zrzedł gdy chłopak powiedział, że nie ma telefonu. Czy to mogła być wymówka? Kto w 21 wieku nie ma telefonu? A jeśli naprawdę nie ma? A może tymczasowo. Coś się stało i nie ma na nowy...?
-Wiesz, mogłabym Ci sprzedać swój poprzedni. Ma coś koło roku. Tylko trzebaby to dogadać, bo nie mam go ze sobą.- zaproponowała. Nie wiedziała, że chłopak planuje ukraść telefon. W obecnych czasach lepiej tego nie robić. Telefony się namierza, robią zdjęcia złodziejom i wzywają policję jeśli się ileś razy z rzędu nie uda wpisać poprawnego hasła. O ile nie planuje ukraść jakiegoś starego modelu, z którym nikt już raczej nie łazi, to lepiej ukraść kasę na nowy telefon czy właśnie jakiś używany. Albo na jedną z tych ofert sieci gdzie dostawało się taki czy inny telefon danej sieci w zamian za rok czy dwa umowy. Wprawdzie umowa często droższa niż normalnie, ale w gruncie rzeczy jest to podobna cena rozłożona w czasie.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6