Poprzedni temat «» Następny temat
Sala chorych
Autor Wiadomość
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue

age:
26

Wysłany: 2019-12-22, 22:03   
  

   1 Rok na Giftedach!


Jackson zaczęła przemywać skórę poszkodowanej tak jak pokazała jej dziewczyna.
- Trochę znam się na pierwszej pomocy i zgłosiłam sié tutaj na ochotniczkę. Kupiłam i przyniosłam wszystko co pomoże w oczyszczaniu ran, dezynfekcji i opatrunkach, też są specjalne nożyczki. Jeśli lepiej znasz się na opatrywaniu osób po poparzenieniach to nie krępuj się i zrób to. - stwierdziła.
Amber zastanowiła sié i wyjęła jeszcze z torby zapakowane w inną mniejszą torebkę coś co było też ważne.
Czekała jeszcze na odpowiedź kobiety zanim znów się odezwała.
- Może ja po prostu rozdam jedzeniem osobą co są mniej poszkodowane albo już opatrzone dobrze? Rozejrzę się jeszcze za kocami. Jeśli coś będziesz ode mnie chciała to będę się tutaj kręcić - przyznała.
Chyba to było najlepsze rozwiązanie.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Phil Neumann



Jestem agentem, agentem Lucasa

Szczęście

69%

Call me maybe?





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/74

Wysłany: 2019-12-31, 19:50   
   Multikonta: Aaron Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Niesamowite. Przepełniony byłem tym uczuciem, tym cudownym uczuciem zwanym miłością. Wypełniony lekkością, puchowymi piórkami, lżejszy od powietrza, delikatniejszy od oddechu spełnionego człowieka… To ja, Agent Lucasa, Lucasa, w którym jestem bezbrzeżnie zakochany.
Zrobiłem również krok w kierunku Lucasa, więc ostatecznie dzieliło nas jeszcze mniej. Tak mało, a zarazem wciąż za dużo. Pragnąłem go dotknąć, pogłaskać, przytulić, wchłonąć. Miast tego, tonąłem właśnie w zieleni (?) jego oczu. Tak bardzo, tak głęboko, że niechybnie zaczynała cieknąć mi ślinka na widok tych bezkresnych zielonych łąk falujących łagodnie na wiosennym wietrze.
I huk! Coś z impetem spadło na podłogę. Pełno, znaczy dużo różnych narzędzi chirurgicznych. Z pewnością to było to. Zamrugałem kilka razy oczami, zdecydowanie zdezorientowany, póki nie uświadomiłem sobie, że to znowu ON. Wzdrygnąłem się i bardziej chyba nafukałem.
- Jeśli nie przestaniesz, niechybnie załatwię dla ciebie niejedną igłę! – odparłem urażony. Tak się nie godziło! Kompletnie! Szczególnie że ja i Imarka… Że ja i Imarka… Że my to w sumie MY. Awww. Czyż to nie cudowne? Chyba w końcu coś znowu między nami było, coś, co nie było jedynie wspomnieniem z zamierzchłych czasów.
- A odpowiedzi na takie prozaiczne pytania możesz zadawać swobodnie. Odpowiem. Nie wiem, czemu miałbym coś takiego przed tobą taić… Moment, może z powodów urazu osobistego do twoich poczynań! – odparłem sarkastycznie, ironicznie, a ostatnie również z fochem. Tupnąłem nawet odruchowo nogą. To ostatnie było ewidentnie winą ostatnio obejrzanych musicali dla młodocianych człowieczków.
- Nie podrywaj mnie, Hope! A może ci wybaczę i upiekę nawet ciasteczka! Inaczej będziesz przez najbliższe dni wcinał na przemian soczewicę i owsiankę – zagroziłem, tym razem dźgając Lucasa w klatę paluchem. Przy okazji, dzięki temu, stwierdziłem, że niechybnie potrzebował czegoś więcej niż owsianki by znowu być w formie i oczywiście potrzebował również siłowni. Zła kondycja była niestety zła… Ale przy odrobinie pracy… Albo i większej pracy mogła przemienić się w dobrą kondycję. Westchnąłem, po czym rozchmurzyłem się.
- Ale widzę, że jesteś cudownym chłopcem na całego, Lu! Robili lekarstwo z twojej krwi, bo jesteś odporniejszy od innych mutantów. Ja też byłem pozostawałem odporny, kiedy inni chorowali – obwieściłem mu dumny z nas obu, po czym zmrużyłem oczy. – I pamiętaj o owsiance i soczewicy! Przestań to robić! – rzuciłem, odsuwając się od niego o krok. Zero przytulania, póki nie uznam, że na serio przestał mnie czarować swoją mocą.
_________________
Phil Ashley Neumann
[Profil]
  [AB+]
 
Lucas Hope



I'm invisible until someone needs me

Syreni Śpiew

54%

Model





name:

Lucas Hope

age:
20

height / weight:
188 / 77

Wysłany: 2020-01-14, 14:06   
   Multikonta: Magnus
  

   #GayPride


Nie mogąc się powstrzymać, uśmiechnąłem się widząc tak żywą reakcje na moje działania. Zdecydowanie mi tego brakowało, brak możliwości użycia mocy był tak niesamowicie przygnębiający. To tak jakbym nagle stracił kończynę i uczył się żyć na nowo. Teraz kiedy to odzyskałem w końcu czułem się pełny.
-Dobrze już przestaje, chciałem tylko się upewnić że moja moc działa bez zarzutów- Wyjaśniłem prychając cicho pod koniec wypowiedzi i cofając się gwałtownie do tyłu kiedy ten dźgnął mnie w bok palcem. Kiedy jednak dowiedziałem się po co była im potrzebna moja krew odrobinę mnie zemdliło, możliwe że trochę zbladłem jednak zaraz odzyskałem rezon. To dlatego spuszczali ze mnie tyle krwi, koszmarne nie powiem. W końcu przez to w jakiś sposób im pomagałem. Ta obrzydliwa myśl zaczęła krążyć mi po głowie do czasu gdy Phil nie wspomniał o jedzeniu. Mój brzuch głośno odpowiedział na jego słowa a ja spaliłem się ze wstydu obejmując go mocno rękoma.
-Cokolwiek do zjedzenia będzie dobre- Stwierdziłem dosyć gorzko patrząc na niego z lekką wrogością choć łatwiej można było tam dostrzec zazdrość o to że mógł w miarę spokojnie żyć kiedy ja byłem zamknięty w tamtym więzieniu dla mutantów.
_________________
"Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem"
[Profil]
  [A+]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2020-01-14, 14:48   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wiedziałam że jest ze mną źle, ale widząc moją siostrę jak dyryguje swoimi "kolegami" z fachu po prostu poczułam się bezpiecznie. Bardzo bezpiecznie. Zamknęłam oczy i siedziałam w milczeniu czekając okropnego bólu który miał mnie dopaść gdy będzie coś robione z tym. Nie chciałam pokazywać, że boli mnie strasznie głowa, ani tego że mam przy sobie jakieś leki. Westchnęłam łapiąc głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze. Byłam wykończona a hałas jaki tu panował wcale mi nie pomagał. Złapałam się zdrową ręką za głowę i przetarłam oczy. Trochę pomogło ale tylko na chwilę. Schowałam dłoń do kieszeni i poczułam że mam tylko trzy tabletki. Ostatnie jakie posiadam.
Spojrzałam na siostrę. Akurat nie patrzyła w moją stronę więc szybkim ruchem wzięłam jedną tabletkę i ją połknęłam.
- Macie coś na ból głowy? - zapytałam niby od niechcenia i oparłam głowę tak by mniej mi ciążyła. Miałam faktycznie tego dosyć. Wszystko mnie bolało, ale byłam wdzięczna, że mnie uratował. Ten mężczyzna. No właśnie jeszcze go tu nie widziałam. Mam nadzieję że nic mu nie jest i do mnie przyjdzie. Muszę z nim porozmawiać i podziękować.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2020-01-17, 21:14   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Szczerze powiedziawszy była zła na swoją siostrę i też nie rozumiała jej. Zamiast zająć się swoją ,,dziewczyną", która jej teraz potrzebowała. To w jej głowie jakieś ataki na DOM. Po co? Co tam było takiego interesującego, żeby tak się narażać. Najważnisze pytanie jak w ogóle doszło do tego poparzenia. Cóż było mało ofiar z takim poparzeniem. Więc co to było... Jednak chociaż w środku gotowała się to na zewnątrz panowała oaza spokoju. Musiała być spokojna zwłaszcza przy czyszczeniu ran. Później założy opatrunek chłodzony, bo nic więcej nie zrobi. Będzie miała ręce jak mumia, a później skóra będzie paskudna pomarszczona. I po co jej to było?
- Amber mówiłaś, że znasz się na pierwszej pomocy. Tak? Potrafisz rozróżnić złamanie od innych rzeczy i w razie udzielić przy nich pierwsze pomocy? Jeśli tak widzisz tego mężczyzne pod ścianą możesz spróbować jemu pomóc. Jak nie dasz rady to chociaż sprowadź do niego lekarza - powiedziała do rudowłosej dziewczyny wskazując jej CHRISA. Cóż zgłosiła się jako do pomocy medycznej. Skoro poparzenie były zbyt dużym wyzwaniem do niej to może taki uraz będzie lepszym. Gdzie będzie mogła się pokazać i pomóc innej osobie.
Dopiero kiedy została sama na sam ze swoją siostrą. Mogła spokojnie zająć się jej poparzeniem. Również nie uszło jej uwadze, że dziewczyna wykorzystała moment by zażyć leki przeciw bólowe.
- Jeszcze mało wzięłaś? Poza tym nie mamy leków na rozdawanie o tak. Jeśli tobie dam to może zabraknąć dla kogoś, kto będzie bardziej tego potrzebować. Ta dawka co ją wzięłaś powinna spokojnie wystarczyć. Chyba że chcesz bym zawiadomiła twoją dziewczynę? - powiedziała do siostry, bo przecież mały szantaż to nic złego, czyż nie. Musiała jakoś do niej dotrzeć.
- Uważaj teraz może boleć - powiedziała do niej, bo przyjdzie jej do czyszczenia tych bardziej poparzonych miejsc.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Amber Jackson



She is like a wind

zmiennokształność

15%

rysownik/malarka, informator





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue

age:
26

Wysłany: 2020-01-21, 14:27   
  

   1 Rok na Giftedach!


Amber wysłuchał owej dziewczyny. Chyba ją znała. Na końcu języka miała jak ma na imię. Jednak u Jackson zbyt ostatnio dużo się działo w życiu prywatnym i niekontrolowaną przemiana z której ciężko jej było się uwolnić. Zbyt wisielcy czy jak to się mówi butelkowy nastrój nie był dobrym sprzymierzeńcem. Trochę już się ogarnę. Poza tym dlatego tu przyszła. Przebywanie z innymi jest lepsze niż z samą sobą w domu. Cóż, a raczej wynajętego mieszkanka.
Uśmiechnęła się do Rocky.
- Tak znam. Postaram się nim zająć. Mam nadzieję, że da się opatrzeć - odrzekła.
Rudzinka ruszyła, więc do poszkodowanego CHRISA.
- Witaj jestem Amber. Czy pozwolisz mi Cię opatrzeć? - zapytała grzecznie.
Czekała na jego odpowiedź.
_________________

What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Phil Neumann



Jestem agentem, agentem Lucasa

Szczęście

69%

Call me maybe?





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/74

Wysłany: 2020-01-21, 18:03   
   Multikonta: Aaron Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Eee… A raczej aww… Bo kiedy tak dostrzegłem uśmiech na wargach Lucasa, taki kochany i szczery, nie mogłem jednak go nie przytulić. Przylgnąłem do niego na moment i westchnąłem lekko. Kiedy nie używał mocy i był swojskim chłopakiem, to sytuacja czy też aura, klimat stawała się znacznie milsza.
Profesjonalnie powstrzymałem śmiech, kiedy to brzuch Lucasa postanowił odpowiedzieć za niego samego odnośnie jedzenia. Ale co się dziwić, kiedy ktoś karmiony przeze mnie, przechodzi nagle na dietę D.O.G.S.? A propos, musiałem z Lu pogadać na temat podpisywania jakichkolwiek umów za moimi plecami…
Ale to potem. Teraz jedzenie albo…
- Kocie, powiedz mi jeszcze… Szczerze, bo to ważne dla Twojego i mojego bezpieczeństwa, i właściwie również wszystkich wokół! Byłeś na wyjmowaniu czipa? Lepiej, byśmy ogarnęli to czym prędzej. Mamy tu specjalistkę od tego. Nie wiem aby, na jak długo – stwierdziłem, lustrując wzrokiem Lucasa. W ramach szczęścia, tak trwałem w ramach szczęścia… Niech nam lepiej dopisuje aniżeli nie.
_________________
Phil Ashley Neumann
[Profil]
  [AB+]
 
Christian Spivey



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Spivey

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2020-01-21, 21:36   
   Multikonta: Ruth; Kathryn
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cierpliwość podobno jest cnotą... Jednak ja uważałem, że byli tutaj ludzie bardziej potrzebujący pomocy. Dlatego też postanowiłem usiąść gdzieś pod ścianą i poczekać. Nie musiałem długo czekać, bo po jakiś czasie podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Spojrzałem na dziewczynę i uśmiechnąłem się do niej.
- Jasne, że możesz - powiedziałem do niej, bo cóż trochę wydało mi się dziwne, że się pyta o zgodę. Jednak skoro już zapytała się to jej odpowiedziałam się. - Trochę mnie boli prawie ramię i podejrzewam, że jest złamane - dodałem po chwili do dziewczyny. By wiedziała co mi jest....
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6