Poprzedni temat «» Następny temat
Chloe Harper
Autor Wiadomość
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2019-11-10, 21:07   Chloe Harper

Chloe Harper
Urodzona w Seattle 24 września 1995 roku, mieszka tam zawsze, przynależy do Bractwa Mutantów, piastuje stanowisko wolontariusz, wizerunku użycza jej Danielle Rose Russell.
historia
Historia Chloe była zwyczajna, normalna, szara, jak znakomitej większości ludzi na tej planecie. Urodzona w szpitalu, w wielkim mieście, bez problemów, w zdawać by się mogło normalnej rodzinie.Zdrowa dziewczynka, rosła szybko i szczęśliwie. Pełna energii, chęci, zapału, z wiecznym uśmiechem na ślicznej buzi. Rodzina miała jednak tajemnicę. Z jednej strony nic poważnego, a jednak niesamowitego tak mocno, że mogłoby to przyciągnąć uwagę niechcianych. Adam, ojciec Chloe posiadał bowiem pewien dar. Potrafił w znacznym stopniu kontrolować płomienie. Z czasem dla rosnącej Chloe stało się to normalne i naturalne. Trzymała więc tajemnicę... kto normalny paplałby ozorem i narażał ojca na zamknięcie w jakimś laboratorium jak królika doświadczalnego!?

Panna Harper w szkole była pilną uczennicą, przyjacielską, pomocną i aktywną. Grywała w przedstawieniach szkolnych, należała do drużyny szkolnej, trenowała sztuki walki, udzielała się w imprezach charytatywnych, a nawet była wolontariuszką w schronisku dla zwierząt. Taka mała działaczka. Miała mnóstwo kolegów, świetne stopnie, wielkie plany i aspiracje i duże możliwości. Jak każdy normalny, poważny młody człowiek myślała, najpierw o skończeniu dobrej szkoły, potem studiów, by móc dostać pracę marzeń, lub założyć własny biznes.

USA jednak, brzydko mówiąc, trafił szlag. Na jaw wyszło, że jest więcej osób takich jak jej tata. Nazwano ich mutantami. Okazało się, że mają oni paletę, przekraczających wyobraźnię nadprzyrodzonych zdolności, przy których władza nad ogniem przestawała wydawać się kosmicznie zajefajna. Chloe ucieszyła się z tego faktu, biedna patrzała na świat przez różowe okulary... na świat, który szybko ją zweryfikował, a z mutantów zrobił cel na muszce rządu. Zaczęło się piekło, skończyły marzenia o skończeniu studiów i podjęciu pracy. Kontrole, weryfikacje, badania, donosy, nagonki.. Mimo własnych osiągnięć edukacyjnych była w zasadzie spalona, bo była córką "jednego z nich".

Sprawy tylko się pogarszały, ciągle i wciąż, zamach za zamachem, krwawe starcie jedno za drugim, tu zamieszki, tu demonstracja... już nie chodziło o położoną w gruzy prywatną karierę. Kryzys i szaleństwo rozlało się na cały kraj jak zaraza. Nie było widoków na rozwiązanie sensowne tego koszmaru. Szykowała się wojna... dostrzegał to chyba każdy, kto miał choć kilka kropel oleju w głowie.
Straty dotknęły także rodzinę Chloe. Podczas jednej z założenia pokojowych demonstracji, rozgonionej ostatecznie, brutalnie i krwawo przed D.O.G.S. została ranna i pojmana Alice, matka Chloe. Zmarła w instytucie badawczym. Adam i Chloe musieli, jak wielu innych, opuścić dom. Mężczyzna z córką dołączyli do Bractwa. Choć dziewczyna nie prezentowała żadnych zdolności, jej Gen X się nie obudził, to dokąd miała pójść? Nie było mowy, by ojciec ją zostawił, najbezpieczniejsza była z nim. Sama miała się tułać po ulicach, próbować życie sobie jakoś układać? Jak? Jako córka mutanta? Przy pierwszej łapance trafiłaby do jakiegoś zakichanego laboratorium. Panna Harper zaczęła więc dalej pomagać, ale już nie zwierzętom w schronisku, tylko mutantom, którzy stracili rodziny, domy, swoje dotychczasowe życie. Jak mogła starała się być użyteczna. Pomagała rannym. Znając sztuki walki i będąc bardzo sprawną fizycznie osobą, nadawała się na szybkie wypady po zapasy czy leki, czy zwyczajne zwiady. Nigdy na głos się nie zastanawiała czy ma bardziej przerąbane jako człowiek pomagający mutantom, czy jakby sama była jedną z nich. To nie miało znaczenia. WSZYSCY są ludźmi i powinni mieć takie same prawa, a to co wyrabia rząd jest niedopuszczalne!

Gdy zaczynała odzyskiwać względne poczucie jakiejś stabilizacji i bezpieczeństwa, mieszkając w obozie i pomagając jak się da wszędzie i każdemu, wszystko znowu trafił szlag. Tego mglistego, zimnego poranka nie zapomni nigdy. Miała zaplanowany pracowity, dobry dzień. Niestety. D.O.G.S. wpadło z wizytą. Niezapowiedzianą, niemiłą wizytą. Bez ostrzeżenia otworzyli ogień, do nieuzbrojonych, zaspanych i nieświadomych niczego osób! Bydlaki! Chaos i masakra, to mało powiedziane. Nie to, żeby Chloe przez ostatnie lata nie widziała przemocy czy krwi, ale gdy przebiegający obok ciebie, spanikowany człowiek, dostaje kulkę między oczy i obryzgując cię krwią pada bez życia na ziemię... to każdy ma prawo się przerazić... spanikować... popłakać się.... skulić, albo zwiać! Adam próbował walczyć wycofując się i osłaniając córkę. Tamci mięli jednak przewagę nie tylko liczebną i wyłapali ich jak psy. Zawlekli z powrotem na środek obozu i pod lufami broni rzucili na kolana. Chloe starała się nie płakać. Nie była głupia, wiedziała, że to egzekucja. Adam otoczył ją ramieniem, gdy ci bandyci przyprowadzali kolejnych schwytanych. Tyle krwi, przemocy i śmierci trudno sobie wyobrazić w jednym miejscu. Gdy ktoś próbował walczyć dostawał kulkę, gdy ktoś próbował negocjować, dostawał kulkę, gdy ktoś tylko pisnął, dostawał kulkę. Tą rzeź historia powinna jakoś nazwać.
Nie widząc innej szansy, Adam postanowił zawołać, że Chloe nie jest jedną z nich tylko zwykłym człowiekiem. Trudno osądzać czy to był błąd. Młodej w pamięć wrył się, jak wypalone piętno, głos jednego mężczyzny i wyraz jego bezlitosnej twarzy, zimnych oczu, które lubiły patrzeć na zadawany komuś ból. -"Tak?" Zapytał. - "Zobaczymy." Nim ktokolwiek zdążył choćby wciągnąć w płuca powietrze, ten sukinsyn sięgnął do cholewy buciora po paskudny nóż, szarpnął dziewczynę za włosy odchylając jej głowę do tyłu i sprawnym, szybkim ruchem poderżnął jej gardło. Chloe rozpaczliwie próbowała zatamować krwotok i złapać oddech, ale nie było szans. Na jej oczach jeszcze, zrozpaczony ojciec usiłował wezwać ogień, ale kula w głowę powaliła go szybciej. Ten potwór miał z tego naprawdę wielką satysfakcję i zapewne nie mniejszą radochę. Oboje zobaczyli śmierć najbliższej osoby. No majstersztyk! Upadając na ciało ojca słyszała jeszcze zanikające krzyki i odgłosy wystrzałów. A potem nadeszła spokojna cisza i cieplutka ciemność.

Nie można chyba wyobrazić sobie większej traumy niż śmierć najbliższej osoby, dziecka, ojca, czy matki. Śmierć gwałtowną i brutalną. Na twoich oczach. Jest jednak coś bardziej szokującego. Dla Genu X panny Harper traumą aktywacyjną była jej własna śmierć. Mutacja zaczęła działać w momencie, gdy jej serce zabiło po raz ostatni, uwalniając moc, dzięki której ta historia nie miała się jeszcze skończyć.

D.O.G.S. posprzątało po sobie. Zrzucili stos ciał w jedno miejsce i spalili. Z czystym sumieniem mogli odjechać. Ha ha. Po obozie zostały tylko ruiny, zgliszcza, wszechobecne ślady walki i kupa dymiącego popiołu. Z tej kupy popiołu właśnie, jak feniks, powstała Chloe. Spod grubej warstwy, nagle usiadła zdzierając sobie gardło w przerażającym krzyku bólu i rozpaczy. Przerażona i zszokowana złapała się za gardło, obmacała twarz, resztę ciała, roztrzęsiona rozejrzała się w koło. Siedziała nago po środku kupy ludzkiego popiołu, brudna, przerażona, w ciężkim szoku, ale zdecydowanie cała i zdrowa, z jedną tylko pamiątką po wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu godzin, może kilku dni... paskudną blizną na gardle w miejscu, gdzie rozpłatał je wojskowy nóż.
Krzyk był ostatnim głosem jaki wydała, zbyt zszokowana by choćby zapłakać, znalazła pospiesznie jakieś ubrania i uciekła. ONI mogli tam jeszcze być...
Zaszyła się, ukryła. Musiała jakoś się ogarnąć. Została sama. Wszystkich, których znała w obozie zginęli, w tym jej ojciec. Miała wiele czasu na przemyślenia. Jednak nie była człowiekiem, była Nadnaturalną... była... Feniksem. Odrodziła się z popiołu cała i zdrowa, mimo, że umarła. Nie mogła i nie chciała więcej tułać się sama. Bractwo się odrodziło, ma nowego lidera, a ona teraz może być pełnoprawnym członkiem tej społeczności... nie tylko podopieczną swojego ojca. Do tego miała cel... zemsta... zemsta na tym potworze, który na oczach ojca poderżnął gardło dziecku i na oczach dziecka zastrzelił ojca... który miał z tego radość i przyjemność.... pamięta jego głos, pamięta jego twarz... pewnego dnia go znajdzie... znajdzie i zabije... a jeśli to on zabije ją... odrodzi się i będzie próbowała do skutku!
charakter
Harper od dziecka była żywiołową, wylewną i aktywną dziewczyną. Bardzo przyjacielska, lubiła pomagać innym jak tylko mogła. Uparta, ambitna i szczera. Ogólnie bardzo pozytywne, przyjacielskie stworzenie. Po feralnych wydarzeniach nieco się zmieniła. Oczywiście wciąż jest kochanym, pomocnym uparciuchem, ale nabrała pewnego rodzaju chłodu wojownika. Dotąd karate stosowała do obrony, teraz nie zawahałaby się też zaatakować, jeśli tego wymagałaby sytuacja. Zabije tego gnoja, który zabił jej ojca i ją... albo przynajmniej tak jej się wydaje. Bez zmian pozostało to, że lubi działać bardziej niż siedzieć na dupie, ale stara się nie robić nić pochopnie. Zawsze odważna, teraz jeszcze bardziej chętna do podejmowania ryzyka, ale jedynie własnego. Nie naraża nikogo poza sobą. Dotąd wyszczekana i gadatliwa, od pierwszego odrodzenia nie powiedziała ani słowa. Zapewne szok pourazowy, który z czasem minie. Od tego czasu jest też rozdarta pomiędzy agresją i nienawiścią do ludzi, którzy tak ją skrzywdzili, a dobrym sercem, które chce jakoś to wszystko pokojowo opanować i pomóc... bo przecież nie każdy jest zły, nie wszystko jest albo białe, albo czarne. Wiele może zależeć jednak od osób, które jeszcze spotka na swojej drodze.
opis mocy
Feniks
Tej mocy nie można włączyć, albo wyłączyć. Nie można jej aktywować. Na co dzień nie ma absolutnie żadnego wpływu na dziewczynę. Normalnie choruje, starzeje się i można ją zranić, a nawet zabić. Moc aktywuje się samoistnie w momencie śmierci Harper. W bliżej nieokreślonym czasie po zgonie, następuje gwałtowny samozapłon ciała, który błyskawicznie je trawi i obraca w popiół. Popiół, z którego niebawem odrodzi się Chloe, zdrowa, wypoczęta i w pełni sił, choć wstrząśnięta niedawną śmiercią.
WAŻNE:
- samozapłon można przyspieszyć lub opóźnić odpowiednimi warunkami. Woda i niska temperatura mogą go znacząco opóźnić, a w skrajnych przypadkach nawet uniemożliwić (samozapłon w takim wypadku nastąpi natychmiast po ustaniu niesprzyjających warunków). Podpalenie ciała, automatycznie wywoła samozapłon, a gorąc i susza, przyspieszą jego nadejście. Bez specjalnych warunków samozapłon może nastąpić od 1minuty po śmierci do kilkunastu godzin lub nawet kilku dni po śmierci. (określa MG).
- Po odrodzeniu Chloe wraca do pełnego stanu zdrowia i wypoczęcia. Gdy śmierć nastąpi ze starości odrodzi się w zdrowym ciele w sile wieku (około 26lat).
- Odrodzenie usuwa wszelkie rany, dolegliwości, choroby i inne zmiany. Pozostają jednak blizny po wszelkich zadanych ranach, zwłaszcza tych, które zadały śmierć.
- Chloe pamięta wszystko do chwili śmierci, lub utraty przytomności.
- Każde odrodzenie zmienia nieznacznie jej DNA, zmianie więc mogą ulec kolor włosów, oczu, odcień skóry, czy nieznacznie wzrost. (określa MG).

Póki co nie określam stopnia zaawansowania mocy ani zdolności jej kontroli, bo to nie moc tego typu. W późniejszym czasie mam nadzieję rozpisać ją na poziomy, z dodatkowymi efektami, które będą mogły się pojawiać.

WADY:
- Chloe odczuwa każdorazowo ogromną traumę wywołaną śmiercią, bólem i strachem. Po odrodzeniu może tracić mowę, doznawać stanów lękowych, lub innego rodzaju napadów irracjonalnego lęku
- Stare rany mogą powodować fantomowy ból, jakby wciąż były otwarte i świeże
- Po pierwszym odrodzeniu Chloe co noc ma koszmary senne, w których pada z poderżniętym gardłem i może budzić się z krzykiem ze snu, jak po odrodzeniu
- po odrodzeniu układ immunologiczny dziewczyny jest nowiutki i świeżutki jak u noworodka, co za tym idzie wrażliwy na choroby i infekcje. Chloe bardzo łatwo może zachorować, póki tak jak dziecko, nie nabierze odporności.

SKUTKI NADUŻYCIA:
- opóźnienie odrodzenia - jeśli Harper zginie zaraz po odrodzeniu, następne nastąpi znacznie później. Następne jeszcze później itd. (dokładne czasy określa MG na podstawie okoliczności)
- śmierć - odrodzenie może nie nastąpić jeśli Chloe zginie kilkukrotnie w krótkich odstępach czasu (analogicznie jak wyżej)(decyduje MG na podstawie okoliczności)
ciekawostki


- przed odrodzeniem była blondynką o niebieskich oczach. Teraz ma ciemne brązowe włosy i niemal czarne oczy
- nazwisko Harper kojarzone jest z jej ojcem, Adamem, narwanym i odważnym pirokinetykiem
- dziewczyna zaczyna przedstawiać się jako Fawkes, ale nie wyjaśnia dlaczego, kto oczytany ten się zorientuje
- posiada czarny pas karate
- na szyi ma szramę po poderżnięcie gardła



[Profil]
  [B-]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2019-11-12, 19:31   

Ukryj: 


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 20%
Och, biedna Chloe! Któż by pomyślał, że obecność w tej względnie bezpiecznej przystani Bractwa okaże się Twoją zgubą? Czy wykorzystasz daną Ci szansę i zmienisz los swój i tych, na których wciąż Ci zależy? Czy może jednak utkniesz w tornadzie nienawiści, wobec człowieka, który odebrał Ci wszystko?
Przekonajmy się na fabule!
Miłej gry!

Twoja aktualna grupa krwi to: B-
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5