Poprzedni temat «» Następny temat
Dom rodzinny Roseberry 24 Luty Olimpia
Autor Wiadomość
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-04, 10:20   Dom rodzinny Roseberry 24 Luty Olimpia
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


// z Alejki

Dom nie znajdował się daleko od centrum Olimpii więc droga nie zajęła im zbyt drugo. Już po chwili byli pod domem Roseberry. Nim jednak weszli do środka Rocky otworzyła drzwi kluczem. Po czym wpuściła mężczyznę przed sobą. Pierwsze co Sebastian mógł zobaczyć to biały hol, w którym jedyną osobą było białe drewniane lustro. Dalej za nim można było zobaczyć salon, a jeśli wszedł by do niego dostrzegł, że jest on połączony z url=https://s3.amazonaws.com/homesnap.listings/4663193711-16791577-large.jpg]kuchnią i jadalnią[/url].
- Rozgość się - powiedziała do mężczyzny, bo przecież byli tutaj sami mógł poczuć się wspobodnie. - Czego się napijesz kawy czy herbaty - dodała po chwili, by zaparzyć wybrany napój. W lodówce miała jeszcze troche zapiękanki więc postanowiła ją rozgrzać. Nie ma nic tak dobrego, jak ciepły posiłek po zimowym spacerze.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-05, 01:06   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Zgodnie z planem, Sebastian został zaproszony do domu Rocky, gdzie mieli zjeść coś ciepłego lub wypić i porozmawiać. Właściwie to zdał sobie sprawę z tego, że pierwszy raz jest u niej.
Gdy drzwi stanęły otworem i wpuściła go pierwszego, wjechał do środka nie mogąc nadziwić się przestronności jaką prezentowało się jej miejsce zamieszkania. Zdjął z siebie płaszcz i na razie położył na kolanach sobie. Nie był jednak pewny czy może z tymi kołami jej od tak wjechać. A nie chciał jej niczego brudzić.
Słowo "rozgość się" brzmiało tak łatwo, leczy było trudne w realizacji.
- Nie nabrudzę Ci?
Zapytał dla pewności, kiedy skierował wózek bardziej do salonu. Jej mieszkanie było jasne, przejrzyste i przestrzenne. Rodzice mutantki musieli na prawdę się postarać na swoje lata.
- Herbatę.
Odpowiedział na jej pytanie. Tym samym rozglądając się po wnętrzu jakby z zaciekawieniem.
- Sama tu mieszkasz?
Zapytał z czystej ciekawości. Z drugiej strony jak tak pomyślał, to gdyby nie zniknął jej z życia, to mogliby razem tutaj mieszkać. To teraz nie było w niczym lepsze od ostatniego jakie widział.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-09, 20:57   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Tak naprawdę nie był u niej tylko w jej domu rodzinnym, który należał do rodziców. Można powiedzieć, że wykorzystała ich nieobecność by spędzić czas z Sebastianem i pogadać bez jakieś widowni czy ciekawskich uszów. Od czasu jak została pomylona z Ricky i uwieziona. Postanowiła bardziej uważać na to, jacy ludzie akurat są pobliżu, by nie zostać niczym zaskoczona. Jednak to było nieważne... lepiej było wrócić do teraźniejszość.
Kiedy Sebastian wszedł do mieszkania Rocky weszła zaraz za nimi zamykając drzwi by nie zostawiać ich otwartych szeroko. Jak miała czasem zwyczaju, po prostu lubiła wietrzyć mieszkanie, bo często miała wrażenie, że one zbyt duszne.
- Oj tam nie ma co się przejmować trochę brudu nie zaszkodzi - powiedziała, bo tak naprawdę uważała. Jeśli wniosą trochę piasku czy innego brudu to nic się nie stanie. Przecież nie była jakąś histeryczką i panikowała przez troszkę brudu. Mieszkania są po to by z nich korzystać, a jak się trochę pobrudzi to cóż najwyżej się później posprząta i tyle w temacie.
Poszła do kuchni gdzie odgrzała wcześniej wspomniane dane oraz przygotować dwa kubki pachnącej herbaty. Decydując się nie zasypując Sebastiana ilością herbaty jakie mają do zaoferowania. Zrobiła zwykłą czarną z woreczka przy okazji dając talerzyk do wyciągnięcia jego nie każdy lubił mocną herbatę.
- Nie... To jest mój dom rodzinny i należy do moich rodziców. Ja mam tylko tutaj własny pokój. Po prostu tymczasowo przeniosłam się tutaj by zaopiekować się domem pod ich nieobecność - powiedziała szczerze, bo przecież taka była prawda nie będzie kłamać, że tutaj mieszka... Bywa często i nie raz zatrzymuje się na noc. Jednak mieszka w bractwie mutantów. Jak od tym dowie się później...
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-10, 11:05   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Nie powinien się przejmować, ale jak ujrzał tutaj czystość i wjazd do salonu, nie chciał jej brudzić przestrzeni podłogowej. Dostając jednak zapewnienie, by nie przejmować się, wjechał do pomieszczenia i zahamował przy stoliku, gdzie później Rocky postawiła herbatę o jaką poprosił. Tym samym dowiedział się, że to jednak nie jest jej dom a jedynie należy do rodziców. Ciekawe gdzie oni byli. Wyjazd służbowy? Skoro dom zostawiony jest pod jej opieką.
- Rozumiem.
Odparł krótko. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś ma pełną jeszcze rodzinę. On tego z bratem nie mieli. Trudno jest nawet teraz znaleźć ojca i dotrzeć do kontaktu z nim. Mimo to, nie poddawał się i wierzył, że kiedyś go znów zobaczy.
Odrywając się od tych rozmyślań, spojrzał na dalej krzątającą się Rocky.
- Tak swoją drogą... Chciałaś porozmawiać o czymś konkretnym?
Zapytał. Jako że go zaprosiła i bardziej liczyła na bezpieczne miejsce do rozmowy niż publiczne, może było coś co chciała tylko jemu przekazać? Pytanie zadał z zainteresowania i ciekawości,
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-13, 09:10   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie była pedantem więc nie przejmowała się odrobiną brudu, bo przecież dom jest po to by z niego korzystać. Normalną rzeczom jest to, że trochę się pobrudzi. Dlatego stwierdziła, żeby się nie przejmował tą odrobiną brudu.
W kuchni przygotowała wszystko przy okazji odpowiadając na pytanie Sebastiana. O tym do kogo należy dom, w której tej chwili się znajdowali. Jak już wszystko było przygotowane to samo zajęła miejsce przy stole. Wtedy też padło pytanie, ale bardziej było stwierdzenie, że chciała z nim pogadać o czymś konkretnym. Wiedziała, że wiele ryzykuje decydując się powiedzieć mężczyźnie prawdę. Jednak ostatnio on był z nią szczery, a ona nie do końca. Dlatego chciała wyznać mu prawdę...
- Tak... Chciałam ci wyznać coś co ukrywam przed większością ludziom. Chodzi o to, że posiadam aktywny gen X jestem mutantem jak to nazywają nas ludzie i pracuje w szpitalu, który pomaga im - powiedziała na razie decydowała się nie wyjaśniać tego, że ten szpital znajduje się w bractwie. Jasne postanowiła mu powiedzieć, ale jednak nie będzie narażać tych wszystkich ludzi. Do czasu aż nie uzyska potwierdzenia dla swoich odczuć, że można mu zaufać.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-13, 22:36   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Poczekał aż Rocky skończy przygotowywać do stołu, jak i sam posiłek, by móc z nim porozmawiać. To, czego miał się dowiedzieć, było dla niego kompletną niespodzianką. Kiedy zaś usiadła w końcu i powiedziała w czym rzecz, nie ukrywał zaskoczenia, ale też nie reagował jakoś specjalnie, jak to wielu zwyczajnych ludzi, okazując niechęć do mutantów.
- To mnie zaskoczyłaś.
Przyznał. Choć nie wierzył, że tak bardzo mu ufała, by powierzyć taką informację.
- Nie boisz się mnie o tym mówić? Nie obawiasz tego, że mogę mieć podsłuch czy współpracować z DOGS?
Zapytał. Ciekawym będąc czy coś takiego brała pod uwagę. Zaskoczy go ponownie? Również nie zdradzał jej tego że jest mutantem. A to szczerze powiedziawszy, bardzo mu ułatwiało. Przy czym nie musiałby się bardzo kontrolować. Mówił spokojnie z lekkim uśmiechem. Doceniał zaś to, że Rocky mu nadal ufa. Że mimo wszystko to przyznała się kim jest. Nie wnikał już o miejsce pracy. Szpital to szpital. Ważne by miała gdzie rozwijać swoje umiejętności.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-15, 17:20   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Powiedzenie tego, kim jest wiązało się z wielkim ryzkiem, ale decydując się na to podjęła je. Nie wiedziała, czy Sebastian nie ma jakichś powiązań z organizacjami anty-mutanckim, ani też, jaki on sam ma poglądy na temat obdarzonych. Jednak pomimo tych niewiadomych postanowiła zaufać mężczyźnie. Po prostu czuła, że może mu ufać... Nie potrafiła tego logicznie wyjaśnić, jednak tak było.
- Skłamałabym mówiąc, że nie boje, ale czuje, że powinnam ci powiedzieć. Co więcej, coś mi mówi, że mogę ci zaufać - powiedziała zgodnie z prawdą. Oczywiście obawiała się, bo przecież tyle się słyszy w Bractwie jak musieli uciekać bo ich wydawali najbliżsi. Pomimo tego zdecydowała się mu powiedzieć i jest gotowa na to co nastąpi później. Nawet jeśli Sebastian miał zaraz po wyjściu na nią donieś. Chociaż czuła, a może liczyła, że tego nie zrobi.
Pomimo tego, że czuła, iż może mu ufać nie zdecydowała mu powiedzieć, że należy do Bractwa. Co innego narażać siebie, a ryzykować życie innych. Zwłaszcza tych ludzi, którym powinna pomagać. Nie mogła ich narażać, nawet jeśli czuła, iż może ufać Sebastianowi.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-17, 23:10   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


To był zdecydowanie niebezpieczny moment na rozmowę. A mimo to, Rocky powiedziała mu prawdę, kim jest. Kim się stała w przeszłości. Nie miał jeszcze pojęcia od jak dawna jest mutantem. To była duża niespodzianka i bardzo pocieszająca, że ma kolejną znajomą osobę, która jest w takiej trudnej mutanckiej sytuacji co on i inni z ich społeczności. Tych niezwykłych, obdarzonych.
Normalnie ta sytuacja wyglądała teraz dla niego zabawnie, o czym świadczył lekki uśmiech.
- Mimo tego ryzyka o własne bezpieczeństwo i tego co odwaliłem lata temu, nadal mi ufasz. To... naprawdę miłe.
Słów mu zaczynało brakować. Ale skoro ona tak postawiła sprawę, że będą wobec siebie szczerzy, również nie powinien ukrywać przed nią tej tajemnicy.
- Skoro tak, to muszę przyznać, że trafił swój na swojego.
Czy zrozumie co miał na myśli? Uśmiech nie schodził mu z twarzy a tym samym patrzył z zaciekawieniem na Rocky.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-21, 18:39   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Na takie wyzwania nigdy nie będzie dobrego momentu zawsze będzie nie odpowiedni czas. Zwłaszcza że mutanci nie są akceptowanie wśród społeczność. Bycie mutantem to tak jak w średniowieczu chorować na trąd. Często tych ludzi się mordowano, rodzinny się wypierały się i wyrzucały. Teraz podobnie jest mutantami, ale przecież to jest ewolucja... Krok ku przyszłość.
Większość mutantów nie chce robić nic złego ludziom. Jedyne czego pragną to akceptacji i zrozumienia, jak w trudnej sytuacji się znaleźć. Przecież niektórzy mają moce, które mogłyby pomóc społeczeństwu. Ale nie lepiej jest prześladować. Dlatego nigdy nie nadejdzie dobry moment na takie rozmowy.
- Miałeś ku temu swoje powody oraz uzgodniliśmy, że nie będziemy wracać do przeszłość. Poza tym pewna bardzo mądra kobieta powiedziała mi by słuchać serca, a nie rozumu - powiedziała do niego. Serce podpowiadało jej, że może mu zaufać i postanowiła pójść za słowami babci. Nie słuchając tego co rozum jej podpowiada. Najwyżej będzie musiała pogodzić się konsekwencjami swojego postępowania.
Jednak nie spodziewała się tego co zaraz po tym usłyszała. Oczywiście zrozumiała co przez to chce powiedzieć Sebastian. Jednak nie rozumiała jak to możliwe, jak ten los bywa przewrotny. Mówiąc mu swojej tajemnicy nie spodziewała się, że on skrywa taką samą. Przez dłużą chwilę nie wiedziała co powinna powiedzieć ani jak zareagować. Jedyne co robiła to szukała słów w swojej herbacie, bo wpatrywała się w nią jakby miała jej podpowiedzieć. Niestety chyba nawet jej zabrakło słów więc wzięła dwa większe łyki.
- Jak to możliwe - powiedziała sama nie wiedząc co dokładnie pyta. Jak to możliwe, że również jest mutantem? Czy bardziej o to... jak udało mu ukryć się przed prześladowcami obejmując taki urząd. Czy przypadkiem ludzie zajmującymi sprawami karnymi: policja, sądy i prawnicy nie musieli podejmować się badaniom krwi...
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-23, 11:05   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


No tak. Nie mieli wracać do przeszłości. Przy tym wspomnieniu westchnął, jakby sam się zapomniał. Wspominając jeszcze o pewnej kobiecie, która podarowała taką mądrość Rocky, mógł poczuć się wyróżnionym z otoczenia jej znajomych. W końcu jakiś czas byli razem. Rozumieli się i wspierali. A dokładniej, to on dostawał od niej wsparcie i pomoc, kiedy wylądował w szpitalu lata temu. Teraz? Nie miał od niej tego i musiał sam sobie radzić. Przecież ją zostawił i niczego nie może od niej wymagać ani prosić. To jego karma. Być może tak miało być.
Zdradzając jej zaś, że i on jest mutantem, zaskoczył ją jeszcze bardziej, niż ona jego. W końcu miał wykształcenie, pozycję i dobrą prace. Jedyne czego się obawiał, to przebywania w szpitalu, odkąd wprowadzono badania nad genami. O dziwo, po ostatnim wypadku nie wykonano tego, z powodu licznych pacjentów po tym terroryzmie jaki miał miejsce w Olimpii. Ratowanie ich życia było ważniejsze od poszukiwania wśród nich mutantów. Ale co będzie teraz, jeżeli tam znów pójdzie?
Zauważył, że przy swoim przyznaniu się do bycia mutantem, Rocky zaniemówiła. Zabrakło jej słów wpatrując się w herbatę. Sebastian ze swojego kubka upił łyka, wciąż spoglądając na nią. Aż w końcu się odezwała.
- Możliwe. Widać że bardzo Cię zaskoczyłem. Potrzebujesz dowodu?
Dopytał, mając wrażenie że nie mogła uwierzyć w jego słowa. A przedstawienie jej dowodu nie było trudne w tym przypadku. Jednakże jeżeli miałby to pokazać, mogłaby doznać szoku. A może i nie?
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-06-26, 11:50   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Owszem zaskoczyło ją to, że jest mutantem i trochę mu zazdrościła. Chociaż robi to co lubi czyli pomaga ludziom potrzebującym pomocy medycznej. Czasem żałuje, iż zrezygnowała z pracy w szpitalu, by dołączyć do bractwa. Brakowało jej kontaktu ze zwykłymi chorobami i problemami ludzi. W Bractwie często musiała składać ludzi po tak zwanych akcjach. Rzadko zdarzało się, że ktoś przyszedł po prostu chory na jakąś chorobę. Tego jej najbardziej brakowało. A tutaj Sebastian, który zajmuje wysokie stanowisko i udaje mu się zachować sekret. Jednak nie rozumiała jakim cudem udaję mu się uniknąć badań na aktywny gen X, bo pewnego czasu prześladowanie na mutanty jeszcze bardziej zrosło. Tego najbardziej nie rozumiała jak do tej pory uniknął badań. Zwłaszcza że po jego stanie można przypuszczać, że jest pod stałą opieka medyczną.
- Nie potrzebuje dowodu wierzę ci... Jedynie nie mogę zrozumieć jak udało ci się ukryć gen X. Mogę zapytać jak długo jesteś obdarzonym? - powiedziała do niego, bo naprawdę nie potrzebowała dowodu. On uwierzył jej na słowo to czemu, ona miała mu nie uwierzyć.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-29, 11:34   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


No tak. Zastawiające było to, jak udaje mu się ten sekret ukrywać przed wszystkimi i to, że sytuacja mutantów nie jest mu obca. Nie ukrywał jednak tego, że i Rocky go zaskoczyła. Teraz jednak rozumiał skąd u niej ta zmiana pracy i rezygnacja wykonywania zawodu w miejskim szpitalu. W tym, w którym poznali się.
Westchnął, opierając się wygodniej o oparcie swojego wózka.
- Od dziecka. Zdałem sobie z tego sprawię dopiero w szkole, kiedy zauważyłem dziwne zmiany na sobie. Właśnie lata szkolne pomogły mi nauczyć się jej kontroli, dzięki czemu nie miałem problemu w szkole wyższej i uzyskaniu praw do wykonywania samodzielnie zawodu. Nie ukrywam, że sporo ryzykuję. Dlatego nie zatrudniam się dużych firmach, ale prowadzę swoją małą kancelarię. Z kolegami po fachu, wspieramy się zawodowo i jesteśmy dla siebie z polecenia dla naszych klientów. Problemem jednak jest szpital. Teraz miałem szczęście, że nie poddali mnie badań na gen X, z powodu znacznej liczby rannych i zgonów... Słyszałaś o ataku terrorystycznym na jednym z przystanków w Olimpii? Jakiś miesiąc temu... Byłem tam.
Wyjaśnił jej zaprzątającą głowę zagadkę, jak ukrywał swój gen i jak doszedł do kontroli nad nim. Szczęście miał w nieszczęściu, że nie poddawano go odpowiednim badaniom. Pominął już fakt, że pracuje także dla mafii i pewne przywileje z ich strony są dla niego ochroną i bezpieczeństwem, za dobrze wykonywaną pracę. Dlatego też i mafia sfinansowała mu kolejną operację, by mógł znów chodzić. Nie trzeba dodawać, że mając pieniądze, można każdego kupić.
Przy ostatnich słowach spoważniał bardziej. Jakby dawał do zrozumienia, skąd ten wózek. Zaspokajając przy okazji jej kolejną ciekawość, jakby chciała pytanie to zadać mu spojrzeniem. A widział na początku ich dzisiejszego spotkania to zdziwienie na jej twarzy. Miała w sumie prawo wiedzieć, co mu się stało.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-07-02, 14:44   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie zmieniła pracy, tylko dlatego, że była mutantem. Bo gdyby o nią chodziło to pewnie by dalej pracowała w szpitalu. Tak długo, jak tylko było to możliwie... Niestety wybór zmiany miejsca pracy nie był dokonany całkowicie przez nią - lecz przez jej siostrę. To ona nalegała na powrót do Olimpii oraz dołączenie do bractwa. Wtedy Rocky jeszcze nie wiedziała, że jej siostra ucieka przed ukochaną osobą. Czy żałuje? Hmm… Wydaje mi się, że są czasem dni, kiedy doskwiera jej brak zwykłych przypadków. Jak choroby czy też zbieżność losowe. Teraz częściej ma do czynienia z objawami przeholowania z mocą lub poszkodowanych z akcji. Jednak nie żałuje swojej decyzji, bo tak naprawdę tutaj i tam robi to co kocha, czyli pomaga potrzebującym.
Wysłuchała się w opowieść mężczyzny zastanawiając się czy wtedy jak poznali się w szpitalu. Ne dostrzegła oznak, iż ma przed sobą obdarzonego. Jednak wydawało się, że Sebastian niczym się nie zdradzał. Nie robiono jeszcze w szpitalach badań na obecność genu X, bo jeszcze ta nienawiść nie była aż tak bardzo rozbudowana. Przy ostatnim wydarzeniu miał wiele szczęścia, że personel szpitalny miał dużo pracy i nie przejmował się badaniami na obecność genu X. Pewnie gdyby takie przeprowadzono to trafił by od razu w ręce DOGS.
- Wygląda na to, że szczęście nie opuszcza cię od dziecka - powiedziała, bo skoro tak długo ukrywał i nigdy nie wydał się z niczym to naprawdę los mu sprzyjał. Wiadomo jest, że różnie objawia się moc u niektórych jest dość to efektownie, że nie brak świadków. Innym razem jest to skromniejsze, że nawet osoby obok nie są w stanie zauważyć. U niej było podobnie, gdy po raz pierwszy odkryła w sobie zdolność to dostrzegł to jedynie lekarz, który sam był mutantem, a inni im towarzyszący im osoby niczego nie zauważyli.
- Tak słyszałam... to znaczy coś w gazecie przeczytałam - powiedziała, bo rzeczywiście przeczytała pierw o tym w gazecie, a później dochodziły ją jakieś plotki w bractwie. Jednak wiadomo jak z nimi jest nic nigdy nie jest pewne.
- A tak zmieniając temat to jak sobie naprawdę radzisz - zapytała się, bo to naprawdę ją interesowało. Chciała mu pomóc, ale nie wiedziała, czy on też chce tej pomocy. Poza tym ludzie różnie reagują na utratę częściowej sprawność.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-07-06, 20:07   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Sebastian nie miał pojęcia, że Rocky należy do Bractwa i tego, że z innego powodu zrezygnowała z pracy w szpitalu. Może gdyby bardziej się otworzyli względem siebie, to pewnie by dowiedzieli znacznie więcej. Ona z kolei wiedziała o jego słabości i lęku, jakim jest bycie w stałym związku. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek się zgodzi się na ograniczenie swojej swobodnej wolności, na rzecz stałego związku.
W szpitalu, przy ich pierwszym spotkaniu, Sebastian nie wykazywał jakichkolwiek oznak, że jest mutantem. Ukrywał to, wtedy też nie wiedząc, że i Rocky ma w sobie także wrodzony i przebudzony dar. Wtedy też, jak dobrze zauważyła, nie prowadzono ścisłych badań na mutację. Dopiero wszystko wzmogło się i podwoiło, wraz z licznymi atakami, jak i obecną wojną.
- Nie powiedziałbym tak do końca. Może i nikt nie odkrył we mnie genu X lub omijały mnie te nieprzyjemności, ale ostatecznie widać, czego nie uniknąłem.
Trudno jednak stwierdzić, co mogłoby być gorsze. Wózek inwalidzki, czy bycie więzień w DOGS, gdyby odkryto jego mutację. Już po ostatnich wizytach w szpitalu, trafiłby w ręce wrogów. Możliwe też, że nigdy nie odzyskałby sprawności w nogach, bowiem DOGS uniemożliwiłoby mu pójście na drugą operację.
Przechodząc w dalszy temat, nie spodziewał się, że bardziej zainteresuje ją jego stan i to jak sobie radzi, niż sam atak i jak to wszystko wyszło. Mocniejszego pytania widocznie nie mogła zadać. Z drugiej strony, mówiąc o tym wydarzeniu, zwrócił uwagę na swoją niepełnosprawność. Nie odpowiedział od razu, lecz przeniósł gdzieś wzrok na parę sekund. Po czym westchnął i znów na nią spojrzał. Mili być ze sobą szczerzy.
- Ciężko... Błędnie myślałem, że to będzie nic, a wtedy najprostsze czynności okazują się być znacznie trudniejsze w wykonaniu. Przeliczyłem się ze swoją pewnością siebie i tym, że dam radę. Tak czy inaczej, załatwiłem sobie drugą operację. Tym razem mają skupić się na tym, bym odzyskał czucie i mógł chodzić.
Odpowiedział dość poważnie. Nie ukrywając tez tego, że jeżeli i ta druga operacja nic nie pomoże, ciężko przyjdzie mu się z tym pogodzić. Nie wyobrażał sobie stałego życia na wózku inwalidzkim.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-07-10, 09:26   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Wszystko było jeszcze przed nimi. Kto wie? Może kiedyś się otworzą przed sobą do tego stopnia, że nie będą mieli przed sobą żadnych tajemnic. Poza tym łatwiej było powiedzieć o sobie i siebie narażać na ewentualne niebezpieczeństwo. Niż narażać na nie ludzi, za których było się odpowiedzialnych. Przecież wielu członków z Bractwa nie raz trafiali do szpitala pod jej skrzydła. Nie mogła ich narażać na ewentualne niebezpieczeństwo. Dlatego nie powiedziała mu o tym, że należy do Bractwa i jest w nim sanitariuszką. Kto wie... może mu kiedyś powie? Jednak chwilę obecną raczej to było niemożliwe.
- Pomimo tego, że nie ominęło cię to i tak miałeś wiele szczęścia. W końcu żyjesz i jest szansa, że odzyskasz sprawność - powiedziała nie tylko dlatego by go pocieszyć. Bardziej by uświadomić, że wózek to nie koniec świata. Mógł zginąć lub – co gorsza – mogli wykryć u niego jego mutacje i zajęłoby się nim organizację antymutanckie. Chyba wózek nie był takim złem jeśli pomyśleć co robią GC i DOGS ze schwytanymi mutantami. Nie raz miała możliwość leczenia ludzi, którzy wyrwali się z tego piekła. Widząc ich rany po torturach jakich doświadczyła. Wątpiła by ludziach było dobro, bo nie mogła zrozumieć jak człowiek mógł tak skrzywdzić drugiego człowieka. Czasem nawet te rany na ciele nie były takie złe, bo niekiedy ludzie nie wracali do siebie, byli złamani i zniszczeni psychicznie. Czy biorąc to pod uwagę wózek jest takim wielkim złem.
- Pomyśl, że to chwilę. Jak sam powiedziałeś masz już zaplanowaną drugą operacje, gdzie po niej odzyskasz sprawność. Pewnie jeszcze będzie czekała cię rehabilitacja, ale końcu będziesz mógł chodzić - powiedziała, bo przecież wszystko musiało się udać. Zawsze trzeba być dobrej myśli. Dotąd szczęście nie opuszczało Sebastiana to czemu miało go opuść w czasie tej operacji.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 5