Poprzedni temat «» Następny temat
Death in the air...
Autor Wiadomość
Anna Payne



Hot as fire, Cold as ice. Hurt me once I'll kill you twice.

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
25

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-15, 15:41   Death in the air...
  

   1 Rok na Giftedach!


//23 stycznia, Capitol Hill, Mieszkanie Coltona

Wreszcie dotarła do domu. Niestety, wchodząc do mieszkania, czuła jakby ból rozsadzał ją od środka. Niestety, Jego już nie było. Już miała go nigdy więcej nie zobaczyć. Tak bardzo żałowała, że tyle czasu poświęcili na kłótnie niż na to, by żyć w zgodzie, zgrani jak kiedyś. Niemal od razu po wejściu do salonu padła na kolana i wybuchnęła płaczem. Dała upust swoim emocjom. Nie wiedziała ile czasu tak w tym trwała. Wystarczająco długo, by przestała się trząść. Jednak ból pozostawał taki sam. Płacz nie pomagał, nie przynosił ulgi.
Gdy te największe emocje nieco opadły, podniosła się z podłogi, sięgnęła po butelkę wódki i padła na kanapę. Nie wiedziała kompletnie co robić. Na tą chwilę chciała się jedynie upić i zasnąć. Mimo, że wiedziała, że alkohol w niczym jej nie pomoże. Jednak jeszcze nim otworzyła butelkę, napisała krótkiego SMSa do Brada. Potrzebowała go. Cholernie potrzebowała.
Łzy nie chciały przestać spływać po jej policzkach. Siedziała skulona na kanapie, w jednej ręce trzymając butelkę, a w drugą zaś przytulała do siebie kurtkę Colta którą odebrała w kostnicy. Nie miała siły na nic.... Nie miała nawet siły by żyć. Najpierw straciła matkę, teraz brata.... Czy na prawdę życie musiało jej tak dokopać do dupy? Czy czymś zawiniła? Z załamania, zaczynała obwiniać siebie samą za to wszystko. Choć nie była tu niczemu winna. Nie była winna temu, że matka miała raka, a Coltona....



Treść SMS wysłanego do Brada:
Cytat:
Brad, proszę, przyjedź jak najszybciej. Potrzebuje Cię.
  
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-18, 00:17   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


// 23.01

Był w bractwie gdy otrzymał wiadomość od Ann. Nie robił nic ważnego, właściwie korzystał ile mógł z chwil w tym miejscu, bo chciał je wkrótce opuścić. Nie zdawał sobie z tego sprawy albo podświadomie to przed sobą ukrywał, że odwlekał odejście od bractwa. I nie, nie było to związane z tym, że podzielał ich poglądy, bo tak nie było. Chodziło o to, że polubił tych ludzi, przywiązał się do nich, a przede wszystkim był im niesamowicie wdzięczny za pomoc, którą tu otrzymał.
Ale gdy jego przyjaciółka napisała wiadomość z prośbą o pomoc, nie mógł jej zignorować. Od razu przerwał wszelkie czynności i pojechał prosto do mieszkania, w którym przebywała. Należało do jej brata, ale miał klucz zapasowy, bo dziewczyna mu go dała w razie problemów. A najwidoczniej nadeszły te czasy.
Po niecałych 20 minutach od wiadomości był już na miejscu. Śpieszył się niesamowicie, bo martwił się. Wiedział, że telefon do niej nic nie da. Musiał tam być, bo najwyraźniej coś się stało. Czuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, ale próbował go zignorować do czasu aż nie dowie się wszystkiego.
Zapukał do drzwi, ale nikt mu nie otworzył, więc skorzystał z zapasowego klucza i wszedł powoli do środka. Nie wiedział czego się spodziewać, więc był bardzo ostrożny.
- Ann? - zapytał rozglądając się. Nikt mu nie odpowiedział, więc szedł dalej przez mieszkanie. W końcu znalazł ją w salonie, gdzie trzymała butelkę i męską kurtkę. Nie znał ubrań jej brata, ale albo należała do niego albo miała jakiegoś faceta w tajemnicy, który ją rzucił. Nie chciał wyciągać pochopnych wniosków, dlatego po prostu usiadł obok niej i przytulił ją do siebie. Mogła śmiało wypłakać się w jego ramię, wyżyć się albo powiedzieć mu co się stało. Póki co o nic nie pytał. Chciał jej dać chwilę, ale widać było, że go potrzebowała, a on jak przyjaciel za którego się uważał, był przy niej w trudnych chwilach.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Hot as fire, Cold as ice. Hurt me once I'll kill you twice.

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
25

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-18, 15:38   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie wiedziała, ile czasu minęło odkąd napisała SMSa do Brada. Ale gdy się w końcu pojawił, usiadł obok niej i ją przytulił, wtuliła się w niego i ponownie wybuchnęła płaczem.
-On nie żyje....
Zaczęła niespokojnie.
-Colton nie żyje....
W końcu udało jej się to z siebie wydukać wtulając się bardziej w objęcia przyjaciela. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Nie wiedziała, czy w ogóle uda jej się z tego pozbierać. Choć jakby tak sobie pomyśleć, na pewno się pozbiera, jednak nie tak szybko jak by się tego chciało. I na pewno sama nie da rady. Na pewno będzie potrzebowała pomocy. Jedyna osoba która przychodziła jej na myśl, która mogłaby jej pomóc, była właśnie tu obok niej. Bo jak wiadomo, nie miała już nikogo innego. Nie miała matki, nie miała brata, nie miała ojca (na którego i tak nigdy nie mogła liczyć).
  
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-19, 19:48   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Przytulił ją do siebie mocno, próbując dać jej jakiekolwiek wsparcie. Gdy się odezwała, jego serce zaczęło bić szybciej. Nie miał pojęcia jak zareagować. Co powiedzieć? Nic co powie nie pomoże jej się z tym uporać. Nie wiedział dokładnie też coś czuje, bo sam nie miał rodzeństwa. Za to wiedział jak to jest stracić bliską osobę, ale miał wrażenie, że to jednak nie to samo. Dodatkowo gdy on kogoś tracił to nikt nie był w stanie go pocieszyć. Także chyba w tej sytuacji nie może jej pomóc, ale może służyć jej swoją obecnością, która być może w jakimś stopniu będzie kojąca.
- Tak mi przykro Ann - powiedział, głaszcząc ją po głowie i przytulając ją do siebie. Nawet nie pytał jak może jej pomóc, bo wiedział, że nie może.
- Jak to się stało? - zapytał, chcąc poznać szczegóły i fakty. Czy nie było za szybko, żeby o tym mówiła? Nie miał pojęcia, ale chyba z drugiej strony dobrze, jak wszystko z siebie wyrzuci? Chciał dla niej jak najlepiej, ale to ona musiała zdecydować czy chce rozmawiać czy woli posiedzieć w milczeniu.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Hot as fire, Cold as ice. Hurt me once I'll kill you twice.

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
25

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-19, 20:49   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie musiał nic mówić... Wystarczyło jej to, że był teraz przy niej. Potrzebowała go tak jak nigdy wcześniej. Pomagał jej samym tym, że był przy niej.
-On.... Dwa dni temu był w Olympii... Tam gdzie strzelali...
Zaczęła próbując się uspokoić i jednocześnie powiedzieć mu cokolwiek.
-Ja go widziałam... W kostnicy.. Rozstrzelany... A jego głowa.... Boże....
Jakoś nie mogło przejść jej przez gardło, jak wyglądała jego głowa. Mimo, że cały czas miała to przed oczami, co nie pozwalało jej zbytnio się uspokoić. Alkohol również w tym nie pomagał, ale jakoś nie miała innego pomysłu na to, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Te cholerne odczucie bólu towarzyszyło jej od momentu, gdy w kostnicy otrzymała siatkę z rzeczami Colta. Już wtedy wiedziała, ale nie chciała przyjąć tego do wiadomości. Niestety, myliła się.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-19, 21:08   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Zamierzał być przy niej, skoro go potrzebowała. Nie mógł jej zawieść, nie po tym wszystkim. Współczuł jej tych wszystkich negatywnych uczuć, a z drugiej strony żałował, że pożyteczny mutant zginął, zwłaszcza taki który był w rebelii. Trochę liczył, że dzięki niemu dostanie się do tej organizacji. Ostatecznie i tak poczynił kroki ku temu, więc mniejsza z tym. Nie chciał zdenerwować albo zranić Ann, ale on nawet nie znał jej brata, więc nie było mu przykro, że nie żyje. Było mu przykro, że ona musi przez to przechodzić i że straciła brata.
- Tam gdzie strzelali? Ja nic nie wiem - stwierdził, bo naprawdę nie miał pojęcia. Z reguły śledził najnowsze wydarzenia, ale w tym wypadku najwidoczniej przeoczył.
Skrzywił się. Widział w swoim życiu wiele trupów i wiele bardzo zniszczonych ciał. Głowę po zastrzeleniu, mózg wypływający na ulicę. Nie ruszało go to o ile nie znał tej osoby. Ale Ann była delikatna i wrażliwa, zdecydowanie nie powinna oglądać takich widoków. Nie jeśli chodzi o jej własnego brata. Powinna go pamiętać, kiedy był cały i uśmiechnięty, a nie z dziurami po strzałach.
- Nie powinnaś musieć przez to przechodzić - westchnął i pokręcił głową, nie wiedząc co zrobić. - Chciałbym ci jakoś pomóc. Naprawdę pomóc, nie tylko siedzieć. Ale nie wiem jak...
Było mu cholernie przykro i nie wiedział jak się zachować.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Hot as fire, Cold as ice. Hurt me once I'll kill you twice.

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
25

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-19, 21:52   
  

   1 Rok na Giftedach!


-Dwa dni temu, stałam na przystanku w Olympii... Nagle nadjechał rozpędzony autobus... Ktoś z niego strzelał, rozjeżdżał ludzi... Mi się nic nie stało ale Sebastian został postrzelony. Dziś okazało się, że Colton też tam był...
Starała się mówić w miarę spokojnie, lecz było to cholernie trudne. Wracając do wydarzeń sprzed dwóch dni, kolejne uczucia buzowały w niej szukając ujścia. Płacz pomagał coraz mniej, wódka natomiast, w ogóle nie działała, jedynie nakręcała wszystko jeszcze bardziej.
Wysłuchała go wtulona w niego jak mała dziewczynka.
-Zabij mnie...
Powiedziała pod nosem. Na tą chwilę miała dość tego, że stale los tak boleśnie kopie ją po dupie. Z jednej strony na prawdę tego chciała. Na prawdę chciała umrzeć, z drugiej zaś, nie chciała tego. Bała się śmierci.
-Wciąż mam przed oczami jego postrzelone ciało z rozjechaną głową... Nie chcę tego widzieć, nie chcę tego pamiętać...
Cały czas mówiła cicho; przez płacz, jednak jej wszystkie słowa były skierowane do Brada.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-19, 22:59   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Zacisnął zęby, kiedy o tym powiedziała. Wspominała mu coś o tej strzelaninie, ale wtedy był po prostu szczęśliwy, że nic jej się nie stało. A okazuje się, że jej brat miał o wiele gorszy dzień.
- Wiadomo kto to? Chciałbym osobiście rozprawić się z tymi typami - powiedział gniewnie. Niestety w takich akcjach rzadko sprawcy się odnajdywali. Brad nawet nie myślał o tym wszystkim co by im zrobił. Widział ile to wszystko ją kosztuje i serce mu pękało.
Głaskał ją po plecach, gdy tak leżała/siedziała przy nim wtulona. Mógł tak cały dzień, całą noc itd. Jeśli jego bliskość była dla niej choć w najmniejszym stopniu kojąca to mógł z nią siedzieć 24/7. Nie zostawiał przyjaciół w potrzebie, a przynajmniej nie kiedy miał możliwość im pomóc.
- Nigdy - wyszeptał, kładąc brodę na jej głowie. Nie zabije jej, ale zabije każdego kto ją skrzywdzi. Choć najpierw musiałby znaleźć te osoby, a to najtrudniejsza część.
- Co mam zrobić, żeby ci pomóc, Ann? Jak mam zająć twoje myśli? Mam poszukać kogoś kto wymaże ci ten obraz z głowy? - zapytał, choć w tej chwili nie przypominał sobie nikogo z taką mocą. Ale może Liam mógłby zrobić dla niej to samo co dla niego? Może mogłaby się pożegnać z bratem chociaż w wizji?
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Hot as fire, Cold as ice. Hurt me once I'll kill you twice.

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
25

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-20, 00:08   
  

   1 Rok na Giftedach!


Pokiwała jedynie przecząco głową. Sama by chciała aby Ci którzy odebrali jej brata, przypłacili za to życiem. Mimo, że wiedziała, że nie zwróci jej to Coltona. Choć bardzo by tego pragnęła. Chciałaby by stanął teraz w drzwiach, by to wszystko okazało się tylko złym snem, koszmarem z którego w każdej chwili się wybudzi.
-Zrób to... Nie zniosę więcej... Śmierć matki, odsiadka Colta, ojciec,Twoje zaginięcie, Ewangelina, zniknięcie Colta, jego śmierć... Więcej nie zniosę....
Czy ona właśnie namawiała go by ją zabił? Chyba tak było... Wódka i te wszystkie emocje robiły swoje. Najgorsze było to, że one wciąż się zbierały w niej. Miała wrażenie, jakby nagle wszystko się w niej kumulowało. Wszystkie przeżycia, wszystkie najgorsze momenty w jej życiu, nagle zbierały się w niej ze zdwojoną siłą.
-Nikt tego nie zrobi...
Nie wyobrażała sobie by ktokolwiek był w stanie usunąć z jej głowy obraz martwego brata.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-05-20, 00:20   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


Bradley przestał się przejmować moralnością już dawno temu. Wiedział, że zemsta nie wróci komuś życia albo nie cofnie wyrządzonej krzywdy. Ale niesienie niesamowitą radość i satysfakcję. I wiedział, że był złym człowiekiem myśląc w ten sposób, ale miał to gdzieś. Po tym co przeszedł wiedział, że ludzie są źli, a żeby ich pokonać trzeba być takim samym chujem jak oni. Nie miał z tym problemu.
- Ann, nigdy bym cię nie zabił. Każdego innego człowieka, ale nie ciebie. Jesteś dla mnie zbyt ważna, rozumiesz? Musisz żyć, żebym całkiem się nie posypał, potrzebuję cię - powiedział przyciskając ją mocniej do siebie. Naprawdę chciała go zostawić? Wiedział, że cierpi, ale to nie jest usprawiedliwienie. - Właśnie, że zniesiesz. Jesteś silniejsza niż myślisz, nie możesz się poddać. Colton nie chciałby, żebyś się poddała.
Mogła go namawiać i prosić, ale nigdy tego nie zrobi. A jeśli będzie przy tym obstawiać to zamknie ją w zakładzie psychiatrycznym dla jej własnego dobra. No dobra, może by się do tego nie posunął, ale nie pozwoliłby jej na to.
- Mutanci mają różne moce i na pewno są tacy, którzy mogą ci pomóc. Znajdę ich. Mam znajomego, który jest w stanie przedstawić ci realną wizję... mogłabyś pożegnać się z bratem, jeśli byś chciała - stwierdził, ale ostatecznie decyzja należała do niej i nie zamierzał jej naciskać. Przedstawiał jej po prostu opcje. Chciał jej pomóc.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5