Poprzedni temat «» Następny temat
Las przy drodze
Autor Wiadomość
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-15, 21:13   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Podejście Simona nie było Mary całkowicie obce, ale sama przed sobą weryfikowała większość swoich zachowań lub to co sądziła, że zrobiłaby w określonej sytuacji i dobrze wiedziała, że nie zawsze to co odruchowo chciałaby zrobić byłoby najskuteczniejsze. Co do walki i poddania się nie była pewna co mu powiedzieć. Zostawiła miejsce na wypowiedź człowieka, który wydawał się bardziej ostrożny i zrównoważony od nich obojga, a swoje przemyślenia zostawiła na razie dla siebie. Popierała niechęć do walki i cieszyła się, że sama zazwyczaj faktycznie nie musiała się do niej uciekać, ale poddanie się… może jakby nie było innej opcji. Oczywiście rozumiała powody, którymi kierował się Simon, ale też była świadoma, że to zamyka możliwości manewru. Powiedzmy sobie szczerze, zamknięcie przez DOGS dla zdecydowanej większości mutantów jest końcem.
- Nigdy nie należy opierać się tylko na jednej umiejętności. Wszechstonność ułatwia reagowanie na najróżniejsze, nawet najbardziej nieprzewidywalne sytuacje.- odpowiedziała na pierwsze pytanie chłopaka -Sama nie jestem jakimś king Bruce Lee karate mistrz, ale na tych paru zajęciach, na których byłam mówiono, że po to uczymy się walczyć, żeby nie musieć tego robić. To dość przewrotne, wiem, ale chodzi o to, że spora część prostych przeciwników jak widzi, że nie ma przewagi wyszkolenia po prostu się wycofuje.- dodała jak sama o tym myśli. Prości wandale czy złodzieje liczą na łatwy łup więc czasem nawet samo opanowanie może ich odstraszyć, a co dopiero jak się okaże, że ofiara umie się bronić.
[Profil]
    [B+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-12-18, 00:23   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Odpowiedź chłopaka mocno zaskoczyła Sebastiana, gdzie odpowiedział że poddałby się dla dobra i bezpieczeństwa innych.
- Zrobiłbyś to? Oddałbyś się w ręce DOGS i dał zamknąć, by zrobili z Ciebie swoją maszynę do zabijania? Albo inaczej zapytam. Poszedłbyś z wrogiem na ugodę, że poddając się zapewni Cię, iż osobie którą chroniłeś, nie stanie się krzywda ale zamkną Was razem, bo oboje jesteście mutantami? Na to też się zgodzisz?
Z niedowierzaniem zapytał, ale rozumiał że chłopak miał swój sposób myślenia i działania. Jest młody i uczy się, doświadcza problemów świata i życia mutanta. Wkracza w niebezpieczny wir ucząc się panowania nad swoim darem. Ale z takim podejściem jak teraz odpowiedział, nie zajdzie daleko.
- Na polu walki nie ma czasu na myślenie. Trzeba działać od razu.
Odpowiedział mu Sebastian jakby znał i doświadczał takiej sytuacji. Sam zwykle stara się unikać walk i potyczek z DOGS, działając przeciwko im z innej strony. A teraz tym bardziej musiał uważać i co ważne, dojść do siebie w pełni sprawności.
Następnie swoje kilka zdań powiedziała Mary, bardzo ładnie ująwszy problem, jakby też doświadczała takich sytuacji, lub była ich świadkiem. Zapewne i ją mógł chłopak zaskoczyć swoim poglądem.
- Więc Ci w tym trzeba pomóc, byś nauczył się przywalić drugiej osobie. Przypuśćmy, ktoś zaatakuje... Mary.
Wskazał na dziewczynę siedzącą w pobliżu.
- Co zrobisz, jeżeli ona w danej sytuacji nie będzie wstanie sobie poradzić. Będzie ranna i potrzebowała pomocy?
Zaraz też Sebastian spojrzał na dziewczynę.
- Wybacz Lady, że biorę Cię za przykład.
Grzecznie przeprosił ale chyba rozumiała, że tu chodziło o naprowadzenie myśli Simona na odpowiedni tor.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-12-19, 00:45   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Chłopak nie kłamał. W jego głosie nie było słychać ani chwili wahania, choć trudno było zrozumieć jego sposób myślenia i czy aby na pewno w pełni rozumiał to, co sam mówił. Miał dobre intencje, ale jak bardzo realne do wykonania? Nie zawsze dało się rozwiązać konflikty pokojowo. Simon nie chciał ofiar po żadnej ze stron. Obawiałby się kogoś odepchnąć z użyciem mocy ze strachu o groźniejszy upadek, a co dopiero wymierzyć komuś z pięści w twarz. Dla niego najlepszym rozwiązaniem było... poddanie się. Nie przegra, ponieważ nie ucieknie.
Jednak Sebastian nie podzielał tego poglądu i wkrótce otwarcie to wyznał przed nastolatkiem. Jeszcze wtedy nie wiedział, że powiedział znacznie więcej niż mógłby przypuszczać. Dopiero po fakcie adwokat mógł dostrzec zupełne zawieszenie procesów myślowych chłopaka, już na samym początku swojej wypowiedzi. Jakby młody doświadczył jakiegoś chwilowego wstrząsu, z którego wybudził się kilka sekund później, gdy Sebastian podał inny przykład.
Nie zrozumiał, jak DOGS miałoby uczynić z niego broń. Przecież dostawały się tam osoby, które chciały krzywdzić innych. Simon nigdy nie stałby się tacy jak oni. Nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi, co w obu podanych przypadkach by zrobił. Niektórzy działali zbyt pochopnie, lecz zbyt długie myślenie mogło być równie katastrofalne w skutkach. Po Simonie widać było, że za dużo się zastanawiał. Na siłę szukał alternatywnych rozwiązań, aby tylko trzymać się swojego stanowiska.
Nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył czy zgodziłby się na to wszystko. Nie potrafił udzielić na to odpowiedzi. Na polu walki istotnie nie było czasu na myślenie, a chłopak sprawiał wrażenie osoby, którą łatwo byłoby pokonać, gdyby coś przestało iść zgodnie z planem.
- Działać od razu? Skąd mam wtedy wiedzieć, że decyzja, którą podejmuję jest dobra?
Powiedział lekko spanikowany i wtedy przemówiła Mary. Blondyn spojrzał na nią nadal zmartwiony, jednak wraz z kolejnymi słowami zaczynał rozumieć i nieco się uspokajać. Wszechstronność... Brzmiało sensownie, ale i bardzo trudne do osiągnięcia. Było to jak przygotowanie się na wszelkie niedogodności.
- Zdarzało Ci się kogoś tak nastraszyć?
Zapytał Mary, zastanawiając się czy kiedyś pokonała przeciwnika samą krótką prezentacją swoich umiejętności, bez potrzeby obezwładniania go. Mimo to Simon nadal nie czuł się na tyle silny i na tyle odważny, aby tego spróbować, dlatego Sebastian wyszedł ze swoją małą inicjatywą. Jak tylko wspomniał, że ktoś miałby zaatakować Mary, wyobraźnia chłopaka od razu zaczęła pracować i natychmiast spojrzał w jej stronę, jakby niebezpieczeństwo kryło się tuż za jej plecami. Wizja tego, że Mandala Girl mogłaby zostać jakkolwiek skrzywdzona mocno na niego podziałała. Jakby do tej pory sądził, że nie byłoby to możliwe.
- J-ja emm, emm...
Oj wyraźnie poczuł presję, gdy nagle został postawiony w tej wymyślonej sytuacji. Niczym uczeń odpytywany na lekcji przed całą klasą. Odpowiedź powinna być szybka. Idealne odwzorowanie powagi znalezienia się w niebezpiecznej sytuacji.
- Spróbowałbym tę osobę od niej odciągnąć.
Zabrzmiało to bardzo delikatnie. Chciał chwycić przeciwnika za ramię i ich rozdzielić jak dzieci kłócące się w piaskownicy? Na to wyglądało.
- Gdyby przeciwnik miał broń, spróbowałbym mu ją odebrać. Ale tylko jeśli byłby skupiony na Mary i mnie nie zauważył.
Niby miał już ułożony scenariusz, ale nie był dumny ze swoich pomysłów. Przez cały czas patrzył w dół i jedynie mamrotał to pod nosem. Za dużo możliwości. Za dużo pytań. Przeciwnik przed jego oczami ciągle się zmieniał, tak samo jak sceneria, w jakiej by się znajdowali.
- ... Czemu by tak zaciekle walczyli..?
Uniósł niepewnie wzrok na Mary. Czy naprawdę było to takie istotne? Choć wizja została przedstawiona przez Sebastiana, Simon z jakiegoś powodu zapytał o to swoją koleżankę.
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-19, 03:00   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


-To jest właśnie to, Simon. Nie wiesz.- odpowiedziała gdy chłopak zastanawiał się jak ma podejmować dobre decyzje w biegu -W niektórych sytuacjach rzadko ma się czas na zatrzymanie i pomyślenie, a jedyne co wiesz, to że zwlekanie jest najpewniej jeszcze gorsze niż jakiejkolwiek decyzja, którą podejmiesz.- starała się wyjaśnić jak sama się czuje w takich momentach. Dla przykładu biorąc akcję z Vanessą i jaszczurem, tam podjęła decyzję, że ryzyko jest za duże i musi się skupić na utrzymaniu małej z dala od tamtej afery. Chciała też pomóc DOGSom, ale musiała wybrać. Gdyby zdecydowała się na jakiś półśrodek to żaden z celów nie zostałby osiągnięty. Vanessa byłaby zagrożona, a ci z patrolu i tak by zginęli, bo ją widzieli. Nicholas nie dałby im odejść. Że też wtedy nie wpadła na ten argument. Może gdyby mała Vania usłyszała, że sama świadomość jej mocy będzie dla nich mordercza to by się wycofała? Kij wie. Pewnie nie.
Co do straszenia swoimi talentami, to owszem zdarzało się. Istnieli napastnicy, których dało się przepędzić samym faktem, że jest mutantem. Pomogła tak jednemu facetowi napadniętemu w mniej przyjaznej ulicy miasta. Kilka ciosów, w końcu jeden zablokowany glifem. Schowali swoje nożyki sprężynowe i uciekli aż się kurzyło. Tego jednak nie zamierzała opowiedzieć. Może blondynowi, ale przed Sebastianem nie chciała się jeszcze chwalić swoim alter ego. Pewnie po samej jej wiedzy widzi, że ma za sobą pewną naukę, a nie jest pierwszym lepszym zagubionym nastolatkiem z mocą.
-Pare razy. Widziałam też inne przykłady. Mój kuzyn jak chodził jeszcze do szkoły miał problem z kilkoma łobuzami. Zaczepiali go dość często. Raz pokazał, że umie się bronić i do końca nauki miał spokój.- nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie świadomie podpadał komuś z większym gnatem. Zwłaszcza jeśli potraktować broń jako metaforę umiejętności, środków i tzw. pleców.
Sebastian aby uczynić swoją wizję bardziej obrazową przedstawił przykład, w którym to ona została przez kogoś zaatakowana i potrzebuje natychmiastowej pomocy.
-Nie ma sprawy.- zareagowała na jego przeprosiny wzruszeniem ramion. Przykład był dobry więc nie miała nic przeciwko, że właśnie to ona została w nim użyta. Pewnie była jedyną znajomą Simona, którą prawnik znał. Skupiła się na chłopaku. Widząc jak dużo zajmuje mu odpowiedź zaczęła liczyć w głowie. 3… 4… 5… ktokolwiek chciałby ją zastrzelić, w opisanej scenie zrobiłby to już kilkukrotnie. Słuchała jak kombinował, że próbowałby odciągnąć napastnika albo wytrącić jego broń. Miało to przynajmniej kilka mankamentów. Najprostszy? Mutacji nie da się wytrącić z ręki. Gdy Simon zapytał czemu walka byłaby tak zaciekła, że doprowadziłaby do opisanego stanu, Mary westchnęła ciężko.
-Zależy kto by to był. Może jakiś bandyta, dla którego niszczenie jest celem samym w sobie, może ktoś z departamentu. Cokolwiek by się miało stać, nie dałabym im się złapać. Wpadnięcie w ręce DOGS to nie jest tylko kwestia śmierci lub zamknięcia. Znałam ludzi. Dobrych ludzi, których oni zmieniali w złych. Matki polują dla nich na własne dzieci, bracia zapominają o siostrach, przyjaciele raportują przyjaciół… Departament ma swoje metody żeby naginać innych do swojej woli. Szantaże, propaganda, telepaci i pewnie wiele innych, których nie znam. Spotkałam kiedyś kundla, którego mocą było wydawanie rozkazów, których nie dało się nie słuchać. Nadal uważam to za cud, że zdołałam wtedy uciec.- temat ten jest wyraźnie bolesny, ale musieli go przerobić. Simon dla własnego dobra musiał to zrozumieć. Być może to o czym mówiła teraz to za dużo jak na jeden raz, ale kiedyś trzeba przebić tą bańkę.
[Profil]
    [B+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-12-20, 22:55   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Sebastian zauważył, że Simon był chyba nie doinformowany o tym, jak prawdziwie funkcjonuje Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. To był błąd, że nie posiadał takiej wiedzy. Nie był dzieckiem a nastolatkiem. Widział co się dzieje dookoła, a nie wiedział jaki los spotyka takich jak on. Jak oni. Nie tylko Sebastian zwrócił mu na to uwagę i przedstawił niezbyt przyjemne scenariusze, ale miał poparcie u dziewczyny. Tu był pod wrażeniem jej otwartości.
Na pytanie chłopaka, odpowiedzi udzieliła Mary. Przy podejmowaniu szybkich decyzji, nie ma się gwarancji ich powodzenia. Nie ma też czasu na zastanawianie się i analizowanie. To jakie pozostaną skutki, mówi się trudno. Albo się powiedzie albo będzie strata. Simon w oczach Sebastiana był zbyt miękki, zbyt dobry w sobie i zbyt oddany dla innych, chcąc się poświęcać. Nie patrząc na to że sam tej pomocy teraz potrzebuje. Otwarcia oczu. Przygotowania się na najgorsze, bo o najlepszym ciężko mówić.
Gdy zaś Morrison przedstawił Simonowi przykład, otrzymując wyrozumiałość i zgodę Mary na wykorzystanie jej jako ofiary pomocnej do wyidealizowania sceny ataku, aby Simon podjął decyzję co zrobi, zauważył że młody za długo się zastanawiał. Westchnął z rezygnacją, wymieniając spojrzenie z panienką Mary.
- Wróg nie będzie czekał na Twoją decyzję Simon. Będzie wymagał od Ciebie posłuszeństwa. Nie pozwoli ci zabrać sobie broni, jeżeli będzie to pistolet i przyłoży do skroni swojej ofiary a Twojej bliskiej osobie. Zrobisz niezadowalający go ruch, on strzeli. Możemy odegrać taką scenę i pokażesz mi, jak zamierzasz odebrać mi z rąk Mary.
Odpowiedział ze spokojem ale z powagą. Tak, jakby znał takie sytuacje, lub przeszedł w swoim życiu. Często widać to na filmach, a nic nie bierze się znikąd. Wiele historii jest oparta na faktach, lub wplatane są w jakiś obraz fabuły.
Wtedy też Mary opowiedziała Simonowi część ze swoich doświadczeń i przeżyć, w jakich sytuacjach trudnych się znalazła i co robiła. Jakie miała szanse.
- Jest tak jak mówi Mary. DOGS to ośrodek laboratoryjny i więzienie w jednym dla takich jak my. Jako adwokat dostaję także sprawy mutantów od nich samych, ich bliskich czy rodzin, by ratować od stałego zamknięcia w Dzielnicy Mutantów czy poddania innemu wyrokowi. Nie są to proste procesy i nie jest łatwo je wygrać.
Zdradził częściowo jak wygląda praca jego zawodu. Nie wspomniał jednego, że wielu adwokatów, szczególnie nie będący mutantami, odmawia przyjmowania takich spraw i udzielenia pomocy. Jakby byli przeciwnikami albo bali działać przeciwko rządowi. Mało jest takich odważnych jak on, nie bojących się ryzyka.
- Ciekawi mnie jeszcze Simon, czy Ty byłbyś gotowy do poświęcenia się by ratować komuś życie. Mówienie to jedno, ale jak byłoby w praktyce? Moje problemy z chodzeniem, co zapewne zauważyliście, to efekt ratowania komuś życia. Nie zastanawiałem się, a działałem od razu.
Dodał jeszcze informacyjnie i własnej ciekawości, czy Simon na poważnie myśli o tym, by poświęcać się dla ratowania innych. Nawet w nagłych sytuacjach. Sebastian ratując życie Caroline, nie myślał o tym co z nim będzie. Co się stanie. Po prostu działał. Narażając siebie. Mógł zginąć, ale przeżył.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-12-23, 21:52   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Słusznie zauważyli, że chłopak dużo się zastanawiał i tracił w ten sposób swój cenny czas. Nie szukał odpowiedzi ani rozwiązania od zaraz, a starał się odszukać najlepsze rozwiązanie z możliwych. Ewidentnie miał umysł stratega, a nie wojownika. Mary miała rację, przypominając mu jak zgubne w skutkach potrafiło być niewykonanie jakiegokolwiek działania. Czy gdyby tylko stał bezczynnie z boku, pomogłoby to komukolwiek? Simon skinął mutantce głową w zgodzie, spoglądając na nią jak uczeń na nauczycielkę - z uwagą oraz z zainteresowaniem. Wiedział, że wiedza, którą teraz otrzymywał na pewno przyda mu się w przyszłości.
Sebastian miał podobne zdanie co rudowłosa i dodatkowo zakwestionował pomysł z odebraniem broni podsunięty przez blondyna. Od razu nasuwało się Simonowi pytanie - co w takim razie powinien zrobić? Jak powstrzymać uzbrojonego przeciwnika bez sprowokowania go do pociągnięcia za spust? W tej sytuacji z pewnością nie wystarczyłaby sama prezentacja swoich umiejętności, skoro przeciwnik miałby przewagę, posiadając zakładnika.
- Mógłbym spróbować go uderzyć czymś twardym...
Wymamrotał cicho inną opcję, w której tym razem miałby użyć siły. Mówiąc to miał prawdopodobnie na myśli ogłuszenie przeciwnika. Wciąż szukał rozwiązania z elementem zaskoczenia, dzięki któremu udałoby mu się uniknąć bezpośredniego starcia z zagrożeniem.
Kiedy adwokat zasugerował, że mogliby spróbować zwizualizować przedstawioną sytuację, chłopak spojrzał z niepokojem na Sebastiana, a potem na Mary, jakby z obawą, że mogłoby pójść w tym pójść nie tak. Ciekawe na ile w tej sytuacji dziewczyna zaufałaby mężczyźnie. No ale z drugiej strony...
- Możemy to zrobić, ale... jest pan tego pewien? Jest pan ranny.
Zwrócił mu uwagę, szczerze obawiając się, że mógłby wyrządzić w ten sposób krzywdę mężczyźnie. Niby Sebastian był większy od niego, jednak pozostawał niepełnosprawny ruchowo i kto wie czy byle pchnięcie nie mogłoby zakończyć się bolesnym upadkiem. Mimo to Simon wyraził chęć spróbowania swoich sił w tej wizualizacji, o ile mężczyzna czuł się na tyle dobrze.
Jednak zanim do tego przystąpili, chłopak chciał jak najlepiej rozeznać się w tej sytuacji poprzez poznanie motywów jak i okoliczności całego zdarzenia. Najpierw zamierzał się wiedzieć, co takiego musiało doprowadzić Mary do tak zaciekłej walki, podczas której została ranna. Mandala Girl zazwyczaj unikała walk i wizja ujrzenia jej poważnie rannej wydawała się chłopakowi wręcz abstrakcyjna. To był jednak scenariusz Sebastiana, a on nie miał pojęcia, kim tak naprawdę była towarzysząca im dziewczyna.
Mary zaczęła wyjaśniać, podczas gdy chłopak zamilkł, pozwalając jej się wypowiedzieć. W jej głosie nastolatek zdawał się słyszeć żal, zupełnie inny ton głosu niż dotychczas. Mówiła o strasznych rzeczach, o których Simon niewiele wiedział, choć się ich domyślał. Jej słowa zaczęły wyjaśniać zjawiska, jakich chłopak doświadczył i jakie uwiecznił w swoim notesie, do tej pory nie do końca rozumiejąc ich znaczenie. Teraz wszystko zaczynało się układać w jedną spójną całość.
Dobrzy ludzie zmieniali się w złych, matki polowały na dzieci, a przyjaciele zdradzali przyjaciół... W głowie Simona te wszystkie fakty rozbrzmiewały potężnym, nieustającym echem. Jakby Mary mu je powtarzała. Czy jego mama była w zmowie z Departamentem i świadomie chciała go w wakacje odesłać w tamto miejsce, wiedząc, co się działo za tamtejszymi murami? Czy to właśnie taki los spotkał zaginionych uczniów? Czy zdradziły ich osoby, którym ufały? Więzienie, laboratorium? Czy oni właściwie nadal żyli i było sens ich szukać..?
Z zewnątrz blondyn zdawał się przyjmować te informacje zaskakująco dobrze. Patrzył nadal na twarz dziewczyny, podczas gdy na jego licu nie pojawiła się ani jedna łza, grymas złości czy przerażenia. Być może był to faktycznie najlepszy moment, aby uwolnić go od tej niewiedzy, w jakiej był trzymany przez lata i dla jego dobra powiedzieć mu całą prawdę.
Mutantka zapewne właśnie przez brak widocznej negatywnej reakcji młodego rozmówcy kontynuowała temat i podobnie czynił Sebastian, który zdradził przy tym ciemniejszą stronę swojej pracy. Z jego słów wynikało, że Dzielnica Mutantów wcale nie była miejscem, które można było w każdej chwili opuścić. Oboje zasypali nastolatka faktami, o których nie śniło mu się w najgorszych koszmarach.
W pewnym momencie Simon otworzył usta i uniósł dłoń na wysokość klatki piersiowej, zamierając w tej dziwnej pozycji. Wyglądało to tak, jakby chciał im coś przekazać, ale nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa. Zaczął szybko oddychać, przykładając dłoń do swojej piersi, odczuwając w niej dziwny ucisk. Łapczywie zaciągał się powietrzem, ale prawie go nie wypuszczał. Jakby się topił. Wyglądało to na jakiś atak i trudno stwierdzić do jakiego stopnia nastolatek w tym momencie kontaktował, ponieważ nie patrzył na pozostałych i starał się tylko zaczerpnąć powietrza, instynktownie szukając najdogodniejszej do tego pozycji. Mogło to wyglądać strasznie, zwłaszcza, że nastąpiło to tak niespodziewanie, ale nie była to sytuacja zagrażająca jego życiu. Musiała to być silna reakcja na stres, która aż niepokojąco przypominała atak astmy. Chłopak musiał doznać wstrząsu po tych wszystkich informacjach, a jego wyobraźnia na pewno również miała w tym swój udział. Dorośli chcieli go chronić, uświadamiając go jakie okrucieństwa działy się w ich mieście i poza nim, jednak zapomnieli z jak bardzo wrażliwym nastolatkiem mieli do czynienia i posunęli się zdecydowanie za daleko. To musiało być dla niego za dużo jak na jeden raz. Chłopak nie krzyczał, nie płakał, po prostu w ciszy walczył z tym, co się właśnie z nim działo. Był całkowicie zdezorientowany i przestraszony. Zdawać się również mogło, że wzmógł się wiatr i jakby znikąd zaczął wiać Mary oraz Sebastianowi od strony ich pleców, aby po chwili zmienić swój kierunek. Czy była to zasługa Simona czy może zwykły przypadek? Chłopak nie miał powodów, aby używać teraz swojej mocy, lecz mogła to być zapowiedź utraty nad nią kontroli, jeśli w porę się nie uspokoi.
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2020-12-24, 01:03   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Mary opowiedziała o swoich doświadczeniach, a Sebastian poparł ją i opowiedział o własnych. Niezależnie od tego co mogli o sobie myśleć czy też nie, w tym na pewno się zgadzali. Simon potrzebował wiedzieć z jakim światem ma do czynienia. Ruda obawiała się czy nie będzie tego za dużo jak na jeden raz i czy na pewno skondensowany sposób w jaki dzielili się z chłopakiem swoją wiedzą jest odpowiedni. Jednak też opisanie tego w mniej skondensowanej formie nie byłoby takie proste, a próby łagodzenia przekazu mogłoby spowodować zbyt słabą reakcję. Trudno powiedzieć co gorsze. Na pewno nie mógł się nie przejmować i podchodzić do sprawy na zasadzie “jakoś to będzie”. To nie klasówka z matmy. Tu nie zawsze będzie termin poprawkowy.
Opowiedziała więc krótko o tym co uznała za najważniejsze plus jeden dodatek: sytuację, z którą się spotkała, a która pokazywała jak łatwa może być dla departamentu kontrola nad innymi. Wtedy przyjęła, że Simon po prostu nie chce jej przerywać, ale podczas wypowiedzi prawnika mogła zauważyć, że ten brak reakcji to w rzeczywistości próba pojęcia wszystkiego tego co zostało mu podane, który stopniowo zaczął zmieniać się w atak paniki. Dała Sebastianowi dokończyć jego część informacyjną, ale gdy przeszedł do pytań uniosła dłoń i wskazała wzrokiem Simona dając mężczyźnie sygnał, że “nieco” się zagalopowali. Wzięła butelkę wody i przyklęknęła obok blondyna kładąc mu dłoń na ramieniu.
-Simon. Simon, spójrz na mnie. Musisz się uspokoić.- poleciła chłopakowi wyraźnie i na tyle głośno, by na pewno usłyszał przy swojej hiperwentylacji. Powiewy powietrza zignorowała póki co zignorowała. Kontynuowała gdy tylko choć na chwilę udało jej się złapać kontakt wzrokowy -Pooddychamy chwilę razem, ok? Wdech… Wydech… Wdech… Wydech...- mówiła równocześnie poruszając ręką w górę i w dół, dodatkowo prezentując kiedy jest wdech, a kiedy wydech. Ach te zajęcia z przysposobienia obronnego. Może nie zawsze wielce odkrywcze, ale systematyzujące pewne informacje, a przez to ułatwiające zastosowanie ich w praktyce. Jeśli młody dostosował się do jej z początku w miarę szybkiego tempa, stopniowo zaczęła zwalniać obserwując jego reakcje. Gdy uznała, że jest już lepiej usiadła obejmując go ramieniem. O ile na to pozwolił.
-To co teraz powiedzieliśmy… rozumiem, że to jest dużo do przyjęcia. Bardzo dużo bardzo przykrych rzeczy. Przepraszam, że tak Cię tym zarzuciliśmy.- teraz Mary mówiła wolniej. Ostrożniej dobierając słowa -Świat nie jest całkiem zły i nie każdy czyha na naszą skórę, ale sytuacja jest... trudna. Dla wszystkich.- tutaj zerknęła na prawnika czy się przyłączy. Nie wymagała tego, ale wyraźnie miała nadzieję, że też coś powie, że przynajmniej podepnie się pod jej przeprosiny. Wygląda na to, że przerwa nieco się przedłuży.
[Profil]
    [B+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-12-31, 01:31   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Kolejna próba szukania sposobu na uratowanie bliskiej osoby była nieprzemyślana. Co prawda, mogłaby się sprawdzić, gdyby przeciwnik stał do niego plecami, ale nie profilem. Sebastian specjalnie nie wspominał o tym, co jeśli byłoby tych nieprzyjaciół więcej niż jeden i Simon byłby otoczony. Jeżeli faktycznie, byłby dobrym strategiem, to przydałby się bardziej w bazie dowodzącej niżeli na terenie podczas ratowania komuś życia i walce. Bo ewidentnie chciał tego unikać. Bądź niech pomyśli przyszłościowo o szkole medycznej. Ten zawód najbardziej się przyda i jemu będzie pasował ze swoimi pragnieniami.
- Bez obaw. Nic mi nie będzie.
Sebastian jeszcze uspokoił młodego, aby nie przejmował jego problemami z chodzeniem. Nie było tragicznie a jedynie problemy sprawiała bardziej jedna noga, która nie mogła być za długo obciążana. Z drugiej strony potrzebował jeszcze na dłuższe dystanse jednej kuli by utrzymać swoją równowagę w chodzeniu i staniu.
Jednakże stało się coś, czego nikt chyba nie przypuszczał. Z jakiegoś powodu, Simon dostał ataku duszności. Sebastian zaprzestał mówienia, reagując na gest Mary i widząc zaraz zły stan zdrowia u Simona. Dziewczyna szybko zainterweniowała, podając mu butelkę wody i mówiąc do niego dość łagodnie i uspokajająco, nawet przepraszając. Sebastian sięgnął po swoją kulę i podjął próbę wstania, kiedy spotkał spojrzenie z Mary. Wymowne dość, nakłaniające do tego, aby też przeprosił. Niby za co? Za mówienie prawdy? Za to, że chłopak nie powiedział im i nie uprzedził, że ma problemy zdrowotne i łapie astmę? Czy tak nie wiadomo co.
Wstał na równe nogi i podszedł bliżej. Chciał coś powiedzieć, ale poczuł iż nagle wiatr zmógł się bardziej niż wcześniej. Morrison rozejrzał się, po czym spojrzał na młodego.
- Już myślałem że ma astmę. A to wina strachu.
Westchnął, zastanawiając się, jak temu zaradzić. Może ma jakiegoś ulubionego bohatera, którego ujrzenie uspokaja jego umysł i nerwy, niwelując strach? Tylko musiał to być ktoś, kogo Sebastian zna. Ewentualnie na szybko sprawdzi w sieci. Na to teraz czasu nie było. Na razie obserwował sytuację, czy działania Mary coś pomogą. Nie zmienia to jednego, że na dzisiaj skończą z treningiem.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-01-01, 21:37   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Na własną rękę starał się opanować i wyrównać oddech, lecz w takich sytuacjach osoba odczuwająca duszności naturalnie mogła doświadczać narastającej paniki. Wtedy najlepszym lekarstwem była pomoc ze strony otoczenia. Mary postanowiła wspomóc chłopaka i gdy znalazła się obok niego, Simon usłyszawszy jej głos i poczuwszy dłoń na swoim ramieniu, spojrzał w jej stronę, wciąż trzymając się dłonią za pierś. Nie płakał, nie krzyczał, lecz strach i dezorientacja w jego oczach były jak najbardziej prawdziwe. Widać było, jak dodatkowo tłumił to wszystko w sobie, nie chcąc tracić na wartości u swoich dwóch autorytetów. Chciał być przyszłym bohaterem, nie tchórzem.
Instrukcje Mary mogły wydawać się banalne, lecz Simon nawet się nie zastanawiał i wykonywał jej polecenia, O ile w tym najgorszym momencie mógł nie rozumieć w pełni jej słów, tak ruchy dłonią już owszem. Śledził wzrokiem jej rękę i starał się dostosować oddech do wskazanego tempa. W krótkim czasie przyniosło to zadowalające efekty i atak paniki Simona zaczął przemijać, pozostawiając po sobie jedynie silne zmęczenie na mokrej od potu twarzy nastolatka. Gdyby to był atak astmy, możliwe, że nie obeszłoby się bez wzywania pogotowia. Na szczęście był to fałszywy alarm i taka reakcja wynikała jedynie ze słabej psychiki młodego.
Kiedy mutantka objęła go ramieniem, nie spotkało się to z żadną negatywną reakcją. Zamiast tego wtulił się w nią głową, przymykając powieki i oddychając głęboko, Zrobił to odruchowo, znajdując w niej najbliższe oparcie. Mogła to być Mary, Tao, Sebastian czy zwykły, powalony pień. Po niecałej minucie uniósł wzrok ku Mary, aby po chwili znowu spojrzeć na trawę i porastające ją polne kwiaty, które niefortunnie przygniótł. W tym samym momencie skulił się bardziej w sobie, jakby starał się ukryć pod bezpieczną tarczą. Obecność Mandala Girl od tej chwili dawała mu poczucie komfortu i bezpieczeństwa, jakiego teraz podświadomie potrzebował. Powiewy wiatru zniknęły.
Słuchał jej, choć nie miał odwagi spojrzeć dziewczynie w oczy, odczuwając wstyd z powodu tego, co zaszło. Mary przeprosiła Simona. Ona i Sebastian mówili prawdę, lecz nie mogli przewidzieć jak blondyn na nią zareaguje. Simon nie był w żadnej organizacji. Do tej pory nie przechodził żadnego szkolenia. Był zwykłym dzieciakiem z podwórka, który był słabszy psychicznie od każdego z obojga. Miał wielkie ambicje, ale i zdawał sobie sprawę jak bardzo daleko mierzył. Był daleki od wymarzonego ideału, dlatego nigdy nie nazwał się bohaterem.
Mary liczyła, że Sebastian przyłączy się do przeprosin, lecz Simon ich nie oczekiwał. Nie chciał, aby przepraszano go za mówienie prawdy. Powtarzał sobie w myślach słowa mutantki. Zarówno te sprzed chwili, jak i te wcześniejsze. Podobnie z Sebastianem.
- Czy to znaczy, że już ich nie uratujemy..?
Zapytał cicho, patrząc tępo na zniszczone kwiaty pod nogami. Mogli tylko się domyślić, że Simon właśnie tak podsumował los ludzi z Dzielnicy oraz członków DOGS. Mogło to również nawiązywać do zaginionych uczniów. Simon nie był szczegółowy, ponieważ te słowa zdawał się mówić do siebie.
- To ja przepraszam.
Zaraz dodał, w końcu unosząc wzrok na pozostałych. Westchnął głośno, starając się wygnać te najmroczniejsze myśli.
- I dziękuję, że mi to powiedzieliście. Moje notatki... nabrały wreszcie sensu...
Uśmiechnął się lekko, choć z lekkim wymuszeniem. Wciąż starał się to wszystko poukładać w głowie. Miał wiele pytań, ale nie był gotowy zadać ich już teraz.
- Jesteśmy kumplami, co nie...? A kumple zawsze mówią sobie prawdę, jakakolwiek by ona nie była. Wiem, że jestem tchórzem, beksą i z wieloma rzeczami sobie nie radzę, ale chcę się zmienić. Właśnie po to, aby stać się silniejszym i chronić tych, na których mi zależy. Nawet jeśli nie będę bohaterem takim jak Mandala Girl, chcę pomagać tym, którym wciąż mogę. Będąc tym, kim jestem teraz, niczego nie zmienię.
Do tej pory nie zdawał sobie sprawy jak bardzo skupił się na ratowaniu osób, które były poza jego zasięgiem. Odkąd pojawiła się lokalna bohaterka, wciąż się do niej porównywał. Z jego obecnymi umiejętnościami i doświadczeniem, nie dałby sobie rady w sytuacjach, w jakich ona była. Spojrzał na Sebastiana, powoli wstając na nogi i delikatnie zabierając ramię Mary, o ile mu na to pozwoliła. Stał stabilnie.
- Proszę, niech mnie pan nie przekreśla i kontynuujmy. Odtwórzmy to, co mieliśmy! Niech pan mi pokaże jak rozbroić przeciwnika, nie narażając Mary.
Powiedział niemal błagalnym głosem, zaciskając dłonie w pięści. Choć prosił, w jego postawie widać było determinację. Nie chciał usłyszeć sprzeciwu z ich strony i szczerze się obawiał, że zrobią to z troski o niego. Zupełnie jak jego matka. Nie chciał, aby przez to, co się wydarzyło, miał jakieś ulgowe traktowanie. W ten sposób niczego nie zmienią.
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-02, 03:56   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Prawnik nie dołączył się do przeprosin. Wyraził jedynie ulgę, że ta sytuacja miała miejsce przez strach, a nie astmę czy inną chorobę. Nie brzmiało to szczególnie empatycznie, ale na szczęście nie odbiło się na uspokojeniu Simona. Sebastian był widocznie typem raczej chłodnym. Jednak zgodził się pomóc chłopakowi z jego mocą. Poświęcił swój czas oraz bezpieczeństwo, bo kto wie czy ktoś by ich nie zauważył w tym lesie? Nie było to niemożliwe. Zatem mężczyzna nie miał podejścia “radź sobie sam”, bo wtedy by odmówił udziału w całym dzisiejszym przedsięwzięciu. Cóż, nie każdy musi mieć tą wrodzoną delikatność względem innych żeby chcieć im pomóc.
-Ta. Najwidoczniej nie miał z kim wcześniej o tym rozmawiać.- dodała Sebastianowi do pełnego obrazu. No tak, jeśli młody nie miał tej wiedzy to tylko dlatego, że nie miał mu jej kto przekazać i miał na tyle dużo szczęścia, że nie musiał się przekonywać na własnej skórze. Stopniowo Simon się uspokoił, a następnie przeprosił i podziękował za prawdę. Czyli jakoś to przełknął. Jest tego więcej, ale na razie główny trzon mu wystarczy. Stopniowo wchłonie i zaobserwuje więcej. Co do jego pytania, Mary westchnęła, zaciskając lekko dłoń na ramieniu młodego.
-Trudno mi powiedzieć. Nie jestem psychologiem. Słyszałam, że pomagają jakoś mutantom wywiezionym z DOMu dojść do siebie. Również kundlom. Jednak z pewnością nie jest to proste. Tym bardziej, że są i tacy, którzy popierają Departament sami z siebie.- odpowiedziała zgodnie z prawdą. Nie miała pojęcia na ile da się odwrócić pranie mózgu zrobione przez DOGS, ale wiedziała na pewno, że nie jest to kwestia pojedynczej rozmowy. Gdyby to było takie proste, to ten konflikt by już prawdopodobnie nie istniał. Za ludźmi zabijającymi się wzajemnie musi być coś więcej niż krój munduru. Gdy Simon wstał, Mary oczywiście mu tego nie utrudniała. Sama wstała rzucając butelkę w okolicę plecaka żeby jej nie zapomnieć gdy będą stąd szli.
- Żadna wojna nie ma tylko pierwszej linii frontu, a zmiana wymaga więcej niż biegania po ulicy w gaciach na spodniach. Pewnie, przez aktywność MandalaGirl część ludzi spogląda na jej moc cieplej, ale nie zmieniło to sytuacji mutantów w Stanach. I sama w sobie nigdy tego nie zrobi.- bolesny autopocisk, ale Mary wiedziała, że to jest prawda. Gdy tylko próbowała spojrzeć na swój mały projekt z nieco większej odległości miała wrażenie, że goni własny ogon nie mając pojęcia co zrobić by to zmienić. Nadal nie wiedziała jak ugryźć problem ze znikającymi dzieciakami. Miała jedynie wciąż pełen dziur pomysł na kanał youtube z poradami dla młodych mutantów, zarezerwowane dla dalekiej przyszłości marzenie o szkole dla mutantów i listę wciąż niesprawdzonych potencjalnych sojuszników. Mimo to nie traciła determinacji. Odczuwałaby jeszcze większy żal gdyby nie robiła nic.
[Profil]
    [B+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2021-01-09, 01:11   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Sebastian był gotów zabrać chłopaka do samochodu i odwieźć go do domu albo na pogotowie, jeżeli metody Mary zawiodą. Okazało się jednak, że bardzo dobrze zadziałały i chłopak powoli dochodził do siebie. Morrison nie widział powodu dla którego miałby przepraszać, więc tego nie zrobił. Młody mutant jest już na tyle duży, że powinien zdawać sobie sprawę z tego, że świat w jakim żyje, nie jest tak kolorowy jak w bajkach. Jest brutalny i tutaj najwyższą ceną jest przetrwanie.
Odpowiedź Mary była dla Sebastiana potwierdzeniem tego, w jak zaszufladkowanym świecie chłopak żył i jak prawda do niego nie docierała. Zastanawiające jest jednak to, czemu dziewczyna mu wcześniej nie powiedziała, skoro znają się bardzo dobrze.
Na odpowiedź Simona, Sebastian odwrócił spojrzenie wymownie, jakby chciał odpowiedzieć, że dla tych mutantów, a przynajmniej większości może być ciężko i nie wszyscy przeżyją. Jednak wyczerpującą wypowiedź przedstawiła Mary, na którą Morrison przeniósł spojrzenie wysłuchawszy.
Zaraz po tym Simon wystosował do niego prośbę. Przez co Sebastian nie bardzo miał jak dojść do głosu i musiał poczekać aż młody skończy. Mimo tej nie wiedzy a poznaniu dzisiaj prawdy... Mimo tego ataku paniki strachu i uspokojenia się... Nadal chciał trenować. Jego determinacja jakby wzrosła. Morrison stał i patrzył na niego z góry, podpierając się o kulę.
- Na dzisiaj kończymy. Otrzymałeś dawkę nieplanowanej teorii i przy niej poznałeś prawdę o świecie jaki nas otacza. Że nikomu nie można ufać. Proponuję Ci przemyśleć na spokojnie swój cel i zacząć pracować nad sobą. Chcesz pomagać innym? Zacznij od siebie. Twój organizm jest trochę wyczerpany i potrzebuje odpocząć.
Stwierdził i zdania nie planował zmieniać. Ruszył w kierunku powrotnym i jeżeli nie chcieli tutaj zostać, lepiej by ruszyli za nim.
- Odwiozę Was do miasta.
Dodał. Co było informacją dla nich, że na dzisiaj jest koniec treningu. Sebastian jednak nie dodał i nie powiedział nic, co by miało znaczyć zakończenie trenowania młodego. Chciał z nim później o tym porozmawiać na osobności.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
14

height / weight:
171/70

Wysłany: 2021-01-09, 12:28   
   Multikonta: Varcer, Zack
  

   2 Lata Giftedów!


Mary miała rację, Simon nigdy nie miał przy sobie kogoś, z kim mógłby szczerze o tym porozmawiać. Od dawna wszelkie swoje myśli i podejrzenia przelewał na kartki swojego notesu, który zastępował mu bliską i prawdziwie godną zaufania osobę. Niestety same martwe zapiski nigdy nie były w stanie udzielić mu odpowiedzi, których chłopak poszukiwał. Wcale nie chciał żyć dalej w tej bańce dezinformacji. Był jej świadomy i od dawna próbował się od niej uwolnić, lecz sam nie dawał sobie z tym rady. W duchu nazywał się głupcem, nie umiejąc zrozumieć rzeczywistości, w jakiej się znajdował. Tej sieci kłamstw o mutantach, którym przecież sam był. Te rzeczy działy się tuż przed jego oczami, a on nie potrafił ich ułożyć w logiczną całość i zrozumieć "Dlaczego?".
Choć prawda była gorzka, bolesna i o wiele gorsza niż mógłby to sobie wyobrazić, był wdzięczny Sebastianowi i Mary, że mu ją wyznali. Miał mieszane uczucia, lecz było to zupełnie normalne - wciąż musiał to wszystko przemyśleć, aby mieć o tym jakąkolwiek opinię. Na ten moment najbardziej zmartwiło go to, jaka przyszłość czekała tych, którzy byli już po drugiej stronie muru i czy wciąż była dla nich jakakolwiek nadzieja. Blondyn dostrzegł to wymowne spojrzenie Sebastiana i wyczytał z niego, że nie było dla wszystkich szansy na szczęśliwe zakończenie. W odpowiedzi tylko opuścił delikatnie zaszklony wzrok, jakby zgadzając się na ten okrutny stan rzeczy. W obecnym stanie dużo łatwiej brał to "na klatę".
Poczuwszy lekki ucisk dłoni na swoim ramieniu, spojrzał na siedzącą obok niego Mary. Przyznawała, że nie wiedziała na czym polegał proces przywracania kundli do normalności, ale słyszała, że było to możliwe. To poniekąd na nowo rozpaliło tą małą iskierkę nadziei w duszy chłopaka.
- Do tej pory myślałem, że wszyscy robili to z własnej woli. Że kundle są źli i sami z siebie chcą krzywdzić mutantów.
Powiedział z żalem. Oceniał ich i nazywał potworami, będąc przekonany, że sami do tego dążyli i mieli pełną świadomość tego, co robili. Był w błędzie. Skoro byli to ludzie po jakimś praniu mózgu, ich czyny nie były ich decyzją. Mimo to - jak dziewczyna sama przyznała - istniały jednostki, które nie potrzebowały dodatkowej pracy nad ich mózgiem, aby robili te straszne rzeczy. Chłopak współczuł ofiarom departamentu, ale też zaczął się ich dużo bardziej obawiać tego, do czego byli zdolni, gdy odbierano im część człowieczeństwa.
Zaczął też inaczej patrzeć na całą tę wojnę... Gdy w wiadomościach mówiono o śmierci kolejnego kundla, Simon myślał, że to dobrze, gdyż zło straciło kolejnego swego posłannika. A teraz? Okazywało się, że to mogli być dobrzy ludzie, którym odbierano własną wolę. Oni nie chcieli tam być. Wcale nie chcieli walczyć, a zginęli. Okrutna rzeczywistość wojny.
Simon mimo to nie zamknął się w sobie. Wstał, nie zamierzając siedzieć dalej i płakać nad losem tych wszystkich ludzi. To im nie pomoże. Chciał dalej trenować i doskonalić się. Wyznał to Sebastianowi i liczył, że ten pozwoli mu kontynuować ich szkolenie. Pomimo zmęczenia widocznego na twarzy, wyglądał na silniejszego i bardziej zdeterminowanego niż do tej pory. Mary jednak uświadomiła go, że sam niewiele był w stanie coś zmienić. Simon lekko rozluźnił mięśnie ciała i przybrał mniej bojową postawę, ale kiedy usłyszał autopocisk Mary, wręcz go zamroczyło. Nie sądził, że kiedykolwiek usłyszy coś takiego od swojej idolki.
- Mary, co Ty mówisz?
Spoglądał na nią z niedowierzaniem. Aż pomyślał, że dziewczyna zwątpiła w sens swoich działań.
- Przecież to nieprawda! Dzięki Mandala Girl prędzej czy później zapanuje pokój.
I pewnie kontynuowałby tę dyskusję, gdyby nie wtrącił się Sebastian, który odpowiedział chłopakowi na jego wcześniejszą prośbę. Mężczyzna stwierdził, że na dzisiaj wystarczy szkolenia. Simon zamrugał i spojrzał na niego, a gdy adwokat się odwrócił i ruszył w drogę powrotną, młody spojrzał na Mary, jakby wręcz prosił ją "Powiedz mu coś". Zdaniem chłopaka nic dzisiaj nie zrobili. Nawet nie sięgnął połowy polany. Był przekonany, że teraz dałby sobie radę, gdyby tylko otrzymał drugą szansę. Był lekko osłabiony, ale psychicznie czuł się silniejszy niż kiedykolwiek.
Zacisnął dłonie w pięści, spoglądając na oddalającego się nauczyciela. Wyglądał na gotowego do kłótni i strzępienia języka, jednak Simon dobrze wiedział, kiedy należało przestać. Nie był typem awanturnika. Odpuścił i z cichym westchnieniem posłusznie ruszył ścieżką za mężczyzną, rozumiejąc, że powinien ich słuchać i tak będzie najlepiej. Nie był zły za tę odmowę ani przygnębiony. Po prostu potrzebował chwili, aby w pełni uszanować tę decyzję. Choć Sebastian nie otrzymał od chłopaka odpowiedzi to fakt, że młody go posłuchał i za nim podążał mógł świadczyć, że zamierzał pracować nad sobą.
[Profil]
  [0+]
 
Mary Pond
Administrator



-

Glify

68%

Kelnerka w Lagunie





name:

Mary Pond

alias:
Mandala Girl

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2021-01-13, 03:32   
   Multikonta: Michael Shugart, Jane Hills
  

   2 lata Giftedów!


Prawnik uznał, że najlepiej będzie skończyć na dzisiaj. Mary nie była pewna czy się z nim zgadza, ale młody faktycznie miał dużo wrażeń jak na jeden dzień. Do tego gdy chwilę o tym pomyślała to próba ciągnięcia treningu mimo dopiero co przebytego ataku paniki wywołanego poznaniem gołej, niefiltrowanej przez propagandę prawdy wyglądało trochę jak próba odepchnięcia od siebie związanych z tym myśli i wniosków. Nawet jeśli nie było to celowe działanie Simona, to najpewniej taki właśnie byłby skutek- odwrócenie uwagi od tego co przed momentem usłyszał i trudno powiedzieć czy miałby dość siły woli, by do tej kwestii samemu potem wrócić. Tymczasem chcąc, nie chcąc musiał to przetrawić. Ruda wzięła swój plecak, spakowała jeśli nie był jeszcze spakowany i upewniwszy się, że nie zostawili żadnych śmieci ruszyła za Sebastianem gdy zaoferował odwiezienie do miasta. Zresztą rozumiało to się samo przez się. Przecież nie będą wracali z buta. Simon, jak można to było przewidzieć nie był szczególnie zadowolony. Jednak i ona nie przychyliła się do jego niemej prośby.
-Ma rację. Masz dużo do przemyślenia. To jest ważniejsze niż władanie nad mocą.- wyjaśniła wskazując głową za Morrisonem. Jeśli Simon zadawał po drodze pytania to była gotowa na nie odpowiedzieć, ale wszelkie próby zapewnienia, że jest w porządku i mogą kontynuować spotykały się z podobnym tylko może inaczej brzmiącym stwierdzeniem. Po drodze zagaiła w sprawie oburzenia Simona na jej słowa.
-Co do tego co powiedziałam o MandalaGirl, to jest to może i szorstko przedstawiona, ale prawda. Uważam to co robi za bardzo specjalne. Próbuje zmniejszyć dystans między ludźmi, a mutantami, doprowadzić do wzajemnego zrozumienia. Przynajmniej na pewnym poziomie. Jednak ta sytuacja jest zbyt złożona. Zrozumienie nic nie znaczy jeśli nie jest poparte prawem lub faktycznym działaniem. To co robi może być zapalnikiem do zmian, ale sama ich nie wprowadzi.- czuć było pewne natchnienie w jej głosie. Swoją drogą ciekawe jak łatwo przychodziło jej układać wypowiedzi z takich frazesów, które zarazem miały pewien sens. Mary miała w sobie naturę mówcy, który w razie czego wykrzyczy kilka haseł żeby utrzymać wszystkich w kupie. Tak było od zawsze. Do jakiejkolwiek grupy nie poszła jeśli sama nie starała się ze wszystkich sił siedzieć cicho to ostatecznie taką właśnie rolę dostawała.
-Chodziło mi o to, że jeśli chcesz jej pomóc to wcale nie musisz robić dokładnie tego co ona. Ryzykować bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich dla kilku minut “chwalebnej” walki o cudze życie.- była niezłym rektorem jak na to, że nigdy się tego formalnie nie uczyła. Sprawiła, że słowo “chwalebnej” zabrzmiało prawie jak obelga -Nie każdy na wojnie walczy. Tak samo, jeśli nie bardziej potrzebni ludzie, którzy będą leczyć, naprawiać, opowiadać, organizować, szukać. I nie zrozum mnie źle. Cieszę się, że chcesz się nauczyć lepiej panować nad swoją mocą aby używać jej w dobrym celu, ale spróbuj chociaż podejść do tych innych dziedzin. Może w którejś z nich się odnajdziesz?- nie chciała go zniechęcać do jego marzenia tylko zachęcić do chociaż wypróbowania alternatyw.
[Profil]
    [B+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2021-01-16, 15:10   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Simon się buntował skrycie i widocznie nie chciał dopuścić do siebie informacji o przerwaniu treningu, z powodu jego niedawno doświadczonego ataku paniki na masę informacji. W tym momencie Sebastian był wdzięczny, że dziewczyna go poparła i stwierdziła tak samo, że Simon powinien przetrawić te wszystkie informacje i poukładać swoje przemyślenia i cele na spokojnie, nie rzucając się w wir treningu chcąc o tym wszystkim zapomnieć. Młody musi znaleźć w sobie nowy cel, lub lepszy sposób na kontynuowanie obecnego.
Gdy młodzi ruszyli z nim w stronę powrotną, Sebastian słuchał ich wymiany zdań, szczególnie tej dziwnej chwały i oceny o całej MandalaGirl. Odnosił dziwne wrażenie, że dziewczyna za dobrze zna ostatnio świeżo komentowaną bohaterkę. Nowa gwiazda pragnąca pokoju na świecie, chcąca na nowo złączyć mutantów przeciwko rządowi. Brzmiało jak upadłe From People To People.
- Musisz być bardzo blisko tej całej Mandala Girl, skoro tak dużo o niej wiesz.
Skomentował krótko Sebastian słowa dziewczyny, wyciągając swoje spostrzeżenia prawnicze. Mało kto w sieci potrafiłby tak opisać zamaskowaną kobietę, a tu proszę. Kolejna fanka? Jej przyjaciółka? Czy może ona sama jest tą osobą? Spojrzał na nią krótko, nie zamierzając im przerywać rozmowy, bo mało go interesowała sprawa tej całej bohaterki. Nie mieszał się do tego co ona robiła. To był jej wybór, jej działania, jej życie.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6