Poprzedni temat «» Następny temat
Psychotic kids? we've got to keep control of them.
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 17:18   Psychotic kids? we've got to keep control of them.
   Multikonta: Sam


//Marzec 2013 roku, Laboratoria AlterGen.


Kto by pomyślał, że studia mogą otworzyć Ci tak pokaźną furtkę?
Byłam w trakcie składania papierów stażowych w jednym szpitali, gdy trafiłam na tę kobietę. Obiecała mi rozwój i szanse większe, niż dostanę w jakimkolwiek innym miejscu. W sumie... Badania w prywatnym laboratorium nad tajnymi projektami brzmiały niezwykle obiecująco - tak samo jak obietnica pełnoetatowej pracy po odebraniu dyplomu.
Chyba tylko kompletny imbecyl by z tego nie skorzystał...
Czego jednak nie wiedziałam, podpisując ten istny cyrograf diabła - moje życie miało się zmienić o 180 stopni w bardzo krótkim czasie.
Bo czy ktokolwiek mógłby uwierzyć, że po ulicach na co dzień wędrują tak niebezpieczne jednostki? Że istnieją ludzie, którzy potrafią podnieść więcej niż dźwig? Że istnieją tacy, którzy strzelają laserami ze swych oczu? A może tacy, którzy mają... Dodatkowe kończyny?
Tak, były takie przypadki medyczne. Wszystkie jednak operowalne. A dzisiaj... Dzisiaj po raz pierwszy miałam mieć styczność nie tylko z modyfikacją fizyczną. Dzisiaj miałam poznać jego - Obiekt 36, jeden z najbardziej obiecujących, jak zawsze podkreślała Dolores...
Przebrałam się w biały kitel, założyłam wygodne buty a włosy spięłam spinkami - tak, by nie nachodziły na moją twarz. Pierwszy raz miałam być dopuszczona do badań nie tylko jako bierny obserwator. Jeszcze... Jeszcze nie do końca wiedziałam, na czym te badania będą miały polegać, ale już czułam wzrastającą we mnie ekscytację.
Weszłam do sali za blondynką, by ujrzeć przed swoimi oczami...
Co?
Spodziewałam się olbrzymiego, wyrośniętego mężczyzny. Spodziewałam się kogoś, po kim już na pierwszy rzut oka możesz powiedzieć, że należy do marginesu społecznego. Zamiast tego... Widziałam chudego chłopaczka?
Na mojej twarzy z całą pewnością malowało się niezwykłe zdziwienie, gdy zebrałam się w sobie, by wyrzucić swoje wątpliwości w kierunku szefowej.
- Pani chyba żartuje? - Walnęłam, jak zwykle bez pomyślunku, wciąż przyglądając się chłopakowi...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-14, 19:11   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores była zadowolona z nowego nabytku. Ta dziewczyna miała zdecydowanie otwarty umysł, nie bała się wyzwań i póki co, nie miała też żadnych problemów natury moralnej, co jeszcze bardziej ułatwiało sprawę.
Kobieta postanowiła więc zapoznać ją z przypadkiem numeru 036. Z tym, z pewnością McCoy nie miała do czynienia, bo nie była to żadna "widoczna" mutacja.
Gdy Dolores usłyszała słowa powątpiewania, zaśmiała się perliście.
- Nie daj się zwieść pozorom, moja droga. - oznajmiła, wchodząc do środka - To jeden z bardziej niebezpiecznych Obiektów, jaki mamy w AlterGenetics, a przecież to jeszcze młody osobnik. Będzie coraz silniejszy.
Vincent uniósł spojrzenie na kobiety, które pojawiły się w pomieszczeniu. Caroline była nowa, więc to w nią wlepił spojrzenie sarnich ocząt, jakby błagających o litość.
- Mutacja Obiektu 36, to najbardziej interesująca rzecz, z jaką będziesz miała do czynienia - Dolores wręczyła kobiecie teczkę z dokumentami - Moc aktywowała się u niego w wieku siedmiu lat. Nie jest ona widoczna dla ludzkiego oka i jest ciężka do zrozumienia. By ci nieco to rozjaśnić, pomyśl o tym, jako o dodatkowej parze rąk, wyrastającej tuż za łopatkami...ale zbudowanej z czystej, potężnej energii. Tylko on jest je w stanie zobaczyć, przez co może atakować bez ostrzeżenia. - uśmiechnęła się słodko, jak to ona - Tą manifestację energii, nazwaliśmy wektorami. Obecnie znamy ich zasięg, dlatego nie przekraczaj czerwonej linii, dopóki nie dostaniesz zezwolenia, dobrze? - wskazała na rzeczoną linię, nakreśloną na posadzce. - Nie daj się zwieść tym oczkom małego szczeniaczka. Potrafi nieźle poturbować i to nie kiwnawszy palcem.
Zamilkła, czekając na pytanie, które zapewne zaraz spadną na nią lawiną
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 20:01   
   Multikonta: Sam


Wciąż byłam obca w tym świecie mutantów. Mój umysł ledwie przyzwyczajał się do tego, że nie jesteśmy tu sami. Że ludzie... Że ludzi może spotkać tak okrutny los, przez co staną się źli. Bo mutanci nie byli dobrzy. Byli niebezpieczni. Wszyscy tutaj to powtarzali. Że to nie są jednostki, które powinny swobodnie chodzić po ulicach.
Złapałam teczkę od Dolores i zaczęłam ją przeglądać. Kilka raportów, zdjęć, wyniki badań... To wszystko... To wszystko było takie satysfakcjonujące!
- Nie do wiary... - Wydusiłam tylko z siebie, przyglądając się kolejnemu raportowi, by po chwili przerzucić swój wzrok ponownie na tego chłopaczka. Coś... Coś ścisnęło mnie wtedy w sercu, te niemal psie oczy przepełnione złymi emocjami...
Czy... Czy to był jego sposób na zwabienie ofiary? Wydawało się to tak absurdalne...
- Czy jest w stanie zrobić za pomocą tych wektorów coś, poza atakiem? - Zapytałam wyraźnie zaciekawiona. Co prawda miałam przed sobą kolejne arkusze przeprowadzonych już eksperymentów, gdzie była mowa o ich sile i długości, ale... To było wciąż tak ciężkie do pojęcia. W mojej głowie jednak już rysowały się scenariusze, jak bardzo chłopak mógłby być przydatny w chwilach czystego zagrożenia. Te wszystkie wypadki samochodowe, zawalenia się budynków... Przecież tak precyzyjne, dodatkowe "kończyny" z całą pewnością sprawdziłyby się lepiej od połowy wyciągników!
Po chwili jednak powędrowałam wzrok za dłonią blondynki, w kierunku tej czerwonej linii, jednocześnie niemal odruchowo cofając się o krok.
- Tak, zrozumiano. - Potwierdziłam jej słowa, zamykając jego teczkę i przyciskając ją do własnej klatki piersiowej.
Sama nie wiedziałam, czy czułam się bardziej zafascynowana zdolnościami tego chłopaka, czy - jak właśnie teraz podkreśliła Dolores - jego niepozornością. Wiedziałam jednak, że nie mam zamiaru sprawdzać na własnej skórze, na ile słowa kobiety pokrywają się z prawdą.
- Jaki więc dzisiaj mamy plan? - Zapytałam, wyraźnie zaangażowana w nasze codzienne zadania. W końcu... Od tego zależała nie tylko moja ocena na studiach, ale i moja przyszłość zawodowa...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-14, 20:58   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores uśmiechnęła się z wyraźną satysfakcją. Cieszyła się, że nie musi się specjalnie starać, by uzmysłowić Caroline, jak bardzo niebezpieczni potrafią być mutanci. I przy okazji przydatni.
- Och tak, zdecydowanie. - powiedziała - Wektory są chwytne. Potrafią unieść ciężar, zdecydowanie większy, niż byłoby to możliwe w przypadku jego mięśni. - co tu ukrywać, chłopak był raczej chucherkowaty. Wtedy jeszcze go nie trenowali, by niech go wyciszyć, poki co jedynie eksperymentowali.
- Potrafi też utworzyć tarczę, ale póki co nie jest ona specjalnie efektywna. Zatrzyma drobne przedmioty, odepchnie człowieka, ale broni palnej nie zatrzyma. - tłumaczyła dalej.
- Kiedy się wścieknie, robi się naprawdę niebezpieczny. Na szczęście nauczyliśmy się dezaktywować wektory, przez co jesteśmy w stanie nad nim zapanować - w tym momencie chłopak zadrżał, jakby wiedział do czego prowadzi ta rozmowa.
Trzydzieści Sześć patrzył na Caroline. Wyglądał....jak przerażone dziecko. Ramiona miał skulone, oczy niemal zaszklone...ale! Przecież Dolores mówiła, by nie dała się zwieść pozorom.
- Opanuj się Trzydzieści Sześć. - rzuciła do niego chłodno - Chyba nie myślisz, że ktoś się na to nabierze? - i znów zwróciła się do Caroline - Zapoznaj się proszę w wolnej chwili z wynikami badań. Chciałabym, żebyś od tej pory mi asystowała przy Obiekcie Trzydzieści Sześć.
Dolores klasnęła dłońmi, po czym kiwnęła dwóm laborantom, by zajęli się chłopcem.
- Przejdziemy teraz do Hali Eksperymentalnej 02. - przeszły dalej - Obecnie badamy wytrzymałość 36. Jedynym, co jest w stanie czasowo zdezaktywować wektory jest odczuwanie przez Obiekt bólu. Chcemy zrozumieć, gdzie jest ta granica, która zapewni nam bezpieczeństwo. - rytmiczny stukot obcasów Dolores, jakby nadawał tempo.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-15, 01:32   
   Multikonta: Sam


Przysłuchiwałam się kolejnym słowom Dolores z niezwykłym zainteresowaniem. To wszystko... To wszystko było tak niewyobrażalne! Jeszcze kilka miesięcy temu nawet nie sądziłam, że takie rzeczy mogą mieć miejsce, że istnieją badacze prowadzący prace nad nieistniejącym. A dzisiaj sama mogłam brać w nich udział!
Ten chłopak... On miał taki potencjał, a wyglądał... Wyglądał tak marnie. Przez chwilę zawiesiłam na nim swoje spojrzenie, próbując dostrzec choć zarys jego niewidzialnych ramion, próbując dostrzec ślady jego mocy. Zamiast tego jednak widziałam tylko siniaki i... Rosnące przerażenie?
Zmarszczyłam swoje brwi, przez chwilę analizując to, co mój wzrok zebrał. Z rozmyślań jednak szybko wyrwały mnie podniesiony ton kobiety skierowany prosto do tego obiektu. Potrząsnęłam głową, na nowo przybierając raczej neutralną minę i przyglądając się swojej szefowej.
- Tak, tak. Oczywiście. - Odparłam, kiwając potwierdzająco głową. Ten przypadek wydawał mi się zbyt niezwykły, by go nie przestudiować, więc zapewne nawet bez polecenia służbowego zanurkowałabym w jego akta.
Wtedy też ruszyłam za swoją przełożoną, goniąc za nią w moich płaskich i zdecydowanie nie tak eleganckich butach. Byłam w końcu tylko prostą studentką z daną olbrzymią szansą.
- Dezaktywują się przy odczuwaniu bólu, ale co je w takim razem aktywuje? - Zapytałam, wyraźnie zaciekawiona tematem. - Czy były już przeprowadzane eksperymenty przy innych emocjach? Strach? Radość? Może ekscytacja i podniecenie? - Zapytałam, biorąc pod uwagę wszystkie zmienne. W końcu... Były przypadki, gdzie z radości ludzie potrafili wyrwać mocno przymocowane elementy, a matki w obawie o życie własnych dzieci i samochody potrafiły przesuwać. Więc być może i obiekt 36 nie pokazał jeszcze wszystkiego, na co go stać, a odpowiedzią mogły być inne stany emocjonalne?
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-15, 12:35   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Wektory działają pasywnie - wyjaśniła Dolores - Aktywuje je siłą woli. Jednak dezaktywować je siłą, można tylko w ten jeden sposób
Weszły razem do pomieszczenia, pełnego specjalistycznej aparatury. W środku siedziało kilku laborantów, zajętych swoją pracą. Zaś za szybą, przy której stanęły kobiety, była kolejna sala, do której wprowadzono Obiekt Trzydzieści Sześć. Stał struchlały, zwieszając głowę, wyglądając jakby miał się zaraz rozpłakać.
Chwilę trwały przygotowania, Dolores wydawała polecenia. Chłopaka podpięto do aparatury, badającej jego funkcje życiowe, zapięto jakieś urządzenie na szyi ( którego przeznaczenie McCoy miała niebawem poznać) , przed nim zaś stały skrzynie, które wyglądały na ciężkie.
- Dobrze, zaczynamy. - Dolores nachyliła się do mikrofonu i wydała rozkaz - Trzydzieści Sześć. To co wczoraj - aktywuj wektory i podnieś skrzynie.
Vincent jednak stał, wciąż ze zwieszoną głową i z pewnością nic się nie działo. Pociągnął cicho nosem, ale polecenia najwyraźniej nie miał zamiaru wykonywać.
- Trzydzieści Sześć. Słyszałeś polecenie? - kobieta zmarszczyła czoło
Wtedy Caroline i cała reszta usłyszała cichy, jeszcze dziecięcy głosik.
- ...nie chcę...ja nic złego nie zrobiłem...
Jeden z laborantów, wielki czarnoskóry typ, najwyraźniej miał nieco mniej cierpliwości. Zaklął cicho pod nosem i nim Dolores zdążyła zareagować, postanowił sam chłopaka rozruszać. Wyszedł z pomieszczenia, by dostać się do następnego - tego gdzie był Obiekt 36.
- Kurwa mać, nie mamy całego dnia! Rusz się gówniarzu - zbliżył się niebezpiecznie, a Dolores zdążyła krzyknąć jedynie "MILES, NIE!"
Potem, były to już ułamki sekund. Trzydzieści Sześć krzyknął głośno "NIE!" a po chwili mężczyzna przeleciał przez pokój i wylądował z hukiem na szybie, która gdyby nie była wzmacniana, z pewnością by się rozleciała. Dolores podbiegła do panelu, wcisnęła przycisk i chłopak padł w drgawkach na ziemię, wrzeszcząc z bólu. Caroline już znała przeznaczenie tajemniczej obróżki na szyi.
- MÓWIŁAM DO CHOLERY, NIE PRZEKRACZAĆ CZERWONEJ LINII ! - krzyknęła Dolores, wyraźnie wytrącona z równowagi - Morales, wyciągnij tego debila stamtąd, wektory są zablokowane. JUŻ !
Zrobiło się spore zamieszanie, a w tym wszystkim był ten mały, chucherkowaty chłopak, zwijający się w drgawkach na podłodze i krzycząc, jakby go obdzierali ze skóry. Kobieta wyłączyła urządzenie i tym samym krzyki Obiektu ustały. Leżał na ziemii, dysząc ciężko, aż w końcu rozszlochał się, jakby serce miało mu zaraz pęknąć.
- Mówiłam. MÓWIŁAM, ŻEBY SIĘ DO NIEGO NIE ZBLIŻAĆ BEZ POZWOLENIA. - wrzeszczała Dolores, gdy wciągnięto Milesa do pomieszczenia. Poza małą raną na głowie, z której sączyła się krew, nie wyglądał na umierającego. - Zejdź mi z oczu Miles, idź na blok medyczny, niech cię opatrzą - warknęła
Kobieta, w stanie delikatnej furii, wróciła do panelu.
- Trzydzieści Sześć. Zdajesz sobie sprawę co zrobiłeś? Wiesz, że spotka cię za to kara ?! - wydyszała
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-15, 15:13   
   Multikonta: Sam


To nie był pierwszy raz, gdy brałam udział przy eksperymencie. Co prawda... Nie codziennie przeprowadzano badania na tak wyjątkowych obiektach, jednak z całą pewnością - miałam już wyuczone pewne zachowania, dzięki którym łatwiej byłoby mi się odnaleźć "po tej stronie lustra".
Nim jeszcze całe przedstawienie się zaczęło, jedynie kiwnęłam głową na znak zrozumienia w kierunku kobiety, by po chwili akta chłopaka odłożyć na jednym ze stolików, a samej wyciągnąć sztywną podkładkę z notatnikiem i długopis. Minione lata studiów świetnie nauczyły mnie pisania bez patrzenia w kartki.
Przyglądałam się temu dzieciakowi, próbując wyłapać to, na co wytrawni badacze mogli już nie zwracać uwagi. W końcu jak często pomija się ważne elementy tylko przez zastaną rutynę? Ja miałam na to świeże spojrzenie, dopiero się tego wszystkiego uczyłam. Ale może właśnie to była moja mocna strona?
Nie umknęło mojej uwadze, że chłopiec... On się... Bał? Nie, nie mogłam tak o tym myśleć. Dolores ostrzegała, że to tylko wrażenie. Że jest dużo silniejszy i bardziej niebezpieczny, niż można się spodziewać. I nawet jeśli w pierwszej chwili wcale nie byłam zachwycona postępowaniem tamtego mężczyzny, który podnosił głos na ten obiekt badawczy - bo przecież chciałam wszędzie widzieć dobre strony - tak już po chwili zrozumiałam, co przez ten cały czas próbowała mi przekazać blondynka.
Huk, który poniósł się po salach był niewyobrażalny. Mimowolnie się cofnęłam, wydając z gardła krótkie piśnięcie. W końcu... Nigdy do tej pory nie byłam świadkiem tak olbrzymiej siły, by móc z łatwością rzucić rosłym mężczyzną. A przynajmniej... Tak mi się wydawało.
Sama się na chwilę zawiesiłam. To trwało... To ledwie ułamki sekund. Wszystko wydawało się dziać w zwolnionym tempie. Opadanie ciała Milesa po szybie, natychmiastowa reakcja kobiety, zwijanie się z bólu obiektu 36... To wszystko było tak abstrakcyjne. Dopiero, gdy z sali zaczęto wyprowadzać poszkodowanego, byłam w stanie się "wybudzić" z tego dziwnego transu. Co ciekawe... Nawet mimo reakcji szokowej, nie przestawałam pisać w swoim notatniku...
- To... To niesamowite. - Stwierdziłam, przeżywając istny dylemat. Jednocześnie byłam zafascynowana tym, co właśnie miały szansę zobaczyć moje oczy, jak i byłam przerażona siłą, jaka tkwi zamknięta w tym niewielkim, właśnie zwijającym się chłopaczku. Mimo wszystko... było mi go żal. Ale... Co gdyby pokusił się o więcej?
Wychyliłam się ponownie, nieco bliżej szefowej.
- W jaki sposób karane są obiekty? - Zapytałam, przekrzywiając swoją głowę. Próbowałam się dopatrzeć jakichkolwiek śladów, które mogły by świadczyć zarówno o obecności wektorów, jak i działaniu tej tajemniczej obroży. - Były podejmowane inne próby wpływania na tę moc? Może udało się osiągnąć inne efekty? Czy trening tego chłopaka wpływający na jego ciało może zwiększyć siłę tych wektorów? Co w ogóle na ich siłę wpływa? - Zaczęłam wypuszczać z siebie kolejne pytania, próbując jak najlepiej zrozumieć tę przypadłość. Mimo wszystko... Nie chcieliśmy złego, prawda? Samo laboratorium miało na celu ułatwienie życia nam wszystkim i zapewnienie bezpieczeństwa. A ja... Ja dopiero teraz byłam wtajemniczana w to, czym dokładnie charakteryzowały się te motta pomiędzy pracownikami...
- Czy... Czy teraz można mu się przyjrzeć z bliska? - Wydusiłam z siebie w końcu pytanie. W końcu wcześniej wpominała, że reakcja bólowa dezaktywuje wektory na dłuższą chwilę. Więc może... Może teraz była moja szansa?
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-15, 19:49   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores się wściekała, Obiekt 36 leżał na ziemi i łkał cicho, zapewne wywołując u Caroline małe rozdarcie.
Kobieta zaklęła cicho pod nosem. Nienawidziła takich sytuacji, tylko to opóźniało eksperymenty i zabierało ich cenny czas. Przeklęty Miles, przeklęty 36.
- Każdy karany jest inaczej - odparła mieści wymijająco -W zależności, co dla danego Obiektu jest najbardziej dokuczliwe
Caroline zadawała dużo pytań na raz, lecz Dolores nie byka teraz w nastroju, ani nie miała czasu na nie odpowiadać.
- Wszystko masz w aktach, które ci dałam. - odparła do niej, obserwując skulonego na ziemi mutanta - I lepiej byś teraz nie podchodziła. Wektory są zablokowane, ale Obiekt jest teraz zbyt niestabilny. - widać nie było w tej kwestii dyskusji. Ewentualne zranienie czy śmierć stażystki, mogłoby jej narobić sporo problemów.
- Jest jeszcze wciąż młody i łatwo wpada w chwiejne nastroje. Sądzimy, że gdy zacznie dojrzewać, może być jeszcze gorzej. Normalni nastolatkowie są wtedy nie do zniesienia, a co dopiero ktoś, z tak niszczycielską mocą. - mówiła spokojnie, nie odrywając wzroku od Vincenta, który bardzo powoli się uspokajał.
- Dlatego nie daj się zwieść. Sama widziałaś do czego jest zdolny - skrzyżowała ręce na piersiach
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-15, 20:48   
   Multikonta: Sam


Dla mnie to wszystko było nowe. Spoglądałam na to wszystko z zaciekawieniem, ale i... Coś w środku mnie gryzło. Jasne, właśnie byłam świadkiem jego siły, ale z drugiej strony wciąż widziałam tego przerażonego i płaczącego na ziemi dzieciaka. Zapewne to wszystko rysowałoby się inaczej w mojej głowie, gdyby te jego wektory miały jakikolwiek kształt, jakikolwiek kolor, jakikolwiek ślad...
Przełknęłam głośniej ślinę, nie odrywając wzroku od tego młodego bruneta, jednocześnie nawet nie unosząc kulki długopisu z papieru.
Ton kobiety był... Mało przyjemny. byłam w stanie to zrozumieć. W końcu miałam dziś poznać dokładną specyfikę prowadzonych tu badań, a teraz wszystko poszło się grzmocić. Byłam ciekawa, czy te tymczasowe komplikacje całkowicie zakończą nasz dzisiejszy czas pracy? Czy może jednak... Go wydłużą?
Wolałam jednak nie zadawać więcej pytań, by i na mnie za chwilę Dolores się nie wyżyła. Wolałam sobie nie wyobrażać, jak wielkim stresem jest prowadzenie takiego ośrodka.
- Jeśli chodzi o dojrzewanie... Być może hormony byłyby w stanie ograniczyć jego wahania nastrojów? - Zaproponowałam, choć nie miałam pewności jak tego typu specyfiki wpływają na zmutowanych. W końcu ich organizmy mogły inaczej odpowiadać na poszczególne proszki, zawiesiny czy zastrzyki. - Z tego co się orientuje, odpowiednia terapia jest w stanie odpowiednio przyspieszyć, ograniczyć lub nawet całkowicie zblokować poszczególne etapy dojrzewania. Co prawda... Chyba nie przeprowadzano aż tak dotkliwych badań nad hormonami od lat, ale czy właśnie tutaj nie mielibyśmy do tego sposobności? - Dodałam po chwili, wciąż przyglądając się Obiektowi 36. Mimo ostrzeżeń blondynki, niezwykle fascynowała mnie kwestia jego wektorów. Czy są całkowicie niewidoczne? Czy może rzucają cień? Czy przy odpowiednim świetle byłyby jakkolwiek widoczne, a może można ich dotknąć? Tak wiele pytań, tak mało sposobności, by poznać na nie odpowiedź!
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-16, 14:15   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores uśmiechnęła się na kolejne słowa Caroline. Och, z pewnością, jej nowa stażystka miała wiele do powiedzenia...
- Och na razie, z pewnością nie będziemy tego robić. Jakiekolwiek ingerencję w gospodarkę hormonalną, mogłyby zaburzyć jego rozwój jak i rozwój mutacji.
Rzecz jasna nie chodziło o to, ale tego Caroline się dowie, jak jej umysł będzie dostatecznie przesiąknięty odpowiednim punktem widzenia. Dolores wcale nie chciała Obiektu 26, w jakiekolwiek sposób blokować. Im potężniejszy będzie, tym dla nich lepiej. Zabawy hormonami, zostawią sobie na mniej obiecujące obiekty
Dłuższą chwilę trwało, zanim Obiekt 36 się uspokoił i był gotów do eksperymentu. Nadal wyglądał dość żałośnie, ale przynajmniej już nie odmawiał współpracy. Wiedział, że czeka go za to kara. Na samą myśl o tym, znów chciało mu się płakać.
- Wracamy do pracy. Trzydzieści sześć, aktywuj wektory i podnieś skrzynię.
Skrzynie uniosły się. Trzydzieści Sześć wyraźnie śledził wzrokiem coś, czego nie widzieli. To był dla Caroline, póki co, jedyne dowód na istnienie owych wektorów.
- Dobrze, zaczynamy. - jeden z laborantów, przekręcił przycisk delikatnie w prawo - Poziom 1
Z każdym kolejnym poziomem, twarz Obiektu 36 była co raz bardziej napięta, całe ciało zaczynał oblewać mu zimny pot. Im dalej, tym bardziej drżał i się krzywił, jakby coś mu sprawiało spory ból.
-Poziom 7 - Caroline usłyszała głos Moralesa, a zaraz potem krzyk Obiektu, gdy ten padł na kolana i podparł się drżącymi dłońmi o zimną posadzkę. Skrzynie zachwiały się niebezpiecznie, ale wciąż uniosły się w powietrzu.
- Początkowo myśleliśmy, że jest telepatą. - wyjaśniła Dolores -Na naszym pierwszym spotkaniu, siłą woli przywołał do siebie talerz z ciastkami, choć teraz już wiemy, że po prostu używał wektorów. Nic dziwnego, że osiągał w szkole bardzo dobre wyniki sportowe...na przykład w skoku wzwyż - kobieta uśmiechnęła się nieco paskudnie, zupełnie ignorując krzyki Obiektu. - Jak widzisz...zadawany jest mu teraz ból, przez magnetyczną obrożę, którą ma na szyi. Pół roku temu, wektory dezaktywowały się przy poziomie 4. Próbujemy ocenić, czy Obiekt uodparnia się na ból, czy to mutacja ewoluuje. Ciężko jest badać coś, czego nawet nie jesteśmy w stanie dojrzeć
Przy poziomie 8, skrzynie spadły z trzaskiem...razem z Obiektem, który leżał na ziemii, najwyraźniej niezbyt kontaktując. Dolores zerknęła na odczyt funkcji życiowych na ekranie.
- Zemdlał. Zaraz do siebie dojdzie. - wyjaśniła
Nikt nie był na tyle głupi, by chłopakowi w tym pomóc. Wiedzieli, że jeden fałszywy ruch i spotka ich to, co MIlesa.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-16, 18:30   
   Multikonta: Sam


Nie umknął mojej uwadze ten specyficzny uśmieszek, który prześlizgnął się przez jej twarz. Ta kobieta... Była na swój sposób niepokojąca, z całą pewnością bezpośrednia i wiedziała, jak utrzymać wielki biznes w garści. Zdumiewało mnie jednak, jak udało jej się osiągnąć - bądź co bądź - tak wielki sukces bez żadnego echa. W końcu... AlterGen pracowało niemal "pod ziemią" - przynajmniej, jeśli chodziło o większość prowadzonych tu badań. Wciąż imponował mi fakt, że to wszystko mogło dziać się tuż pod nosami nic nieświadomych obywateli. W sumie... Do niedawna sama takim byłam.
Kiwnęłam głową na znak zrozumienia. W końcu... Hormony rzeczywiście wprowadzają olbrzymie zmiany w organizmie - nawet ludzkim. A skoro tutaj badania trwały... Względnie krótko? Rzeczywiście, nie można było stawiać szali bezpieczeństwa dla samego "gdybania".
- W sumie... Ma Pani rację. W przyszłości jednak, gdy tego typu badania miałyby zostać wprowadzone, z radością wzięłabym w nich udział. - Stwierdziłam, z lekkim uśmiechem na ustach. Ciekawiło mnie jak zmutowane ciała przyswajałyby poszczególne substancje i czy odpowiedź poszczególnych organizmów różniłaby się w zależności od mocy, jakimi dysponowały. Dziś jednak z pewnością nie był czas, by się nad tym zastanawiać.
Wzrok ponownie przeniosłam na tego młodego chłopaczka, na nowo trzymając długopis i notatnik w pogotowiu. Uważnie zapisywałam każdą zmianę, którą u niego dostrzegłam - moment, gdy jego mięśnie się spięły, chwilę, gdy pot zaczął spływać po jego skórze, sekundy, gdy reakcja bólowa była widoczna nie tylko w jego oczach... Liczyłam dokładnie sekundy, w których jego stany się zmieniały, obserwowałam, jak skrzynia nie tylko się unosi, ale i zaczyna chwiać. To wszystko... To wszystko wciąż było dla mnie poniekąd magiczne.
- Czy to oznacza, że jesteśmy względnie w stanie namierzyć podobne mu obiekty, przez monitorowanie choćby dokumentacji szkolnej? - Zapytałam, z tyłu głowy mając głównie wątpliwość natury prawnej. Ale... Nie ja tu od tego byłam, prawda? Ciekawiło mnie jednak, jak wiele podobnych Obiektowi 36 chodzi po tym świecie.
- Oh, bardzo przypomina mi to wstępne projekty Weller Brothers. - Skomentowałam krótko nawiązanie do obroży. Na samym początku moich studiów miałam do opracowania temat neuroprzekaźników, przy którym wykorzystałam między innymi projekty uzbrojenia amerykańskiej armii. Niestety - dane udostępnione do wglądu ogółu nie były wystarczająco wyczerpujące na moje potrzeby. Ale... Czy istniała szansa, że to właśnie dlatego?
Nie wiedzieć czemu... Coraz ciężej patrzyło mi się na tego bruneta, a jego krzyki i wrzaski zaczynały się wpijać w moją głowę, powoli wzbudzając we mnie pewnego rodzaju niepokój. Mój oddech, choć względnie spokojny zaczął poniekąd przyspieszać, jednak wciąż próbowałam się skupiać na tym, co najważniejsze, do chwili, gdy...
Gdy Obiekt wraz ze swoim eksponatem padł na ziemię, a sama miałam odruch, by tam podbiec. Szybko jednak zarówno głos kobiety, jak i wspomnienie tego rosłego mężczyzny sprzed kilku minut mnie przed tym powstrzymały.
- Och, um... - Mruknęłam, przełykając głośniej ślinę. - Czy Obiekty nie potrzebują w tej sytuacji pomocy medycznej? Nie wygląda zbyt... Zbyt zdrowo. - Skomentowałam krótko wygląd chłopaka jak i nagłą ciszę przerywaną wyłącznie szumem aparatury, którą byliśmy otoczeni...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-16, 20:12   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores uśmiechnęła się słodko na słowa Caroline. Och, z pewnością będzie je miała na uwadze. McCoy miała powiem brać udział w coraz "ciekawszych" eksperymentach.
- Póki co, nie jest to dla nas możliwe - powiedziała, gdy padł temat dokumentacji szkolnej. - Choć nie ukrywam, że z czasem się to zmieni - w końcu musieli działać w podziemiach, by nikt nie ukradł im najlepszych kąsków. To byłby zbyt duży cios, dla jej małego przedsięwzięcia
- Ten konkretny Obiekt, znałam od dawna, choć nie wiedziałam, że jest mutantem. Chodził do niedawna z moim synem Mikem do klasy. - powiedziała beztrosko
Ach, cóż to był za dzień, gdy syn zdradził jej tą małą tajemnicę... Dawno nie była tak podniecona. Młody mutant, z obiecującą mocą, tuż pod jej nosem. Do tego nie musiała nawet przekonywać jego rodziców, sami go wepchnęli w jej ramiona.
Dolores spojrzała na Caroline i uśmiechnęła się, niby z matczyną troską.
- Może usiądziesz? Wyglądasz na nieco poruszoną. - zaproponowała - W przypadku Obiektu 36, interweniujemy, gdy zachodzi wyraźna potrzeba. Niestety, nasza początkowa beztroska, kosztowała nas zdrowie dwóch medyków. Jeden do tej pory boryka się ze zdrowiem. Gdy mam do wyboru, zdrowie i życie moich pracowników a stan Obiektu... zawsze stanę po stronie moich ludzi. - patrzyła na nią uważnie - Pozostałe Obiekty, otrzymują zawsze niezbędną pomoc, nie są w stosunku do nas aż tak agresywne.
Pochyliła się w kierunku Caroline
- Chcesz napić się wody, moja droga? Rozumiem, że nie jest to dla Ciebie łatwe. W końcu 36 wygląda bardzo... niepozornie. - powiedziała z udawaną troską
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-17, 21:19   
   Multikonta: Sam


Czyli jednak moje przypuszczenia okazywały się prawdziwe. Zapewne prawo nie stało po stronie takich laboratoriów - bądź co bądź, nie były nazbyt humanitarne, a przecież... Przecież mutanci dalej nie byli znani światłu dziennemu, co zapewne mocno utrudniało wszelkie dochodzenia. I w sumie... W sumie to sama nie wiedziała, czy bardziej cieszył mnie fakt, że zmutowani się tak nie panoszyli po ulicach, czy raczej przerażała wizja że tak niebezpieczne jednostki chodzą swobodnie po tym świecie.
- Rozumiem. Mam nadzieję, że długo nie będzie to trwało. - Wydusiłam z siebie w końcu, z wyczuwalnym zmartwieniem w głosie. Jak widać... Mój umysł zdążył już podjąć decyzję, a moje niewyjaśnione lęki tylko napędzały ten mechanizm.
Zdziwiło mnie jednak, gdy okazało się że Obiekt 36 jest pośrednio bliski mojej szefowej.
- Oh... To musiało być strasznie ciężkie... - Skomentowałam krótko jej opowieść, spuszczając swój wzrok. Nie chciałam chyba wiedzieć, co musiała przeżywać matka, która stanęła przed faktem że jej syn był zagrożony na każdym kroku. Chyba... Chyba zaczynałam rozumieć, skąd w niej tyle samozaparcia. - Czy Pani syn przez tę znajomość ucierpiał? Czy tak dowiedziała się Pani o tym chłopcu? - Zapytałam po chwili, z wyczuwalnym zmartwieniem w głosie, by po chwili zaśmiać się nieco nerwowo i machnąć swoją dłonią w powietrzu.
- Nie, nie. Spokojnie. Wciąż co prawda próbuję zaadaptować się w tej sytuacji, ale... Ale to nic poważnego. Mam za sobą cięcie rozkładających się ciał, omdlenia tak młodych obiektów nie sprawią, ze sama padnę, haha. - Stwierdziłam gorączkowo, na nowo łapiąc za swój długopis i wprowadzając kilka poprawek w swoich notatkach. I w sumie... Cieszyłam się, że nie muszę się martwić o własne bezpieczeństwo. Zapowiadało się na to, że niezależnie od postępowania badań, nie będę musiała przekraczać granic, które miałby mnie wprawić w jakikolwiek dyskomfort, czy zagrożenie, prawda?
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-18, 12:50   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dolores spojrzała na Caroline i gdy ta zadała kolejne pytanie, z trudem opanowała wybuch śmiechu. W rezultacie, uśmiechnęła się nieco krzywo.
- Och, zapewniam cię moja droga...gdyby tknął mojego syna, to by go tu nie było. W ogóle by go nie było - Dolores była bardzo zaborcza w stosunku do swojego Majkusia. Jego pimpirimpi. - Tym bardziej cieszę się, że udało mi się go wyłapać, nim komukolwiek zdążył zrobić krzywdę
Skrzyżowała ręce na piersiach.
-Nie, nie...bardzo dobrze się ukrywał, wszak udało mu się utrzymać w tajemnicy jego moc przez 6 lat...ale wiesz moja droga. Dzieci zwykle nie są zbyt dobre w utrzymywaniu sekretów. Dotarło to do mnie dziecięcą pocztą pantoflową.
Obiekt 36 powoli zaczął się budzić. Rozchylił ostrożnie powieki i rozejrzał się nieprzytomnie.
- Dobrze. Na chwilę obecną kończymy, dziś nic z niego już nie będzie - oceniła kobieta i po chwili dwóch rosłych laborantów wywlekło chłopaczka z hali.
- Nie musisz się obawiać. Bezpieczeństwo moich pracowników, jest dla mnie priorytetem - zapewniła ją Dolores.
Och ależ Caroline miała się zdziwić, haha ! Ale to jeszcze musiało minąć sporo czasu.
- Zapoznaj się z dokumentami, żebym mogła się wdrożyć w tematm w 100%
  
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: Wczoraj 15:59   
   Multikonta: Sam


Nie byłam już pewna, czy ta kobieta bardziej mi imponowała, czy mnie przerażała. Była bezwzględna w swoim postępowaniu, ale przecież... Chciała dobrze, prawda? Chodziło o bezpieczeństwo - nie tylko jej dziecka, ale i nas wszystkich. W końcu tylko osoby które zetknęły się z siłami tych mutantów rozumiały, jak niebezpieczni potrafią być.
Pokiwałam więc z aprobatą głową. Bo co jak co - z tym mogłam się zgodzić - dobrze, że go złapano, nim komukolwiek stała się krzywda. A pewnie nie każdy miał tyle szczęścia.
Gdy zaczęła za to mówić o nieutrzymywaniu sekretów przez dzieci, z całą pewnością dało się po mnie zauważyć moje momentalne pogorszenie nastroju. Od lat miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje, że czegoś nikt nie chce mi powiedzieć. A przecież też wśród dzieci wychowywałam się "na nowo".
- To już chyba zależy od konkretnego przypadku. Jak widać... Jemu te 6 lat się udawało. - Odparłam, niby lekko, ponownie skupiając swój wzrok na młodym obiekcie, który akurat zaczął się budzić.Przełknęłam też głośniej ślinę, widząc, jak jego drobne ciało ginie pomiędzy uchwytem tych rosłych laborantów.
Złapałam wtedy też w dłonie zarówno swój notes, jak i całą dokumentację dotyczącą tego chłopaka. Był niezwykłym przypadkiem, z którym chciałam się bardziej zapoznać. Chciałam wiedzieć, jakie są podstawy jego mutacji, jak to wpływa na jego zdrowie, jak działa na jego psychikę i czy wpływ na nią - odbije się również na jego mocach. To... To wszystko dalej było tak niewyobrażalne i abstrakcyjne, a moja szansa wzięcia w tym udziału wydawała się wręcz... Magiczna?
- Z całą pewnością nie jest to prosta praca. Ale to dla wyższego dobra, prawda? - Uśmiechnęłam się lekko, wciąż nie zdając sobie sprawy z tego, jakie intencje w rzeczywistości kierowały moją szefową. Wydawała się jednak... Tak szczera? Nie wyglądała na kogoś, kto chciał robić źle. Raczej na osobę pokrzywdzoną życiem i chcącą zmienić je na lepsze. A to przecież wcale nie było zbrodnią, prawda?
- Zabiorę się za to od razu w takim razie. - Odparłam po chwili, przyciskając do własnej piersi całą dokumentację, by po chwili skierować się do wyjścia z pomieszczenia.
- Jeszcze raz Pani dziękuję za tę szansę. Nie zawiodę Pani. - Dodałam po chwili, odwracając się przez ramię, nim zostawiłam blondynkę wraz z pozostałym zespołem w tej konkretnej sali, samej kierując się do niewielkiego gabinetu, gdzie do późnych godzin wieczornych studiowałam przypadek Obiektu 36...

[z/t]
_________________


I have lost
my innocence...
  
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6